Dodaj do ulubionych

moja mama - rak żółądka

25.06.07, 15:08
Witam,
u mojej mamy zdiagnozowano w 03.2007 raka żołądka, była operacja, ale niestety
rak okazał się nieoperacyjny, był rozsiew do otrzewnej. Przeszła obecnie 3
cykle chemii i ostatnio zrobiono jej tomografie i markery. Markery wyszły w
normie, na tomografii nie stwierdzono przerzutów do innych organów. Jest
wybrzuszenie na żoładku wielkości 2 cm (na gastroskopii przed operacją było 4
cm). Lekarz stwierdził, że zastanowi się w lipcu, co dalej z mamą zrobic, ale
nie daje dużych nadzei, twierdzi, że na tomografii rozsiew nie wyjdzie i moze
być tak, że znów mamę otworzą i zaszyją.

Moje pytania są nastepujące:
1) czy rzeczywiscie rozsiewu nie widać na tomografii?
2) czy rozsiew mógł zniknąć pod wpływem chemii?
3) jeśli robic operację, to lepiej jest zrobić to jak najszybciej, czy jeszcze
przeprowadzić parę cykli chemii, by może dobić komórki nowotworowe?

z góry dziekuje za odpowiedzi

pozdrawiam
Doris
Obserwuj wątek
    • attenna11 Re: moja mama - rak żółądka 25.06.07, 15:28
      Moja mama równiez walczy z tym paskudztwem...od sierpnia zeszłego roku.
      Rozcieli i zaszyli-nieoperacyjny i rzeczywiście taki daje niewielkie szanse...i
      rokowania nie są zbyt dobre...
      Powiedziano mi nawet , ze chemia i radioterapia nic nie dadzą...
      Mama jest nadal z nami , ma sie jako tako..raz lepiej raz gorzej.
      Jest po 4 cyklach chemii i po naswietlaniach...
      Węzły chłonne które był powiekszone zmalały, raczysko nadal rosnie.:(
      Na TK nie stwierdzono niczego w innych narządach ale jest naciek na przepone ,
      naczynia krwionośne, dlatego nigdy tego nie wytna.
      Nie umiem odpowiedziec Ci na Twoje pytania ale gdybys miala inne dotyczace raka
      żoładka chetnie podzielę sie swoimi spostrzezeniami.
      Możesz poczytac jeszcze tu :

      www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=14503&spec=65&_tc=CD95A5E5B517425D9C26F96DECC41DD6

      Życze powodzenia i wytrwałosci. Pozdrawiam. Aneta
    • madrek76 Re: moja mama - rak żółądka 25.06.07, 17:07
      Hej! A gdzie mam jest leczona?? U mojego taty w 02/2007 r. stwierdzono raka
      zoładka podobnie jak u Twojej mamy nieoperacyjny, bo był naciek na pien
      otrzewnej i trzn trzustki. Zrobiono gastrostomie i tyle,bo lekarz operujacy,
      podobnie jak u mamy Anety nie dawał szans nawet na chemie. Po konsultacjach w
      Warszawie, Krakowie i Wrocławiu lekarzami powiedziano jednak zeby podjać
      chemioterapie. Tata jutro bedzie miał podany 3 cykl chemii w DCO Wrocław. A co
      do pytania, tak mi równiez mówiono, że nacieki nie sa widoczne na TK stad
      zawsze jest ryzyko ze i druga operacja moze byc nieudana,aczkolwiek rózne sa
      opinie lekarzy. W DCO usłyszałam ze jednak warto wyciąć nawet jesli sa nacieki
      na zasadach paliatywnych, bo to przedłuzy zycie. Po takim wycieciu palaitywnym
      zoładka mimo nacieków konieczna jest dalsza chemia. Powiedz, gdzie leczona jest
      Twoja mama?? Jaka chemie przyjmowała - nazwa programu? Pozdrawiam serdecznie i
      zycze wytrwałosci zarówno Tobie jak i Anetce!! Pozdrawiam Anetko, trzyma sie
      dzielnie!!!
    • doris74 Re: moja mama - rak żółądka 26.06.07, 09:26
      Witam,
      mama leczona jest w Lublinie, przeszła teraz chemie typu PLFE. Wczoraj lekarka
      rozważała podanie jeszcze przez 3 cykle jakiegos nowego rodzaju chemii
      jedniodniowej (taksoter czy coś podobnego).

      Jesteśmy teraz na rozdrożu i nie wiemy jaka decyzję podjąć. Są dwie możliwe opcje:
      1) przekonać lekarzy do operacji jak najszybciej, bez dodatkowej chemii, ale
      istnieje ryzyko, że znow sie nie powiedzie,
      2) przejśc przez 3 cykle tej nowej chemii, znów zrobic tomografię i rozwazyć
      operację, tylko wtedy tomografia może juz nie wyjść tak dobrze jak teraz.

      Lekarze sie wahają i zdania są tu rozbieżne i niejednoznaczne.

      Jak to było w waszym przypadku?

      P.S. Słyszeliście o jakimś super sprzęcie do tomografii w Bydgoszczy? Czy da
      się tam jakoś dostać?

      pozdrawiam

      Doris


      • adca Re: moja mama - rak żółądka 26.06.07, 10:41
        A pet ct w Bydgoszczy? Jest też w Gliwicach. Niestety ze skierowaniem czeka
        się ponad 3 miesiące. Być może jest jakaś możliwość przyspieszenia badania.
        Lekarz z Lublina może skierować mamę na pet ct.
        Płatne badanie to ponad 4 tyś zł, ale w ciągu tygodnia.
        Powinno pokazać i zmianę pierwotną i ewentualne przerzuty do określonej
        minimalnej wielkości.
      • attenna11 Re: moja mama - rak żółądka 26.06.07, 13:24
        Cóż można doradzić...jesli jeden lekarz mówi inaczej niz drugi zapytajcie
        trzeciego-czasem to pomaga. Skonsultuj sprawe z jeszcze innym lekarzem.

        Co do Bydgoszczy na PET czeka się około 3 m-cy a na TK około miesiąca. Nie wiem
        czy wykonują badania odplatnie. W takim przypadku zapewne czas oczekiwania
        byłby krótszy,

        Rejestracja telefoniczna na Rezonans Magnetyczny oraz Tomograf Komputerowy
        poniedziałek - piątek 7.30 - 16.00
        Tel. (052) 374 35 78

        Zakład Medycyny Nuklearnej
        Rejestracja PET-CT:
        poniedziałek - piątek 7.30 - 15.00
        tel. (052) 374-34-28

        można zadzwonić i zapytać . Pozdrawiam.
        Aneta

    • magda2123 Re: moja mama - rak żółądka 26.06.07, 13:14
      W przypadku mojej mamusi w wynikach badań tomografu i rezonansu nic nie
      wychodziło mimo iż rak sie rozwijał (niestety)jak już ktoś sie połapał( w
      warszawie na banacha) to było już za pózno,z własnego doświadczenia radziłabym
      udać się do warszawy moim zdaniem jest tam fachowa opieka i świetni
      specjaliści,jest tam dobry oddział jeśli chodzi o przewód pokarmowy.
      Pozdrawiam i życze dużo nadzieji i wiary
      Magda
    • doris74 Re: moja mama - rak żółądka 26.06.07, 15:08
      dziekuję wszystkim za odpowiedzi

      magda2123
      miałabys może namiary na jakiegoś dobrego lekarza w Warszawie? Byłabym bardzo
      zobowiązana.

      Mój tato jutro jedzie jeszcze na konsultacje do lekarza, który otwierał mamę.
      Zobaczymy, co powie.

      pozdrawiam

      doris
      • madrek76 Re: moja mama - rak żółądka 27.06.07, 16:47
        Witaj Doris! I jak wyniki rozmowy z lekarzem??? Jestem ciekawa,bo u taty trwa
        własnie 3 chemia, po której beda kontrolne badania gastroskopia i TK i
        zobaczymy co dalej. Napisz jak znajdziesz chwile. A Taxotere mój tata ma
        właczone w cykl chemii, podobno jest skuteczniejszy niz dotychczasowe programy.
        Pozdrawiam,powodzenia!!!Magda
    • doris74 Re: moja mama - rak żółądka 28.06.07, 08:59
      Witam,

      Przy wczorajszej konsultacji lekarz optował za dodatkową chemią, która by
      zwiększyła prawdopodobieństwo zmniejszenia rozsiewu. Jest to punkt widzenia
      lekarza chirurga.

      Niestety ogólnie nie daje on dużych szans na powodzenie.

      Na początku lipca mamy jeszcze jedną konsultację w Lublinie.


      pozdrawiam
      doris74


      • madrek76 Re: moja mama - rak żółądka 29.06.07, 23:01
        Z doswiadczenia wiem, ze lekarz który juz raz operował ma wyrobiona opinie i
        nie barzo chce sie podjac drugi raz tej operacji. Co do TK po rozmowie z dwoma
        chemioterapeutami i chorurgami onkologami mówia ze takie kwestie jak nacieki sa
        mozliwe do zdiagnozowania za pomoca PET-a, zwykły TK wykarze wielkosc guza,
        powiekszone wezły chłonne ale nie nacieki. Poza tym w chemioterapii jest
        podejscie, ze dopóki na chemie jest reakcja i wyniki nie sa złe to sie ja
        podaje by osiagac reemisje, jesli jest satbilizacja lub wrecz progresja wóczas
        sie jej zaprzestaje, a Taxol o którym pisałaś wg badan z USA jakie sa dostepne
        w sieci jest skutecznijszy niz program PELF (PLFE), choc tez o wyzszej
        toksycznosci a wiec skutków ubocznych (wg tego co mi powiedziaono, zdecydownaie
        czesciej wystepuja wzrost goraczki, wymioty, biegunka, suchosc w jamie ustnej,
        wypadanie szybko włosów, mozliwe jest tez skoki cisnienia oraz tetna, zawroty
        głowy, uczucie zmeczenia wieksze niz przy innych)...aczkolwiek ja sie juz
        przekonałam na przykładzie taty i po rozmowie z ludzmi na chemioterapii (DCO
        Wrocław), ze kazda osoba na chemie reaguje inaczej, a wrecz ze ten sam program
        a inne skutki po róznych cyklach. Ostatnio rozmawiałam z Panem (rak jelit -
        usuniety, przerzut na watrobę) po 21 cyklu co 2 tyg. i mówił ze do 6 cyklu po
        kazdym reagował inaczej...tak juz jest z naszym organizmem. Stad moze postaraj
        sie o konsultacje z innych chirurgiem onkologą (koniecznie, bo chirurg inaczej
        patrzy na te kwestie, wiem to po przypadku taty, wg operujacego go prof. -
        znany we Wrocławiu prof. chirurgii, nic sie juz nie dało dla taty zrobic, prócz
        załozenia gastrostomii...nie kwalfikował do chemi, a jednak prywtane
        konsultacje z lekarzem z DCO i potem wizyty w poradni i podjeto chemioterapie,
        a wiec widzisz zawsze trzeba wierzyć!!! A ze rokowania w tym raku sa złe to
        wiem, bo na ogół wykrywany w wysokim 3-4 stadium wczesniej nie daje wyraznich
        sygnałów i wykrywany najczesciej przypadkiem, aczkolwiek sa ludzie którym sie
        udało pokonac raka wiec i my musimy wierzyc!!! Ja kazdego rana ciesze sie,ze
        tata jest z Nami, ze samodzielnie je, porusza sie czy załtwia, a w dniu 26.03
        usłyszałam wyrok, z którego wynikało ze powinnam zaczac sie zegnac juz...trzeba
        walczyc i wierzyc ze tą paskudna chorobe mozna pokonać:-))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka