unsatisfied6
15.06.03, 19:57
Nigdy nie przypuszczałem , że muzyka może doprowadzić do tak
przyjemnego stanu .Z przyjemnością słuchałem jej gry . Jakby od niechcenia ,
jakby bez żadnego wysiłku , uderzała drobnymi palcami w klawisze . Zapis
nutowy stał się żywą boską materią - tym czego pragnął kompozytor , tym czego
ona chciała . Nawet pauzy brzmiały w cudowny sposób pieszcząc
delikatnie duchowe podniebienie słuchacza .
Praca , praca i jeszcze raz praca . Do tego trzeba dodać talent . To
przynosi efekt .To doprowadza do nieziemskiej ekstazy . Oprócz tego , jak w
sporcie , potrzebny jest trener , mylnie zwany nauczycielem . Nauczyciel to
on i reszta , podczas gdy nauczyciel muzyki to on sam na sam z uczniem ,
ślęczący nad każdym pojedyńczym dźwękiem ,nad każdą pauzą i nad całością z
jego forte , piano , z jego crescendo i tym czymś nieuchwytnym ,
nie zapisanym w nutach , o którym wiedzą on i kompozytor . Uczeń bez takiego
nauczyciela ,to chałturnik , rzemieślnik , nawet z wielkim talentem i
olbrzymim nakładem pracy , zagra tylko to , co odczyta w nutach . Nie
doprowadzi słuchacza do dreszczy . Taki nie jest artystą . Prawdziwym
jednakże twórcą jest nauczyciel , który talent przerobi na artystę .