Dodaj do ulubionych

czy to już koniec chustowania???

03.12.07, 15:22
Dziewczyny, ja już powoli odpadam. Potrzebuję porządnego kopa, bo
moja chusta coraz częściej ląduje w kącie.
Kuba ma 17 miesięcy, waży ponad 10 kg, a ja już nie daję rady go
dźwigać. Jeszcze pół biedy, gdy jestem w markecie i nie muszę motać
go ubranego w zimowe ciuchy, ale noszenie go w taką pogodę z "toną"
dodatkowych ubrań to już dla mnie za dużo. Dodam, że przeważnie
wiążę go w podwójnego X. Skąd Wy macie siłę, aby dźwigać Wasze
dzieciaki? Ja już opadam z sił. Czy to już koniec chustowania?
Obserwuj wątek
    • ekomama Re: czy to już koniec chustowania??? 03.12.07, 15:29
      A na plecach?

      Do tego nadaje się świetnie w taką pogodę MT lub podaegi.
      Albo chusta i zmiana kurtki-tandemy :-)

      A im się mniej nosi, tym ciężej.
      • agamamaani Re: czy to już koniec chustowania??? 03.12.07, 15:35
        ja noszę na plecach w krótkiej na kurtkę..
        kurtka do noszenia w naszym przypadku juz chyba nie ma sensu.. Mój Franek coraz
        wiecej chce chodzić sam a spod kurtki do noszenia go nie wyjmę w samym bodziaku
        przecież.. a tak on w kombinezonku, ja w kurtce, rozsupłuję plecak i wyjmuje
        Franka. potem zazwyczaj wiąże na biodro..
        aa jak idę na krótkie sklepowe wyjście to pod polar go wkładam.. ale widze, że
        on już za duży na takie krempacje :)
    • mysia125 Re: czy to już koniec chustowania??? 03.12.07, 16:03
      Posta o takim tytule to JA moglabym pisac ;) z moim za-miesiac-trzylatkiem ;)
      ale NIE, nosimy, nadal nosimy - rzadziej i krocej, ale nadal.

      1) Im rzadziej nosisz, tym bardziej wychodzisz z wprawy i tym bardziej twoje
      miesnie odwykaja od rosnacego ciezaru. Inna sprawa, ze w tym wieku Kubek nie
      bedzie tak gwaltownie przybieral na wadze jak w pierwszym roku zycia, wiec i
      szok powinien byc mniejszy. Zeby nie wypasc z rytmu, nos po domu. sama
      zobaczysz, ze jest wiele okazji, gdy taki wielki chlopak bedzie chcial sie
      poprzytulac ;)

      2) Sprobuj sie przerzucic na plecy - mniej czuc ciezar i latwiej operowac
      gornymi konczynami w miescie. Trzeba pocwiczyc w domu, zeby pozniej sprawnie moc
      zamotac sie wraz z ubranym dzieckiem i nie spocic przy tym ;)

      dostepne opcje, od najtrudniejszej do najlatwiejszej w obsludze przy zimowych
      ubraniach:
      -dluga wiazanka
      -cos z azjatykow (niektorzy wola MT, inni podega)
      -nosidlo ergonomiczne

      3) Pocwicz noszenie na biodrze - to swietnie wychodzi z gruba odzieza, a do tego
      latwo uwolnic chodziaka i uniknac przy tym pobrudzenia swojej kurtki
      -kolkowa bez wypelnien
      -krotka wiazana

      Pouch sie raczej nie sprawdzi, chyba, ze bedziesz miec idealnie dobrany rozmiar
      do swojej i Kubkowej kurtki.

      Przy chodziaku moze byc ciezko z kurtka - bo trzeba ubierac dodatkowa warstwe
      przy wypuszczaniu dziecka z chusty. No i sama sie musisz rozebrac, zeby wyjac z
      zawiazanego plecaczka. Ale jesli Kubek nalezy do tych, ktorzy chca byc noszeni w
      dluzszych turach, to wtedy raz zamotany moze pod kurtka fajnie siedziec.Tyle ze
      przy dziecku majacym wlasne zdanie mozna dostac kota - do chusty/z chusty/do chusty.

      Powodzenia ;)

      --
      Kasia z Chustomanii
    • lucy_cu Re: czy to już koniec chustowania??? 03.12.07, 16:37
      Tereska ma 4 miesiące i waży 8 kg- rzecz ciekawa, mój kręgosłup ma
      się dobrze (a kłopoty z nim miałam swego czasu naprawdę duże- kilka
      lat intensywnej rehabilitacji za mną). Zaczynam powoli nosić na
      plecach (na razie głównie w domu- dłuższych plenerowych wypadów
      jeszcze się boję), ale i tak przeważnie nosimy się z przodu w 2X,
      zwykle ok. 3 godzin dziennie, bo tyle nam zajmuje odebranie moich
      starszaków ze szkoły, z przedszkola plus jakieś zakupy. Jestem
      naprawdę zaskoczona, że moje gnaty się nie rozsypują. ;-)
      Spróbuj może wiązania na biodrze- wiele dziewczyn je sobie bardzo
      chwali jako mało obciążające.
    • nelles Re: czy to już koniec chustowania??? 03.12.07, 19:46
      Mój synek ma 15 miesięcy i 12 kg. Nosimy się cały czas i nie sprawia mi to
      większego problemu. Chociaż zwyczajnie na rękach nie jestem w stanie go utrzymać.
      Po domu noszę w wiązanej i podaegi a na zewnątrz w podaegi , ewentualnie w
      kółkowej - tak mi wygodniej z tymi kutrkami. No i coraz więcej na plecach noszę.
      Myślę że to kwestia częstotliwości. A może jesteś bardzo drobna i dla Ciebie 10
      kg to dużo więcej niż dla mnie 12:).
    • gdulaw Re: czy to już koniec chustowania??? 03.12.07, 20:35
      Zuza kopię Cię porządnie :-). Mój synek ma roczek (wczoraj były
      urodzinki), waży ok. 11 i nadal jest noszony. Zgadzam się z Tobą, że
      w 2x jest już dosyć ciężko, ale jak pisały dziwczyny, spróbuj
      zawiązać plecak, zobaczysz jaka jest kolosalna różnica. Ja mam
      wrażenie, że odkryłam chustę na nowo. A co do wiązania na biodrze,
      to w moim przypadku nie sprawdza się na dłuższe wyjścia, ale to
      pewnie kwestia przyzwyczajenia.
      • alexkieszek Re: czy to już koniec chustowania??? 03.12.07, 20:41
        no to i ja Cię kopnę :)
        hahah Franio 11 miesięcy, 11 kg, 80 cm, ja 50 kg, i 160cm i po krótkim zastoju
        noszę. Zamieniłam 2x na kieszonkę i jest bosko. Jak jest zimno i trza
        kombinezonu, czapki i dla mnie grubej kurtki nie noszę, ale wtedy motam się w domu.

        Zarzucaj na plecy i noś :)))

        17 miesięcy i 11 kg to nie tak dużo. Co mnie czeka za pół roku???? :)
    • kamyszkasia frustrujące noszenie w zimę 03.12.07, 21:01
      znamy znamy - dzisiaj wyszłam z Zośką po pieluchy i zawiązałam 2X na
      płzszczu - mi było niewygodnie, bo sie poduszki jakoś przesuwały na
      ramonach, dociągną trudno, Zośka dupką strasznie przygięta a z kolei
      głową cały czas do tyłu odchylała i w zasadzie ze sklepu wracałam
      wkurzona. A może to PMS ::P
      Ale muszę pocwiczyc takie wiazanie, albo zaiwenstowac w kurtkę do
      noszenia, bo pol dnia jestem w pracy i mi szkoda, ze nie mam za
      bardzo kiedy Małej nosic ...
      • alexkieszek Re: frustrujące noszenie w zimę 03.12.07, 23:26
        hej a spróbuj kieszonki :)
        u nas pomogło, i nie zakładam zimowej kurty, ubieram koszulkę z długim rękawem
        (wkładam w spodnie), sweter i ciepłą bluzę (zabrałam mężowi), mały jest w takich
        pajacu (grubym welurowym, jesiennym) i daje radę.
        nie ma jeszcze mrozów nie wiadomo jakich, a w kieszonce maluchowi i tak ciepło
        (3 warstwy, bardzo dobre przy "odchylaczach") Ja i tak do domu wracam mokra, a
        Franio szczęśliwy, że nie wózkowo (ma ostatnio alergię na wózek) :)

        Powodzenia
        • kajkasz1 Re: frustrujące noszenie w zimę 04.12.07, 00:38
          He,he,ja też niedawno obawiałam się, że Kubie znudziła się chusta.
          Ale teraz, jak to piszą dziewczyny, odkryłam ją na nowo, bo jest ...
          zimno. Wolę chustę niż wózek, motam w zależności od długości chusty
          i ochoty w podwójnego X-sa ,kangura lub nawet w kieszonkę. Zakładam
          normalnie Kubie kurtkę, czapę, szalik, a zamiast spodni ocieplanych
          zwykłe dżinsy na rajstopki. Pakuję do chusty i zapinam tylko dół
          swojej kurtki, tak pod pupę małego(w zeszłym roku mogłam całego
          schować, buuu) i grzeję mu nóżki. W razie buntu wysadzam, przez
          krótką chwilę nie zmarznie.
          Za plecaczkiem w zimie nie przepadam, bo mam wszystkie
          kurtki "śliskie" i mały mi jeździ. Poza tym one w dotyku są niezbyt
          miłe i zimne, więc nie chce się sKubek przytulać. Z przodu z reguły
          mam tylko gruby golf lub szalik, więc może się wtulić.
          A teraz Vega ma świetny sklep z kurtkami dla noszacych, osłonkami i
          widziałam tam fajny golf dla dwojga - super rzecz przy takim
          noszeniu, chyba zainwestuję. Bo w kurtkę-parkę chyba już mi się nie
          opyla - za duża kasa. Może w tą polarową z odpinanymi rękawami MaM
          Two-Way, ale na razie Święta, prezenty, pomyślę potem!
          • agamamaani Kajka 04.12.07, 08:54
            ja nosze własnie w plecaku.. mam bardzo śliska kurtkę :) wiaze plecak zwykły
            albo z chestbeltem, albo tybetańsko wykańczam- wtedy nic się nie ślizga.
        • kamyszkasia Re: frustrujące noszenie w zimę 04.12.07, 11:14
          Buuu tyle że ja nie cierpię kieszonki bo mam za duży biust i mnie
          rozpłaszcza, uwiera pod pachami i węzeł z tyłu mi nnie wychodzi i
          też uwiera...
          Chyba się przeprowadzę do ciepłych krajów :///
    • gingerr i jeszcze jeden kop :-) 04.12.07, 08:07
      Mój Klusek: 10 miesięcy i pewnie 11kg (ostatnie ważenie 10,5)
      Podpisując się pod wszystkim co już dziewczyny napisały (częste noszenie,
      plecak, nosidła azjatyckie) dodam jedno.
      U mnie w przypadku 2X i tak dużego dziecka sprawdza się wiązanie go bardzo wysoko.
      • katarzynabobak Re: i jeszcze jeden kop :-) 04.12.07, 10:45
        Lucjan ma 11 miesięcy, waży ponad 12 kilo, noszę go w podwójnym x z
        3 piętra do piwnicy po wózek (po to tylko, żeby jak zaśnie wysypać
        go z chusty do wózka i np. poczytać sobie gazete na ławce), potem
        śmigamy na spacerku, ja z Młodym w chuście, wózek przed nami z
        plecakiem i zakupami, powrót taki sam tyle, że Młody z przodu,
        plecak na plecach a zakupy w łapkach.
        Dodam, że Młodego noszę w kombinezonie.
        Nie wyobrażam sobie życia bez chusty, nie umiem go znieść ze schodów
        na rękach, bo zaraz płaczę, że mi ciężko i źle.
    • noli Re: czy to już koniec chustowania??? 04.12.07, 14:24
      Ja mam podobny problem
      Mój Adaś waży już ok 10 kg a ma dopiero 8 miesięcy
      Siedzieć już siedzi sam - ale na plecach go jeszcze nie nosze bo zbyt chętnie
      bawi się w konika i ciągnie mnie za włosy - i nie ma metody by tego nie robił :(
      Na razie jeszcze nosze go w 2x -ale jest coraz ciężej - i też zaczynam mieć kryzys.
      :(
    • zuza112 trochę mi wstyd... 05.12.07, 22:35
      czuję się zawstydzona i porządnie w tyłek skopana :)))
      Widzę, że tu same siłaczki, ale chyba coś w tym jest, że im rzadziej
      sie nosi, tym ciężar bardziej doskwiera. Widze, że moj Kuba z tych
      drobniejszych raczej, więc może nie powinnam narzekać...
      Placaczki lubię, owszem, ale raczej po domu, "w trasie" jakoś wolę
      widzieć dziecko przed sobą, bo on potrafi różne cuda na tych plecach
      wyczyniać. Wiem, że agamamaani nosi spokojnie w placaku, więc pewnie
      i ja dam radę się przekonać, ale muszę nad tym popracować.
      Chusta kółkowa na dłuższe wyjścia jakoś mi nie pasuje, podobnie
      wiązania na biodrze - mnie tam jest ciężko i już!
      Może po prostu czas na nową chustę wtedy i motywacja do częstszego
      noszenia będzie większa :) - pomysł ingi300, która zdecydowała się
      na krótką wiązaną - specjalnie do wiązania prostego plecaczka jakoś
      mnie kusi... i te podwójne golfy też brzmią obiecująco. Będę coś
      kombinować, będę. A Wam dziękuję za kopy i proszę o więcej pomysłów,
      jak tu przetrwać zimę z dzieciem w chuście...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka