Dodaj do ulubionych

Niejadek a BLW

04.06.10, 20:45
Czy znacie historie prawdziwe na temat "moje dziecko było niejadkiem, BLW
pozwoliło nam ten fakt zmienić"? Może znacie kogoś, ktoś zna kogoś, u kogo
taka sytuacja miała miejsce? A może macie jakieś mądre artykuły na ten temat,
jakieś dyskusje w tym temacie, książki? Chciałabym się głębiej zatopić w tym
temacie. Będę wdzięczna za każde info. Z góry dzięki.
Obserwuj wątek
    • mrs.t Re: Niejadek a BLW 04.06.10, 22:28
      obawiam sie ze BLW, stosowane zwlaszca nie od samiuskiego poczatku , nie jest
      zadnym cudownym srodkiem na odmiane niejadka w jadka.
      jedyna zmiane jaka BLW moglo by przyniesc to w...postrzeganiu sytuacji przez mame .
      jadek - niejadek w gruncie rzecz to sprawy relatywne.

      i to mowie ja, skarjny tzw niejadek, ale zawsze zdrowy, silny, chwalony przez
      lekarzy...


      wydaje mi sie ze postrzeganie BLW Jako sposobu na niejadka sprawdza sie o tyle,
      ze 1) mama w BLW od samego poczatku jest przyzwyczajona by nie konrtolowac ile
      dziecko je, a zdac sie na nie.
      2) wiekszy wybor i roznorodnosc ktore sa waznymi elemantami BLW oznaczaja ze
      teoretycznie dziecko ' ma w czym wybierac' - i jak nie jedno, to zje co innego..

      to tak na szybko..
      • misior_biorn Re: Niejadek a BLW 06.06.10, 12:10
        Ja się nie chcę wymądrzać, bo akurat moje dziecko z tych, co się
        pokroić dają za jedzenie, ale wydaje mi się, że BLW jest dobre dla...
        rodziców niejadków smile
        Bo w 90% przypadków "niejadkowanie" to dla mnie stan umysłu rodzica.
        Jak mówię - nie w 100, w 90, wykluczam choroby i inne takie. Ale
        chociażby wczoraj spędziliśmy nota bene cudowne popołudnie na świeżym
        powietrzu ze znajomymi przy grillu. Wszyscy z dziećmi, w różnym
        wieku. Jedna mama ok 2-3latka na wstępie w ramach przedstawiania się
        oznajmiła, że jej syn to niejadek. Chwilę później ów niejadek
        wciągnął z radością pajdę domowego chleba z masłem czosnkowym. Mama
        rozanielona zarządała przepisu na chleb po czym popędziła za synkiem
        z drugą kromką, której już nie chciał (w końcu zjadł już jedną).
        Wróciła "do dorosłych" rozczarowana. Po chwili jakieś inne dziecko
        poprosiło mamę o kanapkę "bo jestem głodny", na co tamta znowuż "Mój
        jeszcze nigdy nie powiedział, że głodny". Półgodziny później przyuważyłam go wcinającego beztrosko połówkę jabłka - następne pół
        godziny później mama goniła za nim z talerzem z sałatką (nie ruszył).
        I tak całe popołudnie... Ogólnie wydaje mi się, że chłopak jak na 4-5
        godzin na powietrzu zjadł całkiem sporo, ale zdaniem mamy nie zjadł
        prawie nic, bo też faktycznie nie zjadł niczego, co ona mu poodciskała.
        Myślę, że dla takich rodziców BLW jako zmiana w postrzeganiu co
        dziecko je i ile je może być naprawdę wybawieniem. Nie tyle w
        kontekście "niemowlę bawi się jedzeniem" a w kontekście "dajemy
        wolność wyboru - także wolność NIE JEDZENIA w danym momencie".
    • truscaveczka Re: Niejadek a BLW 07.06.10, 09:05
      Bycie rodzicem niejadka to stan umysłu rodzica smile Owszem, moja
      córka, teraz już duża, ale od zawsze uczona jedzenia metodą BLW
      zanim ona jeszcze nabrała tej nazwy wink) ma fazy niejadkowe - np.
      lata cały dzień na kubku kakao. Albo dwa dni. Albo tydzień.
      A potem nagle okazuje się, że MUSI jeść co chwilę, bo nadrabia dni
      bezjedzeniowe. I tak - martwię się gdy nie je - sama mam zaburzenia
      jedzenia (BED) i wolałabym, żeby dziecko tego uniknęło. Dlatego
      namawiam, zachęcam, ale nie każę jeść - stawiam talerz z obiadem i
      cieszę się, jak zje mięso. Albo surówkę. A jak nie - tylko mówie
      "Aha, nie zjadłaś. Widzimy się na następnym posiłku." I koniec.
      Zauważyłam, ze im więcej nawijam o jedzeniu/niejedzeniu, tym
      bardziej Młoda czuje, ze ma władzę. Nade mną. A ja nie mam życzenia
      żeby ktoś miał nade mną władzę. Zwłaszcza z bliskimi chcę żyć w
      partnerskich układach.
      Dlatego ufam organizmowi mojego dziecka. W moim domu słodycze leżą
      na niskiej półce, w lodówce na dolnych półkach są takie artykuły
      spożywcze, które mała sobie może sama wziąć... I ku zdumieniu nie
      tylko moim ona je w porach posiłków - sama decydując, co zje,
      wybiera na ogół warzywa i mięso (przez ostatnie 3 dni w moim domu
      zjedzono 4 kromki chleba wink) i nie nadużywa słodyczy. Sama ustaliła
      sobie zasadę, że słodycze po obiedzie i sama się jej trzyma.
      Podkreślam - dla mnie najważniejsze jest zaufanie potrzebom
      dziecka. Niepodtykanie truskawek za wszelką cenę - bo dziecko może
      być uczulone. Niezabranianie jednej kostki czekolady o nietypowej
      porze - bo może ten organizm mały własnie potrzebuje magnezu czy co
      tam w czekoladzie jest smile To tak jak z karmieniem piersią - ja
      uważam, ze to najłatwiejszy sposób na zapewnienie dziecku
      odpowiedniej ilości i jakości pokarmu - a moja przyjaciółka
      uważała, że w ten sposób nie wie, co dziecko je i maluch na pewno
      się nie najada. Teraz też uważa, że ma niejadka - takiego niejadka,
      który umie wszamać 6 placków z jabłkami, zapić szklanką soku
      jabłkowego i poprosić o banana (u mnie w domu, zostawiony sam sobie
      z jedzeniem i moją córką jedzącą obok), ale potrafi też z bólem
      zjeść 3 łyżki wtykane przez mamę, przed tv, żeby "cokolwiek zjadł".
      Facet ma 3,5 roku i wszyscy panikują, że taki niejadek - no to
      karmią go niemal siłą. I figa oczywiście.

      BLW prawdziwe wdrażane jest od początku i kreuje pozytywne nawyki
      żywieniowe.
      Ale i u starszego dziecka można namiastkę BLW wykorzystać -
      stawiając przed malcem talerz i zostawiając go w spokoju (w sensie
      namawiania do jedzenia lub pomocy, wspólne posiłki są pożądane jak
      najbardziej). Nauczy się smile

      A rodzice nauczą się zaufania do apetytu dziecka, serio-serio smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka