23.06.11, 00:16
Kochani pocieszcie, że sytuacja minie. Wczoraj oddałam mojego shih tzu do strzyżenia. Niestety nie obyło sie bez narkozy bo gizmo jest bardzo wyczulony na dotyk obcych. Po odebraniu pieska pani poinformowała mnie, że oczyściła również uszy z włosów. I teraz nie wiem jaka może byc przyczyna tego, że pupil przestał słyszeć :(((( W ogóle nie reaguje na wołanie, na dzwonek, na słowo "dostaniesz" i "spacerek" gdzie przedtem skakał z radości i szczekał w niebogłosy.......:( jestem załamana. Boje się, że to nie minie, jutro nie mogę sie do tej wetki zgłosić bo święto a do piątku oszaleję chyba. To nie ten sam piesek....
Obserwuj wątek
    • hannaeva Re: załamka 23.06.11, 00:28
      spać z nerwów nie mogę......
      nie wyobrażam sobie go cały czas na smyczy, non stop pod kontrolą.....bez jego reakcji radosnych.. :( boje sie że uszkodziła mu słuch mimo, że uszu wydają sie bardzo brudne, jakby krwią podeszly..... taki kochany psiak...
      [img]https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2770924[/img]

      [img]https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2770925[/img]
      • hannaeva Re: załamka 23.06.11, 00:29
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2770925
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2770924
        • bestraga Re: załamka 23.06.11, 08:43
          o ile ja wiem psu trudno uszkodzić uszy mechanicznie , jak mnie kiedyś uspokajał wet, pies ma tam w środku zakręt do błony bębenkowej , wiec wpychając coś na wprost nic się nie uszkodzi. Może pies po prostu bardzo obrażony , i udaje ze nie słyszy ? Tez tak potrafią zrobić!
          • adzikkkkk Re: załamka 23.06.11, 10:55
            no może faktycznie być obrażony, mojej mamy pies potrafi tydzień nie reagować na nią w ogole jak go zabierze do weterynarza. A próbowałaś jakiś hałas zrobić i zobaczyć jak zareaguje? Nie sądzę żeby uszkodziła mu uszy bo też mi wet mówił ze jest to bardzo trudne, może ma zatkane czymś? No ale jak do jutra mu nie minie to leć do weta.
    • zawsze-magda27 Re: załamka 23.06.11, 10:56
      Nigdy nie zgodziłabym się na narkozę dla pieska tylko po to, żeby go ostrzyć. Przecież te pieski są tak łagodne i delikatne, że nie potrzebują tak drastycznych środków. Narkoza jest narażaniem pieska na ryzyko... Poza tym TYLKO LEKARZ WETERYNARII MA PRAWO PODAWAĆ PSU NARKOZĘ, A NIE ZWYKŁAM FRYZJERKA. Ja dlatego nigdy u fryzjera nie zostawiałam pieska samego ze strachu, żeby czasem tak się nie zdarzyło, żeby groomer nie usypiał psa. piszesz, że twój piesek jest wyczulony na dotyk obcych? Widocznie ta baba nie ma podejścia do zwierząt a szczególnie do piesków, bo psy z daleka poznają i wyczują dobrych, przyjaznych ludzi. Mam nadzieję, że z pieskiem będzie wszystko dobrze.
      • bestraga Re: załamka 23.06.11, 11:55
        mam nadzieje ze to nie była prawdziwa narkoza , a jakieś coś oszałamiającego.
        W życiu bym nie pozwoliła fryzjerce robić czegoś takiego . Przecież i u weterynarza , czasem nie można zrobić jakiegoś zabiegu , bo pies może nie znieść narkozy. Na szczęście mój cierpliwie stoi i czeka aż skończę mu wystrzygać wąsiki , czy piórka przy oczkach.Z uszu wyrywać włoski tez pozwala ! Mam szczęście!
    • an3czka2 Re: załamka 23.06.11, 13:05
      Hanna to przykre, ale nie wpadajmy w panikę. Naganne było podanie narkozy psu, to na prawdę ostateczność. Zależy to od gromerki, ma podejście , ma spokój i pies jest grzeczny, jak nie ma i jeszcze się boi, pies szaleje. Moje psy były strzyżone u kilku, i mogę coś powiedzieć na ten temat. Poprzedni Finias jak był strzyżony w domu, było wszystko okey, dziewczyna potrafiła go wyciszyć i był spokój. Potem niestety się wyprowadziła i zaczęły się eksperymenty na psie. Zostawiałam go na 1,5 godziny i niby było wszystko okey, a po jakimś czasie się okazało że podawały mu narkozę(malutką dawkę)!!!.Wydało się w momencie jak córka została, aby popatrzyć. Myślałam że je pozabijam, skończyło się awanturą. Potem nigdy tego nie zrobiły, a ja nie zostawiłam psa nigdy. Musiałam tam wracać niestety bo było mało gromerów. Dziś mamy wybór, i w końcu trafiłam na taki zakładzik że zostawiam lilę bez obaw. Piszesz o wyczuleniu na dotyk obcych, to problem. Musisz nad tym popracować na pewno, dla gromera to problem. Zastanawia mnie ten stanu uszu po ścinaniu, dlaczego mają dziwną barwę. Jeżeli nie ustąpi do jutra idź do weta koniecznie. Pieski lubią się obrażać, po strzyżeniu. Taką mają naturę, mój na przykład chował się za mnie i nie chciał spacerków. Ignorował mnie dość długo. U lilki to nie występuje. Po obserwuj go, i powiedz o wszystkim wetowi. Myślę że uszu nie mogła uszkodzić przez wyrywanie włosków, ale pokaż je wetowi. Może to tylko podrażnienie. Życzę wam aby było wszystko okey, i zmień gromera koniecznie. Pozdrawiam Ania z lilką.
    • maby-baby Re: załamka 23.06.11, 23:25
      Jak słyszęże podaje sie narkozę, by ostrzyc psa, to mnie krew zalewa!
      Sama zajmuję się pielęgnacją psiaków i nigdy bym tego nie zrobiła!
      Tylk dlaczego na to pozwoliłaś?
      Mam nadzieję, że problem ze słuchem minie. Mechanicznie chyba ucho nie powinno zostać uszkodzone. Nie wiem, jak działa ten fryzjer, ale może srosuje jakies środki chemiczne, które czyszczą uszy... Szok! Swoich psów nie zostawiłabym nigdzie i właściciele też czekają i przyglądają się, jak zajmuje się ich psem. Wolę, by byli obecni.
    • hannaeva Re: załamka 24.06.11, 00:54
      piesek nie został oddany w ręce jakiejś tam pani fryzjerce od psów tylko prawdziwej lekarce weterynarii, która dodatkowo zajmuje się strzyżeniem, sama jest miłośniczką tej rasy, ma 6-letnią sunię, zaufałam jej raz, wszytko było ok, teraz był drugi raz i skończyło sie tak jak sie skończyło. O ósmej rano jestem z nia umówiona, zmartwiła się jak jej przedstawiłam sytuację, mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni. Modlę sie o to......
    • hannaeva no więc.... 24.06.11, 09:32
      piesek ma grzyba, bakterie i zapalenie. Jestem przekonana, że został zarażony w tej klinice. W obu uszach jest po prostu błoto. Prze trzy dni i to w obu naraz uszach nie rozwinąłby się grzyb sam z siebie. Jestem wściekła, pies się wycierpiał, trzeba mu było czyścić uszy i apikować maść i tak przez dwa tygodnie. Gryzł, wyrywał się, piszczał..... ciekawe jak dam sobie rade sama w domu...jak nie to bedę pania weterynarz odwiedzać codziennie i ani myslę płacic za te usługi. Dziękuję za komentarze.
      • an3czka2 Re: no więc.... 24.06.11, 10:02
        Hanna i tak powinnaś zrobić !! skoro piesek był zdrowy to zainfekowali go w klinice. Ja ze swoją chodzę zawsze z ręcznikiem, nie ufam już od lat nikomu. Bezceremonialnie rozkładam ręcznik na stole i już. Tak właśnie mi zarażono psa Pałeczką ropy błękitnej, to najgorsze co może być. Wiem że lekarz nie zrobił tego świadomie, ale uraz pozostaje na długo. Bardzo mu ufaliśmy, a teraz nutka niepewności zawsze zostaje. Jeszcze jedno, a zrobiła ta pani doktor badanie bakteriologiczne?, wymaz z uszu? powinna to zrobić. Pozdrawiam i życzymy małemu szybkiego powrotu do zdrowia Ania.
        • hannaeva Re: no więc.... 24.06.11, 12:28
          tak, wzięła wymaz z uszu, najpierw pod mikroskopem badała i okazało się, że to grzyby, bakterie i stan zapalny, a potem wzięła jeszcze jeden wymaz, który zostawiła na potem, ale doprawdy nie wiem po co. Pieska mi tak żal, własnie zwymiotował, nie je, biega po domu i szuka sobie miejsca, trzepie uszami....:( :( taki był radosny, chciałam mu pomóc na lato a tylko zaszkodziłam>..........
          • bestraga Re: no więc.... 24.06.11, 12:49
            ten wymaz" na potem " to pewnie do sprawdzenia jaki konkretny antybiotyk działa na te konkretne bakterie , trzeba to wychodowac. Miejmy nadzieje ze będzie dobrze , antybiotyki działają super jak są dokładnie dobrane .Gorzej z grzybem ,ale i na to są coraz lepsze leki .
            Bedzie dobrze !!! Żal pieseczka!
          • an3czka2 Re: no więc.... 25.06.11, 09:56
            Hanna dasz radę:), staraj się robić to delikatnie. Trzepie głową bo grzybica na ogół swędzi, a oczyszczenie przyniesie mu ulgę. Wierzę ci że żal psinki, ale koniecznie wylecz to do końca, a przede wszystkim nie rób tego za głęboko. Uszko musi być idealnie oczyszczone nim dasz maść. Ja walczyłam z uszami u spaniela, to był horror i żadnemu psiakowi tego nie życzę co on musiał znosić. W przychodni panicznie bał się czyszczenia, bo wet musiał robić to dogłębnie, ale to go ratowało. U spanieli to choroba niestety genetyczna, u naszych nie. Moja miała dwa razy uszko lekko chore, ale wyleczyłam do końca i jest odpukać spokój. Raz na tydzień przeczyszczę delikatnie i zero problemu.Doszłam też do wniosku że im się mniej grzebie w uchu tym lepiej:). Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia Ania z lilką.
    • zawsze-magda27 Re: załamka 24.06.11, 16:33
      Nie martw się w domu na pewno sobie poradzisz, żeby pieskowi wkraplać maść do uszu. Mój kiedyś miał zwykłe zapalenie ucha lekarzowi w ogóle nie dał sobie uszu wyczyścić, cały czas rwał się i piszczał. Natomiast w domu jak to robiłam to przychodził do mnie grzecznie, co prawda trochę skulony, ale bez problemu dał sobie uszy wyczyścić i maścią wysmarować. Poza tym w domku pies jest u siebie, jest bardziej zrelaksowany niż u weterynarza więc na pewno wykonasz niezbędne zabiegi.
      • bestraga a co z pieseczkiem? 30.06.11, 09:28

        napisz co z pieskiem!
        • stokrotka_szczecin Re: a co z pieseczkiem? 30.06.11, 17:42
          Jak można psa uśpić-narkoza po to żeby go ostrzyc. ;( W życiu bym swojej suczki nie dała na taki zabieg kosmetyczny :(

          Moją niunię sama obcinam bo boje się że źle by się czuła u fryzjera .
          • an3czka2 Re: a co z pieseczkiem? 01.07.11, 00:07
            Zazdroszczę wszystkim co sami obcinają:), potrafiła bym na bank, podcinałam poprzedniego, ale Lilka to ADHD, musiała bym ją w imadło chyba włożyć:). Wycięcie wokół oczu to nie lada wyczyn jak mi się uda, ale pracuję nad tym cały czas. W końcu i tak ją nauczę, bo nie mam zamiaru odpuszczać.:)
            • grazia00c Re: a co z pieseczkiem? 01.07.11, 09:57
              Witam!-spróbuj pielęgnacji psinki na desce do prasowania.Mój Falco zachowywał się podobnie-uciekał ze stołu,wersalki-obcinanie i pielęgnacja nie były możliwe.Ktoś w necie radził deskę do prasowania- "WIKTORIA"-podziałało-zeskoczył mi jeden i ostatni raz ,potem to już bułka z masłem.Na desce potrafi przesiedzieć przez cały czas strzyżenia i pielęgnacji nawet do trzech godzin-warto spróbować-pozdrawiam Grazia!fotoforum.gazeta.pl/u/grazia00c.html
              • agamadrid Re: a co z pieseczkiem? 09.07.11, 01:15
                ja tez "pracuje" na desce, inaczej sie nie da, młoda ze wszystkich stron widzi "wysokosci" i siedzi bez ruchu prawie:x
        • hannaeva Re: a co z pieseczkiem? 01.07.11, 23:17
          witam, dzękuję za troske o psiaka. No niestety dzień po dniu ma czyszczone uszy, nie lubi tego okrutnie, gryzie nas, czasem zapiszczy ale już wiem, ze uszkodzenie ucha psu jest niemożliwe, staram sie robić to nadelikatniej jak mogę ale on robi się agresywny.... niestety nadal nie słyszy za dobrze, to nie ten sam piesek co wcześniej. Mam tylko nadzieję, że jak już całkiem uszy wyzdrowieją to będzie słyszał jak kiedyś..... już NIGDY nie oddam psa do strzyżenia a tym bardziej do tej kliniki. Pozdrawiamy..
          • an3czka2 Re: a co z pieseczkiem? 02.07.11, 10:02
            Kochana przyzwyczai się do czyszczenia uszek z czasem. Teraz jak jest stan zapalny silny, to go boli i dlatego złości się. Jak ustąpi ból to się uspokoi:). Mój poprzedni żył z chorymi uszkami 2 lata, były przerwy po miesiącu, dwa tygodnie i ciągle antybiotyki lub specjalne sączki zakładane na stałe też z antybiotykiem. Tylko bardzo pilnuj aby leczenie dociągnąć do końca. Mojemu ,,sprzedali" w przychodni pałeczkę ropy błękitnej, to horror. Nie ma ponoć nic gorszego, tak twierdził wet. Dlatego jak mała złapała lekkie zapalenie to wariowałam z obawy i leczyłam nadgorliwie, dzięki bogu nie nawróciło jak na razie. Szkoda tylko psinki, bo cierpi, ale będie dobrze:). Życzymy mu zdrówka i tobie wytrwałości:) Ania z lilką.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka