Dodaj do ulubionych

Historia mojej choroby

    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 25.04.10, 14:27

      Witam was. U mnie różnie, bóle mięśni coraz większe. Teraz
      najbardziej dokucza mi kręgosłup lędźwiowy, te bóle to jakieś
      dziwne, bo oprócz bólu kręgosłupa bolą też mięśnie. Ani siedzieć,
      ani stać, ani leżeć. Jak próbuję odciążyć staw biodrowy to boli udo,
      i drugie biodro, taki ciągnący się ból. Na dodatek mam jakieś chyba
      nerwobóle, bo nagle mam uczucie, jakby mi prąd leciał od lędźwiowego
      w biodro i dalej, to jest tak bolesne, że można się przewrócić. Po
      jakimś czasie mija, po czym znów powraca. Koszmar. Na dodatek
      strasznie mnie pieką oczy, cały czas piach w oczach i nic nie
      pomaga, żadne krople, żaden żel. Koszmar.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 03.05.10, 23:46
      Cześć wam. Muszę wam powiedzieć, że czuję się trochę lepiej. Stawy i
      mięśnie bolą, ale jest to ból do wytrzymania. Trochę gorzej jest ze
      snem. Słabo sypiam, budzę się często, i to powoduje dodatkowe
      zmęczenie w ciągu dnia, Muszę sobie kimnąć od czasu do czasu.
      Dobrze, że nie pracuję. Pozdrawiam wiosennie, chociaż burzowo i
      deszczowo.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.05.10, 17:45
      czesc
      jak wszyscy to i ciebie nie mine
      co u ciebie
      jak zdrowko hm durne pytanie ale moze cos lepiej
      pozdrawiam
      an
      • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 23.05.10, 19:55

        Jestem. Ze zdrówkiem jak zwykle ból, ból i jeszcze raz ból. Bolą
        mięśnie, teraz najbardziej mięśnie bioder i stóp. Chodzę jak na
        szczudłach. Nie dość, że ból mięśni to jeszcze uczucie pieczenia
        takie jakby ktoś przypalał żelazem. Ani chodzić, ani siedzieć, ani
        leżeć. Po lekach źle się czuję.
        • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 23.05.10, 22:23

          Jagoda spytaj swoich lekarzy o Neurontin to jest lek na ból neuropatyczny ale i
          na fibromialgię,tzn.na ten nasz ból!
          Pozdrawiam Jola.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 19.06.10, 23:02

      Witam was. Bywam tu chociaż nic nie pisałam. U mnie właściwie nic
      się nie zmieniło. Bóle kręgosłupa rozsadzające i takie jakby raził
      mnie prąd są dalej, chyba, że jestem na prochach. Niestety 3
      tygodnie je biorę. Jak odstawię jest źle, więc wracam, nie wiem
      tylko jak długo będę je w stanie je brać. Mam skierowanie na
      rezonans kręgosłupa, niestety termin dopiero na połowę października.
      Bardzo bolą mnie też stawy rąk, nigdy takich nie miałam, poprostu
      rozsada mi dłonie. Przeżyłam znów horror z lekiem na ciśnienie.
      Dostałam wysypkę na całej twarzy, i całą buzię miałam opuchniętą,
      jakby mnie napompowali, pod oczami zrobiły mi się wory. Nigdy czegoś
      takiego nie miałam. Lek odstawiłam. Następny termin do kardiologa
      mam na koniec sierpnia. Narazie ciśnienie jest do przyjęcia, trochę
      podwyższone, ale nie tragiczne, jak będzie źle to pójdę do
      kardiologa. Mam nadzieję, że nie wtedy przyjmie. Mam skierowanie na
      komorę krio, konsultacja na koniec lipca, pani w rejestracji ma
      nadzieję, że będę mogła komorę wziąść w tym roku. Ja też mam taką
      nadzieję. W środę idę do reumatologa po skierowanie na kolejną
      rehabilitację na jesień. Widzę, że terminy na rehabilitację
      wydłużają się do pół roku.To tyle, nie przynudzam. Pozdrawiam
      wszystkich Jagoda
      • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 20.06.10, 21:21

        Jagoda!Ty i inne współtowarzyszki niedoli naszej,tych choróbsk,którym się nie
        poddajemy a przynajmniej staramy się jak mozemy!
        Opisujcie swoje stany ale i radosci,wydarzenia,sytuacje,pasje,hobby...
        i co tam jeszcze chcecie,bo smutno bez naszego PUSTEGO forum...
        Mnie czasem też leń trzyma...,wiem,że to zależy od samopoczucia,stanu umysłu
        (czyt.dół!)ale postarajcie sie,fajnie jest was czytać,mnie tym bardziej,bo nie
        mam przyjaciół,mieszkam na wsi więc i rozrywek brak,nawet jak po sklepach chcę
        pochodzić,to muszę jechać kilkanascie km :)
        Moze nie wszystkie jestescie wylewne ale mozna pisać o wszystkim a czasami
        innej osobie,to pomoze!
        Złapie dystans,do swoich spraw,pozdrawiam ciepło Jola
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 20.07.10, 21:40

      Cześć wam. Czuję się do d..py. Jak się poprawiła troszkę pogoda i
      mniej mi dokuczał kręgosłup i kości, to zaczęłam mieć problemy ze
      snem, nie bardzo mogłam spać. Teraz znów jestem tak bardzo zmęczona,
      że nie bardzo mogę cokolwiek robić. Znów mam problemy ze snem, albo
      budzę się co godzinę, albo zasypiam na stojąco. Koszmar.
      • smola70 Re: Historia mojej choroby 20.07.10, 21:59
        Witam, o tym samym dzisiaj pisałam, zasypiam około 3 nad ranem, budzę się po
        1,5 godzinie i kolęduję do 5-6, potem jakieś dwie drzemki i tak
        bez końca. Właściwie nie sypiam normalnie od ośmiu lat, to już sprawa przewlekła
        nawet się nie denerwuję. Kiedyś jadłam jakiegoś usypiacza ale jak lekarz kazał
        przerwać po 3 miesiącach, to przez miesiąc oczy miałam jak talerze, od tamtej
        pory unikam jak ognia. Gdzieś czytałam że nawet jak człowiek leży a nie śpi to
        organizm odpoczywa, szkoda że w praktyce to się nie sprawdza.Pozdrawiam i życzę
        spokojnej nocy wam wszystkim miłe Panie.
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 21.07.10, 03:51
        czesc
        duze osiagniecie jak tyle rzeczy przestalo bolec napewno nie calkiem
        ale wiadomo jest lepiej
        problemy ze snem w upaly to nawet zdrowe konie maja to sie sobie nie
        dziw
        ja tu zasze pisze nocami bo tez mam zaburzenia snu tez juz sie nie
        denerwuje
        moze odstawilas jakies leki i to ci nie pozwala spac
        wiem tak moze byc bo mialam
        a i dodanie nowego leku nawet nasennego moze powodowac bezsennosc to
        tylko zobacz co jest inaczej
        ale z drugiej strony zobaczcie ile mamy wiecej godzin zycia niz ci
        niby co spia normalnie
        my spimy kiedy padniemy na szczescie wiekrzosc z nas nie pracuje
        skoda tych co do pracy musza chodzic dla nich podziw
        jagoda powoli i sie unormuje
        co tam na twoich hektarach rosnie cos chodzisz na dzialke
        chyba to ty dzierzawisz bo cholera chyba nie pamietam ale tak to ty
        chwalilas sie jesienia jakie przetwory robisz
        to pamietaj powolutku i bedzie ok
        an
    • smola70 Re: Historia mojej choroby 22.07.10, 13:00
      Poczytałam Twoją historię, i taka refleksja mnie naszła,że ze wszystkich tu
      dostępnych mam najbardziej zbliżone objawy.Tak sobie pomyślałam, bóle jakoś
      można by ogarnąc ale te drętwienia róznych partii cała, splątanie jakby człowiek
      stał za szybą, problemy z chodzenie i właściwą koordynacją są jak dla mnie
      najgorsze.Już nie mówiąc o totalnym braku sił, ja wracam we wrześniu do pracy i
      włosy dęba mi stają.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 29.07.10, 05:29
      czec
      jak tam zdrowko na dzien dzisiejszy
      poprawilo sie cos czy nadal smutne samopoczucie
      pozdrawiam
      an
      • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 03.08.10, 18:55
        Witam was wszystkich. U mnie troszkę lepiej, ale tylko troszkę, bo
        niestety bez prochów nie da rady. Aniu na działce trochę działamy,
        ale jak mam iść na działkę to zażywam podwójną dawkę prochów. Tak
        wogóle to mało jesteśmy na działce, bo pogoda nie sprzyja. Z moim
        snem troszkę lepiej, ale dalej cały czas jestem totalnie zmęczona.
        Niespodziewanie od dzisiaj zaczęłam komorę krio. Miałam zacząć we
        wrześniu, ale jako, że nic niewyszło z naszego wyjazdu w tym
        miesiącu udało mi się zacząć te zabiegi od dzisiaj. Pozdrawiam
        wszystkich.
        • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 03.08.10, 22:04

          I my cię pozdrawiamy Jagoda :)mnie też najbardziej dokucza zmęczenie
          po prostu padam z nóg,lub czuję się jak we mgle a jeszcze mam siłę się wygłupiac :D kurcze...
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.08.10, 03:17
          pozdrawiam cekam na wiesci
          co tam ze zdrowkiem
          a ile sloikow przetworow juz macie
          my mamy 4 sloiki ogorkow kiszonych kupionych na targu tyle
          rosnie pieknie trawa i tylko trawa kosiarka jest to sie bijemy kto
          ma kosic
          ale nieee ja to przy tej altanie przesiedzialam pol lata na
          szczescie koniec ufff teraz skonczyc kladzenie czastek kafli i moze
          byc zima
          pozdrawiam
          an
          • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 24.08.10, 20:52
            Hej, witam was. Zdrówko Aniu do d..y. Dzisiaj zakończyłam komorę
            krio. Jak zwykle narazie jest źle, ale mam nadzieję na poprawę.
            Trochę mi się ta komora przeciągnęła, bo idiotka umyłam sobie włosy
            przed południem, a popołudniu wybrałam się do komory, i załatwiłam
            sobie zatoki, tak, że dwa dni leżałam. Musiałam odpuścić komorę na
            tydzień. Pojechaliśmy w sądeckie, bo kolega dzwonił, że są grzyby.
            Grzybów niewiele ale, że "hyrby" tam niezłe, to i napociłam się
            nieźle wychodząc na wierszycek i paradoksalnie to bardzo pomogło mi
            na zatoki. Grzybów wprawdzie mało, ale za to jestem zdrowa.
            Przetworów zrobiliśmy trochę z ogórków, ale to z wydatną pomocą
            męża. Ogórki nam bardzo obrodziły, to i szkoda zmarnować. Natomiast
            pomidory nam padły w ciągu 2 dni, aż prawie płakałam, bo takie
            piękne porosły i wszystko do spalenia. A Ty Aniu dalej walczysz na
            tej działce, i nie odpuszczasz tych kafli? Masz kobito kondycję.
            Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 18.09.10, 16:15
      Witam was. Trochę nie pisałam, chociaż czasem zaglądałam. U mnie właściwie nic nowego. Jak narazie to czuję się w miarę poprawnie. Poza tym, że jestem nieustająco bardzo zmęczona. Wszystko co robię zajmuje mi dwa razy więcej czasu niż dawniej, i w związku z tym czasu zaczyna mi brakować. Mam podniesione ciśnienie, ale przestałam zażywać lek, bo zaczęłam znów mieć problemy z oddychaniem, mimo, że jest to lek, który zażywają kobiety w ciąży, więc nie powinien być szkodliwy, ale nie dla mnie, przy mojej fibromialgii i Sjogrenie. Następną wizytę u kardiologa mam 30 września. Ciekawa jestem co tym razem mi wymyśli. Pozdrawiam wszystkich z pogodnego i słonecznego Krakowa.
      • ewax100 Re: Historia mojej choroby 18.09.10, 17:30
        U nas było podobnie-ogórków było duzo a pomidory urosły takie piękne i nic z tego bo też padły tak naraz.Choroba je załatwiła choć były kropione-też mi było bardzo żal bo wszystko trzeba było wyrzucić.Zastanawiam sie czy warto bo w ubiegłym roku tez padły a tyle przy tym chodzenia.Chyba za same sadzonki kupiłby gotowe pomidory.Pozdrawiam:)
        • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 18.09.10, 19:38
          Ale po co kupujesz sadzonki. Nie lepiej wysiać samamu? W torebce jest około 100 nasion i kosztuje to całe 2 złote.
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.09.10, 05:34
        teraz jest taki czas ze robimy sie bardziej wrazliwe na bol a i zmeczenie przychodzi latwiej niestety
        jagoda wiem napewno ze nie powinno sie odstawiac leku na cisnienie szczegolnie takie skaczace serducho nie wie co jest grane i moze cie dorwac zawalik lub wylew wiem z autopsji w mojej rodzinie tak jest wiem ze musisz czekac do 30 ale sprobuj zjesc mniejsza dawke tego leku
        pozdrawiam
        an
        • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 19.09.10, 12:42
          Dzięki Aniu za troskę. Nie mogę zmniejszyć dawki tego leku, jest to bez sensu, bo nie dość, że mam już problem z oddychaniem po nim, to na dodatek wogóle mi nie zbija ciśnienia. Ciśnienie mierzę codziennie, jest podwyższone w granicach 149/85, więc tak tragicznie nie jest. Zawał raczej mi nie grozi, bo poza tym z sercem jest ok. Robiłam badania na zlecenie kardiologa, i problemem jest tylko podwyższone ciśnienie, i dobranie odpowiedniego leku, z którym jest problem, bo wciąż mi się coś po tych lekach dzieje. Jakbym miała bardzo wysokie ciśnienie, to waliłabym jak w dym do kardiologa i nikt by mnie nie powstrzymał. Zobaczymy co się będzie działo do 30-go. Pozdrawiam.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 22.09.10, 17:39
      Cześć wam. Dzisiaj czuję się źle. Byłam wczoraj u onkologa do kontroli. Z moim biustem jest ok. ale ponieważ w tym roku nie mogę robić mammografii, bo można tylko co 2 lata, to mam skierowanie na usg. Byłam bardzo zaskoczona, że usg wyznaczono mi za dwa dni. Jutro jadę na to badanie. Jak się wczoraj wypuściłam do tego lekarza, to chodziłam po mieście 4 godziny. Stopy miała w strasznym stanie, nie mogłam już chodzić, ani stać. Jak usiadłam w tramwaju, to po 40 minutach nie mogłam wysiąść, tak bardzo bolały mnie stopy, kolana, kręgosłup, wysiadałam i szłam do domu jak poturbowana 80-latka. Ból mięśni i stawów nia dał mi zasnąć. Pomimo zażycia prochów, w nocy myślałam, że do łazienki będę się czołgać, nie mogłam ustać na nogach, potworna sztywność stawów i mięśni, aż sobie popłakałam. utro przed tym usg, też jadę w miasto, będzie się działo. Nie wiem jak wrócę do domu. No to się trochę poużalałam nad sobą.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 02.11.10, 22:22
      Cześć wam dziewczyny. Trochę mnie tutaj nie było. Nie czułam się za dobrze. Nie dość, że to ciśnienie dawało mi popalić, to jeszcze przełożyli mi wizytę u kardiologa o 2 tygodnie. Kardiolog już zaczął mieć kłopoty z moim leczeniem. Nie bardzo ma mi jak pomóc. Powiedział, że chyba skieruje mnie do poradni leczenia nadciśnienia. Ale tam czeka się na wizytę pół roku. Co będzie ze mną dalej? Narazie dał mi darmowy lek. Narazie jest ok, ale to jest niedługi czas zażywania. Z niepokojem czekam na działanie uboczne tego leku. Niestety może mi szkodzić jak inne, chociaż narazie jest ok. Jestem po rehabilitacji. Musiałam przerwać ćwiczenia bioder, i kolan w odciążeniu, bo bóle kręgosłupa lędźwiowego tak się bardzo nasiliły, że ledwo chodziłam i wyłam z bólu. Rehabilitant stwierdził, że u mnie jest to sprawa mechaniczna, najprawdopodobnie przesunął mi się dysk. Zalecił mi ćwiczenia tzw. "przeprosty", które mam wykonywać co 2 godziny, a potem inne zestawy ćwiczeń, po ustąpieniu ostrego bólu. Muszę przyznać, że byłam już na Tramalu, który skutkował tylko na chwilę, ale po tych ćwiczeniach ostry ból ustąpił, i mogę jako tako funkcjonować. Jestem też po rezonansie magnetycznym, opis dość długi, ale prawie nic z tego nie rozumiem. Próbowałam trochę poszukać na ten temat w internecie na medycznych portalach, ale przyznam szczerze, trochę sie wystraszyłam, i czekam na wizytę u reumatologa. Być może wyląduję z tym kręgosłupem u neurologa. Trochę się tym martwię. A co słychać u was, bo widzę, że coś tutaj cicho i pusto na forum. Pozdrawiam was wszystkie serdecznie Jagoda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka