Dodaj do ulubionych

Chemioterapia?

15.01.14, 13:11
Witam.
Mój tata ma 74 lata i zaawansowanego hormonoopornego raka prostaty z przerzutami do kości. Jest pod opieką poradni paliatywnej, która ustawiła mu leki przeciwbólowe. Nasza onkolog stwierdziła, że obecnej sytuacji jedyną formą leczenia jest dla taty chemioterapia (paliatywna). Z jednej strony tata ma całkiem niezłe wyniki (mocz, kreatynina, próby wątrobowe w normie, jedynie hemoglobina trochę obniżona) i kwalifikowałby się na chemię. Ale z drugiej strony tata jest po udarze niedokrwiennym mózgu, a przez co ma niedowład prawej strony ciała, afazję mieszaną, poza tym ma miażdżycę i jest po zawale, a przez przerzuty na kościach jeździ na wózku. Przez ostatni miesiąc bardzo osłabł, schudł, bardzo mało je i prawie nie wstaje z łóżka. I tutaj mamy dylemat: czy zgodzić się na chemioterapię, która w przypadku raka prostaty jest średnio skuteczna, czy dać sobie spokój i nie męczyć już taty i oszczędzić mu leczenia, które będzie dla niego bardzo męczące. Onkolog mówi, że warto spróbować, ale on nie wydział taty osobiście, tylko dokumenty, w poradni paliatywnej raczej odradzają. Tata w tej chwili już nic nie chce, ale nie jesteśmy w stanie stwierdzić na ile on rozumie swoją sytuację i decyzja będzie należała do nas-dzieci. Z jednej strony chcemy zrobić wszystko, żeby tata był jak najdłużej z nami ale z drugiej boimy się, że chemia może mu bardziej zaszkodzić niż pomóc. Macie może jakieś doświadczenia w kwestii chemioterapii u osób starszych?
Pozdrawiam
Beata
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Chemioterapia? 15.01.14, 14:45
      a onkolog jak podaje swoje racje?bo może byc po prostu tak,że na pytanie,czy w takim stanie chemia jest możliwa,odpowiedział,że tak.onkolog ma za zadanie po prostu stwierdzic fakty-i podejrzewam,że tu tak nastąpiło
      chemia paliatywna jest dobra wtedy,kiedy objawy niepożądane nie przeważają nad korzyściami.wiem,że nie doradzę profesjonalnie-przecież też nie widzę chorego,ale z tego co piszesz,także o tym,że sam chory tego nie chce,ja bym była bardzo ostrożna w podejmowaniu takich decyzji.
      ale to jest trudne do napisania i zdecydowania tak po prostu.może porozmawiajcie z psychologiem z paliatywu-pomógłby Wam określic waszą sytuację
      • betita2 Re: Chemioterapia? 15.01.14, 20:30
        Dziękuję za odpowiedź. Onkolog stwierdził, że w takich przypadkach chemioterapia jest następnym etapem leczenia o ile wyniki są w miarę a pacjent w dobrym stanie ogólnym. No i właśnie o ten stan ogólny chodzi, bo u taty pogarsza się niemal z dnia na dzień.
        • mama.rozy Re: Chemioterapia? 15.01.14, 20:36
          ech,nie wiem,dlaczego tak powiedział
          bo tak nie jest zawsze-bo zawsze patrzy się na ,brzydko pisząc,bilans strat i zysków
          przy tak pogarszającym się stanie -jak piszesz-to jest wręcz dziwne,że mówi się o tym,jako o kolejnym etapie
          to pacjent jest najważniejszy,a nie etap...
          dobrze,że jesteście pod dobrą opieką,chyba na tym trzeba się skupic
    • anna.wasil Re: Chemioterapia? 15.01.14, 21:12
      Trafiliście na dobrego onkologa (który mimo wieku taty chce pomóc) albo na osobę na stażu,która właśnie pisze prace naukową o zastosowaniu chemii u osób starszych z innymi ciężkimi chorobami.
      Napisz w jakim mieście się leczycie,a decyzje o dalszym leczeniu musicie podjęć sami.
      Przytulam bo to ciężka decyzja,byłam w tej samej sytuacji 4 lata temu :(
      • betita2 Re: Chemioterapia? 15.01.14, 21:50
        Leczymy tatę u onkologa z Olsztyna, ale chemię miałby dostać w Elblągu i tam też pojechaliśmy na konsultację, gdzie pani doktor powiedziała, że jeśli wyniki będą dobre to ona nie widzi przeciwwskazań. I gdyby zaproponowano nam chemię z 1,5 miesiąca temu, to pewnie byśmy się nie wahali, ale teraz... Ech, czemu to jest takie trudne.
        • madziorek333 Re: Chemioterapia? 15.01.14, 22:23
          Witaj,jeżeli lekarz chce podać tacie chemię to posłuchajcie Go.Elbląg ma bardzo dobre opinie co do chemioterapii,nawet w bardzo już zaawansowanym stadium.Przykładem jest mój 80-letni wujek z rakiem żołądka,który był leczony w Centrum Onkologii w Gdyni-Redłowie.Nie bardzo potrafili wujkowi pomóc,bardziej męczyli Go żle dobraną chemią.Córki zabrały wujka do Elbląga i tam jest obecnie leczony.Rak się zatrzymał,nie ma przerzutów,wujek czuje się super.Życzę powodzenia i zdrówka dla taty.
    • anna.wasil Re: Chemioterapia? 15.01.14, 22:03
      Cholernie trudne :(
      A czy tatuń jest świadomy jaki jest jego stan ,czy rozmawiacie z nim o chorobie ?
      I ważne..czy dacie radę wozić tatunia na chemie,jak on zniesie podróż.
      Pytań jest wiele..
      • betita2 Re: Chemioterapia? 15.01.14, 22:28
        Tata wie, że ma raka prostaty, że są zmiany w kościach, ale tak na prawdę to niewiem na ile ma świadomość swojej choroby. Wszystkiego też mu nie mówimy, bo jak wcześniej pisałam tata jest po udarze i właściwie nie mówi, więc kontakt z nim jest utrudniony, ale widzi co się z nim dzieje, że jest słaby, mało je, itp. Pytałam się go o chemioterapię, to stwierdził, że nie chce, ale jak mówię, nie wiem na ile to jest świadoma decyzja (ubezwłasnowolniony nie jest). No i boję się, że sam dowóz na chemioterapię 70 km byłby dla niego baaardzo męczący.
        • madziorek333 Re: Chemioterapia? 15.01.14, 22:43
          Skoro lekarz chce podać chemię,to przemyślcie to.Póżniej możecie mieć wyrzuty,że jednak nie spróbowaliście.Mój kochany mąż nie miał takiej propozycji o ile można to tak nazwać .Onkolog prosto z mostu powiedział,że nie mają już chemii dla Niego i że mam męża oddać do hospicjum,gdzie umrze.......
          • betita2 Re: Chemioterapia? 15.01.14, 22:52
            Madziorku my od kilku dni myślimy, rozważamy wszystkie za i przeciw. Z jednej strony chcemy zrobić wszystko co możliwe, a z drugiej boimy się, że tata jest tak słaby, że chemia mogłaby mu bardziej zaszkodzić niż pomóc, tym bardziej, że jest to chemia paliatywna mająca poprawić komfort i ewentualnie długość życia a nie wyleczyć
            • madziorek333 Re: Chemioterapia? 15.01.14, 22:57
              Rozumiem,że to tylko chemia paliatywna czyli oddalenie na jakiś czas tego co i tak nadejdzie.To Wasz tata i to Wy w tej sytuacji musicie zadecydować co dalej.Ja życzę Wam z całego serca dobrego wyboru.
              • mama.rozy Re: Chemioterapia? 16.01.14, 13:06
                betita,a jak onkolog widzi ten stan po udarze?to nie jest dyskwalifikacją?
                i dla mnie jednak ważne jest to,co chce chory...
                może poproście psychologa,żeby spróbował z nim porozmawiac?
                • becik-pl Re: Chemioterapia? 16.01.14, 14:53
                  Moim zdaniem powinniście posłuchać taty. On już ma dosyć. Wie, że to nie pomoże i nie chce się męczyć. Moja mama też była w podobnej sytuacji. Miała już dość, ledwo chodziła (przerzut do kręgosłupa), a my nalegałyśmy, bo miała dopiero 52 lata, onkolog chciała leczyć itd...
                  Mama zniosła dwa wlewy Taxotere (druga linia chemii) i jej organizm odmówił współpracy. Wyniki leciały na łeb, na szyję. Przestała chodzić, wstawać, nie była w stanie dojść do auta, żeby na tą chemię jechać 60 km. To był dla niej nadludzki wysiłek, bardzo cierpiała. Dałyśmy spokój. Te ostatnie miesiące, po zakończeniu leczenia, a pod opieką hospicjum wspominam bardzooo dobrze. Mama w końcu miała spokój, co bardzo ją cieszyło, mimo stanu w jakim była. No i w końcu trafiliśmy na wspaniałych lekarzy, których rzeczywiście mama obchodziła, robili wszytko, żeby nie cierpiała, do końca.
                  To smutne, ale czasem trzeba wiedzieć, kiedy przestać leczyć, bo uporczywa terapia sprawia choremu cierpienie, a nie pomaga.
                  • betita2 Re: Chemioterapia? 16.01.14, 18:32
                    Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi, szczególnie Tobie beciku.
                    Coraz bardziej skłaniamy się jednak do tego, żeby zostawić tatę w spokoju i nie męczyć już go. Po półgodzinie siedzenia w kuchni tata jest tak zmęczony, że nie ma siły na nic i wraca do łóżka. Niewiem jak zniósłby dojazdy na chemię i jej skutki uboczne.
                • betita2 Re: Chemioterapia? 16.01.14, 18:39
                  Mamo róży dla onkologa stan po udarze nie był przeciwwskazaniem, inne dolegliwości też nie. Ale ostatnio niepokoi mnie jeszcze coś, tata coraz częściej ma sine albo fioletowe usta i szarą cerę. Rtg klatki piersiowej w normie.
                  • mama.rozy Re: Chemioterapia? 17.01.14, 08:39
                    ekg miał robione?
                    marznie szybko?
                    ma duszności?
                    powiedz o tym w czasie najbliższej wizyty palatywu-byc może trzeba na to zwrócic uwagę
                    czy tata wcześniej miał problemy z sercem?
                    • betita2 Re: Chemioterapia? 17.01.14, 21:39
                      Tata przeszedł zawał ale to było ponad 30 lat temu, a kiedy ostatnio miał ekg szczerze nie mam pojęcia. Duszności miewa czasem i często jest mu zimno ale te fioletowo-sine usta i szara cera to od niedawna są, wcześniej tego nie zauważyłam. W przyszłym tygodniu mają przyjechać z paliatywu do nas, to im na pewno powiem.
                      Z moim tatą jest taki problem, że on mi nie powie co się dzieje, często nie jest w stanie określić co go boli i gdzie boli. Wielu rzeczy muszę się sama domyślać na podstawie jego zachowania. Boję się, że coś przeoczę, nie zauważę czegoś albo zaniedbam.
                      • osmanthus Re: Chemioterapia? 18.01.14, 03:03
                        Betita,
                        Ta chemia to zapewne Docetaxel czyli Taxotere, o ktorego skutkach ubocznych pisano wyzej w kontekscie raka piersi.

                        Osobiscie mysle, ze nalezy te chemie odpuscic.
                        Zwlaszcza, ze to nie pacjentowi o nia walczy.

                        Gdybys chciala podyskutowac na ten temat mozesz to zrobic na specjalistycznym forum raka prostaty
                        www.gladiator-olsztyn.pl
                        Serdecznie zapraszam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka