aard Dlaczego Yavorius nie śpiewa? 13.09.02, 13:46 Pytanie to, w tytule postawione tak śmiało choćby z największym trudem rozwiązać by należało. Otóż Yavorius nie śpiewa YESZCZE. Ale zacznie, i to cienko, jeśli nadal będzie tak rzadko wpisywał się na surrealu. Stosuję groźbę przymusu bezpośredniego i musu jabłkowego. Niech więc się strzeże, bo ja w swoją moc wierzę. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Terrrorrrr?? 13.09.02, 15:13 Aard terrorysta sie ujawnił. Przymusami nas tu bedzie szczuł. Ja ci dam przymysa. Się bedzie rzadził. A Yavorius sie skrył i w skrach się skrzy. Skrzyp skrzyp i ram tam tam. A Crauch ma juz ponad 40 wpisow na surrealu:) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Terrrorrrr?? 13.09.02, 15:35 aric napisał: A Crauch ma juz ponad 40 wpisow na surrealu:) I zaprosiłem Go do kapituły i jakoś nie zaregował. Zapraszam ponownie niniejszym. Azaliż i wyliż. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Lalala, Yavoriusy jają 13.09.02, 20:32 Yush jestem - r Any, jestem niepokonany... Jestem, jestem, tylko mi się to cholerst V O st Raszn Ie długo wgrywa, ale proszę - cyk - jestem. I t U pi Szę, nie gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk to niedopuszczalne IP: *.mirtel.net 14.09.02, 17:28 by Wątek znilkal z pierwszej strony. Chcialbym tu jeszcze dodać coś surrealistycznego, al nie mam weny. moglbym wspomniec cos tam czasem ze niby i tak dalej, ale w sumie bedzie to tylko wyjąt z kontextu i nikt nic nie skuma, wiec poco. aleby grzeczniej było wszystko wszem przedstawić, dyć czasu nei mam, dlatego postanowiłem nu, sklecić takie cuś, zlepek słowny kompletnie pozbawiony stylu, zakręcony w swojej postmoderniczności... stanowisko numer sześć jest surrealne. i ta fajna brunetka na czwórce też. z łasku. i na pewno ma chłopaka.... obok gościu szuka czegos o playstonie2 Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: to niedopuszczalne 14.09.02, 17:45 Nie ma tu żadnego stanowiska nr 6!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Lalala, Yavoriusy jają IP: 195.117.14.* 16.09.02, 14:02 tak to już jest na naszym surrealu ukochanym Yavoriuziu drogi. Ale już niedługo M!!! aard.Vader Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiaprim Leszek Kołakowski IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 15.09.02, 22:50 Własnie w TV ida Jego Przygody z Lajlonii! Niezły surreal- moze by tak Profesora na Członka???! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Leszek Kołakowski IP: 195.117.14.* 16.09.02, 14:07 Właśnie - a ja włączyłem dopiero na ostatnie 5 minut... I usłyszałemc Zapasiewicza. Za to potem była Zbrodnia Ikara. I nie dotrwałem do końca, bo Raskolnikow był (nawet jak dla mnie) zbyt surrealistyczny, a powieki za ciężkie... aard.Vader Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C41 16.09.02, 10:37 BEZWZGLĘDNA TEORIA UWZGLĘDNOŚCI (KOBITO ERGO SUR) Tak niewinnie, tak nie w wannie (*) się zaczęło tak tym tekstem tu: www1.gazeta.pl/kultura/1,34169,1017380.html Glosą do tekstu a z kontekstu porzekadła, iż "każdy Napoleon nosi buławę w torebce" zdaję te oto zniesmaczone pytania: czy sztuką genitalia męskie czy królika (**) też? czy koniecznie na krzyż, prosto się nie da? czy trzeba je fotografować, by były sztuką? jeśli genitalia od razu sztuczne, co sztuka na to? i jeśli ktoś swoim zdjęcie zrobi, staje się artystą? co z tantiemami jak podglądnie go sąsiadka a Zuzannę starzec? i co z prawem pierwszej kliszy (ius prime fotkis)? i czy koń, jaki jest, każdy widzi? czy to wszystko znaczy, że arcydzieła poniewierają się hurtem w albumach Playgirl po 35 złotych Sztuka przez duże S? A tu www1.gazeta.pl/kultura/1,34170,1016564.html czytam, że Polska wysłała do USA arcydzieła na ekshibicję i jakoś dziwnie mi ulgowo, że to arcydzieła _malarstwa_. (*) O wannie będzie w dalszej części tekstu. (**) Dlaczego królika: www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1013338.html Real ściga się z Surre w najlepsze. (W najgorsze) Może się okazać, że piszemy ponad rzeczywistością, która jest ponad nami. Że Surre tak naprawdę jest bardzo Re. Czy nawet Ad rem. To byłoby straszne! Nie byłoby wiadomo, w co najpierw surrence włożyć, ani w którą stronę ulatywać (nad poziomy)! Trzeba się jakoś zabezpieczyć. W tym celu wchodzim do wanny, pukam jabłkiem w głowę i wyprowadzam wzór: (E) = (m) (C) (kwadrat) (E) to energia naszych imaginacji. Zależy ona sprost intencjonalnie od masy (m). Im więcej zjecie dziś na lunch, tym lepiej dla Sprawy przez duże Sur. Namawiajcie rodziny i znajomych do porzucenia diet! Masa przyszłością Masarzy a Masonów! (Od razu nadmieniam, że nie chodzi ani o świadka koronnego Masę, ani o (M) trzy, cztery, i, ry) Od (C) ze wzoru nic nie zależy, ponieważ (C) to tylko znaczek zastrzeżenia praw (all copycruaghts deserved). Natomiast w (kwadrat) wpisujemy rzeczywistość, która, tym sposobem, nigdy nie będzie potężniejsza niż nasza wyobraźnia. I tak w kółko (kwadratury). Wszak nasze bezpieczeństwo będzie li o tyle pozorne, o ile schudnie wyparty przez teorię uwzględności ciecz. Tymczasem u mnie z cieczem krucho, bo się wanna zepsuła. A jabłko zjadłem. (Tyle dobrze, że masa urosła.) Liczę na koń wasz struktywny i dalsze tezy teorii uwzględnej (przewagi Sur nad Re). Cruachfully PS. Upominam (sobie), że post "C1" (ojciec ten post? a może sierota?) nie pojawił się w tym wątku, ale w ogóle poza Łodzią. "C25" nadałem dwakroć (z różnicą paru słów), jako że sądziłem, że dzień schizmy Surre na Sektę Intelektę i Sektę Hopajsiup bliski; wolałem więc dać i tu, i tam. Ściśle rzecz ujmując, dopiero _niniejszy_ post 40. jest. Cha! Ach! Byłoby kapitulnie, gdy mógłbym ostać Kapituły Prześwietnej, excusez le mot, członem. Ślijcie ślińcie ślicznie co trzeba (uścisk grabuli? dekret? akt nominacji? akt Britney Spears? patent oficerski? patent lenia patentowanego?) - a ja dołączę surrki na pazurki i hurra na jurra. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Niom 17.09.02, 10:17 Wiele na to wskazuje, ale zobaczymy. Na razie cisza. Kiedyś się szyfrowało wiadomości zamieszczając w gazecie ogłoszenia w dziale "Różne", ale potem powstał e-mail i liczne programy kryptograficzne, czyli takie, które same rysują okazały grobowiec. Grob-owiec czyli krypta dla kopytnych wykonana z grabowego drewna. Dierewnia zresztą też. Wesz. Wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Chyba już dojrzał 17.09.02, 10:34 Wątek o pingwinach, by link trafił tutaj. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=391&w=2957086 Pozdrawiam miłośników antarktycznego ptactwa, a szczególnie Dwóch Mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Jutro jubileusz! 17.09.02, 10:38 Półrocze istnienia WS! A zbliża się wielkimi krokami tysiąc postów! jaki odchody proponujecie urządzić? Może rzucanie jajkami w nudziarzy? Albo nudzenie jajarzy rzutem? Albo jajcowanie rzutów (równoległych) nudy? Albo rzucanie nudą do jaja (ad ovo)? Z aardzdrowieniami czekam na propo. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Ser między zębami!!! 17.09.02, 11:08 W najśmielszniejszych halucynnych marzeniach, w dumnej naszej stolicy Małej Polski wywoływanych mocą odwiecznego zwyczaju przez starannie odmierzoną mieszankę piwa okocimskiego, mgły znad Nowej Huty i śmiertelnej dawki obwarzanków, nie spodziewałem się, że miasto Łódź (ang. "Boat") jest tak krańcowo zaludnione niejawnymi współpracownikami Międzynarodówki Nadrealistycznej z siedzibą w Katalonii. Wobec tego z całą mocą domagam się odpowiedzi na pytanie: dlaczego, gdy w lipcu roku 2000 zamówiłem Big Maca w barze przy ul. Piotrkowskiej, nie otrzymałem gotowanego aparatu fotograficznego?! Żądam natychmiastowej reakcji, bo w przeciwnym wypadku klnę się na pamięć mego wyrostka robaczkowego, że skłonię członków tut. podforum "komunikacja i inwestycje" by ekspresem "Reymont" udali się do miasta Łodzi i nocą poszerzyli Wam wszystkie tory tramwajowe do normalnych rozmiarów, i nie będziecie mogli nigdzie dojechać, i będziecie siedzieć po domach, i będzie Wam mopsowacie nudno, ha! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Ser między zębami!!! 17.09.02, 11:46 W odpowiedzi na co następuje, napiszę że. > W najśmielszniejszych halucynnych marzeniach, po grzybkach zapewne. w dumnej naszej stolicy Małej > Polski Może jeszcze urośnie, nie martw się na zapas. wywoływanych mocą odwiecznego zwyczaju przez starannie odmierzoną > mieszankę piwa okocimskiego, Więc jednak nie grzybki? Zawodzisz mnie za (wielką) wodę na Wiśle. mgły znad Nowej Huty W nocy mgły i zamglenia mogą się pojawić na obszerze królewskiego miasta Krakowa oraz w dolinie Skawiny, nie mylić z Sikawiną. i śmiertelnej dawki > obwarzanków, A u nas też są! Na rogu Mickiewicza i Zachodniej stoi jak byk (ang. "Bull" - może być nawet "czerwony jak Jordan, rozgrzany jak bies po pastylkach przeczyszczających") napisane na wózku: "Obwarzanki krakowskie po centusie sztuka" nie spodziewałem się, że miasto Łódź (ang. "Boat") Niem. "Boot" i to das. A moze nie das? Kto Cię tam wi. jest tak > krańcowo zaludnione niejawnymi Ależ skądże - my jesteśmy najbardziej krzykliwą i upierdliwą grupą, zapytaj huBara, który jest naszym krańcowo i do bólu realnym Prezesem z Bożej łaski. współpracownikami Międzynarodówki > Nadrealistycznej z siedzibą w Katalonii. I to jest oszczerstwo, bo siedziba jest na serwerze Gazety, zapewne w Warsiawce. A my tu tylko cichcem i głośncem knujemy... Wobec tego z całą mocą domagam się > odpowiedzi na pytanie: A odpowiedź całem ciałem się stanie. dlaczego, gdy w lipcu roku 2000 zamówiłem Big Maca w > barze przy ul. Piotrkowskiej, i niech Ci w gardle nie stanie nie otrzymałem gotowanego aparatu > fotograficznego?! Bo, qrna, wyszły! Nóżek dostały w przeddzień, bo manifestacja przeciwko legalizacji błon (i to wcale nie dziewiczych) miała się odbyć, więc poszły, doszły, przyszły, zobaczyły, sfotografowały i zwycieżyły. I gotowe, a nawet gotowane. Żądam natychmiastowej reakcji, Zwróć (się) do Redakcji Big Maców znajdującej się przy ulicy Wołowej 123 (czyt.: "raz, dwa ,trzy, krakowiacek cija") bo w przeciwnym wypadku klnę > się na pamięć mego wyrostka robaczkowego, Ale Ci wyrosło... że skłonię członków tut. > podforum "komunikacja i inwestycje" by ekspresem "Reymont" Remont w remocie i jest teraz pociągiem pociesznym, bo ma dwa końce i żadnego początku. Ciągnie się też jak makaron przez flaki z olejem i wpada do jednego bajora z Autostradą Wielkopolską. udali się do miasta > Łodzi i nocą poszerzyli Wam wszystkie tory tramwajowe do normalnych rozmiarów, Żeby się naszym kobietom nogi rozjeżdżały?! Ohyda! > i nie będziecie mogli nigdzie dojechać, Ale za to będziemy dochodzić! i będziecie siedzieć po domach, Lepiej siedzieć po domach niż przed domami. i > będzie Wam mopsowacie nudno, ha! Mops! I did it again! Znowu kogoś obszczekałem zamiast gogo rączo przywitać na surrealnej, łódzkiej niwie. Śpieszę zatem się wstydzić do Kącika Odosobnienia i Odosobowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Drogi kolego Darth Mrówkojadzie! 17.09.02, 12:07 Nie jest albowiem prawdą, jakoby: 1. Jeśli się Kobietom Waszym nogi rozjeżdżają, żeby to było ohydą. Fałszywa skromność jest gorsza od pizzy w czekoladzie. Swego nie znacie, wstyd. 2. Krakowiacy cijają wyłącznie w porze deszczowej, tj. w okresie od kwietnia do listopada każdego roku przestępnego, z przerwą na 22 sierpnia (Dzień pracownika przemysłu chemicznego). Najpiękniejsze okazy cijających krakowiaczków obserwować można na obszarach zalewowych doliny rzeki Srawy (dzielnica Płaszów), gdzie ci królowie naszych łąk i lasów z dumą prezentują swoje upierzenie podczas walk o samice, samce (niektórzy) i samczęta (nieliczni, fe!). 3. Tam gdzie obwarzanki, tam granice naszej ojczyzny. Wierzaj mi jednak, że to, co na Waszej pięknej ziemi łęczyckiej wciska się w przewody niczego nieświadomych zjadaczy, łączy z przedmiotami o szlachetnej nazwie obwarzanków wyłącznie kształt toroidalny. 4. W Łodzi jest pałac Poznańskiego, a w Poznaniu nie ma pałacu Łódzkiego. Sił wam brak, czy motywacji? Bo jakby co, to ja z dziką rozkoszą się przyłączę. Życzę wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Chwilowo odpowiadam skromnie,bo czasu nie staje 17.09.02, 13:53 joseph.007 napisał: > 4. W Łodzi jest pałac Poznańskiego, a w Poznaniu nie ma pałacu Łódzkiego. Sił > wam brak, czy motywacji? Bo jakby co, to ja z dziką rozkoszą się przyłączę. W Łodzi jest też Aleja Krakowska - my po prostu gościnni i kosmopolityczni jesteźmy i sobie takie ulyce i place zrobiliźmy. Chwilowo amen. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Kolego Józefie Bondzie! 17.09.02, 15:29 Śpieszę donieść iż: (Fałszywa > skromność jest gorsza od pizzy w czekoladzie. Swego nie znacie, wstyd.) Epatowanie ekstremami obyczajowymi i rozpasaną seksualnością jest gorsze niż rolmopsy w wiórkami kokosowymi. Pilnuj zatem krakowskiego podwórka swego a od naszych kobiet ręce (i nie tylko) precz, jako od Rosji. (2. Krakowiacy cijają wyłącznie w porze deszczowej,) U nas jakoś inaczej deszcze padają. Ale cóż, Krakowo, zawsze było "orginalne" i "niepotwarzalne" [gdzie ci królowie naszych łąk i lasów z dumą prezentują swoje > upierzenie podczas walk o samice, samce (niektórzy) i samczęta (nieliczni, fe!)] Ha!, otóż i rozpasanie. Wstyd mi za Was tokujące gargulce! (3. Tam gdzie obwarzanki, tam granice naszej ojczyzny. Wierzaj mi jednak, że to, co na Waszej pięknej ziemi łęczyckiej wciska się w przewody niczego > nieświadomych zjadaczy, łączy z przedmiotami o szlachetnej nazwie obwarzanków > wyłącznie kształt toroidalny.) Wierzam Ci, jako żem jako Ziemiołęczyczanin z wnuka, prawnuka, a dziad mój w inszych całkiem (ale też niekrakowskich) rejonach bywać raczył był. Życzyć mi pozostaje z wzajemną ością. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Odpowiedzi rychłam 18.09.02, 09:01 Czekać nie śmiem, ale śmieję się rychłająco. I ryjąco jak peccari ze śmiechu. Pozdraardwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Nie zaniedbujmy się, Państwo surrealiści 17.09.02, 19:12 Nie pachnie Wam M-ka? Wiem, ze to nie to samo, XXL-ka, ale jednak coś! Piszcie, bo już niedługo biba, i wsadzanie ręki w tryba! Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius ależaardzie 17.09.02, 19:16 Wiemy, wiemy, ale to chyba po weekendzie. A może przed? W każdym razie ja jestem. Wybrałem wasze najlepsze posty już :P Odpowiedz Link Zgłoś
aard Do Wielkiej Czwórcy 18.09.02, 08:46 A ja włąśnie nie wybrałem, bo powoli tracę nadzieję, że to będzie potrzebne :-( Bądź co bądź. Będzie, co ma być. Będzie w urzędzie. I na urzędzie. na razie dowiedziełm się, że jutro wyjeżdżam służbowo, więc jutrzejszy termin odpada. Zostaje weekend... Qfa! Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C42 18.09.02, 08:51 "BALLADA O PERSSE O'REILLYM" (wygrzebane z tłumaczenia najSurrejszej Knihyi wewszech świeciech) Słyszał z was kto, jak Humpty Dumpty Zleciał był i nagle, i po diable, Skarlał się jak Lord Olafer Crumple I na mur Magazynu wnet wpadł (Chór) Magazynu wnet wpadł Hełm, Humpty, a tak! Kiedyś był on nam Królem na Zamku Lecz dziś kopią go i od przodku, i od zadku A Sąd z Green Street wyśle go do czorta i do szwanku I do celi w samym Mountjoy (Chór) By tam w samym Mountjoy Zgnił on, ojoj! On był tatatatkiem spisków, co kłopotały nas: Bryk wolnych i prezerwatyw niepokalanych dla wszystkich mas, Chorym mlek do dna, i suchych niedziel co dnia, W bezwstydzie par oraz w religii zmian. (Chór) Oraz w religii zmian, Wstrętnych jak tran. Arrah, czemuż to nie dałby rady on? Ręczę za mleczarza słodkiego, Jak Cassidych byk bum, bum bodziesz w krąg Całe masło w swych rogach masz (Chór) On masło w swych rogach ma O, masło ma! (Repeta) Hurra hop, Hosty, och ty Hosty, ciuch na grzbiecie zmień Zrymuj w run, rym króla wszech run! Balbaccio, balbuccio! Dał nam chrup chrup chleb, chmiel, chudys chab, cholerę [osp i chińskie chuchra W światły sposób nasz światowy sprzedmydławca miękkosofy I jako Hun Cwot Erewan wśród naszych chłopców słynął stąd Gdy Chimpden wpierw zabrał głos (Chór) A z głosem, któż wie skąd, Kram Prem i Skont. Zacisznie mu się w zajeździe w zbytkowności żyło Lecz wnet ogniem strawim jego dóbr nie za dobrych gros Bo już wkrótce szeryf Clancy, ha!, zwinie mu całą tę spółkę bez o. o. I nasz syndyk mu zrobi bum! (Chór) Bimbam zrobi mu I skończy mu boom. Przekleństwo na fale, co na brzeg nam zniosły Łódź, w której tkwił ów hammerfest wiking I Gall przeklął ten dzień, gdy Eblanie cień Czarny aż po kil rzucił gość. (Chór) Czarny rzucił gość W jej portową mość. Skąd to? grzmi Poolbeg. Z Kukenkhaki on w wrzask Donner- [moi łajdaki, fraum ed symmer bruddaj-gi Fingal Mac Oscar Onesine Burgerast Bonifac Thak mni gammelwszerz Norveegickra monikzwą Jhak omni mnie fisz w gammelwszarz Norveegickrów w sztok. (Chór) To norweski kamel jest w sztok. Na miły bok. Rwij ty, Hosty, wzwyż ty, rwij diable ty! żesz rwij ten rym, na rym jest run! Oto podczas wodo lejstwa garden pompy Czy, jak podają ci z Nursing Mirror, podziwiania jakiejś małpy Ten nasz hafnowy hacerz Humpharey Ważył się z panną wio (Chór) Wioho! A panna cio? Nie może już zwać panienką sio! Rumienić winien się więc ten pryk, filozof i łowca cnót, Że tak jedną wprost i wręcz na miejscu złowić mógł. Bożmój, toż to krux biały, że hoho W tym naszym przedpotopowym zoo (Chór) Panów Gruchu i Gru Z archiw Noego, niu. Przy pomniku Wellingtona turkotał Nasz rotoryczny hipopupapotam Gdy przez wszarza co drzwi omnibusiku rozpostarł Fizylierska zjawiła się śmierć, (Chór) Oraz czynsz, co to był Sześć lat do tył. I żal tylko jego bogu winnych dziatek Ale trza fizys jego missyz widzieć wam! Czy gdy frau! chwyci łaps go za gagatek Chłop z erwikrą nie padnie w traw? (Chór) Erwikra padnie w traw, Wielgachna tak, że i strach. Sofokleks! Szajkszbir! Pseudodante! Anonimojżesz! Zagra mu Gael-Band, i tłumnie się zejdziem Gdy pod darń pójdzie mąż dzielny Skandalnawii I pogrzebiem go tam w Oxmanstown Społem z diabłem i z Dunami, (Chór) Du i dam z Dunami I z ich szczątkami. Nie zdoła króla ni konia dopust Ściągnąć z martwych ten corpus Bo nie zna Connacht ni piekło magii (bis) Abyl znów powstał Kain. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Zapytanko 18.09.02, 09:21 cruach napisał: > "BALLADA O PERSSE O'REILLYM" > (wygrzebane z tłumaczenia najSurrejszej Knihyi wewszech świeciech) Czyżbyś tym razem przerobił tłumaczenie "Alice in Wonderland"? Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C43 18.09.02, 09:02 Czy Wielka się? Się Wielka Kapituła? Kapituła pochyliła? (Czy może upadła?) (Kobieta?) Się pochyliła? (Kobieta?) (I biust jej się wylał?) Nad Postem Mym (Postem Scriptum) (Surraptum) Lokacja: C41 (Bo) Póki co: Dyndam (Dydnalski) w ekspektacji. Najgorszego A najgorsze (gorsze mi, gorze, że na to moje pytanie niniejsze) straciłem C43. Najgorszego. Powtarzam, do upadłego. Upadłego kobieta, co rozlał się na boki bokonosza. Miseczka 43C. O własnie. Niniejszym: 43C? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Cruach w kapitule? 18.09.02, 09:25 panowie, Cruach ma rację - proszę o wypowiedzi na temat Jego członkostwa w Kapitule. Dwa z trzech warunków już spełnia (liczba postów i akces). Proszę Was zatem o opinię, czy przyjmujemy Go do kapituły. Akcept musi się odbyć jednogłośnie. Ja jestem ZA przyjęciem. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Pół roku surrealu - witamy nowego członka Kapituły 18.09.02, 09:33 aardzie! przecież dzisiaj pół roku nam mija! Jestam ZA Cruachem w Kapitule Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Pół roku surrealu - witamy nowego członka Kap 18.09.02, 10:07 Oczywiscie. Honorowo z fanfarami jestem za. Zaza Gabor, mając 70 lat wyglądała na 40, tylko nie miała czucia w twarzy.:) Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Re: Pół roku surrealu - witamy nowego członka Kap 18.09.02, 11:06 Popieram kandydaturę Cruacha na członka Kapituły. Wsławił się bardzo swoimi tekstami. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Witaj w Kapitule, Cruachu 18.09.02, 12:26 Niniejszym ogłaszam, zę skład Kapituły konkursu o Złote Salvadory w Kolorowe Ciapki został rozszerzony o Cruacha. Tym samym składa się ona z pięciu osób, tj. aard, aric, cruach, eyemakk, yavorius. Jednocześnie informuję, że począwszy od następnej edycji, głosowanie Kapituły będzie tajne i odbywać się będzie za pośrednictwem e-maila lub przy bezpiśrednim spotkaniu. Rednacz WS Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk.i.yavorius To już pół roku 18.09.02, 11:31 18.03 o 11:30 aard założył pierwszego posta na tym wątku. Hurra, hurra, wszystkiego najlepszego dla nas i dla wszystkich co tu tworzyli. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Cholera, mało co bym zapomniał!! 18.09.02, 12:30 Hurrrrrrraaaaaaaaaaaaa! Do następnego półrocza. Odpowiedz Link Zgłoś
blenda Re: Wątek surrealistyczny 18.09.02, 11:41 MImo, że wchodzę tu nie czesto to chcialam wam powieeziec ze fajnie mniec jakis taki watek na którym mozna sie zatracić i oderwać w 100% od świata rzeczywistego. Niedługo wam 1000 stuknie. Wszystkiego najlepszego:) Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wątek surrealistyczny 18.09.02, 11:50 Dziękuję w imieniu swoim i Przyjaciół-Surrealistów Odpowiedz Link Zgłoś
aric Dzieki Blenda:) 18.09.02, 12:18 A jednak jest ktoś kto czasami zwiedza forumowe podziemie.:) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Za Mekką słowa zdążać podobny? 18.09.02, 12:14 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3009397&a=3009397 Znajdź dwa nicki w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Instalacja intelektu 18.09.02, 15:54 Czasem chcaiłbym sobie zainstalować nowy inteligentny software w mózgu. Taki, żebym nareszcie dobrze myślał, zamiast ograniczać się do wykonywania niekontrolowanych ruchów palcami. W tej chwili akurat na klawiaturze. DNO - Dezoksyrybonukleoneutrino. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Surrealizm na smutno 18.09.02, 16:22 To chyba byłaby nowość. Ma ktoś pomysł, jak mnie surrealistycznie doprowadzić do łez? Nie powinno być dziś trudno... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Odwiedziłem Sapera! Surreal 18.09.02, 19:51 naprawdę fajnie ma w tej kafejce. I łacze zarąbiste, przynajmniej jeśli porównać z moim. 150 lat sklepów nowej generacji. Ładna mi nowa, jak ma lat... aaey - zapamiętajcie te 4 litery... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Wydłużony interes gwiazdora 18.09.02, 20:17 Przeczytajcie wątek o Wiśniewskim. Jutro go przerobię, bo dziś mi posta zjadło w połwie pisania. Acha, nie jutro tylko pojutrze, bo czas tak szybko leci na Forum... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łażej Dla miłośników Citka. IP: *.retsat1.com.pl 18.09.02, 21:28 Czy Cityrunner po przerobieniu na żyletki to Blade Runner?? Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius te 4 litery 19.09.02, 00:26 te sławetne 4 litery, aardzie :) my już wiemy co. ale nie powiemy, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: te 4 litery 20.09.02, 09:28 Chodzi o te? "yeaa"? Czy o inne? Oczywiście, że powiemy. W swoim czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Y1 Nocny surrealista 19.09.02, 02:54 Kiedy nocą śpią już praczki W stawach konie, gzy i kaczki Wtedy wyjmuję z rękawów ręce I zanurzam je w wanience Wanienka biała jest jak śnieg Co Murzyn, który po nim biegł Przychodzę więc i odchodzę Latam, biegam po podłodze. Nie wprost azaliż i wyliż Pojęcia znowu kolego mylisz Lecz kiedy przyjdziesz do mego domu Nie będziesz miał pomachać komu (Pisane o 2:54 totalnie bez zastanowienia) Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius EY 6 (Rozdział 5) 19.09.02, 03:00 ROZDZIAŁ PIĄTY - Ludzie odchodzą od kościoła - stwierdził Mlekopij widząc ludzi wychodzących z kościoła. Pociągnął kolejny łyk mleka i nadal obserwował ludzi. Nagle zauważył dr Michalską z synem. - Dobrze mówię? Odchodzi pani od kościoła? - zapytał retorycznie. Z kieszeni wyjął spinacz i zapiął mleko. - Ty głupi ciulu - zabluźnił dziewięcioletni syn dr Michalskiej w kierunku Mlekopija. Matka trzasnęła go w twarz. Ten zaczął płakać. Mlekopijowi zrobiło się żal chłopaka. Odpiął mleko i poczęstował nim syna swej wykładowczyni. - Qrwa, ale dobre mleko - zabluźnił ponownie dziewięciolatek. Jednak tym razem reakcja jego matki była zupełnie inna. - Qrwa, super! - dr Michalska piła mleko i nie mogła się od niego oderwać. Mlekopijowi udało się wyrwać jej mleko i zapiąć je. Pani Michalska była oburzona. - Co ty, qrwa, odpier...! - wrzasnęła. - Przepraszam panią doktor, ale to mleko chyba źle wpływa na pani maniery - wyjaśnił Mlekopij. - E tam - dr Michalska ponownie dorwała się do mleka i chłeptała dalej. Po chwili mleka już nie było. Syn wykładowczyni zakończył posiłek chrupiąc spinacz. - Mój spinacz... - Mlekopij popatrzył obłędnym wzrokiem na dziewięciolatka - Mój spinacz... - wyszeptał. Następnie spuścił głowę i ruszył wprost przed siebie patrząc w siną dal. Po pewnym czasie znalazł sklep i wszedł do niego. - Poproszę mleko w kartonie i spinacz - powiedział. - Jaki ma być ten spinacz? - zapytała Baba. - Jak to jaki? - zapytał rozdrażniony Mlekopij - Spinaczowaty! - Pytam, czy ma być o wąskich warach czy o szerokich. - A co to ma za znaczenie?! - Bo jeśli chce pan spinacz o szerokich warach, to muszę dać panu mleko tłuste, a jeśli spinacz o wąskich warach, to muszę dać mleko chude - wyjaśniła cierpliwie Baba Ze Sklepu. - A czy są spinacze uniwersalne? - zapytał Mlekopij z nadzieją w głosie. - Są. Moje usta! - Baba zaśmiała się obleśnie i uciekła do kantorka. Mlekopij wrócił do domu. Włączył Inforadio i wypił cały karton mleka. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius EY 7 (Rozdział 6) 19.09.02, 03:01 ROZDZIAŁ SZÓSTY Jowita postanowiła się wykąpać. Nie robiła tego dosyć dawno, więc bardzo się bała. Po kilku godzinach poszukiwań znalazła wreszcie jakąś wannę. Wygnała z niej trolla, zdjęła swoją brudną sukienkę, rozebrała się i wlazła do wanny. - Nie rób mi tego! - krzyknęła Wanna - Nie zniosę tego brudu! - Ale ja chciałabym się umyć - zaprotestowała Jowita, odkręcając kurek. - Gdzie z tymi brudnymi łapskami?! - zdenerwował się Kurek - Pokryjesz mnie tłuszczem i stracę swój połysk!!! - Przepraszam! - zdenerwowała się Jowita - Ale właśnie chcę się pozbyć tego brudu! - To go wyskrob! - wrzasnęły razem Wanna i Kurek. Jowita chciała sięgnąć po pumeks, ale ten uciekł (wiadomo dlaczego). Usiadła naga w Wannie i zaczęła płakać. Wanna chciała krzyknąć: "Gdzie z tą brudną dupą?!", ale uznała, że pogrążyłoby to Jowitę jeszcze bardziej. - Czemu płaczesz, malutka? - spytał Wilk, który nagle pojawił się obok Wanny - Lubię takie dziewczynki jak ty - dodał - Ale nie takie brudne! - Bo, bo... - chlipnęła Jowita. Była za bardzo znerwicowana, by się go bać - Ja chciałam się umyć, a Wanna i Kurek krzyczą na mnie, a pumeks uciekł... - Tak, tak - Wilk mlasnął - Nie dość, że brudna, to jeszcze zafiksowana. - Ale... Naprawdę! - Jowita nie wytrzymała i wybiegła z Wanny. - Zaczekaj! - krzyknął za nią Wilk - Może cię nie zjem, ale mogę zrobić ci coś innego! Jowita stanęła jak wryta. Na policzki (i nie tylko) wypłynął rumieniec. - A co? - zapytała - Co mi zrobisz? - To, co zrobiłem swego czasu Czerwonemu Kapturkowi - Wilk zaczął fantazjować - Siedziałem za to dwa lata - dodał - Czerwony Kapturek nie była pełnoletnia. - A co jej zrobiłeś? - Zaciągnąłem ją w krzaki i zgwałciłem. - Łe, ja tak nie chcę - powiedziała Jowita - Ja lubię po bożemu. - Może być po bożemu - powiedział Wilk z obleśnym uśmieszkiem - Ale według zasad azteckiego boga Tezcatlipoca! Wilk założył paskudną maskę, a w jego łapie błysnęło krzemienne ostrze. Powoli zbliżał się do Jowity. - Aaaa! - wrzasnęła Jowita. Rumieniec zniknął, a Jowita pobiegła naga przed siebie. Gdy się zatrzymała, zauważyła, że Wilka już nie ma. Postanowiła wrócić do wanny. Wanna w przypływie altruizmu pozwoliła Jowicie skorzystać z siebie. Gdy Jowita już się ubrała, Wanna natychmiast uciekła. Przy Jowicie pojawił się Grubas. - Blu glu sru flu dlu - powiedział. - Co? - spytała Jowita. - Eble ble ble - dodał Grubas. - A, to ty - uspokoiła się Jowita - Wiesz, gdzie właśnie jesteśmy? - spytała. - Tak. Na mojej fłanecie - odpowiedział Grubas - Fo ja fie tufaj pfeniofłem. - Aha - Jowita wiedziała jeszcze mniej niż przed chwilą, więc wolała zmienić temat - Co teraz porabiasz? - Mam tu wonę i mefkanie - powiedział z dumą Grubas. Jowita wiedziała jeszcze mniej. - Jak się stąd wydostać? - zapytała. - A ble ble tość? - spytał Grubas. - Nie wiem - Jowicie udało się go nie zrozumieć. - Tońema snadżenia kciepójćeż - Grubas błysnął inteligencją, po czym poturlał się w kierunku swego domu. Turlał się tak szybko, że Jowita nie mogła go dogonić. Kompletnie załamana postanowiła nic nie robić, póki nie znajdzie się w bardziej przyjaznym miejscu. Zamknęła oczy i usnęła. Obudziła się w wielkim wiadrze. - Jestem plastyczną masą - powiedziało wiadro - Ale nie lubię, gdy ktoś siedzi we mnie przez tydzień. - Aż tak długo spałam? - spytała z niedowierzaniem Jowita. - Nie wiem, czy ktoś śpiący może krzyczeć: "O, jak dobrze! Jeszcze! Jeszcze!" przez kilka dni bez przerwy - stwierdziło wiadro. - O rany, to co ja robiłam? - zdumiała się Jowita. - Nie wiem - powiedział Grubas wtaczając się do domu. Jowita leżała w wiadrze. Za oknem ujrzała znajomy, leśny krajobraz - Chcesz coś zjeść? Mam tu pułpit do tfowenia żałcia - powiedział z dumą - Załatfię to f sekundę. - To poproszę frytki - powiedziała Jowita. - Fłytki?! - zapiał Grubas - Jesteś pewna?! A może wolisz fłytkę? - Taki jesteś skąpy? - odparła ironicznie Jowita. - Dobła, hłe hłe! - zarechotał Grubas - Dwie fłytki!!! Jowita usłyszała wielki rumor. Spojrzała w górę i zauważyła, że z wielkiej wysokości lecą na nią dwa wielkie bloki. Nagle dom Grubasa zatrząsł się. - Fłytki - powiedział Grubas Bimbacz. - To są frytki? - spytała Jowita. Frytki miały ze sto metrów długości, trzy metry wysokości i tyleż samo szerokości. - No, widzisz Jowifa, mamy tu kłyzys nadpłodukcji - Grubas był wyraźnie zakłopotany. - Ceny spadają do poziomu równowagi? - przypomniała sobie Jowita ekonomię. - Nie. Mamy za łówo żłarcia. - To eksportujcie. A sól? - zapytała Jowita, biegnąc do schronu (Grubas zawsze był przezorny), bo z góry zaczęły spadać głazy, będące ziarenkami soli. Po posiłku Grubas zaprosił ją na spacer. - Ćśś - powiedział w pewnej chwili Grubas - W kfaki! I zniknął. Jowita poszła w jego ślady i także zniknęła. Ściślej rzecz ujmując, skoczyła w krzaki. Drogą szło coś z parasolem i śpiewało "I'm singing in the rain". - To Zielony Grofek Bondłel - szepnął Grubas - Mieszka w ogródkach działkowych, kilometr w bok od Drogi. - Właśnie! Co to za droga i dokąd prowadzi? - spytała Jowita. - Nie wiem - powiedział Grubas - Nie ma początku. Wiem, że ma koniec. Płowadzi do Wielkiego Zamku, gdzie czeka na mnie Piękna Księżniczka i pół Dłogi. - Dlaczego na ciebie? - obruszyła się Jowita. - Bo na ciebie czeka... czeka... - Czy ktoś mnie wzywał? - zza drzewa wyszedł Czekan i groźnie zmarszczył brwi - Stop. Jestem Nadczekanem. O, Jowitko, to ty. Siemanko. Co chcieliście ode mnie? - Sie - co? - spytał Grubas. - Nie znam cię - powiedziała Jowita do Nadczekana - Kim jesteś?! - Jestem autochtonem. Kiedyś byliśmy jedynymi mieszkańcami tej planety. Gdy pojawili się inni, uznaliśmy, że musimy pilnować tu porządku. Nadczekan odszedł. Jowita zauważyła, że Grubas także gdzieś zniknął. Po chwili usłyszała sapanie. Pobiegła w kierunku, skąd ono dochodziło. Widok, który ukazał się jej oczom, był co najmniej obleśny i perwersyjny: Wilk leżał na ziemi, na nim siedział Grubas, który ujeżdżał Wilka, głośno przy tym bełkocząc. Ruchy Grubasa były coraz bardziej głębokie, obaj sapali coraz donośniej. I w końcu stało się. Wilk eksplodował. Grubas pobełkotał jeszcze chwilę, po czym implodował (eksplodował do wewnątrz). Jowita została sama. Rozpłakała się. - Nie płacz, mała - powiedział jakiś kobiecy głos. Jowita podniosła głowę. - Kim jesteś? - zapytała. - Jestem Czerwony Kapturek - powiedziała dziewczyna. - Więc to ty jesteś ta mała od Wilka - powiedziała Jowita - nie masz jeszcze osiemnastki. - Co? - zdziwiła się Czerwony Kapturek, siadając obok Jowity - Czyżby ten stary zboczek naopowiadał ci jakichś bzdur? - Noo, mówił, że cię zgwałcił - wyjaśniła Jowita. - Próbował, ale Leśniczy go odstrzelił - wyjaśniła Czerwony Kapturek. - O! - ożywiła się Jowita, która dopiero teraz zauważyła kapturek na głowie swej rozmówczyni - Jaki masz ładny kapturek. Po co ci on? - Antykoncepcja - wyjaśniła dziewczyna - Mam jeszcze jeden, chcesz? - Jasne - powiedziała Jowita, zakładając tenże kapturek - I chcę coś jeszcze. - Co? - spytała Czerwony Kapturek, chociaż doskonale znała odpowiedź. - Ciebie - powiedziała namiętnie Jowita. Czerwony Kapturek podeszła do Jowity. Zaczęły się całować. - Och, och... Hobbes, Weber... Och, och - jęczała Jowita. - Ach, ach - wtórowała jej Czerwony Kapturek - Leśniczy. Ach, ach! - Uch, uch - Grubas i Wilk także wzdychali, obserwując zza krzaków Jowitę i Czerwonego Kapturka. Odpowiedz Link Zgłoś
ochman wreszcie!!! 19.09.02, 09:15 Wreszcie nawiazanie do prawdziwego ducha surrealizmu! Teksty zdobywajace Wasze Salvatory powinny ociekac seksem, bo przeciez o to w surrealizmie chodzilo, taki byl glowny punkt surrealistycznego manifestu. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Witaj Ochmanie - surreseksualisto! 20.09.02, 09:43 Witaj na wątku. Widzę, że trafiłeś tutaj via Salvadory i właśnie po to w nich chodziło! Co do meritum Twojej wypowiedzi, to my kultywujemy własny surrealizm, w którym (moim zdaniem) o tyle nie ma miejsca na seks, że seks jest (na szczęście) jak najbardziej realny. U wcześniejszych surrealistów (Dali?), jak sądzę, zainteresowanie nim brało się z frustracji niespełnienia. Zaglądaj jak najczęściej! Odpowiedz Link Zgłoś
ochman Re: Witaj Ochmanie - surreseksualisto! 20.09.02, 13:14 Pozwole sie z Szanownym Kolega nie zgodzic. Zainteresowanie surrealistow seksem wynikalo z zafascynowania artystow zwiazkami miedzy seksualnoscia, podswiadomoscia i snami (na ktore duzy wplyw mialy opublikowane w tym samym okresie prace Freuda). Surrealisci prascy na przyklad (a Praga, po Paryzu, byla tego kierunku druga stolica) posuneli sie do wydania markiza de Sade z pornograficznymi ilustracjami. Takze Panowie (i Panie) Surrealisci (i Surrealistki), czas siegnac do swojej podswiadomosci i wypuscic na swiatlo dzienne Wasze seksualne demony ;-))) pzdr. o. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Witaj Ochmanie - surreseksualisto! 20.09.02, 13:37 ochman napisał: > Takze Panowie (i Panie) Surrealisci (i Surrealistki), > czas siegnac do swojej podswiadomosci i wypuscic na > swiatlo dzienne Wasze seksualne demony ;-))) Sęk w tym, że nawet jeśli masz rację, to akurat tutaj pisują nieomal sami panowie, a ja, wie pan, z mężczyznami, to jestem raczej obrzydliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C47 20.09.02, 13:58 aard napisał: > Sęk w tym, że nawet jeśli masz rację, to akurat tutaj pisują nieomal sami > panowie, a ja, wie pan, z mężczyznami, to jestem raczej obrzydliwy. SękAardzie, to zależy jakiego demona seksu się wypuści. Gdyć inkuba, to w pełni się z Cią zgadzam. Dyć gdyć sukkuba? Sukkub może być całkiem mniamisty. (Raz widziałem u siebie najprawdziwszego sukkuba. Ale przyszła żona i się skończyło.) Cruach Splni splinem. Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Re: C47 20.09.02, 14:20 moje kontakty z sukkubami ograniczają sie do gier komputerowych. chcialbym spotkac sukkuba na zywo. moze odwrocilbym role i to ona by sie skusiła, hahahaha... Demonyakk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yavorius Re: C47 - 994 post IP: *.smrw.lodz.pl / *.radio-gazeta.pl 20.09.02, 17:22 Świntuch :) Odpowiedz Link Zgłoś
aard ? 20.09.02, 15:44 cruach napisał: > Dyć gdyć sukkuba? Sukkub może być całkiem mniamisty. > (Raz widziałem u siebie najprawdziwszego sukkuba. Ale przyszła żona i się skońc > zyło.) To teraz powiedz, co to znaczy. Bo ja tylko wiem tyle, że istnieje zespół succubus incubus (jakkolwiek się to pisze). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk () IP: 212.191.66.* 19.09.02, 10:31 "zesraj sie do podartego słoika" taki napis widnieje na murze dworca kolejowego w pabianicach. czy ktos rozwinie ten wątek? Odpowiedz Link Zgłoś
aard ()czywiście! 20.09.02, 09:50 Zesrać się do podartego słoika można na dwa sposoby: PRimo: kłębkiem drutu kolczastego. To sposób najprostszy (mimo iż najbardziej zakręcony), choć oczywiście najbardziej bolesny. Ma on jednak tę zaletę, że całego drutu pozbywamy się z jelit na raz i od tej pory nie czujemy już w sobie tej "wewnętrznej zadry". Sposób drugi to zesranie się garścią żwiru. Ma podstawową wadę - nigdy nie daje się do końca podetrzeć. Ma też zalety: obniża nadmierną perystaltykę jelit i skraca czas potrzebny od przełknięcia do pierdnięcia. Jest jeszcze, sposób trzeci (dla odważnych), ale nie polecam i nie omawiam, gdyż jest on nielegalny. Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk dla ciekawych 20.09.02, 14:54 :D dawno sie tak nie ubawilem czytając text na surrealu (chyba od czasów czytania któregos z C) a tak na powaznie: ten trzeci sposób zesrania sie do podartego słoika to... aż strach mówić... zesranie się samym sobą, po którym to czynie dochodzi do anihilacji człowieka i jego zniknięcia (wszak wiadomo że człowiek nie może istniec pod postacią fekaliów, bo człowiek gównem nie jest i nigdy nie będzie, przynajmniej nie każdy) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Dla nietypowych 20.09.02, 15:39 Można jeszcze się zesrać na ściany łązienki - wtedy zamiast kafelków mamy fekalki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yavorius 999 IP: *.smrw.lodz.pl / *.radio-gazeta.pl 20.09.02, 17:26 Dobre :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk () IP: 212.191.66.* 19.09.02, 10:33 "zesraj sie do podartego słoika" taki napis widnieje na murze dworca kolejowego w pabianicach. czy ktos rozwinie ten wątek? Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C44 19.09.02, 10:40 KATEGORYCZNY IMPERATYW TEOLOGICZNY Aksjomat: logika boska = ludzka. Aksjolot: im więcej, tym lepiej. Automat: frania. Hiphipteza: Bóg będzie pomagał człowiekowi w rozwoju techniki, bo opanowanie przez ludzi gwiezdnych dominiów wyniesie go z pozycji monogatunkowego bożka małoplanetarnego do pozycji wszechgalaktycznego arcyboga omnigatunkowego. Reductio ad absurdum: Istnieje sonda kosmiczna, ergo istnieje kosmos, ergo nie istnieje niekosmos, ergo istnieje nieniekosmos który można sondować, ergo dnieje istna nieniekosmiczna (Q.E.I.) KATEGORYCZNY IMPERATYW NIEMORALNY Każda Jowita zanurzona w Wannie ocieka seksem tyle, ile widać przez spieniony w Wannie pian. POST ARICTUM 20 IX 2001 w księdze rekordów Guinnessa zakonotowano rekord długości nosa. Tegoż dnia zakonotowano drugi rekord: "Leaping over Bar from Two Stories High". To daje do myślenia. W opozycyjnej księdze rekordów człowieka szaraka (Common Man's Book of World Records) rekordy można bić dwakroć: A) w ubraniu; B) na golasa. POST ZA TYM smutny dzień i dla mnie: wstającemu o piątej rano do autobusu do tramwaju do nielubianej pracy, internet nawala, nie ma mnie w księdze rekordów żadnej, nie mieszkam w Łodzi a to wszystko jeszcze przed południem. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Nie smutek zdobi człoweka 19.09.02, 15:05 Tylko jego lustrzane odbicie. Zastanawialiscie się nad narcyzmam. Fajnie jest oglądać w lustrze swojego sobowtóra. I fajnie jest patrzeć jak cię nasladuje. Jedynym problemem jest to czy oglądana osoba jest do mnie naprawdę podobna. I tu zaczynają sie schody. Bo inda byłaby za dużym ułatwieniem. Cóż, może kiedys stłuke lustro i zozmnożę swoje ja na tyle by zasiedliło całą dozwoloną przestrzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Aricu! 20.09.02, 09:57 aric napisał: Cóż, może kiedys > stłuke lustro i zozmnożę swoje ja na tyle by zasiedliło całą dozwoloną > przestrzeń. Dlaczego tylko dozwoloną?! Aricu, nie wolno dać sobie narzucić zewnętrznych ograniczeń! Ty nad poziomy (siedmiu lat nieszczęść) wylatuj! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Czy owłosienie jest potrzebne?? 19.09.02, 15:12 Obserwując dokoła świat dochodzę do wniosku, że wszystko kreci sie wokół włosów. Pomyślcie tylko. Łysi są nienawidzeni, tepieni. Nawt łysiejący, nie będąc nienaturalnymi łysymi tez starają sie nie byc łysi. I tak dochodzę sobie do wniosku, że za włosy nie mogę łysego nawet pociągną. I smutek mnie ogarnia. Coraz mniej ludzi daje się ciągnąć. A kiesyś wystarczyła maczuga i włosy i kobieta była twoja. A teraz mamy erę wszelakich fryzur i łysych pał. Generacja niewypał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Czy owłosienie jest potrzebne?? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 23:09 o wiele bardziej zawodne są włosy na klacie i podbrzuszu bo kłują i uwierają. a pała jest tam też tyle ze nizej i jak ktos jest tam owlosiony to czasem boli. Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Mo (ang "money" - pieniądze) nei mylic z milicją 19.09.02, 23:30 oto wersja surrealistyczna. głoski, zgłoski, sylaby, literu - zgadzają się. oryginał jest zbyt osobisty do publikacji, ale paru ludzi otrzyma go do łapek " mo skończyć tnych przemocą zastąpi czułość ła mnie słuchać nie zechcą mam dla Ciebie przesłanie patrz witaj człowieku takim a ją chate i fajne a wśród nich są oni asz sobie że to w ogóle w i nie zrozumie swoich dzieci nie, o to tylko proszę a gdy JEMU ak inni dramaty i cej już zrobić niema wtedy nawet te pod moją blisko Punktu spojrzysz, to wzrok odwroci ojciec lub syn, jeden z tych co znii niegdyś i sto wystarczyło tym, że gdy rządzi kasa Ciebie piszę i a i łość im przed w oczy sąsiad moge bo oni rok temu samolot w wieżowce tak ko możliwe w porządnej rodzinie ja tu już nic nie poradze bo kasa z miłością wygrała na gruzach witaj piękno niby tacy sami i mo że nie zabił ni jeden chciał skrzywdzić drugi miłość zabił wyobraż przeczytasz a pisałem patrz człowieku taki jak inni choć mieszkający i o parę lat za wcześnie zo ż planów ten wiep Twych sąsiadów także nic wię wzajemnie krzywdzić się będą tak bard jedn zło oposz rodzin wychowo chód udeżył go jeśli jesteś że ciut lepszy mo że wyjątkowy dla a tak e nie tak jak niby też dzieci a to dlatego do inny od nich posłuchasz miejsce i zły czas by to w duszy człowieka zamiast miłości szczykiem prawości zabił uczucie szczyli całe Zer out o szczęśliwa rodzina edłem o sto metrów za daleko om jakich nie ogarniesz pamiętaj r s z n ważny bo mieszkający blisko miejsca tragicznego i ludz mnie jak inni miesiącem sam w oczy sąsiadów ie, opowiesz znajomym złe" Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C45 20.09.02, 10:15 Karwuszka, splin wytrwala mi drugi dzień. Splin splinem, jak radzi skacowana brać siostrać jego mać. DOWÓD (NIE WPROST) ŻE NIC ZE MNIE NIE siedzę na zydlu i umywam zęby z tępym wyszczerzeniem szczoteczki a wszak gdybym tak był najlepszym zębomyjem osiedla czy największym gigantem kraju to każdy Omikron Mnie byłby zbyt cenny by odrywać go od składania zwichniętych kosmosów przyziemnym sikaniem pod wiatr prymitywnym odsiadywaniem na zydlu ugłaskiwaniem szkliwa twardym szczotem ergo nie rokuję, nie błysknę, nie będę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yavorius 996 IP: *.smrw.lodz.pl / *.radio-gazeta.pl 20.09.02, 17:24 No tak już jest... Odpowiedz Link Zgłoś