reloud1
23.06.06, 11:00
Od miesiaca moja mama jest pod opieką hospicjum domowego. Do kwietnia 2006
była leczona w Instytucie na Wawelskiej(zakończone leczenie bez poprawy), a
od maja 2006 stosowałyśmy preparat homeopatyczny. Efektów jednego jak i
drugiego leczenia nie ma. Jeszcze 3-4 tygodnie temu mama była osobą
poruszającą się. Na dzień dzisiejszy może jedynie leżeć, i siedzieć ale nie
dłużej niż 5 minut. Widzę, że chorobą się rozwija, nie daje za wygraną -
idzie do przodu bez opamiętania.
Przeraża mnie tylko jedno - czy taka opieka domowa jest dobra przy tak bardzo
zaawansowanym stanie ? Wczoraj usłyszałam od pielęgniarki z hospicjum, że
trzeba się przygotowac na najgorsze... że stan bedzie się pogarszał z dnia na
dzień.
Powiedzcie mi co byście zrobili ? oddali najbliższą waszemu sercu osobę pod
opiekę lekarską przez 24 godziny, czy próbowali pomagac na tyle ile starczy
wam sił ?
Czemu pytam ? bo boję się, że zrobię cos nie tak - i zaszkodzę jej.
NIE CHCĘ ODDAĆ mamy do hospicjum, ale jednoczesnie mam obawy, czy nie zrobię
jej tym samym krzywdy...opieka przez 24 h to zupełnie coś innego niż moja...a
może nie. Boję się... i nie wiem co robić.
Może wśród Was jest ktoś kto borykał się z takim dylematem ?
Pragnę zaznaczyć jedno - celem pytania nie jest rozwiązanie mojego
problemu/obawy, a po prostu skorzystanie z doświadczeń i wiedzy , emocji,
odczuć, obserwacji osób które już tego doświadczyły.
Będę wdzięczna za informacje.