Dodaj do ulubionych

Biegunka przy chemioterapii

12.07.09, 12:42
czy wiecie coś o tym? czy musi byc? jak z nią walczyć?
czy sok jabłkowy jest wskazany w takiej sytuacji?

Mam swoje zdanie na ten temat, ale ponieważ między rodzicami (tata na chemii)
są duże rozbieżności w tym temacie, a lekarzom też nie wierzą :( - pytam o
wasze doświadczenia.
Obserwuj wątek
    • aniawx Re: Biegunka przy chemioterapii 12.07.09, 13:00
      Witaj Eri! Mój Patryk miał biegunkę przy chemioterapii ale nie
      zawsze. W klinice w Katowicach podawali na to po prostu smecte i to
      działało. Wiec możesz zapuyać lekarzy, czy możecie podać tacie
      smecte.
      Pozdrawiam,
      ANIA
    • jedynystarocie1 Re: Biegunka przy chemioterapii 12.07.09, 21:29
      Przy chemioterapii wszystko jest możliwe.Od np wysokiej gorączki aż do
      biegunki.To trzeba przeżyć.
      • zielony_listek Re: Biegunka przy chemioterapii 13.07.09, 11:41
        jedynystarocie1 napisał:

        > Przy chemioterapii wszystko jest możliwe.Od np wysokiej gorączki
        aż do
        > biegunki.To trzeba przeżyć.

        Dokładnie. Moja mama miała biegunki podczas chemii, brała zwykłe
        środki na biegunkę. Wg lekarza biegunka nie była niczym nietypowym.
        Pamiętaj, że jest mnóstwo rodzjów chemii, poza tym pacjenci mogą być
        w róznej kondycji i różnie reagować.
        Moge Ci podeslać skan broszurki z opisem mozliwych skutków ubocznych
        chemii (taki poradnik dla pacjenta wydany przez Ligę Antyrakową),
        mnie sie to bardzo przydało podczas chemioterapii mojej mamy. Jeśli
        chesz, to podaj na jaki adres.

        Pozdrawiam
        zielony_listek
        • eri.4 Re: Biegunka przy chemioterapii 13.07.09, 12:18
          Poproszę na adres eri.4malpagazeta.pl
        • kwiatek2210 Re: Biegunka przy chemioterapii 27.07.09, 14:13
          ja tez w sprawie efektow ubocznych chemioterapii.mama jest po
          trzecej chemii przeciwko rakowi szyjki - po pierwszej strasznie
          schudla, miala silne wymioty, nudnosc i brak apetytu przez ponad
          tydzien. po trzech tygodniach miala nastpena chemia - ledwo zdarzyla
          troche wydobrzec i znow to samo, ale dzieki podaniu tuz przed chemia
          (czego nie zrobiony przy pierwszej) lekow przeciwwymiotnych i i
          glukozy na wzmocnienie wymioty i nudnosci byly slabsze. wrocila do
          domu, znow kilka dni tlkyo na herbacie z cytryna i jakies infekcje.
          wtedy zaczyle brac tez megace i szybciej wracala do formy. mijaja
          trzy tygodnie i znow chemia - tym razem jest bez nudnosci i
          wymiotow, lekarze nawet specjalnie nie musza aplikowac dodatkowych
          lekarstw.mama we wtorek wziela chemie, ktora leciala szczegolnie
          dlugo, w srode czuje sie dobrze, lekarka wysyla ja do domu. no i w
          czwartek mame napada straszne oslabienie i trzyma tak juz 6 dzien -
          mama odzywia sie w miare norlamnie, ale jest slabiutenka. cisnienie
          jest normalne, tlyko puls jakis podwyzszony, matula czesto
          przysypia. moze tym razem podano matuli inna chemie, a moze megace
          pomaga przeciwko problemom z jedzeniem. natomiast chcialabym matuli
          jakos pomoc walczyc z tym oslabieniem-niestety mam z nia kontakt
          tylko przez telefon, ale czuje, ze mimo ze terapia podobno odnosi
          pozytywny skutek, to ta chemia bardzo zle na nia wplynela rowniez
          psychicznie. chyba naprawde nie jest dobrze. czy ty listku, a moze
          ktos inny spotkal sie z takim przypadkiem i wie jak zaradzic? dzieki
          • edzia400 Re: Biegunka przy chemioterapii 27.07.09, 15:54
            kwiatku powiem ci jak było u mnie i mojej matuli otóż kiedy mama dochodziła do
            siebie miedzy chemiami ,jeden weekend w okresie 3 miesiecy rezerwowaliśmy domek
            w wisle (mamy blisko wiec mame nie meczyla podróz)tam odpoczywała psychicznie i
            nabierała sił żeby walczyc , biegała po górach jak nastolatka (w swoim miejscu
            zamieszkania nie miała siły żeby dojsc do sklepu za tzw rogiem ) po wzięciu
            chemi tez brała megalia (meganca to to samo co megalia tylko jedno jest
            produkowane w pl drugie zagranica i tylko dzieli ich cena , tak czy owak
            megalia jest tansza )wiec po chemi mama piła duze ilosci wody niegazowanej
            chyba z 3-4 litry dziennie i nie chce tu reklamować zadnej firmy ale mamie
            najbardziej podchodziła ta na Ż i w kwadratowych plastikowych butelkach ,
            wiele wód mineralnych próbowaliśmy i nie wiem naprawde niewiem ,ale mamie
            spasowała tylko ta, dla mnie woda jak woda ten sam smak słyszałam jednak ze
            osoby po chemiach inaczej czuja smaki :|mama czuła w wodzie żelazo smak ziemi
            itp . dlatego tylko woda Ż jej podchodziła bo w niej tego nie czuła , zaraz po
            chemi podczas posiłkow wykluczyłam chleb (miała straszna zgage i nudnosci)
            dostawała bułeczki cisnełam w nia sok pomidorowy (bardzo go nie lubiła) co
            jakis czas miała tylko w jamie ustnej krostki(grzybica jamy ustnej) ale na to
            tez bylismy gotowi (nystatyna)w płycie mineło tak szybko jak mama czuła ze sie
            zaczyna , pare dni po wlewie mama tez lezała i była strasznie słabiutka i tez
            duzo spała , wiec chodzilismy na palcach bo sen to zdrowie, kiedy wracała z
            wlewu czasem i o 22 (o tych powrotach mozna by nowa historie napisac hihih
            uciekała poprostu ze szpitala lekarza byli bezsilni :P:) ) miała "smaki",
            gotowałam jej wtedy to na co miała aktualnie ochote lub jechałam do
            hipermarketu po składniki :)mama brała i jadła suszone owoce (cierpiała na
            zatwardzenia) piła duzo siemienia lnianego. pilnowałam żeby odżywiała sie
            produktami zalecanymi i tymi które miały dużo witamin przez to nasza walka
            chodz nieudana ale 4-letnia (dawali nam max 4 miesiace)odbyła sie tylko jednym
            przetoczeniem krwi i 3 zastrzykami podskórnymi na odpornosc w róznych odstepach
            czasowych i pod koniec juz naszej walki . Przerwa w chemioterapii (8 miesiecy)
            mama wzieła wszystkie chemioterapie jakie były dostepne do jej typu nowotwora (
            nie wszystkie działały ) niestety dochodzi do tego tez psychika jesli ona
            podupada to leczenie tez nie daje najlepszego efektu, moja mama odmówiła
            operacji a z tym wiazało sie dalsze leczenie i dowiedziałam sie o tym dopiero
            po jej smierci . mama poprostu juz nie miała sił psychicznych by walczyc .
            Szanuje jej decyzje musze uszanować, ale sie z nią nie godze . Kwiatku nie daj
            sie mamie załamać . życze wam siły i wytrwałosci a także dużo dużo dużo zdrówka
          • zielony_listek Re: Biegunka przy chemioterapii 27.07.09, 16:05
            Kwiatku, ja tu nie jestem dobrym odniesieniem, bo w przypadku mojej
            mamy (rak trzustki) chemia była paliatywna (czyli wiedziałyśmy że
            wczesniej czy później przestanie działać), a moja mama będzie coraz
            słabsza.
            Ciesze się, że u Twojej mamy jest szansa na wyleczenie!
            Ale co do "normalności" czy nie wystepowania oslabienia to Ci nie
            doradzę. A rozmawiałyscie z lekarzem prowadzącym o tym oslabieniu
            mamy?
            Moja mama tez trochę róznie na tę sama chemie reagowała (czasem po
            chemii czuła się gorzej, czasem lepiej), może i pogoda jest dla
            Twojej mamy sporym obciążeniem? A czy mama straciła na wadze? Jakie
            są wyniki krwi?
            Może porozmawiaj z lekarzem o odzywkach jakichś, jeśli są problemy z
            jedzeniem? Jest np. odżywka bialkowa (na receptę), bardzo wygodna w
            uzyciu (bezsmakowa, mozna dodawac do jedzenia a nawet gotować), są
            jakieś węglowodanowe też. Ale to lekarz musi zadecydowac, czy w
            wypadku Twojej mamy jest to wskazane. Może Nutridrinki by mame
            wzmocniły? Wiele o nich było na forum.

            Wiesz, tak sobie cichutko myslę, a może mama by sie ucieszyła z
            Twoich odwiedzin? Oczywiście to sa Wasze sprawy i Ty najlepiej
            wiesz, ale czasem taka zwykła radośc z zobaczenia bliskiej osoby
            może duzo zdziałac pozytywnego na psychikę, a to się zawsze
            przeklada na ogolne samopoczucie...

            Pozdrawiam
            zielony_listek
            • edzia400 Re: Biegunka przy chemioterapii 27.07.09, 23:20
              własnie listek mi wspomniał o nutridrinku :) pamietam tez tabletki z buraka mama
              nienawidziła soku wiec łykala tabletki z buraka
              • kwiatek2210 Re: Biegunka przy chemioterapii 28.07.09, 06:41
                tak, wiem, ze powinnam pojechac, ale mama sie uparla, zebym
                przyjechala na lduzej w sierpniu, mama chciala spedzic kilka dni
                gdzies w polskim pejzazu, w wiejskim klimacie. umowilysmy sie zatem
                na sierpien, moja siostra jest przy niej no i moj tato oczywiscie.
                co do lekarzy - mama podobno z nimi rozmawiala, ale jak ja znam
                pewnie o nic nie zapytala, bo ostatnio wierzy, ze wiedziec mniej
                pomaga.omge sie tylko wkurzac, inni w ogole omijaja lekarzy lukiem,
                ech! co do nutrodrinkow - mama jest przeciwna, bo ktos powiedzial,
                ze rak tez lubi witaminy.kupilam jej z 6 buteleczek, moze sprobowala
                jednej i tyle.nie moge jej narzucac czegokolwiek, jelsi wierzy, ze
                jej to moze zaszkodzic. co do jedzenia to chyba akurat teraz niezle
                jest, przed chemia miala dobre wyniki morfologii i nie stracila wagi
                obecnie. martwie sie, ze ona sama sie rozkleja za bardzo-obiecala
                byc silna, ale rzeczywiscie teraz strasznie ja meczy ta chemia, a tu
                w planie jeszcze 3 i dodatkowe naswietlania. mogle sie o sile i
                cierpliwosc dla mamy, bo wydaje mi sie, ze jestesmy na dobrej
                drodze, tyle ze jelsi mama zrezygnuje ... dziekuje za pomoc
                dziewczyny
                • zielony_listek Re: Biegunka przy chemioterapii 28.07.09, 10:50
                  kwiatek2210 napisała:

                  > tak, wiem, ze powinnam pojechac, ale mama sie uparla, zebym
                  > przyjechala na lduzej w sierpniu, mama chciala spedzic kilka dni
                  > gdzies w polskim pejzazu, w wiejskim klimacie. umowilysmy sie
                  zatem
                  > na sierpien,

                  Bardzo dobry pomysl, jak z mama pojechalam nad morze w zeszłym roku,
                  to nie mogłam się nadziwic jak odżyła!!!

                  > ech! co do nutrodrinkow - mama jest przeciwna, bo ktos powiedzial,
                  > ze rak tez lubi witaminy.

                  Kwiatku, poza Nutridrinkami są jeszcze preparaty Ensure.
                  Podobno (mówiła mi znajoma pielegniarka) Ensure jest bardziej
                  specjalizowany dla pacjentów onkologicznych.
                  Tez słyszałam te teorię o witaminach, ale pewną niezbędna dawke
                  przeciez organizm musi dostac żeby pracowac normalnie.
                  Podobna teoria jest, że mozna raka zaglodzić, a wiesz przecież, że
                  prędzej chory umrze smiercią głodowa niz rak zostanie zgłodzony.
                  Ja się wcale mamie nie dziwię, że si eo bawia, ale to już w tym
                  momencie rola lekarza, żeby wyjasnił mamie kwestię witamin i
                  doradzil, czy Nutridrinki ewentualnie Ensure są wskazane.
                  Mojej mamie to Nutridrinki po prostu nie smakowały.

                  >co do jedzenia to chyba akurat teraz niezle
                  > jest, przed chemia miala dobre wyniki morfologii i nie stracila
                  wagi
                  > obecnie. martwie sie, ze ona sama sie rozkleja za bardzo-obiecala
                  > byc silna, ale rzeczywiscie teraz strasznie ja meczy ta chemia,

                  Czyli mama jest w niezłej kondycji.
                  Kwiatku, głowa do góry! Jest o co walczyc!
                  To wstrętne raczysko lubi płacz, zwątpienie i strach.
                  Nie dawajcie się, pokażcie kto tu rządzi!

                  Pozdrawiam
                  zielony_listek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka