Dodaj do ulubionych

Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzidzie

    • emma_euro_emma Więcej radości 14.01.05, 22:55
      Zauważyłam, że 99% wypowiedzi na wszystkich forach to tylko takie przyziemne sprawy: jakie mamy dolegliwości, jaki szpital wybrać, jakie badania zrobić i co ostatnio nas bolało. I widzę po sobie, że sama też jak myślę o ciąży, to tylko o tym, czy wszystko jest w porządku, czy nic się nie dzieje i co oznacza każdy sygnał wysłany przez organizm. A dzisiaj sobie przypomniałam, jak to było na samiutkim początku - jak potrafiłam cieszyć się Maleństwem, pomimo tych wszystkich problemów z tym związanych (zdrowotnych, materialnych,itp.). I jakie to jest niezwykłe i fantastyczne uczucie. Jak fajnie tak sobie usiąść i mieć w głowie tylko to, że nosi się w sobie życie i dajemy początek nowej istotce... Jakie to cudowne, prawda?
      Oczywiście, że to naturalne, że się martwimy i zastanawiamy nad wszystkim, co możliwe (i korzystamy z tego forum, które bardzo jest przydatne), ale... trochę więcej radości z samej ciąży!
      Napiszcie, proszę, coś pozytywnego, bo chyba piszę bzdury, bo mam dziwny nastrójsmile
      Pozdrawiam.
      • jaiza Re: Więcej radości 15.01.05, 14:06
        Sowikoj trzymaj się ciepło, ograniczaj kontakty z synkiem (może masz pomoc od
        rodziców; nie oblizuj jego łyzek itp. to jest szansa, że się nie zarazi, idź na
        to zwolniwnie, olej firme - teraz Ty jesteś najważniejsza), trzymam kciuki!
        Emma, masz racje, piekne jest jak sie nosi w sobie tę mała dziecine.
        Fascynujące jest jak się w nas rozwija itd ...
        Ale uwież jak się jest w drugiej ciąży (tak jak ja) w pierwszej miało się uraz
        okołoporodowy to jak mysli sie o jak najszybszym końcu, koniecznie pozytywnym.
        Poza tym bedąc swiadomym różnych niebezpieczeństw (naoglądałam się różnych
        patologii) to ciaza nie jest już takim radosnym okresem. Poza tym jak sie ma
        dziecko to już nie mozna sobie polezec, podumac, tylko dzień jest jak każdy,
        musisz mieć dużo sił, nie ma lenistwa, czy zbytnich ulg, bo jesteś ciezarna,
        musisz dotrwać do końca w domu, bo co z maluchem, gdy wylądujesz w szpitalu?
        Ale to moje przeżywanie, natomiast Wam życzę wiele radosci z każdej chwilki
        ciąży (pamietam, że u mnie za pierwszym razem też tak było). Żebyś mnie też źle
        nie zrozumiała, ja tez ciesze sie z mojej Córci i stanu, bardzo chcę mieć to
        dzieciątko. Ale tym razem jakos inaczej przechodze ciąże, jako droge do celu a
        nie cel sam w sobie. I.
        • jaiza Re: Więcej radości 15.01.05, 14:14
          P.s. Ale wiesz, Emma, zastanowię sie nad tym co napisałas. Faktycznie nie jest
          dobrze, że tak (jak opisałam wyżej) do tego podchodzę. Musze rozgrzać w sobie
          emocje, przecież to jest drugie, inne dzieciątko i ciąża też jego (raczej JEj),
          nie moge jej spłycic. I.
          • madzias1968 Re: Więcej radości 15.01.05, 15:24
            No cóż, ja też chciałabym przechodzić ciążę z radością, ale to wcale nie jest
            takie proste. Zwłaszcza kiedy od początku przyplątują się do Ciebie jakieś
            wirusy, albo masz problemy z plamieniem. To wszystko powoduje, że stale się
            martwisz czy wszystko z dzidzią w porządku. I to jest chyba naturalne.
            Oczywiście tak nie jest cały czas, szczególnie miło jest, kiedy widzisz swoje
            dziecko na ekranie monitora i mówią Ci, że wszystko jest ok. Albo kiedy
            czujesz, że dzidzia Cię kopie - wtedy się uśmiechasz i też jest fajnie.
            A potem nagle przeczytasz coś o jakiejś dziwnej chorobie, albo wyniki nie wyjdą
            prawidłowe i znowu się martwisz.
            A może to po prostu nasze hormonki?
            Teraz jestem w miarę spokojna (oby jak najdłużej). I co dla mnie jest
            najważniejsze - mam ogromne poparcie w moim mężu, który jest optymistą do
            potęgi entej. Nie wiem co bym bez niego zrobiła.
            Pozdrawiam Magda.


      • sowikoj Re: Więcej radości 15.01.05, 16:54
        Emma masz rację. Na pocieszenie zauważyłam taka prawidłowość. Dobrym humorem
        się dzielimy z mężem i dziećmi lub rodziną, ale jak coś się dzieje to nie
        martwimy ich tylko wyżalamy się przed sobą na wzajem. I jest w tym jakaś
        prawidłowość. Może jakiś psycholog potrafiłby to lepiej wyjaśnić.
        Zatem staramy się od dziś wpisać tu też coś dobrego lub miłego, co nam się
        przydarzyło.
        ja Zaczynam. Cieszę się, że tu jesteście i wspieracie mnie na duchu, bo moja
        cała rodzina jest 500km stąd (fizycznie, bo duchowo na pewno część z nich na
        miejscu mi towarzyszy - i to jest miłe). Zatem idę pobawić się z synkiem, póki
        mam czas i siły.
        Pozdrawiam cieplutko
        I.
        smile)
        • olina77 Re: Więcej radości 15.01.05, 18:23
          A ja mam dobry humor, bo:
          *spałam 2 noce i jestem w końcu wypoczęta i czuję się super!
          *kupiliśmy dziś farby do pokoju dziecinnego i nie mogę się doczekać jutra, żeby
          zacząć malować (tzn. ja się będę gapić);
          *wyszło mi super ciasto bananowe (bardzo prosty przepis, jak któraś chce,
          chętnie podam) i zaraz się za nie zabieram smile)) .

          Tak sobie myślę, że dość błache te moje powody do radości, ale to właśnie te
          rzeczy wprawiły mnie dzisiaj w dobry nastrój (no i jak zwykle mój mąż).
          • aagulek Re: Więcej radości 15.01.05, 18:51
            witam, olina wyslij przepis na adres gazetowy, dzieki, Aga
          • sowikoj Re: Więcej radości 17.01.05, 10:11
            Olina - bardzo proszę o przepis, chętnie zjemy coś pysznego!
            smile)
      • cruk cos pozytywnego 15.01.05, 18:55
        nie chce Wam dorzucac kamykow do ogrodka, chociaz ostatnie dni stanowily u mnie
        chyba najgorsze pod wzgledem fiz. od poczatku ciazy, ale...

        chce Wam napisac o kilku drobiazgach - pieknych i radosnych:

        1. lezelismy sobie w czwartek wieczorem z mezem i dostalismy tak potwornej
        glupawki cytujac rozne fragmenty filmow, gagow, ze poplakalam sie ze smiechu,
        zasnelam spokojna i przestal mnie bolec brzuszek i zapomnialam o wzatruciu
        zoladkowym (chyba), to piekne moc sie z kims tak posmiac

        2. dzis rano czujac ze dzidzia sie intensywnie rusza, polozylam dlon meza na
        brzuszku i pierwszy raz odkad Maluch wyraznie daje znac o sobie, maz poczul
        fizycznie obecnosc naszego dziecka - ogromnie wzruszajace chwile!!!!!!!!!

        3. dzis wpadla tez moja mama do nas i hasajac po kuchni i spiewajac sobie,
        wprowadzila mnostwo radosci i w dodatku upieklysmy ciastko z wisniami i
        czekolada, chociaz ja - ze wzgledu na samopoczucie - bardziej asystowalam

        PYCHA!

        4. nasz pies (a raczej sunia, mamy 3 letnia bullterrierke) ubawila mnie wczoraj
        po pachy, wyglupiajac sie i blaznujac ze swoimi zabawkami, w tak pomyslowy
        sposob, ze trudno uwierzyc iz pies jest zdolny do takich radosci z radosci smile)

        trzymajcie sie cieplo i pozdrawiamy mocno

        jaiza - gratuluje dziewczyny!
      • emma_euro_emma Re: Więcej radości 15.01.05, 19:58
        Czytając Wasze wypowiedzi cieszyłam się do monitora jak głupiasmile Weszła szwagierka i, patrząc bardzo podejrzliwie, stwierdziła, że ten Maluszek to dziwne rzeczy ze mną wyprawia...
        Cruk - też bym chciała, żeby mój mąż poczuł ruchy, ale to chyba jeszcze za wcześnie.
        Madzias68 - trafnie zauważyłaś, że każdy kopniak dostarcza mnóstwa radości. Ciekawe, czy tak będzie do końca, czy to tylko tak na początku? Wcześniej nie przeszło mi przez myśl, że będę się cieszyć, jak ktoś mnie skopie...smile
        Olina77 - co do ciacha bananowego, to jestem chętna (jak na wszystko ostatnio), więc bardzo poproszę o przepis.
        Życzę wspaniałej i uśmiechniętej niedzieli.
        Pozdrawiam.

        Kasia / Gdańsk / 21 tc
        • aagulek Re: Więcej radości 16.01.05, 11:16
          witam serdecznie, juz kiedys pisalam ze tu rzadziej zagladam ale ostatnio
          staram sie po rowno na lipiec i czerwiec..i tez sie smieje do monitorka jak
          Kasia- emma, moze to wcale nie ranking ale dla mnie najbardziej niesamowita
          jest Cruk, rzeklabym ze masz lekkie pioro moja droga, powinnas pisac jakies
          felietony o ile tego jeszcze nie robisz, cos na ksztalt Talków z Gazety, na
          ktorych czekam co piatek z niecierpliwoscia wink...bardzo Wam zazdroszcze tych
          ruchow, ja mam termin na 3 lipca a wg usg 26 czerwca, szykuje sie na ten
          czerwiec, czuje juz jak sie tam Maleństwo pluska, ale czekam na kopniaka co to
          zapisze w ksiazeczce i bede pilnie uwazac by kopal codziennie, do Roszka
          wybieramy sie 2 marca dopiero, ale chyba polecimy na usg wczesniej, juz bym
          chciala wiedziec kim jest tajemniczy Mieszkaniec w moim brzuszku wink typuje
          nadalna chlopczyka ale marze o dziewczynce smile, pozdrawiam zyczac milego
          niedzielnego popoludnia i udanego tygodnia smile,Agnieszka i Maleństwo 17tc
          • jaiza Re: Więcej radości - wybór imienia 16.01.05, 15:32
            Wiedząc już o tym, że bedzie Córunia zabraliśmy się wczoraj za wybór imienia.
            Pewnie spowodował to też post Emmy smile i fakt, że Rafał - mąż też coraz częściej
            kładzie rękę na brzuchu czując kopniaczki.
            U nas poszukiwanie imienia wygladało dość nie typowo. Imieniny muszą wypadać
            ok. pół roku po urodzinach, być daleko od świąt (by dziecko nie było
            pokrzywdzone zbyt mała ilością prezentów), by nie były w wakacje, adwent i post
            (by mogło świętować hucznie). U Synka - Łukasz tak jest imieniny - kwiecień,
            urodziny - październik. Poszukiwania wypadły więc na listopad (październiki tez
            odpadł, bo przecież wtedy urodziny ma Łukasz). Jedyne imie które nam się tam
            podobało to Elżbietka. Ja wcześniej myślałam o Judycie, ale mąż i rodzice
            stwierdzili, że za bardzo udziwnione. Mąż jest przeciwnikiem dziwnych i starych
            imion, bo sam ma na pierwsze Władysław. Nie cierpi tego imienia i używa
            drugiego. Co do Elżbiet to znam trzy i wszystkie są symapatyczne i rozsądne.
            Łukaszkowi też się podoba Elżbietka i tak już od dzisiaj rana mówimi o
            Dzidziuniu. Wam też życzę owocnych poszukiwań - I.
            • emma_euro_emma Re: Więcej radości - wybór imienia 16.01.05, 16:01
              Elżbietka - fajne, mi się podobasmile
              Ale faktycznie, oryginalny sposób poszukiwań - szczerze mówiąc, to nawet nie pomyślałam, żeby wziąć pod uwagę to wszystko, co piszesz. To na pewno bardzo zawęża "obszar poszukiwań", ale uważam, że akurat Elżbietka to ładne imię.
              Pozdrawiam.
            • sgosia5 Re: Więcej radości - wybór imienia 16.01.05, 23:20
              Rzeczywiście, fajnie to wymyśliłaś. Elżbieta tez mi się podoba, natomiast u nas
              juz są dwie w rodzinie, więc raczej odpada. Zresztą ja nie będę się chyba tak
              bardzo ograniczać co do terminu. Sama mam imieniny w wakacje i może w szkole
              trochę narzekałam, nawet próbowałam je sobie przenieść na inny termin, ale
              zawsze najlepsze prezenty dostawałam od babci i dziadka właśnie gdy spędzałam u
              nich część wakacji a i imprezy na koloniach czy obozach też należą do miłych
              wspomnieńsmile))
              Dla chłopca już mam niejeden pomysł na imię (np. Bartek) ale dla dziewczynki
              nie mam bladego pojęcia. Imię musi być raczej proste, ale nie nazbyt popularne
              i takie, które pasuje zarówno dla małego dziecka (da się ładnie zdrobnić) jak i
              dla nastolatka, bo już dorośli raczej przywykają do swoich.
              Podobnie było w poprzedniej ciąży: jeszcze zanim w nią zaszłam od zawsze miał
              być Michał, ale zanim się nam udało to wielu znajomych tak dało na imię swoim
              synkom...Potem jak już byłam w ciąży wymyśliłam Wojtusia, ale urodziła się
              Hania. A teraz na osiedlu jest już jeden Wojtuś, więc przydałaby się jakaś
              odmiana, stąd Bartek. A pewnie znów będzie dziewczynka...Mam nadzieję, że na
              usg się nie odwróci pleckami! I muszę wymyślić jakieś fajne imię, żeby siostra
              mnie nie ubiegła! tak na marginesie - Renata z 12.XI smile
              • madzias1968 Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 09:42
                Ja mam już Marcinka (zwanego Marcelem) i Michasia (zwanego Miśkiem). Teraz
                będzie Piotruś, którego jeszcze nie wiem jak będziemy nazywać (dziewczynka
                miała być Anna Michalinka).
                Twoja córeczka Hania jest prześliczna (powinna stale nosić coś czerwonego), ale
                pewnie wszyscy Ci to mówią.
                Pozdrawiam Magda.
                • sowikoj Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 10:09
                  Miło do Was zaglądać.
                  Macie niezłe pomysły na imiona. Ta Elżbietka jest rzeczywiście super. Szkoda,że
                  u nas w rodzinie już jest. Ale masz rację. Każda Elżbieta, którą znam ma klasę
                  i bardzo ją lubię. Więc coś w tym jest. Gdyby się okazało, że mieszkaniec
                  mojego brzuszka to dziewczynka to chyba będzie Aleksandra Zofia. A chłopak
                  Aleksander czyli Alek albo Olek. Ale to wcale jeszcze nie do końca pewne.Może
                  Michał??? Nie wiem sama.
                  A może coś jeszcze podpowiecie.

                  Miłych wydarzeń cd. Mojemu synowi wypadł pierwszy ząbek i cieszy się jak nie
                  wiem co.To jest niesamowite jak bardzo chodzi dumny! A ja z nim!
                  Pozdrawiam
                  I.
                  • rengii Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 17:36
                    Imię... hmmm, mój M wymyslił sobie, że najfajniej jest jak dziecko ma w tym
                    samym dniu imienieny i urodziny - on sam tak by chciał i uważa,ze większość
                    społeczeństwa też tak myśli. Ja dla odmiany sie z tym bardzo, ale to bardzo nie
                    zgadzam - jak można zrobić dziecku taką przykrość! Na dodatek jak się urodzi w
                    Dzień Dziecka to dopiero by miał - trzy świeta tego samego dnia.
                    I jak ja mam przekonać mojego M, że się myli i jego teoria nie ma potwierdzenia
                    w praktyce? Dziewczyny pocieszcie, że nie tylko ja tak myslę. Czy chcecie zeby
                    wasze dziecko miało imieniny i urodziny tego samego dnia?
                    pozdrawiam
                    • muszelka04 Re: Więcej radości - wybór imienia 17.01.05, 19:59
                      Witajcie dziewczyny,
                      dzisiaj wróciliśmy z Karpacza. Było cudownie, biało i słonecznie, poprostu
                      piękna zima. Pojechaliśmy tam w piątek, a śnieg spadł w nocy z czwartku na
                      piątek (chyba dla nas właśnie smile) Bardzo nas ten wyjazd zrelaksował, bo:
                      - zima w górach wygląda zawsze pięknie, nic dodać nic ująć, widoczność była
                      bardzo dobra, a widoki przepiękne,
                      - spacerowaliśmy sobie po śnieżku po 1,5-2 h dotleniając siebie i maleństwo,
                      - największą frajdę ze śniegu miałą nasza suczka-golden retriever, a my
                      mieliśmy ubaw z niej jak skakała po śniegu jak zajączek i nurkowała w nim jak
                      rybka, a potem spała wymęczona jak susełek smile)
                      - na weekend przyjechało do Karpacza dużo rodzin z małymi dziećmi i też
                      przyjemnie było patrzeć jak cieszą się śniegiem.
                      Co prawda po powrocie do Wrocławia czuję się trochę zmęczona i obolała po
                      podróży, ale mam nadzieję, że dzidzia na tym nie ucierpiała i jutro wrócimy do
                      formy.
                      Co do wyboru imienia, to u nas już były ustalone zanim się dowiedziliśmy o
                      ciąży: Martynka i Kubuś. Mamy jeszcze parę innych typów , bo braliśmy pod uwagę
                      bliźniaki (było duże prawdopodobieństwo). Lekarz na ostatnim badaniu nie chciał
                      nam zdradzić płci, bo nie był pewny, ale "ciągnęliśmy" go za język i
                      powiedział, że jak na razie siusiaka nie widzi. smile)
                      Ja od mniej więcej listopada chodze w ciążowych spodniach i sukienkach, bo w
                      zwykłych spodniach sie już nie zapinałam. Kupiłam sobie kilka ciuszków
                      ciążowych i bardzo lubię w nich chodzić nawet jeśli mam w nich jeszcze trochę
                      luzu, bo lepsze to niż ściskanie dzidzi.
                      Dzidzia się właśnie rozbrykała i kopie mnie, a mi się chce spać, więc chyba
                      zaraz wskocze do łóżka. Czasem też kładę rękę męża na brzuszku i razem cieszymy
                      się z tego kopania. Cudowne, prawda??
                      A.
                    • sgosia5 Re: Więcej radości - wybór imienia 18.01.05, 12:05
                      Też mi się wydaje, że to nie najlepszy pomysł. Nie jest to tylko moje zdanie:
                      mam siostrę Ewę, męża Adama i siostrzenicę, która urodziła się w Wigilię i
                      wszyscy narzekają na taki stan rzeczy.
        • iwona077 Re: Więcej radości 17.01.05, 11:24
          Fajnie jak sie juz planuje imię dla swojego maleństwa. Przyznam się, że nigdy
          bym nie wpadła ta taki sposób wybierania imienia. Jak wybieraliśmy dla Kuby
          imie to patrzyliśmy czy nam sie podoba czy nie. A jak juz ktoś sie skrzywił to
          zastanawiałam się czy nie zmienić. Dla dziewczynki było wybrane Ania. Urodził
          sie Kubuś. Teraz nadal została Ania a chłopczyk chyba Michał. Mężowi podoba sie
          Maciek i Julka.
          U lekarza byłam na USG dwa tygodnie temu i powiedział, że jeszcze za wczesnie
          określać płeć, bo są różne pacjentki. Później przychodzą z pretensjami, że sie
          pomylił. Ale wtedy wskazywało, ze bedzie dziewczynka. Fajnie by było,tym
          bardziej, że u nas w rodzinie sa sami chłopcy.Ale jakos ostatecznie nie
          nastawiam sie na to, bo koleżanka miała urodzić dziewczynkę a w ósmym miesiącu
          wyszedł na usg chłopczyk.

          Jeżeli chodzi o przybrane kilogramy to dokładnie nie wiem ile, ale wchodzę
          jeszcze w spodnie sprzed ciąży. Fakt, że nie były takie opiete. Gorzej ze
          sweterkami i bluzeczkami.

          Ostatnio przy kapieli zauważyłam, że jak mocniej nacisnęłam brodawke piersi to
          już mi jakaś woda poleciała. Czy Wy też tak macie. Nie pamiętam jak to było
          przy pierwszej ciąży.

          Troche się rozpisałam. Ale musze przyznać że te kopniaczki sa bardzo przyjemne.
          Pozdrowionka
          • katika0303 Re: Więcej radości 17.01.05, 15:00
            no cześć, dzięki za miłe słowa o moim pierworodnym!
            Faktycznie zrobiło się nieco luźniej tutaj - z czego się również cieszę.
            wybieranie imion to zawsze jakaś forma zabawy i nie martwimy się już o nasze
            samopoczucie. Ale co zrobić gdy głowa mnie już boli od natłoku imion, dalej nie
            mogę się zdecydować, a tak chciałabym już zwracać sie po imieniu do maluszka.
            Czy imię Tobiasz jest takie straszne jak uważa mój mąż??? A propos analizy
            imieninowo-wakacyjno-urodzinowe j itd. JAIZY to okazuje się że z Michałkiem
            wybraliśmy dobrze (urodzony w marcu imieniny we wrześniu) tylko strasznie się
            ubawiłam myślą planowania narodzin dziecka tak aby nie wypadło to w świeta ,
            wakacje, post itp. Ja się tylko obawiałam że zostanę sama a mąż gdzieś wyjedzie
            na delegację itp. i tak się stało, że chcieli mnie wypisać ze szpitala w środę
            a on wyjeżdżał wtedy służbowo i wypisałam się na własne żądanie we wtorek.
            Często to czego się najbardziej obawiamy się spełnia więc teraz już głowy do
            góry, WSZYSTKO będzie dobrze
            Pozdrawiam ze słonecznego Rzeszowa marząc o weekendzie w górach (Krynica?
            Zakopane?) Macie jakieś super miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom???
            kasia
            • sowikoj Re: Więcej radości 17.01.05, 16:00
              Dziewczyny zajrzyjcie na wątek zobaczcie. Odświeżyłam go nie dawno, żeby był
              wysoko. Znikną Wasze pytania nt czy mój brzusio nie jest za duży/mały. Tam sa
              rewelacyjne niektóre nawet ekstra rewelacyjne zdjecia mam z ich brzuszkami.
              Szkoda, że tak słabo obsługuję int. bo bym Wam wstawiła link. A może któraś z
              Was potrafi to zrobić?
              Może i my wstawimy tam nasze brzuszki za jakiś czas.
              Polecam
              I.
              smile)
              • sowikoj Re: Więcej radości 17.01.05, 16:03
                Wątek nosi nazwę: *****ciężarówki czyli e-mamy w ciaży zdjęcia
          • lolo09 bylam na usg 3d, bedzie braciszek!!!!!! 17.01.05, 19:17
            oto moje pierwsze zdjecie jak ssię kciuk
            img115.exs.cx/img115/624/usg3d7er.jpg
            a rodzicom pokazałem język smile)))))
            straszny ze mnie wiercipieta
            mam dlugie nogi FL 3,98 cm 22w6d a mam dopiero 21w0d
            BPD 5,10 CM 21W3D
            AC (BRZUCH) 17,22 CM 22W1D
            WAZE 497 G
            ALE JESTEM DUŻY!!!!!!!!!
            wody plodowe AFI w normie

            serduszko ok, 4 komory, krew krazy prawidłowo, bije jak szalone, ale w normie,
            nie jestem w stresie, (krwi pepowinowej wiecej niz w mozgu), mamie nie grozi
            zatrucie ciążowe (krwi w tetnicy miednicowej wiecej niz w pepowinie), jedynie
            mam malutki zastoj w nerce, mama ma duzy jak z damianem i ma pic piwko smile))))))
            albo sie cofnie, albo mam dostanie antybiotyk bo badanie moczu ok.

            moj braciszek zamiast mnie na ekranie widział rybki i rekinasmile)))))

            tata jest szczesliwy, a sen proroczy znow miala mama bo to jej snilo sie ze
            urodzi 2 synka.

            pozdrawiam wszystkich rówieśników smile))))))))))))
            nie moge sie podpisac bo tata mysli intensywnie jakie bede mial imie

            to tyle od mojego synka
            wrazenia super, zdjecie dostalismy czarno biale bo nie dalo sie dobrze uchwycic
            malucha, ale mamy wszystko na kasecie
            maz szczesliwy, juz snije plany jak bedzie z nimi jezdzil na kulki itp.

            ja w sumie juz sie tez ciesze, troche mialam nadzieje na core ale w sumie 2
            chlopaki to tez fajnie i beda miali wspolny jezyk i mi bedzie latwiej, i
            ciuszki mamy....

            wlasnie popijamy z mezem piwko i jestesmy bardzoooooooooo szczesliwy ze
            wszsytko ok, i juz sie nie mozemy doczekac maja/czerwca

            pozdrawiam i zycze wam wszystkim takich wiesci smile)))))))))
            • emma_euro_emma Re: bylam na usg 3d, bedzie braciszek!!!!!! 17.01.05, 20:20
              Ale fajnie...
              Gratuluję drugiego synka - ze zdjęcia z USG już wynika, że będzie przystojniaksmile Cieszę się, że wszystko ok.
              • lolo09 Re: bylam na usg 3d, bedzie braciszek!!!!!! 17.01.05, 20:24
                dzieki
                mąż sie namyślił
                będzie KRYSTIAN
                pozdrawiamsmile)))
    • emma_euro_emma Wymiary 17.01.05, 20:29
      Czytając Wasze wypowiedzi postanowiłam się zmierzyć w brzuszku, żeby sprawdzić o ile cm jestem większa "w obwodzie". Przed ciążą moje wymiary (mniej więcej) były: 92/68/88 i 48 kg, a teraz: 98/84/95. Te 84 cm to w talii, bo kilka cm niżej, na wysokości pępuszka mam 98(dokładnie tyle, ile w biuście). Ale ze mnie baloniksmile
      A jak to u Was wygląda?
      Może to zabrzmi zarozumiale, ale lubię patrzeć na mój baloniasty brzuszek i go dotykać - mój Mężuś teżsmile
      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 21 tc
      • olina77 Ciasto bananowe 17.01.05, 21:20
        Witam! Dopiero dziś zajrzałam, także sorry za opóźnienie w dostarczeniu
        przepisu. Oto on:

        CIASTO BANANOWE
        · 4 dojrzałe banany
        · 1,5 szkl. mąki pszennej
        · ¾ szkl. cukru
        · 5 dkg masła – rozpuścić w rondelku
        · 1 jajko
        · 1 łyżeczka sody oczyszczonej
        · bakalie (rodzynki, płatki migdałów, kawałki orzeszków, pokrojone
        morele, itp., itd.)

        Banany rozgnieść widelcem albo przecisnąć przez praskę na miazgę (ja to robię
        tym czymś do ziemniaków pure). Po kolei dodawać resztę składników, wymieszać.
        Dodać bakalie według uznania (im więcej tym lepiej). Piec w blaszce od babki
        ok. 1 godz. w nagrzanym piecu 150°C.

        Któraś z was prosiła, żebym przesłała na adres mailowy, ale tak jest chyba
        lepiej. Raz wrzucę i wszystkie będą mogły spisać smile)) Jest pyszne! Piekłam
        kilka razy i zawsze wychodziło, a ciastkowym asem nie jestem.

        Miło się czyta jak u wszystkich jest ok. U mnie też wszystko w normie. Tylko
        zgaga zaczęła mi dokuczać sad

        Lolo, warto iść na usg 3d? Odkryłam gdzie jest w Gdańsku i zastanawiam się.

        Pozdrawiam wszystkie serdecznie i wracam do prasowania (bleee...). Buziaczki!!!
        • olina77 Re: Ciasto bananowe 17.01.05, 21:24
          Tego cukru ma być 3/4 szkl. Nie wiem czemu wyszły takie małe cyferki. Wklejałam
          z Worda.
        • aagulek Re: Ciasto bananowe 17.01.05, 22:00
          dzieki Olina za przepis smile zastanawiam sie tylko czy ciacho nie jest zbyt
          mdle, jakos nie moge sobie tych bananow wyobrazic...ja to chyba najbardziej
          lubie bezkremowe jakies a naj naj to drozdzowe mojej babci smile ale juz wieki
          nie jadlam..a co do prasowania to uwazaj, ja przed swietami przegielam ciagnal
          mnie brzuszek, tesciowka zaoferowala pomoc ale nie chcialam - niezrecznie bym
          sie czula jakby miala prasowac. No a teraz sie oszczedzam, ostatnio zaniedbuje
          domowe obowiazki sad, pozdrowionka, Aga
        • lolo09 do olina77 17.01.05, 22:20
          warto ze wzgledu na przeplywy krwi w sercu i naczyniach. gdyby np. krazenie
          bylo odwrotne to maluszek moglby umrzec zaraz po porodzie. jest to tzw. usg
          doplerowskie. ponadto mozna ocenic czy maluch nie ma stresa czy tobie nie grozi
          zatrucie ciazowe no i masz od razu b.b.bardzo dokladne usg polowkowe. ja
          placilam 85 zł, za normalna wizyte z usg place 40 zł, różnica niewielka wiec
          dla mnie warto.samo 3d to bajer, ale bardzo namacalny. no i dla meza to było
          super przezycie.
          pozdrawiam
      • aagulek USG 17.01.05, 22:20
        Witam ponownie, my dzis jednak nie wytrzymalismy i powedrowalismy na usg, udalo
        sie zlapac lekarza z ktorego bylismy zadowoleni, ale Dziewczyny sprzet bez
        porownania ma na pewno Roszkowski, juz sie nie moge doczekac 2 marca kiedy mamy
        miec robione polowkowe. Wg dzisiejszego usg wymiary niemal idealnie oddaja
        termin wyliczony wg OM az lekarz byl zdziwiony, termin na 3 lipca, choc
        Roszkowski wg ostatniego usg wg pomiarow Maluszka okreslil, ze to bedzie 29
        czerwiec, cos mam czucie ze jednak czerwiec..ale niestety
        Pan Dr z enelmedu nie okreslil jeszcze plci, a wiec poczekamy jeszcze troszke
        na niespodzianke smilea poki co wszystko ok, czuje sie pokojniejsza i czekam na
        kopniaki, pozdrawiam, Agnieszka i Maleństwo 17tc
    • ewa75_sochaczew Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 11:25
      Posiedzenie w domu przez kilka dni ma swoje uroki. Można wypocząć, nie trzeba
      się nigdzie spieszyć... Krótko mówiąc: fajnie jest. Ale już w przyszłym
      tygodniu czeka mnie powrót do pracy. W pracy nie mogę narzekać, bo jestem
      jedyną w wydziale w ciąży i wszyscy mnie rozpieszczają. Za to okropne są
      dojazdy, a zwłaszcza godzina jazdy pociągiem w jedną stronę sad. Nie jest to
      najprzyjemniejsze, zwłaszcza, że czasem nie ma już wolnych miejsc. A mnie
      trudno już ustać jakieś 20 min. w jednym miejscu. Mój brzuszek jeszcze nie jest
      widoczny przez palto, a na czole nie mam wypisane, że jestem w ciąży, wiec nie
      spodziewam się tłumów nagle zrywających się na mój widok i ustępujących mi
      miejsca, ale na nagłą bladość mojej twarzy, albo cichą prośbę, kurczę, mógłby
      ktoś zareagować! Często, owszem, uda mi się osiągnąć skutek, ale czasem aż mi
      wstyd. Do młodzieży nawet się nie zbliżam, są głośni i nie zauważają nikogo
      obok, nawet staruszków z laską. Bardzo uprzejmi są panowie niezależnie od
      wieku. A jeśli taki ma obrączkę na palcu, to potrafi jeszcze zagadać o czymś
      przyjemnym. Widocznie rozumie ten problem, bo zna zdanie żony. Ale najgorsze
      (sic!) są panie w wieku tuż przedemerytalnym. Jedna nawet mi posłała komentarz,
      że jak sobie zrobiłam, to teraz mój problem! Zatkało mnie, czy ona nigdy nie
      była w ciąży? jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii?
      Ewa, 18 tc.
      • sgosia5 Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 12:01
        Ewcia, uważaj na siebie, takie dojazdy na stojąco na pewno dobrze Ci ne zrobią.
        Ja na sczęście nie pracuję, ale na pewno właśnie przez to poszłabym na
        zwolnienie, bo tez miałabym ok. godz. autobusem albo troche mniej samochodem z
        mężem. Zresztą też nie mogę specjalnie jeździć nawet samochodem, zaraz czuję
        się z lekka "wytrzęsiona". Najgorzej jak musze podjechać na morfologię albo
        gdziekolwiek do sklepu chociażby trzy przystanki i nie ma wolnych miejsc -
        wszystko w środku mi skacze jak piłkasad Zdarzyło się tak tylko dwa razy, ale
        następnym razem, to chyba powiem bezpośrednio, że chciałabym usiąść, bo jestem
        w ciąży. Chociaż, jak miałabym usłyszeć TAKI komentarz, to też by mnie zatkało!
        Chybabym takiej babie coś odpaliła, tylko na poczekaniu trudno coś wymyślić.
        Nie przejmuj się, to jej problem, że jest taką chamką, sorry za wyrażenie.
      • sowikoj Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 13:13
        WitajEwa!
        Uważaj na siebie. Ja już zapomniałam jacy ludzie potrafia być chamscy tylko
        dlatego, że żyją. Ale czasem zdarza się na zakupach, ze musze przysiąść czy w
        przychodni. Ostatnio "miłej" Pani odpowiedziałam, że może dzięki takim jak ja i
        moje dzieci ona ma emeryturę lub sznsę na nią, bo ma kto na nią pracować.
        Odpowiedzi nie było. Ale też nie specjalnie oczekiwałam.
        Rzeczywiście nijmniej uprzejme są kobiety w wieku pobalzakowskim, bym rzekła.
        Ale zdarzają się i naprawdę całkiem miłe gesty. Nawet propozycje odwiezienia do
        domu usłyszałam. To bywa miłe i o tym wolę pamiętać smile
        Jak tam Wasze brzusie sie mają.
        Wczoraj z tym adresem coś pomyliłam, a dziś nie mogę znaleźć. Ale jak znajdę to
        spróbuję podac namiary.
        Dzięki za przepis na ciasto. Będziemy próbować.
        smile)
        • sowikoj Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 13:20
          Znalazłam tą stronę i podaje adres z belki:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&v=2&s=0
          Mam nadzieję, że i wWam się spodoba.
          Jest na co i na kogo popatrzeć.
          Pozdrawiam.
          I.
          • olina77 Świetny wątek! 18.01.05, 19:29
            Sowikoj, superowy wątek! Jak tylko będzie mi coś widać, to też wrzucę swoje
            zdjęcie (na razie dobrałam niespełna 3 kg). Te brzuszki pod koniec ciąży są
            przerażające!!! smile))
            Wejdźcie dziewczyny sobie na ten wątek.
      • emma_euro_emma Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 14:31
        Uch, doskonale cię rozumiem. Ja jadę do pracy 30 minut tramwajem i prawie nigdy nie ma miejsca (ani w jedną, ani w drugą stronę). A ja za każdym razem tylko myślę o tym, żeby dojechać do następnego przystanku. Najlepsze jest to, że u mnie widać już brzuszek, niezależnie od tego, co mam na sobie. I dzięki temu ludzie traktują mnie jak... trędowatą. Dookoła siebie mam mnóstwo miejsca, pomimo, że w drugim końcu tłok. I jak przechodzą obok, to za wszelką cenę starają się mnie nie dotknąć. Może boją się, że to zaraźliwe? O ustąpieniu mi miejsca przez kogoś, to nawet nie mam co marzyć. A jak raz zasłabłam w tramwaju, to wszyscy po prostu odwrócili głowy...
        Jakoś mi głupio poprosić o ustąpienie miejsca.
        Macie rację - kobiety są najgorsze; w wieku od 20 do 50 lat.
        Ale nie przejmujmy się tym. Jest też mnóstwo miłych i życzliwych osób (tylko ciężko na nich trafić).
        Pozdrawiam.
        • ewa75_sochaczew Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 15:59
          Dzięki za słowa otuchy. Na szczęście rzadko jestem uczestniczką takich scen.
          Obecnie mam obstawę w postaci męża i już mi żadna jędza nie podskoczysmile.
          Przeraża mnie tylko obojętność obcych, boję się zasłabnąć w obcym otoczeniu.
          Jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło i mam nadzieję, że nie zdarzy. Niestety,
          często jeżdżę sama, ale jeśli będę gorzej się czuła, to trudno - biorę
          zwolnienie i mam to gdzieś! Zdrowie moje i maleństwa najważniejsze!
          A teraz coś bardziej optymistycznego: czuję moje maleństwo, wcześniej nie
          umiałam tego odróżnić, nie byłam pewna, ale teraz ruchy są coraz wyraźniejsze i
          tego nie da się z niczym porównaćsmile. Kocham moje nienarodzone! Jak tam Wasze
          wrażenia? Kiedy poczułyście pierwsze ruchy? Albo inaczej: kiedy byłyście pewne,
          że to TO?
          Pozdrawiam. Ewa
          • olina77 Re: Dojazdy, dojazdy... 18.01.05, 18:53
            Serdecznie współczuję wszystkim dojeżdżającym! A wszystkie wredne staruchy
            niech szlag trafi (moja babcia jest jedną z takich "milutkich" starszych pań).
            Trzymajcie się dziewczyny!

            To ciasto bananowe nie jest mdłe. Dziś mój mąż zjadł na deser pół blachy! Jak
            któraś zrobi niech napisze jak wyszło. A może macie jakieś fajne, SZYBKIE
            przepisy (niekoniecznie na ciasto). Mi się już pomysły kończą na obiady, a za
            długo nie ustoję przy kuchni, dlatego szukam szybkich przepisów smile

            Czy tylko ja jeszcze nie jestem kopana???
            • aagulek do oliny 18.01.05, 21:17
              witam, ciacho moze w weekend zrobie, w piatek mam imieniny ale ich nie obchodze
              a w sobote lece do mamy na jej imieniny, ale moze Mezulkowi zrobie
              niespodzianke ciastowa smile

              niestety tez nie jestem kopana jeszcze..choc sie pluska juz nasze Maleństwo
              pozdrawiam, Agnieszka i Maleństwo 17tc
              • rosanna Re: dojazdy... 19.01.05, 11:04
                Znam ten bol, mam ponad 1 h w jedna strone, z przesiadkami.
                Najgorzej jest wieczorem, po prostu padam.
                Na poczatku ciazy bylo fatalnie, tlok, te zapachy, straszne,
                teraz jest lepiej.
              • olina77 Re: do oliny 19.01.05, 13:12
                Może nasz maluszek też się już pluska, a ja myślę, że to zwykłe bulgotanie w
                brzuchu smile Ciekawe, która z nas pierwsza dostanie. Mój mąż się śmieje, że
                jeszcze będę narzekać na to kopanie (po relacjach koleżanek), ale ja się nie
                mogę doczekać. Chyba nawet włączyła mi się schizma, że coś jest nie tak! 20tc
                za pasem a tu nic sad((
                Jak już dostaniesz - daj znać!
                A ciacho jest strasznie szybkie i proste w robieniu. Powodzenia!

                Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących imienin Agnieszko!
                • olina77 Wózek 19.01.05, 13:18
                  Czy rozglądacie się już za wózkiem? Bo my już oblecieliśmy trójmiejskie
                  hurtownie i sklepy i jestem załamana!!! Jest tylko jeden wózek, który spełnia
                  moje wymagania. I jest oczywiście prawie najdroższy. To Mutsy za 2600zł!!! Mamy
                  straszny dylemat, czy warto dawać tyle za wózek. Zakładamy, że posłuży drugiemu
                  dziecku za jakiś czas. Co o tym myślicie?
                  • iwona077 Re: Wózek 19.01.05, 13:58
                    Witam!
                    A jakie są Twoje wymagania? I czy to jest głęboki + spacerówka?
                    Bo jeżeli chodzi o mnie to cena jest szokująca?
                    Nie wiem czy warto tyle dawać za wózek, ale każdy z nas ma inne podejście do
                    sprawy.
                    Pozdrawiam
                  • sowikoj Re: Wózek 19.01.05, 14:36
                    Widziałam wozek Chicco za 1499 głęboki + spacerówka z możliwością zapiecia
                    jeszcze gondolki do przewożenia dzieska w samochodzie. I juz ta cena wydaje mi
                    się wysoka. A 2600 to moim zdaniem przesada. Na drugie dziecko ja bym nie
                    liczyła. Czekam na drugiego malucha a po głębokim ani śladu a spacerówka
                    pożyczona szwagierce rozleciała się Ja używałam ją 2,5-3 lat ona zaledwie pół
                    roku. Więc chyba trzeba się zastanowic czy warto. Ale to oczywiście Wasza
                    sprawa. Ja bym wolała za tą cenę mieć tańszy wózek, fotelik do auta i może
                    nawet leżaczek, albo przewijak. Pomyśl i szukaj dalej. Czasu jeszcze sporo, a
                    wybór na prawdę jest duży, żeby nie powiedzieć wielki.
                    Powodzenia w poszukiwaniach. ja też się zastanawiam nad kupnem wózka, ale brak
                    miejsca do jego przechowywania mnie na razie powstrzymuje. Zresztą chcę przejśc
                    się po komisach w których za połowę ceny można dostać całkiem niezłe mercedesy
                    dla maluchów.
                    I.
                    • katika0303 Re: Wózek 19.01.05, 15:24
                      Faktycznie szokująca cena. My korzystamy (synuś ma prawie 2 latka)cały czas z
                      wózka Peg perego Venezia. Można go podglądnąć w bobomarket. Kosztował 999,00,
                      nie wiem jak teraz. Super nadaje się dla dzieci wiosenno letnich. Jest lekki,
                      rozkładany do 180 stopni, zmienia się wraz z wiekiem dziecka, myślę że będzie
                      służył maluszkowi bo Michaś to już korzysta z niego baaardzo rzadko.
                      Dokupiliśmy do niego tylko taka torbę -nosidło, ale skoro nasze dzieci urodzą
                      się w czerwcu to chyba nawet nie ma takiej potrzeby. Oczywiście to moje zdanie.
                      Oprócz szeregu bajerów jest jeden wg mnie naj, tzn. ma przekładaną rączkę, co
                      naprawdę ułatwia prowadzenie go tak aby np. nie świeciło słońce w twarz
                      maluszkowi albo wiatr nie zawiewał. Polecam!
                      Ciasto wydaje się być rzeczywiście proste. Wypróbuję w weekend, tym bardziej że
                      chodzą za mną smaki bananowe. Mam nadzieję że mi się udawink
                      Współczuję Wam tych dojazdów do pracy i w ogóle. Samochód jednak jest
                      prawdziwym zbawieniem. A wiem jak wkurzający mogą być inni ludzie i jak słabe
                      są teraz nasze nerwy. Miałam dzisiaj przejścia w PZU. Brrrr!
                      Co do ruchów fasolkowatych to ja je czułam już na przełomie 16-17 tyg. ale
                      potem jak byłam chora to nic. To mnie bardzo niepokoiło, więc poszłam na USG,
                      chociaż inni mówili że to na pewno nie były ruchy (te wcześniej). Teraz jak
                      pracuję to mały kopie mnie czy jestem głodna czy nie, czy siedzę cz chodzę, czy
                      leżę..... (hi!hi!)
                      nie martwcie się na zapas, dziewczynki mniej kopią
                      Pozdrówka
                      kasia
                      • sowikoj Re: Wózek 19.01.05, 17:14
                        Kasiu Twój synek to sama rozkosz i miodzio. A ząbki jakie super!Pozdrawiam!
                        • aagulek Re: Wózek 19.01.05, 19:03
                          czesc Dziewczyny, oczeta mi sie kleja, dzien spedzony na konferencji i padam
                          ale lepsze to niz dzien w pracy, przynajmniej od kompa odpoczelam.Co do wozka
                          to ja czekam az dowioza do sklepu quick deltima, parosolke z gondola,
                          spacerowka i fotelik/nosidlo do autka, cena okolo 1000 zl, porownac musze z
                          chicco co ponoc mocno awaryjne jest, z pegperego i inglesina, mysle ze tych
                          innych niekonieczne warto jesli rzeczywiscie metka sie roznia od
                          deltima,zobaczymy, myslalam o spacerowce z wkladem dla niemowlakow ale sie boje
                          ze bedzie Maleństwu zimno, w koncu jak sie urodzi w lipcu to moze byc ze
                          wrzesien pazdziernik byc deszczowo i chlodniej..chce gondole, a parasolka bo
                          chcemy do auta wozek zmiescic;
                          Dzieki za zyczenia smile
                          pozdrawiam i ide spac Aga i Maleństwo 17tc
                  • emma_euro_emma Re: Wózek 19.01.05, 20:10
                    Ja prawdopodobnie będę kupowała od znajomej mało używany, ładny (nie wiem, jakiej firmy) za 300 zł i jeszcze łóżeczko dorzuci. Nie stać mnie za bardzo na nowy, a jak mam okazję, to chyba mogę taki kupić, prawda? Jak sądzicie?
                    Pozdrawiam.

                    P.S. Może to głupie, ale słyszałam taki przesąd, że wózek powinno się na końcu kupować.
                  • sowikoj Re: Wózek 19.01.05, 20:39
                    Olina 77 - jeszcze raz w sprawie wózka. Zajrzyj na sronę www.tanimarket.pl w
                    zakładce z wózkami jest spory wybór wielu wariantów. Będziesz miała porównanie
                    bez wychodzenia z domu.Przepraszam jeśli to zbyt natarczywie. Ale cena tego
                    wózka jest dla mnie szokiem.Wybacz.
                    Polecam Wam wszystkim odwiedzenie tej strony, bo ceny wózków naprawdę do
                    przyjęcia, a i spory przegląd jest tej nowoczesnej techniki motoryzacyjnej dla
                    małych ludzików.No i kilka rzeczy więcej.
                    Pozdrawiam.
                    I.
                    • lolo09 Re: Wózek 19.01.05, 21:52
                      dla mnie ta cena to tez szok, no i jesli stelaz nie sklada sie w parasolke to
                      chyba nie warto. moj mlody jest z czerwca. mial polski wozek (stylizacja
                      chicco), ale pasowaly mi kolory i wyglad, torba na zakupy, pokrowiec na nogi,
                      przekladana raczka, wkladka na lezaco i do auta, 3 stopniowa regulacja
                      siedzenia czyli wszystko super,(okolo 800 zł) ale byl duzy i jak zima minela to
                      w kwietniu przeszlismy na spacerówke-parasolke tylko z rozladanymi pleckami do
                      lezenia (ok. 100 zł) i ta nam awaryjnie sluzy do dzis (jezdzi w bagazniku, choc
                      mlody juz jej prawie nie uzywa). jednak prze 2 lata uzytkowanie troche sie
                      rozklekotala i na chrzciny krystiana bedziemy musieli podpowiedziec aby ktos
                      kupil nowa.
                      nasze dzieciaczki sa letnie, jak przyjdzie zima beda polsiedzaca, a na wiosne
                      starczy spacerówka. mysle ze warto zainwestowac ale w porzadna parasolke (jest
                      lekka i zajmuje malo miejsca w transporcie)
                      pozdrawiam smile)))0
                      • olina77 Re: Wózek 20.01.05, 20:54
                        Tak jak pisałam ta cena dla mnie też jest astronomiczna, ale wózek ma fajne
                        bajery i strasznie mi się podoba. Sąsiadka taki ostatnio kupiła i popukałam się
                        w duszy w czoło. Ale jak polatałam po sklepach to zachorowałam na niego.

                        Chciałabym, żeby wózek miał: gondolę, spacerówkę, możliwość wpięcia fotelika,
                        skrętne koła (mało który to ma), pompowane koła, możliwość montowania
                        spacerówki w obie strony lub przekładaną rączkę, rączkę pałąk (a nie dwa
                        kikuty), regulowaną wysokość rączki, żeby się łatwo składał i mieścił w
                        bagażniku Skody Fabia, w miarę lekki (2 piętro bez windy), no i żeby był
                        czerwony smile To chyba wszystko, może jest jeszcze coś ważnego o czym
                        zapomniałam? Nie mam wprawy, a to są wszystko podpowiedzi koleżanek (prócz
                        koloru-to moja osobista zachcianka hihihi). Może podpowiecie jaki wózek spełnia
                        moje widzimisię?
                        Byłam napalona na Inplast Driver 4XL, ale jak pomacałam go w sklepie to
                        zrezygnowałam. Bardzo ciężki (18kg) i jest bardzo sztywny. Nie da się ululać
                        dzidzi.
                        Ten Mutsy, który mi się podoba ma polską podróbkę "Mikrus" 1500 zł tańszą. Ale
                        nie znam nikogo, kto go używał i jak wygląda w eksploatacji. Wiecie coś na ten
                        temat?

                        Wiem, że nie chcę Chicco. Parę osób mówiło, że się szybko psują. Koleżance
                        strasznie zardzewiał. Nawet facet w sklepie odradzał.

                        Wiem, że się rozpisałam. Sorry za przynudzanie, ale jesteście wspaniałym
                        źródłem informacji i liczę na waszą pomoc.

                        Pozdrawiam serdecznie i gorąco całuję wszystkie po kolei!!!
                        Bartuś
                        • sgosia5 Re: Wózek 20.01.05, 22:04
                          Myślę, że najwięcej informacji na temat wózków znajdziesz na podforum Zakupy na
                          Edziecku, bo tam jest więcej już doświadczonych mam a są prawdziwe "ekspertki",
                          które przetestowały nawet kilkanaście modeli! Ja juz kiedyś pisałam, że moim
                          zdaniem najlepsze wózki są firmy Peg-Perego, choc użytkowałam tylko model
                          Atlantico, niestety nie posiada on wszystkich cech, o które Ci chodzi, ale dla
                          mnie jest b. lekki (ok.8kg) i b. bobrze się go prowadzi. Niestety jest to dość
                          obszerna spacerówka (rozkładana na płasko) i mam dylemat co wymyślić dla
                          dzidzi, bo szkoda mi wydawac pieniądze na inny wózek a ten pomimo dwuletniego
                          użytkowania jest w b. dobrym stanie. Na razie największą wadą na początek
                          wydaje mi się to, że nie ma przekładanej rączki. Kosztował jakieś 900zł. A co
                          do cen wózków: ja uważam, że cena chyba powinna odpowiadac jakości (choć o
                          wózkach Chicco też nie słyszałam wiele pozytywów) i jeśli kogoś na to stać to
                          niech funduje sobie najlepszy, zwłaszcza, że często rodzina się dokładasmile
                          Natomiast zdaniem mojej teściowej, która prowadzi (poza W-wą) sklep dziecięcy
                          polskie wózki są równie dobre, a nawet coraz lepsze i z reguły o połowę tańsze.
                          Nie zgadzam sie z nią do końca, bo nigdy nie handlowała zagranicznymi firmowymi
                          wózkami (ani też ich nie używała), bo w mniejszej miejscowości nawet Graco jest
                          trudno sprzedać, więc może je porównywac tylko wizualnie, czyli tak jak młode
                          mamy kupują na początku. Tak więc uwagi użytkowniczek wózków są baaardzo cenne.

                          A propos kopania (do tych, które jeszcze nie czują): podobno kobiety szczupłe
                          szybciej je odczuwają, tak samo jak powtórne mamusie, może od razu poczujecie
                          mocne kopanie, zamiast delikatnego pukania, jak to jest na początku. I nie
                          zgadzam się, że dziewczynki kopią mniej! Hanka robiła takie wygibasy w brzuchu,
                          że nie mogłam nigdy dojść, gdzie ręka, gdzie noga! Co jej zostało do
                          dzisiaj... szkoda, że nigdy nie zauważyłam takiej nóżki jak na zdjęciu, które
                          poleca zobaczyć emma - jest super! Ale u nas to były tak gwałtowne ruchy, że
                          nikt by za nią nie nadążył.
    • emma_euro_emma Zdjęcie 20.01.05, 19:52
      Może troszkę wyskoczę nie na temat, ale chciałam Wam pokazać to śliczne zdjęcie:

      www.funfotka.pl/www/detal.php?foto_id=510&kat=8
      • aagulek do oliny re ciasto bananowe 20.01.05, 20:22
        witaj, proba rozpoczeta, ciacho w piecu i az sie boje zagladac, nie mam formy
        babkowej sprobowalam w tortownicy takiej mniejszej ale zdawalo mi sie ze za
        duza, jak jakis czas temu zajrzalam to duuzo uroslo ale tfu tfu..zobaczymy,
        super proste w robocie i szybciutko sie robi
        pozdrawiam, Agnieszka
        • olina77 Re: do oliny re ciasto bananowe 20.01.05, 20:59
          Agniecha, tylko pieca nie otwieraj przed końcem smile
          Życzę smacznego!
          • ewa75_sochaczew Re: ciasto bananowe 21.01.05, 10:02
            Witam serdecznie! Ciasto zrobiłam wczoraj w takiej formie do keksów. Mężowi
            smakowało bardzo, mi zresztą też, szczerze mówiąc niewiele go już zostałosmile.

            Zdjęcie brzuszka i nóżki bardzo ładne. To chyba nie jest fotomontaż?

            Udało mi się wkleić suwaczek, tylko nie wiem jak zrobić, żeby ten adres
            zamienić na jakąś inną nazwę, np. maleństwo, ale żeby wyświetlało to co ma
            wyświetlać. Umiecie coś na to poradzić?

            Pozdrawiam. Ewa
            • sgosia5 Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 12:33
              Specjalnie się na tym nie znam, ale skorzystałam z porady w "edziecku od
              kuchni": Jak chcesz mieć w sygnaturce (na czerwono) np. napis MALEŃSTWO to
              wpisz tam następujący tekst:
              <a href="...">MALEŃSTWO</a>
              gdzie zamiast kropek wstawiasz adres danej strony. Musisz wysłać potem jakiegoś
              próbnego posta, bo dopiero wtedy będzie widać ten napis. Wtedy klikając na
              MALEŃSTWO powinnaś wejść na tę stronę.
              Pozdrawiam!
              • muszelka04 Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 14:11
                TO JA ROBIĘ TEST smile)
                • muszelka04 Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 14:17
                  Hura udało się smile)
                  tak sobie czytam co piszecie o tych wózkach i sama nie wiem czy lepszy jest
                  większy wybór czy żaden, ale niedługo i tak będę musiała się sama rozglądnąć za
                  jakimś "kołowcem" dla maluszka
                  wpadłam tylko na chwilkę, bo gotuję zupę cebulowa z nowego przepisu, a i ciasto
                  bananowe też wypróbowałam, jak to mówił Osiołek w Shreku2 "pycha, prze pani",
                  wszystkim smakowało, dzisiaj robię inne -strzępiec, takie tarte na tarce
                  przekładane drzemem, ale pewnie je znacie
                  to uciekam pilnowac zupki i składam serdeczne życzenia imieninowe tym wszystkim
                  Agnieszkom, które dzisiaj obchodza imieniny (bo ja w kwietniu), pa
                  Aga
                  • ewa75_sochaczew Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 16:16
                    test
              • ewa75_sochaczew Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 16:11
                Dziękuję Gosiu za pomoc! Chyba się udało. Za to pojawił się następny problem:
                suwaczek nie przesuwa się. nie wiem jak to jest z jego aktualizacją, ale
                poszukam w edziecku od kuchni. Pozdrawiam.
                • ewa75_sochaczew Re: do ewy75 -o podpisie w sygnaturce 21.01.05, 16:18
                  A zresztą, sama już nie wiem. Teraz jakby się przesuwał. No nic, zapamiętałam
                  dzisiejszy stan i sprawdzę jutro. Pozdrawiam raz jeszcze.
                  • olina77 do muszelki 21.01.05, 19:02
                    Cieszę się, że ciacho smakowało. Ta forma to chyba nazywa się
                    właśnie "Keksówka". Powinna być prostąkątna. Do babki to są te z otworkiem,
                    także taka nie. Dobrze zrobiłaś.
                    Nie znam tego twojego ciasta. Jak możesz to wrzuć przepis. Zawsze fajnie zrobić
                    coś nowego, a dżemów mam od groma i ciutciut. Zrobiłam w tym roku 200
                    słoików smile. Jestem dżemową maniaczką hihihi.

                    Kupiłam dzisiaj parę ciuszków (wszędzie są wyprzedaże) dla malucha. Jakie one
                    są malutkie i słodziutkie! Na czerwiec to chyba raczej ciensze i z krótkim
                    rękawkiem, prawda? Tak sobie wymyśliłam. Kupuję rozmiar 62, wykombinowałam, że
                    najwyżej będą ciut za duże na początek, ale dłużej posłużą. A może powinnam
                    jednak kupić mniejsze? Podpowiedzcie te z doświadczeniem.
                    • lolo09 do olina 21.01.05, 23:00
                      ja kupowałam 62-68, ale tez wiedzialam ze damian bedzie duzy
                      teraz tez zaczynam cos kupowac na allegro i tez 62-68.
                      mysle ze dobrze zrobilas. rozmiary 50 i 56 sa dla wczesniakow i malych
                      noworodkow (damian mial 58 jak sie uodzil), a i tak po 3 misiacach uzywał juz
                      68-74 i tak naprawde dopiero 74-80 słuzylo dluzej.
                      zatem jak lato dopisze to kilka body i rampersow z krotkim rekawem 62-28
                      powinno ci starczyc, plus jakies spiochy i pajace do spania i na chlodniejsze
                      dni.
                      za duzo nie warto kupowac bo i tak rodzinka ci podrzuci jak przyjdzie w
                      odwiedziny a po paru miesiacach bedzie trzeba wymienic cala garderobe
                      buziakismile))0
                    • sowikoj Re: do oliny77 22.01.05, 12:27
                      Cześć dziewczyny!
                      Siedzę od tygodnia na L-4 i nie moge się dalej wyleczyć. Ale już mogę normalnie
                      mówić smile). Dziś zamierzam i ja spróbowac Twojego przepisu. Trzymaj kciuki.
                      Jak chcecie to mogę podrzucić przepis na sernik na zimno z serków homo. Całość
                      robi się max 15-20 min i potem na ok. godzinę trzeba dać do lodówki. W ogóle
                      przechowuje się to ciasto w lodówce - o ile ktoś ma co przechowywać. Bo u mnie
                      szybko znika.
                      Co do ciuszków to racja. Te z rozm. 62 są na start najlepsze. Choć ja
                      wiedziałam, że syn(który właśnie wcisnął się na moje kolana, 6l.) będzie drobny
                      i miałam 2 komplety na 56 cm.Które służyły na pierwsze niespełna dwa miesiące.
                      Ale też polecam by patrzeć na wielkość, bo są firmy które mają zaniżoną
                      numerację. Szczeg. dot. prod. made in China or Asia. Natomiast rozmiarówka
                      niemiecka jest zawyżona i rozmiar 62 będzie jeszcze w sam raz jak maluch będzie
                      miał 68. Warto patrzeć, by body i koszulki miały szeroko otwierany, nie ciasny
                      wlot na główkę i naciągliwe mankiety przy długich rękawkach. Szczeg. przy
                      grubszych ciuszkach. Śpiochy dobrze zeby miały klin w kroku, ale nie były zbyt
                      szerokie, bo pieluszka tetrowa będzie latać, a często na początku maluchy na
                      takich właśnie się chowa ze wzgl. na bioderka.Rodzinie warto podpowiedzieć co
                      się potrzebuje. I np. jeden zaopatrzy naszego maluszka w kocyk, inny w
                      nosidełko, inny w skarpetki czy ręczniczek kąpielowy itd.
                      POzdrawiam.
                      I. Mama Roberta i ... fasolki
                      • madzias1968 mam pytanie 22.01.05, 18:57
                        Od początku ciąży jestem na L4 z różnych dziwnych przyczyn. Mam zamiar wrócić
                        do pracy (siedzącej w biurze) od poniedziałku. Mam jednak cały czas pewne
                        wątpliwości, które wynikają z tego, że czasami pobolewa mnie dół brzucha i
                        brzuszek robi się twardy (biorę sporo magnezu i no-spę). Stąd moje pytanie do
                        dziewczyn pracujących: czy wy też tak macie i mimo to chodzicie do pracy; jak
                        sobie dajecie radę przez 8h w pozycji siedzącej. Czy może jednak czujecie się
                        b. dobrze i dlatego chodzicie do pracy.
                        Trochę się obawiam jak sobie dam radę, tym bardziej, że przez 3 miesiące trochę
                        odzwyczaiłam się od pracy.
                        • sowikoj Re: mam pytanie 22.01.05, 19:36
                          Witaj Madzia! O tym, czy iść do pracy musisz sama zdecydować. Ja pracuję po 8h
                          przy komp., staram się wstawać i przejść po firmie i w ogóle robić przerwy - w
                          miarę jak czas i obowiązki pozwalają. Na L-4 byłam teraz tydz. i tydz. na
                          początku grudnia. Teraz jestem chora, a wcześniej po prostu z powodu mdłości.
                          Generalnie w pracy wszyscy wiedzą i ... nic. Każdy musi zrobić swoje i po kilku
                          dniach zapomnieli o specjalnym traktowaniu. Bóle czasem miewam, ale właściwie
                          tylko jak się ...zależę i brakuje mi ruchu. Choć specjalnie nic nie robię, nie
                          spaceruję na powietrzu, nie gimnastykuje się itd. Noramlnie jak w domu. Cały
                          czas coś jest do zrobienia. Ale w pracy to musisz sama wiedzieć jak jest u
                          Ciebie. Spróbuj może iść na tydzień i zobaczysz jak się będziesz czuła. Każda z
                          nas jest troszeczkę inna, ma inną pracę, odporność na stres i innaczej
                          przechodzi ciążę. A wiele dziewczyn podpisze się pod stwierdzeniem, że każdą
                          ciąże przechodzi się innaczej. Zatem w sumie nie wiele Ci chyba pomogłam.
                          Ja bym poszła zobaczyć jak będzie. Nic na siłę, a może (ale tylko może smile)
                          pracodawca doceni Twoje dobre intencje? Kto wie? Życzę Ci powodzenia. Tylko na
                          BOga pamiętaj, że maluch jest najważniejszy. Pozdrawiam.

                          Olina zrobiłam ciasto! Rzeczywiście b. łatwo się je robi i zasada im więcej
                          bakalii tym lepiej jest OK. Bardzo syte, ale i tak już nie ma połowy!Dzięki za
                          przepis. Mogę sprzedać reszcie rodzinki?
                          Jak tam wasze zakupy? Co juz kupiłyście, a za czym się rozglądacie?

                          Pozdrawiam
                          Mama Roberta i ... Fasolki
                          • madzias1968 Re: mam pytanie 22.01.05, 20:08
                            Chyba pójdę zobaczyć jak jest. Może nie będzie tak źle. A w razie gdyby
                            brzuszek bolał pójdę dalej na zwolnienie. Masz rację, że dzidzia najważniejsza.
                            A to najprawdopodobniej moja ostatnia ciąża (mam 36 lat) i dlatego tak
                            strasznie się przejmuję. Dzieki. Madzia.
                            • sowikoj Re: mam pytanie 22.01.05, 23:55
                              Madziu - Tak nie mów,że ostatnia itd. Moja szwagierka jak miała 42 lata
                              urodziła piękną córcie, kt. teraz w maju będzie miała 4 latka. I tez się
                              zastrzegała itd. Ja mam niewiele mniej - 33, i choc orłem nie jestem, to nie
                              jedna młodą przeskoczę.

                              Cruk - cieszymy się, żę jesteś. Odpoczywaj i ... odpoczywaj. Wszystko się
                              ułoży. Ważne, że dzidzia zdrowa. Gratuluję synka! (jak ja bym juz chciała
                              wiedzieć co będzie, ale muszę do 4.02 czekać na USG.
                              Dobranocki miłe panie.
                              I.
                              • olina77 ciacha i ciuszki 23.01.05, 12:01
                                aagulek, przykro mi, że ci nie smakowało. U mnie od razu zawsze schodzi. A
                                suche może dlatego, że twój piec mocniej grzeje? Następnym razem piec może z 10
                                min krócej?

                                Sowikoj, cieszę się, że tobie smakowało, bo już się martwiłam że trefny przepis
                                sprzedałam. Oczywiście, że możesz puszczeć dalej rodzince. A przepis na sernik
                                na zimno to ja poproszę. Nie mam takiego, a Paweł swojej mamy uwielbia. Nie
                                mogę być gorsza od teściowej, no nie smile))) ?

                                Lolo i Sowikoj - dzięki za podpowiedzi z rozmiarami ciuszków. Uspokoiłyście
                                mnie. Lolo, a co to są rampersy? Pisałaś, żeby kupić takie coś z krótkim
                                rękawem.
                                Kupiłam takie fajne cienkie ogrodniczki w pastelowe paseczki. Te ciuszki są
                                świetne!

                                Cruk - trzymaj się!!! Odpoczywaj ile się da!
                                • aagulek Re: ciacha i ciuszki 23.01.05, 16:40
                                  olina z tym ciastem to spoko, ono bylo super skoro moj maz zjadl, zabral do
                                  pracy i tez sie zajadali, jak pisalam wczesniej ja mam problem ze
                                  smakami ...ciekawe dlaczego? wink pozdrawiam,Agnieszka, ps zakupilam troszke
                                  ubranek dla Maleństwa i 2 reczniczki smile sama radosc,juz sie nie moge doczekac
                                  kiedy sie dowiemy czy to chlopczyk czy dziewczynka...pozdrawiam
                                • sowikoj Sernik na zimno 23.01.05, 16:44
                                  Na średnią tortownicę (fi ok. 20-24 cm)
                                  2 serki homogenizowane a'150g naturalne lub waniliowe (super wychodzi na
                                  Campinie wanil.)
                                  1/2 l śmietany kremówki (min. 30% tłuszczu, musi być świeża tzn płynna)
                                  2 galaretki różnokolorowe po 1/2 opakowania (przygotować wcześniej żeby były
                                  stężałe. Może być 1 cała wtedy będzie po prostu mniej kolorowe)
                                  2 nieduże cytryny
                                  1 op. żelatyny na min. 0,5l wody
                                  15 dag biszkoptów
                                  80g cukru (około 10 łyżeczek czubatych)

                                  A)Biszkopty wyłożyć na dnie formy. Galaretkę pokroić w kostkę wielkości ok.
                                  1,5x1,5 cm.
                                  B)serki + cukier+ sok z cytryn = wymieszać łyzka w miseczce
                                  C)ubić śmietanę
                                  D)żelatynę wsypać do szklanki, zalać 2-3 łyżkami zimnej wody, zamieszać i
                                  zaczekać aż spęcznieje (ok.3-5 min) - ja to robie zwykle w trakcie ubijania
                                  śmietany. Potem dodać taka samą ilość gorącej wody, rozmieszć żeby nie było
                                  grudek i pod strumieniem chłodnej wody ostudzić do temp. pokojowej (cały czas
                                  mieszając)

                                  Do ubitej śmietany(C) dodajemy serki (B) ostrożnie wymieszać i na koniec
                                  powolutku wlewać stale mieszając rozpuszczoną żelatynę (D)
                                  Połowę masy wylewamy na biszkopty, układamy na tym pokrojona galaretkę w kostę
                                  i na górę resztę masy. Do lodóki na ok. 1-2. I SMACZNEGO!
                                  Jak ktoś się boi o żelatynę lub jest upał wtedy żelatyna na 1l wody. Ważne jest
                                  żeby była schłodzona do temperatury śmietany, bo jak będzie za duża różnica
                                  temp. to się mogą zrobić grudki.

                                  Życzę powodzenia. Smakuje nawet jak się nie zsiądzie żelatyna w 30 st. upale.

                                  I.
                                • lolo09 Re:do olina- ciuszki 23.01.05, 20:26
                                  rampers to body tylko ze ze krotkimi nogawkani (taki letni pajac)
                                  buziakismile
                              • madzias1968 Re: mam pytanie 23.01.05, 13:14
                                Masz rację nie powinnam pisać, że to moja ostatnia ciąża. Tym bardziej, że ja
                                bym bardzo chciała mieć więcej dzieci. Ale w tym cały jest ambaras, aby
                                dwoje........... Cóż, mojemu mężowi wystarczy trójka chłopców.
                                Pozdrawiam, Madzia.
                        • ewa75_sochaczew Re: mam pytanie 23.01.05, 18:38
                          Jutro wracam do pracy po dwóch tygodniach nieobecności i też mam pewne obawy
                          jak sobie poradzę. W domu zawsze mogę się położyć i odpocząć, w pracy ew. tylko
                          odpocząć. Pomijając dojazdy (ta godzina pociągiem w jedną stronę), nie jest tak
                          źle. Mam wyrozumiałą szefową, obie wiemy, że to co mam zrobić to zrobię,
                          najwyżej troszeczkę wolniej. Przed ciążą często wyjeżdżałam i to po całej
                          Polsce, teraz póki co mam tak ułożoną pracę, że ograniczam się tylko do
                          Warszawy. Nie wyobrażam sobie teraz siebie ciągnącej (no i czasem dźwigającej)
                          walizę i spędzającej po kilka godzin w pociągach (wyjazdy trwały zwykle
                          tydzień). Swoją drogą to nie wiem, czy w ciąży mogę być delegowana poza miejsce
                          pracy lub zamieszkania, muszę to sprawdzić w przepisach. Wolę się nie martwić
                          na zapas. Na razie wszystko jest ok, i ze mną, i z dzidzią, i to jest
                          najważniejsze.

                          Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.
                          Przepis na sernik wzięłam i spróbuję zrobić przy najbliżeszej okazjismile.
                          Obiecuję, że będę tu zaglądać jak najczęściej (w pracy niestety nie mogę).

                          Ewa
                        • lolo09 Re: mam pytanie 23.01.05, 20:24
                          ja mam prace siedzaco-chodzaca (pracuje w laboratoeium) i czasem jak za duzo
                          sie nabiegam to wieczorami odczuwam brzuszek. do pracy jednak chce chodzic
                          (choc gin proponiowal mi l4) bo po 1 w domu to bym chyba oszalal z nudow, a po
                          2 musze skonczyc badania do swojego doktoratu (mam nadziejeee ze za tydzien
                          domkne wszystkie poprawki) i zostanie mi pisanie, ktore przy wiekszym brzuszku
                          moge rowniez robic w domku. nie ukrywam ze chcialambym wyslac prac4e do
                          recenzji jeszcze przed porodem bo potem przy 2 maluchow mogloby byc ciezko.
                          pozdrawiam
          • aagulek Re: do oliny re ciasto bananowe 21.01.05, 21:26
            witam, teraz mi to piszesz??? zartuje wink nie otwieralam, fajnie wyroslo, ale
            mi jakos nie smakuje, co prawda dodalam tylko rodzynki i platki migdalowe, ja
            nie lubie rodzynek, a w sklepiku osiedlowym nie bylo moreli a mysle ze one by
            nadaly wilgoci troche, jakies takie suche to ciasto, jakby za malo masla
            bylo..maz za to zachwycony, wreszcie cos upieklam wink, a zdrugiej trony mi
            ostatnio ze smakami dogodzic to naprawde sztuka,a na slodkie checi nie mam,
            pozdrawiam, Agnieszka
            • cruk szpital 23.01.05, 16:44
              hej, przeklejam, bo pisalam wczoraj i mi gdzies wyladowal dziwnie ten post...

              Wyladowalam w szpitalu, zatrzymali mnie na kilka dni w zeszly wtorek - nieco "z
              lapanki", prosto z wizyty u lekarza,

              jak dojde do siebie, to napisze wiecej i wroce do Was, na razie mam prikaz
              lezenia.

              Od zeszlego czwartku wymiotowalam i bolalo mnie podbrzusze, w poniedzialek w
              ambolatorium dostalam zastrzyk z no-spy, a we wtorek u prowadzacego lekarza
              uslyszalam - do szpitala na obserwacje.

              Na szczescie ciaza jest zdrowa i cala, Maly (to chlopiec!!potwierdzilo sie "to,
              co widzial" lekarz przed swietami) bryka zdrowo, jest
              sliczny, proporcjonalny i dokladniusio wymiary odpowiadaja "wiekowi" ciazy, ale
              oberwalo sie mojemu organizmowi - ogromnie pogorszyly mi sie wyniki morfologii
              (np. mialam hemmolgobine 13,6 a mam 11).

              Wymioty falami - ustepuja i pojawiaja sie, mam lezec, biore konskie dawki
              zelaza, magnezu, witamin na przemian ze srodkami przeciwymiotnymi (czopki).
              Chcieli mi dac zwolnienie do 26 stycznia, ale jak sie dowiedzieli co robie w
              pracy, to przedluzyli do konca miesiaca..

              Moj szef powiedzial mi (ten ludzki, nie ten przez ktorego ladowalam z migrena
              co 2 dni i co tydzien u neurologa), ze pomysli jak mnie odciazyc, moze sie uda
              pracowac w domu - laptop, stale lacze, komorka wystarcza...a ja nie zwariuje..

              w kazdym razie dochodze do siebie, wprawdzie jeszcze wymiotuje (tylko rano),
              ale juz cie czuje o wiele lepiej.

              usciski
              • cruk ups 23.01.05, 16:47
                przepraszam, poprzednio mi powyzszy post pokazywal sie na samym poczatku
                naszego watku ?!?!?

                aha smile) Miala byc Hania /lub Piotrus, ale bedzie Tymek (Tymon) smile z
                sentymentu do Szymona - Szanownego Taty smile
                • lolo09 Re: ups 23.01.05, 20:30
                  gratulacje cruk i uwazaj na siebie
                  to teraz najwazniejsze, a ze idzie zima to leniuchowanie w cieplym domku nie
                  zaszkodzi
                  smile
              • cruk :-) 23.01.05, 16:50
                przepraszam za link, ale jakbyscie mialy chwilke, a czasem byloby Wam smutno,
                to zapraszam do siebie na bloga - pisze od roku, wiec jest chyba cala
                historia "zadzieciecenia" smile z pewna dawka autoironii, bo ona pozwala nie dac
                oszalec": www.wscieklizna-macicy.blog.pl (wyjasnienie takiej nazwy tez jest w
                blogu - na poczatku)
                • madzias1968 Re: :-) 23.01.05, 17:54
                  Cruk trzymaj się ciepło i nie dawaj sie wstrętnym chorobom (a swoją drogą co to
                  było???).
                  Twojego bloga zaczęłam czytać z zainteresowaniem, ale daleko jeszcze do końca.
                  Masz talent.
                  Pozdrawiam Ciebie i MAleństwo. Dbajcie o siebie. M.
                • aagulek Re: :-) do cruk 23.01.05, 19:34
                  czesc Kochana, zaczne od konca, a jednak moje nadzieje ze cos piszesz nie
                  spelzy na niczym smile blogow nie czytam ale juz na stronke wlazlam, zrobie
                  wyjatek wink a zaczynajac od poczatku: trzymaj sie cieplutko, lez i odpoczywaj,
                  jak znajdziesz chwile napisz czy wiadomo co Ci bylo, ja jutro zaczynam 3
                  tydzien po zwolnieniu ale nie wiem jak tak dalej pojdzie to chyba wyladuje na
                  zwolnieniu sad laptop zabieramy do domu to przeklenstwo, ale sie pocieszam ze
                  najgorszy czas w pracy minal - rok zamkniety teraz czekac az klienci przyjda i
                  beda narzekac sad nie znosze tego ale coz takie zycie..pozdrowionka, Agnieszka
                  i Maleństwo 17tc
                  • rengii Re: :-) do cruk 24.01.05, 08:34
                    Cruk - rzeczywiście masz lekkie pióro - tez nigdy jeszcze nie czytywałam
                    blogów, ale na Twój chętnie zajrzałam. Podziwiam za systematyczność. Ja
                    próbowałam zrobić nam stronę www - coś tam zrobiłam, ale teraz nie mam energii
                    na uaktualnianie.

                    A jesli chodzi o cistao bananowe - robiłam takie kiedyś - mi nawet smakowało -
                    takie wilgotne i ciekawy smak. Za to mojemu M nie za bardzo i skończyło się
                    tylko na tym jednym razie.
                    Za to bardzo zajada się moimi babeczkami z orzechami - właśnie w sobotę
                    robiliśmy Weselicho (tzn imprezkę z okazji naszego ślubu) dla znajomych i takie
                    zaserwowałam. A zmęczyłam się przy ich wypieku! Niestety musze się chyba
                    pogodzić z tym, że juz nie mam tyle energii co przed ciążą.
                    Ale w niedziele ruszyliśmy na basen (głównie dlatego, że kręgosłup zaczął
                    pobolewać). Było bardzo, ale to bardzo przyjemnie. I nawet nie zapomniałam jak
                    się pływa! Polecam wszystkim z bloącymi "krzyżami". Mam tylko cichą nadzieję,
                    że nie przyplącze się do mnie jakiś grzybek smile

                    I jeszcze jedno - idziemy dziś na usg połówkowe -no i może dzidzia pokaże czy
                    jest dziewczynka czy chłopaczkiem?

                    pozdrawiam poniedziałkowo.
                    • katika0303 Re: :-) do cruk 24.01.05, 09:59
                      Cruk!
                      My też jesteśmy właśnie przy Tymusiu i też bardzo mi się podoba to imię ze
                      względu na męża Tomusia. Podoba mi się jeszcze Tobiaszek ale niestety nie
                      został rozpatrzony pozytywnie, choć wszystko jeszcze się może zmienićsmile

                      Weekend był baaaardzo śniegowy i udany, w końcu uruchomiliśmy saneczki i na
                      podwórku zamieszkała cała rodzinka bałwanków. Misiu mówi że podobało mu
                      się "UUUUU" -(tzn. Bardzo).

                      Pozdrawiam
                      nie dajcie się chorobom i innym też!!!
                      • cruk :-) 24.01.05, 13:00
                        hej...
                        nie chce zapeszac, ale z dnia na dzien coraz lepiej..
                        przynajmniej mam wiecej energii, nie spie na stojaco pardone lezaco i nic mnie
                        TFU nie boli
                        ale dzielnie staram sie lezec, chociaz juz od wczorajszego wieczora, zaczyna
                        mnie nosic smile))
                        dzis sukces - sniadanie zjedzone bez strat!
                        ogromnie sie stresuje tymi wymiotami bo:
                        1. nie zatrucie
                        2. jak ja przez nie kurka nadgonie te straty w wynikach
                        3. boje sie ze wywolaja skurcze TFU 2

                        Lekarze nie wiedza co to bylo - stwierdzili nieprzekonani, ze chyba stres -
                        wywolal wymioty (wrazliwy zoladek), a niepohamowane torsje wywolaly napiecie
                        miesni, wiec odezwaly sie bole podbrzusza, na szczescie te "przyjemnosci" nie
                        maja przelozenia na stan ciazy.

                        Za duzo siedziec jednak nie moge, bo zaraz "czuje" podbrzusze.

                        Brak zelaza dal sie we znaki, bo czlowiek jest apatyczny, doslownie leje sie
                        przez rece, spalby ciagle i generalnie wyglada jakby byl ciagle zmeczony. Mam
                        wrazenie ze lekko nadrobilam rezerwe, bo z tym lepiej. Przynajmniej pisze i nie
                        belkocze wink)))))

                        Sciskam Was i dziekuje za wsparcie..

                        Bloga pisze z ... jakiegos impulsu wewnetrznego, tyle sie dzieje wokolo, ze
                        gdzies musialam dac upust.. ale systematycznosc zalezy od "stanu", w ciazy na
                        poczatku bylo mi ciezko wyluskac poklady humoru i "ekspresji" dosc go
                        zaniedbalam, no i te wspominane wczesniej braki koncentracji, ja strony ksiazki
                        nie moglam opanowac!

                        pozdrawiam i zycze Wam samych pogodnych i zdrowych dni!
                        • muszelka04 Re: :-) 24.01.05, 19:22
                          cześć dziewczyny...
                          jesteście niemożliwe z tym lataniem do pracy!!! ja od początku ciąży jestem na
                          L4 i bardzo sobie chwalę możliwośc spania do oporu, brak stresu związanego z
                          pracą, godzinne spacerki z psem, brak konieczności siedzenia na tyłku przez 8h,
                          itd. W domu jest mi bardzo dobrze i nie narzekam na nudę, bo zawsze sobie jakąś
                          robotę wynajdę. Co prawda im brzuszek większy tym trudniej mi się siedzi na
                          krześle pod kontem prostym i od razu dostaję kopniaki za taką pozycję, więc nie
                          wiem jak bym wytrzymała w pracy. Chyba ze mnie jest cienias, a Was podziwiam za
                          tą pracowitość smile)
                          Za to jak mam większą energie to trochę przesadzam z pracą w domu. W piątek
                          pochwaliłam się, że robię zupę cebulowa i mam zamiar upiec ciasto, a wszystko
                          wyszło jakoś nie tak, tzn. zupa wyszła bardzo dobra, a po niej jeszcze zrobiłam
                          rybę po grecku (tak mnie naszło, a że mąz ja uwielbia to chciałam mu sprawić
                          radość), no i przecholowałam, zlekceważyłam zmęczenie i poczułam się gorzej. Do
                          tego zjadłam wczesniej zrobioną zupę cebulowa, która zawierała w sobie pół
                          szklanki białego wina i sama nie wiem, czy to podgrzane wino w zupie, czy
                          poprostu zmęczenie, ale poległam z bólem w podbrzuszu i trochę się czułam
                          jakbym miałam urodzić zaraz. Zadzwoniłam do lekarza i kazał mi wziąć no-spę i
                          leżeć i na szczęście przeszło, ale sobie strachu narobiłam !!!
                          Mimo to podaję przepis ma ciasto, które nie dosżło do skutku, ale które robię
                          często, bo lubię, a poza tym jest dobrym sposobem na pozbycie się zalegających
                          drzemów w piwnicy. Oto przepis na ciasto o nazwie strzępiec albo pleśniak (jak
                          kto woli):
                          - 4 jaja,
                          - 2,5 - 3 szklanki mąki,
                          - kostka margaryny,
                          - 2 łyżki cukru,
                          - 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
                          - łyżeszka cukru wanilinowego,
                          - 2 łyżki kakao,
                          - słoik drzemu.
                          Posiekac nożem margarynę, zagnieść z mąka, proszkiem, żółtkami, i cukrem.
                          Podzielić na dwie części, do jednej dodać kakao, wymieszać i włożyc obie do
                          zamrażalnika na godzinę. Na wysmarowaną blachę zetrzeć na tarce ciemne ciasto,
                          na to wyłożyć drzem wymieszany z bułką tarta i łyżką kakao. Ubić pianę z białek
                          z dwiema łyżkami cukru i wyłozyć na drzem. Zetrzeć na tarce jasne ciasto i piec
                          30-40 min.
                          Mam nadzieję, że Wam będzie smakowało. Ja bardzo lubię piec ciasta i jeszcze
                          bardziej je jeść. Dlatego pomęczę Was jeszcze jednym przepisem smile) na bananowca:
                          Upiec biszkopt z 4 jajek.
                          I masa: kostkę margaryny utrzeć z 4 żółtkami i 1 szkalnką cukru pudru dodając
                          wcześniej drobno pokrojone lub zmiksowane banany (1 kg). Gdy masa będzie utarta
                          wlewamy ostudzoną, tężejacą galaretkę rozpuszczoną wczesniej w jednej szklance
                          wody. Galaretka nie ma być ścięta, tylko taka żeby się ja dało jeszcze mieszać
                          i najlepiej jakby była w koloże żółtym (cytrynowa, kiwi). Masę wyłozyć na
                          biszkopt i całość włozyc do lodówki.
                          II masa: ubić 4 białaka z 4 łyżkami cukru, dodać tężejącą czerwona
                          (truskawkową, wiśniową) galaretkę wczesniej również rozpuszczoną w jednej
                          szklance wody. Wylać na pierwszą masę i włożyc do lodówki az stężeje. Pycha,
                          mówię Wam smile)
                          Bardzo chętnie wypróbuję jeszcze jakiś przepis od którejś z Was. Widzę, że
                          słodkie z nas mamuśki i nasze pociechy tez będą łasuszkami jak tak dalej będzie.
                          Kończę, bo mąż wiesza półki i potrzebuje trzeciej ręki.
                          Słodkie buziaczki
                          Aga
              • kmdzidzia Re: szpital 24.01.05, 14:51
                czyżbyś to była Ty z Łuckiej? w którym jesteś tc? Ja też byłam we wtorek i
                słyszałam, że kogoś wysłała jedna Pani doktor z wizyty do szpitala. Mam
                nadzieję, że dobrze się trzymasz. Co Ci było???
                • rengii po usg połówkowym 24.01.05, 18:39
                  Juz mogę się pochwalić - będziemy mieć synka!
                  Od razu zmieniam w sygnaturce - zamiast suwaczka pojawia sie Maciuś - tak
                  wstępnie ustaliliśmy. Ale sie cieszę.
                  Bylismy na usg u dr. Makowskiego - bardzo sympatyczny człowiek. Z maleństwem
                  wszystko ok i wszystko w normie. Waga - 520g. I wg usg 21 tydzień+3 dni.
                  • sowikoj Re: po usg połówkowym 24.01.05, 18:47
                    Gratulacje!
                    Cieszymy sie razem z Tobą!
                    Pozdrawiam!
                    I.
                  • emma_euro_emma Re: po usg połówkowym 24.01.05, 19:22
                    Ale fajnie - cieszę się, że wszystko w porządkusmile
                    Gratulujemy i pozdrawiamy.
                    • muszelka04 Re: po usg połówkowym 24.01.05, 19:28
                      Rengi, Cruk gratuluję chłopaczków. Ja jescze nie wiem kto mieszka w moim
                      brzuszku. Cruk trzymaj się zdrowo.
                      Pa
                      • lolo09 Re: po usg połówkowym 24.01.05, 22:34
                        gratulacje
                        krystian jest bardzo zadowolony ze coraz wiecej chlopakow "pojawia" sie na
                        forum.
                        smile
    • emma_euro_emma Brzuszek 25.01.05, 10:20
      Chciałam Was zapytać o zdanie.
      Wczoraj bezpośrednio po pracy urządziłam sobie wycieczkę po sklepach i chyba trochę przesadziłam. I po południu tak mnie jakoś brzuszek ciągnął w dół. To nie był bardzo intensywny ból, ale takie dziwne wrażenie, jakby mi Maleństwo miało wypaść. Nie wiem, jak to inaczej opisać. Zaniepokoiłam się i nie poszłam dziś do pracy, bo jakoś tak intuicyjnie czuję, że nie powinnam. Nie wiem, czy to coś złego, bo dziś jeszcze mi nie przeszło. A może to normalne?
      Wizytę u lekarza mam dopiero w przyszłym tygodniu, a i tak bałabym się jechać, bo nie mamy auta i musiałabym tramwajem. Dlatego pytam Was o zdanie, jako kobiet w większości już doświadczonych. Czy powinnam się martwić? I może przez parę dni dać sobie spokój z chodzeniem do pracy?
      Z góry bardzo Wam dziękuję za rady.
      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 22 tc
      • rengii Re: Brzuszek 25.01.05, 12:06
        Moim zdaniem (choć nie jestem doświadczona mamusią) powinnaś słuchać swego
        ciała - jak chce odpocząć to nie zmuszaj się do wysiłku. Poodpoczywaj i nie
        przejmuj sie pracą. Słuchaj swojego brzusia!
        • lolo09 Re: Brzuszek 25.01.05, 13:21
          tez mysle ze powinnas odpoczac
          moja kumpele ciagnelo w dol i brala leki na podtrzymanie
          lepiej troche polez
          smile
          • jaiza Re: Brzuszek 25.01.05, 16:31
            Witajcie Dziewczyny! Prawie tydzień tu nie zaglądałam (sesja) a jak na mnie to
            sporo, więc dzisiaj przeczytałam te 60 postów zaległości i napiszę co nieco, co
            u mnie.
            Co do brzuszka to jak dużo pochodze to też go troche odczuwam wieczorem, mówłam
            o tym ginowi i nie jest to niepokojace (jak widać wiele z nas to ma) o ile
            brzuch miękki i przechodzi po jakims czasie. Najlepiej jednak nie dopuszać do
            przemęczenia. U mnie brzusio coraz wiekszy i stać mogę z godzine, półtorej
            najwyżej. Tyle trwało np. dzisiejsze prasowanie czy wykład (nie umiem mówić na
            stojąco).
            Wczoraj byłam u koleżanki, która ma 4 miesięcznego Piotrusia. Dała mi trochę
            ubrań na późną ciąże (z przerażeniem patrzę na ich wielkość). Jak pokazałam
            mężowi spodnie w pasie, też się załamał. Pamiętam (mam to zapisane), że przed
            poprzednim porodem miałam 117 w pasie. Wtedy po 2 miesiącach nie było po tym
            śladu a po 5 zgubiłam te 17 kg, ktore przytyłam plus 6 dodatkowo. Tyle tylko,
            ze wtedy było to przez stres. ale mam cicha nadzieję, że teraz chociaż w
            połowie tak będąę chudło, no i w normalnych, radosnych warunkach.
            Dostałam też troche ubranek dla dziecka i ponieważ odkryłam u nas na osiedlu
            sklep z przeceną zimowoą to dokupiłam kilka, w rozmiarze 68, takich mniejszych
            mam trochę po Łukim a dzieci wyrastają z niich ekspresowo.
            Robiłam też badania, ten posiew ok, pani pobierająca zklinała się, że robiła to
            z okolic szyjki nie z kanału, więc odetchnęłam całkiem, czop śluzowy nie został
            więc naruszony. Też wyszła mi nisko hemoglobina 11, więc łykam żelazo.
            Postanowiłam tez lepiej się odżywaiać, jakoś tak spadł mi apetyt.
            To tyle, pozdrawiam - I.
            • sowikoj Re: Brzuszek 25.01.05, 17:46
              Witajcie dziewczyny!
              Jestescie po prostu niesamowite. Jak się tak ogólnie przyjrzeć zobaczcie ile tu
              bezinteresownej dobroci i wsparcia, ludzkiego ciepła. To jest więcej niż miłe.
              Do wszystkich mam z niedoborem hemoglobiny (ja jeste na granicy, całe 12,1) Jak
              bierzecie żelazo to starajcie się jeść w tym czasie naturalny kwas foliowy brać
              (np. pomarańcze) i vit. C, żelazo (żółtka i wątróbka) ma mało przyjemną
              właściwość, że wchałnia się najlepiej z naturalnych źródeł. Aby uzupełnic jego
              niedobór trzeba min...... 3 miesięcy. Brak żelaza to spadek łaknienia i większ
              podatność na zmęczenie. Mniejszy apetyt to mniejsze ilości potrzebnych
              pierwiastków itd. Mogę na ten temat tak długo bo walczę z brakiem żelaza u
              mojego syna już od 1,5roku. Na szczęście hemoglobinę udaje się u niego utrzymać
              na właśćiwym poziomie.
              Muszę się pochwalić w tym miejscu moim dzielnym dzieckiem, które w 2 godziny po
              usunięciu migdałka obraziło sie na tatę, że nie może sobie iść do szpitalnej
              świetlicy i że mu nie pozwalamy nic zjeść. A ja przez całą noc nie spałam z
              nerwów!!! To jest odwaga nie sądzicie?
              Strasznie się rozpisałam, bardzo się cieszę, że tu zaglądacie. Dbajcie o siebie
              i swoje brzuszki.
              Pozdrawiam gorąco.
              I.
      • sgosia5 Re: Brzuszek 25.01.05, 17:33
        -właśnie szlag trafił mojego posta, więc jeszce raz:[
        Niestety miałam tak w poprzedniej ciąży i taraz to samo: jak dłużej pochodzę to
        też mam takie ciążenie brzucha, wtedy najlepiej sie położyć, ja na wszelki
        wypadek biorę jeszcze ze dwie no-spy (bo jedna na mnie nie działa) i powinno
        przejść, czasem dopiero na drugi dzień. Ostatnio mnie dopadło po lepieniu
        bałwana z małą i nie było to zbyt miłe... jest mi strasznie przykro, że nie
        moge powozić jej na sankach a tu jeszcze byle schylanie mi szkodz...
        Ostatnio też, na razie tylko jak leżę na wznak, brzuch mi się spina tak, że
        przez powłoki mogę sprawdzić wielkość macicysad(( Nie jest to zbyt dobre ani
        przyjemne, zwłaszcza jak się obudzę w nocy w takiej pozycji, bo staram się w
        dzień tak nie kłaść. Dopóki nie dzieje się tak w dzień dość często i regularnie
        to poprzestaję na leżeniu albo zmianie pozycji i no-spie, bo inaczej mogłoby to
        doprowadzic do skrócenia szyjki (a tak zdarzyło mi sie w poprzedniej ciąży i
        miałam zagrożenie przedwczesnym porodem, na "szczęście" wylądowałam pod
        kroplówką i wszystko dobrze się skończyło).
        Jak takich skurczów było trochę w ciągu dnia np. co dwie godz. to do końca
        ciąży dostałam fenoterol -lek przeciwskurczowy i zakaz łażenia, jedynie do
        toalety.
        Tak więc teraz modlę się, aby się to nie powtórzyło a najbardziej, żeby ta
        cholerna szyjka mi się nie skróciła. Idę za tydzień do gina i chciałabym
        usłyszeć, że wszystko jest OK...
        Emma, jak możesz, to najlepiej zrezygnuj z jazdy autobusem i w ogóle wszelkich
        wstrząsów, nie przemęczaj się, to powinno być w porządku.

        I jeszcze pozdrowienia dla cruk: jak zniknęłaś, to nawet przez chwilę
        pomyślałam, że może wylądowałaś w szpitalu, ale dobrze, ze już jesteś w domu.
        Lepiej,żeby żadna z nas nie musiała zaliczać patologii ciąży, bo pewnie tam się
        znalazłaś? Pół biedy, jeśli jest się tylko na obserwacji... a tak na
        marginesie, to w którym szpitalu miałaś "przyjemność" leżeć?
        Pozdrawiam!
      • emma_euro_emma Re: Brzuszek 25.01.05, 19:30
        Dzieki za odpowiedzi. To milo, jak jest sie kogo poradzic.
        Chyba faktycznie dam sobie spokoj z praca. Pojde w czwartek do lekarza, zobacze co on powie. Tymczasem staram sie lezec (i siedziec) i nie wstawac, tylko obiadek musialam zrobic. Ale jak stoje lub chodze to nadal czuje brzuszek.
        Przepraszam, ze bez polskich liter, ale maz cos poprzestawialsmile
        Pozdrawiam.
        • muszelka04 Re: Brzuszek 25.01.05, 23:48
          Witajcie dziewczyny,
          widzę, że ten brzuszek, to nie tylko mnie tak pobolewa. Jak wczesniej pisałam
          załatwiłam się tak w zeszły piątek, bo za długo postałam w kuchni. Jak trochę
          dłużej pochodzę np. na zakupach, to też mnie ciągnie do dołu i czuję się jakby
          mi dziecko miało wypaść. Bardzo się też boję tematu skracania się szyjki, bo
          znajomej w połowie ciązy się tak zaczęło, więc Gosiu jesli możesz to napisz
          prosze jak to u Ciebie się objawiało w poprzedniej ciązy i czy sama się
          zorientowałaś, czy dopiero na badaniu to wyszło. Ja oczywiście w takich
          momentach zmęczenia i bólu brzuszka też staram sie od razu położyć i odpocząć
          chociaż zazwyczaj reszta ciała mówi mi, że mogłabym coś z chęcią pororbić w
          domu, no ale teraz brzuszek naważniejszy.
          Piękną zimę mamy w końcu, prawda? Ale ja bym juz chciała wiosnę smile)
          Pozdrawiam wszystkie brzuszki.
          Aga
          • jaiza Re: Brzuszek 26.01.05, 12:58
            Co do szyjki to ja też "przeszłam" ten temat w poprzedniej ciazy. Długośc
            szyjki bada się na USG. Mnie zaraz na początku wyszło 4,5 cm i gin zagroziła
            szwem okręznym. Musiałam się oszczędzać i nie mogłam chodzić dalej do szkoły
            rodzenia. Później nic sie nie dało, co jakis czas miałam sprawdzane na USG, ale
            w 8 mies. zrobiło mi sie rozwarcie na 1,5 palaca. Też miałam sie oszczedzać i
            nie jeździeć miejskim transportem. Łykałam tylko aspargin (żelazo z potasem). A
            na koniec przenosiłam ciąze tydzień, nie miałam akcji porodowej, wywoływany
            poród, cesarke, a reszte juz znacie. Tak że nie taki diabeł straszny, jak widac
            mozna mieć długośc szyjki na granicy normy i nic sie nie dzieje. A! Brzuch cały
            czas miałam raczej twardy. Teraz w porównaniu z pierwszą ciążą jest bardzo
            miekki. Jeszcze chce cos napisać - z tego co pamiętam do no-spę można brac
            tylko do pewnego momentu, później polopiryne S (chyba), dlaczego to nie wiem,
            ale jak byłam w szpitalu na obserwacji (lekkie plamienie w 32 tygodniu) to tak
            mi zaaplikowano i powiedziano.
            Dziewczyny, prosze Was oszczedzajcie sie, musimy wytrwac do końca! Cruk,
            trzymaj sie i obyś nie musiała wracać do pracy.
            Poza tym zauważyłam dziwną rzecz - nie przetłuszczają mi się włosy, to miły
            objaw ciązy.
            Dzięki też za rady dotyczące wzrostu poziomu żelaza.
            Nie mogę się doczekać momentu "wicia gniazda". Naprawdę musze sie
            powstrzymywać, by nie pojechac do teścia w celu zabrania od niego pudeł z
            ubrankami po Łukaszku, przeglądaniu co sie nadaje, praniu ich prasowaniu,
            kupowaniu nowych. W poprzedniaj ciązy robuiłam to gdzieś od 30 tygodnia. To
            dopiero za 2 miesiące! Czy też tak macie? I.
            • cruk dlugosc szyjki 26.01.05, 14:11
              jaiza mi wymierzyli szyjke na 34 mm i powiedzieli ze jest dluga, zamknieta i
              wszystko jest w porzadku, to jakiej powinna byc dlugosci szyjna i "kiedy"
              wiadomo, ze sie skraca i jest to niebezpieczne?
              • lolo09 Re: dlugosc szyjki 26.01.05, 14:51
                maja szyjka ma 3 cm z haczykiem, jest zwarta i jest ok. gin kontroluje mi ja za
                kazdym razem ze wzgledu jak juz pisalam na pekniecie po damianie. zatem taka
                jest ok i do szwu sie nie kwalifikuje.

                cruk oszczedzaj sie, jakby nie daj boze cos sie stalo to wtedy "madry polak po
                szkodzie". sama nie moglabys sobie wybaczyc ze nie olalas pracy. coz czasem
                trzeba

                ja wlasnie wczoraj dostalam od szefa zielone swiatlo na pisanie W DOMU!!!
                Siedze wiec i stukam w klawisze, od czasu do czasu leniuchujac na kanapie.
                fajnie, zwlaszcza ze po poludniu moge chodzic z damiankiem na sanki,
                korzystajac ze we wrocku jest wreszcie snieg!!! zatem na pewno pracowac mozna w
                domu, ale nie wiem jak to wyglada formalnie. mnie w pracy podpisuja dziewczyny.
                jak cos to zawsze mozesz wziac L4 i pracowac na ile ci sily pozwalaja.

                co do wyprawki to juz przegladnelam rzeczy po damianie i odkad znam plec
                zakupilam pare fajnych zestawow na allegro na 68cm. ciuszki domowe mialam, ale
                troche body z krotkim i dresiki na wyjscia dokupilam, bo stare byly znoszone.
                musze przyznac ze fajnie jest ogladac takie malutkie ubranka smile)))) z praniem i
                prasowaniem musze sie wstrzymac do maja bo wtedy sie przeprowadzamy i tak
                naprawde to niewieli mi czasu zostanie na wicie gniazdka. za to glowe juz mam
                pelna pomyslow. zobaczytmy tylko czy finanse pozwola.

                buziaki dla wszystkich mam i ich brzuszkowsmile)))))
                • sgosia5 Re: dlugosc szyjki 26.01.05, 17:07
                  Ja na razie miałam szyjkę nawet ponad 5cm, tak jak w poprzedniej ciąży, ale po
                  tych różnych skurczach, bólach i stawianiu brzucha skróciła mi się do ok.
                  2,5cm. Oczywiście sama na to nie wpadłam, tylko gin po badaniu, ochrzanił mnie
                  maksymalnie dlaczego do niego nie dzwoniłam jak mi się wzmagały te bóle, pewnie
                  za mało leżałam, bo juz wtedy (ok. 5mc) brałam fenoterol, ale małą dawkę i
                  potem mi zwiększył, leżałam plackiem, ale to nie pomogło i wylądowałam w
                  szpitalu pod kroplówką (trzy dni bez schodzenia z łóżka - okrropność).
                  Więc myślę, że lepiej leżeć niż nie leżeć smile jak coś jest nie tak. Gdyby to
                  było takie proste... Jeszcze jak nie miałam dziecka, to pół biedy, ale teraz?
                  Zwłaszca,że moja mama poszła sobie do pracy na pół etatu i nie może na razie
                  przyjechaćsad((
                  Pozdrawiam!
        • cruk Re: Brzuszek 26.01.05, 13:54
          hej,

          ja przez ten brzuszek wlasnie wyladowalam na obserwacji, ale u mnie byly
          jeszcze wymioty (ponoc kwestia a) stresu - tak nan reaguje b)reakcja org. na
          zmiany hormonalne).

          nie do konca wiem jak reagowac, bo:
          1. dr wielgos ze Starynkiewicza ktory mnie ogladal na obchodach powiedzial zeby
          jak tylko zacznie bolec klasc sie i odpoczywac a najlepiej nie dopuszczac do
          sytuacji gdy boli (nie przeciazac sie, nie przemeczac)
          2. moja dr prowadzaca dr Borowiecka (rowniez Starynkiewicza w Wwie) z lozka
          mnie wygania i twierdzi, ze w moim przypadku te bolesnosci nie maja przelozenia
          na dlugosc szyjki i stan ciazy i mam lezec tylko tyle, ile jest to konieczne

          badz tu madry..

          czuje sie lekko jak paranoiczka, bo staram sie jednak przelezec zwolnienie (we
          wtorek ide do pracy za tydzien), ale czuje ze jak sie rusze, pokrece, cos
          zrobie w kuchni, pozmywam -pierdulki male - to brzuszek zaczyne mnie ciagnac.
          no-spa mi nie pomaga, z kolei nawet w szpitalu zaaplikowali mi 3 zastrzyki i
          wiecej nie moglam brac.Teraz dostalam spasmoline (jako lek rozkurczowy).

          Z drugiej strony nie chcialabym ladowac w lozku za kazdym razem gdy mnie cos
          zaboli, ale i nie chcialabym "przegiac" i przeoczyc jakies wazne sygnaly
          organizmu. Slysze wiec od lekarza: lezec jak boli, albo sluchac organizmu i
          lezec tyle ile to faktycznie konieczne, ale bez przesadzania.

          Nie chcialabym byc do konca ciazy na zwolnieniu, fakt ze prace mam wariacka
          momentami (i jednego z szefow buraka skonczonego), ale nie czuje sie inwalida
          czy obloznie chora, by nie moc wykonywac czesci rzeczy, nie wiem natomiast jak
          pogodzic to z zaleceniami lekarzy (oszczedny tryb zycia i lezenie jak trzeba).

          Czy ktoras z Was wie, jak to jest z wykonywaniem zdalnie czesci prac - z domu
          (przy odpowiednich warunkach - stale lacze, komorka etc.) jak to sie ma do
          kodeksu pracy, ubezpieczenia "w miejscu pracy"etc.?

          Czy prosic dr o zwolnienie a prace zawiesic na kolku?(nigdy tego nie robilam, i
          strasznie mi glupio ze bym miala sprobowac) argumentujac ze przy tym trybie
          pracy to trudno mi prowadzic oszczedny tryb zycia etc. (ale sie czuje ze
          demonizuje z kolei).

          Czy znalezc z szefami jakies rozwiazanie ktore pozwoli mi na duza swobode -
          jakby co - i zmniejszenie zakresu odpowiedzialnosc za projekty...?

          Mam metlik w glowie.. nie wiem co powinnam, co byloby lepsze - tez dla mnie od
          strony psychicznej sad
          • aagulek Re: Brzuszek 26.01.05, 18:44
            witam, Cruk widze ze tez prowadzisz ciaze u lekarki ze Starynkiewicza,tez
            zamierzasz tam rodzic? co do zwolnienia, sama najchetniej bym zaapelowala do
            tych co sie wahaja ze zdrowie Wasz i Maluchów najwazniejsze ale sama tak nie
            robie, od weekendu mialam twardy brzuch od razu zlapalam sie za nospe, w
            poniedzialek doszedl skurcz lydek, cholerstwo straszne i nijak rozmasowac,
            zadzwonilam do prowadzacej Dr Cyganek i kazala magnez brac i zrobic badania na
            magnes, potas i sod, wizyte mam w czwartek 3 marca, dwa dni zbieram sie by z
            szefowa pogadac, jak ona to widzi, nie chce isc na zwolnienie bo kasa, a poza
            tym ostatnie moje zwolnienie i tak pracowalam z domu, wiec na kasie mimo tych
            100% co to ze sredniej sa liczone za ostatnie 6 miesiecy jestem do tylu, a i
            tak mam wrazenie ze szefostwo szybciutko zapomni ze pracowalam, ciagne jakos i
            czekam na wizyte jak na wyrok, znosnie sie czuje, nospe biore regularnie i
            magnez tez, skurcze lydek puscily, brzuszek troche twardnieje, boje sie ze
            jesli nie daj Boze cos to bede miala wyrzuty sumienia ze nie postawilam na
            jedna karte, ale na razie daje rade...ale jak mi powie na wizycie ze sa znowu
            skurcze macicy czy cos z szyjka nie tak to ide na zwolnienie, to upragnione
            Dzieciątko i co tu duzo mowic, nie zamierzam Go/Jej zaniedbac przez wlasna
            glupote, potrzebuje tylko kopa w tylek by odpuscic z praca, to sie chyba nazywa
            pracoholizm ale..a praca absorbujaca niezwykle...pozdrawiam cieplo i zycze
            zdrowka i powodzenia smile, Agnieszka i Maleństwo 17t4dc
            • cruk ciaza a... 26.01.05, 22:10
              aagulek -tak,wczesniej mnie prowadzila dr Celinska, ale przeniesli ja na
              chirurgie. Chcialabym tez rodzic na Starynkiewicza bo mimo ze StarY to szpital,
              to: 1. mam go zaraz na 2 rogu ulicy, 2. slyszalam wiele dobrego na temat
              kompetencji lekarzy i poloznych ( z naciskiem na to 2) 3. ma OIOM dla
              noworodkow i zdaje sie III stopien 4. bezplatny porod rodzinny etc.etc.etc.

              mi tez powinien ktos dac kopa, nie wiem czemu mam skrupuly a jednoczesnie wiem,
              ze jakby co, to nikt by mi nie podziekowal za to ze w czasie zwolnienia dawalam
              z siebie wszystko by wrocic do pracy itp albo by sie przydac firmie, albo ze
              nie chodzilam na zwolnienia...

              nie umiem jednak oszukiwac czy ubarwiac by dostac zwolnienie, a fakty ktore
              przedstawiam sa widac niewystarczajace, bo mimo cyklicznego ladowania z powodu
              przepracowania i reakcji organizmu u lekarza dostalam w listopadzie 3 dni
              (wyprosilam tzn. lekarz stwierdzil brak podstaw medycznych do zwolnienia a ja
              zapytalam o psychiczne i "zmiekla") drugie w grudniu na 5 dni w tym weekend (w
              obrebie ktorego byly swieta), na szczescie mialam jeszcze po zwolnieniu dwa dni
              urlopu wziete, wiec odoczelam dluzej...

              teraz lekarze po szpitalu chcieli mi dac zwolnienia 2 dni (+ 2 dni weekendu) po
              wyjsciu ze szpitala czyli dzis powinnam byc w pracy, ale lekarz przytomnie
              zapytal co robie, gdy spytalam co mam powiedziec pracodawcy jak bede sie zle
              czyla a w zaleceniach mam wyraznie powiedziane :LEZEC, jak sie dowiedzial co
              robie, przedluzyl mi zwolnienie do konca miesiaca czyli o tydzien..

              Z jednej strony otaczaja mnie ludzie ktorzy daja po glowie i mowia by zapomniec
              o pracy bo najwazniejsze jest dziecko, ktorzy wyczuwaja moje pozoranckie: czuje
              sie dobrze i kazdy sygnal pobolewania brzuszka traktuja powaznie, poniewaz maja
              za soba doswiadczenia "przeoczenia" takich sygnalow i jego konsekwencji (straty
              ciazy) z drugiej mam ludzi ktorzy uwazaja ze kiedys kobiety w ciazy przewalaly
              worki z burakami, ze ja sie z soba cackam i pieszcze (chociaz ani razu nie
              skarzylam sie komukolwiek z otoczenia dalszego na swoje samopoczucie, bo nie
              chce z ciazy i siebie jako ciezarnej robic umeczonej i umeczajacej wszystkich
              baby-jedzy).

              Z jednej strony jakos zazdroszcze tym kobietkom ktore maja tupet wyjeczec sobie
              zwolnienie od pierwszych dni ciazy i latwosc z jaka im sie to udaje, z drugiej
              chcialabym byc aktywna, miec kontakt z ludzmi, realizowac sie na tyle ile moge,
              ale w okrojonej formie, byle wiedziec ile moge i znac granice.

              Slyszalam gdzies fajne powiedzenie jednego z lekarzy- ze ciezarna moze wszystko
              ale do pierwszych objawow zmeczenia.
              • sowikoj Do pracoholiczek 27.01.05, 08:23
                Cześć MĄDralińskim Paniom, które mówią, że dawniej kobiety to buraki
                przerzucały w ciazy itd. Zapamiętajcie jedna podstawową rzecz DAWNIEJ kobiety
                rodziły jak miały 17 do 25 lat maksymalnie, teraz większość z nas ma wiecej niż
                30 i to niekiedy dużo więcej. A natura wie swoje.
                Dawniej kobiety przez całe życie nie miały połowy tego stresu przez całe życie
                swoje, który niejedna z Was ma w dawce na kilka dni.
                Dawniej ogólnie żyło sie wolniej, za to z wieksza ilościa ruchu, teraz w pracy
                głównie siedzącej, bezruch, a po pracy w samochodzik i do domciu.
                Reszte przykładów możecie same wymyślić i nie nadstawiać karku. Zmieniałam
                kilka razy pracę. pies z kulawą nogą nie docenia tego co robicie. Dla
                pracodawcy to poprostu praca, którą ktoś musi zrobić (nie ważne kto) i jak
                słusznie Cruk napisałaś za chwile zapomni, że sie poświęcałaś. Pomyslcie sobie,
                że te stresy juz teraz na dziecku zostawia ślad do końca życia w postaci
                wiekszej nerwowości itp. Na prawde chcecie swoje maleństwa narażac na to na
                starcie? A z Waszych wypowiedzi widac jak na dłoni, ze przejmujecie się jak to
                sie skończy. Więc skoro lubi sie swoja pracę i chce w niej byc tak zwyczajnie,
                po ludzku (dla mnie normalnie i wcale sie nie trzeba z tego tłumaczyć) to
                musicie się dystansować od stresu i dużo dużo wiecej wypoczywać po pracy. Lub
                zrezygnować z pracy. potem dokończę. Pa
                • sowikoj Re: Do pracoholiczek 27.01.05, 09:23
                  Wracam.
                  Tak to jest jak sie szybko pisze. Wyszło to okropnie. Głównie chodziło mi o to
                  byscie tym wszystkim Paniusiom co mówią takie rzeczy wrzuciły do przemyślenia
                  te kilka haseł, a przy okazji same o tym pomyslały.
                  Pomyslcie raz w życiu o sobie i rodzinie, a nie o dobrach materialnych, uznaniu
                  i sukcesach zawodowych. Dla mnie być z dzieckiem to wiecej niż kiedykolwiek w
                  życiu oczekiwałam, że mi sie przytrafi. Lubie swoja pracę, ludzi itd. Nie
                  wyobrażam sobie życia bez pracy - tak jak i Wy. A mimo to uważam, że jak cos
                  się dzieje to nie liczy sie nic oprócz zdrowia maleństwa i mojego w tym czasie.
                  Prosze Was uważajcie na siebie i bądźcie rozsądne za dwoje. Straty dziecka nie
                  da sie zapomnieć nijak!!!!
                  Dużo sił, ciepła i odwagi, by działać w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie z
                  obiegowymi steorytypami i wymogami naszych zwariowanych czasów. Pozdrawiam.
                  I.
                  • muszelka04 Re: Do pracoholiczek 27.01.05, 10:59
                    Sowikoj, zgadzam się z Tobą w 100%. Nie nawidzę jak porównuje się kobiety
                    współczesne z tymi co żyły 100, 200 lat temu. Masz racje, że teraz żyjemy
                    zupełnie inaczej. To fakt, że wtedy kobiety też nosiły ciąże i rodziły dzieci,
                    ale nikt nie mówi o tym, że w razie jakiś komplikacji trudniej było pomóc
                    kobiecie, rodziło się więcej dzieci z wadami, czy chorobami, no i pewnie więcej
                    dzieci umierało, nie mówiąc już o kobietach umierających w czasie porodu. Więc
                    takie porównania nie mają sensu. A do tego ten stres.
                    Nie lubię także jak porównuje się jedną kobietę do drugiej, bo już nie tylko
                    pewnie na tym forum padło stwierdzenie, że każda z nas jest inna, różnie
                    przechodzimy ciąże, ba, każda z nas każdą ciążę pewnie inaczej przechodzi. Te
                    które są teraz w drugiej czy trzeciej pewnie to potwierdzą.
                    Ja osobiście wiem co znaczy stracić ciążę, bo mnie to dotknęło i pewnie nigdy
                    sie nie dowiem, czy mój ówczesny tryb życia (ciągle w biegu, w stresie, praca
                    po 10h) miał na to wpływ, czy nie, ale i tak mam do siebie ciągle wyrzuty, że
                    mogłam o siebie bardziej dbac, a praca i takie staranie się nie było tego
                    warte, bo i tak nikt tego nie docenił. Szef nawet nie zdąrzył dowiedzieć się,
                    że jestm w ciąży, bo jak do niego coś doszło, to już byłam w szpitalu i trwało
                    poronienie, jak wróciłam do pracy, to powiedział, że to przykre, ale przecież
                    jestem młoda i bedę miała jeszce dzieci. Ale co przeżłam, to moje. Dobrze, że
                    juz tam nie pracuję.
                    Teraz od początku lekarz bez wahania daje mi zwolnienia z powodu różnych
                    komplikacji, ale głównie z powodu tamtej ciąży. Gdzies głęboko we mnie
                    oczywiście drzemie poczucie winy, że siedzę w domu zamiast w pracy, bo teraz
                    ogólnie czuję się dobrze, ale wiem, że w pracy ciężko byłoby wysiedzieć mi te
                    8h i dzidziusiowi by się to nie podobało, bo jak tak siedzę pod kątem prostym,
                    to mnie kopie i zaczyna mnie boleć brzuch. I tak kończyło by się pewnie
                    krótszymi L4, bo i o przeziębienie też tam łatwo (kiepskie warunki tam są, jest
                    zimno, w WC niedomykające się okno, itd.)Poza tym w pracy mam spory stres (jak
                    wszędzie pewnie), szefostwo trochę mnie traktuje jak czarną owcę, bo ...
                    Napiszę Wam jak to było z moją pracą. Zaczęłam nową pracę w czerwcu. O ciąże
                    staralismy się już długo z jednym niepowodzeniem. Praca miała być na czas
                    określony na 3 msc-e na okres letni jako zastepstwo tych co idą na urlop. Szef
                    w sierpniu zaproponował mi pozostanie na dłużej i zaproponował umowę na 2 lata.
                    Podpisałam nowa umowę we wrzesniu, a tydzień później dowiedziałam się o ciąży i
                    poszłam na L4. Może na ich miejscu też bym sie zedenerewowała, ale dla mnie
                    najważniejsze jest dziecko. Pewnie nie mam co liczyć na dalszą współpracę w tej
                    firmie, ale myslę sobie jak nie ta to inna. Nidy nie wiadomo co będzie za te 2-
                    3 lata.
                    Ok. Juz kończę, bo sie rospisałam, ale chciałam powiedzieć "pracoholiczkom", że
                    to na prawdę nie warto tak zażynać się w pracy, bo nikt i tak tego nie
                    dostrzeże i jak już, to wolę mieć wyrzuty sumienia, że szefostwo sie na mnie
                    złości i pewnie "wyrządziłam im wielką krzywdę!!!!" niż jakbym miała miec
                    wyrzuty, że zaszkodziłam dziecku, a czasu się już wtedy nie cofnie i pozostanie
                    ból, strach,...
                    Pomyślcie o tym.
                    • lolo09 Re: Do pracoholiczek 27.01.05, 12:03
                      popieram was w 100% i ciesze sie ze ta ciza pozwolila mi skonczyc badania i ze
                      damian w tym czasie nie chorawal. jednak gdyby cos bylo nie tak to z pewnoscia
                      rzucilabym wszystko i robila co kaza leakarze. ciaze przechodze podobnie,
                      jednakze z uwagi na szyjke jak i na to ze zabawa z 2,5 latkiem jest dosc
                      meczaca starm sie duzo odpoczywac. "pierwiastki" pewnie tego jeszce nie wiedza
                      ale maluch przewartosciowuje swiat. ja tez kiedys stawialam prace wysoko,
                      wyjcia w weekendy itp., ale odkat pojawil sie damian nabralam dystansu.
                      trudniej mnie zdenerwowac i w ogole. poki dziecko zdrowe i usmiechniete jest
                      ok. pamietam jak mial zołtaczke po porodzie. wylam jak bobr mimo iz wiedzialam
                      ze to normalne smile))) nawet pediatra sie smiala, a ja balam sie co bedzie jak
                      jej nie opanuja, zmiany w mozgu itp. teraz sie z tego smieje, ale wdety
                      dzwonilam do meza i wylam ze nigdy nas ze szpitala nie wypuszczasmile))))
                      potem kiedy damian mial 8 miesiecy i grype jelitowa i wymiotowal o 1 w nocy to
                      0,5 h trzumalam go przy oknie zeby nie zemdlal bo myslalam ze to ja w pracy
                      dotknelam jakies paskudztwo a on to wypil z mlekiem !!! od tej pory rekawiczki
                      i fartuch obowiazkowo. w szpitalu nie spalam 2 dni tylko pilnowalam by malemu
                      nic nie bylo, by sie nie zakrzusil wymiocinami, by goraczka nie wzrosla.
                      koszmar, ale minelo. to pozwolilo mi docenic ze procz zdrowia nic sie nie
                      liczy!!!!!
                      to tyle
                      oszczedzajcie sie mamuski, a jesli szef krzywo na to patrzy to bierzcie l4,
                      potem macierzynski, a potem majac w domku zdrowego dzieciaczka na pewno
                      znajdziecie nowa, lepsza prace smile)))))))
                    • cruk praca a 27.01.05, 12:12
                      pracoholiczka sie nie czuje, mimo calego bagazu stresu lubie swoja prace i
                      jestem osoba aktywna, nie umiem siedziec bezczynnie i zawsze sobie potrafie
                      znalezc jakies zajecie (m.in. zalozylam 3 lata temu swoja firme z kolezanka,
                      alesmy sie rozstaly).

                      to nie jest tak, ze kwestie materialne przyslaniaja mi zycie, bo z czystym
                      sumieniem zrezygnowalabym z pracy zawodowej i zostala z dzieckiem w domu,
                      ale...nie moge. Maz jest "wolnym strzelcem", ma wolny zawod i nieregularne
                      dochody. Role sie odwrocily. Rok temu to on utrzymywal wszystko, a ja zbieralam
                      sie po "utracie" firmy i probowalam finansowo stanac na nogach (gdy dzialala
                      firma nie bylismy jeszcze malzenstwem). Wtedy tez pojawila sie kwestia dziecka
                      i nawet zmiana pracy tych planow nie zmienila. Nie chcialam czekac, nie
                      chcialam sie upodabniac do panienek z mojego otoczenia - samotnych nastawionych
                      na kariere i rozwoj wlasny.

                      Mamy z mezem mnostwo wariackich planow, jezdzimy na motocyklach (2 lata temu
                      zrobilam prawojazdy na motor), zaczelismy rok temu kurs nurkowy, podrozujemy -
                      ale lekka reka odwiesze to wszystko na kolek.

                      Sek w tym, ze dzis wrocilam z wizyty u lekarza i moja dr prowadzaca, znajac
                      moja sytuacje w pracy (1000 kontaktow z mediami miesiecznie, biuro prasowe -
                      pierwsza linia frontu to 2 facetow i ja czyli 3 osoby, oznaczaja - zakladajac,
                      ze Public Relations to praca bez limitu - ze dziennie kazde z nas ma ich 10,
                      faktycznie jest tego o wiele wiecej, dodatkowo kwestia "barana-przelozonego")
                      stwierdzila, ze musze sobie ulozyc relacje w pracy i ze zwolnienie ok, ale w
                      okolicach 30 tygodnia ciazy.

                      Moja pani dr ma swoja teorie: ciaza to nie choroba, moj stan - i stresy - nie
                      odbijaja sie na stanie ciazy, szyjka dluga, zamknieta, jest wszystko ok, a
                      kobiecie siedzenie w domu nie sluzy, ja w ciazy wygladam super, mam duzo
                      energii, straty zelaza nadrobie, mam sie nie martwic.

                      Tlumaczylam jej dlugo, na wszystkie strony czym i jak sie zajmuje, ale
                      zwolnienia nie dostalam. Mam sie oszczedzac. Mam wrazenie ze uwaza mnie za
                      lekka paranoiczke, szczegolnie ze jej powiedzialam, iz czulam ruchy dziecka juz
                      6 stycznia, a teraz jestem 21 i jak na pierworodke to bardzo wczesnie, wiec
                      chyba sie za bardzo skupiam na dziecku ?!?!?!? A dziecko pierwszy raz "dalo o
                      sobie znac" kiedy siedzialam przy biurku w pracy i wcale sie nie zastanawialam
                      szczegolnie co ono tam porabia.

                      Zeby bylo smieszniej przez ostatnie 2 tygodnie przytylam swoje pierwszy 1kg! a
                      bylam na zwolnieniu w tym czasie - jak nie jednym to szpitalnym. Wczesniej waga
                      stala, a w listopadzie i grudniu polecialy mi w dol - mimo braku wymiotow - 3
                      kg.

                      Wiem czym jest strata dziecka, poniewaz moja mama stracila 2 ciaze, w tym
                      blizniacza - wlasnie w podobnym okresie. W tym jedno poronienie pamietam. Wiem
                      jak ciezko bylo mamie i tacie, wiem jak ciezko bylo jej w ciazy ze mna.

                      Prosze nie oceniajcie, bo ja na prawde nie wiem co mam zrobic. Walczyc o
                      zwolnienie? jak?!? zmienic lekarza? to bylby 3 lekarz z ktorym mialam kontakt.

                      Pozostaje porozmawianie z szefem i ustalenie czy moze mnie zdelegowac do domu,
                      jesli nie, dr bedzie mnie widziala co tydzien do znudzenia.

                      Lekarz moja wie o rodzaju pracy, o szefie, o ilosci pracy i jej charakterze, o
                      poronieniach mojej mamy, o moich obawach, o moich checiach.

                      Pokazalam jej wage, ze zaczelam przybierac na wadze dopiero na zwolnieniu
                      lekarskim, ze odpoczywam psychicznie i fizycznie, dawkuje sobie "aktywnosc", a
                      nie mam 2 konferencje w ciagyu dnia ktore organizuje i gale wieczorem na ktorej
                      MUSZE byc, bo mnie wrobili tak, ze nie moge sie od tego czymkolwiek - a
                      szczegolnie ciaza - wykrecic - smieszne?

                      Niesadze. Ale nie wiem serio jak dzialac.
                      • sowikoj Re: praca a 27.01.05, 13:06
                        Cruku! Te uwagi były skierowane nie tylko do Ciebie, ale do nas wszystkich.
                        Rozumiem w jakiej jesteś kropce i, ze taka sytuacja nie tylko komplikuje Wasza
                        sytuacje, ale tez napawa lekiem o przyszłość.
                        Postaraj sie zawsze wziasć głeboki oddech (dosłownie to kilka głebokich
                        oddechów i 3sek myslenia o czyms bardzo przyjemnym i upragnionym- ja wyobrażam
                        sobie maleństwo u siebie na rękach wtulone noskiem w moja pierś) i nabrac
                        dystansu do aktualnej"Akcji". Nie jest to łatwe ale mozna się nauczyć. Co
                        dziennie prowadze negocjacje handlowe lub sprawy reklamacyjne i wiem, że nerwy
                        nie woda. mimo to po prostu wycwiczylam kilka sposobów zdystansowania się do
                        sparwy. Taki spokój jest bardzo dobrze odbierany przez oponentów i jednoczesnie
                        wpływa na nich uspokajajaco. jest zaraźliw innymi słowy.
                        Nie wiem czy bym wypraszała L-4. Chyba nie, ale tez nie miałam nigdy problemów.
                        Przeciwnie zawsze lekarze sami mi proponują.
                        Co do wagi to się zupełnie nie przejmuj. Bedziesz przybierała normalnie i nie
                        masz o co sie bać. Pierwiastki, szczeg. szczupej budowy wolniej przybierają,
                        podobnie jak młodsze dziewczyny, niż starsze. Po prostu miesnie są jeszcze nie
                        naciągnięte i są bardziej zwarte. Jak Ci starcza energii to pracuj!
                        Co do zachowania w przcy proponuja nie trzymać fasonu na siłę, ale od czsu do
                        czasu pouzalac sie trochę, potrzymać za brzuch (+kilka głębokich westchnięć)
                        przy szefie itp. To jest taka troche gra pozorów, która przypomni panom o Twoim
                        stanie. I przywoła ich do pionu ciutkę. Nie powinnas uwazać, ze to by było nie
                        w porządku wobec nich. Nie masz obowiązku im dorównać (to tylko Twoja ambicja
                        podpowiada Ci że nie chcesz sie okazać gorsza, a w rezultacie robisz dwa razy
                        tyle). Mozna czasem posymulowac prace (nie zawsze się da).Jestem wiecej niż
                        pewna, ze oni z powodzeniem moga przejąć częśc Twoich obowiązków. Jak znam
                        facetów to są dobrzy w spychaniu na innych najbardziej wrednych kawałków.
                        Jesteś inteligentna więc na pewno wiesz jak sobie odpowiednio radzić. Po prostu
                        spróbuj! Praca w domu dałaby Ci na pewno trochę wytchnienia.
                        Życzę powodzenia.
                        Na szczęście nasze dzieciaczki są duzo odporniejsze niż to wynika z naszych
                        obaw. trzymam kciuki za Ciebie i powodzenie AKCJI przniesienie pracy do domku.
                        Bądź dobrej mysli.
                        I.
                        • cruk Re: praca a 27.01.05, 13:40
                          serdecznie Ci dziekuje za rady..

                          nie wiem czy umiem sobie radzic ze stresem, na dluzsza mete raczej nie, bo
                          odklada sie to we mnie, cisnie i znajduje ujscie w pewnym momencie, albo sie
                          porycze, albo zaczyna mi zdrowie szwankowac, szczegolnie zoladek albo glowa
                          (rok temu odchorowywalam bardzo silnymi migrenami, na szczescie znalazlam na to
                          metode i nie musze brac lekow).

                          Pierwsza ciaza to i pierwsze obawy, pierwsze "razy" etc. nie ma sie duzej
                          odpornosci, chetnie podpatrze "sprawdzone" metody na "stresy" w szczegolnosci.
                          Mi czasem pomaga wyjscie, chociazby spacer z psem, poplywanie, muzyka, na
                          bezposrednio przelozonego nie znalazlam metody.

                          Na sile nie chce isc na zwolninie, szczegolnie, ze poza tymi 3 momentami na
                          prawde mam sporo energii i optymizmu, bardzo bym chciala znalezc rozwiazanie
                          ktore by pogodzilo wszystko, ale tez chcialabym "wiedziec" jak poznawac
                          krytyczne momenty, bez wsluchiwania sie i obserwowania swojego organizmu to
                          raczej nie mozliwe, chociaz nie uwazam, by bylo to rownoznaczne ze zbytnim
                          skupianiem sie na ciazy.

                          waga sie az tak nie przejmuje, wszystko w swoim czasie, jestem dosc wysoka i
                          mam drobny kosciec, chociaz nie naleze tez do chudzielcow, niedowage mialam w
                          ogolniaku, ale przez treningi siatkowki i duzy ruch (codzienny basen, rower) w
                          pewnym momencie przy 173cm dobilam 65 kg i tak mi zostalo. Nie kontrolowalam
                          wagi, raz bylo wiec 61 raz 67. Przez ostatni rok chyba wazylam w okolicach tych
                          67, a na poczatku ciazy 67-68, potem strata do 65 i teraz wreszcie 69,2kg big_grinDD

                          przy + 7-14 innych kolezanek to zadne osiagniecie, ale ja sie ciesze jak
                          glupia smile) a dzidzia jest akuratna rozmiarami do wieku ciazy, wiec tym wieksza
                          radosc smile

                          jestem dobrej mysli, w koncu za 2 tyg. kolejna wizyta u lekarza (bedziemy sie
                          widywaly czesciej teraz).

                          usciski i postaram sie pocwiczyc metody relaksacyjne wink
                          • aagulek Re: praca a 27.01.05, 21:57
                            Cruk a ja sie ostatnio zaczelam zastanawiac czy to nie pracoholizm jednak,niby
                            sie lapkami od tego bronilam zawsze ale czy sie przypadkiem nie
                            usprawiedliwiamy?ja tez lubie swoja prace, kontakt z ludzmi, ale....zarzadzam
                            obiektem biurowym, nie ma sily by stresu nie bylo, dzis brzuszek dal mi sie
                            porzadnie we znaki, dotarlam kolo 18 do domu i spalam jak dziecko do 20,
                            naprawde najchetniej poszlabym na zwolnienie, ten twardniejacy brzuch nie jest
                            dobra oznaka to wiem, ale wizyta w czwartek a do srody wlacznie mam pilne
                            spotkania z najemcami..jestem niemal na 100% pewna ze moja gina sama mnie wysle
                            na zwolnienie, ostatnio tylko sie pytala czy przerazona jestem jak mi
                            zafundowala 3 tygodnie zwolnienia, bo twierdzi ze tydzien w ciazy to jak 1
                            dzien normalnie(nie zeby ciaza to nienormalnie, ale inaczej wink )..i nie ma sie
                            co zaglebiac tylko brac zwolnienie w lape i odpoczywac bo tak jak pisza
                            dziewczyny straty nikt nie wynagrodzi a wyrzuty sumienia ugnebia, trzymaj sie
                            cieplutko, pozdrawiam wszystkie rownie cieplo, Agnieszka i Maleństwo 17t5dc
      • emma_euro_emma Re: Brzuszek 27.01.05, 19:20
        Wróciłam właśnie od lekarza. Musiał mnie szybko załatwić, bo nie byłam zarejestrowana i wtryniłam się do niego bez kolejkismile Więc mnie nie badał, tylko kazał mi brać No-Spę 3 razy dziennie, mniej chodzić i się nie denerwować. To ostatnie powtórzył kilka razy, ale ja nie jestem pewna, czy miał na myśli to, żeby się ciągnącym brzuszkiem nie denerwować, czy żeby w ogóle omijać stres.
        Ale mnie świntuch nastraszył; zapytał, która to moja ciąża i jak powiedziałam, że pierwsza, to odpowiedział: "No to chyba nie ostatnia, prawda? Więc proszę No-Spę łykać i się nie denerwować". No i jak tu się nie stresować! Ale uspokoił mnie mówiąc, że to jest dość normalne w ciąży i nie mam się niepokoić.
        Z tego wszystkiego zapomniałam się zapytać, czy mogę do pracy chodzić, więc biorę sobie wolne jeszcze tydzień - 3 lutego mam "normalną" wizytę, to się zapytam.
        Pozdrawiam i życzę świętego spokojusmile
    • emma_euro_emma Tatuś... 27.01.05, 20:12
      Muszę się Wam pochwalić, że mój mąż przedwczoraj pierwszy raz poczuł kopniaki swojego potomka. I cieszył się jak dzieckosmile To takie słodkie...
      Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale moje Maleństwo potrafi być cały dzień bardzo spokojne, a jak mój mąż wróci z pracy (ok. godz. 1.00 w nocy), to dopiero zaczyna wariować...
      A jak u Was z przyszłymi Tatusiami?
      • jaiza do Cruk i innych Kobietek 27.01.05, 22:04
        Cruk, na pytanie dotyczące szyjki chyba już dostałaś odpowiedź, więc się nie
        martwisz.
        Czytałam Twoje posty o pracy, mam nadzieję, że opisanie tego tu pozwoliło Ci
        uporządkować mysli, decyzję co robić (niestety) musisz podjąć sama. Dziwi mnie
        trochję podejście Twojego lekarza do zwolnień. U nas tego nie ma, za każdym
        razem lekarz pyta mnie czy chcę posiedzieć w domu. Ja nie chcę, bo akurat teraz
        mam 3 tygodnie ferii a później będę chodzić w 2 dni w tygodniu i to na 4
        godziny. Moja praca to przyjemność i raczej sposób na wyjście do ludzi niż
        stres.
        Natomiast gdybym miała pracę 8 godzinna i takie stresy jak Ty lub inne
        Dziewczyny tu opisujecie nie wahałambym się. Strata dziecka jest straszna ale
        jeszcze straszniejszy poród przedwczesny np. w 26 tygodniu, walka o dziecko,
        kilkumiesięczny pobyt w szpitalu z dzieckiem (i wtedy o ironio nie chodzi się
        do pracy) oraz duże prawdopodobieństwo niepełnosprawnosci malucha. Byłam
        świadkiem kilkudziesięciu takich historii.
        A my, pamiętajcie urodzimy w terminie zdrowe dzidzie!!! Trzymajcie się i niech
        Was coś natchnie i pomoże byscie powzięły właściwe decyzje. I.
      • aagulek Re: Tatuś... 27.01.05, 22:07
        Emma w ktorym tygodniu jestes?ja 17 i 5 dni i na razie tylko laskotki, przyszly
        tatus niepocieszony ze nawet nie wie o czym mowie, jak moze ktos laskotac od
        srodka?wink czekamy niecierpliwie na kopniaki, Aga
        • emma_euro_emma Re: Tatuś... 27.01.05, 22:34
          Oj, ja to już jestem w końcówce 22 tc. Właśnie dziś zaczyna się nasz szósty miesiąc. Termin mam na 04.06.2005.
          Aagulek, nie martw się. Ja dopiero całkiem niedawno zaczęłam czuć takie prawdziwe, mocne kopniaki. Wcześniej, mniej więcej od 18 tc też czułam tylko takie łaskotki ("bbbllluuuppp"), a dopiero od ok. dwóch tygodni to już tak porządnie czujęsmile Najbardziej szaleje jak leżę na plecach, koniecznie rozluźniona.
          A Tatuś Twojego Maleństwa jeszcze nie raz poczuje kopniakasmile
          Pozdrawiam.
          • madzias1968 Re: Brzuszek 28.01.05, 11:27
            Jeszcze niedawno zastanawiałam się czy iść do pracy czy nie z powodu bolącego
            od czasu do czasu brzuszka. Zdecydowałam jednak, że pójdę i zobaczę jak się
            będę czuła. Wytrzymałam 3 dni. 8 godzin w niezbyt wygodnym fotelu, w dusznym
            pomieszczeniu zrobiło swoje. Brzuszek zaczął boleć jeszcze bardziej i dodatkowo
            się napinać. Wczoraj byłam u gina i dostałam zwolnienie na miesiąc (bez
            najmniejszych problemów). Pomimo, że lubię swoją pracę i mimo ciąży jestem
            dobrze odbierana to boję się o swoje maleństwo, a jak się żle czuję to i z
            psychiką u mnie nie jest najlepiej.
            Cruk bardzo zdziwiła mnie postawa twojej lekarki, tym bardziej, że to ty wiesz
            jak się czujesz, a nie ona. Jeśli czujesz, że potrzebujesz odpocząć pójdź może
            do internisty po zwolnienie. Myśl w tej chwili tylko o sobie i dziecku. Ty
            wiesz najlepiej co wam potrzebne.
            POzdrawiam wszystkie czerwcówki, Magda.
            • cruk Re: Brzuszek 28.01.05, 14:17
              wszyscy sie dziwia mojej lekarce..pomijam fakt totalnej irytacji mojego ojca,
              ktory wie co to strata ciazy, ma pracownice w firmie w koncowce ciazy i
              rozmawia z nimi, traktuje bardzo cieplo i widze jego bezsilnosc..z reszta nie
              tylko jego bo ja sie tez czuje jak - delikatnie ujmujac - schizofreniczka, jak
              rozmawiam z lekarka..

              mnie tknelo po jej wizycie u mnie podczas pobytu w szpitalu, miala chwile wiec
              rozmawialysmy o pracy.. i wlaczyla mi sie juz wtedy czerwona lampka, ze kobieta
              ma swoja teorie i sie jej bedzie trzymac..

              nie mam tylko juz sily zmieniac lekarza, raz zmienilam, a raczej zrezygnowalam
              z chodzenia priv i postawilam na jednego, sprawdzonego gin, to mi go przeniesli
              na chirurgie i podstawili ta.. szukanie kolejnego lekarza i znow od poczatku
              tlumaczenie co i jak sie ze mna dzialo.

              dziwi mnie to, ze zaden z lekarzy u ktorych bylam - czy to "awaryjnie" w
              klinice, gdy nie mialam szans dostac sie do prowadzacego szybciej tylko
              konsultowalam przez telefon, ale to zaden nie zasugerowal ze powinnam odpoczac
              na zwolnieniu, dawali minimum 2-3 dni..

              porozmawiam we wtorek z szefem, kadrami i prawnikiem, jak sie nie da znalezc
              rozwiazania, to albo mnie zobaczy "perfidnie" pod gabinetem znow pani dr, albo
              skorzystam z rady kolezanek, ktore mi oferuja kontakt ze "swoim" lekarzem,
              wypisujacym zwolnieni od reki bo ciaza to stan "specjalny i delikatny" i znajde
              lekarza ktory sie zgodzi na zwolnienie.

              mam tez jeszcze jednego lekarza ktory prowadzil mnie wczesniej przez pare lat,
              jako lekarz, przed tym jak zaszlam w ciaze, chociaz od roku nie mialysmy ze
              soba kontaktu ze wzgledu na rozne zawieruchy..moze z nia po prostu jak z
              kobieta pogadam, jak spala mi wszystkie rozwiazania..

              nie odbierajcie mnie prosze jako bezwolna istote, bo potrafie walczyc o swoje,
              ale z drugiej strony gdy racjonalne argumenty zawodza, glupieje, bo chyba nie
              umiem "wyklocic" sie z lekarzem, czy symulowac zapasc, wszakze a) to ona
              skonczyla medycyne i bierze pieniadze za to co robi b)powinno sie miec do
              lekarza zaufanie trudno samemu wystawiac sobie diagnozy i ciagle polemizowac..

              jak lekarz na izbie przyjec sie zirytowal ze sie na niej znalazlam
              z "niedogodnosciami" i mnie przyslal tam lekarz i z ambolatorium, to portafilam
              mu twarz zamknac komentarzem ze jest po to zeby pomagac..

              irytuje mnie ta sytuacja z lekarzem bardzo, bo dobro dziecka jest priorytetowe
              i z doswiadczenia wiem, ze sa to wartosci najwazniejszew zyciu, bo i prace i
              pracodawce i w koncu lekarza mozna zmienic, a zdrowie i zycie ma sie tylko
              jedne..

              dziele sie tu z Wami wszystkimi watpliwosciami, jakby myslac na glos, wiec
              przepraszam, jesli czasem beda metne..

              usciski

              Patrycja
              • sylkon Re: Brzuszek 29.01.05, 12:15
                Witam po długiej nieobecności!!
                Często tu zaglądam, trudniej mi jednak coś napisać, nie mam do tego zupełnie
                głowy. Czytałam Cruk Twojego bloga i bardzo podoba mi się Twój styl pisania.
                Jeśli chodzi o pracę, to zgadzam się z Jaizą, sama ograniczam obowiązki
                zawodowe do minimum, mam nienormowany czas pracy, na dodatek pracuję z dziećmi
                w świetlicy socjoterapeutycznej.Dzieciaki zaczęły ostatnio strasznie chorować,
                ciągle chodzą zakatarzone, kichające, a ostatnio zaczęły mnie straszyć epidemią
                świnki. Gdy tylko widzę jakiekolwiek objawy wskazujące na chorobę, bezlitośnie
                odsyłam do domu. Powoli też przyzwyczajam ich do swojej nieobecności i do
                ostatecznego rozstania.
                Wczoraj jedna z dziewczyn z forum przesłała mi super książkę "Język niemowląt",
                T. Hogg. Jeśli chcecie, mogę Wam przesłać (wersja elektroniczna). Świetnie
                napisana, zgadza się w większości z moimi poglądami na wychowanie, a przede
                wszystkim mnie i mojego męża uspokaja. Nie doszłam jeszcze do końca, ale już
                teraz mogę spokojnie polecić.
                Pozdrawiam Was wszystkie i trzymam kciuki za Wasze Dzidziusie. Mam nadzieje, że
                odpoczniecie sobie w ten weekend.
                Sylwia
                • emma_euro_emma e-book 29.01.05, 12:35
                  Ja chętnie bym skorzystała z tej książki, więc proszę Cię o przesłanie na adres emma_emma@o2.pl
                  Z góry dzięki.
                  • lolo09 e-book 29.01.05, 13:17
                    ja tez poprosze
                    loma@skarb.telsat.wroc.pl
                    smile
                • olina77 Do Sylkon 29.01.05, 12:41
                  Hej, hej! Ja bym bardzo prosiła o tą książkę. Oglądam jej program i bardzo mi
                  się podoba. Książkę próbowałm kupić, ale nie ma jej w księgarniach.
                  Możesz przesłać na adres gazetowy, albo na olasobora@wp.pl
                  Z góry serdecznie dziękuję!!!
                • olina77 moje newsy 29.01.05, 12:49
                  Od kilku dni nic nie pisałam, bo net nam nie działał. Dziękuję dziewczyny za
                  przepisy. Po kolei będę robiła smile

                  Wczoraj odebrałam najnowsze wyniki i miałam wizytę comiesięczną u gina. Do
                  mojej kilkuletniej zakrzepicy i ciążowego nadciśnienie doszła ... cukrzyca
                  ciążowa!!! Dostałam skierowanie na prowadzenie ciązy do Akademii Madycznej w
                  Gdańsku (podobno tylko tam w moim województwie zajmują się ciężarówkami z
                  cukrzycą). Mój lekarz powiedział, że jestem przypadkiem ekstremalnym, jeszcze
                  czegoś takiego nie widział, żeby jedna osoba miała tyle złych rzeczy na raz
                  (jeszcze dochodzi konflikt serologiczny i jaskra).
                  No i mam skierowanie na oddział patologii ciąży - mam poleżeć i będą mnie
                  oglądać i badać. W poniedziałek idę się dowiedzieć, zarejestrować i nie wiem
                  czy od razu będą mnie kłaść, czy wyznaczą dzień. Poproszę męża żeby wam wrzucił
                  co u mnie słychać, jak już tam będę.
                  Trzymajcie się i uważajcie na siebie!
                  Pozdrawiam w niewesołym nastroju...
                  • lolo09 Re: moje newsy 29.01.05, 13:19
                    trzym sie
                    podobna taka nietolerancja glukozy przechodzi po ciazy
                    no i koniecznie niech nam twojh mezulek pisze co u ciebie
                    buziaki smile)))
                  • sowikoj Re: moje newsy 29.01.05, 22:01
                    Olinko TRZYMAJ SIĘ! BĘDZIEMY ZA CIEBIE TRZYMAŁY KCIUKI! mam nadzieję, że sie
                    dodatkowo nie podłamujesz. Spokoju trudno Ci życzyć w tej sytuacji, ale mimo to
                    duuuuuuużo sił i odwagi. Wiara pomaga. Koniecznie zdopinguj męża, żeby
                    przekazywał Ci co u nas słychać.
                    Na pocieszenie - siostra miała marskość nerek i b. wysokie ciśnienie. Jej syn
                    ma teraz 11 lat i jest okazem zdrowia.
                    Uściski.
                    I.
                  • iwona077 Re: Do oliny77 31.01.05, 11:11
                    Cześć

                    Widzę, że stwierdzono u Ciebie cukrzyce ciążową. Ja w pierwzsej ciązy też
                    miałam cukrzycę. Teraz jestem jeszcze przed badaniami i mam obawy, żeby się nie
                    powtórzyła. Jakie wyniki miałaś? Jakie miałas obciążenie. W pierszej ciązy
                    miała 75 a teraz dostałam obciążenie 50.
                    Ciekawe czy od razu zostawia Cię w szpitalu. Ja trafiłam od razu. Badali mi
                    cukier na czczo, po śniadaniu, obiedzie i kolacji.
                    Drobna moja uwaga o której nikt mi wtedy nie powiedział, że sniadanie dziel
                    sobia na pół. Jedna kromke przed badaniam druga po. I dużo chodzic, anie leżeć
                    w łózku, bo trzeba spalac cukier. Ja przez pierwsze dni leżałam, bo byłam
                    załamana ta cukrzyca, tym ze jestem w szpitalu i tylko leżałam i czytałam
                    gazety. Wyniki były wyższe niż potem jak zaczęłam spacerować po korytarzu.
                    Mam nadzieje, że skończy sie u Ciebie na diecie, bo ja brałam insuline.
                    Pozdrowienia i daj znac co u Ciebie.
                • cruk e-book 29.01.05, 18:05
                  rowniez poprosze: cruk@poczta.onet.pl
                  • anna.michal Re: e-book 29.01.05, 19:44
                    proszę o książkę na gazetę, czyli: anna.michal@gazeta.pl
                    • sowikoj Re: e-book 29.01.05, 21:55
                      I ja poprosze na adres: sowikoj@gazeta.pl
                      Z góry dziękuję.
                      I.
                • hania.wiecewicz Re: Brzuszek 29.01.05, 18:57
                  Witam,

                  Jezeli nie sprawi Ci to klopotu to bede wdzieczna za przeslanie wersji elektronicznej ksiazki.
                  Bardzo dziekuje.
                  Moj mail to Hanna.Wiecewicz@interia.pl

                • emma_euro_emma "Język niemowląt" i... 31.01.05, 20:05
                  Faktycznie ciekawa ta książka, napisana w bardzo przystępny sposób; fajnie się ją czyta. Naprawdę polecam.

                  I troszkę zmienię temat: czy Wy też macie takie bóle piersi? To troszkę krępujące, ale nie wiem, jak sobie z tym poradzić - chwilami mam wrażenie, jakby ktoś mi igły w brodawki wbijałsad Może któraś z Was ma jakąś radę na to?

                  Pozdrawiam.

                  Kasia / Gdańsk / 23 tc
                  • sowikoj Re: "Język niemowląt" i... 31.01.05, 21:41
                    Kasiu co do piersi to od czasu do czasu nie wiem gdzie mam ręce podziać, bo
                    najchętniej trzymałabym je na biuście. Ale po prostu (jak na mnie) są dużo
                    większe. W poprzedniej ciąży narzekałam na brodawki, bo były nadwrażliwe. Teraz
                    ogólnie jest lepiej niż poprzednio. Ale te igły mnie zastanawiają. Tak z
                    czystej dokładności - stanik masz odpowiednio luźny?
                    Jak Cię krępuje rozmowa na forum zapraszam z pyt. na skrzynkę.
                    Pozdrowienia dla mam pracujących i domowych (jak Wam zazdroszczę,
                    dziś "wykańczałam miesiąc" i teraz ja jestem wykończona więc idę spać.
                    Pozdrawiam
                    I
                    • emma_euro_emma Piersi 31.01.05, 23:41
                      Oj, ja też mam dużo większe (i cięższe). Jeśli chodzi o stanik, to prawie w ogóle nie noszę. Przed ciążą też raczej nie nosiłam - jakoś tak mi wygodniej. A teraz jak założę, to mnie piersi swędzą i wszystko mnie uwiera. Także wolę nie nosić. A brodawki też mam nadwrażliwe od początku ciąży, ale to chyba normalne, prawda? Tylko nie wiem, dlaczego tak mnie kłuje momentami.
                      Acha, a to, że brodawki są takie bardzo ciemne (i powiększone), to jest naturalny objaw?
                      Co do skrępowania, to raczej się nie krępuję, tylko nie chcę być uznana za jakąś paranoiczkę; że mając normalne objawy, ja sobie wszystko wyolbrzymiam. To moja pierwsza ciąża i jestem po prostu zszokowana zmianami, jakie mają miejsce w moim organiźmie. Pytam o rady i doświadczenia innych kobiet, bo nie wiem, czy mam się niepokoić pewnymi sprawami.
                      Pozdrawiam i dziękuję.
                      • sowikoj Re: Piersi 01.02.05, 16:00
                        ponownie na ten temat. To kłócie jest jak dla mnie normalne. Piersi
                        przygotowuja sie do karmienia. Jak sie dziecko urodzi i zacznie ssać piers to
                        (szcze. na poczatku) druga pierś tak bedzie reagowała i do tego nawet
                        samoczynnie może z niej wypływac pokarm. Ja miałam cos takiego czasem nawet w
                        reakcji na płacz Roberta. Teraz kilka razy zdarzyło mi sie mieć kłócia, które
                        raczej prypominaja ciągniecie. Trudne do opisania raczej. Ale to nic dziwnego.
                        Taka ich uroda.
                        Co do stanika to polecam jednak jego noszenie z dwóch przzyczyn.
                        1- estetyka. Skóra na piersiach sie naciągnie. Nie podtrzymywana może
                        sie "ozdobić"rozstepami, a na pewno po karmieniu straci na sprężystości, więc..
                        2- ocieranie stanika o sutki przygotowuje je do karmienia. Sutek się
                        przyzwyczaja do bycia "zaczepianym" i jest potem gdy dziecko będzie sało miej
                        wrażliwy i podatny na macerowanie. Gdzies wyczytałam nawet, ze wskazane jest
                        aby maż sobie je troszkę possał, właśnie po to by przygotować piers i
                        odpowiednio wykształcic sutki. Jak Ci tak bardzo dokuczja zwykłe staniki to
                        może wygodniejszy bedzie juz taki dla karmizcych, który jest elastyczny
                        bardziej.
                        Ciemnienie i powiększenie brodawki to normalka. Wieksze ukrwienie itd. Dziecku
                        łatwiej uchwycić wiekszy sutek. Zmienia się też jego kształt.
                        Jak chcesz cos więcej wiedzieć to służe swoim skromnym doświadczeniem. Synka
                        karmiłam ok. 16 miesiecy.
                        Pozdrawiam
                        I.
                        • emma_euro_emma Re: Piersi - Sowikoj 01.02.05, 20:11
                          Dzięki, uspokoiłaś mnie pisząc, że to normalne.
                          Strasznie długo karmiłaś swojego synka (bo 16 m-cy to długo, prawda?) - czy przez ten cały czas musiałaś uważać na to, co jesz i odmawiać sobie pewnych rzeczy? Czy to tylko przez początkowy okres?
                          Trochę się boję karmienia i związanych z tym ewentualnych problemów - u nas w rodzinie wszystkie kobiety przechodziły gehennę ze względu na duży biust.
                          Jeśli chodzi o rozstępy, to (niestety) już je mam od okresu dojrzewania, bo strasznie szybko mi piersi urosły.
                          Ale będę musiała pomyśleć nad tym stanikiem i chyba faktycznie jakiś kupić i zacząć nosić (te sprzed ciąży definitywnie odpadają - każdy szew mi przeszkadza).
                          Chętnie czytam rady bardziej doświadczonych koleżanek i często staram się z nich korzystać, więc bardzo dziękujęsmile
                          Pozdrawiam.

                          Kasia / Gdańsk / 23 tc
                          • sowikoj Re: Piersi - Sowikoj 01.02.05, 22:33
                            Kasiu!
                            Im dłużej się karmi tym mniej uwaza na to co sie je. Dla mnie to było szalenie
                            wygodne. To niespełna 1,5 roku i pod koniec miałam juz trochę dosyć, ale w
                            sumie syn dał się szybko odstawić.
                            Poza tym od 6 m-ca dochodzą nowe smaki i posiłki, więc dzieciątko nie wisi cały
                            czas u piersi. A za to jest zdrowe nad podziw.
                            Ja mam 2-3 roozmiary większy stanik niż sprzed ciąży i tylko w takim jest mi
                            wygodnie. I choć mnie to przeraża (wcześniej nie było aż takiej różnicy) to
                            całkiem mi w nim wygodnie i piersi nie bolą. Zauważyłam u siebie, że dokuczają
                            mi albo jak są zbyt obcisle ubrane, albo jak są bez ubrania. Więc ... chyba coś
                            w tym jest.
                            Gorąco pozdrawiam. Jak przytulisz maluszka do piersi to już nic innego się nie
                            liczy. Wiem co mówię, bo troche miałam kłopotów na początku, ale nie będę Was
                            straszyła, bo przecież każdy ma innaczej. A taki maluszek to sama rozkosz.
                            Zobaczysz
                            Duzo ciepełka w te zimne dni!
                            I.
              • olina77 Re: Brzuszek 29.01.05, 12:36
                Cruk, może jednak powinnaś zmienić tą lekarkę? Weź namiary od koleżanek na
                godnych polecenia ginów. Opowiesz raz swoją historię nowemu lekarzowi i z
                głowy. Nie będziesz się martwić i denerwować przez tą obecną babę. A zwolnienia
                dają bez łaski. Ja chodziłam najpierw do poradni K i ze względu na moją chorobę
                nie było żadnego problemu z L4. Tak od 3 miesiąca chodzę prywatnie i też cały
                czas dostaję zwolnienie co miesiąc. Inne dziewczyny też tu piszą, że nie mają z
                tym problemów, tylko ta Twoja jest oporna. Przemyśl to jeszcze raz.
                Życzę powodzenia!
                • madzias1968 Re: do Sylkon 29.01.05, 13:58
                  To ja też poproszę o przesłąnie książki. Mój adres Madzias1968@o2.pl (lub na
                  priva). Z góry dziękuję. Magda.
                  • kata74 Witajcie Czerwcóweczki 2005 29.01.05, 15:44
                    nie mogłam się oprzeć żeby tu nie zajrzeć. właśnie przeglądałam ubiegłoroczny
                    kalendrz w którym zaznaczałam tygodnie ciąży. a teraz moja ciąża już buszuje po
                    dywanie i głośno domaga się mojej uwagi.

                    Życzę Wam wszystkiego dobrego, zdrówka, szybkich i lekkich porodów, i mnóstwa
                    radości z waszych szkrabów.

                    pozdrawiamy i trzymamy kciuki za kolejne pokolenie czerwcowych dzieciaczków!!!!!
                    • jaiza do Sylkon i nie tylko 29.01.05, 21:43
                      Kata74, fajnie, że tu wpadłaś, niech zdrowo rośnie Twój Maluch.
                      Sylkon, ja też chętnie poczytam tę książke.n Tym bardaiej, nże pracuję na Wydx.
                      Pedagogicznym i słyszałam wiele pozytywnych opinii o "zaklinaczce". Udało mi
                      sie obejrzeć tylko 2 odcinki, a chciałabym wyrobić sobie jakąś opinię. Z góry
                      dziękuję, podaję adres: ikrasiejko@interia.pl

                      Czy też nie możecie wejść na forum przez edziecko? Od wczoraj "nie wyświetla
                      srony"
                      Nie wiem jak bęe dzisiaj spać - na dole jest 18 - tka, muzyka wyje. Dobrze, że
                      Łuki usnął, najwyżej będziemy oglądać całą noc filmy. A może wykrzesam trochę
                      energii na małe co nieco. A jak u Was z tymi sprawami?
                      Dobra, kończę - I.
    • hania.wiecewicz ebook 30.01.05, 11:12
      Witam,

      Jezeli nie sprawiloby Ci kłopotu bardzo prosze o przeslanie ksiazki na moj adres Hanna.Wiecewicz@interia.pl
      Dzieki bardzo

      Hania
      • muszelka04 Re: ebook 30.01.05, 14:48
        To i ja poproszę o książeczkę Tracy Hogg.
        muszelka04@gazeta.pl
        Bardzo fajny jest ten jej program. Dla tych, które jeszcze nie oglądały podaję,
        że teraz on leci w czwartki i piątki na TVP2 ok.12.30.
        Olinko, trzymaj się. Leżenie w szpitalu nie należy do najprzyjemniejszych, ale
        to wszystko dla maluszka. Dasz radę i nawet się nie obejrzysz i znowu będziesz
        w domku pisać do nas. Trzymam kciuki za Was.

        U mnie kopanie w brzuszek coraz silniejsze. A do tego apetyt dopisuje na coraz
        to bardziej wyszukane rzeczy.
        Pozdrawiam zimowo
        Aga
        • sylkon Re: ebook 30.01.05, 20:05
          Jeszcze dziś Wam wyślę. Życzę miłej lektury.Pozdrawiam
          • anna.michal Re: ebook 31.01.05, 13:55
            Dzięki - przesyłka dotarła smile.
          • cruk dziekuje serdecznie! 31.01.05, 14:55
            mail dotarl!! jeszcze raz dziekuje

            Czuje sie dobrze, w zasadzie gdy Maluszek sie nie rusza, to nawet "zapominam"
            ze jestem w ciazy! Bardzo sie ciesze, ze fizycznie i psychicznie juz jest na
            prostej wink

            no a jutro do pracy.. uncertain jak mi w domu doobrze bylo..
            jesli nie uda mi sie ulozyc znosnego planu pracy - czy przeniesc jej do domu -
            to wybiore sie do innej dr smile

            usciski

            PS. a test na krzywa cukru czeka mnie w przyszlym tyg. ble.. wink
          • muszelka04 Re: ebook 01.02.05, 11:07
            Sylkon, dziękuję bardzo za książeczkę.
            pozdrawiam
            Aga
      • iwona077 Re: Ja też mam ebook 31.01.05, 11:18
        Jeżeli któraś z dziewczyn jeszcze nie dostała tej ksiązki Zaklinaczka dzieci to
        ja też ją mam i mogę wysłać.
        Pozdrawiam
        Iwona
        • lolo09 krzywa cukrowa 31.01.05, 11:41
          wlasnie wrocilam z badania
          ufffffff , wyszlo ok, na czczo 80, a po 50g glukozy 96 czyli w normie. straszne
          paskudztwo, na szczescie nie musze pic juz wiecej. z damianem zle mi wyszlo i
          musialam powtorzyc badanie na 75g. (pamietam ze siedzialam w parku na lawce i
          modlilam sie zeby nie "zwrocic" tego co wypilam). a przy okazji spotkalam
          kumpele ze studiow. okazala sie ze jest w 32 tc.no i nasza klasa planuje
          zebranie na 10 lat po maturze , ale jestesmy staruchy i co chwile slychac ze
          kolejny ktos ma lub bedzie mial babla smile))))))))))

          iwona jesli mozesz to przeslij mi ten e-book bo do mnie nic nie przyszlko.
          dzieki
          buziaki i trzymcie sie podaczas picia tego swinstwasmile)))))))
          • jaiza do Sylkon i nie tylko 31.01.05, 16:03
            Sylkon, dzięki !!!!! z przesłanie ksiązki, jeszcze nie otwierałam, bo mi się
            skończył abonament na ten miesiąc za internet, ale jutro to zrobie. Jesze raz
            wielkie dzieki.

            Dziewczyny, byłam dzisiaj w Auchan w 5, 10, 15. Nie mogłam się powstrzymac i
            wydałam 90 zł na ubranka dla Elżbietki. Są tam takie słodkie ! W dodatku są
            promocje, za te 90 zł kupiłam 2 koszulki - body zapinane z boku (jak z boczku
            maja guziczki to lepiej jest wkładac takiemu maluchowi co mu sie głowa kiwa),
            body, wdzianko (z polarku, bezowe, tak sliczne, ze może byc nawet do chrztu),
            pajacyki i spiochy. Teraz się tym zachwycam. I.
            • magdapik do iwona077 31.01.05, 17:02
              Poproszę o książkę na mdadej@wp.pl
              • azalea Re: do iwona077 01.02.05, 09:25
                Czy ja też mogę poprosić? Na anetak@radio.rzeszow.pl. Dzieki z góry i
                pozdrowienia smile
                Azalea, ex czerwcówka
        • aaniagdynia Re: Ja też mam ebook 31.01.05, 18:40
          Witam
          Czy mogłabym prosić również o ebook Zaklinaczki jak nie będzie problemu na
          wenta1@wp.pl
          Pozdrawiam Ania ccóreczka(8lat) synek(4lata)i niespodzianka (21tc)
          • sylkon Do lolo09 31.01.05, 21:26
            Przepraszam Cię bardzo, już za chwilkę Ci wysyłam książeczkę, na wypadek gdyby
            Iwona jeszcze tego nie zrobiła . Głupie przeoczenie. Mam nadzieję, że się nie
            gniewaszsmile
            A u mnie w środę USG i mam nadzieję, że leakrz nie wygada nam się z płcią. Mamy
            takie małe zboczenie i do końca chcemy nie wiedzieć, chyba, że dzidzia sama nam
            wszystko pokaże. Mam nadzieję, że jest wszystko w porządu. Już od ponad
            miesiąca kopie, tańczy, boksuje i tupie...
            Pozdrawiam. S.
            • lolo09 Re: Do lolo09 01.02.05, 12:04
              spoko
              juz zaczelam czytac. jest naprawde fajna.
              napisz koniecznie po co i jak
              smile)))
        • zafiron Re: Ja też mam ebook 09.02.05, 11:07
          Poproszę o książeczkę, bo na zwolnieniu jestem wiec miałabym czas poczytac.
          Z góry dziękuję.
          • zafiron Re: Ja też mam ebook 09.02.05, 11:28
            No ładnie a adresu to juz nie napisałam wink zafiron@gazeta.pl
    • aaniagdynia Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 01.02.05, 18:39
      Witam Wszystkie Przyszłe i Obecne Mamusie!!!
      Pisałam już na tym forum,ale to było dawno temu(chyba w listopadzie),potem
      gdzieś mi zagineło i zapomniałam.
      Termin mam na 20czerwca,a jest to mój trzeci dzidziuś.W domu mamy córeczke
      (8lat) i synka(4lata).Wkońcu mi powoli zaczynają przechodzić "całodzienne"
      mdłości i wymioty,więc czuje się coraz lepiej,najchętniej wziełabym się za
      jakiś remont,a jeszcze tydzień temu z trudem przychodziło mi wyjście do sklepu.
      Dzieci nie mogą się doczekać małego dzidziusia,ja zresztą też,chociaż po
      porodzie napewno będzie mi bardzo brakowało brzusia,wcześniej przynajmniej tak
      miałam,więc cieszę się z każdego dnia pewnie już ostatniej ciąży.
      Pozdrawiam i życze dużo zdrówka
      P.S.Dziękuje za Zaklinaczke,dotarła i z chęcią poczytam
      • cruk heej 02.02.05, 08:46
        czesc Aniu!


        a my drugi dzien w pracy smile wczoraj odkopywalam sie z maili (>200) i
        ogarnialam tematy biezace powolusiu. Maly raz na jakis czas demonstracyjnie
        cyrkowal w brzuszku, co by mama go polulala, wiec pokornie wedrowalam sobie
        powedrowac i pokolysac maluszka troszke smile)

        zaliczylam wizyte u prawnikow by sie zapytac jak formalnie zalatwic "tzw. zloty
        srodek" czyli np. oddelegowanie poza miejsce pracy np. do domu, ale zgodnie mi
        orzekli, ze utkne na kadrach, bo to precedens w skali firmy bylby, dla kadr
        problem, dla mnie gmeranie w umowie, bo wymagaloby to ingerencji w jej zasady
        wiec najprosciej - L4, a korporacja gigantyczna (>4000 pracownikow) i tak
        bedzie sie toczyc i tak smile

        Generalnie mam 3 wyjscia w zaleznosci co bym chciala:
        1. zwolnienie i nieprzejmowanie sie niczym
        2. umowienie sie z szefem na "taryfe ulgowa" i jej rodzaj - nieformalne (w moim
        przypadku oznacza to rowniez uzyskanie zgody prezesa oraz szefa od systemow
        zabezpieczen)
        3. formalne wystapienie o aneks do umowy (raczej fiasko z gory mozna zalozyc)

        Do konca tygodnia zobacze jak mi pojdzie i jak sie bede czula, oraz co moi
        szefowie postanowia wzgledem duzych projektow ktorymi sie zajmowalam/uje.

        W przyszly czwartek mam wizyte u dr, poprosze ja o zaswiadczenie "czego mi nie
        wolno w kontekscie pracy robic. np. siedziec >4h przy kompie, biegac przy
        organizaci konf. etc." i..zobaczymy..
        • doris312 nowicjuszka 02.02.05, 12:00
          Cześć dziewczynysmileJa od dawna śledzę wasze wypowiedzi ale niestety nie miałam
          internetu w domu i nie mogłam uczestniczyć w forumsad Ja mam termin na 10
          czerwca, jest to moja pierwsza ciaża i dzięki Wam mogłam dużo się dowiedzieć.
          Mam prosbę do kolezanki- Sylkon,która przesyła ksiażeczki o zaklinaczce żeby
          jak może mi tez przesłała na adres: doris312@gazeta.pl Pozdrawiam Was
          wszystkiesmile
          • jaiza o tym i owym 02.02.05, 12:55
            Witajcie Ania i Doris u nas, mam nadzieje, że bedziecie wpadały czesto.
            Własnie jestem w pracy, na dyzurze, miało przyjśc dwóch studentów i ani widu
            ani słychu. Cóż poczekam do 13 i się urwę, pozałatwiam chociaż zaległe sprawy
            na miescie. Idę też dzisiaj do internisty i na EKG przed wizyta u kardiologa.
            Muszę zobaczyć co z ta arytmia, niby uspokoiła sie, ale musze wyjasnic
            wątpliwosci, czy faktycznie jest to groźne przy porodzie.
            Cruk, trzymam za Ciebie i Twojego Synalka kciuki. Na pewno znajdziesz jakieś
            rozwiązanie.
            Olina, a raczej mezu Oliny daj znać co u Niej słychać. Myslimy.

            Zaczęłam czytać "Język niemowląt", póki co podoba mi sie. Dobrze, że ta
            książka, dzieki Sylkon dotarła do nas. Myslę, ze zwłąszcza Pierwooródkom sie
            przyda. Ciekawie bedzie jak na rówieśnikach bedziemy zdawały relacje z
            praktycznego wdrażania owych rad.

            Znów się nie powstrzymałam i kupiłam 2 koszulki dla Elżbietki. W ogole od tego
            siedzenia w domu - w pracy jestem raz w tygodniu, swiruję na tym punkcie. Dziś
            jedziemy do domu terscia z męzem po ciuszki po Łukaszku.
            Mam nadzieję, że to długo nie potrwa, bo wydam fortunę. Dobrze, że mam
            zamówienie na dwa artykuły, bo moje mysli wciąz krazą wokół dzidzi.
            Piszcie kobietki co u Was, bo tak jakioś cicho się zrobiło. I.
            • aaniagdynia Re: o tym i owym 02.02.05, 14:17
              Ja siedze w domu i do pracy nie chodzę,ale nie nudzi mi się bo przy dwójce
              dzieci się nie da nudzić. Aż się boje co będzie,kiedy trzeci maluszek przyjdzie
              na świat,ale jakoś dam rade,córka jest już duża i bardzo mi pomaga.Nie wiem
              tylko gdzie wstawić łóżeczko maleństwa,bo mamy 3pokojowe mieszkanie,do córki
              nie moge bo ona musi odrabiać lekcje itp,a niemowle mogłoby jej
              przeszkadzać.Natomiast synek ma mniejszy pokój i mogłoby być ciasno zmieści
              łóżeczko i szafke na ubranka, poza tym pewnie będzie bardzo zazdrosny,bo jest
              typowym mamisynkiem.Ale czym ja się martwie,mamy jeszcze sporo czasu.Ubranek
              za dużo kupować nie musze,bo mi zostały po synku.Jak do tej pory córeczka
              kupiła tylko za swoje kieszonkowe śliczny dresik w H&M i czapeczke,obawiam się
              że mogą być za małe bo to rozm.na 50cm,ale to nic,najwyzej będzie miała dla
              swojej chou-chou,chciała kupić i sama wybrała,to się nie wtrącałam.Malutkie
              ciuszki są słodkie i znając życie jeszcze do porodu coś nakupuje.Dla mnie każda
              ciąża jest inna i przezywam ją za każdym razem jakbym była pierwszy raz.Ciesze
              się z pierwszych ruchów,czytam jak w poszczegulnych tygodniach się rozwija.To
              jest tak samo jak z dziećmi,każde jest inne,potrzebuje indywidualnego
              traktowania,a rodzice tak samo przy każdy cieszą się z pierwszych kroków,słów,z
              pierwszego dnia w szkole.
              Ale się rozpisałam, musze iść bo synek buszuje w łazience.Dzisiaj nie poszedł
              do przedszkola i mu się strasznie nudzi,pewnie zaraz cos nabroji.
            • cruk Re: o tym i owym 02.02.05, 14:26
              bo wszystkie siedza i czytaja ksiazke smile))))))) stad taka cisza smile))
              • katika0303 Re: o tym i owym 02.02.05, 14:32
                albo pracują próbując nie zasnąć po nocnych harcach swoich starszych ale
                jeszcze nie za dużych pociechsad
                • doris312 ratunku!! 02.02.05, 16:33
                  Cześćsmile Nie potrafię wysłać wiadomośći na forum! Wcześniej już pisałam i nici!
                  Może teraz się uda- zobaczymysmile
                  • doris312 nowicjuszka 02.02.05, 16:41
                    Udało sięsmile Cześć wszystkim przyszłym mamusiąsmile Rano wysłałam posta ale nie
                    przeszedłsad No to jeszcze raz:
                    Od dawna czytam Wasze posty ale nie miałam w domu internetu i nie mogłam w tych
                    rozmowach uczestniczyćsad Ja też spodziewam się dzidziusia, termin mam na 10
                    czerwca więc jestem czerwcówkąsmile Mam prosbę do koleżanki która przesyła
                    książeczki o zaklinaczce, jak możesz to ja tez poproszę: doris312@gazeta.pl.
                    Pozdrawiam Was wszystkie, zabieram się za obiad,pa
                    • emma_euro_emma Re: nowicjuszka 02.02.05, 20:55
                      Witamy Cię Doris i cieszymy się, że do nas dołączyłaśsmile Napisz coś więcej o sobie.
                      Twój poranny post również dotarł, może go nie zauważyłaś.
                      Wpadaj do nas jak najczęściej i dziel się z nami swoimi radościami i obawami. Na pewno znajdziesz tu dużo wsparcia i potrzebnych rad, tak, jak ja je tu znalazłamsmile

                      Pozdrawiam.

                      Kasia / Gdańsk / 23 tc
            • irs3 Re: o tym i owym 05.03.05, 19:47
              Witam... mam ogromna prośbę, właśnie o tą książkę. Czy mozna ja przesłać droga
              elektroniczna... jeżeli tak to bardzo proszę.
              Iwona. mail. ik.ikey@interia.pl z tego częściej korystam...
      • iwona077 Re: USG 09.02.05, 13:28
        Wczoraj byłam na USG-państwowym. Dwa razy byłam prywatnie, a że chodzę
        państwowo do lekarza to dostałam teraz skierowanie na usg państwowo. Tylko
        jeden lekarz robi w tej przychodni państwowo. Monitor zwrócony do siebie, ja
        nic nie widziałam. Mąż stał za nim to cos tam zobaczył. Nic nie pokazał nie
        wytłumaczył. Jak skończył robic usg to tylko powiedział dziecko zdrowe,
        wszystko w porządku. Dla mnie to najważniejsze, ale jakiś taki niedosyt.
        Zapytałam czy można znać płeć odpowiedział tak: dziewczynka. Potwierdził nam to
        co powiedział pierwszy lekarz. I chyba będzie Ania.
        Tylko stwierdził, że jest to XXII tydzień, a ja jutro mam 24. Napisał BPD -
        5,8cm AC - 18,2cm, waga około 600g. Jak wpisałam to w interpretator usg na
        www.noworodek.pl to mi napisał że jest to 23 t i 5 dni a Ac 23 tydzień. Jakie
        są w końcu normy i czy wszystko w porządku. Ostatnie usg też miałam niecałe dwa
        tygodnie do tyłu.
        Przedwczoraj przystawiłąm rączke Kubusia do brzuszka jak dzidziuś fikał. I w
        pewnym momencie go kopnął. Ale to był niesamowity widok. Tak mu oczka
        zabłyszczały. O dzidziuś mnie kopnął! Był bardzo zdziwiony.
        Ogólnie wszystko ok. Jutro ide na krzywą cukrową. Bedzie to dla mnie sądny
        dzień, bo przy Kubie miałam cukrzycę. Boją sie że teraz powtórzy sie to samo.
        Dwa tygodnie temu miałam robiony cukier na czczo i wyszło 71 czyli ok. Ale
        różnie to bywa. Nie wiem jak wytrzymam do wyników.
        Pozdrawiam wszystkie mamusie.
      • iwona077 Re:USG 09.02.05, 13:28
        Wczoraj byłam na USG-państwowym. Dwa razy byłam prywatnie, a że chodzę
        państwowo do lekarza to dostałam teraz skierowanie na usg państwowo. Tylko
        jeden lekarz robi w tej przychodni państwowo. Monitor zwrócony do siebie, ja
        nic nie widziałam. Mąż stał za nim to cos tam zobaczył. Nic nie pokazał nie
        wytłumaczył. Jak skończył robic usg to tylko powiedział dziecko zdrowe,
        wszystko w porządku. Dla mnie to najważniejsze, ale jakiś taki niedosyt.
        Zapytałam czy można znać płeć odpowiedział tak: dziewczynka. Potwierdził nam to
        co powiedział pierwszy lekarz. I chyba będzie Ania.
        Tylko stwierdził, że jest to XXII tydzień, a ja jutro mam 24. Napisał BPD -
        5,8cm AC - 18,2cm, waga około 600g. Jak wpisałam to w interpretator usg na
        www.noworodek.pl to mi napisał że jest to 23 t i 5 dni a Ac 23 tydzień. Jakie
        są w końcu normy i czy wszystko w porządku. Ostatnie usg też miałam niecałe dwa
        tygodnie do tyłu.
        Przedwczoraj przystawiłąm rączke Kubusia do brzuszka jak dzidziuś fikał. I w
        pewnym momencie go kopnął. Ale to był niesamowity widok. Tak mu oczka
        zabłyszczały. O dzidziuś mnie kopnął! Był bardzo zdziwiony.
        Ogólnie wszystko ok. Jutro ide na krzywą cukrową. Bedzie to dla mnie sądny
        dzień, bo przy Kubie miałam cukrzycę. Boją sie że teraz powtórzy sie to samo.
        Dwa tygodnie temu miałam robiony cukier na czczo i wyszło 71 czyli ok. Ale
        różnie to bywa. Nie wiem jak wytrzymam do wyników.
        Pozdrawiam wszystkie mamusie.
        • iwona077 Re:USG 09.02.05, 13:36
          Namieszałam trochę. Nie chciał mi wysłać mojej wiadomości. Trochę
          zmodyfikowałam nazwę i wysłał. A teraz okazało się że wysłał obie wiadomości.
          Może ja jestem jakaś nerwowa? Sorry
        • cruk dr i dr 10.02.05, 14:20
          bylam we wtorek u mojej "starej" pani dr..
          niebo a pieklo w porownaniu z wizytami u mojej "prowadzacej" w szpitalu...

          1. poswiecila mi tyle czasu ile chciala i ile bylo potrzeba - rozmawialysmy o
          wszystkim i wszystkiego uwaznie wysluchala
          2. zmierzyla cisnienie - wyszlo mi jak na mnie wysokie - prawie 140 na costam
          (a ja mam zwykle 100/55 gora 120/70) wiec sobie je podkreslila krecha gruba
          3. badanie na fotelu, zauwazyla malego "plumka" ze sluzowki (mialam kiedys
          leczona nadzerke i zostala mi mala blizna-szramka -raz ja widac, raz nie -
          zalezy od cyklu i zluszczania sluzowki - ale to jedyny lekarz ktory ja
          zauwazyl) - przypomnialam jej o tym, ale zaznaczyla ze wie, i chce go
          monitorowac smile)
          4. stwierdzila, ze ok szyjka zamknieta, ale niepodobaja jej sie lekkie uplawy,
          a raczej zbyt obfita wydzielina
          5. zrobila USG, dlugo ogladala szyjke, mierzyla, ogladala - jak sie wyraza o
          dzidzi Malego Czlowieka
          6. zwazyla i przystapila do "wywodu"

          stwierdzila, ze szyjke mam w dolnej granicy normy, ale ze jak na wiek ciazy nie
          mozna jej nazwac dluga, chociaz nie jest tez niepokojaco krotka, uwaza jednak,
          ze ze wzgledu na moje pobolewania brzucha oraz "uplawy", chce ja obserwowac nie
          rzadzien niz co 2 tyg.

          chce mi zrobic posiew - pierwszy lekarz ktory sam z siebie to badanie
          zaproponowal i nie trzeba go o to prosic, ale jak sie zmniejszy wydzielina

          stwierdzila, ze bezdyskusyjnie wysyla mnie na 2 tyg. zwolnienia, bo kieruje sie
          troska nie tylko dziecka czy stanu ciazy ale i matki

          zaniepokoila sie rowniez dosc malym przyrostem wagi (w ciagu ostatnich 2 tyg.
          przybralam na niej niecale 800 gramow)

          dzis po raz ostatni bylam tez w szpitalu u mojej "prowadzacej"

          1. cisnienie 105/55 - suuper
          2. waga - niecale 800 gramow wzgledem ostatniego wazenia 2 tyg. temu - suuuper
          3. na fotel - uplawow nie zauwazyla, ani tego ze stosuje krem na noc - co
          jestem przekonana "ze widac", wymacala - stwierdzila ze suuuper
          4. ostatnie USG - szyjka bardzo dluga, wszystko suuuper
          5. wygladam kwitnaco
          6. nastepna wizyta za 6 tyg., ale jej nie bedzie, bedzie inny lekarz a z nia to
          sie zobacze w II polowie kwietnia
          7. a biorac pod uwage ze wszystko super, to moja wizyta w szpitalu byla mocno
          nad wyraz i niepotrzebna (tu galki oczne mi wyskoczyly i potoczyly sie pod
          biurko)
          8. wizyta trwala z zegarkiem w reku niecale 15 min.

          dowiedzialam sie rowniez od mojej gin (starej), ze lekarze ze szpitala malo sie
          interesuja "opakowaniem ciazy" czyli mama i jej stanem zdrowia czy psychiki,
          ich interesuje wylacznie stan ciazy i dziecka, dopoki z tymi dwoma "czynnikami"
          wszystko jest "suuuper", to fakt, ze mama czuje sie gorzej czy zle jest malo
          istotny - tak dlugo dopoki nie ma to wplywu na stan tych dwoch powyzszych..

          co wiecej, monitorowani przez ZUS nie chca ryzykowac "szpitalem" wiec
          wystawiaja zwolnienia w ostatecznosci (tj. w okolicach zblizajacego sie porodu,
          bo jak z ciaza cos moze byc nie tak, to wystawiaja skierowanie do szpitala a
          nie zwolnienie w celu odpoczynku etc.etc.)

          moja gin stwierdzila ze rozumie iz zdecydowalam sie na lekarza w szpitalu,
          chociaz to nie oznacza "gwarancji" na porod w danym szpitalu (rodzic mozna
          wszedzie) a obecnosc lekarza przy porodzie gwarantule wylacznie wylozenie
          okreslonej nan sumy..

          natomiast w przypadku gdy ona zdecyduje ze lepiej dla mnie jest przebywac na L4
          a lekarz "prowadzacy-szpitalny" stwierdzi ze wszystko jest "suuuper", to ZUS
          zainteresuje sie tym lekarzem, ktory nie jest "prozusowski" oraz rzeczona
          ciezarna..

          tyle slowem streszczenia wink

          jestem wiec w domu, Maluszek dokazuje, brzuszek nas nie boli, slonce swieci,
          wysypiamy sie za wsze czasy, dawkujemy wszelkie aktywnosci, a prace schowalam
          sobie gleboko w powazanie - a co

          aha zapytalam tez "moja stara gin" czy jesli zle sie czuje w pracy, a lekarze
          (czego nie do konca rozumiem) - jedni kaza mi wtedy lezec i odpoczac, z
          kolei "prowadzaca" - chodzic to czy mam prawo isc sie zwolnic - stwierdzila, ze
          formalnie takiego prawa nie mam i ze "ukladanie sie' z pracodawca tak by bylo
          wszystko w miare formalne - to ingerencja w umowe i tyle mi z tego dobrych
          checi..

          smiala sie tez, ze sprzeczne pozornie stwierdzenia lekarzy z mojego punktu
          widzenia, z ich sa w sumie dosc logiczne wink))

          sciskam Was mocno

          PS. dzidzia zdrowiutka! serduszko, kregoslop etc., ilosc plynow, lozysko
          prawidlowe

          maluszek idzie rowno wg USG ma 23 tyg i 1 dzien wg OM ma 23 tyg. smile)

          i teza "raczej chlopak" na razie sie powtarza wink)
          • emma_euro_emma Re: dr i dr 10.02.05, 20:36
            Kurczę, wiesz co - ta Twoja prowadząca to jest parodia lekarza. Dobrze, że poszłaś do tej drugiejsmile A Ty nie byłaś przy każdej wizycie ważona i nie miałaś mierzonego ciśnienia? Przecież to podstawowe informacje, które wpisywane są do karty ciąży.
            Na pewno się uspokoiłaś po tej wizycie - cieszę się, że poprawiło Ci to nastrójsmile

            Pozdrawiam.
            • cruk Re: dr i dr (watek z 10 lutego) 11.02.05, 11:13
              bylam wazona za kazdym razem (i mialam mierzone cisnienie), tylko to co
              dla "starej gin" jest niepokojace, dla prowadzacej ze szpitala jest "suuper"..

              mnie tez niepokoil stosunkowo maly przyrost wagi, wiem, ze to zalezy od
              predyspozycji genetycznych, hormonow etc.etc., ale ja zamiast przybierac na
              wadze, tracilam kg mimo braku wymiotow - a to nikogo nie zaniepokoilo - poza
              moja "stara gin", ktora stwierdzila, ze spadek wagi byl nagly (tuz przed tym,
              jak w grudniu na swieta tak bardzo zle sie poczulam).

              usciski
    • emma_euro_emma Blog 02.02.05, 20:46
      Chciałam Wam polecić super bloga pt.: "Matka mojego dziecka" (na jego podstawie powstała książka pod tym samym tytułem). Poczytajcie sobie od początku, facet naprawdę rewelacyjnie piszesmile

      www.matkamojegodziecka.blog.pl/
      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 23 tc
    • sgosia5 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 02.02.05, 21:38
      Byłam dziś u gina, wszystko ok, pomimo twardego brzucha co jakiś czas,
      sporadycznych skurczów, ciążenia brzucha i troche słabszej morfologii. Uff!
      Odetchnęłam z ulgą, bo miałam ostatnio obsesję, że mi się szyjka skróciła...
      Mam brac no-spę 3x2 i się oszczędzać, bo tych skurczów mam w normie.
      No i po usg wiadomo już, podobno na 100%, że to dziewczynka! Ja się cieszę, ale
      maż chyba poczuł się trochę zdominowany przez kobiety... Nie wszedł ze mną, bo
      Hanka nam zasnęła w drodze w samochodzie i z nią został. Wyspała się i teraz
      szaleje. A teraz muszę jeszcze wymyślić imię dla dziewczynki, bo dla chłopca
      już miałam...
      Pozdrawiam!
      Mama wkrótce dwóch córeczeksmile
      • rengii Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 02.02.05, 21:57
        A mi ostatnio brzuszek jakos tak wyskoczył. I kilogramów zaczęło przybywac smile
        Na szczęście na razie poszło tylko w brzuszek, reszta bez zmian.

        Dzis miałam "bojowe zadanie" - odebrać z przedszkola siostrzenicę - mogłam się
        wprawiać w ubieranie, prowadzenie za rączke itp. Ale myślę, że z własnym będzie
        inaczej... mała trochę się ociągała - ale może wszystkie dzieci tak mają?

        Dzis też zmieniłam, fryzurę - skróciłam do ucha. Siostra - domowa fryzjerka i
        doświadczona mama stwierdziła, że teraz jeszcze moge nosić rospuszczone. Po
        porodzie, to już wskazane związane, bo dzidzius pociągnie, a i nawet może
        powyrywać smile. No to od dzisiaj noszę rozpuszczone. Do tej pory (głównie z
        lenistwa) nosiłam związane. A i mojemu M spodobałam sie w nowej fryzurce.
        Stwierdził, że teraz to będę pyza na całego smile)

        A, i dziś zarezerwowałam bilety na jutro do teatru - stwierdziłam, że to
        ostatnie miesiace na tego typu wyjścia smile
      • lolo09 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 02.02.05, 21:59
        gratulacje!!!!!! no i super ze wszystko ok
        dbajcie teraz o swojego tatusia-rodzynka smile)))))))
      • emma_euro_emma Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 02.02.05, 22:56
        Fajnie, Gosiu, że jest ok i gratuluję kolejnej młodej damy - na pewno będzie taka śliczna, jak Twoja Haniasmile
        A tak na marginesie, to już dużo z Was wie, jaka będzie płeć Maleństwa i w większości są to chłopcy, prawda? Więc w końcu jakaś dziewczynka pokazała się na horyzonciesmile

        Pozdrawiam.
      • sowikoj Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 03.02.05, 10:16
        Gratulacje Gosiu! Cieszymy się razem z Tobą!smile) Zazdroszczę Wam, że wiecie
        jaka będzie płeć. Ja chciałabym dziewczynkę (synka juz mam), ale coś mi mówi,
        ze będzie drugi synuś. Dowiem się w piątek wieczorem. Trzymajcie kciuki, żeby
        dzidzius pokazał sie w pełnej krasie.
        A może zrobimy ankietę co wróżycie i zobaczymy czy mogłybyśmy być wróżkami?
        Zapraszam. Dodam, że jak sobie robiłam z internetu żartobliwy teścik co będzie
        to na 52% dzieczynka. Ale to prawdopodobieństwo ..... ;-~
        Co Wy na To?
        Pozdrawiam.
        I.
        • sylkon Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 03.02.05, 10:41
          Cześć dzieeczyny. Byliśmy wczoraj na USG, z dzidzią jest wszystko w porządku,
          rozwija się prawidłowo i jest większa niż wskazywałyby na to moje obliczenia -
          lekarz określił wiek na 22 tydzień i 4 dni, a wg OM to 21 i 4 dzień. Ale nie
          przejmujemy się tym, ważniejsze jest to, że jest zdrowe. Martwi mnie za to coś
          innego, obudziłam się dziś z bólem głowy i za uszami i mam wrażenie, że lekko
          się zaokrągliłam. Boje się, że to ŚWINKA. W mojej pracy panuje epidemia, ale
          byłam na 100% pewna, że już na nią chorowałam. Niestety dziś moja mama
          zaniepokoiła mnie jeszcze bardziej, bo nie pamięta czy chorowałam. Myślała, że
          będzie wszystko pamiętać i niczego nie zapisywała (nauczka dla mnie). W
          książeczce zdrowia też nie mam wszystkich wpisów.
          Słuchajcie, czy wiecie, jakie konsekwencje może mieć ta choroba dla 21 tyg
          dziecka? Jeśli coś słyszałyście to napiszcie, bo zaczynam się denerwować. Mam
          cichą nadzieje, że to moje przewrażliwienie, a ból spowodowany jest gapieniem
          się w ekran komputera.
          Pozdrawiam i czekam na info.
          • madzias1968 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 03.02.05, 11:18
            Sylkon, z tego co czytałam na forum świnka nie powinna mieć wpływu na maluszka,
            tym bardziej, że to już 22 tc. Tak więc nie przejmuj się. POzdrawiam Magda.
            • olina77 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 03.02.05, 14:11
              Śpieszę z informacjami co u mnie. Mamy problemy z netem i nie mogłam wcześniej.
              W poniedziałek zarejestrowano mnie na środę na konsultację. Było ze 20 kobitek
              z brzuchami i cukrzycą - trochę pocieszające, że nie ja jedna. Rozmowa trwała
              ze 2 minuty - skierowanie do szpitala (na 16 lutego) i prowadzić się jak każdy
              cukrzyk (poszukać sobie wiadomości co i jak, bo pan doktor nie jest od tego).
              Także teraz siedzę i kopię w necie wiadomości na ten temat. Może macie jakieś
              linki?

              Iwona077 - ja miałam od razu robioną glukozę 75 ze względu na nadwgę. Po
              godzinie miałam 197, a po dwóch 212! Lekarz powiedział, że po odserwacji i
              badaniach w szpitalu wyjaśni się, czy insulina, czy tylko dieta. Mój dziadek
              miał silną cukrzycę i może okazać się, że wcześniej ją miałam i nie wiedziałam.
              Lekarz powiedział, że to by było fatalne w skutkach dla dziecka, ale nie
              powiedział dlaczego. Wolę nie szukać o co mu chodziło.

              Generalnie mam doła i pochlipuję sobie po kątach jak męża nie ma.
              Dzięki, że myślicie i wspieracie.
              Ja wam wszystkim również życzę samego dobrego i trzymam kciuki, żebyśmy
              wszystkie dotrwały i urodziły zdrowe dzidzie...

              A pączka to dzisiaj niestety nie zjem! Także niech każda zje o jednego więcej
              za mnie smile
        • sgosia5 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 03.02.05, 11:14
          Ja też robiłam taki śmieszny test i wyszła dziewczynka na 67% smile Myślę,że u
          ciebie sowikoj moge postawić na chłopczykasmile
          • lolo09 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 03.02.05, 14:09
            ja robilam ten test i na 75% miala byc dziewczynka a jest krysian smile))))
            co do swinki to ponoc faktycznie nie jest grozna ale lepiej dryndnij do gina
            na forum czerwiec 2005 jest na 15 porodów 9 chlopakow, wiec dziewczyny nie beda
            mogly narzekac na brak powodzenia smile)))))
            a poza tym w mnie wszystko ok, np moze poza bolami kregoslupa zwlaszcza na
            wieczor. za tydzien ide na wizyte i bede robic posiew. jestem tez ciekawa co z
            moja nerka. poki co jak zaczynam ja czuc to pije pol piwka i przechodzi.
            brzusio rosnie i juz lapie sie na tym ze nie moge szybko chodzic smile
            tez juz snuje plany odnosnie pokoju damiana po przeprowadzce (krystian poki co
            zamieszka z nami, a komode i luzeczko ma.) damianowi dzis za to dokupilam
            piekna wielką kaczuche-pojemnik na zabawki i skrzynie piracka na male resoraki.
            ma juz stolik z krzeselkami , a wszystko w kolorach zolto- pomaranczowo-
            granatowych. dzis tez nie moglam sie oprzec i kupilam krystianowi komplecik na
            lato (slodziutki z misiem i pomaranczowy czyli w moim ulubionym do niedawna
            kolorze). szczerze mowiac to od poniedzialku zamiast pisc prace snuje sie,
            sprzatam i przegladam co mam a co mi jeszcze brakuje.....
            obiecalam sobie ze od poniedzialku biore sie do roboty bo wiosna tuz tuz .....
            pozdrawiam smile)))
            p.s. podobna czekaja nas upaly, 30 st juz w maju smile)))))
            • aagulek zwolnienie 03.02.05, 21:04
              witam, a ja znowu na zwolnieniu, niby normalna wizyta kontrolna, ale ze w
              zeszlym tygodniu mialam twardniejacy brzuch, to mimo ze w tym bylo ok...Pani Dr
              zadala tylko pytanie czy jak bede na zwolnieniu to bede pracowac, powiedzialam
              ze taka rzeczywistosc chyba ze dostane kopa w tylek i uslysze ze mam zakaz to
              nie..no i poszlismy na usg do drugiego gabinetu, bo nie czuje jeszcze ruchow i
              by mnie uspokoic sprawdzalismy jak sie miewa Maluszek, nozki sobie
              skrzyzowal,drapal sie glowie jakby sobie myslal co Wy tam ode mnie chcecie ;-
              )...no i po powrocie do gabinetu, siadla spojrzala na kalendarz i oznajmila ze
              skoro ja nie chce sluchac to ona nie bedzie dyskutowac i w takim razie do 24
              mam odpoczac i zero pracy w domu...no to odpoczywamy...i leczymy bakterie w
              moczu...pozdrawiam cieplo, Agnieszka i Maleństwo 19t5dc
    • emma_euro_emma Serduszko 03.02.05, 19:50
      Byłam dzisiaj u lekarza i próbował on usłyszeć serduszko Maleństwa przez swoją aparaturę, ale nic nie dał rady usłyszeć. Nie wiem, czy powinnam się martwić. Lekarz mnie pocieszył, że może być jeszcze za wcześnie (czy to możliwe?), albo, że to taki mały złośnik i nie chce dać posłuchać. Niby powinno być ok, bo czuję ruchy Maleństwa, ale jakoś tak się zaniepokoiłam.
      Napiszcie mi, proszę, czy mam powody do obaw?
      • ewa75_sochaczew Re: Serduszko 03.02.05, 20:14
        Witam przyszłe mamy!
        Co do bicia serduszka, to chyba temu lekarzowi aparatura wysiadła. Tętno można
        wyczuć już w 7 tygodniu (przynajmniej u mnie tak było). Ale nie przejmuj się,
        skoro czujesz ruchy, to na pewno wszystko jest ok.

        Dawno tu nie zaglądałam i miałam sporo do czytania, tyle zmian i nowych
        wiadomości u Was! Cieszę się, że niektóre już znają płeć. Dopiero w połowie
        lutego mam wyznaczoną wizytę i wtedy dostanę skierowanie na USG.

        Jeśli mogę prosić, to chętnie poczytałabym sobie tę książkę. Bardzo proszę o
        wysłanie jej na adres: ewa.za@wp.pl

        U mnie w zasadzie bez zmian. Mam apetyt jak nie wiem co (dziś pochłonęłam aż 4
        pączki - w końcu mamy tłusty czwartek), ale na razie w sumie przybyło mi 4-5 kg.
        Do pracy chodzę, bo w sumie czuję się dobrze, tylko wieczorem czasem kłuje mnie
        trochę brzuszek. A mały czasem już nieźle mnie pokopiesmile.
        Pozdrawiam Was wszystkie. Trzymajcie się ciepło, życzę dużo zdrówka!

        Ewa
        • emma_euro_emma Re: Serduszko 03.02.05, 20:52
          A czy to możliwe, że Maluch tak się ułożył, że po prostu trudno usłyszeć? Bo słychać było tylko - jak lekarz to nazwał - szum pępowiny. No ale to niemożliwe, żebym czuła ruchy, jakby serduszko nie biło.
          Jak Wy to robicie, że tak mało przybieracie na wadze? Ja się dzisiaj ważyłam i od początku ciąży przytyłam 13 kg!

          Pozdrawiam.
          • jaiza Wymiary brzusia 03.02.05, 21:15
            Emma, nie przjmuj się, przecież nie możliwe, żeby dziecku, które się rusza nie
            biło serce! Co do tycia to ty tyle przybrałas, bo jak pisałaś miałaś niedowagę
            przed ciązą, to wtedy normalne.
            Ja dziś stanęłam z profilu przed lustrem i zobaczyłam wielki brzuch, zmierzyłam
            się w najszerszym miejscu i mam 103 cm (!) a zwykle 70. Ciekawa jestem ile Wy
            macie, zmierzcie się, proszę.
            U mnie też "instynkt gniazda" w rozkwicie. Przywiozłam wczoraj z mieszkania od
            teścia ubranka po Łukaszku, całkiem ich sporo i bardzo dobrym stanie, te małe
            jak nowe. Miałam je dzisiaj odświezać, ale zauważyłam, że to chyba przesada, w
            końcu zostało jeszcze prawie 4 miesiące. Cieszę się, że u Was wszytko w
            porządku. Czekam na dalsze wieści i wymiary brzusia. I.
            • lolo09 Re: Wymiary brzusia 03.02.05, 22:25
              ja od 3 tyg mam 88 cm ale brzuch rosnie w gore, bo robi sie coraz wieksza
              pilka.
              co do serduszka to dziwne ze nie czul, ale moze cos mu sie aparat przytkal albo
              male mu uciekalo spod glowicy, bo powinno byc juz wyczuwalne przez stetoskop. u
              mnie na usg w 21 tc bylo slychac i tetno i szum, ale skoro sie rusza to
              przeciez jest ok !!!!
              buziaki smile))0
              • aaniagdynia Re: Wymiary brzusia 04.02.05, 08:19
                Witam.Ja mam 82cm w pasie w najszerszym miejscu, ale brzuch zaczyna mi się od
                kilku dni rozlewać na boli, a miałam taką fajną piłeczkę. No i jestem 4kg do
                przodu.
                Byłam wczoraj w 5-10-15 i kupiłam malutki pajacyk, a raczej wydawał mi się
                malutki przy ciuszkach dla moich starszaków, bo wzięłam na 68cm,a miał być do
                szpitala.Mąż jak poszłam do samochodu wrócił się i kupił jeszcze jeden i
                niestety też na 68cm,ale to nic i tak się przyda.Mają tam wyprzedaże,wiec warto
                się wybrać.
                Pozdrawiam
                • cruk Re: Wymiary brzusia 04.02.05, 09:26
                  a ja nie wiem, nie mierzylam..
                  ale wzgledem wagi z poczatku ciazy waze juz prawie 2 kg wiecej smile))) tadammm!
                  brzuszek mam malutki, ale juz powoli sie objawia smile

                  wczoraj wyladowalam wczesniej w domu, bo sie zle czulam a tabl rozkurczowe nie
                  pomogly, doszly mi do tego jakies uplawy ?!? chcialam sprawidzic, oczywiscie
                  moja prowadzaca poza zasiegiem, nie chce mi dac do siebie komorki, a pod
                  stacjonarnym raz jest a raz jej nie ma, i to jeszcze w okreslonych godzinach -
                  wiadomo, wiec odeslano mnie na izbe przyjec - senkju wery macz.. wiadomo jak
                  lekarz na izbie reaguje (mialam przyjemnosc przekonac sie 2 razy) - ma
                  racje "zauwazajac", ze nie jest od prowadzenia ciazy i odsylajac do
                  prowadzacego - i tak w kolko sie mozna ganiac.

                  Zlapalam za to za tel i skontaktowalam sie z moja "stara" gin, ktora
                  mnie "prowadzila" przez pare lat, ale sie nam kontakt urwal rok temu, przyjmie
                  mnie we wtorek, wkurzyla sie ze taki mi balagan zrobili i stwierdzila ze
                  spokojnie moze mi od poniedzialku wypisac zwolnienie..

                  zbulwersuje wiec co poniektore osoby na forum (vide watki na ciazy) i bede w
                  tajemnicy przed szpitalna biegac do 2 lekarza prywatnie, ale potrzebuje
                  kontaktowac sie czasem z lekarzem chocby by sie skonsultowac, a nie od wizyty
                  do wizyty..

                  wczoraj zamiast na izbe przyjec pojechalam wiec do kliniki sprawdzic co z
                  brzuszkiem i sie "uspokoic", okazalo sie ze szyjka zamknieta, brzuszek troszke
                  twardy, ale mam sobie polezec a bole ktore trudno "zbic" rozkurczowymi, to
                  czasem typowe dla powiekszajacej sie macicy, lekarz u ktorego juz awaryjnie raz
                  wyladowalam przed swietami, stwierdzil, ze niestety ale wywolalo je siedzenie w
                  okreslonej pozycji przy biurku albo bieganie..

                  Spalam wczoraj wiec jak zabita po wizycie u lekarza, kolo 21 krociutka kapiel,
                  pelne rozanielenie i myk znow do lozka, brzuszek juz nie boli, mieciutki, a ja
                  sie dobrze czuje, grunt to odpoczac i sie wyspac smile

                  ciuszkow i rzeczy dla dzidzi jeszcze nie kupuje, nie moge sie przelamac..

                  sciskam

                  Pat.
            • cruk Jak czesto USG 04.02.05, 09:36
              dziewczyny powiedzcie prosze, czy mozna gdzies znalezc informacje, a moze
              wiecie, jak czesto mozna robic USG w czasie ciazy. Wiem ze opinie sa rozne.
              Jedni twierdza ze ultradzwieki nie sa "inwazyjnym badaniem", inni ze nie
              wiadomo - bo nikt tego nie weryfikowal etc.etc.

              Wiem, ze jesli jest potrzeba, do lekarze raczej sie nie pytaja ile juz sie USG
              mialo, tylko je wykonuja.

              1 i 2. Ja mialam 2 USG "planowe" tj. w 9 i 13 tyg. ciazy,
              3. ale kolejne juz w 18 tyg. w ciagu godziny mialam 2 USG sprawdzajace stan
              ciazy i trzewi ze wzgledu na bole, wykonywane przez 2 specjalistow roznych,
              4. w 20 tyg. w szpitalu
              5 i 6?. w nastepnym tygodniu znow mnie czeka USG (o ile nie 2)

              i pod koniec lutego - bo mam byc monitorowana co 2 tyg. (USG zew i wew -
              mierzenie szyjki).

              hmm..czy ktoras z Was rowniez miala tyle badan wykonywanych?
              • cruk art 04.02.05, 09:39
                po trosze sama sobie odpowiadam, a dla chetnych zamieszczam art o USG:

                www.wprost.pl/ar/?O=3565
                • muszelka04 Re: art 04.02.05, 13:22
                  Witajcie,
                  Cruk-co do USG to ja też ich już sporo miałam, bo przy każdej wizycie lekarz mi
                  je robi i to ten sam, więc myslę, że on zdaje sobie sprawę z ilosci tych badań
                  USG i gdyby były jakies przeciwskazania, to sam by je ograniczył. Myśle, więc,
                  że nie powinnysmy sie przejmować. A na pewno przyjemnie jest popatrzeć nam na
                  nasze maleństwa. Czytałam gdzieś wczesniej, że te fale ultradzwiekowe nie sa
                  tak mocne aby były szkodliwe dla dziecka, a te "przez brzuszek" sa nawet
                  słabsze od tych przy USG dopochwowym.
                  • muszelka04 orzeczenie lekarskie 04.02.05, 13:29
                    Słuchajcie, dostałam z pracy z kadr do wypełnienia przeze mnie i
                    lekarza "wniosek w sprawie przedłużenia okresu wypłaty zasiłku chorobowego".
                    Czy któras z Was, które sa cały czas na L4 dostała tez coś takiego??
                    Ja na zwolnieniu jestem od października i od listopada mam wypłacany zasiłek
                    chorobowy. W części, którą ma wypełnic lekarz ma wpisac przebieg "choroby" i
                    dołączyc dokumentację (chyba chodzi i zapiski w karcie) i wyniki badań. Lekarz
                    ma na podstawie tego wniosku wydać orzeczenie w sprawie ewentualnego
                    przedłużenia wypłaty zasiłku chorobowego. Boję sie, że będę musiała iść na
                    jakąś komisję do ZUS-u.
                    Czy któraś z Was spotkała się już z taką sytuacją. Pomóżcie sad(
                    • olina77 Re: orzeczenie lekarskie, usg, ruchy 04.02.05, 14:49
                      Muszelka, ja jestem od początku na zwolnieniu, ale mam własną działalność gosp.
                      i tylko zanoszę zawsze do ZUS-u zwolnienia, a oni mi przysyłają kasę. Nikt nic
                      nie kazała mi wypisywać, nigdzie mnie nie wzywali.

                      Cruk, ja przez pierwsze 3 miesiące chodziłam i do prywatnego i do poradni K i
                      obaj ginekolodzy robili mi USG (wiedząc, że chodzę też do drugiego). Od 3
                      miesiąca chodzę już tylko do prywatnego i robi mi USG co miesiąc. Nie jestem w
                      stanie zliczyć ile razy już podglądliśmy malucha. Oprócz tego byłam na USG
                      dopplerowskim w związku z tą nieszczęsną przeziernością co mi wyszła dożo za
                      duża.
                      Pytałam się lekarza jak USG wpływa na dziecko i powiedział, że ono odbiera to
                      jak ktoś zanurzony w wannie, komu się puka w bok wanny. Wydaje mi się, że by
                      nie dawkowali nam tego za często, gdyby było szkodliwe.

                      Zapomniałam się pochwalić, że w końcu czuję ruchy bobasa!!! Juz z tydzien! To
                      jest super!
                      A ja przytylam 3 kilo od poczatku.
                      • madzias1968 posiew z szyjki 04.02.05, 15:13
                        Dziewczyny czy robiłyście posiew z szyjki macicy? Jeśli tak, to czy zlecił wam
                        to lekarz czy na własne życzenie?
                        Zastanawiam się właśnie czy zrobić czy nie. Mój lekarz twierdzi, że nie ma
                        takiej potrzeby i wystarczy tylko posiew moczu (mam liczną florę bakteryjną w
                        moczu i jasne upławy).
                        A jednak tyle dziewczyn pisze o konieczności wykonania tego posiewu, że juz
                        sama nie wiem. Skłaniałabym sie na tak.
                        POzdrawiam Magda.
                    • sgosia5 Re: orzeczenie lekarskie 04.02.05, 15:39
                      Niestety takie są ostatnio przepisy!
                      Mnie to nie dotyczy, bo jestem na urlopie wych. ale moja siostra, która też
                      jest w ciąży i już dość długo na zwolnieniu też ma teraz problem: wrócić do
                      pracy czy nie?
                      Ogólnie rzecz biorąc jak będziesz na zwolnieniu powyżej pół roku to potem nie
                      przysługuje Ci już zasiłek chorobowy! Chyba ,że najpóźniej 120 (!!!) dni przed
                      upływem końca tego okresu zasiłkowego (a to oznacza de facto po trzech mies.
                      zwolnienia) płatnik Twoich składek złoży wymieniony przez Ciebie wniosek i
                      wtedy po jego rozpatrzeniu przez ZUS ( może to więc oznaczać niestety komisję
                      lek. - brrr...) i po pozytywnym rozpatrzeniu będziesz miała wypłacane tzw.
                      świadczenie rehabilitacyjne (w wys. dotychczasowego zasiłku chorobowego).
                      Ciekawe tylko skąd Ty masz wiedzieć albo nawet Twój lekarz, że za trzy miesiące
                      będziesz dalej na zwolnieniu???
                      Moge spróbowac dowiedzieć się, gdzie są dokładne przepisy na ten temat, bo
                      ostatnio ten temat był w jakichś poradach prawnych w "Rzeczpospolitej", moja
                      siostra dzwoniła tam do pani, z którą można się było osobiście skonsultować i
                      ta wypowiedź też została zamieszczona w gazecie.
                      Życzę powodzenia!
                    • renia73 Re: orzeczenie lekarskie 04.02.05, 16:18
                      Poniewaz nabyłas prawo do zasiłku przed 8 lutego 2005, to wniosek o
                      przedluzenie jest na starych zasadach. Wniosek trzeba złozyc najpozniej 120
                      dnia nieprzerwanego zwolnienia. Od 8 lutego nie ma juz przedluzenia okresu
                      zasilkowego i sa nowe przepisy zasiłkowe. Ale ciezarna na analogicznych
                      zasadach moze ubiegac sie o świadczenie rehabilitacyjne. Ty jestes na starych
                      zasadch i dotycza cie przepisy rozporzadzenia w sprawie szczegolnych zasad i
                      trybu wystawiania zaswiadczen lekarskich (Dz.U. Nr 65, poz.741)
                      bap-psp.lex.pl/cgi-bin/demo.cgi?id=&comm=jn&akt=nr16838372&ver=-1&jedn=-1
                      Badanie lekarza orzecznika ZUS i jego decyzja sa w takim przypadku niezbedne
                      • sgosia5 Re: orzeczenie lekarskie 04.02.05, 16:35
                        Wielkie dzięki dla mojej kochanej siostrzyczki za odpowiedźsmile))
                        Przeczytajcie te przepisy, bo jednak coś pokręciłam z tymi 120 dniami!
                        I trzymajcie rękę na pulsie, bo ZUS oszczedza gdzie może!

                        PS. Ja trzy lata temu też byłam całą ciążę na zwolnieniu, ale nie musiałam nic
                        kombinować, bo te przepisy nie dotyczyły chyba nauczycie, regulowała to
                        wszystko Karta Nauczyciela, ale tam też były ostatnio jakieś zmiany! Nie jestem
                        na bieżąco.
                    • renia73 Re: orzeczenie lekarskie 04.02.05, 16:46
                      Wątek kontroli ZUS był juz kiedys na forum. Z tego co czytam to kontroluja
                      glownie pod katem fikcyjnego zatrudnienia np. miesiac pracujesz i bach na
                      zwolnieniu, bo ciaza.Zdarza sie tez wydawanie decyzji zaocznie tzn. bez
                      ogladania kobiety przez lekarza orzecznika, ale nic na ten temat nie wiem.
                    • renia73 Re: orzeczenie lekarskie 04.02.05, 16:58
                      W praktyce wyglada to tak:
                      Płatnik zasiłku (pracodawca lub ZUS)są zobowiązani dostarczyc tobie druk
                      wniosku o przedłuzenie okresu zasiłkowego Z-21 najpozniej 120 dnia
                      nieprzerwanego zwolnienia.
                      Lekarz leczacy ocenia czy jest celowe zlozenie tego wniosku i go wypełnia.
                      Dolacza tez dokumentacje dotyczaca ciazy.
                      Ty biegniesz z tym do ZUS, składasz i czekasz az Cie wezwą.
                      Wezwą Cie albo nie ale decyzje wydac muszą, o przedłuzeniu badz nie okresu
                      zasiłkowego.
                    • lolo09 Re: orzeczenie lekarskie 04.02.05, 21:34
                      bedziesz chyba musiala, moja kumpela tak miala i mimo iz mogla wstawac tylko do
                      toalety (inaczej patolodia w szpita;u) na komisje musiala sie wstawic zeby
                      zobaczyli czy aby nie symyluje
                      smile))))))
                      • sowikoj nowinki 05.02.05, 20:07
                        Witam Was dziewczyny.Widzę, że z tym L-4 jest niezłe zamieszanie.
                        Mam nadzieję, że się pozytywnie wszystko wyjaśni.

                        Olina! Trzymamy kciuki, by wsystko było w normie i dobrze się skończyło. Staraj
                        się być spokojna w miarę możliwości, to i wyniki będą lepsze!
                        Madzia - posiew wydaje mi się niekonieczny skoro lekarz go nie zlecił. Nawet
                        posiew może niewiele wykazać, a tylko się zestresujesz. Obserwuj upławy i jak
                        się zmienią to wtedy poproś o skierowanie! Zapytaj czy możesz laktovaginal
                        wziąść.To działało na nmie przed ciążą w stanach "nieokreślonych" i wracało
                        wszystko po kilku dniach do normy. Ale nie wiem czy mozna coś takiego aplikować
                        sobie w ciąży.
                        Dziewczyny przeraż mnie ilość badań które macie zlecane. Nie wiem czy to nie
                        przesada, skoro nic się nie dzieje. Mam wrażenie, ze tylko niekorzystnie odbija
                        się na stanie naszych nerwów. Jak tak sobie czytam to niepokoi mnie, że na
                        wczorajszej wizycie nie dostałam żadnych zleceń co do badań, ani na krzywą
                        cukrową. Czy któraś z Was wie kiedy drugi raz robi się badanie na obecność
                        przeciwciał przy konflikcie serologicznym? Jak tak to dajcie znać.

                        U mnie po USG wiadomo, że różnica w wielkości dziecka wg USG i OM jest jakieś 3-
                        4 dni. Waży 307g i ma 178mm jak dobrze odczytałam z fiszki, bo jakoś umkneło mi
                        co mówił lekarz, poza tym że serduszko, kręgosłup, rączki i nózki są ok. I
                        dzidzia jest zdrowa. Niestety niebardzo maleństwo chciało zaprezentować swoją
                        płeć. Wg lekarza na 80% jest dziewczynka. Co mnie bardzo cieszy, ale to jednak
                        nie zbyt pewne. Trzeba będzie poczekać jeszcze dwa miesięce do następnego USG
                        lub wierzyć, ze będzie właśnie Oleńka. smile)
                        Lekarz kazał mi przytyć bo trzy kilo to jednak niewiele jak na 20tc i 3dni.A ja
                        jem jak słoń. smile Tuczyć się nie zamierzam.
                        Cruku mój aktualny obwód brzusia to 88 cm. A mnie się wydaje, że to wielka
                        bania. Maluszek przez ten mój kaszel od czterech tygodni (w końcu przechodzi
                        smile) się bardzo nisko układa i mogą być z tego tyt problemy więc mam się
                        oszczędzać. Cały czas nic innego nie robię.

                        Jestem ciekawa co u Was. Jak Wasze weekendowe samopoczucie? Cruk jak
                        rozwiązałaś sprawę oszczędzania się w pracy?
                        Dużo cieplutkich pozdrowień!
                        Mama Roberta i ... Oleńki?
                        I.
                  • sewa75 Re: USG 04.02.05, 21:18
                    A ja miałam dopiero 1 usg i tyle. Pewnie dlatego że chodzę państwowo. Lekarka
                    obiecała mi, że przy następnej wizycie (9.02) dostanę skierowanie. Może nawet
                    uda się zobaczyć płeć? Bardzo bym chciała już wiedzieć, czy to będzie chłopiec,
                    czy dziewczynka.
                    Pozdrawiam

                    ewa75_sochaczew = sewa75
                • lolo09 Re: art 04.02.05, 21:32
                  ja mam na kzdej wizycie czyli co 4 tyg. z damianem tez tak mialam + 2 na
                  poczatku wiecej bo byla mw szputalu.
                  zatem spokojnie, pomysl o dziewczynach ktore leza na patologii i maja naprawde
                  czesto
                  milego leniuchowania
                  smile)))))))))
                  • jaiza do Madzias, Cruk i nie tylko 05.02.05, 19:49
                    Madzias, ja jestem za posiewami, choć ostatnio miałam mały stres, bo laborantce
                    na wzierniku pokazała się krew. Gin nie był z tego powodu zachwycony.
                    Nastraszył mnie przy tym. Po tym wypadku jestem trochę madrzejsza tzn. posiew
                    powinno się brać z pochwy lub sklepienia macicy (bakterie sa te same co w
                    szyjce, a pobierając z szyjki mozna uszkodzić czop sluzowy). Natomiast nadal
                    twierdze, że powinno się robić to badanie, co jakieś 2 mies. nawet jak nie ma
                    symptomów typu swędzenie, upławy, bo bakterie nie daja objawów a są groźne o
                    czym sama mogłam się przekonać w pierwszej ciązy i o czym informuja dziewczyny
                    na forum.

                    Co do sklepu 5, 10, 15 tez go polecam, zwłaszcza w okresie przecen (o 50%), bo
                    ciuszki są tam bardzo "modniarskie", często zaopatruję tam mojego Łukasza i dla
                    Elżbietki tez kupiłam co nieco. Byłam dziś u mojej przyjaciółki i po jej
                    córeczce dostałam sporo ubranek, tak że wszystkiego na rozmiar 58 - 68 mam po
                    ok. 10 sztuk i juz na tym poprzestanę. Opóżniłam tez część komody, poukładałam
                    ubranka i sobie czasami do nich zaglądam (oczywiście za jakieś 2 mies. będę
                    musiała je wyprać).
                    Cruk, oczywiście zrobisz co zechcesz, ale jak tam sobie czyatm Twoje posty to
                    po 1 polubiłam Cie kobieto, a po 2 myslę, ze powinnaś iśc na zwolnienie. Jak
                    racjonalne argumenty do Ciebie nie przejawiaja to przy okazji wizyty kontrolnej
                    w szpitalu wejdź sobie na oddział neatologi do wczesniaków. Powinno
                    poskutkować. I kup sobie kilka ubranek, dzidziuś się zmaterialiuje w ten sposób
                    i tez łatwiej będzie Ci dac na luz.
                    Pozdrawiam Was, I.
                    • kornelcia75 Hej jaiza! 13.02.05, 16:25
                      Witam!
                      Co u Ciebie?jak się czujesz?Ale ten czas leci za 4mc zobaczysz swoja dzidzię no
                      nie tylko Ty reszta mamusiek tez.
                      U nas ok Maksik rosnie,chodzi na basen ale cos ostatnio mu sie nie podoba i
                      chcę przesunac zajęcia na kwiecien.Zajada juz deser jabłkowy i pije soczki to
                      zeby kupki były czestsze.Karmie dalej piersią.
                      Juz nie moge doczekac się wiosny i lata,mieszkam blisko morza więc tesknie za
                      spacerami po słonacznej plazy smile

                      Moje forum to na prywatnym dzieci mamus IX-X zobacz ile naprodukawałysmy
                      postów,hihi(jest zamkniete)Kiedy człowiek ma na to pisanie czas.
                      Znalazłam tez czas i odwiedziałam w Szczecinie kolezanka z forum,jechalismy z
                      Maksem 6h!!!ale było fajnie.
                      Pozdrawiam Ciebie i dzidziunie,trzymajcie się zdrowo.Pa
    • emma_euro_emma Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 05.02.05, 21:47
      Miałam wczoraj spotkanko ze znajomymi z liceum. Było bardzo miło, ale po pięciu godzinach siedzenia na niezbyt wygodnych siedzeniach w zadymionym i głośnym pubie, miałam już dosyć. Dziwne, ale jak za długo siedzę, to najbardziej daje mi się we znaki kość ogonowa. W każdym razie polecam każdemu taki mały "wypad", żeby chociaż troszkę się odstresować i pomyśleć o czymś innymsmile

      Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę samych trafnych decyzjismile

      Kasia / Gdańsk / 24 tc
      • cruk tirlitirli :-) 07.02.05, 19:08
        czuje(My) sie super, wysypiam sie cudnie ostatnio, dolegliwosci minely, dzieki
        czemu samopoczucie fizyczne i psychiczne - rewelacyjne - mnostwo energii,
        swietny humor smile

        jutro wedruje do mojej "starej" gin - pokazac sie i pogadac z nia, w srode "mam
        glukoze", w czwartek USG i wizyte w szpitalu na kotroli u dr prowadzacej.

        Maluszek bryka dajac znac o sobie, aczkolwiek zauwazylam pewne pory szczegolnej
        aktywnosci smile

        kolezanka ktora ma 17 miesieczna core wreczyla mi ostatnio worek ciuszkow
        ciazowych - 2 pary sztruksowych spodni, sukienke sztruksowa na szelkach i
        spodnice tez sztruksowa - na sportowo, ale sztruksy uwielbiam, wiec
        szczesliwam smile

        rzeczy dla maluszka na razie nie kupuje, bo wole wczesniej "obstawic" sklepy i
        rzeczy namierzajac, a jak bede wiedziala ile dokladnie dzidzia ma etc. to
        wystarczy zrobic wycieczke po sklepach i kupic te wlasciwe smile

        nie jestem przesadna, wydaje mi sie to praktyczniejszym rozwiazaniem..
        Wczesniej na pewno sie zaopatrzymy w mebelki, wozek, fotelik samochodowy etc.

        ksiazke "lykam" na raty, tyle ile udalo mi sie wydrukowac, przy komputerze juz
        po prostu nie chce mi sie siedziec i czytac, bo jednak sporo czasu tkwie z
        laptopem w firmie, wole poczytac "papierowe" w lozku wink o ile nie zasne smile))
        bo "puchatkowe klimaty" ostatnio dopadaja mnie dosc wczesnie (k. 21)

        W pracy troszke sie ustabilizowalo, staram sie roznicowac sobie czas - dawkujac
        i siedzenie i chodzenie, stwierdzilam, ze jak trzeba to bede wychodzic
        wczesniej i tyle - mam na to "nieformalne" zielone swiatlo, dwa projekty ladnie
        sie rozwijaja, jeden - ten najbardziej czaso- i pracochlonny mi wypadl na
        polowe kwietnia wiec uwazam go za juz "niemoj". Ciesze sie ze do konca lutego w
        sumie bedzie spokojnie, bo w branzy wiele miedzynarodowych targow, sympozjow i
        wyjazdow, na ktore masa wyrusza, co oznacza stoicyzm o ile jakas bomba na
        niedobitki biura prasowego nie spadnie wink

        ale jestem dobrej mysli smile

        usciski i moc pozytywnych mysli

        pat.
        • emma_euro_emma Re: tirlitirli :-) 07.02.05, 20:05
          To wspaniale, że masz taki euforyczny nastrójsmile Zarażasz pozytywną energiąsmile Trzymaj tak dalejsmile

          Pozdrawiam.

          Kasia / Gdańsk / 24 tc
        • muszelka04 będziemy mieć Martynkę !!!! :))))))))))))))))))))) 07.02.05, 20:23
          Cześc dziewczynki,
          wrócilismy od lekarza z dwoma pięknymi zdjęciami potwierdzającymi płeć naszego
          maleństwa. Na zdjęiach bardzo wyraźnie widać wargi sromowe, więc zaskoczenia
          raczej nie będzie. Bardzo się cieszymy, chociaz w zasadzie to płeć była nam
          obojętna, ale mój M teraz mówi na nas "moje dziewczynki" smile))
          Martynka jest zdrowa, wielkość główki wskazuje, że jest ponad tydzień stara niż
          wg OM, ale z rozmiarów brzuszka i kości udowej wynika, że jest szczuplutka,
          więc lekarz stwierdził, że bedzie długa i chudziutka jak mama. Ale ja się wcalę
          taka chudziutka teraz nie czuję. Trochę zaskoczyła mnie waga, bo od poczatku
          ciąży przytyłam już 6 kg. No ale brzusio juz spory.
          Poza tym znowu mam przepisane globólki na stan zapalny pochwy, a na dodatek
          jescze mam anemię sad( Ale ogólnie czuje się bardzo dobrze, więc będę teraz
          łykać żelazo, wcinać mięsko, fasolkę, itp. i nie będę się przejmować. Za to
          szyjka długa, zamknieta, macica miekka.
          Jadąc na wizyte byłam nastawiona na zrobienie badania moczu, morfologii i
          krzywej cukrowej. Mocz -OK, morfologia -oprócz hemoglogiby tez, no ale krzywej
          cukrowej nie zrobiłam, bo "mądra" mamuśka zjadła obiad i pojechała na badania
          zamiast być naczczo smile)) Więc jutro rano musze się zerwać i pojechac jeszcze
          raz.
          Co do tego wniosku Z-21 i orzeczenia lekarskiego, to troche się mniej stresuje,
          bo lekarz go zatrzymał i powiedział, że mam się zgłosić za tydzień po
          wypełniony i zanieść do pracodawcy. I już !!! Ale zobaczymy jak się cała sprawa
          skończy: oby nie komisją w ZUS.

          W takie dni jak dzisiaj, kiedy usłysze od lekarza, że z dzidzią jest w porządku
          i zobacze na USG jak się rusza i bije jej serduszko, to czuję się taka
          uskrzydlona i radosna. Życze Wam jak najwięcej takich dni.

          Zaczęłam czytać ksiązkę T.Hogg, jest bardzo fajnie napisana, prostym,
          przemawiającym językiem. Bardzo mi się podoba.

          Aha, kupiłam sobie na allegro bardzo ładną bluzkę ciążową. Podaję link:
          www.allegro.pl/show_item.php?item=41661465
          Kupiłam białą, rozm. 38, bardzo ładnie leży, można ją dopasować do wielkości
          rosnącego brzuszka regulując sznureczki z tyłu. Można ja też nosić po ciąży.
          Polecam!!!!
          Pozdrawiam,
          przyszła mama Martynki.
          • rengii Re: będziemy mieć Martynkę !!!! :)))))))))))))))) 08.02.05, 11:19

            • lolo09 Re: będziemy mieć Martynkę !!!! :)))))))))))))))) 08.02.05, 12:05
              krystian również dołącza sie do gratulacji smile))))))))))))))
          • sgosia5 Re: będziemy mieć Martynkę !!!! :)))))))))))))))) 08.02.05, 16:15
            My tez gratulujemy! Może i u nas będzie Martynka? (Bo juz wiadomo,że
            dziewczynka). Nasza też pewnie będzie szczuplutka (jak mamusiasmile, ale mój
            lekarz nie "waży" podczas tego badania. Zresztą w poprzedniej ciąży też dopiero
            pod koniec znałam orientacyjną wagę (2740g po porodzie a wcale nie była b.
            chudziutka).
            U mnie też wyniki lekko poniżej normy a samopoczucie w porządku. A najlepsze
            ostatnio zawsze po wizycie u gina!

            Widziałam takie bluzeczki "na żywo" w sklepie, który otwarto w sobotę niedaleko
            mnie (mają stronę w internecie www.mjakmama.pl )i kosztują chyba 98zł albo 89,
            więc jak się komuś podobają to na allegro cena jest okazyjna.
    • gumecka Witamy. 06.02.05, 12:47
      dawno nie pisalam tutaj, mialam co poczytac.
      u nas ok, dzidzia wg usg ma termi na 18-20czerwca, dzisiaj u nas 20,6tc
      pod koniec 19tc dzidzia wazyla 434g ale zmierzyc sie nie dala i narazie nie
      wiemy kto to taki

      pozdrawiamy
      • madzias1968 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy 06.02.05, 14:24
        Cześć dziewczynki.
        Sowikoj, ja co prawda nie mam z mężem konfliktu serologicznego, ale ponieważ
        mam grupę B Rh(-) to robiłam badanie na przeciwciała już 2 razy - na początku
        ciąży i w okolicach połówki.
        Jaiza - myślę o posiewie, ale trochę się boję właśnie ze względu na możliwość
        uszkodzenia czopa. Muszę jeszcze raz pogadać z ginem.

        Jeżeli chodzi o ilość badań to faktycznie czasami lepiej nie robić za dużo, aby
        się potem nie martwić. Ja niestety mam właśnie przez to zmartwienie już do
        końca ciąży.
        W 13 tc zrobiłam usg + test PAPPA (NT-1,3, kość nosowa (+), po teście PAPPA
        ryzyko urodzenia dziecka z zd - 1:1856) - a zatem całkiem nieżle jak na 36-
        latkę.
        Niestety mój gin zlecił mi jeszcze test potrójny, a ja słuchając wszystkich
        zaleceń lekarza zrobiłam ten test - i co wyszło? - ryzyko urodzenia dziecka z
        zd - 1:116 - paranoja. Teraz dopiero zaczęłam się martwić i zastanawiam się co
        dalej. Oczywiście staram się wierzyć w test PAPPA, który sprawdza się w ponad
        90%, ale strach pozostał i pozostanie do końca ciąży.
        W czwartek idę do dr Roszkowskiego na połówkowe i mam nadzieję, że usg rozwieje
        mój strach choć w części, bo dzidzia będzie okazem zdrowia. Na razie trochę
        sobie popłakuję, bo co mi pozostało? Ale też wierzę, wierzę wierzę...
        POzdrawiam MAdzias.
        • jaiza Przeczytałyście "Język niemowląt" Tracy Hogg? 07.02.05, 12:23
          Właśnie skończyłam "Język niemowląt" i muszę przyznać, jako mam 3 latka i
          pedagog z wykształcenia, że jest to bardzo dobra ksiażka, z rozsądnym
          podejściem do wychowyania niemowląt i mądrymi radami. Stoswanie jej w praktyce
          wymaga jednak samozaparcia i konsekwencji. Wydaje się, że wdrożenie "planu"
          jest trudne (zwłaszcza w Polsce przy ciasnocie mieszkaniowej), ale daje
          długotwałe efekty. Cieszę się, że ją przeczytałam - dzięki Sylkon za
          rozpowszechnienie. Ciekawe czy Wy przeczytałyście i co o niej sądzicie. I.
          • sowikoj Re: Przeczytałyście "Język niemowląt" Tracy Hog 07.02.05, 15:04
            Jestem w trkcie, ale nie mam za wiele czasu na czytanie, bo njchetniej bym
            spała. Wykańcza mnie praca.

            Mam wątpliwości co do wielkosci mojego maleństwa. Wg USG maluszek ma 307g. Czy
            to nie za mało jak na 20-21TC? Napiszcie co Wam o tym wiadomo, bo stresik mnie
            zjada po mału. Dzieki za rady co do badań. Zadzwoniłam do gina i wszystko sie
            wyjaśniło.
            pozdrawiam.
            I.
          • sewa75 Re: Przeczytałyście "Język niemowląt" Tracy Hog 07.02.05, 19:52
            Mam prośbę, bardzo bym chciała przeczytać tę książkę. Czy mogłabym prosić o
            wysłanie jej na adres ewa.za@wp.pl ? Będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam
    • emma_euro_emma Fajnie... 07.02.05, 20:13
      Mój Maluszek ma teraz bardzo intensywny okres - baaardzo żwawo szaleje w brzuszku. Od około tygodnia nie może usiedzieć spokojnie dłuższego czasusmile Oczywiście, nie skarżę się, tylko chwalęsmile
      Jestem już w 24 tc - czy to naturalne, że Maleństwo teraz tak wariuje? Jeżeli to normalne dla tego okresu, to jest to (jak na razie) najwspanialszy okres ciąży - nie ma już pierwszotrymestrowych dolegliwości, brzusio okrąglutki (nie licząc wybrzuszenia, gdzie Malec wbił swoją piąstkę i tak ją zostawił), ale nie za ciężki; ogólnie jest super!
      A dla Was?
      • jaiza do Sowikoj i nie tylko 07.02.05, 20:53
        Według rozpiski z eDziecka, maluch w 21 tygodniu powinien ważyc 350 g, w 22 -
        450, 23 - nie piszą, w 24 - 600, 25 - 700g, 26 - 800g. Ale pamiętajcie, że USG
        jest niedokładne dodaje lub odejmuje 20% faktycznej wagi i innych pomiarów. Nie
        ma się więc co przejmować.

        Dzieci w 24 tygodniu juz przeżywaja. Uwazajcie więc na siebie, musimy wytrwać
        do czerwca! Chyba pisze to do siebie, bo mam ostatnio jakieś schizy dotyczące
        przedwczesnego porodu. To pewnie przez te ferie i przez to, że nie chodze do
        pracy. W dodatku Łukasz się dzisiaj rozchorował, ma potworną chrypę.
        Emma, super, że Twój maluch tak wariuje. Moja Elżbietka podobnie. Też już
        jestem w 24tc. I.
        • sylkon Re: do Sowikoj i nie tylko 07.02.05, 22:32
          Moje Szczęście również szaleje, a ja razem z nim!!!
          Rzeczywiście to najpiękniejszy okres w ciąży jak do tej pory i mam nadzieję, że
          tak już zostanie.
          Jaiza, czyżbyś studiowała na UW? Ja w czerwcu 2004 obroniłam swoją pracę mgr,
          ale podczas 5 lat studiowania pedagogiki nie spotkałam się nigdy z nazwiskiem
          T. Hogg.
          Jak widać człowiek uczy się przez całe życie.
          Acha, oczywiście nie jestem chora na świnkę, a moja najstarsza siostra
          uspokoiła mnie, bo pamięta jak chorowałam, przy okazji zarażając jej dzieci.
          Pozdrawiam
          S
          • aagulek wózek do sprzedania - Deltim Focus 07.02.05, 22:58
            miłe Panie, moja kuzynka ma do sprzedania wózek - deltim focus, jej Dziecię
            jeździło raptem 4 miesiące i niestety już się nie mieści do gondoli więc
            zdecydowali, że chcą sprzedać i kupić parasolkę..w razie pytań proszę piszcie
            na adres gazetowy, pozdrawiam, Agnieszka i Maleństwo 20tc
            • katika0303 samopoczucie 08.02.05, 13:02
              witam w końcu i ja!
              jestem chyba najbardziej niezdyscyplinowaną ciężaróweczką spośród uczestniczek
              tego forum. Jak czytam o Waszych badaniach, interpretacji wyników i w ogóle
              Waszym podejściu do ciąży to dostaję lekkiego schizo. W pracy też mnie katują
              bo albo wg nich za mało jem, albo jem byle co itp. A trzeba przyznać, że
              przytyłam już 7 kg czego bardzo nie widać i stąd te różne dzikie komentarze,
              ale przecież nie będę się przyznawać że aż tyle przytyłamsmile
              Badania sobie robiłam raz, były dobre i jakoś nie mogę się zmobilizować do
              wstania wcześniejszego i wizyty w przychodni. Nie biorę też żadnych witamin -a
              to już z powodu przedwczesnej sklerozy. Czasami mam wrażenie, że w ogóle tak
              jakoś nie dbam o siebie czyli o maluszka, ale:
              1. DOSKONALE czuję jego ruchy przez cały dzień (i noc) - chyba szykuje się
              następny anty-śpioszek
              2. nic mi nie dolega (tylko troszkę łamią mi się pazurki)
              3. skupiam się na tym, żeby nie mieć tej okropnej i wszechobecnej zgagi
              4. Michałek mnie tak absorbuje, że nie mam siły na nic więcej
              5. codziennie poświęcam mimo wszystko jakieś pół godzinki tylko sobie - zamykam
              się najczęściej w łazience i szaleję
              6. lubię swoją pracę - tylko malutki stresik,
              7. zawsze mogę się wyżalić na forum - to budująca świdomość
              8. szklanka jest zawsze w połowie PEŁNA
              9. mam wiarę i nadzieję że wszystko będzie dobrze i jak na razie JEST!

              dziękuję, skończyłam
              k.
              • emma_euro_emma Re: samopoczucie 08.02.05, 17:28
                Katika - tylko pozazdrościć!
                Jak przy takim podejściu rodzą się takie cudeńka jak Twój Michałek, to każda Przyszła Mamusia powinna tak podchodzić do ciążysmile
                Uważam, że bardzo ważne jest nastawienie - optymizm i uśmiech to już połowa sukcesu (w każdej dziedzinie życia), także - tak trzymaj!

                Pozdrawiam.

                Kasia / Gdańsk / 24 tc
              • sowikoj Re: samopoczucie 08.02.05, 18:25
                Gratulacje dla pięknych dziecząt i ich rodziców dużo dobrego samopoczucia.
                Dzięki za podtrzymanie na duchu!
                Podoba mi się podejście do życia w rytm szklanki w połowie pełnej!
                Tak trzymać.
                I.
                • doris312 :)))) 08.02.05, 20:09
                  Cześć dziewczyny. Rzadko rozmawiam na forum ale czytam wszystkie posty i dzielę
                  z wami wszystkie smutki i radości.
                  Ja USG miałam robione już cztery razy, podobnie jak wiele z Was. Opinie na
                  temat szkodliwości są podzielone ale miejmy nadzieję że będzie ok.smile
                  Chodzę do lekarza państwowo (plusem jest to że nie muszę nic płacić),
                  praktycznie co miesiąc ale wiem od Niego tylko tyle że wszystko z dzieckiem
                  jest ok. W 21 tc ( dwa tygodnie temu) robiłam Usg ale lekarz znowu powiedział
                  mi tylko że jest wszystko dobrze Ja też tak jak Wy chciałabym znać wagę,
                  rozmiar itd. mojej dzidzi. Następnym razem już się tak łatwo nie poddam i
                  wypytam o wszystko. Mąż mój zapytał o płeć ale lekarz powiedział że jeszcze za
                  wcześnie Mam niby wydruk z Usg ale nie ma tam wagi, jest tylko chyba długość
                  12,0cm- TA, B-GW 60, B-KT 1 – To prawidłowo??? 21 tc. Jak znacie się na tym to
                  napiszcie mi czy wymiary te są prawidłowe.
                  Pozdrawiam Was wszystkie pa.
                  • emma_euro_emma Re: :)))) 08.02.05, 20:21
                    A wiesz, ja też chodzę państwowo i mój lekarz też ciągle mówi, że wszystko jest ok; kłuje mnie w boku - ok, boli mnie jajnik - ok, leci krew z nosa - ok, kłuje serducho - ok, ciągnie mnie brzusio - ok, itd. Zastanowiło mnie to w końcu, kiedy nie słychać było serduszka Maleństwa, a on znowu kiedy powiedział, że wszystko w porządku, i że to za wcześnie... Co do serduszka, to się nie martwię, bo Maleństwo szaleje w brzuszkusmile Zdaję się na własną intuicję i sama po sobie raczej wiem, czy jest ok. Tłumaczę też sobie, że gdyby naprawdę było coś nie tak, to przecież lekarz nie zlekceważyłby tego.
                    A na USG byłam w 16/17 tc (też państwowo) i trafiłam na rewelacyjnego lekarza, który ok. 30 minut wszystko dokładnie pokazywał i wyjaśniałsmile Niestety, już go nie ma i na drugie USG idę 03.03., ale do kogoś innego - zobaczymy.

                    Pozdrawiam.

                    Kasia / Gdańsk / 24 tc
                    • jaiza Re: :)))) 08.02.05, 20:53
                      Emma, myslę, że faktycznie z Toba i u Ciebie - ok, ale lekarzom to ja nie ufam.
                      Przejechałam się przy Łukaszku, raz juz o tym pisałam i nie bedę więcej, bo to
                      forum dla cięzarnych i w ogóle urodzimy zdrowe dzidzie (jak napisałam w
                      tytule). Uważam jednak, że starannie trzeba wybierać lekarza, powinien to być
                      min. taki, ktory odbierze Ci poród i ma dobrą renome w szpitalu.
                      Sylkon - studiowałam na WSP w Cz- wie (1997) a doktorat zrobiłam na UJ (2003),
                      też nie słyszałam nigdy na studiach o Tracy, za to zawsze byłam za pedagogika
                      środka, skrajnosci, nawet pedagogika liberalna czy antypedagogika nigdy mnie
                      zanadto nie pociągały.
                      Mój syn ma zapalenie krtani, dziś aż się zakrztusił śluzem. Horror. Biedny
                      jest, kaszle, kicha, nie je, nawet lezy bez proszenia. Obym sie nie zaraziła,
                      trzymajcie kciuki.
                      Cruk, Olina, co u Was? I.
                      • sowikoj Re: :)))) 09.02.05, 09:39
                        Iza - polecam dla syna inhalacje i koniecznie właczony nawilzacz. Bardzo to i
                        mnie i mojemu synowi pomagało przy spaniu. Trzymamy kciuki.
                        I.
      • lolo09 po wizycie i takie tam 09.02.05, 12:56
        no, nareszcie zrobilam posiew,
        jak nic nie wyrosnie to wynik bedzie za 4 dni a jak cos tfu tfu to za 2 tyg.
        to już polowa 6m, jeszcze 10 dni i bedzie STUDNIOWKA !!!, a do przodu 6 kg
        (idealnie)
        z dzidza wszystko ok, dalej nogi ma dluzsze niz reszte. BPD 6,38cm FL 4,69 cm.
        wody plodowe tez ok bo na 10. no i waży juz 770g!!! krystian lezy glowa do
        dolu, co skutkuje tym ze cały brzuch az sie trzesie gdy tylko sie poloze smile))))
        ciezar moczu spadl do 1005 a wiec w nerce nic sie nie poprawilo, niestety to
        czest przypadlosc ciazowa, mam lezec tylko!!!!! na lewym boku , jakby bolalo
        wziac nospe, a gdyby bol byl nie do zniesienia przyjechac do zaloza mi cewnik
        brrrrrrr.
        dopadla mnie tez nadzerka, ale tak bylo i z damianem i po porodzie zanikła.

        za to ogolne samopoczucie ok, teraz wlasnie najbardziej czuje ze jestem w
        ciazy, mlody daje o sobie znac niemal co chwile, w domku odpoczywam kiedy chce
        a i tak robie wiecej niz bym zrobila w pracy, chorobska nas omijaja, sloneczko
        swieci, zycie jest piekne smile))))))))))

        buziaczki dla wszystkich mamusiek i dziudziulków smile)))))

        p.s. jaiza trzym sie, powinno juz przechodzic
        cruk ciesze sie ze nareszcie choc troche odpoczywasz smile)))
        • katika0303 Re: po wizycie i takie tam 09.02.05, 13:15
          No właśnie pogoda jest przecudna, bajkowa zima, ale już się nie mogę doczekać
          lata, tylko nie wiem czy ze względu na ciepło czy dzidziusia czy te dłuuugie
          wakacje, chyba wszystko razem.
          Chociaż planów dużo to chyba się nie wyszalejemy w te wakacje, ale ja planuję
          być w domu do końca roku a Wy???
          k.
          • lolo09 do katika 10.02.05, 09:08
            ja również (jesli tylko finanse pozwola). z damianem tez bylam pol roku w domu,
            no ale wtedy tyle trwal macierzynski smile))))
          • sowikoj Re: po wizycie i takie tam 10.02.05, 11:30
            HEJ, HEJ!
            Do katiki - jak wszystko pójdzie OK to chcę z maluszkiem spędzić w domu jakies
            dwa lata - tak jak poprzednio z synem. tylko nie wiem czy wysiedzę, do wtedy
            miałam do pomocy mame w domu, kt. opiekowała się Robertem jak ja szłam do pracy
            na 1/4 etatu. Ale byłoby super i juz sie cieszę na sama mysl o tym. Choć w
            życiu bywa różnie wiec sie nie nastawiam.
            Do Hobbito - wiamy Cie i chetnie poczytamy o Tobie wiecej. Zapraszamy
            częsciej.Tez do nieawna mieszkałam na Śląsku!
            Czekamy na wiesci od Patrycji i Oli
            Usciski
            I.
    • iwona077 USG 09.02.05, 13:31
      Jeszcze raz wklejam, bo poszło za wysoko.

      Wczoraj byłam na USG-państwowym. Dwa razy byłam prywatnie, a że chodzę
      państwowo do lekarza to dostałam teraz skierowanie na usg państwowo. Tylko
      jeden lekarz robi w tej przychodni państwowo. Monitor zwrócony do siebie, ja
      nic nie widziałam. Mąż stał za nim to cos tam zobaczył. Nic nie pokazał nie
      wytłumaczył. Jak skończył robic usg to tylko powiedział dziecko zdrowe,
      wszystko w porządku. Dla mnie to najważniejsze, ale jakiś taki niedosyt.
      Zapytałam czy można znać płeć odpowiedział tak: dziewczynka. Potwierdził nam to
      co powiedział pierwszy lekarz. I chyba będzie Ania.
      Tylko stwierdził, że jest to XXII tydzień, a ja jutro mam 24. Napisał BPD -
      5,8cm AC - 18,2cm, waga około 600g. Jak wpisałam to w interpretator usg na
      www.noworodek.pl to mi napisał że jest to 23 t i 5 dni a Ac 23 tydzień. Jakie
      są w końcu normy i czy wszystko w porządku. Ostatnie usg też miałam niecałe dwa
      tygodnie do tyłu.
      Przedwczoraj przystawiłąm rączke Kubusia do brzuszka jak dzidziuś fikał. I w
      pewnym momencie go kopnął. Ale to był niesamowity widok. Tak mu oczka
      zabłyszczały. O dzidziuś mnie kopnął! Był bardzo zdziwiony.
      Ogólnie wszystko ok. Jutro ide na krzywą cukrową. Bedzie to dla mnie sądny
      dzień, bo przy Kubie miałam cukrzycę. Boją sie że teraz powtórzy sie to samo.
      Dwa tygodnie temu miałam robiony cukier na czczo i wyszło 71 czyli ok. Ale
      różnie to bywa. Nie wiem jak wytrzymam do wyników.
      Pozdrawiam wszystkie mamusie.
      • sewa75 Re: Po wizycie 10.02.05, 20:50
        Witam ponownie!
        Wczoraj byłam u lekarza i dostałam skierowanie na usg na 4 marca, mogę (i
        bardzo chcę!) przyjść z mężem. Bardzo się z tego cieszę, bo mam nadzieję, że
        poznamy już płeć dziecka. W sumie jest mi wszystko jedno, bo to pierwszy
        potomek, ale coś czuję, że trzeba będzie wybrać imię dla chłopcasmile. Ciekawe,
        czy intuicja mnie nie zawiedzie? Póki co, wszystko ok, tylko wyniki nieco się
        pogorszyły, a lekarka powiedziała, że to przez to, że krew mi się rozrzedza.
        Pobrała też próbkę na posiew. Sama z siebie (widocznie miała dobry humor, bo
        nadal chodzę państwowo), a może na połówkowym tak się robi? Choroba, jak się
        nie zapytam, to sama nic nie mówi!
        Na następnym mam zrobić test na cukrzycę utajoną i wypić 50 g glukozy. To
        podobno straszne świństwo jest...
        Zauważyłam, że z obu piersi wycieka mi przezroczysty płyn, tak po kilka
        kropelek na dzień... Powiedziała, że to wyciek siary, że to jest normalne, ale
        nie jest gwarancją, że potem będę dobrze karmić. I zasiała we mnie ziarno
        niepokoju... Macie, albo miałyście kiedyś coś takiego?

        Pozdrawiam
        Ewa
        • lolo09 Re: Po wizycie 10.02.05, 22:35
          glukoza to faktycznie swinstwo. zapytaj czy mozesz przyniesc sobie cytryne,
          podobno pomaga. no i musisz byc na czczo.
          co do siary to przy damianie nie mialam, ale teraz jak scisne piers to juz sie
          pojawiaja male kropelki. to normalne. mojej kumpeli to od 8m tak cieklo ze
          musial juz nosic wkladki laktacyjne smile)))
          buziakismile
        • sgosia5 Re: Po wizycie 10.02.05, 23:50
          Jak w poprzedniej ciąży leżałam w szpitalu, to obok mnie dziewczyna
          dosłownie "zalewała" sie mleczkiem a była w ok. 25tyg. i nikt nie mówił jej że
          to nienormalne. U mnie wtedy też lekko kapało i nie miałam żadnych kłopotów z
          karmieniem (nie licząc kilku pierwszych dni, ale był to raczej normalny nadmiar
          pokarmu niż jego brak)
          • sewa75 Re: Po wizycie 12.02.05, 18:13
            Dzięki, uspokoiłyście mnie trochę. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrzesmile.
    • hobbito Re: Witam serdecznie! 09.02.05, 17:25
      Kochane przyszłe mamusie, tak się złożyło że ja dołączm do was dopiero dziś,
      ale wszystkie was serdecznie witam!
      Mam termin na 11 czerwca, do tego własnie dzisiaj dowiedziałam się ze Dzidzia
      jest zdrowa i że to będzie chłopak. Jestem ze Śląska a dokładniej spod Rybnika.
      Pozdrawiam Was Mamusie!
      • renia73 Re: Witam serdecznie! 09.02.05, 21:03
        Witaj. Ja tez mam termin na 11 czerwca i od dzis wiem ze to bedzie chłopak! Na
        1000%. Lekarz nie miał najmniejszych wątpliwości. Mojej 5-letniej córeczce
        troche mina zrzedła, bo to miała byc dziewczynka. Tatuś wniebowziety smile)
        • hobbito Re: Witam serdecznie! 10.02.05, 12:23
          cześć reniu73. U mnie jesy to nasze pierwsze dziecko więc tak właściwie to nam
          wszystko jedno, ale oboje z mężem jakoś stawialiśmy na dziewczynkę, szczególnie
          mąż. Jak lekarz powiedział że to chłopak to ona nie chciał uwierzyć smile)))))
          Ale powoli do niego dociera. Skąd jesteś? Miło poznać kogoś w dokładnie takim
          stanie jak ja smile))))))) Pozdrawiam!
          • renia73 Re: Witam serdecznie! 10.02.05, 16:56
            Witaj habitto,
            mieszkam w Warszawie od kilkunastu lat. Moja 5-letnia córka jest Warszawianka,
            bo tu się urodziła, a ja tylko w połowie smileDośc czesto jestem na forum ale
            glownie czytam. Moja siostra, która ma termin na 12 czerwca! (ale wcale sie
            umawiałysmy...) jest na forum troche dłużej i to ona mnie zmobilizowala pare
            razy, żebym się wypowiedziała. Jeśli chodzi o płec dzidziusia, to mojej
            córeczce Mai troche mina zrzedła, że to nie dziewczynka, a Tatuś jest
            wniebowzięty! Ja mam trochę mieszane uczucia, bo w mojej rodzinie sa same
            kobitki...Najważniwejsze żeby było zdrowe!
            Od siódmego tygodnia ciąży jestem na zwolnieniu i biję się z myślami co dalej
            będzie...dziś ksiegowa dała mi do zrozumienia, że w pracy nikt na mnie nie
            czeka, zwłaszcza jesli zamierzam wrócic na 1-2 m-ce.
            Przy okazji pozdrowienia dla wszystkich czerwcowych przyszłych mam!!!
            • sgosia5 Re: Witam serdecznie! 10.02.05, 23:45
              Ja też pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję! Wreszcie jakaś odmiana w rodziniewink
              Mój mąż jest niestety trochę mniej wniebowzięty...smile Na tym kończę prywatę na
              forum. Hej!
    • emma_euro_emma Zaklinaczka 11.02.05, 12:59
      Ojej, właśnie obejrzałam Zaklinaczkę - przedstawiony tu poród troszkę mnie przeraziłsad
      • rosanna Re: po usg 11.02.05, 13:25
        hej kobitki,
        tez jestem po usg polowkowym
        i na 100 % facet, fajnie bo w domu
        juz jest 9-letnia kobietka, tez chciala siostre,
        ale od poczatku miala przeczucia, ze bedzie brat.
        Za to tata dumny jak pawsmile)
        • renia73 Re: po usg 11.02.05, 13:36
          To chyba standard. Maja (5lat) chciała siostrę. Ale na wspolną zabawę z
          siostrzyczką musiałaby i tak długo zaczekac. Okazało się ze to braciszek!
          Będzie Piotruś, chyba bramkarz bo niezle kopie smile)Tata - kiedyś bramkarz, dzis
          zagorzaly kibic - tez niesamowicie dumny!
      • renia73 Re: Zaklinaczka 11.02.05, 13:26
        Ja też oglądałam. Niby nic wielkiego nie pokazali. Ale ta walka z bólem przez 6
        godzin i kilka bezradnych przyjaciółek. Tez mnie troche ścisnęło w dołku!
      • cruk Re: Zaklinaczka 11.02.05, 16:51
        mnie tez..jakas taka bezradnosc obezwladniajaca..i rodzacej i kolezanek..hmm
        • aagulek Re: Zaklinaczka 11.02.05, 17:06
          czesc, Dziewczyny zejdzcie na ziemie, ja sie boje porodu jak cholera ale nie
          spodziewam sie ze w godzinke sie Maleństwo urodzi-takiego farta miała moja
          kumpela smile tylko pozazdrościć..wiem że może być różnie, a że to pierwszy poród
          może być ciężko, 6 godzin to i tak nieźle..ale damy radę smile na razie bez
          stresów i noście swoje Maluchy zdrowo smile pozdrawiam, Agnieszka i Maleństwo 20tc
          • sowikoj Re: Zaklinaczka 11.02.05, 18:40
            Hej dziewczyny!
            Nie stresujcie się porodem, bo to tak jakbyście chciały wcześniej wiedzieć jak
            będzie bolało u dentysty. Żadne opowieści Wam tego nie opiszą, a wiele z Was
            przestraszy. Wasz stres i strach jest naturalny, ale niestety nic a nic nie
            zmniejszy przyszłych doznań. Polecam niesłuchania cudzych opowieści o tym jak
            było. Wiele kobiet podaje różny czas porodu. Jedne liczą go od odejścia wód
            inne od bóli w krzyżu itd. Tak ze czas może być niewspółmierny. Te z Was które
            nie są debiutantkami powiedzą Wam, że natura sama podpowiada co i jak.
            Mobilizuje siły i wytrzymałość. A zaraz po.... niebiańskie uczucie, kiedy
            maleństwo przytula sie do Was i patrzycie na najbardziej kochaną istotkę na
            całej ziemi.

            Asiu witamy Cię w naszym gronie. Mam termin na ok.23 ale co chwila się to
            zmienia po kolejnych USG.Zapraszamy do dyskusji.
    • polihymnia Witam i nieśmiało chciałabym do Was dołączyć :) 11.02.05, 14:17
      Mam na imię Asia i jestem "mamą na pełnym etacie" big_grin (nie pracuję).
      Mam 2-letnią córeczkę Anię i prawdopodobnie jednak w czerwcu
      (termin wg OM miałam na 2 lipca) przyjdzie na świat nasze drugie
      dziecię.

      Byliśmy wczoraj na USG. Badanie mamy nagrane na kasetę i oglądałam
      już 5 razy. Maluszek nie chciał pokazać nam swoich zewnętrznych
      narządów płciowych, więc nadal nie jesteśmy pewni czy faktycznie
      będzie chłopiec (tak zasugerował lekarz przy poprzednim badaniu).
      Natomiast wyraźnie widzieliśmy 4-częściowe serduszko, 5 paluszkow
      u jednej rączki, oczka i nosek, kolanko, udo i łokieć, śliczny
      kręgosłup (bez żadnych przerw). Cudowne przeżycie.
      Dzidziuś położył sobie stopę na głowie z czego bardzo się śmialiśmy.
      Obwód główki wynosi 51mm, obwód brzuszka 53mmm, a długość kości
      udowej to 35mm. Maluszek waży 438gram i ma wg USG 20t6d (wg OM 19t4d).
      Termin porodu przesunął mi się więc na czerwiec smile, a dokładniej na
      ok. 22 czerwca.
      Chciałabym więc do Was dołączyć (zresztą podczytuję Wasz wątek już
      od kilku tygodni), by Was lepiej poznać i samej dać się poznać zanim prawdopodobnie spotkamy się na Forum Rówieśnicy smile

      Ciążę przechodzę nie najgorzej. Mdłości dokuczały mi nieco przez
      pierwsze 2,5 m-ca, teraz niestety dokuczają mi bóle kręgosłupa.
      Moja córeczka nie bardzo daje mi odpoczywać, od 1,5 tygodnia nie śpi
      w ciągu dnia sad A ja chętnie bym pospała.

      Mam nadzieję że mnie zaakceptujecie. Pozdrawiam
      Asia
      • emma_euro_emma Re: Witam i nieśmiało chciałabym do Was dołączyć 11.02.05, 18:30
        Asiu, dlaczego tak piszesz: "Mam nadzieję że mnie zaakceptujecie"? Już powinnaś czuć się, jak u siebiesmile
        Witamy i mamy nadzieję, że jako doświadczona już Mamusia będziesz służyć nam radą w razie potrzeby. Bardzo się cieszymy, że dołącza do nas kolejna Czerwcowa Mamusia i mamy nadzieję, że będziesz tu często zaglądaćsmile
        Skąd jesteś?

        Pozdrawiam.

        Kasia / Gdańsk / 25 tc
        • polihymnia Re: Witam i nieśmiało chciałabym do Was dołączyć 11.02.05, 19:25
          Jestem z Nysy, woj. opolskie.
          Zapomniałam napisać jeszcze, że z wykształcenia jestem pedagogiem
          - mam tu chyba kilka koleżanek "po fachu" (kończyłam poradnictwo
          na Wydziale Pedagogiki na Uniwersytecie Wrocławskim), mam 28 lat.
          Córkę rodziłam przez cesarskie cięcie. Chcecie coś jeszcze wiedzieć
          - pytajcie. Ja, mam wrażenie że świetnie Was już znam smile.

          P.S. Czy mogłabym prosić o ebooka "Język niemowląt" na maila męża mondzelewski@post.pl
          • polihymnia Ebook 11.02.05, 21:33
            Dzięki sylkon. Dostałam smile
    • emma_euro_emma Bóle krzyża 12.02.05, 00:42
      Czy to normalne, że ja już mam dość intensyene bóle kręgosłupa (głównie krzyża)? Myślałam, że to dopiero pod koniec ciąży; 8-9 miesiąc. Najbardziej boli wieczorami i nocami; nie mogę się wtedy nijak ułożyćsad
      A może macie jakieś sprawdzone sposoby na to?

      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 25 tc
      • polihymnia Re: Bóle krzyża 12.02.05, 10:21
        Ja też mam okropne bóle kręgosłupa od ponad m-ca. Mam już spory
        brzuch i dla mnie to druga ciąża i daje się również we znaki
        2-letnie noszenie coraz cięższego dziecka, wózka z wyposażeniem,
        chodzenie pochylonym przy uczeniu malucha stawiania pierwszych
        kroków i wiele innych smile.
        Mój lekarz kazał mi odpoczywać siedząc zupełnie prosto z nogami
        opartymi na podłodze lub leżąc na boku.
        Z kolei dziewczyna z wątku lipcowego zaproponowała mi następujące
        ćwiczenia:
        bardzo wolno robiony koci grzbiet;
        a drugie, stań w rozkroku jak do robienia skłonu, schyl się do przodu
        ale z rękami wyciagniętymi w przód...tak jakbyś chciała dosięgnać coś
        daleko przed sobą i w takiej pozycji siegaj w prawo i lewo.
        Pływalnia też jest super na kręgosłup.

        Poza tym musisz uważać na swoją postawę - przykucnij zamiast się
        pochylać, jak długo stoisz podłuż sobie coś pod jedną nogę, by
        odciążyć kręgosłup, nie wyciągaj się do góry by czegoś dosięgnąć
        tylko stań na podeście i podczas chodzenia staraj się nie wypinać
        brzucha do przodu (co nie jest wcale takie łatwe) tylko dbaj o
        prosty kręgosłup.
        Pozdrawiam
        Asia
        • sewa75 Re: Bóle krzyża 12.02.05, 18:11
          Mnie też pobolewa już kręgosłup, ale pewnie to raczej dlatego, że jest nieco
          skrzywiony. W sumie przytyłam dopiero 5 kg, a ciężar jest już dla mnie mocno
          odczuwalny. A co będzie jak przybędzie mi jeszcze z 10 kg? Jak na razie staram
          się odpoczywać kiedy mogę i mało dźwigać (w końcu od tego mam mężczyznę), ale
          jak pewnie same wiecie, różnie z tym bywasmile.
          Pozdrawiam
      • sowikoj Re: Bóle krzyża i szkoła rodzenia 12.02.05, 18:19
        Współczuję Wam.
        Kasiu - moim sprawdzonym sposobem jest odciążnie kręgosłupa w dosyć trudnej do
        opisania pozycji, ale mnie bardzo pomagałoteraz nie mam takichdolegliwoścismile
        może dlatego, że po pracy i rano robie sobie kilka minut takich prostych
        ćwiczeń leniwca).
        Zatem postaram się: uklęknąć i podeprzeć się rękoma, pupa na pięty a brzusio
        miedzy nogi. Głowa w miarę możliwości na podłogę tak by opierać się czołem (w
        późniejszych miesiącach podkładałam poduszkę)ręce wyciągnięte do przodu. To
        ćwiczenie bardzo odciąża kręgosłup.
        Oby Wam pomogło.
        Do rad dołączyłabym jeszcze spacery i stawanie na paluszki. Stoję w pozycji
        prostej, ręce wzdłuż ciała, głębszy wdech i na wdechu wstaję na palce, tak jak
        to robią małe dzieci gdy chcą wysoko sięgnąć. Powoli opadam i wypuszczam
        powietrze. To doskonale odpręża całe ciało i uspokaja jak jestem zdenerwowana.
        A może jeszcze jakieś ćwiczenia znacie?

        Czy myślicie o szkole rodzenia? Pytem szczególnie te z Was, które już raz
        taką "zaliczyły". Ja się zastanawiam czy warto po raz drugi. Piszcie co
        myślicie.
        I. Mama Roberta i ...Oleńki?
        • lolo09 juz 1000 postów !!!!!!! 12.02.05, 20:27
          no to mamy maly jubileuszsmile)))))))))
          co do boli krzyza to tez mam, niestety sad
          koci grzbiet wlasnie jak pamietam robilysmy w szkole rodzenia pomaga
          oprocz tego lezac na wznka nabieramy nosem powietrza do brzucha (kregoslup
          idzie do gory) wypuszczamy ustami wciskajac jednoczenie kregoslup w podłoze (to
          dotlenia dzidzie i mi pomoaga, zreszat to cwiczenia oddechowe przy skurczach
          porodowych, wiec warto zaczac cwiczyc)
          co do szkoly rodzenia to 2 raz nie ide, w zasadzie wszystko wiem, szpital
          wybieram ten sam, a cwiczenia juz zaczynam powoli sobie przypominac. dla tych
          co jednak nie byly ani razu POLECAM

          dzis bylismy na basenie, ale jakos balam sie wchodzic do wody (po 1 z uwagi na
          grzybice ktora mnie nawiedza co jakis czAS, a po 2 robilam teraz posiew i nie
          znam jeszcze wyniku). chlopaki szlaeli na zjezdzalni, a ja generalnie masowalam
          nogi w jakuzzi. super sprawa smile))))))

          witam tez nowa mamusie. bardzo sie ciesze ze na s coraz wiecej
          buziaczki dla wszystkich smile)))))))))
          • rengii Re: juz 1000 postów !!!!!!! 12.02.05, 21:25
            Moim najlepszym sposobem na ból kręgosłupa jest... basen. Chodzimy 2 razy w
            tygodniu od trzech tygodni i mi rzeczywiście pomaga. Przedtem robiłam kocie
            grzbiety i ćwiczenia z elementami jogi - też dobre, ale musiałam je codziennie
            robić sad zeby były rezultaty. A basen wystarczy 2 razy w tygodniu i jest ok.
            Jesli macie w okolicy czysty basen i nie łapiecie szybko infekcji to bardzo
            polecam.
            Dobre jest te ćwiczenie, kóre podawała Sowikoj (klęk i brzusio miedzy nogami)-
            robiłam je jak chodziłam na jogę - bardzo odciąża kręgosłup i tak wspaniale
            wyciaga - jakby kręgi się rozchodziły smile - polecam.
            A ja właśnie zajadam budyń czekoladowy - apetyt rośnie - waga też smile
    • emma_euro_emma Grzybek 13.02.05, 00:18
      A propos infekcji - ktoś podzielił się ze mną domowym sposobem; niezawodny jest... naturalny jogurt. Może to troszkę głupie, ale sprawdziłam i działasmile Nie mogłam niczym pozbyć się upławów (a miałam je naprawdę obfite), które pojawiły się po antybiotykach, lekarz przypisał mi Clotrimazol (globulki i krem), który niewiele dał. A po zastosowaniu tego domowego sposobu - upławy praktycznie całkowicie zniknęłysmile Może to bakterie zawarte w jogurcie? W moim przypadku wystarczyły 3 - 4 dni (2 - 3 razy dziennie).
      To się może wydać dziwaczne, ale co szkodzi spróbować, prawda?

      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 25 tc
      • renia73 Re: Grzybek 13.02.05, 07:36
        To wcale nie żart. Moja 5-letnia córeczka miała od połowy grudnia raz za razem
        zakażenie dróg moczowych i w konsekwencji ciągłe pieczenie przy siusianiu.
        Pewna lekarka ze szpitala na Litewskiej w W-wie, zaleciła nasiadówki z rumianku
        i jogurt naturalny właśnie i pomogło! O ile rumianek może przeszedł mi przez
        myśl,o tyle jogurt - nigdy w zyciu. Przede wszystkim jest bezpieczny!
        • jasmina100 czerwiec 2005 13.02.05, 13:47
          witajcie drogie mamusie!Ja wczoraj dowiedzialam sie bedac w 22tc,ze bedziemy mieli synka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • sgosia5 Re: Grzybek 13.02.05, 18:30
        Jogurt naturalny polecał mi kiedys lekarz ginekolog, tak więc jest chyba jak
        najbardziej bezpieczny (w przypadku "niemania" akurat lactovaginalu, można
        sobie zaaplikować dopochwowo 10ml jogurtu- w obciętej małej strzykawce), kiedys
        próbowałam, część wyleciała, ale działało, najlepiej na noc.
    • hobbito Jak tam z Waszą wagą? 13.02.05, 14:30
      Kochane mamusie chciałam spytaćile już przytyłyście. Bo ja jestem w szku.
      Zaczęłam ciążę z wysoką wagą /86kg przy 175cm wzrostu/ najpierw do 17 tygodnia
      schudłam 4kg, potem waga na długo stanęła, a teraz w 23tc jestem do przodu o
      0,5 kg. W ogóle nie ciągnie mnie do jedzenia, muszę wręcz pamiętać o stałych
      porach posiłków, bo tak w ogóle bym nie jadła.
      Ciekawa jestem czy któras z was ma podobne doświadczenia? a jeśli nie to
      napiszcie ile wam przybyło.
      Dodam że dzidziuś rozwija sie dobrze,odpoiwednio do wieku a brzuszek rośnie
      !
      Pozdrawiam Buziaczki?
      nasza mróweczka a raczej mrówek!
      lilypie.com/days/050611/4/24/1/+10
      • jezzmam Re: Jak tam z Waszą wagą? 13.02.05, 16:04
        Witam.Ja jestem w 22tc i tez mam problem tego typu.W 5tc wazylam 50,7 a teraz juz 57kg.Prawde mowiac tez zapominam jesc,jestem kelnerka a wiecie,ze w tym zawodzie mozna oduczyc sie jedzenia a zwlaszcza gdy jest ruch.nie jem slodyczy a kilogramow przybywa.
        • kornelcia75 Re: Jak tam z Waszą wagą? 13.02.05, 16:31
          Dziewczynki co Wy tak sie martwicie o swoja wagę?w koncu jestescie w ciazy to
          normalne ze tyjecie,hihi.
          Ja przytyłam 18 kg to sporo wiem.Ale teraz prawie wszystko zgubiłam.
          Nie martwcie sie i dobrze odzywiajcie w koncu w brzusiu jest mały człowieczek.
          A kg przybywa bo przeciez rosna piersi,wody tez wazą no i sam dzidzius.
          • hobbito Re: Jak tam z Waszą wagą? 13.02.05, 19:29
            Kochana ja się martwię czy nie przybrałam za MAŁO i chciałabym wiedziec czy
            któras z was też ma dopiero 0,5 kg lub podobnie do przodu będąc w 23 tc???????
            Na razie dzidzia zdrowa, a lekarz nic nie mówi więc ja się tak z ciekawości
            pytam.
            • kornelcia75 Re: Jak tam z Waszą wagą?hobbito 13.02.05, 20:59
              Przepraszam Cię bardzo,zle przeczytałam ech ja głupia.
              Moja kolezanka z forum przytyła 5kg przez cała ciąze,Jurek urodził sie zdrowy
              jak rydz.
              Pozdrawiam i sorki
            • sylkon Re: Jak tam z Waszą wagą? 13.02.05, 21:01
              Moja o 8 kg do przodu. Najwięcej w ciągu ostatnich 2 miesięcy. Przez pierwsze
              trzy po 1 kg. Nigdy nie ważyłam więcej niż 60 kg, teraz już prawie 65... A to
              dopiero 23 tydzień. Trochę się martwię, bo moje siostry po ciążach raczej nie
              wracały do wagi sprzed. Ale mam nadzieję, że ze mną będzie inaczej. Poza tym z
              dzidzią jest wszystko dobrze i mam błogosławieństwo mojej gin by rozpocząć
              zajęcia w szkole rodzenia. Chyba zdecydujemy się na Kasprzaka (Instytut Matki i
              Dziecka), na razie na szkołę, a potem może na poród. Może przybieranie na wadze
              trochę zwolniwink.
              Wczoraj przywiozłam cały wór ubranek dla maleństwa od mojej siostry. Musiałam
              się pozbyć zapachu strychu (leżały tam jakieś trzy lata) i całą noc moczyły się
              w wannie. Dziś do pralki i suszą się... chyba dopadł mnie instynkt wicia
              gniazda. Ale jak tu nie myśleć, gdy dziecko prawie cały dzień i noc tańczy mi w
              brzuchu (ku uciesze szczęśliwego tatusia), lub gdy budzę się z mokrą
              podkoszulką na wysokości piersi (gin stwierdziła, że to normalne), mam
              nadzieje, że i po porodzie nie będzie problemu z karmieniem.
              Postanowiłam te ostatnie miesiące "wolności" maksymalnie wykorzystać. Chodzę na
              zajęcia z ceramiki, zaczęliśmy się z mężem uczyć hiszpańskiego, a w piątek
              organizuję babski wieczór pidżamowy z oglądaniem slajdów, zdjęć i może jakimś
              dobrym filmem. Mąż protestuje, bo będzie musiał albo zabarykadować się w
              sypialni albo gdzieś się ulotnić.
              Dowiedziałam sie, że mój ślubny jedzie w kwietniu do Indii. To było od lat
              nasze marzenie. I choć mi trochę smutno, że na dwa tygodnie zostanę sama, to
              cieszę się, że choć jemu marzenie się spełni (chociaż jedzie służbowo).
              Pozdrawiam Was wszystkie i Wasze maleństwa. Jeśli któraś z Was wybiera się do
              szkoły rodzenia na Kasprzaka, lub coś o tym szpitalu słyszała, dajcie znać.
              S.

            • sowikoj Re: Jak tam z Waszą wagą? 13.02.05, 21:22
              Witaj hobbito!
              Ja nie wiem czy CIę to pocieszy, ale też nie za wiele przytyłam i od miesiąca
              waga BZ, choć brzuś co raz większy.Przed 57 (165cm) potem spadek do 54 i teraz
              58. Staram się zmuszać do jedzenia, ale to przynosi odwrotny skutek i jest
              mi...;-(
              Lekarz mówi, że mam się starać, ale to jeszcze nie tragedia. Na pewno
              przybierzesz. Moja rodzinka przerzuciła mnie na wyciskany sok z marchi i z
              jabłek, żebym choć ciut przybrała...
              W poprzedniej ciąży waga była 47-42-53. Więc jakby historia się powtarza, tyle,
              że teraz własnych zapasów mam sporo w tłuszczykach tu i ówdzie więc może
              maleństwo stamtąd czerpie? Nie wiem. Tak sobie myślę, że jak coś to najwyżej ze
              mną będzie nie najlepiej, bo dzidzia na pewno będzie OK
              Pozdrawiam Cie ciepło. Daj znać jak coś się zmieni, będziemy się wspierać
              wzajemnie jak pozwolisz.
              Dużo ciepełka dla Wszystkich obecnych i przyszłych mam, włącznie z moją która
              też tu ponoć czasem zagląda>smile
              Pa
              I (22TC)
            • cruk Re: Jak tam z Waszą wagą? 14.02.05, 11:51
              24 tydz. i 2,5 kg niecale do przodu..
              a dzidzia idealnie rosnie, proporcjonalnie do wieku ciazy smile)
              ale to tez zalezy od wagi, wg innej wagi to niecale 1,5 kg przybralam
            • mamaestery Re: Jak tam z Waszą wagą? 14.02.05, 13:21
              hej smile
              ja tez jestem w 23 tygodniu,przez duze wymioty schudlam 5 kilo,teraz waze 60 i
              waga stoi,jakos mnie nie ciagnie do jedzenia i z tym mam najwiekszy problemsadtez
              sie martwie o dzidzie ale brzuszek juz calkiem widocznysmile
              pozdrawiam
              monika
      • polihymnia Re: Jak tam z Waszą wagą? 13.02.05, 21:59
        U mnie zaczął się 21tc i jest 3kg do przodu. Jestem zadowolona bo
        w ciąży z córką w 21tc ważyłam dokładnie tyle samo co teraz, a
        zaczynałam od 3kg mniej (czyli: w pierwszej ciąży do 21tc przytyłam
        6kg, a teraz 3kg).

        Jeśli chodzi o Twój problem hobbito to koleżanka mojej kuzynki, która
        jest w 8 m-cu ciąży, do tej pory SCHUDŁA 11KG. Dla mnie to niewyobrażalne,
        ale z dzidziusiem OK, z jej wynikami również. Z kolei moja mama w ciąży
        z moimi siostrami- bliźniaczkami przytyła 11kg - obie siostry po
        urodzeniu miały łącznie wagę ponad 7kg.
        Sama piszesz, że zaczęłaś ciążę z dość wysoką wagą więc możesz przytyć
        w ciąży sporo mniej niż inne dziewczyny. Skoro wszystko jest OK to po
        co niepotrzebnie się przejmować - masz jeszcze przynajmniej 15tygodni
        "na tycie" smile
        Pozdrawiam
        Asia
        • jaiza Re: Jak tam z Waszą wagą? 14.02.05, 10:34
          Właśnie się zważyłam - 67,6, czyli prawie 6 kg do przodu. Na szczęście wszystko
          w brzusiu - ponad 100 w obwodzie i biuscie smile
          Co do przyrostu wagi to jest bardzo róznie: książkowo jest, by przyrost był w
          miarę równomierny, troche większy od II trymesteu, ale w praktyce tak zwykle to
          nie wyglada. Dziewczyny chude tyja zwłaszcza na początku, pozstałe później. Ja
          z Łukaszkiem najwięcej w II trymestrze (w symie 18) i nie miałam żadnych
          problemów ze zgubieniem - juz w ciągu 3 mies, a nawet po pól roku zginęło mi o
          6 więcej i ważyłąm 54 przy 174 cm.
          A moja kolezanka bardzo mało przytyła w I i II trym. a potem w III tyle, że w
          sumie 28 i długo zrzucała.

          U nas kiepsko, Łukasiu pomału wychodzi z zapalenia gardła, jeszcze ma katar i
          kaszle, lae chociaż od wczoraj zaczął coś jeść i przesypiac noc.
          Ja natomiast od soboty ma olbrzymi katar, tez zaczęło się od gardła ale od razu
          dostałam Bioparox i przeszło. Mam nadzieję, że na katarze się skończy, inhaluje
          się amolem, do nosa sól fizjologiczną, dużo piję, min. syrop z cebuli. Niestety
          nie moge się położyc, bo Łuki mi na to nie pozwala, poleguję tylkoTrzymajcie
          się ciepło - I.
          • muszelka04 walentynkowo 14.02.05, 10:53
            U mnie waga do przodu ok.7 kg, więc chyba w normie. Czuję się tak dobrze, że
            marzę o takim dobrym samopoczuciu jak najdłużej. Ciąża przyniosła mi pare
            plusów w wyglądzie: gęstsze i nieprzetłuszczające się tak szybko włosy,
            mocniejsze paznokcie, gładsza cera, buzia bez żadnych wyprysków i zbytniego
            przetłuszczania się, nie wspominając oczywiście o zaokrąglonych kształtach, co
            akurat w moim przypadku wyszło na dobre, bo jestem bardzo szczupła. Nic tylko w
            ciążę zachodzić.

            Na szczęście żadne choróbska mnie nie biorą i krzywą cukrową miałam dobra, więc
            współczuję Ci Iwonko tych pobytów w szpitalu i trzymam kciuki za Ciebie i
            dzidzię. Zdawaj nam relacje co i jak u Ciebie.
            Z tego co czytam, to chorują tez Wasze starsze pociechy, no i niektóre z Was.
            Również trzymam kciuki. Byle by do wiosny !!!!A tu we Wrocku znowu pada śniegsad(

            Zauwazyłam, że jak ściągam wieczorem biustonosz, to są na nim jasnożółte
            plamki, a na zakończeniu sutków takie jakby jasne strupki, czy coś w rodzają
            zaschnietego płynu. Czyżby to siara ??
            A.
      • aagulek Re: Jak tam z Waszą wagą?do hobbito 14.02.05, 14:43
        witam, coz zaczynalam z ciut nizsza waga niz Ty przy wzroscie 165cm, w sumie
        nie wygladalam jak hipcio ale brzuszek o spora oponka, na poczatku przytylam 1
        kg, pozniej schudlam - ale to jak bylam na zwolnieniu i nie jadalam drugiego
        sniadania, teraz jakies 2,5-3 kg do przodu w stosunku do tego co przed ciaza,
        nie duzo,poszlo w brzuszek, a Maleństwo ciagnie z zapasow Mamusi wink z tlku mam
        piekna talie i zero znakow ciazy ale jak stane profilem, woow to dopiero
        brzuszysko, smieszne sa kolezanki w ciazy co to mowia ze takiego nie mialy jak
        szly rodzic, na szczescie zbywam to smiechem, bo wiem ze startowalam ze sporej
        wagi, ale wiem ze przy tej wadze co Ty i ja mozemy niewiele przytyc, mojej
        kuzynki kumpela ponoc grubsza ode mnie wiec sadze ze moze jakies 85 kg przytyla
        w ciazy tylko 5 kg a Dzidzia sie urodzila zdrowa, podstawa to dostarczac
        witaminki w postaci warzyw i owocow, mnie do jedzenia specjalnie nie ciagnie,
        do slodyczy niemal wcale, w zeszlym tygodniu mialam faze lody smile, a teraz za
        mna i mezem chodzi kielbaska z grilla mniam...termin mamy na 3 lipca,
        pozdrawiam Agnieszka i Maleństwo
    • iwona077 Re: Krzywa cukrowa 14.02.05, 10:28
      Hej. Stało sie to czego najbardziej sie obawiałam. Byłam znowu na krzywej
      cukrowej. Obciążenie 50g po godzinie 175. Dwa dni póżniej zrobiłam obciążenie
      75g i po dwóch godzinach 152. Niestety wyniki za wysokie i musze iść do
      szpitala. Dzisiaj ide do lekarki i uzgodnie termin. Najgorsze jest to, że w
      domu Kubuś jest chory i w środe idziemy z nim na konsultację do laryngologa.
      Moja mama też wyjeżdża do domu do lekarza, męża cos połamało w kęgosłupie a
      mnie cukierki dopadły. Jestem załamana. Wizja ciągłego pobytu w szpitalu nie
      jest przyjemna. Lekarka powiedziała co trzy tygodnie. Do końca ciązy troche
      zostało więc tych pobytów też troche będzie.
      Trzymajcie sie i pozdrawiam.
      • jaiza Re: Krzywa cukrowa 14.02.05, 10:37
        Iwona, trzymamy za Ciebie kciuki, I.
        • al_a Re: Krzywa cukrowa 14.02.05, 13:26
          Witam czerwcówki, jestem tu nowa. Termin mam na 18 czerwca. Pozdrawiam
          wszystkie mamy i ich pocieszki serdecznie.
        • lolo09 Re: Krzywa cukrowa 14.02.05, 22:55
          bedzie dobrze. tylko troche bardziej bedziesz musial uwazac na to co jesz, no i
          mam nadzieje ze cie w tym szpuitalu trzymac nie beda smile))))

          al_a - serdecznie witamy smile)))
      • iwona077 Re: Na razie się uchroniłam 15.02.05, 09:40
        Dzięki za słowa pocieszenia.
        Byłam wczoraj u swojej pani doktor i powiedziała mi, że musi mi wypisać
        skierowanie do szpitala. Poprosiłam ja o skierowanie do przychodni cukrzycowej.
        I zapytałam czy jest konieczność tego leżenia w szpitalu. To powiedziała, że po
        30 tygodniu bedą mi robic KTG i dobrze by było gdybym wtedy była w szpitalu.
        Powiedziała, że pod względem ustalania diety to poradnia cukrzycowa jest lepsza
        niż szpital, bo jak trzeba wprowadzic insuline to oni i tak kieruja do tej
        przychodni, bo w szpitalu nie ma takiego lekarza.
        Pani doktor z Przychodni cukrzycowej powiedziała, że jeżeli chodzi o cukry to
        nie ma potrzeby leżenia w szpitalu. Od razu dostałam skierowanie do okulisty i
        na jakąś hemoglobinę glukozową?.
        Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale wychodząc z gabinetu pani ginekolog zapytałam
        czy jak nie położę sie teraz w szpitalu czy szkodze sobie albo dziecko.
        Powiedziała mi że nie - pod warunkiem, że będę stosować diete i pod kontrola
        diabetologa.
        W poprzedniej ciązy tez miałam przekroczone cukry i do szpitala trafiłam 15.06
        a termin miałam na 30.07. więc tracfiłam do szpitala po 30 tygodniu.
        Dobrze postąpiłam? Jeżeli w poradni robią mi to samo co w szpitalu?
        • rengii Re: Na razie się uchroniłam 15.02.05, 12:17
          Iwona trzymaj się i jak trzeba stosuj odpowiednia dietę.
          Ja już jutro dowiem sie jak jest z moim cukrem - właśnie dziś robiłam badania.
          A mój Macius coraz bardziej ruchliwy, szczególnie po 22.00 smile
      • cruk glukoza - nie za ciekawie 15.02.05, 19:43
        hej, mialam dzis badanie na czczo.
        Wiadomosc dobra - nadrobilam straty w morfologii - hemoglob. 13.3!! a bylo
        <11!! w ciagu niecalych 3 tyg. jestem przeszczesliwa, bo wszystkie wyniki
        wywindowaly mi ladnie do gory i mam je na poziomie "sprzed" szpitala

        Wiadomosc zla (?) - niestety po obciazeniu 50g glukozy po godzinie mialam wynik
        201 mg/dl

        Zadzwonili do mnie z laboratorium, nie podajac mi wyniku i przez 2 godziny
        chodzilam po scianach i internecie widzac najgorsze - juz stanelam na nogach.

        Probuje sie dodzwonic do mojej gin (na razie jej sie nagralam) co dalej. Wie o
        kiepskim wyniku, ale nie znala szczegolow.

        Bardzoo bym nie chciala wrocic do szpitala..bardzoo..

        na razie "mentalnie" sprzatam lodowke i szafki, czyszczac je z roznych
        cukrzastych produktow...

        moze to wlasnie powod mojego braku przybierania na wadze...

        Oczywiscie po telefonie z laboratorium sobie pochlipalam - baardzo rozsadnie i
        zdrowo (ironizuje)..

        Mam cicha nadzieje ze powtorka badania wyjdzie normalnie..ogromnie bym nie
        chciala wyladowac w szpitalu..(wiem ze to glupie gadanie, skoro trzeba byloby)

        Mam cicha nadzieje, ze da sie cukier wyprostowac odpowiednia dieta

        Ciesze sie ogromnie z poprawy wynikow morfologii, nie bardzo wiem skad ta
        glukoza tak skoczyla, skoro na poczatku ciazy (w pazdzierniku i listopadzie)
        wyniki na czczo morfologii i glukozy byly super w normie.. jakie sa mechanizmy,
        wiecie?

        nie mialam cukrzykow w rodzinie...ani problemow z cukrem, cisnieniem, tarczyca..
        • iwona077 Re: glukoza - nie za ciekawie 16.02.05, 14:26
          Ja też tak miałam. Cukry na czczo sa ok po glukozie jest gorzej. Przy pierwszej
          ciązy bralam nawet insulinę. Teraz jak juz zdążyłas zauwazyc krzywa też mi
          wyszł;a przekroczona. Jak dodzwonisz się do swojej gin to mi powiedz co ona Ci
          doradziła. Ja na dzień dzisiejszy wybrałam diete i mierzenie cukru po jedzeniu
          3 x dziennie. Tylko nie znam dokładnie jakie normy powinny byc godzine po
          jedzeniu, bo każdy mówi inaczej. Jak cos bedziesz wiedzieć to daj mi znać.
          Trzymaj się!
    • olina77 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 15.02.05, 13:04
      Witam po długiej przerwie!
      Robiliśmy malowanko dziecinnego pokoju i wywaliliśmy zbędne graty. Kiepsko
      pomyśleliśmy, bo w efekcie komputer stoi na ziemi, bo nie ma na czym J. Dlatego
      nie odzywałam się, bo niewygodnie mi czytać i pisać „po turecku”.
      Zmobilizowałam się dzisiaj, bo jutro idę do szpitala (cukrzyca) i chciałam
      przeczytać co u was. Cieszę się, że tryskacie dobrym humorem, że jest nas coraz
      więcej (witam wszystkie czerwcóweczki, które doszły).

      Cruk, cieszę się, że trafiłaś w kompetentne ręce!
      Chyba do Sowikoj: My też mamy niezgodność grup krwi (ja Rh-, mąż Rh+). W 22 tc
      miałam zrobić badanie na niezgodność przeciwciał RhD (chyba dobrze
      zapamiętałam). Wynik był negatywny, czyli dziecko przejęło czynnik Rh po mnie –
      i bardzo dobrze! W 28tc mam mieć podaną immunoglobinę (i jeszcze ileś godzin po
      porodzie i ileś tygodni po porodzie) na zapobiegnięcie konfliktu przy kolejnej
      ciąży. Mam nadzieję, że nic nie pokręciłam. Jak masz jakieś inne informacje, to
      daj znać. Co lekarz to inna opinia.

      Odkąd dowiedziałam się o tej cukrzycy mocno ograniczyłam ilość i jakość
      posiłków i schudłam 2 kilo L. Odżywiam się na własną rękę, według tego co
      przeczytam i nie wiem czy dobrze „się prowadzę”. Mam nadzieję, że w szpitalu
      wszystko mi wyjaśnią.
      Byliśmy na usg połówkowym – gin nadal obstawia mężczyznę, w 23tc waży 580g i
      wszystkie parametry są w normie (trochę się uspokoiłam, bo nadal dobrze
      pamiętam mój wynik na grubość fałdu karkowego i nie do końca wierzyłam, że jest
      ok.). Termin porodu zmienił się jak po każdym usg – teraz mam przedział między
      7 a 20 czerwca! Czuję się super, maluch kopie jak szalony – najbardziej o 4
      rano!

      Pozdrawiam wszystkie serdecznie! Jak tu wejdę następnym razem zdołowana po
      szpitalu chcę znaleźć was nadal tryskające optymizmem i zdrowiutkie!

      P.S. Moja koleżanko-sąsiadka urodziła w sobotę chłopczyka – jak ja jej tego
      zazdroszczę!!! My jeszcze mamy tyle czasu przed sobą i podobno szykują się
      wiosenne upały!
      • iwona077 Re: Do oliny77 15.02.05, 13:45
        Witaj!
        Dołączam do Ciebie jeżeli o chodzi o "cukierki". Krzywa cukrowa tez znów mi źle
        wyszła i też dostałam skierowanie do szpitala i do poradni cukrzycowej. W
        poradni powiedziano mi, że jeżeli chodzi o cukry to nie ma powodów żebym szła
        do szpitala i dlatego nie skorzystam na razie.
        Moja lekarka ginekolog powiedziała, że dobrze bedzie jak trafie do szpitala po
        30 t. I tak tez zrobię. Dietę juz stosuje, bo raz to juz przechodziłam.
        Dostałam glukometr i mam badac poziomy cukrów. I jeszcze okulista i jakas
        hemoglobina glukozowa do zrobienia czy cos takiego.

        Jeżeli chodzi o konflikt krwi to ja tez go mam z mężem. Ja Rh- a on Rh+. Po
        porodzie badali krew KUbusiowi i stwierdzili, że tez ma Rh- więc moją krew i
        immunoglobuliny mi nie podali, bo nie ma potrzeby. I moja lekarka powiedziała,
        że druga ciążę jeżeli chodzi o konflikt moge traktowac jako pierwszą. Nic nie
        słyszałam, żeby kilka razy podawać tą immunoglobulinę.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze.
        Iwona
      • anna.michal Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 15.02.05, 13:58
        Też mam niezgodność Rh.
        W trakcie ciąży nie zawsze się podaje immunoglobulnię(zwłaszcza jak badanie na
        przeciwciała wychodzi OK), a po porodzie gdy dziecko ma "+" to w ciągu 72 godzin.

        Z tego że badanie na przeciwciała jest OK, nie wynika jeszcze że dziecko
        odziedziczyło czynnik po tobie - po prostu nie doszło do kontaktu twojej krwi i
        dziecka i konfliktu brak.
        • sowikoj Re: Konflikt Rh - do zainteresowanych 15.02.05, 15:16
          Dziękuję Wam za wyjaśnienia.
          Przy synu dostałm immunoglobulinę w drugiej dobie. Wydaje mi aię, że Anna ma
          rację co do dziedziczenia grupy. Nie słyszałam żeby noworodkom badali grupę,
          poza tą z pępowiny, a to nie jest badanie miarodajne.
          Martwiłam się tym, ze mój gin teraz przy wizycie mi nie zlecił tego badania
          tylko zamierza to zrobić przy nast. badaniu, a więc jak będę w 25-26 TC lub
          nawet później. I wydaje mi się, ze to późno. A może to nie ma znaczenia kiedy?
          Czy wiecie coś na ten temat?
          Ciekawi mnie też opinia że podaje się immunoglobulinę w 28tc. Napisz na ten
          temat coś więcej jak możesz proszę.

          Witam wszystkie nowe dziewczyny, które tu do nas zaglądają. Dbajcie o siebie
          olina , cruk i jaiza. piszcie co u Was. Trzymam kciuki za Wasze samopoczucie i
          zdrowie Wasze i maluszków.
          • anna.michal Re: Konflikt Rh - do zainteresowanych 15.02.05, 20:07
            Wydaje mi się, że wszystkim noworodkom badają krew (morfologia, mam wpisane w
            książeczce zdrowia parametry jakie miał) i w przypadku gdy rodzice są
            "konfliktowi" to jeszcze grupę - ale jej raczej nie wpisują, bo powinno się ją
            dwukrotnie oznaczać. Ja pytałam, więc wiem że Michał ma A, Rh-. ( a mógł mieć
            dokładnie każdą bo ja mam B Rh- a mąż A Rh+)

            O immunoglobulnie w trakcie ciąży słyszałam raz, jak prowadziłam pierwszą ciążę
            przez pewnien czas w Niemczech. W Polsce dowiedziałam się o tym standardowym
            podejście - czyli zastrzyk w tyłek po porodzie jeśli dziecko ma minus.

            A teraz sprawdzam znowu co jakiś czas odczyn Coombsa(ostatnio miałam 4 tygodnie
            temu, teraz mam przed następną wizytą znowu sprawdzić więc też bedzie 4). Na
            razie jest Ok i mam nadzieję, że tak pozostanie.
      • cruk heeeej! 15.02.05, 14:00
        jak fajnie ze jestes!

        ja dzis mialam "glukoze", troche jej nie planowalam, bo generalnie dzis mam
        dzien siania glowy. Pojechalam do LIMu (kliniki) na badania - z wydawalo mi
        sie - skierowaniem na "pelna" morfologie (elektrolity etc.), oczywiscie nie
        wzielam skierowania. Maz w przelocie mi je podrzucil, ale w tzw. miedzyczasie
        rozladowal mi sie tel. W zabiegowym, przeurocze pielegniarki stwierdzily, ze
        skoro mam miec glukoze, to bez sensu sie kluc na drugi dzien jeszcze raz i moze
        sprobujemy zrobic test dzis. Maz w aucie na dole, a te mnie poja glukoza wink)

        Tak mnie zagadaly, ze glukoza "weszla" i nie "wyszla" smile ta sama droga, tylko
        sie "przyjela" (poprzednia proba niestety wyladowala w lazience. Posadzily mnie
        na kanapach - gdzie sie wlasciwie moglam wylozyc - zagladaly czesto,
        pogadalysmy o szpitalach, szkolach rodzenia, znalazly mi ladowarke, opmogly
        skontaktowac sie z biednym mezem, siedzacym w aucie pod Mariottem i hop godzina
        minela! Wyniki mam dzis kolo 18 smile)

        Moze to zabrzmi burzujsko, ale w klinice czlowiek czuje sie jak czlowiek,
        przemila obsluga, 0 kolejek, swietnie wyposazone gabinety, "luksiuś"
        bycia "obslugiwanym", w porownaniu z dzikimi "spolecznymi" kolejkami w
        szpitalu, wyziebionymi gabinetami i starych dat fotelami gin., nie da sie tego
        porownac. Co najsmutniejsze, ze w klinikach przyjmuja ci sami lekarze co w
        szpitalach, ale zupelnie inaczej te wizyty wygladaja, mimo ze czlowiek - co
        powinno byc najwazniejsze -ten sam. Mimo, ze dr ze szpitala wyraznie "kazaly"
        mi robic badania w laboratorium szpitalnym, nie robie ich tam, chocby ze
        wzgledu na komfort psychiczny... no i nie bede zajmowac kolejki czekajacym na
        badanie paniom i tracic pol dnia..

        Stad tez po cichu sie zastanawiam czy nie zdecydowac sie na szkole rodzenia w
        klinice, zrobilam dzis przy okazji rozeznanie wprawdzie 8 spotkan kosztuje 500
        zl, ale zajecia odbywaja sie w salach fitnessklubu i na basenie, a do
        dyspozycji ma sie sztab specjalistow z roznych szpitali (ale sa to lekarze
        LIMowi). I zajecia mozna miec tez indywidualnie, jesli sie chce - tj chodzimy
        np na nie tylko z mezem. Terminy, godziny elastyczne, w stalym kontakcie jest
        babka ktora to prowadzi. Pogadam jeszcze z moja gin, bo na Starynkiewicza w
        szpitalu wyznaczyli mi ternim na polowe kwietnia, ale chcialabym sie
        zorientowac jak to wyglada, gdzie sa zajecia, z kim etc. Moja gin przyjmuje z
        kolei na Inflanckiej - wiec zorientuje sie tez jak tam wygladaja kwestie
        szkoly. Spotkalam tez w klinice polozna ze Starynkiewicza (juz tam nie
        pracuje), chwile pogadalysmy, moze wpadne do szpitala jeszcze zobaczyc
        porodowke.
        • mamaestery Re: heeeej! 15.02.05, 14:15
          czytam sobie o waszych przygotowaniach do porodu o wybieraniu lekarzy i
          szpitali i nie wiem z czego to wynika ale teraz przy drugiej ciazy nie mam
          takiego cisnienia jezeli chodzi o wybory smile siedze sobie w domku zajmuje sie
          jednym dzieckiem(albo i nie- bo maz to robismile)czasami zapominam ze jestem w
          ciazy ,zachowuje sie o wiele luzniej niz przy pierwszej ciazy ,zyje
          normalniejsmileczy ktoras z podwojnych mam tez tak ma?smilesmilechociaz czasami mam
          wrazenie ze sie obudze na porodowce za kilka miesiecy i nic nie bede miala
          przygotowane dla dzidzismile
          czas sie sprezyc?...
          • lolo09 Re: heeeej! 15.02.05, 14:45
            ja tez teraz jestem "mniej podeksytowana". wiem co mnie czeka, wiem gdzie chce
            rodzic, ciuszki i akcesoria mam. staram sie jak najwiecej czasu poscwiecej
            synkowi, choc "zgrabność" juz nie ta. czasem tez dgyby nie rosnacy brzuch i
            szalejacy w nim krystian oraz bolace plecy moglabym zapomniec ze jestem w ciazy.
            szczerze mowiac to troche zazdroszcze mamom 1 maluchow smile))))))))
          • sowikoj Re: heeeej! 15.02.05, 15:29
            Mamaestry! Ja mam dokładnie tak samo. Szpital omijam szerokim łukiem, choć
            wiem, że powinnam zwiedzić porodówkę chociaż, bo poprzednio mieszkałam w
            zupełnie innym mieście. I w porównaniu z tutejszymi warunkami to jak bym się z
            kosmosu urwała, a przecież poprzednio rodziłam 6 lat temu!
            Ubranek zero (te po R. wydałam rodzinie)i tylko czasem na internecie pooglądam
            wózki, czy mebelki. Ale, że mamy małe mieszkanie (poprzednio miałam do
            dyspozycji 100mkw, teraz 56)to szybko uciekam, bo wydaje mi sie, ze to są
            zachciewajki, a nie ma gdzie tego trzymać. Najchętniej to zaczęłabym od
            przeprowadzki do domu tak ze 150mkw. Włacznie z urządzaniem itd. Wtedy ze
            spokojem rąbnełabym pracą (tzn poszła na L-4, na które mój rodzinny mnie stale
            wysyła, bo źle wyglądam) i zajęła się wiciem gniazda.
            Synem zajmuje się gł. mąż (jest przekochany) a ja mam z tego tyt. czasem
            wyrzuty sumienia. Np jak miał usuwany migdałek, a mama w szpitalu nie była
            (akurat miałam zapalenie tchawicy i mnie nie wpóścili sad).
            Generalnie stwierdzam, że jak poczytam Dziecko, to mi starczy za przypomnienie
            i nawet ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad szkołą rodzenia, ale generalnie
            to chyba po raz drugi nie ma sensu więc... moze przyjdzie nam to z czasem?
            Czego Tobie i sobie życzę! smile
            I.
            • jaiza Re: heeeej! 16.02.05, 10:32
              U mnie druga ciaza też trochę podobnie przebiega tzn. szpital tez omijam
              szerokim łukiem, nie mam czasu mysleć o dolegliwościcah, bo zajmuję się
              Łukaszem (mąż niestety pracuje do 18 a młody nie chodzi do przedszkola). Jednak
              instynkt gniazda mnie dopadł - mam już skompletowane i ułozone w komodzie
              ubranka dla Elżbietki, troche po Łukim, trochę po Martynce przyjaciółki a
              trochę nowych (nie mogłam sie opanować, takie są słodkie). Miałam je nawet
              prać, ale uznałam, że trochę za wcześnie. Te przygotowania to pewnie dlatego,
              ze chciałabym żeby te 15 tygodni minęły jak najszybciej i żeby było juz po
              porodzie.

              U nas cały czas nie najlepiej, mnie dopadło przeziębienie, leżę, Łukasz od
              wczoraj u rodziców, bo nie miałam już sił. On niby lepiej, jeszcze trochę
              kaszle i ma katar, ale apetyt lepszy i przesypia noc. Za to przed chwila
              dzwonili rodzice, ze ma jakąś wysypke na całym ciele ... mam nadzieję, że to po
              antybiotyku a nie jakaś zakaźna (bo skąd? kontatktu z dziećmi nie miał). Maż
              musi się więć wyrwać z pracy i za godzinę jadą do lekarza. I.
              • sgosia5 Re: heeeej! 16.02.05, 11:15
                U mnie podobie: Im mniej myśle o moim brzuszku, tym lepiej sie czuję. Właściwie
                to z każdym dniem lepiejsmile no chyba że za dużo się nachodzę, to mam wrażenie
                jakbym nosiła worek ziemniaków, ale w porównaniu z poprzednią ciążą to niebo a
                ziemia, wtedy cały czas leżałam i ciągle mi coś ciążyło, obsuwało się,
                skurczało itd. A teraz brzuch wysoko jak nigdy!
                Cukier i morfologia w przyszłym tygodniu i musi byc dobrze, zresztą zawsze
                miałam niski.

                Ciuszki jeszcze leżą wysoko w szafie. Chociaż będę musiała podzielic się z
                siostrą, bo całą wyprawkę dla Hanki odziedziczyłam po jej córci, to na razie
                nic nowego nie kupowałam.

                W domu na razie spokój, moje dziecko codziennie domaga się spaceru, bo jakos
                zima jej się bardzo spodobała, więc pomimo siedzenia w domu, codziennie mam
                okazję sie przewietrzyć. Poza tym wreszcie zmobilizowałam sie do wyleczenia
                dwóch "zaległych" zębów, więc na razie mam spokój na jakiś czas.

                Wczoraj zaliczyliśmy jeszcze wizytę z małą u ortodonty, bo przez ukochanego
                smoczusia przestała jej się zamykac szczęka na przednim odcinku i strasznie sie
                złościła przy gryzieniu. Tak więc smoczuś do kosza (psuje sie po kawałkuwink i to
                na tyle. Jak za trzy miesiące jej sie ząbki nie zejdą to czeka nas piłowanie
                kłówsad(( zupełnie sobie tego nie wyobrażam.
                Poza tym w niedziele spadła nam z krzesła w kuchni przy różnych wygibasach przy
                stole i najedliśmy się troche strachu, bo wstała z buzią całą we krwisad Okazało
                sie że sobie rozcięła wargę, spuchła jej jak bania, na szczęście zęby całe.
                Przez dwie godziny trzymała sobie lód przy buzi i nie pozwalała go zabrać a po
                następnych dwóch znów hulała. Ach, te dzieci... Pierworodne mamy, nie wiecie co
                jeszcze przed Wami!
                Pozdrawiam!
                • mamaestery Re: heeeej! 16.02.05, 13:40
                  widze ze juz w wiekszosci znacie plec dziecismilefajniesmileja dopiero za dwa tygodnie
                  mam rozpoznanie "obcego"wink co to w sobie noszesmilewierci sie niesamowicie
                  wczoraj na sanki poszlam z mezem i corka i chyba lekko przegielam ..fikalam jak
                  glupia, a tu juz kondycja nie ta sama co 10 lat temutongue_out ale miskowi sie podobalo
                  bo do polnocy fikal koziolki we mniesmilesmilesmile
                  sgosia ,nie strasz ludzi niech zyja w blogiej niewiedzy o istnieniu ortodontow
                  ,logopedow ,gastrologow i innych dziwakowsmilesmilesmilesmile
                  pozdrawiam
                  monika
                  • sgosia5 Re: heeeej! 16.02.05, 15:38
                    Może i masz rację, bo nam przyrost naturalny jeszcze zmalejesmile
                    Ja też już raz przegięłam z lepieniem bałwana, tak że teraz na sanki wysyłam
                    tylko męża. A dzisiaj taka wspaniała zima! Dziś do lepienia zatrudniłam małą.

                    Co do przemęczania się to uważam, że jak sama o siebie nie zadbam to nikt za
                    mnie tego nie zrobi. I dlatego odkąd wiem, że jestem w ciąży nie odkurzam
                    dywanów, nie myję podłóg, nie noszę zakupów i jak tylko mogę to nawet nie
                    wyciągam naczyń ze zmywarki (chociaż za każdym razem musze o to prosic mojego
                    M, bo sam sie nie domyśli...).
        • muszelka04 mdli mnie znowu ...... ratunku !!!! 15.02.05, 14:21
          dziewczyny nie wiem o co chodzi, ale dzisiaj rano napiłam się (jak co dzień) na
          dzień dobry mleka z miodem i zaraz mi wyfrunęło z powrotem. Potem było trochę
          lepiej, a teraz mnie mdli, jest mi niedobrze i zbiera mnie na wymioty. Nie
          wiem, czy to małe nóżki kopią mnie w żółądek, czy to coś innego, ale mam
          nadzieję, że szybko minie. Czy którejś z Was`tez tak sie robi ??

          Z przyjemniejszych rzeczy: zapisałam się dzisiaj do szkoły rodzenia w szpitalu
          na Brochowie we Wrocławiu i będziemy tam chodzić razem z M dwa razy w tygodniu
          od 29.03 do 05.05. Koszt kursu 300 zl, więc chyba nie tak strasznie. I wiecie
          co? już nie moge się doczekać smile)
          A.
          • lolo09 Re: mdli mnie znowu ...... ratunku !!!! 15.02.05, 14:42
            mnie nie mdli, ale czytalam u majowek ze maja mdlosci, wiec to chyba normalne
            muszelka czy ty jestes z wrocławia?????????
            gdzie zamierzasz rodzic?????
            buziaczkismile))))
            • muszelka04 do lolo09 15.02.05, 16:10
              tak, jestem z Wrocławia, choć nie jestm rodowitą wrocławianką smile)
              jestem pacjentka dr Kucharskiego i będę rodzić na Brochowie i tak jak pisałam
              tam tez wybieram się do szkoły rodzenia,
              a jak u Ciebie??
              pozdrawiam
              Aga
              • lolo09 Re: do lolo09 15.02.05, 22:33
                ja na dyrekcyjnej bo tam pracuje moj gin a i tam rodzial mdamiana. ogolnie we
                wroclawiu dyrekcyjna i brochow sa najlepsze pod wzgledem poziomu lekarzy i
                obslugi. dyrekcyjna ma tylko ciut lepszy sprzet dla noworodkow (po czesci
                dzieki wielkiej orkiestrze).
                no to sie nie spotkamy smile))))))))
                • muszelka04 Re: do lolo09 16.02.05, 10:37
                  podaję mój nr GG 3992721
                  lolo09, może czasem pogadamy o wrocławskich sprawach, żeby nie zanudzać tu
                  innych, a Ty po Damianku masz już jakies doświadczenia, np. na temat dobrze
                  zaopatrzonych sklepów w "maluszkowe" rzeczy, bo ja się właśnie przymierzam do
                  zakupów, a tu znowu zasypało śniegiem smile)))
                  pozdrawiam
                  • lolo09 Re: do lolo09 16.02.05, 11:04
                    388634 to moj gg
                    faktycznie sniegu ze hoho, a drogowcy znow zaspali smile))))
                    wlasnie ide dzis z damianem do lekarza bo cos zaczal kaszlec i ma "zielone"oko.
                    co do ciuszkow to kupuje glownie na allegro, bo fajne i tanie mozna upolowac.
                    czasem jak chlopaki jada na kulki do pedetu (teraz renoma) to tam na dole jest
                    chyba smyk. bardzo fajne i dobre gatunkowo ciuszki i akcesoria, wiec czasem sie
                    skusze aby coś tam kupic.
                    jak cos to pisz smile))))))))
                    co do wozka, lozeczka fotelika itp. to kupowalismy w hurtowni. fajne i
                    niedrogie sa na teczowej i na dlugosza.
                    • olina77 ten mój szpital... 16.02.05, 11:24
                      Witam! Jednak jestem w domu. Z braku miejsc na oddziale. Jestem na liście osób
                      z pierwszeństwem na wolne wyrko, ale ta lista jest spora. Mam codziennie rano
                      dzwonić i dowiadywać się. To może potrwać parę tygodni!!! A cukrzyca buszuje,
                      tracę na wadze! I co ja mam robić?
                      Co do konfliktu i immunoglobiny w 28tc - tak mi lekarz przykazał. Czytałam
                      długi i mądry artykuł na ten temat w 2 numerze "Twoje 9 miesięcy". Postaram się
                      w wolnej chwili przytoczyć esencję artykułu.
                      Pa!
                      • sowikoj Re: ten mój szpital... 16.02.05, 12:28
                        Trzymamy kciuki.
                        Co do artykułu to bede czekac jak dasz radę.
                        Pozdrawiam.
                        I.
                      • iwona077 Re: Do Oliny077 16.02.05, 14:14
                        Mogłabys mi napisac jakie miałas wyniki po godzinie?
                        Ja po 50g miałam 175 i robiłam obciążenie 75g i po dwóch miałam 152.
                        Powiedziałam lekarce, że nie chce iść do szpitala, ale skierowanie mi wypisała
                        i jeszcze skierowanie do Podadni Diabetologicznej i tak teraz jestem
                        prowadzona. Warunek od mojej pani gin, ze po 30t mam sie zgłosić do szpitala,
                        bo tam będa mi juz dzidziusia kontrolowac. W poradni dostałam glukometr i mam
                        mierzyc cukry w domu.
                        A Ty nic nie masz kontrolować? Tylko czekać?
                        • cruk glukoza - nie za ciekawie cd 16.02.05, 14:26
                          ja jutro ide do Poradni, pewnie bede miala test na 75g

                          iwona czy mozna uniknac szpitala? potwornie bym nie chciala sie tam znalezc
                          ponownie, nawet na chwile..

                          od czego to zalezy? od grupy ryzyka?

                          ciekawa jestem tylko skad taki wynik mi wyskoczyl, skoro wczesniej - przed
                          ciaza i w I trymestrze przy morfologii na czczo mialam 83 i 79 mg/dL glukozy,
                          nie mam w rodzinie cukrzykow, wage mam w normie (wczesniej miewalam wrecz
                          niedowage), cukru nieduzo uzywam - wszystko ok - kurcze...

                          dzis - lekkie jedzonko sobie zastosowalam - chrupkie pieczywo, chude wedliny,
                          jogurt bez cukru naturalny, stale godziny jedzenia..

                          kto wypisuje skierowanie? poradnia czy lekarz?
                          • iwona077 Re: glukoza - nie za ciekawie cd 16.02.05, 14:40
                            Ja w pierwszej ciązy po godzinie miałam wynik 206. Wprawdzie krzywa miałam
                            robiona póxniej (około 30t), bo lekarka to przeoczyła. Ale nie robili mi już
                            obciążenia 75g tylko od razu do szpitala. BYła to moja pierwsza ciąża więc sie
                            wystraszyłam i poszłam. A tam tylko badanie cukru 3x dziennie i dietka. Była
                            podłamana więc tylko leżałam i czytałam gazete i cukru nie spalałam. Więc
                            wyniki były wyzsze niz powinny i dostałam insuline.
                            Teraz wynik mam lepszy, ale moja gin powiedziała, ze musi mi wypisać
                            skierowanie. Ale jak będa musieli mi podac znów insuline to i tak to zrobia w
                            poradni Diabetologicznej i jeżeli chodzi o ustalenia diety to poradnia jest
                            lepsza. Ale po 30t dobrzeby było, żebym trafiła do szpitala, bo wtedy zrobią mi
                            równiez KTG. Wychodząc zapytała czy jak teraz nie położę sie w szpitalu czy
                            zaszkodze dziecku lub mi powiedziała, ze nie. Więc poprosiłam o skierowanie do
                            poradni diabetologicznej i teraz dietka i kontrola cukrów.

                            Powinnas jeść teraz 5-6 posiłków na dzień. Małe ilości. Mięso gotowane i
                            duszone. Ograniczyc pieczywo. Soków nie uznają, a owoce po posiłku. Dużo ruchu.

                            Daj znać co Tobie powiedzieli.
    • iwona077 Re: Dla "cukrzyków" 17.02.05, 10:21
      Jest fajna strona i tam można sobie cos poczytać na temat cukrzycy ciężarnych.
      cukrzyca.akcjasos.pl/
      Jak znalazłyście jakąs inna fajna strone to dajcie znać.
      Iwona
      • rengii Re: Dla "cukrzyków" 17.02.05, 10:47
        Trochę się wystraszłam Waszymi wynikami cukru i na swoje czekałam z
        niecierpliwością - na szcęście u mnie wszystko ok - pan dr powiedział, że mogę
        jeść wszystko na co mam ochotę.
        Za to powiedział, że przydałby mi sie odpoczynek, więc chyba niedługo pójdę do
        niego po zwolnienie i trochę pobyczę się w domku.
        Pozdrawiam "cukrówki" i życzę wytrwałości w diecie - będzie dobrze.
      • cruk poradnia 17.02.05, 15:12
        dzis bylam w poradni przy szpitalu, ale okazalo sie ze dany lekarz nie zajmuje
        sie "ciezarowkami", wiec tylko wysluchalam czarnych wizji (o problemach z
        dzieckiem, porodem, insulina etc.) wydreptalam stamtad do drugiej - tez przy
        szpitalu ale z lekarzami od ciezarnych. Lekarka tylko stwierdzila ze przy
        wyniku 201 to nie mam co robic glukozy 75g, bo to WIDAC ze mam cukrzyce ciazowa

        Tam okazalo sie ze musze "przejsc przez" bramke pt. moja dr szpitalna, bo to
        przez nia sie trafia do poradni cukrzycowej dla ciezarnych. Obejrzaly wyniki,
        stwiedzily ze no faktycznie niedobre, trwala krotka dyskusja czy robic mi test
        po 75 czy nie,ale doszly do wniosku ze nie, bo test na 75 robi sie gdy wynik
        nie przekracza 180. Ciekawe... I stwierdzily ze mam sie pojawic w poniedzialek,
        zapisaly mnie do poradni. Mam przyniesc 180 zl na kaucje za glukometr.

        Zadnego pytania jak sie czuje, zadnych wskazowek co moge a czego nie. Niszto.

        Zadzwonilam do mojej gin-prywatnej ktora wysluchala i stwierdzila, ze
        poczekajmy na informacje z poradni a do tego czasu mam unikac - i to nastapila
        cala lista, dala mi kilka zalecen co do zywienia etc. pocieszyla ze wszystko
        bedzie dobrze i ze w naprawde skrajnych przypadkach nie da sie tego rodzaju
        cukrzycy regulowac dieta i trzeba wspomagac insulina. Widzimy sie we wtorek.

        A na razie trzymam sie "swojej" diety, ktora sobie "ustalilam" na podstawie
        uwag czy doswiadczen roznych ciezarnych z ta przypadloscia, przeczytanych
        informacji, artykulow lekarzy etc.etc.etc. Wylaczylam z jedzenia cukry proste i
        generalnie zminimalizowalam te paskudniejsze weglowodany, przerzucilam sie na
        chrupkie pieczywo, jogurty naturalne bez cukru, chude wedliny drobiowe, warzywa
        itd i porozbijalam posilki na 5-6 w ciagu dnia o scisle okreslonych porach. O
        tym dr wie i powiedziala, ze super.

        Dr ze szpitala wyrazila tylko ogromne zaskoczenie ze to cud ze takie mam wyniki
        swietne wyniki morfologii.. Tia..

        Na szczescie z tego co widze, szpital mi nie grozi smile))))

        usciski Wam wszystkim i jak najlepszych wynikow!

        PS. a na dietce lekkiej mi super! chociaz ja generalnie zoladkiem reaguje na
        wszelkie stresy etc. i zawsze byl moja "pieta achillesowa" wink

        pozdrowienia

        pat.
      • cruk WWW 17.02.05, 15:41
        mam jeszcze cukrzyca.pl - ale to ogolnie o cukrzycy (tyle ze sa tabele
        zywieniowe etc)

        i www.przychodnia.pl/porady/faq.php3?d=13&sub=11

        konkretne pytania i odpowiedzi lekarzy (ciazowa)
        • cruk i jeszcze WWW 17.02.05, 17:17
          o diecie jeszcze tu:
          www.przychodnia.pl/cukrzyca/index9.php3?s=3&d=1&t=9
          oraz serwis Polskieto Towarzystwa Diabetologicznego:
          www.cukrzyca.info.pl/
          • iwona077 Re: i jeszcze WWW 18.02.05, 14:24
            Co robiłas że masz taka dobra hemoglobinę. Brałas cos na to. BO mi ostatnio
            spadła. Biore hemofer 2x dziennie i z 10,4 przez dwa tygodnie podskoczyło tylko
            na 10,8. A teraz ten cukier więc obawiam się, że może być jeszcze gorzej.
      • lolo09 Znow POSIEW!!! To bardzo ważne 17.02.05, 20:07
        na poczatku pozdrawiam "cukrówki". to po ciazy mija dlatego nazywa sie cukrzyca
        ciezarnych, lub lepiej dla ucha nietolerancja glukozy w okresie ciazy

        wczoraj miala mczarny dzien, damian mial zaropiale oczy i kaszlal, poszlismy do
        lekarza i dostal mas i krople za 44 zł (bagatela), poza tym zdrowy, az tu o 21
        wyje z bolu, z4e go ucho boli. to ja mu krople i na pogotowie. tam kolejka,
        ababy siedza na lawce miejcsa nie ma a na pytanie ktos ostatni, pani jest 4.
        damiadl siadl na moim plecaku ale opo 10 min powiedzial ze jedziemy do domu bo
        jest spiacy. na domiar złego przyszegl sms z przychodni ze zly wynik posiewu i
        mam przyjsc jutro na konsulatcje. sad((((((((

        ale dzis sloneczko sie do nas usmiechnelo. damia nzdrow, oczy nie "zielone",
        ucho nie boli, a mi wychodowali streptoccocusa ale niegroznego na tym etapie
        ciazy. dostala mduomox i oslonnie natamyceyne dopochwowo i juz. meza nie trzeba
        leczyc. ufffffff

        zatem pozdraiwam wszystkie chorujace i te zdrowiutkie
        i namawiam was wszystkie (za jaiza) na zrobienie posiewu. strach pomyslec co
        nie leczone paskudztwo mogloby zrobic smile))))))

        buziaczkismile)))))))
    • emma_euro_emma Kilka pytań 17.02.05, 20:05
      Witajcie Czerwcowe Mamusiesmile
      Nie było mnie tu przez kilka dni i trochę się nazbierało postów do poczytania. Napiszcie mi proszę o tym badaniu krzywej cukrowej, bo ja nie miałam czegoś takiego (tylko na poziom cukru we krwi) - czy każda kobieta w ciąży musi przejść to badanie; czemu niektóre z Was mają podawane 50, a inne 75; i jakie jest mieszczący się w normie wynik?
      I jeszcze chciałam zapytać o ubranka dla Maluszków. Dostałam od koleżanki cały wór ciuszków, a jako całkowity laik w tym temacie, nie mam pojęcia, czy jak bedę je prała, to trzeba specjalnych proszków używać (i czy można stosować płyn do płukania)? I czy można wrzucić do pralki (czy może ręcznie)?
      Acha, jeszcze chciałam się poradzić co do szkoły rodzenia - czy uczęszczanie do niej jest aż tak potrzebne? Bo ja nie zamierzam chodzić do szkoły rodzenia (tak doradziła mi ciocia położna). Ale chyba poradzę sobie bez niej, prawda? Czy jest tu ktoś, kto przy pierwszej ciąży nie chodził do szkoły rodzenia?
      Pytania może banalne, ale bardzo prosiłabym o rady, ponieważ Wy jesteście moją jedyną bezstronną i zainteresowaną "poradnią"smile Dziękismile
      • cruk test na glukoze 17.02.05, 20:27
        badanie na krzywa cukru powinno sie wykonywac miedzy 24-28 tc.
        mozna je wykonywac za rowno na czczo (np. gdy ma sie do wykonania jeszcze
        morfologie - niezaleznie od niej - wowczas od ostatniego posilku powinno minac
        nie mniej niz 10 godzin) - albo i o kazdej porze dnia, nawet po lekkim posilku.

        Generalnie zwykle lekarz - jesli sa jakies przeslanki ku temu (np kobieta
        wyjatkowo kiepsko znosi to badanie na czczo) - moze poinstruowac na skierowaniu
        w jaki sposob to badanie ma zostac wykonane.

        W zaleznosci od miejsca wykonania badania, albo lekarz tez kaze kupic w aptece
        okreslona "dawke" glukozy (koszt ok. 2,5-3 zl) i przygotowac w domu jej roztwor
        (rozpuszczenie proszku w wodzie) i zabranie ze soba na badanie i wypicie w gab.
        zabiegowym, albo dostaje sie gotowa glukoze do wypicia w laboratorium.

        Samo badanie wyglada nastepujaco:

        1. 50g glukozy wypic nalezy (letnia woda) w ciagu 5 minut. Po godzinie
        pobierana jest krew. Wynik prawidlowy poziomu cukru we krwi po godzinie od
        wypicia glukozy powinien wynosic od 60-140 mg/dL

        jesli wynik po badaniu 1. jest nieprawidlowy (miedzy 140-190 mg/dL -ale to do
        decyzji lekarza) zaleca sie wykonanie badania nr 2.

        2. 75g glukozy nalezy wypic (tak samo jak w 1.) Krew pobiera sie po godzinie
        oraz po 2 godzinach od wypicia glukozy (czyli dwukrotnie pobieraja krew - co
        godzine). I teraz niestety nie pamietam wlasciwych wartosci dla wynikow - jaki
        poziom cukru we krwi jest norma po godzinie a jaki po 2h od wypicia.

        Badanie nr 2 wykonuje sie rowniez w przypadku kobiet ktore moga byc wczesniej
        np. podejrzane o cukrzyce (sa w grupie ryzyka, jakies inne badania moga to
        sugerowac).

        Kazda kobieta w ciazy powinna miec wykonane badanie na glukoze. Generalnie
        niekontrolowane problemy z tolerancja glukozy, czy wahania cukru moga byc
        przyczyna poronien, porzedwczesnch porodow czy wad rozwojowych u dziecka, a
        takze powiklan przy porodzie. Generalnie cukrzyca ciazowa trwa do porodu,
        chociaz warto monitorowac sie pozniej, bo jakistam odsetek kobiet moze
        zachorowac po 10-15 latach na cukrzyce typu II.

        Jednak w wiekszosci przypadkow wystarczy umiejetna dieta, kontrola poziomu
        cukru na czczo oraz 2h po glownych posilkach (glukometrem w domu) by nie trzeba
        bylo podawac insuliny. Oczywiscie jesli jest to niezbedne, podaje sie nia.

        Co do poziomu glukozy we krwi na czczo (badanie morfologii) zwykle nawet u
        kobiet z cukrzyca ciazowa/ciezarnych jest on "normalny" czy wrecz w nizszych
        normach. Zwykle poziom cukru wzrasta po posilkach, stad wazne jest to badanie
        na "tolerancje" glukozy, bo jak widac prawidlowosc badan na czczo moze byc
        zludna i wcale nie sprawdza cukrzycy ciazowej/ciezarnych.

        To, ze sie nie mialo wczesniej problemow z poziomem cukru we krwi, jesli
        badania wczesniejsze byly prawidlowe, ani nie mialo sie problemow z nadwaga,
        czy cukrzykow w rodzinie - nie wykluczaja niestety cukrzycy ciazowej - co widac
        w moim przypadku. Stad to badanie na krzywa cukru/tolerancje glukozy.

        Ciaza jednak "obciaza" wink organizm i wychodza rozne kwiatki smile
        • jaiza Re: test na glukoze 17.02.05, 21:03
          Przez te choroby Łukaszka i moją jeszcze nie robiłam testu na glukozę a widząc,
          że co druga z Was ją ma to zaczynam się bać. Mam nadzieję, ze mi się uda iśc do
          laboratorium w przyszłym tygodniu, co u nas jest dosyć kłopotliwe - spędzenie
          godziny porannej w laboratorium wymaga noclegu Łukasza u rodziców. Mam też
          tygodniowy poślizg jeśli chodzi o wizytę u gina i USG.

          Co do innych pytan Emmy:
          Ubranka trzeba wyprać,a najlepiej w jakims płynie dla niemowlat np. Jelp,
          płukac tylko w wodzie i wyprasować, to powinno wystarczyć. Jeśli są pożółcone
          to można je wygotować, jak nasze babcie w garze i mydle dzidzięcym - ja
          poprosiłam o to mamę. Wybielaczy raczej nie powinno się stosować, tak samo
          płynów do płukania dla dorosłych. Groźba wysypki.

          Do szkoły rodzenia w poprzedniej ciąży zaczęłam chodzić w 26 tygodniu, nawet mi
          się spodobało, ale później po ćwiczeniach źle się czułam i jeszcze w dodatku
          miałam szyjke na granicy normy, dosyc twardy brzuch, w 30 tyg. lekkie
          krwawienie, więc gin kazała mi przestać. Teraz też nie będę chodzić, bo mam
          planowaną cesarkę. Ale jeśli rodzisz pierwszy raz i zamierzasz naturalnie to
          fajnie chodzić, to ciekawe doświadczenie, daje możliwośc tez intensywniejszego
          przezywania ciązy (zwłaszcza jak się chodzi z partnerem), można dowiedzieć się
          wielu ciekawych rzeczy no i spotkać się z innymi przyszłymi mamami.
          Nic musze konczyć. i.
      • sowikoj Re: Kilka pytań 18.02.05, 22:09
        Emma - ubranka możesz prać w pralce, nawet z Vanis'em, ale potem obowiązkowo
        kilkakrotne (min. +3 do standardu) płukanie. Bez zmiękczających dodatków.
        Najlepiej zrobić to już teraz i potem blizej terminu porodu po raz drugi. Będą
        świeższe. Jak masz warunki to można wystawić je na słonko i mróz to źle robi
        wszelkim roztoczom itp.
        Ja uzywałam proszku JELP, ale lepiej używać płatków mydlanych (szczególnie na
        początku). Są czasem w niektórych sklepach nitki mydlane specjalnie dla bobasów.
        Nowe ciuszki można przeprać z niewielkim dodatkiem płatków czy proszku.
        Generalną zasadę miałam taką, że wszystko było po praniu nastawiane na
        dodatkowe płukania, obowiązkowo prasowane. Żelazko super dezynfekuje wysoką
        temperaturą, tyle, że nie wszystkie ciuszki są dostosowane do takowej jeśli nie
        sa bawełniane i tu musisz uważać. W nowych ciuszkach uwaga na metki, zeby
        maluszka nie obcierały i miały rozciągliwe przejście dla główki, jeśli nie mają
        dodatkowych zapięć. Ale metki radzę wycinać w ostateczności, lepiej je przeszyc
        w inne miejsce (przepis prania i rozmiar są nie do zapamiętania).

        Co do szkoły rodzenia - zastanawiam się czy nie iść drugi raz ze względu na
        możliwość obejrzenia porodówki i GIMNASTYKĘ, którą b. dobrze wspominam. U nas
        jest bezpłatna. Jak masz obawy co do drastycznych filmów itd. to możesz
        przecież te zajęcia ominąć. A jeśli mąż będzie z Tobą chodził - będzie wiedział
        jak Ci pomóc i kiedy, jeśli wybieracie poród razem. Mojego męża ostatecznie do
        udziału w porodzie przekonała właśnie położna rzeczowo wyjaśniając co i jak.
        Szczególnie, gdy na koniec użyła stwierdzenia, że zawsze można wyjść.

        A właśnie - jakie macie plany co do udziału malżonków, czy innych członków
        rodziny w porodzie?

        Cruk - Twoja wiedza o cukrzycy i badaniach jest imponująca!

        Trzymajcie się ciepło. Dzięki za rady odnośnie leków i leczenia przeziębień.

        Zdjęcie tego brzuszka jest przesłodkie, choć to fotomontaż, to naprawdę nic
        sympatyczniejszego nie można w tej sytuacji chyba wymyślić.smile

        Przesyłam dużo słoneczka - byle do wiosny!!
        I.
        • sowikoj Re: Kilka pytań 18.02.05, 22:12
          Co za pośpiech - to wszystko przez trudności z koncentracją. Ten Vanis to
          oczywiście tylko wtedy gdy ciuszki są zażółcone. potem normalnie jeszcze raz
          pranie juz bez niego, tylko w płatkach.
          Wybaczcie
          ;-~
          I.
          • emma_euro_emma Re: Kilka pytań 18.02.05, 22:25
            Dzięki za wyczerpującą odpowiedźsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka