Dodaj do ulubionych

babcie klozetowe

03.01.02, 23:15
Babcia klozetowa, nieodzowny element polskiego folkloru, dzielnie rzadzaca
kraina kibli, rozwaznie wydajaca po skrawku papieru toaletowego. Pamietacie te
czasy? Babcie klozetowe, choc gatunek juz powoli wymierajacy, spotykane sa
nadal na dworcach kolejowych, lub podrzednych restauracyjkach, i choc
wiekszosci z tych pan nalezy sie chwala z powodu wykonywania tak niewdziecznej
pracy, sa wsrod nich osobniki, ktore osobe babci klozetowej sprowadzily do
wymiaru zartu, czy tez mrocznej legendy.
Oto moje dwie historie.
Warszawa, 1995. Jakas tam kawiarnia/restauracja, nie pamietam juz nazwy.
Wchodze do ubikacji. Pieknie, czysciutko, pachnaco. W kacie siedzi wystrojona
babcia klozetowa. Wyciagam grzebien coby se czuprynke przyczesac. Na to
Klozetowa... "Tu sie czesac nie wolno, bo potem wlosy w umywalce zostaja."

Leszno, 1999. Ubikacja dworcowa. Wysiadam z pociagu i biegne prosto do
ubikacji co by sobie "poprawic maikjaz". Rozklad ubikacji znam na pamiec,
gdyz mieszkajac jeszcze w PL, czesto Leszno odwiedzalam. Wpadam wiec do WC,
za szyba siedzi wielka baba klozetowa i wcina bulke z gzikiem. Kieruje sie do
ubikacji damskiej, i wtedy slysze... "natychmiast z tamtad wylaz!!!" Spogladam
ze zdziwieniem ?????????, wielka baba klozetowa wrzeszczy dalej, "no wylaz,
mowie nie". "Nie" odpowiadam, bo juz wkurzona rowno jestem, siku mi sie chce,
a tu na mnie kobita gebe drze. "Niby dlaczego mam wylazic?" proboje sie
dowiedziec. Baba dalej wrzeszczy i w koncu wyrzuca z siebie, ze to meska
ubikacja i kobitom wstep wzbroniony. No tak, czlowiek wyjezdza za granice, a w
kraju zmiana goni zmiane. Zrozumialam, ze podczas mojej nieobecnosci dyrekcja
kibla postanowila przemianowac kibel damski na meski, a meski na damski. Nie
wiem dlaczego, ale pewnie mieli swoj powod. W miare grzecznie wytlumaczylam
klozetowaj, ze nie zycze sobie aby na mnie morde darla, zrobilam w tyl zwrot, i
jako ze bylam naprawde zdesperowana, pobieglam do tego damskiego ustepu.
Przygotowuje sie do akcji, ale slysze jak baba klozetowa dalej niespokojna,
obrzuca mnie wyzwiskami. Jako ze naleze do tych co maja "shy bladder",
akompaniament tego rodzaju, nie za bardzo mi sluzy. W koncu wychodze i podaje
klozetowej zlotowe (cena za kabine), a ona wrzeszczy ze dwa zlote sie naleza.
Zainteresowana prosze o wyjasnienie tej naglej podwyzki cenowej. Dowiaduje
sie, ze gdy pierwotnie udalam sie do meskiego kibelka, przekroczylam jakas
niewidzalna linie i "zlapala mnie fotokomorka" (takie to teraz nowoczesne,
skomputeryzowane kible w Lesznie maja), w obec tego mam placic podwojnie.
Tego bylo juz naprawde zbyt wiele. Wscieklam sie na babe, pokrzyczalam,
powiedzialam ze zaplace tylko za jedno sikanie i zrobilam w tyl zwrot. Na to
baba klozetowa naprezyla miesnie, zaryczala jak dzika swina i z impetem rzucila
sie na mnie. Chwycila mnie w krogulcze szpony i dalejze szarpac coby ta
zlotowke ze mnie wydusic. W mgnieniu oka cale moje mlode zycie przelecialo mi
przed oczami, bo baba wielka jak dab, a ja takie male chucherko. Zdolalam
tylko wydusic" jak mnie babo natychmiast nie puscisz to zawolam policje"
Poskutkowalo, szpony baby blyskawicznie sie rozluznily, a ja jak na rzesko
wybieglam do hali glownej dworca leszczynskiego.
To byla moja ostatia wizyta w ubikacji obslugiwanej przez babcie klozetowe.
Teraz na wszelki wypadek woze z soba Pampersy.
Obserwuj wątek
    • Gość: ........ Re: babcie klozetowe IP: *.sympatico.ca 04.01.02, 02:31
      No to ciekawe masz wspomnienia. Przypomnialas mi cos tez z
      tego dobrego swiata. Bylo to co prawda juz dawno, dokladnie
      w 89 roku we Wroclawiu. Znalazlem sie tam w ich hotelu (
      chyba o nazwie Novotel, nie pamietam dokladnie). Moze jeszcze
      wspomne jak tam przyjechalem itd. Facet przywiozl mnie taksowka
      w ktorej licznik nie robil. Zaplacilem mu po wyjsciu
      podwojnie biorac srednio zachodnie ceny w tym czasie.
      Wyjalem raczej wielki plik pieniedzy co podzialalo na
      taksowkarza raczej mocno. Powiedzial mi zeby mu wiecej
      zaplacic. Ja go pytam czy mu zaplacilem za malo. On mi
      mowi ze dobrze ale odrazu dodaje " masz pan pieniadze, daj pan
      cos jeszcze" Ja mu mowie ze pieniadze sa moje i mnie
      beda potrzebne. On znowu: "dorzuc pan cos, dla pana to
      zaden ubytek.........." Ja mu powiedzialem: Widzisz pan ten
      hotel?. Tam pewnie bede dzisiaj nocowal za co tez musze
      zaplacic, jestem glodny, musze zjesc co tez kosztuje a
      pieniazki jak pan widzi stoimy tu i rozmawiamy a z nieba
      nic nie spadlo. Zanim tracic czas lepiej byloby dla pana
      zlapac kolejnego klijenta i zarobic to co pan prosisz.
      Zrozumial. Pojechal. Teraz wracam do babci. Otoz po latach
      nieobecnosci w Polsce doslownie zapomnialem ze trzeba placic za
      sranie. Po wyjsciu z kibla ide sobie srodkiem holu ( nie bylo
      ludzi w srodku, chyba ze dwie osoby stojace dalej od tej
      babci niz ja) i nagle slysze: "prosze pana, tu sie
      placi!!!" Babcia tez byla szatniara i zawolala wlasnie z
      miejsca gdzie odziez wisiala. Nie moglem na poczatku zalapac
      o co chodzi, za co nie zaplacilem itd. Nie bylem tez w
      100% pewien czy to sie mnie tyczy. Na szczescie to nie
      trwalo dlugo. Zaraz przypomnialem skad wyszedlem i te stare
      czasy taksamo. Usmiechnalem sie z tego szczescia. Podchodze
      spokojnie do babci i mowie: Wybaczy pani, ja dlugo mieszkam
      za granica i poprostu zapomnialem o dobrej polskiej tradycji.
      Niech mi pani laskawie powie ile? Odpowiedziala grubo 70 zl.
      Dalem jej 100. Reszty nie wzialem. Podziekowala. Babcia mi
      komplement nawet rzucila ze jestem dzentelmen gdyz sporo
      ludzi dopomina sie o reszte (nawet piec zl)a ona zawsze z
      drobnymi ma krucho. Powiedzialem jej ze naprawde nie chodzilo
      mi o to zeby jej nie zaplacic, poprostu zapomnialem. A ona
      mi: " rozumiem, mysle ze teraz bedzie juz pan pamietal"
      Powiedzialem ze tak, napewno bede pamietal. Czasami ja
      wspominam. Nic zlego w koncu nie zrobila. A to ze sie
      upomniala o swoj grosz. Miala chyba racje. Wielkiej grzecznosci
      i delikatnosci z jej strony oczekiwac tez w koncu nie mozna
      gdyz przy kibelkach czlowiek sie pewnie zmienia. Pozdrawiam
    • aniutek niebabcia klozetowa ale klimat ten sam 04.01.02, 03:37
      rok 86 jestem w Gdansku siedzimy ze znajomymi i moim teraz juz mezem
      w kawiarni- tak sie to wtedy nazywalo- pijemy piwo jemy WZ-tki gadamy,
      nagle wchodzi babsko z twarza przepita niemilosiernie, zaczyna grac na
      mandolinie, glosno rzepoli nad glowa. Babsko bylo nieugiete mimo
      prosb, grozb, propozycji zmiany miejsca grala dalej. Po paru chwilach gdy
      rozmowa byla juz niemozliwa moj maz wstal i usilowal dac babci jaka
      calkiem pokazna sume / mlody byl, zakochany, chcial zaimponowac/ byle
      tylko przestala grac... wiecie co sie stalo?? baba rzucila sie na niego z
      lapami mowiac, ze ona nie k.... i bez grania pieniedzy nie bierze.
      honorowa nie ma co :smile))))
      • Gość: x ? Re: nie babcia klozetowa ale klimat ten sam IP: *.cg.shawcable.net 04.01.02, 06:36
        Warszawa, cmentarz Powazki.

        Mialem swoja Mame w wozku inwalidzkim.
        Przechodzenie przez jezdnie na bialych pasach - to zmora, raczej ZGROZA.
        Ale o tym innym razem...

        Matka poczula potrzebe skorzystania z publicznej toalety.
        Swietnie, mowie,przejdziemy przez jezdnie i do ubikacji po drugiej stronie juz
        bedzie blisko.

        Moja Mama skrytykowala moje komentarze na brak przygotowania ulic,
        przejsc dla inwalidow jako "przewrocone mam wglowie" !
        Coz - co kraj to obyczaj!

        Po perypetiach dochodzimy do ubikacji miejskiej....
        Na dol po schodach, bardzo waskie przejscie. Wozek nie przejdzie.
        Musze wziasc na rece.
        Trudna gimnastyka, aby nie uszkodzic bioder...

        Wreszcie na miejscu. Wozek zniesiony..
        Ale, ale, nie jest toaleta przygotowana dla inwalidow.

        Istotnie Polska to kraj ludzi tylko zdrowych.
        Nie ma miejsca dla inwalidow oraz zrozumienia ich.

        Po co komu inwalidzi?
        Kraj chrzescijanski!
        Panie-jakie tam myslenie o bliZnim?
        Co bedzie mi Pan tutaj pie...dolil na temat pomocy ulomnym
        ...mnie sie nalezy ...juz nie pamietam ile zloty...zaplacilem..nie wazne...

        Nie moge zrozumiec jak ktos moze siedziec w ubikacji i nasluchiwac ludzkich
        stekow, wypocin i innych "radosnych" odlosow plynacych z odbytnicy.....

        Dla mnie by to bylo zenujace, ba , wrecz UWLACZAJACE...ale to ponoc narodowa
        tradycja....
        • Gość: x ? Re: nie babcia klozetowa ale klimat ten sam IP: *.cg.shawcable.net 04.01.02, 06:46
          Jeszcze jedno opowiem doswiadczenie z babcia klozetowa, ktore uslyszalem
          w Warszawie przy Starym Miescie, lato 1997....
          Ubikacja - niestety brudna, smierdzi uryna oraz brakiem wentylacji
          ...babcia twardo siedzi i NASLUCHUJE,
          aby pozniej odpowiednio pobrac oplate za...plynne lub twarde wypociny !!!

          Wchodzi grupa cudzoziemcow, mieszanka obu plci...

          Podsluchuje rozmowe turystow miedzy soba, krotko b. zli i niezadowoleni z
          brudow...
          pozniej babcia (nota bene calkiem mloda osoba byla ta cala babcia)
          z przewodnikiem, ktora mowi:
          "niech pani im powie, ze trudno jest, odbuduwujemy sie, skutki wojen "itd...

          Okazalo sie, ze jedna z pan rozumiala jezyk polski i powiedziala
          "niech pani da mi srodki do czyszczenia i skutki wojen zostana usuniete w ciagu
          10 minut!!!!"
          • Gość: babcia Re: nie babcia klozetowa ale klimat ten sam IP: *.tnt41.hou3.da.uu.net 04.01.02, 09:50
            Okazalo sie, ze jedna z pan rozumiala jezyk polski i powiedziala
            "niech pani da mi srodki do czyszczenia i skutki wojen
            zostana usuniete w ciagu
            Nie najlepsze zakonczenie-mozna wywnioskowac z niego ze te osoby byly z Chicago
            czyli polskie sprzataczki
            • Gość: ESL moze nie na temat ale takie sobie wspomnienie... IP: *.sympatico.ca 04.01.02, 19:02
              Dawno, dawno temu spedzalem dwa tygodnie zimowych ferii w Bieszczadach. Bylo pieknie, dziko,
              prymitywnie i romatycznie. Snieg, narty, piekne dziewczyny z dlugimi wlosami... Przemieszczalismy sie
              na nartach biegowych budzacych wowczas ogolne zdziwienie i zainteresowanie.
              W Baligrodzie poszlismy na herbate. Knajpa pelna ludzi, ogolnie smierdzialo piwem, mokrymi plaszczami,
              niemytymi cialami, przypalona kielbacha. Usiedlismy w kacie - wiadomo - warszawiacy zawsze moga
              gdzies oberwac jak sie, nie daj Boze, wyda skad sa. Zamowilismy te herbate, wyjelismy swoje kanapki i
              obserwujemy lokalny folklor.
              Ktos sie z kims zaczal sprzeczac, jakies slowa padly niecenzurowane, kufajki zostaly zdjete z plecow i
              chlopy byly gotowe do bitki. Stalo ich tak chyba czterech naprzeciwko siebie na srodku knajpy juz, juz
              gotowych do wybijania sobie zebow. W tym momencie bufetowa wsadzila glowe do malego okienka,
              przez ktore podawala zamowienia do kuchni i zawolala "Pani Zosiu, pozwol no Pani tu na chwileczke!".
              Nie minela chwila i z kuchni wyszla kobieta zjawiskowa. Takiego harpagona to juz chyba w zyciu nie
              zobacze - wielka byla, rozlozysta, mocarna... Popatrzyla dookola, zatrzymala swoj wzrok na tych
              czterech facetach, co to chcieli sie bic i powiedziala "Nu..." - ani slowa wiecej tylko to "nu" a oni sie
              wszyscy jakby skurczyli, zmaleli, cichutko kufajki pozakladali, przy stole usiedli, nawet sie chyba do
              siebie usmiechneli. Pani Zosia wrocila do kuchni a w knajpie zrobilo sie jakos ciszej i uprzejmiej. Do dzis
              zaluje, ze nie mam zdjecia z Pania Zosia...
              • Gość: Walek Babcia toaletowa.. Pamietam te pania... IP: *.uc.nombres.ttd.es 04.01.02, 19:43

                Szczecin lata 60-te. Pani XX dzierzawi toalete w jednej z lepiej uczeszczanych
                restauracji.Jedna corka na PAM. Druga corka na ASP. Maz kolejarz zarobek jego
                bez znaczenia.Jedna panienka zyje w domu ,druga daleko od Szczecina w wynajetym
                2 pokojowym mieszkaniu. Czasami pieniadze robilo sie z gowna. Zapytajcie dzis
                juz dobrze "ustawionej" w jednym z miast Szwecji Pani Doktor.komu zawdziecza
                wyksztalcenie.Druga panienka zyje wygodnie w Monachium jako architekt
                wnetrz.bardzo kochaja swoja mamusie i pamietaja jakiej pracy zawdzieczaja
                mozliwosc nauki.To tak na temat toaletowego biznesu-troche innaczej
            • Gość: x ? Re: nie babcia klozetowa ale klimat ten sam IP: *.cg.shawcable.net 06.01.02, 15:56
              nie z Chicago, jezyk francuski,
              mysle ze nie grupa sprzataczek.....
    • Gość: tba Re: babcie klozetowe IP: *.hfx.cstone.net 04.01.02, 19:56
      A te smieszne cenniki pamietacie? Kabina 2000zl, pisuar 1000 zl, mycie rak
      1000 zl. Nigdy nie moglam wykapowac czy jak ktos uzywa kabine to mycie rak
      jest juz wliczone czy tez moze trzeba jeszcze 1000 dorzucic ?!!
      • Gość: Walek Re: babcie klozetowe IP: *.uc.nombres.ttd.es 04.01.02, 20:02
        Gość portalu: tba napisał(a):

        > A te smieszne cenniki pamietacie? Kabina 2000zl, pisuar 1000 zl, mycie rak
        > 1000 zl. Nigdy nie moglam wykapowac czy jak ktos uzywa kabine to mycie rak
        > jest juz wliczone czy tez moze trzeba jeszcze 1000 dorzucic ?!!

        smieszne? a kabina 1 zl,reszta 50 gr to pamietasz dziecinko ?
        • jot-23 Re: babcie klozetowe 04.01.02, 20:15
          Gość portalu: Walek napisał(a):

          > Gość portalu: tba napisał(a):
          >
          > > A te smieszne cenniki pamietacie? Kabina 2000zl, pisuar 1000 zl, mycie r
          > ak
          > > 1000 zl. Nigdy nie moglam wykapowac czy jak ktos uzywa kabine to mycie ra
          > k
          > > jest juz wliczone czy tez moze trzeba jeszcze 1000 dorzucic ?!!
          >
          > smieszne? a kabina 1 zl,reszta 50 gr to pamietasz dziecinko ?

          ja pamietam :> z zeszlorocznej wizyty w kraju.
          W sumie to jest dosc smutny obrazek, wykwintna (mniej wiecej) knajpa, mlodzi
          eleganccy ludzie popijaja piwo wesolo sobie gawozac, a tam na uboczu, zamknieta w
          swojej klatce 1x1 metr siedzi osowiala babcia o smutnym spojzeniu z koszyczkiem
          na drobne, ktore wrzucaja jej podpici patroni przychadzacy sie "relieve".



          • Gość: Andrzej Re: babcie klozetowe IP: *.unl.edu 04.01.02, 21:57
            jot-23 napisał(a):

            > Gość portalu: Walek napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: tba napisał(a):
            > >
            > > > A te smieszne cenniki pamietacie? Kabina 2000zl, pisuar 1000 zl, my
            > cie r
            > > ak
            > > > 1000 zl. Nigdy nie moglam wykapowac czy jak ktos uzywa kabine to myc
            > ie ra
            > > k
            > > > jest juz wliczone czy tez moze trzeba jeszcze 1000 dorzucic ?!!
            > >
            > > smieszne? a kabina 1 zl,reszta 50 gr to pamietasz dziecinko ?
            >
            > ja pamietam :> z zeszlorocznej wizyty w kraju.
            > W sumie to jest dosc smutny obrazek, wykwintna (mniej wiecej) knajpa, mlodzi
            > eleganccy ludzie popijaja piwo wesolo sobie gawozac, a tam na uboczu, zamknieta
            > w
            > swojej klatce 1x1 metr siedzi osowiala babcia o smutnym spojzeniu z koszyczkiem
            >
            > na drobne, ktore wrzucaja jej podpici patroni przychadzacy sie "relieve".
            >
            >
            >

            Witaj jot-23, tym razem w "kiblu". Dwa lata temu wioze swe pociechy, juz urodzone
            w USA, by pokazac im Polske. W Szczawnicy, podano nam jakis pszenny placek polany
            keczapem mowiac ze to pizza. Dzieci jak to dzieci, po kilku lemoniadach chcialy
            do ubikacji. A tu niespodzianka. Pani klozetowa zabrala klucze i poszla gdzies.
            Przestepujac z nogi na noge, biedactwa oswiadczyly, ze chca do Ameryki, bo tam
            mozna zrobic siusiu gdziekolwiek, w sklepie, w kosciele, w restauracji... Po
            przyjsciu, dzieci musialy wrzucac na tace po zlociszu i szefowa otwierala
            ubikacje. Tak Panie jot-23, oburzasz sie na mnie gdy radze wszystkim do roboty
            zamiast politykowac.
            Pozdr, Andrzej.
    • hi-hi W Częstochowie......................!! 05.01.02, 09:41
      1995 rok Częstochowa
      kibelki koło Jasnej Góry.
      Wychodzimy z kumplami
      aż tu nagle dopada nas babcia klozetowa
      i mówi że kibelki są "co łaska"
      no to wyjmujemy jakieś grosze , może ze 30-50 gr
      a tu ona na nas jak warknie:
      "co łaska ale minimum 2 zł !!"

      hymmm
      no tak
      łaska kosztuje.......

      a co do tego czemu te babki tak walczą o te
      1 zł w kibelkach.
      Otórz gdy nie było fotokomórek te babcie sobie podkradały kase z kibli , i to
      dużą !!!
      Niech w godzine odwiedzi kibelek 20 osób to daje
      8*20= 160 zł dziennie. Jeśli połowe z tego ukradnie
      To na 30*80 zł = 2400 zł na miesiąć !!!
      Ha ha ha
      Wiec wprowadzono fotokomrki
      i teraz sie rozliczają. Jak im uciekniecie bez kasy
      to dla nich tragedia, przez to tak walczą....!!

      Szkoda ich, bo to wyglada na kiepski żart.
      No ale bez nich te kible
      w Polsce by były rozwalone i zasrane w 3 dni
      przez dresiarzy itp.

      hi-hi
      pzdr
    • Gość: geri Re: babcie klozetowe IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 08:53
      no i te zapachy
      • woytas Re: babcie klozetowe 07.01.02, 10:06
        wspominam rok 1989 - kible na stcji PKP w Jeleniej Gorze - standard
        obowiazujacy powszechnie - sciana placzu do sikania, obsrane kible.
        Weracalismy z tygodniowej wycieczki po gorach wiec kasiory juz nie bylo a
        sikac sie chce. Koledzy desperaci zrobili co do nich nalezalo i chodu.
        Zdenerwowana babka zablokowala drzwi i zaczela pobierac oplate do reki a nie
        na talezyk - a sikac sie chce... wchodzimy, szybkie siku i co teraz - otwarte
        okno (kibel na parterze) - no to mykamy przez to okno. Bylo na czterech
        zdazylismy wyskoczyc - pod samym oknem posterunku SOK... Nasze nagle
        znikniecie zauwazyl "personel" kibelka i wrzask... No ale nas juz tam nie
        bylo....
        2 wspomnienie - Dworzec PKP Deblin - pokazy lotnicze Airshow 1995 - po
        calonocnej podrozy zachcialo nam sie siqu - kibel na dworze (zamkniety na
        klodke) - klucz w bufecie. Zastaw - legitymacja szkolna albo dowod osobisty.
        Najpierw oplata (wartosci nie wspomne ale byla astronomiczna) a w srodku... Do
        tej pory nie wiedzialem jak wyglada zalatwianie przez zerdz - zobaczylem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka