Dodaj do ulubionych

Już mam dość

21.11.07, 11:37
Nie chce być wystarczająco dobra, ja już wcale nie chce być panią domu!
Chce w nim po prostu mieszkać a nie ciągle za wszystkimi sprzątać martwić się
o zatkaną pralkę , plamy na CUDZYCH ubraniach czy menu na święta.
mam dziś poczucie ,że zaraz oszaleje, nie mam sił na własną naukę czy
odpoczynek ciągle mam poczucie obowiązku i nie umiem sobie z tym poradzić.
Nie wiem czy życie w domu w 6 osób plus kot co wcale mało nie brudzi a jest w
90 % na mojej głowie mi jeszcze odpowiada. Może trzasnąć drzwiami i się
wyprowadzić?
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: Już mam dość 21.11.07, 12:01
      Kurcze, to chyba jakis srodowy syndrom wink ja juz dzis tez mam dosc. Chce juz miec czysto po tym cholernym remoncie , moc usiasc z herbatka i spokojnie obejrzec cokolwiek w tv lub poczytac ksiazke a nie zastanawiac sie co zrobie dzis a co jutro sad
    • wracajaca Re: Już mam dość 21.11.07, 12:17
      skąś to doskonale znam, teraz dodatkowo czasami mam tak, że we
      własnym domu nie mam czasu pomieszkać- wracam na noc jak do hotelu.

      Wyjrzyj za okno- dzis jest całkiem ładna pogoda- wyjdź z domu- idź
      na kawę do koleżanki, kawiarni lub po prostu na spacer (ale nie rób
      żadnych zakupów "przy okazji" do domu). Odwiedź fryzjera i
      poplotkój. Nawet jak masz fryzurę w porządku, niech Ci umyje głowę i
      zrobi masaż. Stań przed lustrem i UŚMIECHNIJ się do siebie- nawet na
      siłę (podziała przy pięciokrotnej powtórce). Zaplanuj TYLKO DLA
      SIEBIE jakieś pół godzinki dziennie- minimum 20 minut. W tym czasie
      możesz zrobić co chcesz, ale nie nadrabiaj ścierania kurzu z lampsmile.
      Wejdź do łazienki, nałóż sobie maseczkę, zamknij oczy i marz. Po
      tych kikunastu minutach nie zapomnij się uśmiechnąć i spojrzeć sobie
      prosto w oczy.

      Jeśli nie jesteś w stanie nauczyć domowników pomagania Ci, naucz ich
      chociaż dziękowania Tobie za cały trud i poświęcenie. (najżmudniej
      schodzi tu z mężem, bo nawet kot szybciej się połasi i pomruczy).
      Proponuję wyskoczyć od czasu do czasu wieczorem gdzieś na spacer
      samej lub z koleżanką i zostawić męża z dziećmi w domu i jakimiś
      drobnymi rzeczami do zrobienia ("pozmywaj kochanie garczki" "wykąp
      dzieci i połóż ich do łóżek" itp.) Po powrocie jeśli zrobi to o co
      go prosiłaś nie zapomnij mu podziękować i wręcz promienieć ze
      szczęścia, że to zrobił. Acha! I broń boże nie krytykuj nawet jeśli
      nie domył widelcy czy nie umył dzieciom uszu!!! Poprawisz to jutro,
      jak już pójdzie do pracy (w żadnym wypadku nie przy nim). Ze spaceru
      możesz przynieś grzańca (ze względu na porę roku) i zaproponować mu
      wspólny odpoczynek- TOBIE TEŻ SIĘ ON NALEŻY!!! Ja tak małymi
      kroczkami doprowadziłam do tego że mogę wyjechać do koleżanek na 2
      nocki, a on UMIE obudzić dzieci, dać im śniadanie i zdążyć na czas
      do przedszkola- "mamusia" mu nie pomagała!!! Dyłam bardzo z niego
      dumna i oczywiście mu o tym powiedziałam!

      Teraz głowa do GÓRY i UŚMIECH i idź się przejść!
    • turzyca Re: Już mam dość 21.11.07, 12:22
      tomira, popedz towarzystwo do roboty! Bo inaczej Cie potencjalne synowe
      znienawidza... wink Kazda normalna, dosc duza, jednostka, plci obojetnej, umie
      zrobic pranie, odplamiajac co potrzebne, kazda normalna jednostka, o duzosci
      zdecydowanie mniejszej, umie sprzatnac rzeczy po sobie, a takze sprzatnac
      wyznaczony kawalek domu - scieranie kurzy nie jest zajeciem przekraczajacym
      zdolnosci manualne ucznia szkoly podstawowej. Zatkana pralke zwala sie na meza,
      w koncu to typowo meskie zadanie.

      A teraz ide na obiad do stolowki, bo mi sie gotowac nie chce. ;]
    • sadida Re: Już mam dość 21.11.07, 12:51
      Idź do fryzjera- to działa cudasmile
      Rodzince powiedz wprost - nie daje rady - pomóźcie. U mnie to działa
      na mężu bo 4 latek jest cwany i ma to gdzieś półtoraroczniaka sama
      usprawiedliwiam bo wydaje mi sie jednak malutkismile)
      • tomira74 Re: Już mam dość 21.11.07, 14:46
        Dziękujesmile
        Moje dzieci 15,14,13 lat niby coś robią ale raczej niechętnie i pod przymusem ,
        mąż ...hm leń ale za to jak mnie kochawink najgorsze ogniwo mój ojciec co po
        prostu rujnuje nam stabilne życie i jest niereformowalny. No i ja na początku
        ciąży .... i chyba to największy problem nie mam sił tylko bym spała. No i poza
        mężem jeszcze nikt ni wie i nie mam tarczy... ale to już jutro im powiemy. A do
        fryzjera pójdę jutro.Koniecznie.
        • turzyca Re: Już mam dość 21.11.07, 20:42
          A moze skorzystaj z pomyslu, ktory praktykowalismy w moim poprzednim mieszkaniu
          (jedno mieszkanie, piec pojedynczych pokoi i przestrzenie wspolne)?
          Mielismy grafik wg ktorego w kolejnych tygodniach kazdy byl odpowiedzialny za
          jeden obszar: wynoszenie smieci (piec rodzajow, wiec troche tego bylo),
          sprzatanie kuchni (blaty, kuchenka, zlewozmywak), kibelek, lazienka, przedpokoj.
          Z warunkow mieszkania wynikal brak naczyn do zmywania i kurzy, ale w rodzinie
          ten podzial tez bym dorzucila i zmodyfikowala reszte. Czyli zrobilabym zadania
          pt. "podlogi - zamiatanie, odkurzanie, zmywanie + zmywanie naniesionego blota w
          miare potrzeb", "pranie (tu mozesz dorzucac dokladniejsze instrukcje)", "pokoj
          wspolny", "zmywanie". + "zadania specjalne" takie jak mycie okien, piekarnika,
          pralki czy trzepanie dywanow. Przynajmniej do czesci zadan specjalnych powinno
          sie zagonic i meza i ojca. Ale dzieci pogon na stale, bo inaczej albo sie obraza
          na potencjalnych wspolmalzonkow albo malzonkowie na Ciebie. ;]
          Przez pierwszych kilka miesiecy pewnie bedziesz musiala nadzorowac, ale potem
          bedziesz miala duzo latwiej. smile Trzymaj sie zdrowo!
    • marzeka1 Re: Już mam dość 21.11.07, 14:40
      Ale DLACZEGO uważasz, że kompletnie wszystko jest na Twojej głowie i dlaczego pozwoliłaś, by tak się stało???Mam męża i 2 synów,ale od początku odrzuciłam opcję bycia "panną służącą" dla nich. Mąż od zawsze mi pomagał (np. zakupy,czyszczenie ram okiennych, kabiny prysznicowej), synowie od małego uczeniu byli,aby utrzymywać w swoich pokojach porządek, ubrania wrzucac do kosza z brudami, starszy robi codzienne zakupy(13 lat) i obiera ziemniaki na obiad (gotuję tylko w weekendy, a tak: stołówki zakładowe i szkolne), młodszy (9 lat) świetnie odkurza mieszkanie. Przestałam mieć poczucie, że wszystko muszę zrobić za nich, poza tym chyba kiedyś jakaś kobieta będzie mi wdzięcznasmilePozdrawiam.
    • popirna Re: Już mam dość 21.11.07, 17:52
      Tomira, jestem w piątym miesiącu. Pierwszy trymestr prawie cały przespałam. Literalnie: co dziennie ucinałam sobie południową drzemkę, bo tylko to pozwalało mi w miarę normalnie funkcjonować przez resztę dnia. Teraz zresztą też trochę podsypiam. Dziś na przykład, dwie godziny od 13 do 15 razem z trzylatkiem. To prawda, że ciąża to stan fizjologiczny z nie patologiczny, ale kosztuje mnóstwo energii, nie ma na to rady. Nie będziesz śmigać jak zwykle.
      Mąż to zrozumie (mój rozumie), trzylatka gonie do roboty. Sprząta po sobie i pomaga w domu. Niestety rodzice są niereformowalni. Pomysł wychowania taty odłożyłabym na bok. Ja nawet męża nie wychowuję, ale za syna biorę się ostro!
    • lorenai Re: Już mam dość 21.11.07, 21:16
      Niestety tak to bywa, że kobieta ma
      - mniejszą tolerancję na brud i bajzel w domu
      - poczucie obowiązku nie pozwalające przejść spokojnie koło w/w.
      Trochę mnie zszokował wiek twoich dzieci - ja mam malutkie, ale ze swojego
      dzieciństwa pamiętam, że w tym wieku dużo już wykonywałam prac domowych,
      ciekawe, jak mi samej pójdzie z wdrażaniem w obowiązki. Takie duże nastolatki
      powinny rozumieć, że mama jest w ciąży, MUSI odpocząć przynajmniej 2 godz.
      dziennie leżąc do góry brzuchem (albo na dowolnie wybranym boku), a oni w tym
      czasie przejąć jej zadania. To powinno wynikać z ich miłości i troski o ciebie
      i przyszłe rodzeństwo.
      Zrobienie prania nie powinno im sprawić problemu, zwłaszcza, jeśli będziesz ich
      nadzorować i mówić po kolei co i jak. A może w drugą stronę - uznać, że są na
      tyle dorośli, że jak sobie wypiorą czerwone z białym to będą chodzić w różowym.
      Ważne, żeby prali, bo przecież nie możesz się za nich wstydzić. Oczywiście
      zajmują się swoimi brudami, twoich ciuchów nie tykając. Wstawienie zmywarki czy
      pozmywanie po sobie to też niewielki wysiłek. Itd.

      Z drugiej strony - wykonujesz prace domowe, bo to jest coś, co po prostu trzeba
      robić, tak jak codziennie trzeba się ubrać i jeść, po prostu sprzątanie to
      element życia i nie można traktować tego jako uciążliwy obowiązek lub co gorsza,
      a często się zdarza, jako kary (nabroiłeś - myjesz kibel). Zmiana takiego
      nastawienia jest strasznie trudna. Ja staram się myśleć w ten sposób - robię te
      wszystkie rzeczy, bo jest to sposób okazywania moim bliskim miłości, czy myję
      wannę, czy prasuję koszulę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka