Dodaj do ulubionych

Naświetlanie głowy

04.01.12, 10:21
Witam,
Mój teść ma sporego drobnokomórkowego raka płuc z przerzutem na wątrobę. Jest po 6 cyklach chemii. Aktualnie przyjmuje naświetlanie klatki piersiowej, ale ostatnio zaczęli naświetlać mu głowę...czy to znak przerzutu do głowy czy jakaś profilaktyka może???I jeszcze dwa pytania, po co są sterydy w leczeniu oraz dlaczego tak strasznie bolą go teraz nogi???

Dziękuję z góry!
Pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Naświetlanie głowy 04.01.12, 18:53
      dużo pytań...
      jaki fragment głowy?żuchwę i szyję?tam są węzły chłonne,które można naświetlac
      sterydy,znalazłam kilka rzeczy,które może Cię zainteresują
      www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/drobnokomorkowy-rak-pluca-postac-ograniczona-ld-vt364.htm
      www.medigo.pl/a,i,1457,metody_leczenia_chorob_nowotworowych
      www.ldn.org.pl/fusion_forum/viewthread.php?forum_id=22&thread_id=242
      jest tam też o powikłaniach po sterydach
      ból nóg może miec wiele przyczyn.mówił o nim lekarzowi?
      • lib1 Re: Naświetlanie głowy 04.01.12, 21:30
        Na wstępie dziękuję bardzo za zainteresowanie.
        Przyznam się, że nie wiem jaką część głowy naświetlają...ale chce tylko się upewnić, że naświetla się także zdrową głowę a nie tylko tą z przerzutami. Co do nóg, to pytał lekarza- to neuropatia, czyli inaczej zapalenia nerwów obwodowych..."normalne" po naświetlaniach. Może ktoś wie, jak mu ulżyć z tymi nogami- bardzo go bolą. Jakieś maści, masaże, lekarstwa etc....może ktoś wie.

        Pozdrawiam ciepło,
        lib1
        • estelka1 Re: Naświetlanie głowy 04.01.12, 21:39
          Lib, głowę mogą naświetlać zarówno leczniczo, jak i profilaktycznie. W tym nowotworze przerzuty do mózgu są bardzo częste, niestety. Zresztą, co Cię będę oszukiwać, proces przerzutowy w drobnokomórkowym raku płuc rokuje bardzo źle :( Ciężko mi o tym mówić, bo ten nowotwór zabrał mi mamę.
          • estelka1 Re: Naświetlanie głowy 04.01.12, 22:06
            Sterydy moja mama dostawała przy przerzutach do mózgu, ale chyba również przy radioterapii. Tu już na 100% nie jestem pewna. Co do bólu nóg, to może warto byłoby się upewnić, czy u teścia nie ma przerzutów do kości. Myślę, że powinniście skontaktować się z hospicjum domowym, albo poradnią paliatywną i ustalić jakieś mądre leczenie przeciwbólowe. Po co teść ma cierpieć, jeśli da się przynajmniej to ograniczyć.
            • lib1 Re: Naświetlanie głowy 05.01.12, 09:27
              Estelko, ja wiem dokładnie czym jest DRP...większego świństwa nie mógł trafić:-( Co do tych nóg, to nie przerzuty tylko neuropatia. Szukam sposobu aby ten ból zniwelować, a najlepszy sposób to porada wzięta z życia.

              P.S. teść myśli że go wyleczą...ale to chyba dobrze


              Pozdrawiam,
              lib1
              • mama.rozy Re: Naświetlanie głowy 05.01.12, 09:47
                co od tego,że teśc myśli o wyleczeniu można by podyskutowac...
                ale-teraz ważny jest ból.znajdźcie najbliższą sobie poradnię leczenia bólu,może coś wiedzą o tej na oddziale,gdzie teścia leczą.swoją drogą-im tez nikt nie zabrania leczenia p.bólowego.
                • lib1 Re: Naświetlanie głowy 05.01.12, 10:46
                  Stan teścia jak na rodzaj choroby i stan zaawansowania jest nadzwyczaj dobry. Fakt, przyjmuje całą masę jakichś tabletek, zastrzyków itp. Ostatnio pojawił się tylko ten problem z tymi bolącymi nogami. Jaka jest kolej leczenia? Powiedzmy, że skończy naświetlanie, następnie pewnie dolewka chemii...i co potem?:-(
                  mama.róży - on tak na pewno myśli a lekarz go w tym bardzo utwierdza.

                  pozdrawiam, lib1
                  • estelka1 Re: Naświetlanie głowy 05.01.12, 21:48
                    Lib, ja też jestem zdania, że teściowi trzeba wdrożyć mądre leczenie przeciwbólowe. Bo leczenie onkologiczne w tym przypadku jest bardzo ograniczone i jak słusznie zauważyłaś, za moment możliwości się wyczerpią, zwłaszcza że wątroba jest zaatakowana, więc do końca nie wiadomo, czy wytrzyma dolewkę chemii.
                    Nadzieja teścia na wyleczenie może być autentyczna, ale może być również teatrem odgrywanym, po to żebyście się nie zamartwiali. Pacjenci wiedzą dużo więcej niż nam się wydaje. Oni rozmawiają między sobą, uświadamiając się nawzajem. Jeśli mogę coś zasugerować, to zwróć uwagę czy on nie próbuje Wam czegoś powiedzieć o chorobie, stwórz taką atmosferę, żeby się otworzył, zaczął pytać, dzielić się wątpliwościami, obawami. Chodzi mi najbardziej o to, żeby nie został sam ze swoim lękiem o to co dalej, bo Wy nieświadomie i w dobrzej wierze będziecie skupiać się wyłącznie na jego leczeniu.
                    Pozdrawiam i dużo siły życzę
                    • majka035 Re: Naświetlanie głowy 07.02.12, 06:33
                      Witajcie, miałam naswietlaną głowę Gamma Knife. Guz łagodny, do 3 cm. Po naświetlaniu dana zmiana puchnie, a wiadomo, że w głowie jest mało miejsca, podaje sie sterydy, aby nie doszło do obrzeku mózgu. Jak doustne nie pomagają-trzeba jechać do szpitala i sterydy podaja dożylnie/
                      • lib1 Re: Naświetlanie głowy 11.02.12, 05:11
                        Teść jest po naświetlaniach(trzy tygodnie). Jest bardzo słaby, prawie cały czas śpi, tudzież leży. Nogi już Go bolą troszkę mniej. Zaczął czuć w ustach taki metaliczny posmak, wszystko czuć mu metalem, nic mu nie smakuje, stracił apetyt, bardzo mało je. Od kilku dni, zaczął czuć że z ust wydobywa mu się fetor- bardzo mu to przeszkadza- więc zaczyna się wstydzić odzywać do ludzi. Jest to także wyczuwalne dla innych...co to jest?...Zaczynam coraz bardziej dostrzegać "potęgę tej choroby"...tak bardzo jest mi przykro

                        • lib1 Re: Naświetlanie głowy 11.02.12, 05:21
                          lib1 napisał:

                          > Teść jest po naświetlaniach(trzy tygodnie). Jest bardzo słaby, prawie cały czas
                          > śpi, tudzież leży. Nogi już Go bolą troszkę mniej. Zaczął czuć w ustach taki m
                          > etaliczny posmak, wszystko czuć mu metalem, nic mu nie smakuje, stracił apetyt,
                          > bardzo mało je. Od kilku dni, zaczął czuć że z ust wydobywa mu się fetor- bard
                          > zo mu to przeszkadza- więc zaczyna się wstydzić odzywać do ludzi. Jest to także
                          > wyczuwalne dla innych...co to jest?...Zaczynam coraz bardziej dostrzegać "potę
                          > gę tej choroby"...tak bardzo jest mi przykro

                          Dodam jeszcze, że jest bardzo rozgoryczony i rozczarowany. Miało być coraz lepiej, lekarze klapali Go po plecach i mówili, że wszystko będzie dobrze...a tu przeciwnie. Myślę, że podłamanie psychiczne wywiera także piętno na Jego formie fizycznej w dużym stopniu. Przestaje chcieć walczyć...co robić?jak Go zmotywować:(


                          • estelka1 Re: Naświetlanie głowy 11.02.12, 22:05
                            Lib, ja wiem, że moje słowa może być Ci ciężko przyjąć do wiadomości. Ale jeśli przyjdzie taki moment, kiedy chory przestaje walczyć, nie chce, nie wierzy w powodzenie leczenia, to trzeba go wspierać także w tej decyzji. Być może on czuje, że powoli nadchodzi kres jego bycia na ziemi. To wcale jednak nie znaczy, że Was nie potrzebuje. W takich momentach może potrzebować Was bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. I jeśli nawet to jest TEN moment, właśnie Wy najbliżsi ludzi, możecie mu pomóc przejść przez niego godnie, w poczuciu że jest kochany i potrzebny. A może to sprawi, że zacznie walczyć. Dla Was, dla wnuków...
                            • mama.rozy Re: Naświetlanie głowy 12.02.12, 14:07
                              zaraz przeczytam jeszcze raz wątek i dopiszę,ale tak na szybko-smak jest okropny,wręcz obrzydliwy.pomaga ssanie miętówek,płukanie ziołami-powiedzcie że to dla chorego naświetlanego,nie wszystkie mogą byc stosowane,na pewno nie te wysuszające.do tego mogą dochodzic-ból gardła-z wysuszenia-świetne sa na to pastylki isla,do ssania właśnie.tantum verde do psikania gardła lub inny,specjalnie przy naświetlaniach,ale nie mam już tego i nie pamiętam nazwy...
                              do tego dojdzie brak apetytu-ból gardła i osłabienie organizmu -mi pomagało picie,dużo picia.nawet jedzenie płynne,chociaż niektóre rzeczy były i tak nie do przełknięcia.niestety,radio jest mniej inwazyjna,ale dla wielu o tony cięższa niż chemia.bo chemię jeszcze da się wypłukac i dostaje się przy niej sterydy,które napędzają.radio to tylko zły smak,ból,zapach palonego ciała-porozmawiaj z nim,czy tak jest.normalne,że się załamuje.czy to jest koniec?w każdej chwili może tak byc.ale-nie musi.lecęczytac wątek od początku to jeszcze coś dopiszę.
                              • mama.rozy Re: Naświetlanie głowy 12.02.12, 14:14
                                teraz o psychice-każdy pacjent po skończeniu leczenia-tu jest zakończone,tak?-ma spadek energii.długo trzeba było walczyc i niestety,kiedy nadchodzi czas,że nic się już nie dzieje,opadają emocje.może dojśc nawet do depresji.
                                jaki macie plan na teraz?na co czekacie?co powiedzieli lekarze?macie jakieś wyniki badań?
                                i inny wątek-czy są jakieś zmiany w jamie ustnej.przejrzałam wątek-wczesniej nic nie było.a przy naświetlaniach jamy ustnej często dochodzi do grzybicy lub owrzodzeń,co może byc przyczyną niedobrego oddechu.
                                ale może i byc tak,że są przerzuty do żołądka...czego nie jestem oczywiście w stanie stwierdzic.jesteście teraz umówieni na badania?
                                • lib1 Re: Naświetlanie głowy 13.02.12, 20:48
                                  Witam. Dzisiaj rano zawiozłem teścia do szpitala. Muszą go jakoś "podreperować", jest potwornie słaby, musieliśmy go ubrać i pomagać iść. Jaki mamy plan? Mamy nadzieję że w szpitali postawią go na nogi. Ma kiepskie wyniki, znacząco poniżej normy spadły mu płytki. Widać że boli go fakt, że musimy mu we wszystkim pomagać- rok wcześniej to był kawał silnego i dużego chłopa...a jak usłyszał że leży daleko od WC a w razie czego dostanie "kaczkę" to widać było u niego przerażenie. Z tego co już wiem dzisiaj, to mają mu przetaczać krew( chyba tak to zrozumiałem). Z tym zapachem z ust to wydaje mi się, że to sprawa grzybiczna, robi się mu taki osad w jamie ustnej i na wargach i moim zdaniem to jest właśnie to. Myślę i mam taka nadzieję, że ta słabość to skutek naświetlań i wcześniejszej chemii a nie działania samego nowotworu. W szpitalu go wzmocnią i przynajmniej przez jakiś czas, będzie mógł się cieszyć dobrym samopoczuciem i wszystkim tym co go otacza. Daj Panie Boże.
                                  • mama.rozy Re: Naświetlanie głowy 13.02.12, 22:10
                                    a na podniesienie płytek coś mu dają?ja brałam jakiś lek,nie pamiętam nazwy,ale dziewczyny brały też neupogen.to sa normalne leki,do kupienia w aptece na receptę.
                                    powodzenia
                                    • lib1 Re: Naświetlanie głowy 13.02.12, 22:22
                                      Dostawał chyba przedtem jakieś zastrzyk/zastrzyki. Ale to tylko w szpitalu. Jak chciał, aby dali mu to do domu, by sobie w razie czego w pobliskiej przychodni zaaplikował- nie zgadzali się.
                                      • lib1 Re: Naświetlanie głowy 13.02.12, 22:25
                                        a i dziękuję za porady. Mam lub będę miał je na względzie.
                                        Pozdrawiam
                                        • mama.rozy Re: Naświetlanie głowy 14.02.12, 09:27
                                          zapytaj,może to by go trochę podniosło.u mnie wystarczyło,że lekarz z przychodni(podejrzliwie,ale co tam;)),wypisał zlecenie pielęgniarkom i one mi dawały.tylko u mnie w przychodni się mnie boją:)
                                          • majka035 Re: Naświetlanie głowy 23.02.12, 18:16
                                            Mnie spadły białe płytki, codziennie świeże soki z buraki i szpinaku. Leci żelazo cały czas, przyjmuje je w tabletkach. smak miałam i mama. Ale dostałam astmy, własnie po naświetlaniach głowy
                                            • lib1 Re: Naświetlanie głowy 28.02.12, 03:16
                                              W piątek wróciliśmy ze szpitala. Był 5 dni. Miał bardzo niski poziom WBC -wręcz na pograniczu agonii- przyjechaliśmy z nim w ostatniej chwili. Nie wiem na co czekaliśmy? Mówili nam, że tak po prostu ma być, że to samo przejdzie z czasem a po drugie teść nie chciał jechać mówił" co oni mi poradzą" ...człowiek uczy się na błędach. Dostał maksymalną dopuszczalną dawkę krwi( jakaś galaretowata substancja), jadł różne tabletki (sterydy), brał zastrzyki...ogólnie czuł się znośnie, tylko puchła mu prawa stopa. Na szczęście, głowa czysta, brak przerzutów- to bardzo radosna nowina, nieliczna ostatnio w chorobie. W domu, do soboty było jako tako, ale wieczorem dostał biegunki, miał ją prawie do południa w niedzielę. Przeszło. Lekarz prowadzący w szpitalu na wypisie, przepisał mu serią 10 zastrzyków na WBC, pierwszy dostał w poniedziałek i od razu nastąpiła poprawa. Pije ponadto sok z buraków i herbatę z pokrzyw. Widzę u niego postęp w postrzeganiu choroby, dostał wiary, ochoty do walki( wpływ sąsiada w czasie pobytu w szpitalu) fajnie go "nakręcił", tak pozytywnie. Mam nadzieję, że na długo starczy mu tej wiary. My także bardzo się staramy, niestety czasem żałuję, że tak dużo o tej chorobie czytałem...że wiedza odbiera wiarę i nie pozostawia złudzeń. Ale walczymy dalej! By miał siłę!
                                            • lib1 Re: Naświetlanie głowy 28.02.12, 03:19
                                              majka035 napisała:

                                              > Mnie spadły białe płytki, codziennie świeże soki z buraki i szpinaku. Leci żela
                                              > zo cały czas, przyjmuje je w tabletkach. smak miałam i mama. Ale dostałam astmy
                                              > , własnie po naświetlaniach głowy

                                              Duuużoo zdrowia i siły, Tobie życzę! :-)
                                              • mama.rozy Re: Naświetlanie głowy 29.02.12, 14:54
                                                małe rzeczy,a cieszą:)
                                                • lib1 Odszedł... 03.03.12, 07:46
                                                  Odszedł...niespodziewanie, wylew zewnętrzny. Na rękach żony, nie męczył się. Miał 55 lat.
                                                  • lib1 Re: Odszedł... 03.03.12, 07:50
                                                    lib1 napisał:

                                                    > Odszedł...niespodziewanie, wylew zewnętrzny. Na rękach żony, nie męczył się. Mi
                                                    > ał 55 lat.

                                                    Sprostowanie, wylew wewnętrzny.
                                                  • mama.rozy Re: Odszedł... 03.03.12, 08:50
                                                    kochana
                                                    przytulam mocno
                                                    jakby coś było potrzeba,co możemy zrobic,po prostu napisz
                                                  • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Odszedł... 05.03.12, 11:21
                                                    Przykro mi bardzo lib.
                                                    Duzo sily Wam zycze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka