Dodaj do ulubionych

Codzienne prace w moim domu

23.07.09, 19:24
Chciałabym mieć czyste mieszkanie.
Niestety mieszkanie małe 55m2, domowników 4. Dużo gratów.
Domownicy totalne lenie i z wrodzoną agresją do sprzątania.
Co jakiś czas zarządzam akcję sprzątania mieszkania.( oj rodzi się to w
wielkich bólach rodziny!) Wtedy wygląda super, ale z dnia na dzień mimo mojej
pracy zarasta bałaganem.

Zastanawiam się jakie prace domowe wykonujecie codziennie, żeby utrzymać w
czystości swój dom.

Może coś mnie olśni i natchnie właściwa organizacja pracy.
Obserwuj wątek
    • beata19735 Re: Codzienne prace w moim domu 23.07.09, 22:01
      Mieszkanko malutkie,a mimo to balagan? Ciezko jest nawet taki maly kacik
      utrzymac w porzadku jak sie ma balaganiarzy.W malym lokum kazdy powinien
      po sobie ogarnac,nawet zle odlozona gazeta tworzy nielad.W wiekszym
      pomieszczeniu lepiej wszystko "ukryc".
    • tia-dalma Re: Codzienne prace w moim domu 23.07.09, 22:02
      Jako inspirację polecam książkę Perfekcyjna Pani Domu. Oczywiście należy ją
      traktować z odpowiednim dystansem - autorka pewnie nie robi nic innego tylko
      cały dzień dba o swój dobytek hehe, ale kilka rad naprawdę się przydaje. Często
      wracam do tej książki, jest w niej masa przydatnych porad. Ja np. nauczyłam się
      codziennie sprzątać kuchnię i łazienkę (tzn nie ogarniać, ale umyć
      zlew/wannę/umywalkę/blaty/kuchenkę)to naprawdę nie zajmuje jakoś strasznie dużo
      czasu, a efekt zawsze widoczny smileNo a pokój jak raz posprzątasz gruntownie, to
      na codzień wystarczy jak go uporządkujesz, tzn odłożysz rzeczy na miejsca, a raz
      w tygodniu zarządzisz porządne sprzątanie. Naprawdę polecam tą książkę smile
    • martabg Re: Codzienne prace w moim domu 23.07.09, 22:40
      Też mam mało miejsca, więc każdy bałagan rzuca się w oczy.
      Przede wszystkim pozbywam się sukcesywnie gratów: wszystko, co nie
      używałam od roku, idzie na allegro. Z ubraniami tak samo. Nie
      stawiam bibelotów.
    • truscaveczka Re: Codzienne prace w moim domu 24.07.09, 06:43
      1. Każdy pilnuje SWOICH rzeczy. Każdy wie, gdzie może bałaganić (własne biurko
      itp.) a gdzie jest teren wspólny i porzucanie beztroskie dobytku może się źle
      skończyć (mówi ta, która walnęła robótkę gdziekolwiek i mąż jej chciał wyrzucić
      do kosza tongue_out)
      2. Raz w tygodniu doprowadzamy dom do lśnienia wspólnymi siłami. U nas jest to
      piątek - do obiadu ja sprzątam (układam, kurz ścieram, odkurzam), po południu
      wjeżdża z mopem mąż, wynosi recykling, myje łazienkę...
      3. Dom to nie muzeum, nie musimy mieć na wystawie wszystkich rzeczy smile Tak jak
      dziewczyny piszą - maksimum schowanych przedmiotów (ja cierpię aktualnie, bo
      tymczasowe meble mojej córki to niemal same otwarte półki).
      4. Raz dziennie trzeba pozabierać z przestrzeni wspólnej swoje rzeczy. Raz
      dziennie trzeba pozmywać/załadować zmywarkę. Raz dziennie przetrzeć powierzchnie
      poziome w kuchni, włącznie z kuchenką. Raz dziennie <mysli> a, jeszcze ciuchy -
      powynosić do prania lub pochować do szafy.

      Dla mnie najważniejsza jest zasada współpracy oraz to, ze każdy pilnuje swoich
      rzeczy. No i ustalenie przestrzeni wspólnej, gdzie nie znosimy prywatnych gratów
      - tak, żeby w każdej chwili można było wprowadzić tam niespodzianego gościa i
      było gdzie postawić kawę smile
      • marysienka-1 Re: Codzienne prace w moim domu 24.07.09, 07:32
        Z tym niespodziewanym gościem to sie zgadza.Ileż to razy o 7 rano
        sprzątałam przed wyjściem do pracy bo mój szanowny mąż poinformował
        mnie że przed praca przychodzi do niego kolega(na drugą zmianę-
        pracowali).Chowałam na prędko staniki z łazienki,porozwalany papier
        w ubikacji i o zgozo chowałam papiery męża i rachunki które cały
        miesiąc lezały na stole.Dzis kazdy dzień nauczyłam się tak traktować
        jakby czasem miał ktoś do mnie wpaść-to działa!!!
    • alexxa6 Re: Codzienne prace w moim domu 24.07.09, 07:36
      W tym właśnie największy problem! Nie sztuka sprzątać, sztuka utrzymać
      porządek!Jeśli reszta domowników jest bałaganiarzami, to Twoje sprzątanie jest
      syzyfową pracą.
      • beata19735 Re: Codzienne prace w moim domu 24.07.09, 09:24

        alexxa6 napisała:

        > W tym właśnie największy problem! Nie sztuka sprzątać, sztuka utrzymać
        > porządek!Jeśli reszta domowników jest bałaganiarzami, to Twoje sprzątanie jest
        > syzyfową pracą.

        Amenbig_grin
    • martag2 Dziękuję za rady 25.07.09, 10:32
      Dziewczyny dziękuję za rady!
      Książkę muszę zdobyć i przeczytać może faktycznie jakieś usprawnienia
      przyjdą mi do głowy.

      W 100% zgadzam się z wasza opinią, że nie sztuka zrobić porządek, ale go utrzymać.

      U nas dzień porządków to sobota. Z jękami i 1000 komentarzy doprowadzamy dom do
      zadawalającego mnie stanu.

      Niestety w ciągu roku szkolnego wszyscy opuszczamy dom parę minut po 7, wracamy
      ok. 17:00.
      Ja przygotowuję obiadokolację.
      Potem dzieciaki robią lekcje. Niestety młodsze ma deficyt uwagi i trzeba z nim
      robić lekcje, zajmuje mi to czasem nawet 2godz.
      Za to efekt pracy zadziwił nawet psychologów smile
      Potem wracam do prac domowych. Pranie lub prasowanie to zawsze mam zrobione na
      bieżąco. A i porządek mam w szafach smile
      Już padam na twarz, ale jeszcze przygotuję coś na następną obiadokolację.
      Chwila dla siebie- książka, kąpiel. I już 23:00.
      o 5:30 dzwoni mój budzik.
      I tak dzień, za dniem.

      Wracamy z pracy/szkoły , a w domu niezaścielone łózka, bo się nie zdążyło.
      Naczynia ze śniadania w zlewie. Ubrania (poza moimi) na krzesłach.W łazience
      ciuchy. i sierść psa na podłodze.

      Jak wpadnie np. sąsiadka coś omówić to wstyd , bo nawet nie ma jej gdzie zaprosić.
      No to się wyżaliłam, już mi lżej smile
      Teraz poszukam książki i popracuję nad domem smile

      A raz na 2 tyg. mam Panią, która mi sprząta.Uwielbiam tą kobietę. Niestety ze
      względów finansowych nie mogę sobie pozwolić , żeby przychodziła częściej.
      • turzyca Re: Dziękuję za rady 25.07.09, 16:14
        Wiesz czego mi w Twojej opowiesci brakuje? Meza.
        • truscaveczka Re: Dziękuję za rady 26.07.09, 08:29
          A to jakiś obowiązkowy element wyposażenia domu?
          • beata19735 Re: Dziękuję za rady 26.07.09, 09:39
            big_grin big_grin big_grin
          • turzyca Re: Dziękuję za rady 26.07.09, 13:23
            Nie, ale jesli juz istnieje, to kwalifikuje sie jako obowiazkowy wspolwykonywacz obowiazkow domowych. Tak samo zreszta jak dzieci, choc te w nieco mniejszym zakresie. A popatrz z opowiesci wynika, ze dzieci jest dwoje (bo "mlodsze" a nie "najmlodsze" lub "srednie"), co przy czworgu domownikow daje, zgodnie z prawami matematyki, dwoje doroslych, a udzialu pana meza i ojca w pracach domowych niet. Tudziez udzialu tego drugiego doroslego, nie upieram sie przy mezu, moze byc partnerka zyciowa.
            Czemu to autorka watku robi pranie i prasuje, czemu to autorka watku gotuje obiadokolacje, czemu to autorka siedzi z mlodszym dzieckiem, czemu to autorka watku szuka w swoim napietym planie czasu na sprzatanie ekstra? Gdzie jest ten drugi dorosly?
            • imilla Re: Dziękuję za rady 26.07.09, 16:16
              Ten czwarty domownik to może być pies, martag2 wspominała o psiej sierści na podłodze. Ja mieszkam sama, a domowników w moim mieszkaniu jest troje bo dwa zwierzaki mam smile A nie obraź się proszę turzyco,wątek zszedł na odrobinę śliski temat, ludzie mają różne układy w domu i niekoniecznie mają ochotę publicznie się wywnętrzać dlaczego coś u nich wygląda tak lub inaczej, bo może ich to krępować abo sprawiać im przykrość (przerobione własnoskórnie wink).
              • turzyca Re: Dziękuję za rady 27.07.09, 14:51
                Masz racje, nie bede dalej drazyc.

                Tylko ze mnie po prostu do szewskiej pasji doprowadza uklad, w ktorym pracujaca
                zawodowo kobieta jest zmuszona do przejecia w zasadzie wszystkich obowiazkow
                domowych i czuje sie jeszcze winna, ze sie nie wyrabia. Tak sie nie da i nie
                powinno sie utwierdzac kobiet w poczuciu, ze powinny ten niezdrowy model zyciowy
                realizowac. Po prostu kazdy domownik powinien w zakresie swoich sil i mozliwosci
                dbac o miejsce, w ktorym mieszka. Licze na to, ze po tysiecznym powtorzeniu
                ludziom sie to wreszcie utrwali. wink
                • imilla Re: Dziękuję za rady 27.07.09, 18:08
                  Doskonale rozumiem Twoją szewską pasję w tej kwestii. Tyle, że wiele kobiet z różnych względów w takich układach tkwi wiedząc, że model do zdrowych nie należy. Sama tak przez wiele lat funkcjonowałam, bo ex był niereformowalny w dziedzinie odpowiedzialności za dom, a jego kluczowy argument to "U mnie w domu tak było i było ok" i gadanie i tłumaczenie nic nie dawało, nagle inteligentny i wykształcony człek przestawał rozumieć po polsku. Pod wieloma innymi względami był ok i tak się bujaliśmy dopóki nie zmienił pracy, a następnie żony. Za co jestem mu z każdą chwilą coraz bardziej wdzięczna, ale to już zupełnie inna historia smileA wracając do tematu,żeby coś się w tej dziedzinie zmieniło, potrzebna jest też świadomość panów, że dom to jest miejsce, za które są odpowiedzialni wszyscy domownicy.
      • jola_ep Re: Dziękuję za rady 27.07.09, 16:49
        U mnie z porządkiem jest średnio. Nie najlepiej. Jestem lewniwą minimalistką, która ma mało czasu. "W tygodniu" czasem ledwo zdążę zrobić obiad, albo wygospodaruję półgodzinki. Bywa, że nie jestem w stanie wyjąć i rozwiesić prania - tu na szczęście mogę liczyć na dzieci wink W dodatku z dziećmi jest tak, że aby je upilnować też trzeba mieć na to czas... A jak mam go tak niewiele, to wolę pogadać z nimi o ich sprawach przy szykowaniu obiadu, niż użerać się o porządek...

        Moja mama ostatnio mnie pocieszyła - stwierdziła, że jestem bałaganiarą, ale przynajmniej brudu nie lubię wink

        > U nas dzień porządków to sobota. Z jękami i 1000 komentarzy doprowadzamy dom do
        > zadawalającego mnie stanu.

        Też sobota.
        Piszę ten post, bo może w czymś Ci pomoże smile
        Pewnej soboty (męża akurat nie było, dzieci mam szkolne) wściekłam się, stwierdziłam, że jest to nasz WSPÓLNY dom i WSZYSCY mamy w nim pracować, więc nie ma mowy o JĘKACH. Dokonaliśmy podziału obowiązków (w drodze wyboru: kto bierze to.. kto bierze...), z zastrzeżeniem możliwości zamiany. Każdy ma wykonać swoją działkę we właściwy sposób (metoda nieistotna), ma na to czas do 21-szej w sobotę (bo ja zwykle ożywam wieczorami). W zamian ja nie ZRZĘDZĘ. Czasem córa sprząta w piątek (bo planuje sobotni wypad), czasem się zapędzą w zabawie i ściągam z łóżka syna, aby sprzątał choć padał na pysk z senności (a to mój problem?). Czasem ustalałam dodatkowo, że nie mają prawa wyjść z domu, zanim nie obrobią swojej działki (wypad z kolegami bardzo dobrze motywuje). Czasem trochę delikatnie poganiam. Ale to niebo a ziemia w porównaniu z tym co było. Mam wrażenie, że odkąd poczuli się odpowiedzialni, zyskali jakąś przestrzeń decyzyjną, sprzątają dużo chętniej.

        Gorzej z dniem codziennym. Na razie udało mi się w miarę ustalić, że nie broją w przestrzeni wspólnej, w zamian ja nie zaglądam im do pokoju (byleby nie gromadzili tam naczyń i resztek jedzenia wink ). Trochę nie wychodzi nam z kuchnią, ale spróbuję... Wiem, że według niektórych to tylko chwilka, ale jak - bywa - mam wolne ok. 21 z perspektywą wstania następnego dnia o 4-tej, to naprawdę nie mam siły ani ochoty na nic...

        Jestem ciekawa praktycznych rad: co z codziennym utrzymaniem domu przy dorastających dzieciakach (SP) i brakiem czasu u rodziców? Praca, dojeżdżanie, dokształcanie... Macie dyżury codzienne? Czy raczej stały podział obowiązków?

        Pozdrawiam
        Jola
    • gazetowy.mail Re: Codzienne prace w moim domu 26.07.09, 18:52
      1.Przede wszystkim co się bierze odkładamy na swoje miejsce.
      2.Wywalić wzelkiego rodzaju "przyda się"
      3.Po zrobieniu porządków w szafach, przez co zrobi się w nich dużo
      miejsca, wszystko co stoi na blatach, szafkach itp pochować do
      tych zwolnionych szaf - optycznie będzie pusto i po przetarciu
      szmatką od razu czysto.
      4.Mieszkać tak żeby nie było wstydu gdy nagle po pracy wracamy z
      gościem lub ... gdy wyląduje w szpitalu i będę musiała dać komuś
      klucze do mieszkania żeby mi przywiózł rzeczy.

      Wbrew pozorom ten 4 punkt trzyma mnie najbardziej w ryzach smile
      • bb997 Re: Codzienne prace w moim domu 27.07.09, 12:24
        I Amen! jestem za ! nie swiadomie tez zawsze ten 4 punkt wyznaję!
        Generalnie mój dom z zasady zawsze czeka na niezapowiedzianych
        gosci. Ilez to razy szyderczo patrzyłam w oczy małzonka który mówił,
        że jestem chora jak za mycie podłog sie brałam a tu prosze za
        niespełna godz wpadali znajomi bo byli przypadkiem blisko!!
        • karrantum Re: Codzienne prace w moim domu 27.07.09, 12:57
          Mój mąż tez się z tego smieje, że wszystko musi być u mnie uporządkowane, ale po
          prostu lepiej mi sie tak pracuje i mysli jak mam ład. tez wyznaję zasadę, że w
          domu ma byc tak jakbysmy czekali na umówionych gości. Mycie talerzy po sobie to
          obowiązek mój i męża, bo Kasia ma dopiero roczek więc ja zwalniam, hihi. Ale on
          czesto mówi, że jak sie nazbiera więcej to umyje, a potem wychodzi i tak, że to
          ja mam do zmywania pełny zlew, bo on musi gdzies lecieć...wrrr... juz teraz nie
          dam sie tak wrobi. Uwielbiam kiesy sprzęty kuchenne sa czyste, a nie lepia sie
          od tłuszczu i brudu, np mikrofala czy piekarnik. Czym myjecie mikrofale?
          • ocean-1 Re: Codzienne prace w moim domu 27.07.09, 14:42
            A propos punktu 4. Mój mąż stawiał mi za wzór mieszkanie koleżanki jeżeli chodzi
            o porządek. Za każdym razem idealny porządek w kuchni, łazience i pokoju
            gościnnym. Nie pomagało tłumaczenie, ze ona jest sama i mieszka w mieszkaniu a
            my w domu z małym dzieckiem, psem i kotami. Gdzie drzwi z tarasu są otwarte cały
            dzień. Gdzie on jak wychodzi do ogrodu i z powrotem paręnaście razy dziennie i
            wnosi ziemie. Dziecko z piasku wleci od razu do domu bo chce mu się pić itp. On
            chciał, żeby u nas było tak samo. Ogólnie jest czysto i mamy porządek, ale ...
            tu zabawka jakaś leży, tu podłodze piasek, tu coś tam... nie ma zmiłuj się. Ale
            ostatnio zmienił zdanie. Coś tam koleżance się zepsuło w pokoju "za zamkniętymi
            drzwiami" (tak go nazywaliśmy bo drzwi zawsze zamknięte i nigdy tam nie
            byliśmy)i poprosiła mojego męża o pomoc w naprawie. Jak tam weszliśmy to
            przeżyliśmy szok. Jeden wielki bałagan i syf. Mój mąż już nie stawia mi
            koleżanki jako wzór ładu i porządku. Leżał tam nawet garnek, które zapomniała
            wynieść stamtąd do kuchni, po tym jak szybko robiła porządek w kuchni bo zaraz
            mieli wpaść znajomi smile
    • martag2 Książka- Perfekcujna Pani Domu 01.08.09, 22:12
      Dzięki za polecenie tej książki.
      Są tam rady, których właśnie potrzebowałam.
      Obecnie jestem na etapie "wielkiego odgracania"

      A mój układ domowy niestety nie jest partnerski.
      Nie wiem jak się udaje taki układ wypracować. Może moja jednostka taka oporna?
      Ale ma tez dużo plusów. A z domowych obowiązków lubi:
      naprawy,zakupy, zmywanie i szycie.

      Jeszcze raz dzięki za wszystkie rady smile
      • truscaveczka Re: Książka- Perfekcujna Pani Domu 02.08.09, 08:40
        trusgledzi.blogspot.com/2009/08/porady-dla-modych-mezatek.html
        Jeszcze to poczytaj smile - włącznie z zawartością linka smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka