04.10.05, 10:52
Prosze was o pomoc. Złożyłam pozew do sądu o pozbawienie władzy
rodzicielskiej ojca bilogicznego mojego syna. Niestety on sie na to nie
zgodził i sedzia wyslał nas na mediacje. Ja wogóle nie wiem na czym to
polega. Czy któras z was mogłabym mi pomóc..wytłumaczyc.. Czy ja tam bede
miała iśc z dzieckiem czy jak. Dziekuje z góry
Obserwuj wątek
    • scania81 Re: mediacja 04.10.05, 14:24
      up
      bo mnie też moze takie cos czekać, też chcę złożyć taki pozew...
    • julia.68 Re: mediacja 04.10.05, 15:18
      A gdzie Cię skierowali na mediacje? Do RODK? Miałam mediacje w sprawie o
      kontakty z dzieckiem. 2 słodkopierdzace panie: psycholog i pedagog nakłaniały
      do zawarcia porozumienia. Mediacje to inaczej negocjacje. Więcej:
      www.wstroneojca.ngo.pl/mediacje.htm
      • mrs_ka Re: mediacja 04.10.05, 18:57
        Mediacje nei mają nic wspólnego z RODeKiem.
        Poczytaj sobie o nich tutaj:
        pcm.free.ngo.pl/
        a.
    • gromkowa Re: mediacja 05.10.05, 10:39
      Dzieki dziewczyny...troche mi to pomogło...ale nadal nie wiem co bedzie jeśli
      na tych mediacjach nie dojdziemy do porozumienia. Skierowali nas tam ponieważ
      ojciec bilogiczny nie zgodził sie na pozbawienie władzy rodzicielskiej. Jak mam
      postapic by osiągnąc cel?? Jak namówic go żeby sie zgodził pozbawic
      władzy...nie chce mu zabronić kontaktów z dziekciem . On poprostu mieszk ai
      pracuje 500 k od nas i nie ma możliwości podejmowania decyzji....

      Poradzcie mi jak to zrobić.
      • mrs_ka Re: mediacja 05.10.05, 14:19
        To nie jest (nie musi) byc powód do pozbawienia praw rodzicielskich.
        Mediacja ma na celu pomóc się Wam dogadac i zakłada różne scenariusze, także ten
        , że Ty zrezygnujesz ze swojej propozycji lub wypracujecie jakąś wspólną.
        Jeszcze w temacie, aby go rozjaśnić:
        RODeKi są wydzieloną częścią wymiaru sprawiedliwości i podlegają Ministerstwu
        Sprawiedliwości. W związku z tym pracownicy RODeKu nie mogą być mediatorami.
        Pisanie o mediacjach w RODeKu jest nieporozumieniem.
        a.
        • julia.68 Re: mediacja 05.10.05, 16:58
          W pewnym sensie masz rację. NIEPOROZUMIENIEM były mediacje, które MIAŁAM w
          RODK. A mediatorami były jak najbardziej pracownice RODK. Do Ośrodka skierował
          nas sąd.
          • kini_m Re: mediacja 05.10.05, 17:14
            Gromkowa, ale dokąd (jaki ośrodek, podmiot) wy dostaliście skierowanie na
            mediację?
            Zgadzam sie - że jeśli do RODK - no to faktycznie możecie stamtąd wyjść jeszcze
            bardziej skłóceni niz przed wejściem.
            • gromkowa Re: mediacja 05.10.05, 19:48
              Nie wiem jeszcze dokąd bo czekam na wezwanie.

              Ale co najlepiej zrobic by go pozbawic tej władzy rodzicielskiej. Bo ja zdania
              nie mienie . układam sobie zycie na nowo. Do tej pory nie interesował sie
              dzieckiem alimenty wywalczyłma w sadzie.

              Jak chce to niech widuje dziecko, ale niech sie zrzeknie p[raw bo my nie
              kontaktujemy sie ze soba. Nawet nie wysłała kartki na roczek dziecku nie mowiac
              o wizycie.
    • gromkowa Re: mediacja 05.10.05, 19:54
      I jeszcze jedno. Sedzia cos mówiła że beda piasać opinie czy ojciec może sie
      widywać z dzieckiem i jak czesto ( Ci co beda na mediacji). Czy Ci który beda
      prowadzic mediacje moga przedstawić sedziemu wniosek żeby pozbawic władzy
      rodzicielskiej...czy wogóle można pozbawić wladzy rodzicielskiej ojca dziecka
      bez jego zgody??
      • mrs_ka Re: mediacja 06.10.05, 02:02
        Mój domowy mediator wprawdzie już śpi, ale postaram się odpowiedzieć. W razie
        czego facet mnie skoryguje.
        Jesli ktoś dostał skierowanie na mediacje do RODeKu to może je sobie nazywac
        "mediacjami", ale z mediacją, tak jak rozumie ją Moore i Polskie Centrum
        Mediacji współpracujące z MS. nie ma to nic wspólnego. RODeKi nie mogą prowadzić
        mediacji rozumianej tutaj jako polubowne rozwiązywanie konfliktów przy
        skierowaniu sądowym. Mogą natomiast wydawac opinie na temat relacji panujących w
        rodzinie, sytuacji dziecka i najbardziej pożądanej z punktu widzenia dziecka
        formy kontaktu.
        Jeżeli więc sędzia powiedziała Ci wyraźnie o "wydaniu opinii na temat stosunku
        ojca do dziecka i odwrotnie, oraz na temat pożądanej częstotliwości konatktu" to
        prawdopodobnie skierowano Cię do RODeKu, a nie na mediacje. Mediator nie może
        wydawać opinii, której celem jest ocena jednego z rodziców, bo on w ogóle nie
        bawi się w kwestie rozstrzygnięć, tylko ma doprowadzić strony do porozumienia.

        A teraz już mniej oficjalnie:
        Gromkowa: rozumiem, że chciałabyś mieć ciastko (ojciec płacący i kontaktujący
        się), ale chciałabyś także je zjeść (pozbawić władzy rodzicielskiej). Nie wiem,
        jak to wygląda prawnie i znów odwołuję się do Szymona, Pelagi lub innych
        biegłych w prawie forumowiczów.
        Jednak na mój laicki rozum to sprawa jest niezbyt uczciwa moralnie. Jesli
        zaserwujesz paniom z RODeKu tekst o pozbawieniu faceta władzy rodzicielskiej, bo
        tak byłoby Ci wygodnie- nie zdziw się treścią opinii, jaką Ci wystawią i jaka
        pójdzie do sądu. Natomiast doradzanie Ci, co najlepiej byłoby powiedzieć w
        RODeKu, aby ojcu odebrac władzę, jest- mam nadzieję, że masz tego świadomość-
        nieetyczną prośbą, która nie ma nic wspólnego z uczciwością.

        a.
        • gromkowa Re: mediacja 06.10.05, 14:59
          mrs_ka - przedstawie Ci bliżej nasza sytuacje. Ojcec Bilogiczny dziecka nie
          interesowal sie nim. Nawet jak mieszkał w Toruniu to nie chciał widywac dziecka
          a na moje prożby pomocy finansowej bo nie pracowałam i nie miałam żadnych
          zasiłków, poprostu mnie olewał że mam sobie sama dac rade. Zaczoł płacić tylko
          dzieki sądowi. Kiedy zaczoł prace 500 km z tąd, tym sie tłumaczył przed sądem.
          Był cały lipiec na wolnym w Toruniu chciałam żeby podpisał zgode na dowód dla
          dziecko bo mieliśmy jechac na weekend na wycieczke za granice, mał sie odezwac
          i sopotkac przy okazji z dzieckime, ale poprostu nas olal.

          Mieszka dośc daleko a jedyny kontakz z nim to tel kom i to tylko nja dzwoni do
          niego. Jest to uciążliwa sytuacja, poniewaz w żadne sposób mi nie pomaga. Kiedy
          bede potrzebowała jego podpisu to mnie oleje tak jak prz prożbie o dowód
          osobisty.

          Niezgodził sie na pozbawinienei włdzy rodzielskiej nie dlatego że kocha syna
          czy że czuje z nim jakąś więż (bo by go widywał i nam pomnagał) ale dlatego że
          robi na złość mi.

          Dziecko go nawet nie zna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka