19.02.14, 00:54
jak utrzymac poziom obu jezykow?..
Jesli czytam wieczorami po polsku, to niemiecki idzie na bok...
Duzo ostatnio czytamy lekturek, piszemy, zadaje mu pytania ...
Niby powinnam cieszyc sie z 6stki z polskiego (chociaz mysle, ze Pani dala troche na wyrostwink),
ale nie chce spadku poziomu w niem. szkole.
Jak utrzymac na dobrym poziomie tubylczy?...ostatnio zauwazylam lekki spadek, pisali dyktando i klasowke. M. nie wypadl zle, ale widze nieznaczne pogorszenie.
Jesli rozmawiam z nim tylko po polsku, to nie wprowadzam nowego slownictwa, ktore znaja tubylcze dzieci, ktore dodatkowo (poza szkola) zdobywaja w domu od swoich bliskich, znajomych....
Wczoraj bylam na rozmowie z wychowca,uslyszalam, ze M. nie chce sie zglaszac na lekcjach, odpowiadac na pytania do czytanki....
Chialabym tez, zeby dodatkowo czytal tez niemieckie ksiazeczki...rozwijal swoje slownictwo w tym drugim jezyku. Ale kiedy i jak mam tego dokonac chca byc konsekwentna?
Tak sobie mysle, ze jedno jest jednak troche kosztem drugiego, przynajmniej na tym etapiesad
Obserwuj wątek
    • kocianna Re: Balans 19.02.14, 08:03
      Wiem, że to cholernie trudne, bo widzę, jak karleje polski mojej Młodej (my wracamy zaraz do PL, więc rozwijam rosyjski), ale myśl w perspektywie długofalowej. Jak długo jeszcze będziesz mu czytać książeczki? Jak długo jeszcze będzie chętnie chodził do polskiej szkoły? Jak długo jeszcze słownictwo "z domu" będzie bogatsze, niż szkolne? Jak długo jeszcze będzie oglądał te kreskówki, które lubi ( i które mogą być po polsku), a nie te seriale, które omawiane są w klasie? Rok, może dwa.
      A potem będziesz miała zmasowany atak niemieckiego ze wszystkich stron.

      Teraz chwytaj chwilę.
    • effie1980 Re: Balans 19.02.14, 14:41
      Zawsze cos jest kosztem czegos innego, jednak mysle tak jak kocianna, ze z czasem bedziesz miala coraz mniejszy wplyw na wybory dziecka i naturalnie, przez otoczenie, bedzie sie podciagal jego niemiecki i dlugoterminowo trudnosci beda z przyzwoitym poziomem polskiego.
      Wiele tez zalezy od systemu edukacji w jakim funkcjonujecie. W niektorych krajach dzieci bardzo szybko sie segreguje na 'zdolne' i 'mniej zdolne', w sensie, ze trafiaja do roznych klas, a potem juz naturalnie do lepszych szkol srednich, collegow i latwiej im o stypendia itd, wiec niejako mozna dziecku dosc szybko zamknac pewne mozliwosci edukacyjne. Tak jest np w niektorych stanach usa. Wtedy bym sie bardziej zastanawiala jak rozlozyc wysilki i uwage, jednak w takim systemie jak np w Anglii, na tych poczatkowych etapach postepy jezykowe nie maja takiego znaczenia, jesli dziecko jest komunikatywne.
      • mei3 Re: Balans 19.02.14, 21:18
        M. jest w drugiej klasie i zostaly jeszcze dwa, potem chcialabym, zeby poszedl do gimnazjum.
        W systemie 1-6
        1 najlepsza
        6 najgporsza

        ma ocene srednio 2, +2, -2.....ogolnie oceniaja go na 2
        a ja wiem, ze stac go na wiecej, nie jest aktywny po prostu, ale wynika to z niesmialosci.
        Wiem, ze takim dzieciom trudniej sie przebic, szczegolnie mam na mysli czas kiedy beda rozmowy kwalifikacyjne do gimnazjum, arkusz ocen itepe...czeka go stressad
        • mei3 Re: Balans 19.02.14, 21:22
          macie 100% racje z tym, ze teraz liczy sie tylko polski, ale w przyszlym roku b. wazne jednak juz beda oceny, potem jescze pol roku i rozmowy (dzieci odbieraja to jako egzamin) do gimnazjum. Wiem, jak przezywaja ten czas...mam przyklad dzieci przyjaciolki.


          M. jest niesmialy, ale b. ambitny i zle znosi porazke.
          • effie1980 Re: Balans 20.02.14, 17:57
            Faktycznie, jesli kompetencje jezyko zaczynaja w znaczacy i dlugoterminowy sposob wplywac na kariere szkolna, warto przeewaluowac swoje postepowanie. Jednak piszesz, ze dopatrujesz sie 'problemow' syna w jego osobowosci czy kompetencjach spolecznych. Moze warto przeanalizowac jakich kompetencji mu brakuje, zeby uzyskac lepsze wyniki na testach/rozmowach, bo jesli to wcale o jezyk nie chodzi, a o niesmialosc, nieumiejetnosc formulowania publicznych wypowiedzi itd to ja bym sie zastanowila czy mozna go wspierac w tym zakresie po polsku, ewentualnie skonsultowac swoje obawy z nauczycielami, jak oni takie wsparcie widza.
            • mei3 Re: Balans 20.02.14, 23:30
              effie1980 napisała:

              > Faktycznie, jesli kompetencje jezyko zaczynaja w znaczacy i dlugoterminowy spos
              > ob wplywac na kariere szkolna, warto przeewaluowac swoje postepowanie. Jednak p
              > iszesz, ze dopatrujesz sie 'problemow' syna w jego osobowosci czy kompetencjach
              > spolecznych. Moze warto przeanalizowac jakich kompetencji mu brakuje,
              > zeby uzyskac lepsze wyniki na testach/rozmowach, bo jesli to wcale o jezyk nie chodzi,
              > a o niesmialosc, nieumiejetnosc formulowania publicznych wypowiedzi itd to ja
              > bym sie zastanowila czy mozna go wspierac w tym zakresie po polsku,

              a jakie indywidualne wsparcie masz na mysli na zajeciach polskiego w szkole sobotniej 1-2 x w mies. , kiedy nauczyciel (klasa liczy 24 dzieci) musi uporac sie z rocznym programem w ciagu 20 spotkan, musi przerobic lekturki i brac udzial (przygotowywac uroczystosci szkolne), ktorych jak wiadomo zawsze bylo i jest wiele Polsce.

              Czy tez myslalas o wsparciu ze strony niem.szkoly?.....tutaj raczej nic nowego nie ma i nie bedzie, stare metody..sport, sport, sport.......uczestnictwo w roznych imprezach, akcjach, kursach...itepe...
              Moj M. ma ogolnie 4 godz. sportu tyg., obecnie zainteresowany jest jeszcze specjalna dyscyplina, w zeszlym roku bylo Judo, lekcja muzyki 1 godz. tygodniowo + cwiczenie 0,5 godz. dziennie. Szkolka sobotnia (czasem sa nawet i trzy soboty w mies.) to jest duzo!
              Do tego czytanie po polsku i niem. lekturek , srednio raz na dwy tyg. klasowka. Starczy.


              enewentualnie
              > skonsultowac swoje obawy z nauczycielami, jak oni takie wsparcie widza.

              dostalam komentarz, ktory nic nowego w moje doswiadczenia nie wniosl.
              Problem nie wynika tylko z kompetencji socjalnych.
              Przykladowo nie dal sie do dzis przekonac do gry w pilke nozna zespolowo, bo wie, ze nie jest to jego mocna strona. Nie pomogly tlumaczenia, ze najwazniejscze w sporcie jest to, aby czerpac z gry przyjemnosc..
              • mei3 Re: Balans 21.02.14, 00:07
                > effie1980 napisała:
                > > iszesz, ze dopatrujesz sie 'problemow' syna w jego osobowosci

                tego nigdzie nie napisalam, napisalam natomiast, ze jest ambitny,
                ze czesto nie jest aktywny, bo nie czuje sie wystarczajaco
                (w jego ocenie patrz: - super!!! ) dobry.
                I to wlasnie go stresuje, bo chcialby dac z siebie 200%.

                zastanawiam sie po prostu, czy na pewno dobrze robie kladac nacisk tylko na polski.....
                Mysle, ze w swoim niemieckim (nie niemieckojezycznym!!) otoczeniu czuje sie jednak w jakims sensie "wyobcowany"..albo instynktownie boi sie odrzucenia, nawet jesli jest to czysto irracjonalne...
                Ostatnio przyszedl do nas kolega Niemiec, ktory calkiem niedawno sie przeprowadzil i dolaczyl do klasy M. i wypytywal go z jakiego kraju pochodzimy my - rodzice?!?, a potem skad jest M. ??, oczywiscie potwierdzilam, ze z Polski, sam zreszta dal sobie zaraz odpowiedz, oczywiscie zupelnie naturalnie zaraz wysnul wniosek, ze skoro rodzice z Polski to i M. z Polski, sam zreszta dal sobie zaraz odpowiedz, widzialam, ze M. nie zaprzeczyl, ale nie bardzo sie to spodobalo...
                Dla M. naturalne jest to,ze skoro urodzil sie tutaj, tutaj chodzil do przedszkola i cale dotychczasowe dziecinstwo spedzil w tym srodowisku. To tutaj jest jego dom. Poniekad ma tez racjewink
                • effie1980 Re: Balans 21.02.14, 10:31
                  napisalam problemow w cudzyslowiu, majac na mysli, ze wlasnie nie wykorzystuje swojego potencjalu przez np. niesmialosc czy perfekcjonizm, a nie kompetencje jezykowe.
                  Piszac o wspieraniu mialam na mysli domowe wspieranie, ewentualnie po konsultacjach z nauczycielami z niemieckiej szkoly., bo oni moga miec jakis pomysly Dzieci persfekcjonistyczne czy niesmiale moga miec pod gorke w niekotrych sytuacjach i zastanawialam sie czy mozna nad tym pracowac/rozmawiac, dac mu dodatkowe doswiadcznie i umiejetnosci spoleczne w tym zakresie, bo to na pewno zaprocentuje.

                  A tozsamosc narodowa dzieci zycjacych w innym kraju to osobny, trudny temat. Bylo tu kilka watkow na ten temat i na temat third culture kids i rodzice mieli do tego rozne podejscie. Pewnie twoj syn wchodzi w ten okres, kiedy takie rozwazania sie u niego pojawia i jakos rodzina musicie podjac decyzje jak wspierac te jego budujaca sie samoswiadmosc.
                  • mei3 Re: Balans 21.02.14, 11:30
                    effie1980 napisała:

                    > napisalam problemow w cudzyslowiu, majac na mysli, ze wlasnie nie wykorzystuje
                    > swojego potencjalu przez np. niesmialosc czy perfekcjonizm, a nie kompetencje j
                    > ezykowe.
                    > Piszac o wspieraniu mialam na mysli domowe wspieranie, ewentualnie po konsultac
                    > jach z nauczycielami z niemieckiej szkoly., bo oni moga miec jakis pomysly Dzie
                    > ci persfekcjonistyczne czy niesmiale moga miec pod gorke w niekotrych sytuacjac
                    > h i zastanawialam sie czy mozna nad tym pracowac/rozmawiac, dac mu dodatkowe do
                    > swiadcznie i umiejetnosci spoleczne w tym zakresie, bo to na pewno zaprocentuje

                    napisz dokladnie co masz na mysli mowiac : "...dac dodatkowe doswiadczenie i umiejetnosci spoleczne?...".


                    > A tozsamosc narodowa dzieci zycjacych w innym kraju to osobny, trudny temat.

                    Mysle, ze nie jest to do konca osobny temat, poniewaz ma ona ogromny wplyw
                    na rozwoj spoleczny, a w konsekwencji rowniez na osiagniecia w innych wielu dziedzinach zycia.

                    Ale skupmy sie na moim pytaniu i wrocmy do tego jak podzielic czas nauke, aby tubylczy nie
                    ucierpial. Telewizje oglada glownie po polsku.
                    Wpadlam na pomysl, zeby w obu jezykach czytal naprzemiennie ksiazki, ale nie jestem pewna
                    czy to dobrze. Pewnie zaraz oberwe po uszach....
                    • zojka33 Re: Balans 21.02.14, 15:05
                      Na tym blogu: dwujezycznosc.blogspot.fr/ Polka mieszkajaca w Austrii z mezem Polakiem opisuje jak wspolnie przygotowuja z synem "dziennik wydarzen" po niemiecku. To mu podobno bardzo pomaga w niemieckim w przedszkolu. Z kolei na blogu ktory juz kiedys podawalam: bilingualhouse.com/ Polka mieszkajaca w Anglii z mezem Anglikiem pisze, ze czasem jak robi z dziecmi jakies cwiczenia to czasem zmienia sie w "nauczycielke angielskiego" i cwiczy z nimi to samo slownictwo po angielsku. Nie jest to jakies drastyczne odejscie od opol - jest to sytuacja umowna, dzieci wiedza, ze z mama rozmawiaja tylko po polsku, ale czasem mama bawi sie, ze jest nauczycielka w szkole. Jak dla mnie - to fajna metoda, o ile nie jest stosowana za czesto (bo to juz nie opol jesli mama czesto jest "nauczycielka" i mowi czesto po tubylczemu), no i pod warunkiem, ze jezyk tubylczy mama zna perfekcyjnie. Ja bym sie chyba nie zdecydowala bawic sie z moimi dziecmi w nauczycielke francuskiego: mam ciezki akcent i robie bledy, a coz to za nauczycielka ktora robi bledy gramatyczne.
                      Mei, moim zdaniem nic tak nie rozwija slownictwa jak czytanie wlasnie. Pewnie, ze byloby super gdyby Twoj syn mogl czytac i po polsku i po niemiecku. A po niemiecku nie moze sobie sam czytac? Nie umie jeszcze? Chyba najlepiej byloby gdybys Ty czytala mu po polsku, a on sobie sam po niemiecku. Ja mam w domu native speakera w postaci meza, ale corka czytac z nim nie chce, woli po polsku ze mna. Mysmy bardzo ja probowali zachecac zeby czytala po francusku z tata, ale juz dawno odpuscilismy, nie chce to nie, mala jeszcze jest (4 lata). Ale za jakis czas mysle, ze nie damy juz jej wyboru, bedzie musiala czytac francuskie ksiazeczki, albo sama (juz sie ucza w przedszkolu czytac) albo z tata - wedlug mnie czytanie w obu jezykach jest bardzo wazne dla rozwoju obydwu.
                    • zojka33 Re: Balans 21.02.14, 15:31
                      Jesli chodzi o tozsamosc, to z moich obserwacji wynika, ze dzieci ktore bardzo dobrze mowia po polsku (dzieci znajomych lub te opisywane przez blogujace mamy) to najczesciej dzieci ktore uwielbiaja Polske jako kraj wspanialych wakacji i dziadkow, uwielbiaja polskie tradycje, czuja sie z Polska zwiazane i po czesci lub w pelni czuja sie Polakami. Ja staram sie niczego nie przegapic, bo dzieci zaczynaja sie bardzo wczesnie interesowac swoja tozsamoscia. Moja corka jak miala 3 lata to juz pytala: mamo czy ja jestem Polka?, mamo a czy misiu tez jest Polka? To bylo dla niej zawsze bardzo wazne i ciekawe. Od zawsze zapewniamy ja oboje z mezem o tym o czym jestesmy gleboko przekonani, czyli, ze jest zarowno Polka jak i Francuzka, ma dwa obywatelstwa, dwa paszporty, dwa jezyki i dwie kultury. Marze o tym zeby moje dzieci czuly sie Francuzami i Polakami, zeby nie byly rozdarte, w rozkroku miedzy jednym i drugim krajem. Na razie mi sie udaje, jak ogladalismy olimpiade to w skokach corka kibicowla Polakom (mamo wygralismy!) a w jezdzie figurowej Francuzom (tato wygralismy?). Corka uwielbia Polske, chcialabym zeby w przyszlosci nie wstydzila sie przyznac swoim francuskim przyjaciolom, ze jest Francuzka i Polka.
                      Mei, nie wiem co Ci poradzic, ale wiem co ja bym probowala robic na Twoim miejscu: na pewno staralabym sie synowi pomoc, bo on ma problem, rodzice sa Polakami, ale on juz sie Polakiem nie czuje, nie podoba mu sie ze kolega nazywa go Polakiem, a przeciez nim jest, tzn. nie wiem jak dla Was ale dla mnie syn dwojga Polakow jest Polakiem. Co nie zmienia faktu, ze jest tez Niemcem, bo tam sie wychowal i zapewne niemiecki jest do szpiku kosci. Staralabym sie pomoc synowi zintegrowac te dwie czesci jego tozsamosci, tlumaczyc ze jest Polakiem i Niemcem, ze bycie Polakiem jest czyms wspanialym itd itp. A bycie i Polakiem i Niemcem to juz w ogole podwojna wygrana na loterii, bo ma sie wszystkiego podwojnie. Tak bym sie starala go pozytywnie nastawic do jego podwojnej tozsamosci.
                      Jesli bedzie wypieral te swoja polska "czesc" to tym gorzej dla niego, mysle ze do konca sie tego wyprzec ze swiadomosci nie da, zawsze gdzies tam pochodzenie bedzie "gryzlo". Wypieranie polskosci bedzie powodowalo, ze bedzie sie czul wsrod niemieckich rowiesnikow niepewnie (bo przeciez zawsze jakis kolega moze go "zdemaskowac"), najlepiej by bylo gdyby on zaakceptowal w sobie i polskosc i niemieckosc razem. Nie wiem czy to jest mozliwe u Was, dzieci imigrantow nie maja latwo. Nie wiem czy mi sie uda, bo choc od malenkosci ucze dzieci aby sie czuly dobrze w swej polskiej i francuskiej skorze, to jednak mam bardzo negatywnie do polskosci nastawionych tesciow, a i Francja ogolnie nie jest zbyt przychylna dwujezycznym, wiec byc moze kiedys ze wzgledu na nieprzychylne francuskie otoczenie i tak moje dzieci beda sie nie przyznawac do swojego polskiego pochodzenia? Czas pokaze. Na razie moja cora nie ma problemu, koledze z przedszkola jak u nas byl oznajmila, ze jest Polka i Francuzka (i wyjasnila, ze jej tata mowi po francusku i po polsku, a mama po polsku i francusku smile), z duma spiewa polski hymn i jestem przekonana, ze to bardzo dobrze dla jej przyszlej dwujezycznosci i przyszlego poczucia tozsamosci.
                      • mei3 Re: Balans 21.02.14, 23:24
                        dzieki za Twoj piekny wpissmile to super to swojej corce wytlumaczylassmile ja jakos na to nie wpadlam...M. ma rowniez podwojne obywatelstwo. U mnie malo bylo kontaktow z Polska z racji tego, ze moj tata ulegl prawie smiertelnemu wypadkowi (kilka mies. po narodzinach M.) i niestety pozostal niesprawny. Babcia nie mogla nas odwiedzac i spedzac z M. czas.
                        Druga mieszka zbyt daleko...i jest juz troche schorowana...Takze pierwsze lata M spedzal tylko z nami przez kilka dni w Polsce w okresie Swiat, czasem latem. Ma 8 lat, jest jedynakiem i jest b. z nami zwiazany. Nie chce jezdzic nigdzie sam, nawet do babci.
                        Tutaj gdzie obecnie mieszkamy nie obracamy sie w polskim towarzystwie, poniekad z racji miejsca przeprowadzki i braku kontaktow, a czesciowo tez z wyboru. Wiadomo, nic za wszelka cene....
                        Ja rowniez wpajam i walcze o polskosc w moim domu.
                        Musze chyba M. wiecej tlumaczyc, popracowac nad tym. Przez ostatnie dni zauwazylam, ze mowi prawie caly czas po polsku! To wielki sukces, do niedawna musialam go wciaz poprawiac, przypominac. Zaczal mowic lepiej jesli chodzi o akcent, ale niestety jeszcze go slysze, byc moze nie bedzie juz mogl sie go pozbycsad moze jest juz po prostu za poznosad((
                        Oboje z mezem mieszkamy juz b. dlugo w Niemczech.., maz jeszcze dluzejt, tutaj sie poznalismy...Mam niestety dodatkowy problem, bo moj syn zwraca sie do taty po niemiecku a ten mu w tym jezyku odpowiada. Zapomina sie...nie moge tego wyplenic i bardzo mi z tym zle.
                        W zeszlym roku zapisalam go na polkolonie w Polsce, pisalam tutaj o tym, podobalo mu sie, ale nie nawiazal jakichs znaczacych kontaktow. Nie chcial chodzic drugi tydzien.
                        Do szkoly polskiej nie chce chodzic, twierdzac, ze nie ma tam kolegow.
                        • mei3 Re: Balans 24.02.14, 00:17
                          odnosnie naszych zwaciestw w Soczi przeprowadzilam maly small talk z moim synem..
                          zwrocilam mu uwage, jak to jest suuuuper, ze on tez jest Polakiem, ze malo kto z jego kolegow, moze pochwalic sie ze zna 2 jezyki...i ze to wlasnie POlacy zdobyli 4 medale
                          Na co moje dziecko wzruszajac lekko ramionami powiedzialo, hmmmm...ale to nie jest angielski, a to jest glowny jezyk, ktorym posluguja sie ludzie na calym swiecie..tongue_out
                          • zojka33 Re: Balans 24.02.14, 01:12
                            Ja tez przy okazji Soczi powiedzialam corce: "zobacz jak fajnie jest byc dwujezycznym i miec dwie ojczyzny: mozesz kibicowac dwom krajom i masz dwa razy wiecej medali!!"
                            Podobnie ona wie, ze ma wszystko podwojnie np. dwa razy wiecej swiąt i tradycji, bo obchodzi nie tylko te francuskie ale tez uwielbiane przez nia topienie marzanny czy smigus dyngus. Wie, ze do francuskich dzieci Mikolaj przychodzi tylko w Boze Narodzenie, a do francusko-polskich w Boze Narodzenie i dodatkowo w Mikolajki. Wie, ze jak niedlugo jej wypadnie pierwszy ząb to zgodnie z tradycja do francuskich dzieci przychodzi myszka z prezentem, a do niej przyjdzie nie tylko myszka ale tez wrozka zebuszka. Dla niej polskosc, oprocz ukochanych kuzynow i babci, oznacza tez konkretne korzysci smile z ktorych sie bardzo cieszy.
                            • mei3 Re: Balans 24.02.14, 16:35
                              tak....tak.....a M. za chwilke wymienial dalej...
                              a my mamy takie super siweta i dzielimy sie oplatkiem, i taka wielka rodzina siedzi przy stole.
                              Marzanna tez mu sie b. podoba, jedynie wrozki Zebuszki - smile)) nie znalismy...

                              ach te korzyscismile)))), to z pewnoscia jest argument nie do przebicia
                      • mei3 Re: Balans 26.02.14, 12:53
                        zojka33 napisała:

                        > Jesli chodzi o tozsamosc, to z moich obserwacji wynika, ze dzieci ktore bardzo
                        > dobrze mowia po polsku (dzieci znajomych lub te opisywane przez blogujace mamy)
                        > to najczesciej dzieci ktore uwielbiaja Polske jako kraj wspanialych wakacji i
                        > dziadkow, uwielbiaja polskie tradycje, czuja sie z Polska zwiazane i po czesci
                        > lub w pelni czuja sie Polakami.


                        dokladnie tak !!! - my nie mielismy szansy na takie "wczesne dziecinstwo" w polskim otoczeniu, nie mamy tez malych dzieci w rodzinie, z ktorymi moglby miec kontakty.

                        W Niemczech - szczegolnie w scisle niemieckim otoczeniu (a takie mamy - cudzoziemiec jest tutaj wyjatkiem) nastawienie nie jest pro. Raz spotkalam sie w szkole z dziwnym spojrzeniem sekretarki, jak poprosilam o wpis jezyka polskiego do swiadectwa M...

                        Mysle, ze bede nadal razem czytac z M. po polsku, a po niemiecku niech czyta sam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka