Dodaj do ulubionych

nie otwiera buzi..

18.06.07, 11:02
jak zachęcić?
mały zje co się mu właduje do pyszczka, nawet dużo zje, tylko za cholerę nie
chce go otworzyć, ostatnio działało udawanie, że myjemy buzię- przecieranie
mokrą chusteczką, ale już się oddziałało i ja już kompletnie nie mam pomysłu..
Przecież nie mogę go wiecznie zabawiać i kombinować, już nie wiem co robić..
Na lody buzię otworzy albo na coś co mu jeszcze nie wolno ale na łyżeczkę z
obiadkiem czy deserkiem nie, mimo, że jak mu przemycę jakoś to zje i się
oblizuje..
ratunku!
Obserwuj wątek
    • strzalka501 Re: nie otwiera buzi.. 18.06.07, 14:36
      No widzisz...
      Ja mam ten sam problem:( Moje dziecko je tylko ze smoka:(
      Na łyżeczkę broni sie strasznie.Zupke i mleko ma z łyżeczki.Natomiast jak dasz
      paluszka,chlebek-to tylko do raczki.Za nic nie da sobie moja mała glista włożyć
      nic do buzi.Ona sama-tak.Ale nikt inny:(
      Neurologopedka mówi,że to wynik strachu przed łyzeczką.Ze za bardzo cisnęliśmy
      przy nauce jedzenia:(:(:(
      No i wina tego,że niby mała ma słabe napięcie mięśniowe w
      odcinku :krtań,język,jelita,brzuszek.Mała do 7m-ca zycia nie robiła
      samodzielnie kupy:(Tak jej jelitak nie pracowały.
      Zreszta...ona je tylko przez sen.Więc cieszymy się kiedy zasypia-bo wtedy jest
      pora jedzenia.
      Ma teraz 10,5m-ca i wazy 7900g(już od jakiś 2m-cy tyle samo).Niestety nie
      przybiera.
      Było lepiej na Ketotifenie.Teraz go odstawiliśmy i znowu strajk głodowy.
      • strzalka501 Re: nie otwiera buzi.. 18.06.07, 14:37
        Oczywiście miało byc...
        mleko i zupkę je z butelki
        nie z łyżeczki.
        Ona nie potrafi jeść z łyżeczki:(
        • karolx1 Re: nie otwiera buzi.. 19.06.07, 14:36
          strzalka501 napisała:

          > Oczywiście miało byc...
          > mleko i zupkę je z butelki
          > nie z łyżeczki.
          > Ona nie potrafi jeść z łyżeczki:(

          Ach, witaj. U mnie jest dokładnie to samo. Córka niedługo kończy 11 mies. i
          zupki oraz sinlac je tylko z butelki ale i tak się cieszę, że chociaż to bo do
          niedawna nie chciała nic oprócz cyca. Nie ma mowy żeby zjadła coś z łyżeczki.Za
          to chętnie dziamga jak coś da się jej do łapki ale to nie jest jedzenie bo
          pomięli trochę w buzi i wypluwa. Może też ma uraz do łyżeczki bo swojego czasu
          latałam za nią non stop i próbowałam jej wcisnąć chodź troszkę jedzenia
          łyżeczką. Teraz totalnie odpuściłam i cieszę się , że je z tej butli, zaczęła
          nawet ładnie przybierać w tym miesiącu ( przez poprzednie dwa nie przybrała nic
          a tu nagle skok 0,5 kg:)) Pozdrawiam Cię serdecznie.
          PS. teraz waży 8260 czyli całkiem nieźle, dostaje też żelazo bo miała kiepską
          morfologię
    • mizka23 Re: nie otwiera buzi.. 20.06.07, 23:58
      współczucia, ale pociesz sie że ja mam jeszcze gorzej. cały dzień poświęcam na
      karmienie mojego 16 mies syna i kosmos bo tak zaciśnie buzie że nic mu nie
      włoże. i też nie wiem co robić i mam dosyć! pozdro.pa
    • strzalka501 Re: nie otwiera buzi.. 22.06.07, 10:39
      Wczoraj byłam u naszego pediatry.
      Jestem zadowolona,bo mała (za kilka dni 11 m-cy)wazy 8kg!!!!!
      To był nasz "mały cel":):):):)
      Przybrała 500g na Ketotifenie w 2m-ce.Dla nas to mały sukces,bo bez leku
      przybiera 100-200g misięcznie:(
      Wymusiłam od pediatry skierowanie do szpitala,na pediatrię w celu konsultacji
      pediatrycznej i dietetycznej.Mają małej ustalić dietę i zliczyć kalorie jakie
      zjada przez całą dobę.Do tego mają nam zrobić kilka badań genetycznych.
      Idziemy do szpitala za tydzien w piatek.
      Oczywiście nasz pediatra nie widzi problemu.Twierdzi,że dziecko wprawdzie jest
      drobne,ale nie wie,dlaczego my tak panikujemy????
      A ja już mam dosyć tłumaczenia mu,że mała je tylko z butli i tylko przez sen:(:
      (:(:(
      To chyba jest z nią coś "nie tak",jeżeli nie ma łaknienia:(
      No ale to nie jego dziecko,więc dlaczego on ma sie nami przejmowac.
      Wyzaliłam Wam sie,bo niekeidy mam już wszystkiego dosyć.
      Mała przez kilka dni nie dostawała Ketotifenu(niue miałam recepty)i jadła po
      300-500ml na dobe!!!A ma przeciez za miesiąc roczek!
      No i ten matoł(czyt.pediatra)mówi,że wszystko jest ok!
      No mówię Wam...masakra.
      Pozdrawiam.
      • strzalka501 Re: nie otwiera buzi.. 22.06.07, 10:43
        Jeszcze mi sie przypomniało odnośnie karmienia...
        Powiedziałm mu,że mała nadal nie je z łyżeczki.
        Zapytał,czy ona je coś co nie jest pozywieniem.No to mu powiedziałam,że
        namiętnie zjada papier:D:D:D
        No i nie uwierzycie...
        Kazał mi robić łyżeczki z brystolu i karmić tym dziecko!!!!!
        Parsknęłam śmiechem.:D:D:D
        No to sie na mnie zdenerwował i nakrzyczał-że tak się robi!!!!
        Ze nie ma sie z czego śmiać.

        Ale nie wiem,czy mała ma przy okazji obiadku zjadac te łyżeczki brystolowe,czy
        tylko z nich jeść hihi.:D:D:D:D:D
        • morelka_28 strzałko 22.06.07, 12:29
          Z tm brystolem, to przegięcie faktyczne.
          Ale chciałam Ci tylko napisac, żebys zastanowiła sie co do pobytu w szpitalu.
          Uwierz mi, że każdy pobyt z dzieckiem w szpitalu (nawet krótki) to trauma i dla
          dziecka i dla matki. Mamy to za sobą i NIGDY WIĘCEJ.
          Dodatkowo, szpital to siedlisko wszelkiej maści wirusów i bakterii. Idziesz z
          jedną dolegliwością, a wychodzisz z 5 innymi. Wirus rota panuje niemal na
          każdym oddziale + gronkowce, zapalenia oskrzeli, płuc itd.
          Jesli tylko możesz, to spróbuj umówic sie na wizytę do poradni
          gastroenterologicznej, lub prywatnie do gastrologa dziecięcego. Zleci badania,
          które uważa za stosowne w Waszej sytuacji i moze obędzie sie bez szpitala.
          • strzalka501 do morelki 22.06.07, 16:19
            Leżałyśmy juz 2 razy w szpitalu na chirurgi.Było ok.
            Nie mam innego wyjścia,ponieważ badania genetyczne jakie będą robili mojej
            córce można zrobić,ale odpłatnie.Koszt-750zł:(
            Nie stać mnie na taką rozrzutność,ponieważ i tak ponosimy bardzo duże koszty z
            wizytami u prywatnych lekarzy.I dlatego zdecydowałm się na szpital.Będziemy
            leżały na neurologii.Mam nadzieję,ze nic nie przytargamy do domu.Dwa razy nam
            sie udało:)
            Tych badań genetycznych nie można zlecić z poradni.Tylko szpital,albo odpłatnie.
            Pozdrawiam.
          • magme Re: strzałko 22.06.07, 16:57
            Ja się dopiszę co do szpitala..
            A i co do przybierania na wadze- Krzys nic nie pprzytył od 3 miesięcy, waga
            stoi, nie rośnie i nie tyje, za to się bez przerwy wierci i rusza, zaczyna
            chodzić, pediatra powiedziała że mam się nie przejmować po lecie powinien
            nadrobić, teraz na dodatek jest gorąco, nam się nie chce jeść, dziecku pewnie
            też nie bardzo..
            A co do szpitala, był moment że podejrzewano u małego alregie i nie wiadomo
            bylo na co.. dostałam od pediatry skierowanie do poradni gastroenterolo
            alergologicznej dzieciowej (uff:) i pani mądra doktor od razu, bez pytania, na
            samym wstępie dała skierowanie do szpitala na zrobienie badań, których ponoć w
            żaden sposób nie da sie zrobić poza szpitalem, mimo że ja nawet bym zapłaciła
            ile tam by było konieczne.. Nie poszliśmy od razu bo dla dzieci zdrowych i do
            diagnostyki nie było miejsc, trzeba było czekać.. Po 2-3 tyg (ciągle nie było
            miejsc) objawy ustąpiły , prawdopodobnie przewód pokarmowy sobie dojrzał do
            tego czego nie bardzo trawił wcześniej.. więc do szpitala nie poszliśmy.. I
            bardzo się z tego cieszyłam , bo nie chciałam by moje zdrowe dziecko leżało na
            tym samym oddziałe co dzieci z np rotawirusem czy innym zaraźliwym paskudztwem
            czy Bóg wie z czym. A nie ma osobnych sal dla dzieci zdrowych i chorych..
            Młody do tej pory na parę rzeczy reaguje alergicznie ale nie robię już z tego
            takiego problemu, szpitala uniknęłam , a że na razie nie tyje.. cóż, gdybym ja
            się tyle ruszała co on to figurę miałabym jak claudia schiffer :))) albo
            lepiej..
            Pozdrawiam ciepło- magda
    • strzalka501 Re: nie otwiera buzi.. 23.06.07, 09:17
      Dziwczyny.
      Ja wiem,ze szpital to nie wczasy,ale rota-wirusa to raczej na pediatrii mozna
      złapać,niż na neurologii.A my bedziemy na neurologicznym oddziale
      dziecięcym.Juz pielęgniarka zapowiedziała mi(przy zapisie na oddział),że
      dziecko przyjmą zdrowe.Jeżeli mała będzie miała choćby katar-to nas nie przyjmą.
      Takie przepisy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka