ann-eke
03.02.14, 19:33
Chciałam się przywitać chociaż pewnie niedługo będę się żegnać. Piszę na forum po raz pierwszy chociaż od pewnego czasu go przeglądam. Sprawa dotyczy mojej mamy 71 lat, nałogowy palacz. Rok temu zdiagnozowano raka płuc z przerzutami do węzłów chłonnych, wątroby. Nie chcę się tu rozwodzić nad badaniami, wynikami bo walkę z rakiem mamy już za sobą i to walkę raczej przegrana. Szukam raczej wsparcia na ostatnim etapie życia mojej mamy bo widzę, że przestałam sobie dawać radę z emocjami kompletnie.
Ostatni rok to 6 cyklów chemioterapii i profilaktyczna radioterapia głowy przez 2 tygodnie. Chemia dała nam wszystkim złudne nadzieje bo mama czuła się świetnie, bez żadnych opisywanych skutków ubocznych jedynie straciła włosy. Jadła za dwóch.Guzy na TK się nawet zmniejszyły, po radioterapii przez 2 tygodnie było tez nieźle a później się zaczęło. Ogólne osłabienie, zmęczenie brak ochoty na jedzenie(początek listopada). Sądziła że to skutek chemii i radioterapii. Teraz jest z dnia na dzień coraz gorzej; niemożność wstania z łózka, nietrzymanie moczu, zmęczenie. Tylko z jedzeniem się poprawiło bo wróciła do Megace który czyni cuda z łaknieniem i nawet przytyła.Na początku stycznia zapisałam ja opieki paliatywnej. Tu wszystkim odradzam dr. Anne Tomczyk z hospicjum na Wielickiej w Krakowie- zimna, obojętna kobieta. Przepisuje jutro mamę do innej. Jutro mam spotkanie z psychologiem z tego hospicjum i tu przechodzę do sedna moich wątpliwości.
Czy na tym etapie psycholog powinna powiedzieć mojej mamie że umiera ? Ona cały czas biedna myśli że to przejściowe. Jeszcze walczy; a to coś sobie zreperuje w domu albo przeszyje na maszynie(na miarę jej możliwości)podleje kwiatki, chociaż ja to dużo kosztuje. Nie poddaje się. Moja znajoma,która tam pracuje mówi że 2 tyg do miesiąca mama całkiem się połozy i już nie wstanie. Choroba jest agresywna. Nie jestem w stanie nawet podjąć z nią tematu hospicjum stacjonarnego. Nie wiem czy mama by chciała i czy ja dam radę opiekować się nią w domu? Jestem rozwalona psychicznie.
Do tego mam 4 letnia córkę i mieszkamy razem z babcią.
Liczę na dobre słowo z waszej strony.