Dodaj do ulubionych

pierwszy dzień za nami...

01.09.10, 13:08
Witam,
dzisiaj mój 10 m-czny synek pierwszy raz był w żłobku (państwowym), był tam 3
godziny. Opiekunka poinformowała mnie, że nic nie płakał, że ładnie się bawił
z dziećmi (a jest najmłodszy w grupie) no i zjadł obiad smile no i pojawia się
pytanie do doświadczonych rodziców - czy jeżeli tak ładnie minął nam pierwszy
dzień to mogę przypuszczać, że moje dziecko szybko zaakceptuje nową sytuację
czy może za tydzień coś mu się zmieni?

ps. po powrocie dziecko padło, bez problemu zasnął i teraz śpi... ciekawe co
będzie jak się obudzi...
Obserwuj wątek
    • ulla0577 Re: pierwszy dzień za nami... 01.09.10, 14:36
      Tak naprawdę pierszy dzień jest najłatwiejszy, ale reguły nie ma.
      Mój synek chodzi już drugi rok do państwowego żłobka i przez
      pierwsze dni był niewielki płacz a później było ok. Jak wracał po
      dłuższej przerwie (częste choroby)to wszystko zaczynało się od nowa
      ale już z mniejszym nasileniem. Napewno będzie dobrze. Życzę
      powidzenia i przede wszystki dużoooooooo zdrowia
      • zaklinka_k Re: pierwszy dzień za nami... 01.09.10, 18:57
        U nas masakra! Pani opiekunka tak mi ciśnienie podniosła, że nie będę
        potrzebowała kawy przez tydzień smile Moja Małgosia poszła pierwszy dzień do
        państwowego... Czekałam pod salą czy wszystko będzie w porządku...i było... do
        czasu. Kiedy przyszedł czas drzemki opiekunka stwierdziła, że Małgonia nie chce
        leżeć na leżance, tylko wstaje i żebym ją zabrała. Ja na to, że to normalne, ze
        dziecko w nowym miejscu nie uśnie w 5 sekund i żeby ją ponownie kładła jak
        wstanie. Wzięła ją do sali i po 5 minutach stwierdziła, że M. nie umie spać na
        leżance i że im spadła, a one nie będą siedzieć przy każdym dziecku. Po czym
        dodała, żebym lepiej w domu kładła dziecko na kanapie zamiast w łóżeczku, to się
        przyzwyczai do leżanki! Dodam, że Małgosia ma rok. Ciekawe co zrobią jutro, jak
        mnie tam nie będzie... sad
    • dora.27 Re: pierwszy dzień za nami... 01.09.10, 21:01
      Mój synek też dzis ma pierwsze starcie ze żłobkiem za sobą. To co
      się tam dzisiaj działo to dla mnie masakra jakaś. Wchodzimy do
      żłobka a tam zbiorowa histeria, panie opiekunki wychodziły po
      kolejne dziecko przekrzyując jazgot jaki ogólnie panował a z sali
      dobiegał przeraźliwy płacz i pisk około 30-stki dzieci. Koszmar!
      stanęłam jak wryta i chciałam poprostu uciec, bo jak tu spokojnie
      zostawić rocznego maluszka w takim "piekle", ale cóż otarłam łzy
      (jak większość matek) i z wycedzonym uśmiechem oddałam pani synka.
      Wróciłam po niego po dwóch godzinach i dalej rozlegał się płacz,
      moze mniej przeraźliwy. Moje maleństwo stało pośrodku sali zagubione
      i zdezorientowane między innymi snującymi się szkrabami. Ale nie był
      zapłakany, lekko tylko wzdychał i tulił się przez chwilkę jak go
      wzięłam na ręce, ale po powrocie do domu szybko zapomniał o tym
      gdzie był. Nie wiem czy jadł sniadanie, bo Pani nie była w stanie mi
      nic powiedzieć oblepiona płaczącymi maluchami.
      Jutro powtórka, mam zamiar zostawić go na 3 godziny, ale nie
      spodziewam się, żeby było lżej. W kolejnych dniach dziecko jest
      bardziej swiadome tego gdzie się znajduje i co je czeka, więc może
      być gorzej (tak było z pierwszym dzieckiem). Czeka nas więc kilka
      ciężkich dni. Powodzenia życzę!
      • et69 Re: pierwszy dzień za nami... 01.09.10, 21:54
        niestey tak wyglada adaptacja w najmlodszej grupie.sprobuj zapamietac 30 imion
        ,sposob zasypiania,upodobania kulinarne itp.30 dzieci w 1 dzien.odpowiedz na
        pytanie czy dziecko jadlo,robilo kupeitp.tak to wlasnie wyglada ale trwa dosc
        krotko.opiekunki z dlugim stazem maja dziwna zdolnosc szybkiego zapamietywaania
        danych i za moment beda w stanie podac ci wszystkie dane o twoim dziecku.
        • mimimi4 Re: pierwszy dzień za nami... 01.09.10, 22:56
          Ok, rozumiem to co piszesz ale ja jako matka jestem zbulwersowana
          zachowaniem opiekunek a właściwie opiekunki w dniu dzisiejszym.
          Dzieci dużo...pani lata jak szalona, dzieci płaczą, ja nie jestem w
          stanie nawet przekazać najważniejszych informacji o swoim dziecku.
          Nagle jakby sytuacja się opanowała, dochodzi 9.40 a opiekunka "
          delikatnie mówiąc" wyprasza mnie i pozostałych rodziców.
          Gdzie tu jest logika, przecież i dyrektorka i pielęgniarka nie
          zabraniały pozostać nam rodzicom na grupie z dziećmi a jakaś tam
          opiekunka bo nie umiała sobie poradzić z płaczącymi dziećmi każe nam
          już wyjść a jutro dziecko zostawić same na kilka godzin. Niby taki
          dobry żłobek, a nawet nie widziałam żeby panie choć na chwilę
          chciały czymś zainteresować dzieci. Nie muszę mieć doświadczenia
          żeby stwierdzić że trzymanie na rękach i kolankach nie zawsze pomaga
          a napewno pomogłaby jakaś piosenka, muzyka lub cokolwiem co
          odwróciłoby te maluchy od płaczu.
          mam nadzieję, że jutro będzie lepiej bo w poniedziałek wracam już do
          pracy i nie dam się tak łatwo wypędzić. dlaczego mam nie pobyć ze
          swoim dzieckiem przez kilka dni w miejscu gdzie na wiele miesięcy go
          zostawię. chcę aby poczuł się bezpiecznie i zdobył wraz ze mną
          zaufanie do niani, która będzie z nim w ciągu dnia. To jest moje
          jedyne dziecko i mam prawo chcieć dla niego jak najlepiej.


          pozdrawiam wszystkie mamy. Kochane, piszmy sobie o tych naszych
          trudnych początkach a potem o tych radościach.
          • karston Re: pierwszy dzień za nami... 02.09.10, 17:33
            Droga mamo mimimi4 niestety tak jest zawsze w pierwszych początkach Września, a to że płaczą
            dzieciaczki to chyba normalne nowe Panie, nowe miejsce .
            Opiekunki dlatego wypraszają rodziców ponieważ okres ADAPTACJI wtedy zaczyna się kiedy
            rodzice opuszczają grupę, a dzieci pozostają w rękach opiekunek i to do nich maja się przyzwyczaić
            a nie do mamy .Więc niestety jeśli chcesz swoje dziecko zostawić w żlobku na dłużej to zaufaj
            opiekunką one naprawdę wiedzą co robią nawet jeśli wam rodzicom te metody nieodpowiadają
            Pozdrawiam
          • lilka69 mimimi4 04.09.10, 21:51
            jesli jestes zbulwersowana to po co oddajesz tam swoje dziecko?
    • dziub_dziubasek Re: pierwszy dzień za nami... 02.09.10, 07:47
      U nas było tak, ze młoda przez pierwszy tydzień nie chciała jeść ani pić w
      żłobku, spać tez nie, siedziała na podłodze przytulona do misia i ssała palec,
      Jak panie do niej podchodziły i dawały zabawki to się chwilkę pobawiła, ale sama
      nigdzie nie laziła. Jedna z cioć ja wzięła pod swoje skrzydła, nosiła, tuliła,
      zabawiała. Po weekendzie młoda poleciała jak na skrzydłach do żłobka, zaczęła
      się rządzić, wszędzie jej było pełno, zmiotła z talerza wszystko co dali i tak
      jest do tej pory. A tamta ciocia, co się nią opiekowała, nadal jest jej ulubioną
      (mimo, ze rzadko ją widuje, bo jest już w starszej grupie).
      Będzie dobrze, głowa do góry. Duzo tłumacz, opowiadaj o żłobku, dzieci wbrew
      pozorom wiele rozumieją.
    • magdus-81 Re: pierwszy dzień za nami... 02.09.10, 08:54
      Witam!!
      Dzisiaj oddałam moje ukochane bliźniaki drugi raz do żłobka.
      Wczoraj mały "koszmarek" zbiorowa histeria panie uwijające się i
      moje przerażone chłopaki!!! Nie płakali przy oddawaniu ich na sale,
      ale potem to widziałam tylko płacz i ryk sad((((((((( strasznie mi
      źle. Dzisiaj znowu to samo uśmiech przy oddawaniu i jak tylko pani
      ich posadziła to ryk i smutna bardzo smutna mina
      sad(((((((((
      Wiem że to dopiero drugi dzień, ale starsznie starsznie mi źle że
      musze ich oddawać. Mam nadzieje że z dnia na dzień będzie lepiej. Bo
      jak tak dalej pójdzie to będe jeść ziemie z dworu żeby tylko zostali
      ze mną w domu sad((
      Mam też nadzieje że nie zmienią się w niespokojne płaczliwe dzieci.
      Teraz moje chłopaki są radosne i przekochane.

      Oby było lepiej niż gorzej sad
    • juuussska Re: pierwszy dzień za nami... 02.09.10, 12:46
      ufff... 2 dzień za nami i znowu jest prawie idealnie... tylko dzisiaj mało
      zjadł, ale tak bez zastrzeżeń tzn. bawił się i nie płakał... jak go odbierałam
      to ważniejsze były dzieci niż ja tzn. widać było, że chce tam zostać... smile
      kurczę, zaczynam się zastanawiać czy z moim dzieckiem jest oki wink a może jest
      jeszcze za mały (10 m-cy) żeby zdawać sobie sprawę, że mamy nie ma, a może po
      prostu brakowało mu takich atrakcji... kurczę czym ja się martwię, głupia baba
      zamiast się cieszyć, że dziecko jest szczęśliwe to wymyślam... trzymam kciuki za
      to aby nic się nie zmieniło oraz życzę wszystkim wytrwałości w tych pierwszych
      dniach, w większości jak czytam, bardzo trudnych dniach...

      a i jeszcze jedno - kilka słów na temat personelu - po tych 2 dniach nie mam
      żadnych zastrzeżeń - panie są uśmiechnięte, odpowiadają na każde pytanie dot.
      dziecka np. ile zjadło czy była kupka itp., w grupie jest 25 dzieci, którymi
      opiekuje się 5 opiekunek; oczywiście rano za drzwiami słychać, że kilka dzieci
      płacze za mamą, ale one i tak dają radę i chodzą uśmiechnięte i pocieszają,
      zabawiają dzieci...
    • dora.27 Re: pierwszy dzień za nami... 02.09.10, 19:53
      I u nas drugi dzień jakby lepszysmile Antoś dziś został na 3 godziny i płakał głównie rano, potem zjadł
      śniadanko (z czego baaardzo się cieszę) i były chwile kiedy ładnie się bawił. W ogóle dzisiaj mniej
      dzieci płakało. Wierzę, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej, ale liczę się też z tym, że maluchowi
      może się w każdej chwili odwidzić i wrócimy do początku. Cóż to w końcu mały człowieczek z
      charakterkiemsmile
      p.s. a odnośnie pań opiekunek to nie miałam wczoraj nic złego na myśli, wiem, ze przy 30-stce
      dzieci nie sposób cokolwiek powiedzieć w pierwszym dniu po dwóch godzinach. Miałam na myśli
      hałas jaki tam panował. Moje Panie są cuuudowne, uśmiechnięte i ciepłe. Znam je od dawna bo
      zajmowały sie starszym synkiem i podziwiam je z całego serca za miłość i troskę jaką darzą w sumie
      obce dzieci. No i tą anielską cierpliwość...
      • zmorapotwora Re: pierwszy dzień za nami... 03.09.10, 14:53
        u nas juz 3 dni za nami, jestem zachwycona pomysłem okresu adaptacyjnego w
        naszym żłobku(państwowy-Warszawa). 1, 2, 3 wrzesnia rodzic z dzieckiem w złobku
        na 2h, potem od poniedziałku zostawiam na 2h same dziecko, we wtorek tez(ale mam
        być w poblizu w razie jakby b tesknil, płakał) środa, czwartek, piątek zostawiam
        na 4h. wiem, że wymaga to ponad tydzien wolnego dla rodzica, ale byłam
        uprzedzona i uważam, że takie powolne adaptowanie się jest dla dziecka na pewno
        mniej stresujące.Już dziś widzę, że Kuba np juz doskonale zaakceptowal nowe
        msce(póki co był tam ze mną te 3 dni), już miał pierwsze podchody do cioc i
        zabawy z nimi.
        Dzieci nie śpią na żadnych leżankach tylko każda grupa ma sale do zabawy i salę
        do spania gdzie ma normalne dziecięce łóżeczka. w grupie jest 12 dzieci i 4
        panie(2 "żlobczanki", pielęgniarka i salowa), wszystkie b miłe.
        • monique76 Re: pierwszy dzień za nami... 03.09.10, 22:59
          Zmorapotwora - a w którym warszawskim żlobku macie taki luksus z 12-stką dzieci? Kurcze, w
          złobku nr 30 na Stanisława Augusta na liście 27 dzieciaków. I też 4 panie do tego.. Już sie boję
          poniedziałku, bo my zaczynamy adaptację od poniedziałku..
          • syla78_20.07 do monique76 03.09.10, 23:12
            Tez mam synka na Augusta w pierwszej grupie, tylko adaptacje zaczelismy od srody. Latwo nie
            jest tyle moge powiedziec.
            • monique76 Re: do monique76 04.09.10, 11:20
              to ze łatwo nie bedzie to wiem - starsza corka tez chodzila do zlobkasmile ale dzieciaki dadza radesmile my
              tezsmile
            • monique76 Do Syla78_20.07 04.09.10, 23:33
              Syla - a możesz tak w skrócie napisać jak te spotkania adpatacyjne u nas w żłobku wyglądają?
              • syla78_20.07 Re: Do Syla78_20.07 05.09.10, 13:51
                Generalnie polega to na tym, ze bawisz sie ze swoim dzieckiem. Ja chodzilam w srode i czwartek na
                14.30 to bylo tylko jedno dziecko bez mamy i panie, wiec w piatek postanowilam przyjsc na rano,
                bo taka adaptacja to troche bez sensu. Bylo wiecej dzieci ok 12-14, ale tylko 3 rodzicow, wiec
                dalej zajmowalam sie swoim synem, bo Panie zajmowaly sie pozostalymi, ktore plakaly. A plakala
                wiekszosc. Jak zostawilam go na pol godziny, to niestety dolaczyl do tych placzacych. Chociaz
                dzien wczesniej, jak wyszlismy, obylo sie bez placzu. Wrocilam na obiad, to czesc dzieci popadala ze
                zmeczenia, a do czesci przyszli juz rodzice, zeby nakarmic i odebrac dziecko. Na spanie zostalo
                kilkoro dzieci.
                • syla78_20.07 Re: Do Syla78_20.07 05.09.10, 13:55
                  My teoretycznie powinnismy zostawic w poniedzialek syna samego, ale jak sie zapytalam opiekunki
                  co robimy, to mi powiedziala, ze w poniedzialek bedzie jeszcze gorzej, bo przyjda nowe dzieci i
                  zebym przyszla z nim i bede ewentualnie znikac na chwile.
                • monique76 Re: Do Syla78_20.07 05.09.10, 18:30
                  Ulalala.. tak myslalam, ze bedzie niezlesmile My jutro na 9 rano mamy byc..Juz sie bojesmile Pocieszam sie,
                  ze z doswiadczenia juz wiem jak wyglada zycie zlobkowe juz pozniej, po okresie adpatacji.. Moja
                  starsza corka plakala rano dosc dlugo, ale jak juz polubila zlobek to leciala do sali jak na skrzydlachsmile I
                  w soboty i w niedziele marudzila, ze ona do cioc i dzieci nie idzie.. Wiec moze i modsza sie
                  przyzwyczai..
                  • syla78_20.07 do monique76 08.09.10, 11:30
                    Hej,
                    u jak wyglada sytuacja u Ciebie. Zostawiasz juz mala sama?
                    Do nas sie jakis wirus przyplatal i siedzimy w domu do konca tygodnia, ech.
                    • monique76 Re: do monique76 08.09.10, 13:40
                      Dziś Zosia została pierwszy raz sama na ponad godzinę. Popłakała się na początku, ale potem podobno bawiła się świetnie. Jak przysżłam po godzinie to pani powiedziała: ona się tak ładnie bawi - może nie będzie jej pani przeszkadzać i przyjdzie później? smile Tylko jeść nie chce żłobkowego jedzenia - ale podejrzewam, że podstawowym problemem jest tu smak żłobkowych obiadków. Zosia w domu je to co gotuję dla nas - czyli jedzenie przyprawione. A w żłobku takie bezsmakowe to jedzonko. No ale nadrabiamy z jedzeniem w domu..
                      • syla78_20.07 Re: do monique76 08.09.10, 14:41
                        No to fajnie, daj znac jak wam poszlo w czwartek. Mam nadzieje ze Milosz do poniedzialku sie wykuruje i bede mogla go zostawic choc na godzine. A jak reszta dzieci? Lepiej czy bez zmian?
                        • monique76 Re: do monique76 08.09.10, 22:32
                          Nie no, z dnia na dzień widać, że jest lepiejsmile Wczoraj i dziś były już momenty kiedy można było normalnie z paniami porozmawiać - bez przekrzykiwania płaczących dzieci.. Są oczywiście momenty kiedy dzieciaki płaczą, ale już było ciut lepiejsmile
                          Zosia jutro zostaje na 4 godziny - jeżeli się uda oczywiście..
                          • syla78_20.07 Re: do monique76 10.09.10, 12:23
                            I jak czwartek i piatek. Milosze jakby zdrowszy, wiec jest szansa ze poniedzialek sie pojawimy.
                            • monique76 Re: do monique76 10.09.10, 21:59
                              Za to my się pewnie nie pojawimysmile Zoska ma 39 stopni gorączki, ale mamy jeszcze całe 2 dni - może da radę pozbyć się cholerstwa..
                              A w czwartek i piątek mała zostawała po minimum 3 godziny - wczoraj pomogłam jej jeszcze przy śniadaniu, a dziś pani zabrała ją już w drzwiach. Płakać płacze - ale tylko w momencie jak się zorientuje, że mnie nie ma. Potem panie są w stanie ją tak zabawić, że przestaje płakac i ładnie się bawi. A dziś jak przyszłam to spała w najlepsze (przespała obiadsmile) - prawie godzinę czekałam na swoją śpiącą królewnę.
                              • syla78_20.07 Re: do monique76 11.09.10, 11:22
                                Dzielna Zosia i oby jej przeszlo przez weekend. U nas wszyscy chorzy niestety. Naszczescie maly ma sie coraz lepiej. No zobaczymy co powie lekarz w poniedzialek.
                                To juz panie nie wpuszczaja rodzicow na sale?
                                • monique76 Re: do monique76 11.09.10, 14:22
                                  Czesc rodzicow byla w sali, jak przyszlam po Zosie. Ale takie szybkie pozegnanie przy wejsciu moze byc mniej płaczliwesmile

                                  A Zosia dziś dla odmiany bez temperaturysmile
                                  • syla78_20.07 Re: do monique76 13.09.10, 13:41
                                    Kiblujemy w domu jeszcze do srody sad
                                    • monique76 Re: do monique76 14.09.10, 22:07
                                      My teoretycznie też moglibyśmy wrócić w czwartek. Ale obawiam się, że do czwartku nie zejdzie Zosi wysypka po trzydniówce..
                                      • syla78_20.07 Re: do monique76 15.09.10, 15:49
                                        Kiblujemy dalej. Pomalu ma tego dosc.
                                        • monique76 Re: do monique76 15.09.10, 21:57
                                          Niestety, choroby to nieodłączna część żłobka.. sad Trzymam kciuki za szybciutkie dojscie do zdrowia.
                                          Ja Zosię zaprowadzę w poniedziałek chyba..
                                        • monique76 Syla78_20.07 - jak u Was? 16.09.10, 22:13
                                          Jak Miłosz? zdrowieje? Bo moja Zosia zamiast zdrowieć - chorujesad Od wczoraj ma temperaturę i żadnych innych objawów.. Jutro będziemy próbować oddać mocz do badania, bo wygląda to na jakaś infekcję układu moczowegosad Od dziś miała znów iść do żłobka... Zostało mi 2 tygodnie do powrotu do pracy, Zosia miała być już wtedy dobrze przyzwyczajona do żłobka.. a tu co? ehh... mam nadzieję, że u was lepiejsmile
                                          • syla78_20.07 Re: Syla78_20.07 - jak u Was? 16.09.10, 23:14
                                            No niestety maly caly czas kaszle. Nie zauwazylam zeby byla jakas znaczna poprawa, no moze pozatym ze nie kaszle w nocy. Jutro znowu do lekarza. Ciekawa jestem co powie. Osluchowo niby czysty. Goraczki nie ma. Tylko ten nieladny kaszel.
                                            • monique76 Re: Syla78_20.07 - jak u Was? 20.09.10, 10:15
                                              podejrzewam, że taki kaszel to moze trwać i trwać.. Ja starszą córkę z takim kaszlem wysyłałam do żłobka/przedszkola. Jeżeli lekarz twierdził, że osłuchowo czysto i że dziecko nie zaraża, to puszczałam.
                                              My oczywiście w domu - Zosia ma zapalenie układu moczowego.. ehh.. za dwa tygodnie wracam do pracy.. miałam nadzieję, ze do tego czasu Zosia będzie już dobrze zaznajomiona ze żłobkiem i że będzie zostawała na spanie.. a tu zonksad
                                              • syla78_20.07 Re: Syla78_20.07 - jak u Was? 20.09.10, 11:46
                                                No my dzisiaj poszlismy. Maz poprowadzil i chyba tak zostanie, bo tak bedzie lepiej dla mojego zdrowia psychicznego smile Ja bede zabierac. A zapalenie ukladu moczowego to dlugo sie leczy? Ile bedziecie siedziec w domu?
                                                My zmezem pracujacy, i z tego powodu musze zafundowac Miloszowi przyszpieszana adaptacje po chorobowa. Do srody chce go zostawiac do obiadu, a czwartek-piatek juz na spanie. No chyba ze bedzie bardzo mocno protestowal sad
                                                • monique76 Re: Syla78_20.07 - jak u Was? 24.09.10, 09:17
                                                  Jak Miłosz? bardzo protestuje?
                                                  Ja dziś zaprowadziłam Zosię po raz pierwszy po dwóch tygodniach.. ehhhh już mam dołasad Zosia z moich rąk patrzyła sobie z zaciekawieniem na zabawki.. ale jak poszła do pani na ręce.. ehh placz rozdzierajacysad Na dodatek wyszła do nas jakas nowa pani, pierwszy raz ją widziałyśmy.. Oby szybko minęły te 4 godziny..
                                                  • syla78_20.07 Re: Syla78_20.07 - jak u Was? 28.09.10, 09:16
                                                    My chodzimy od 20.09. Prowadza maz. Koniec tygodnia byl nawet oki, w sensie plakal na wejsciu, ale nie wychodzil zaplakany. W poniedzialek bylo znowu nie fajnie. Dzisiaj zostal na spanie, wiec jestem troche zestrachana, bo on praktycznie nic nie je w zlobku ech.
                                                    Odbieram go dzisiaj ok 14.
                                                  • monique76 Re: Syla78_20.07 - jak u Was? 28.09.10, 22:37
                                                    I jak po spaniu? Zosia jutro zostaje na spanie.. już się bojesad
                                                    A Twojego synka to w piątek i w poniedziałek widziałam chyba tak koło 12stej z Tatą w szatni - Tata przekonywał synka, że obiadek jest dobry i może jednak trochę by zjadłsmile
                                                  • syla78_20.07 Re: Syla78_20.07 - jak u Was? 29.09.10, 10:03
                                                    Tak, to pewnie oni smile. Spanie, hm... Nie zmruzyl oka. Nie dal sie dotknac, przytulic. Pobudzil wszystkie dzieci. Dzisiaj maja plan polozyc go oddzielnie, w tym pierwej sali co sie wchodzi.
                                                    Ale zjadl wczoraj i troche drugiego i troche zupy, wiec moze i do spania sie przekona.

                                                    Strasznie zdziwiona jestem ta cala sytuacja, bo ja juz pracuje z pol roku. Maly z wujkiem siedzial i nie bylo tragedii. W tym zlobku to straszny uparciuch z niego wyszedl.

                                                    Panie mowia ze jak placze to ani jedna lezka nie leci.
                                                    Echh...
        • dora.27 Re: pierwszy dzień za nami... 04.09.10, 13:02
          Kurczę to macie luksus, że u Was tylko 12 dzieci w grupie, aż się dziwię jak to możliwe skoro to
          państwowy żłobek i to jeszcze a Wa-wie.Też bym chętnie posiedziała z maluszkiem na sali, ale to
          nierealne. Nasza grupa (żłobek we Wrocławoi) liczy 36 dzieci i 4 opiekunki, nie realnym jest wejście
          36-stki rodziców.
          • monique76 Re: pierwszy dzień za nami... 04.09.10, 18:16
            We wszystkich panstwowych zlobkach warszawskich są dni adaptacyjne, w trakcie których rodzic
            przez 3 dni jest z dziekickiem w sali. Poradzono sobie z tym tak, że w każde kolejne 3 dni są kolejni
            rodzice 5-rga dzieci - moje dziecko np zapisane jest do żlobka od 1 września, ale nasze dni
            adaptacyjne rozpoczynają się 6-go września. I 6, 7 i 8 września będę z dzieckiem w grupie - oprócz
            mnie będziekilkoro innych rodziców z dziećmi i dzieci, które miały dni adaptacyjne 1, 2 i 3 września.
            Także - dni adaptacyjne z rodzicami są możliwe nawet w grupie znacznie większej niż 12 dzieci. W
            naszej jest 27.
            • zmorapotwora Re: pierwszy dzień za nami... 04.09.10, 18:35
              warszawski żlobek nr 4 .
              a swoja droga te dni adaptacyjne to całkiem dobry pomysł, dzieci choć troche na
              poczatek do msca sie przyzwyczają, bo ze beda płakac bez rodziców na poczatku to
              wiem. Ja pewno w poniedziałek te z łze uronie...
            • lula_p Re: pierwszy dzień za nami... 06.09.10, 22:55
              > We wszystkich panstwowych zlobkach warszawskich są dni adaptacyjne, w trakcie k
              > tórych rodzic
              > przez 3 dni jest z dziekickiem w sali.

              nie we wszystkich, z tego co sie orientuję w różnych żłobkach panują różne zwyczaje. Mój synek zaczął właśnie chodzić na Sygietyńskiego i tam jest inaczej. Rodzice nie zostają z dzieckiem, tzn mągą wejść na salę, ale raczej nie na długo. Adaptacja polega na tym, że przez pierwszych parę dni rodzice odbierają dziecko przed 12. I choć bardzo sie tego obawiałam, nie jest to chyba najgorszy sposób, bo wcale nie ma tam chóru wyjców wink
        • moniaw79 Zmorapotwora 04.09.10, 22:08
          zmorapotwora napisała:

          > w grupie jest 12 dzieci i 4 panie(2 "żlobczanki", pielęgniarka i salowa), wszystkie b miłe.

          Jesteś pewna, że tylko tyle dzieci będzie w grupie "na zawsze"? Czy to przypadkiem nie jest stan
          na czas adaptacji? Ciężko jest mi uwierzyć w tak małą grupę, biorąc pod uwagę ilość dzieci i
          rodziców zainteresowanych państwowymi placówkami...uncertain
          • zmorapotwora Re: Zmorapotwora 05.09.10, 09:53
            stan na czas adaptacji jest nawet mniejszy bo cześć dzieciaków przychodzi w
            październiku. Pamietam jak sie dostał, że na liście było 13 dzieci, teraz
            widziałam pełna listę i jest 12. Z ciekawości zobaczę starsze grupy, może tak
            mają tylko w tej najmłodszej.
            • zmorapotwora Re: Zmorapotwora 05.09.10, 09:58
              choc pewno masz racje i dopisza kogos. to ciesze sie ze na daptacje przynajmniej
              grupa jest mniejsza
            • moniaw79 Re: Zmorapotwora 05.09.10, 15:32
              zmorapotwora napisała:

              > Pamietam jak sie dostał, że na liście było 13 dzieci, teraz widziałam pełna listę i jest 12.

              To ja w szoku jestem. W Ursusie w państwowym żłobku grupa liczy 20 dzieci, na Jelonkach
              podobno nawet 30...Dziwna sprawa. Czyżby w Twojej dzielnicy był mniejszy przyrost?wink
              • zmorapotwora Re: Zmorapotwora 07.09.10, 12:00
                już wiem jak jest, starsze grupy maja po 20 dzieci, tylko ta najmłodsza jest taka mniejsza.
                • juuussska Re: Zmorapotwora 07.09.10, 14:44
                  w żłobku (W-wa) do którego chodzi mój synek w najmłodszej grupie jest 25 dzieci... a więc faktycznie te 12 dzieci to dość mało... ale myślę, że to już zależy od kierownika placówki ile dzieci przyjmie do danej grupy...

                  u nas okres adaptacyjny trwa od 1 września do końca tego tygodnia; polega on na tym, że dzieci są odbierane zaraz po obiedzie ok. 12, dzieci przez ten czas zostają same bez rodziców i myślę, że to jest dobre rozwiązanie, wkońcu dziecko ma się przyzwyczaić do nowego otoczenia bez rodziców...

                  ps. mija tydzień a mój synek nic się nie zmienił tzn. zero płaczu, ładnie je, bawi się a nawet zaczął już okazywać swoją radość gdy go zostawiam w żłobku... uwielbia dzieci smile
                  • dora.27 Re: Zmorapotwora 08.09.10, 09:41
                    Mój maluch też coraz lepiej, od wczoraj nie płacze rano jak go oddaję, a dziś to nawet sam rączki wyciągnął do pani, która go odbierałasmile Tak strasznie się bałam, że bedzie rozpaczał i tak nie jest. Ależ mi dobrze na duszysmile
                    • zmorapotwora Re: Zmorapotwora 12.09.10, 14:28
                      moj tez całkiem ok, poplakuje tylko jak go oddaje, ale potem ładnie sie bawi, a jak przychodze widze zadowolone najedzone dziecko
                      • pelka22 Żłobek 16.09.10, 09:24
                        U Nas niestety -była tylko 4 dni i nie może wyjść z mega kataru.
    • kot.rufus pierwszy dzień przed nami :) 21.07.11, 12:51
      a właściwie pierwszy dzień w nowym żłobku, bo do tej pory chodzimy prywatnie i tutaj Młody już wszystko i wszystkich zna a od września przenosimy się do żłobka Państwowego do nowej grupy roczniaków (mamy 14 msc póki co)
      Przeczytałam Wasze relacje po pierwszych dniach u mnie jak Młody miał 7 msc poszedł do żłobka i poszło genialnie, od początku bardzo mu się podobało ale teraz jest już starszy, więcej rozumie i nie pała miłością do nowych osób od razu. Niby szybko się aklimatyzuje i wiem że da radę ale przeraża mnie ta grupa 30 osobowa i adaptacja przy takiej ilości dzieci i rodziców. Zastanawiam się czy nie lepiej odczekać tydzień i wtedy zacząć. A tak zobaczymy - nie powiem stresa mam ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka