stonesthrow
06.07.07, 12:33
Witam, bardzo bliska mi osoba, Wujek, brat taty, wiek 50 lat, 4 miesiące temu
zdiagnozowano u niego guz trzustki (wtedy jeszcze 3,2X3,5cm) z podejrzeniem,
że jest to nowotwór. Lekarz prowadzący nie podjął się leczenie onkologicznego,
gdyż stwierdził, że to tylko przysporzy cierpienia choremu. Stan na dzień
dzisiejszy (usg): w rzucie głowy trzustki widoczna jest patologiczna
nieregularna i niejednorodna zmiana o charakterze npl śr. ok 5-7cm,
naciekająca prawdopodobnie wnękę wątroby i dwunastnicę. Trzon i ogon trzustki
niepowiększony nieco niejednorodny ze zwłóknieniami/zwapnieniami. Prz.
Wirsunga nieregularnie poszerzony 5-7mm. Prawy płat wątroby niepowiększony
jednorodny. Drogi żółciowe wewnątrzwątrobowe nieznacznie poszerzone, bardziej
w lewym płacie do 4mm. PŻW i pęcherzyka żółciowego nie uwidoczniono. W
nadbrzuszy widoczne są drobne naczynia żylne prawdopodobnie krążenia
obocznego.Żyła wrotna oraz żyły wątrobowe prawidłowe, obie nerki w usg bez
zmian, duże naczynia zaotrzewnowe bez zmian, pęcherz moczowy bez zmian,
gruczoł krokowy nie powiększony, śledziona prawidłowej wielkości i
echogeniczności. Niewielka ilość wolnego płynu w jamie otrzewnej. Wnioski:npl
capitis pancreatis susp.
badanie hematologiczne(pisze to co bardzo nie w normie): erytrocyty 3,19mln,
hemoglobina 10,1, hematokryt 30,4%, srednia objętość krwinki czerwonej 95,3fl.
I kolejne: sod 137mmol/l, glukoza 255 mg/dl, aspat 76 IU, alat 156 IU, mocznik
51mg, bili-t 11,99mg.
Wujek ma od paru dni żółtaczkę, czekamy właśnie na zabieg odbarczenia dróg
żółciowych (stentowanie). Przyjmuje w tej chwili morfinę (plastry 25),
wzamcniany jest lekami na system immulologiczny i sprowadzamy lek Rakostan
?(nie znam dokładnej nazwy jak się piszę) dopuszczony w Szwajcarii. Nie wiemy
czy dobrze postępujemy nie podejmując drogi onkologicznej, lekarze 50/50
twierdzą co innego. Jedna część twierdzi, że biopsja może tylko przyspieszyć
rozwój choroby, a chemia czy radioterapia przedłuży życie o góra miesiąc w
wielkich cierpieniach. Z drugiej strony ciężko nam się pogodzić z myślą, że
nie ma ratunku i patrzeć jak Wujek umiera na naszych oczach. Waży 45kg,
funkcjonuje normalnie, ma dietę, je w miarę możliwości. Proszę wszystkich o
pomoc czy jest jeszcze szansa, czy ruszać onkologię przy takim stanie, czy
jest sens? Proszę o pomoc ludzi, którzy mają w rodzinie kogoś chorego,
dotkniętego podobną chorobą niech napiszą jak sobie z tym radzą, jak walczą.
Lekarz powiedział, że większość ludzi którzy podjęli chemię 3 miesiące temu
będąc w stanie takim jak Wujek są już na wykończeniu...Nigdy nie spotkałam się
również z przypadkiem aby ktoś został wyleczony z raka trzustki, a Wy? Robimy
co w naszej mocy aby był wśród nas jak najdłużej, szukamy pomocy wszędzie.
Kochani proszę o odzew!! Pozdrawiam serdecznie