Dodaj do ulubionych

Brodawka Vatera

07.08.08, 23:55
Witajcie,
jestem tu zupełnie nowa i przyznam, że dość długo zwlekałam z
pierwsym postem, bo bałam się wiedzieć zbyt dużo. Mój tata 12 dni
temu przeszał operację w szpiatlu onkologicznym na Wawelskiej. W
czerwcu zdiagnozowano u niego nowotwór złośliwy brodawki Vatera.
Podczas operacji usunięto mu brodawkę, dwunastnicę, głowę trzustki,
wszystkie węzły chłonne z jamy brzusznej oraz zrekonstruowano
przewody zółciowe (wcześniej zaprotezowane). Badania
histopatologiczne histopatologiczne potwierdziły rosiew choroby w
węzłach chłonnych (o ile dobrze zrozumiałam - G3). Nie mamy jeszcze
wypisu, ale z tego co mówił lekarz to dość agresywna forma
nowotworu. Jutro wypisują tatę do domu. Tata nie wie o przerzutach i
razrm z mamą zadecydowałyśmu, że może na diś to lepiej dla niego. Z
drugiej strony psycholog ze szpiatala na Wawelskiej ostrzega nas, że
ukrywanie prawdy nie jest dobre i że tatat może mieć do nas
pretensie, kiedy się dowie - o to, że odebrano mu szansę na właściwe
zaplanowanie czasu, który mu pozostał. A my uczepiłyśmy się myśli,
że może się z tego wygrzebie. Nikt nie powiedział nam wprost, że
jego dni są policzone. Lekarz mówi, że choroba się rozsiała, ale
jeśli tylko na węzły chłonne, to wszystko może być usunięte. Jednak
uprzedził, że równie dobrze mogło póść już dalej i procesy się już
toczą. Tata ma 67 lat, w styczniu przeżył bardzo ciężki zawał,
właściwie zawrócił już z tamtego świata. Czy to możlliwe, że tylko
po to, by teraz powoli zabijała go inna choroba? Wielu z was
przerabiało to ze swoimi bliskimi. Napiszcie, czego możemy się
spodziewać. Wiem, że nie jesteście jasnowidzami, ale ja kompletnie
nie mam pojęcia czego się trzymać. Czy można mieć jakąkolwiek
nadzieję, czy nie łudzić się i nie liczyć na cud? Nie oczekuję
konsultacji medycznej, ale może ktoś z was mia doświadczena w
podonym przypadku i mógłby się nimi podzielić.
Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • platoon11 Re: Brodawka Vatera 08.08.08, 09:25
      Witaj, nie ma złotego środka, każdy przypadek jest inny tak jak
      każdy z nas jest kimś niepowtarzalnym, raczej nie będę się
      wypowiadał na temat: mówić czy nie mówić w jakim stanie jest chory,
      ale może warto to przemyśleć, może są rzeczy których jeszcze nie
      zrobił czy słowa których jeszcze nie wypowiedział, jaki jest stan
      ojca sama wiesz, tu potrzeba taktu i wyczucia, starajcie się żyć w
      miarę normalnie, wiem że to trudne, poza tym rozmawiajcie o
      chorobie, wypieranie raczej niczego dobrego nie przynosi, choroba
      zmienia chorych, rodzinę, wiele rzeczy zasadniczo przewartościowuje,
      paradoksalnie zaczynamy dostrzegać i doceniać uśmiech, chwilę,
      dotyk, słowa tu i teraz, jest czas żeby zwolnić, pomyśleć, kochać,
      właśnie w tym trzeba szukać siły, której ogrom życzę wam z całego
      serca !

      Pozdrawiam i trzymajcie się mocno !
      • 484848a Re: Brodawka Vatera 08.08.08, 10:22
        DZiękuję za słowa wsparcia. Chciałabym jeszcze spytać o niedrożność
        jelit. tata od operacji nie wypróżnia się. Lekarza twierdzą, że tak
        może być, ale kiedy zacząć się martwić. Kiedy zacząć podejrzewać
        niedrożność jeli i czy po takiej operacji to częste powikłanie?
        Właściwie to jest to, co tacie obecnie najbardziej doskwiera. Nie
        chce nic jeść, bo twierdzi, że jest już przepełniony. Gazy też nie
        idchodzą. Martwię się tym bardzo. Kolejna operacja w taty przypadku
        z jego sercem to olbrzymie ryzyko.
        • platoon11 Re: Brodawka Vatera 08.08.08, 11:00
          Skonsultujcie z lekarzem możliwość podania Metoclopramidu, może
          wlewki z soli fizjologicznych, albo laktuloza ( w aptece kosztuje 6
          zł), a często też ziołowe leki, wyciagi ze śliwek, jest tego
          mnóstwo, trzeba próbować, często tez pomaga najzwyczajniej na
          świecie oliwa, przykładowo 1 łyżka stołowa wypita przed posiłkiem.

          Pozdrawiam
    • yago997 Re: Brodawka Vatera 08.08.08, 13:49
      Witaj,
      od ponad roku przerabiam tego raka z moja mamą - wszystko opisałam
      na forum, wg statystyk jest trochę mniej agresywny niz rak trzustki,
      tej nadziei trzymałam się przez rok, jednak okzało sie ze
      przegrywamy. właściwie nawet lekarze upraszczają sytuację i nie
      mówia rak brodawki vatera tylko po prostu rak trzustki,
      to trudne, ale nie licz na cud, wykorzystaj czas który pozostał i
      nie łudź się że ta choroba minie. to potwór nie rak. ja również
      przez rok liczyłam na cud. i się przeliczyłam. a wierz mi że
      wszystko było ok, operacja, czyste węzły chłonne, super wyniki.
      Przez miesiąc rak rozsiał się po całym brzuchy i teraz czekamy tylko
      na koniec. I czuje że straciłam ten rok, bo gdybym wiedziała że to
      ostatni to inaczej bym go wykorzystała. a teraz nie mam juz siły.
      własnie zmagam się z problemem rozmowy z mamą że to juz koniec,
      nigdy do końca nie wiedziała że nie damy rady, zawsze walczyłyśmy.

      Niedrożnośc jeli powazną trezba koniecznie operowac, nie ma innej
      drogi wyleczenia. ale nawet zoperowanie i zespolenie żołądka z
      jelitami pomaga tylko na kilka-kilkanaście tygodni. na tym etapie
      guzy pojawiają się błyskawicznie wszędzie.

      wybacz proszę jeśli piszę oschle i ozięble
      jestem w trudnym okresie
      jednak zawsze służę rada i pomocą jesli będę do czegokolwiek jeszcze
      potrezbna
      pozdrawiam, bądżcie silni
      • 484848a Re: Brodawka Vatera 08.08.08, 20:01
        Czsem trzeba oschle i oziemble. U taty wszystkie wycięte węzły są
        zajęte. Oznaczone G3 - to chyba b. źle rokuje z tego co zrozumiałam.
        Na razie lekarz powiedział, że nie mamy doczynienia z niedrożnością
        jelit. Zobaczymy, czas poakże. Póki co, czuje się fatalnie. Wiem, że
        niależy oczekiwać zbyt wiele. Liczę się z każdą możliwością, ale to
        owiele trudniejsze niż się spodziewałam. Zawsze dzieci liczą się z
        tym, że rodzice odejdą pierwsi iatka jest kolej rzczy, ale gdy ten
        moment się zbliża, trudno w to uwierzyć.
    • scept89 Re: G3 08.08.08, 22:08
      G3 to jest punktacja stopnia zroznicowania nowotworu
      za:
      dpalm.med.uth.tmc.edu/cancerprotocols/ampulla.htm
      G3 Poorly differentiated* (5-49% of tumor composed of glands)
      *Poor differentiation has been shown to be an adverse prognostic factor.(5,6)

      == slabo zroznicowany guz z 5-49% guza zlozonego z gruczolow.

      O samej wielkosci/naciekaniu guza, zajeciu wezlow i przerzutach mowi
      klasyfikacja TNM. TNM jest bardziej miarodajna kiedy o rokowanie chodzi. IMHO
      lekarz pownien wydac wypis z pelna klasyfikacja wiec dopiero majac te dane mozna
      mowic cos o statystykach przezywalnosci.

      Pozdr


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka