aska2414
30.04.08, 20:25
Zaczne od tego,ze 2 tyg. przed swietami wielkanocnymi zaczal moja
mame bolec brzuch.Poszla do lekarza,ktory przepisal jej antybiotyki
na zatrucie czy cos takiego,bol nie ustepowal wiec zglosila sie do
niego jeszcze raz.Zrobiono jej USG jamy brzusznej,przy ktorym
wykazalo,ze sa to przerzuty do watroby,oczywiscie nikt jej tego nie
powiedzial tylko lekarz skierowal ja po swietach na badania do
szpitala.Zrobiono jej wszystkie mozliwe wlaczajac oczywiscie rentgen
pluc,ale nic nie wykazalo.Zrobili tommografie jamy brzusznej na
ktorym wyszla plama na jajniku i oczywiscie stwierdzono nowotwor
jajnika.Onkolog ze szpitala z Gliwic uznal,ze przerzuty nie sa z
jajnika,a ginekolog z kliniki z Bytomia rowniez to wykluczyl.Wtedy
zrobiono tommograf klatki piersiowej i znaleziono cos na
plucach.Okazalo sie ze zle odczytano zdjecie z tommografa i w
narzadach plciowych jest miesniak na macicy a nie nowotwor.Co do
pluca uznano,ze jest to drobnokomorkowy,ale dla pewnosci zostala
zrobiona bronchoskopia i wynik bedzie w piatek.Moja mama ma cala
zajeta watrobe i strasznie cierpi,ma plastry przeciwbolowe,i je do
tego tramal.W piatek skieruja ja do poradni onkologicznej i tego
bardzo sie boje,a mianowicie,ze jej powiedza,ze jest za pozno i ze
nic nie da sie zrobic.Ona do konca nie zdaje sobie sprawy i ma
nadzieje,ze wszystko bedzie dobrze.Chcialabym jej tego
oszczedzic.Doradzcie mi co nas czeka,myslicie ze moga zastosowac
chemie?,co ja mam robic?Moja mama ma tylko 47 lat.