ametystowa.pani
31.08.15, 21:45
Witam wszystkich. Trafiłam tu bo przyszła pora na bliskiego członka mojej rodziny. Niestety w mojej rodzinie rak dotyka wszystkich po kolei, zakładam,że i mnie to trafi kiedyś. Teraz choruje mój tata. Zaczęło się rok temu tak jesienią. Bolały go kości, wyszły złe wyniki krwi i diagnozowanie. Dość szybko myślę doszli co mu jest-szpiczak. Obecnie już któryś cykl chemii. jakoś się toczy wszystko. Czuje się różnie, raz lepiej, raz gorzej. Ale cały czas jest w domu i jeździ do szpitala na takie jednodniówki raz na miesiąc. Najgorzej było przez te pierwsze miesiące styczeń-czerwiec, bardziej z moją mamą niż tatą. Ona była w takim stanie jakby sama na to chorowała. Wpadła w takiego doła,że ciężko było. Cały czas staram się ją wspierać, bo tata nie potrzebuje żałoby i lamentów w okół siebie. Jestem dobrej myśli, w końcu można z tą chorobą żyć długie lata-czytałam sporo na ten temat i na to liczę. Tata ma już 75 lat, to przeszczep wykluczony.
Tak więc jestem tu, bo czasem warto się czymś podzielić czy wesprzeć, zdrowy co nie ma takich problemów nie zrozumie.
Jeszcze raz witam się cieplutko i dużo zdrówka:)