Dodaj do ulubionych

Do madrek76

16.12.08, 21:09
Do madrek76
Witaj, śledziłam Twoje posty dot. raka żołądka. Wspomagałyscie się
razem z Basią. Współczuję Wam z powodu utraty Waszych
najukochańszych bliskich. Ja walczę z nowotworem prostaty i
przerzutami do kosci u mojego męża. On ma teraz 55 lat. I nie mogę
się pogodzić ,że pomalutku przegrywamy. Lekarz prowadzący daje tylko
sterydy i plastry p.bólowe (obecnie 175 durogesicu) i niestety nic
więcej nie ma do zaproponowania. Na własną rękę mąż bierze selol od
1 marca. Niestety niby choroba nie szaleje ale wyniki są złe.
Głównie marker prostaty rośnie . Czy spotkałaś się z informacjami na
temat Helixiru A w połączeniu z korą vilcacory?
Obserwuj wątek
    • madrek76 Re: Do madrek76 17.12.08, 20:01
      Witaj, ja tez pamietam Twoje wpisy na forum i przykro mi czytać, że
      wyniki nie najlepsze. Co do łaczenia Helixiru i Vilacory niestety
      nie natknęłam sie na informacje, ale znam osobe, któa przyjmowała te
      preparaty z jemioły i jej zabroniono w czasie kuracji stosować
      jakiekolwiek dodatkowe preparaty - może poprostu nie jest znana
      reakcja obu tych specyfików razem...My stosowalismy u Taty środki
      medycyny niekonwencjonalnej pomiedzy cyklami chemii, ale jak juz
      pisałam ostatnio w watku o Alveo niestety nie są to cudowne leki,
      choć jedno jest pewne, mój Tata przez cały czas miał dobre wyniki
      morfologia i mocz, wiec działały chyba jednak wzmacniająco!
      Rozumiem,że Twój mąż nie ma podawanej już chemioterapii, ale moze
      warto w styczniu się dowiedzieć, bo zdarza sie tak, ze NFZ wpisuje
      na liste chemii nowe programy, u mojego Taty tak było i w styczniu
      2008 był jednym z pierwszych pacjentów we Wrocławiu na programie
      wpisanym dla raka zoładka od 1.01.2008. Moze i Wam nowy rok
      przyniesie nowe światełko. A co do pogodzenia....z tym nie mozna sie
      pogodzić, poprostu się nie da, ja tez gdy był juz moment gdy
      uswiadomiłam sobie,że przegrywamy i nic wiecej nie da sie zrobić
      czułam smutek,żal,złość,bezsilność a jednoczesnie modliłam się by
      Tatuś nie cierpiał. Mam nadzieje,że choroba jeśli nie da sie jej
      cofnąc będzie sie rozwijała jak najwolniej, życze Wam dużo sił!!!
      • lucolb Re: Do madrek76 17.12.08, 21:43
        Dzięki bardzo za odpowiedź, w jakiś sposób ukoiła moją bezsilność i
        żal,że nie wszystko jeszcze stracone. Obwiniam się za momenty ,
        kiedy zaczynam tracic wiarę. Może faktycznie coś po Nowym Roku się
        odmieni.Co do opinii na temat tych cudów , Twoje informacje
        pokrywają się z opiniami innych osób. Niestety tonący brzytwy się
        chwyta i zamówiliśmy ten Helixar A , który nam jest potrzebny w
        trzech seriach SE1, SE2 i SE4.
        Pozdrawiam i przepraszam, że wykorzystałam miejsce na ogólnym forum
        ale na pocztę nie udało mi sie wysłać zapytania.
        • madrek76 Re: Do madrek76 17.12.08, 22:33
          Spokojnie,nie przepraszaj ja faktycznie mam problem z poczta na
          gazeta.pl stad lepiej pisac madrek@poczta.onet.pl A co do tej
          brzytwy....wiem sami tez to przerabialismy, mimo że u Taty po kazdym
          cyklu chemii była reemisja, ze markery miał bardzo niskie (ale u
          Taty poprostu markery nie byly brane pod uwage, w momencie
          najwiekszego guza marker CEA był na poziomie 0,8 a potemr az w
          czasie chemii wzrósł do 1,2 by wrócic do 0,4) a mimo to by Tate
          wzmocnić stosowalismy rózne preparaty, z jednej strony wzmacniajac
          system odpornosciwy i oczyszczajac organizm by mógł nadal przyjmowac
          chemie, z drugiej licząc że może którys zadziała i pomoze walczyc z
          rakiem...efekty niestety jesli były to te pierwsze, cóz rak w
          stadium zaawansowanym w jakim nasi bliscy są leczeni jest zbyt
          agresywyny by zioła sobie z nimi radziły stad chyba te efekty nie sa
          takie o jakie bysmy chcieli. No ale nadzieja umiera ostatnia więc
          stad te szukanie "brzytwy". Ja tez miewałam momenty zwatpienia, ale
          wystarczyło że zjawił sie obok Tata i wracały siły, Tata był takim
          motywatorem do walki, bo wierzył ze wyzdrowieje!Bądźcie dobrej
          mysli!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka