28.12.08, 19:30
Czytał już ktoś z was? Ja właśnie dziś kupiłam,kończę już "Zaćmienie" i przed
pojawieniem się kolejnego tomu pt: "Przed świtem" postanowiłam kupić i
przeczytać "Intruza".
Jestem ciekawa jakie wrażenie wywarła na was ta książka?
Obserwuj wątek
    • monikad_85 Re: Intruz 28.12.08, 21:59
      Nie czytałam i zaraz powiem czemu NIE chcę czytać.
      Otóż, mam fioła na punkcie serii Twilight ale ...ta książka jest
      strasznie uboga. Kocham ją,choć to miłość całkowicie jednostronna,
      jeśli wiesz co mam na myśli. Zresztą sama Meyer przyznała, że jej
      książki są...no powiedzmy delikatnie: niedoskonałe - lepiej bym tego
      nie ujęła. Wydaje mi się, że nie warto sobie psuć zabawy z Twilight
      czytając gniota, jakim "podobno" jest intruz. Powtórzę "podobno",
      nie czytałam, ale wydaje mi się że czasem lepiej jeśli autor serii
      (szcególnie kilkutomowej) najpierw dał odetchnąć fanom, a
      wtedy ...bam !

      Ale daj znać, czy da się to czytać, choć obawiam się, żę tłumaczenie
      jak w przypadku serii jest skopane jak ogódek babci Heli. Choć jej
      nie mam. Znaczy mam ale ma inaczej na imię. A ogródek kopie dziadek.
      Ale to już zupełnie inna historia :)
      • wioleta_90 Re: Intruz 29.12.08, 11:35
        Miałam nadzieję, że dostanę na święta, ale nie dostałam i mm zamiar
        gdzieś się w tę książkę zaopatrzeć. Jak przeczytam zamieszczę
        wrażenia. Recenzje na Merlinie ma raczej przystępne (cenę też! ;o)

        A za chwię wrażenia z Lestata, ale to w innym drzewku...
      • supervixen Re: Intruz 29.12.08, 13:23
        Chyba fizycznie niemożliwe, żeby to był większy gniot od Breaking
        Dawn, tak sobie myślę:) Osobiście nie czytałam, bo trochę mnie
        zniechęca koncepcja tego trójkąta. Ale jakby się kiedyś okazja
        trafiła, to pewnie przeczytam:) Tyle że faktycznie, zdecydowanie
        wolałabym w oryginale, Meyer pisze do bólu prostym językiem i to sie
        nie zawsze dobrze na polski przekłada (ale przekładu Twilight i
        reszty sagi nie znam, więc tu się nie wypowiadam)
        • moleslaw Re: Intruz 17.01.09, 01:30
          Przeczytałam,polecam z całego serca. Jako istotna sprawę mogę dodać że
          "Intruz" jest przewidziany dla dorosłego czytelnika.Mam ochotę na więcej i mam
          nadzieję że będzie dalszy ciąg :-) Myślą że każdy kto lubi "Zmierzch" i cały
          cykl ze względu na czystą prawie idealną miłośc będzie zachwycony "Intruzem"
          :-))))
          • silvestro Re: Intruz 18.01.09, 20:13
            Ja "utknęłam" na 9 rozdziale, może przez to ,że wracałam do niezrozumiale
            ukochanej sagi , ale zamierzam ponownie zabrać się za "Intruza"
            • moleslaw Re: Intruz 27.01.09, 14:02
              Wiesz początek też mi ciężko szedł,potem za to wciągnęło mnie
              maksymalnie,specjalnie zwalniałam by jak najdłużej mieć kontakt z bohaterami.
              Mam nadzieję że będzie kolejny tom :-)
              • wewew0 Re: Intruz 18.02.09, 18:51
                mi tam Intruz sie bardzo podobał:) poczatek duzo ciekawszy niz w zmierzchu
                ogółem fajna fabuła i wszystkim bardzo polecam przeczytać:D
                • wewew0 Re: Intruz 18.02.09, 18:54
                  a no i musze jeszcze dodac ze bardzo mi sie podobało to "pierwsze" zakończenie
                  smutne ale świetne ale tak tez sie fajnie skończyła :D:D:D co wy o tym uważacie
                  jak ktos czytał???
                  • pszczolaasia Re: Intruz 16.04.09, 09:43
                    bylaby ciekawsza gdyby sie skonczyla na tym smutnym pierwszym zakonczeniu;) tyle
                    ,ze meyerowa nie potrafi chyba na smutno:D
                    nie no...fajna ksiazeczka.
          • mel21 Re: Intruz 21.07.09, 20:56
            Witam, przeczytalam wszytskie czesci Zmierzchu i zauroczylam sie pisarstwem
            S.Meyer, autorka ma niesmaowity talent do pisania historii milosnych ale tkaz
            epelnych cierpien bolu, intryg, i szczesliwych happy endow lub takich ktore daja
            nadzieje na lepsze "jutro". Przeczytalam takze INTRUZA choc ciezko bylo mi sie
            zmusic do niego, balam sie ze ta ksiazka zepsuje mi zdanie o niej. jednak
            niesamowicie sie zdziwilam, z kazdym rozdzialem byla cora zlepsza nie moglam sie
            od niej doerwac i kiedy tylko nir czytalam yslalam o niej. nie mozna jej tak
            latwo zapomniec. dlatego naprawde warto ja przeczytac. pozdrawiam.
    • wioleta_90 Re: Intruz 31.03.09, 23:36
      Pisane aluzjami, omówieniami etc. Nie powinno zepsuć ewentualnej radości
      czytania powieści!;P (to znaczy ewentualności czytania, bo radość nie ulega
      wątpliwosci! ;)

      Ja się rozpłynęłam! Dosłownie i w przenośni!
      Ta opowieść to dla mnie piękno krystaliczne. Widać, że autorka przemyślała tę
      historię, stworzyła konsekwentnych do bólu bohaterów (tu myślę przede wszystkim
      o "umowie z Eustazym")
      Niczego mi w tej książce nie zabrakło. Były momenty, w których uśmiechała mi się
      gęba, np rozmowa Howa i O'Shea w rozdziale "Zazdrość - mimo że sytuacjia się
      ostro pogmatwała, ich argumenty były nie do zbicia! ;o) I rozmowa Iana z Kylem w
      końcowych scenach, kiedy każda kwestia zaczynała lub kończyła się na "Jodi". I
      Wanda, której trzeba było wykładać łopatą sprawy damsko męskie! Bezcenne! Co ma
      na myśli facet, pytając, czy "jest ci dobrze"? Na pewno nie to, czy poduszka
      dobrze leży! <rotfl>
      Ile razy łzy mi w oczach stnęły - nie pomnę! Fakt, że jestem "miętkawa"... ;P
      Ale i było przy czym się wzruszyć...

      Bardzo mi się podobało całe pokierowanie fabułą. Rozwój relacji między
      postaciami wysuwającymi się na plan pierwszy jest, w moim skromnym odczuciu,
      bardzo prawdziwy. Nic się nie stało jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki;
      pewne sprawy się wyjaśniały, a potem inne się komplikowały. Bohaterowie nie
      wystrzegli się błędów i pomyłek. To im dodało autentyzmu i mojej sympatii ;o)

      Jeśli chodzi o samą akcję: po prostu wciąga. Z tego co zerknęłam, niektórym
      ciężkawo szedł początek, ale ja na przykład nie miałam z nim żądnego problemu.
      Może poza pierwszymi kilkoma stronami: szalony naukowiec, laboratorium i jakieś
      inteligentne stwory pozaziemskie bardzo mi się kojarzyły z science fiction, a
      klimaty "bajek robotów" to nie są moje klimaty... Na szczęście szybko się
      okazało, że szpital i laboratorium porzucamy i od razu zrobiło się milej! Cały
      czas byłam zaintrygowana rozwojem relacji i wydarzeń, po rozdziale "zazdrość"
      przestałam myśleć o czymkolwiek oprócz "jak wybrnąć z tej kabały, żeby wszyscy
      wyszli z tego cali i zdrowi?" Kiedy Wagabunda jechała po raz pierwszy na
      "akcję", tak się zaczytałam, że zapomniałam o świecie bożym! I prawie zarwałam
      nockę! I bardzo się cieszę, że udało się wszystko szczęśliwie zakończyć i zrobić
      to "z umiarem", bez ciężarówki cukru i czarów-marów... (tak, przytyk... ;P)

      Dodam, że po "wędrówce" zacznę inaczej patrzeć na krajobraz pustyni! Tam czai
      się dużo więcej życia, niż mogłam kiedyś przypuszczać! ;P

      Podsumowując: jakby takie było Breaking jak Intruz to bym była w 7. niebie! A że
      nie jest, to jestem na etapie 6 i pół. I długo o Intruzie nie zapomnę...

      Tyle tytułem bezspoilerowej opinii. Jak znajdą się chętni, dorzucę parę uwag,
      przy których omawianiu raczej nie dałoby się niczego nie zdradzać! ;o)
      • pszczolaasia troche spoiler... 16.04.09, 09:53
        w sumie Kyle dostal to na co zaslugiwal co nie?:P:P:P
        • wioleta_90 Re: troche spoiler... 16.04.09, 18:57
          Owszem ;P

          I jak się chłopina zmienił! Od razu widać, że baby mu było trzeba!!! ;D
          • pszczolaasia Re: troche spoiler... 16.04.09, 21:30
            ach! ten testosteron!!!:D:D Kyle jet moim idolem! zaraz po jacobie:D
            • wioleta_90 Re: troche spoiler... 16.04.09, 21:57
              Lubisz niegrzecznych?
              ;P
              • pszczolaasia Re: troche spoiler... 18.04.09, 10:22
                niestety tak;P sama jestesm troche niegrzeczna...to dlatego:D
                • wioleta_90 Re: troche spoiler... 18.04.09, 18:17
                  nic złego!
                  Podobno "dobry chłopiec - dobrze, zły - lepiej" ;P

                  A pozostawiając sprawy męskie na marginesie... Mam jedną małą wątpliwość co do
                  Intruza. Na początku książki była mowa o tym, że "zasiedla się duszą" ludzi
                  nieżyjących, jednak mózg przechowuje ich wspomnienia, z czym Dusza może mieć
                  problem (i miała, ale to nie ten wątek :D ). I tu mnie zdziwił Melania, która
                  nie żyła, wszczepiono w nią Duszę, wyjęto z niej duszę i... zmartwychwstała? Nie
                  powiem, cieszyłam się bardzo, że się wszystko fajnie skończyło, ale przy tym aż
                  się zaczęłam zastanawiać, czy mi coś nie uciekło...
                  Co uważasz?
                  • pszczolaasia bardzo spoiler! 18.04.09, 22:00
                    wiesz co...ja mialam wrazenie ze nie tyle niezyjace tylko w stanie jakby smierci klinicznej. ale sprawdze to dopiero jutro. ksiazke mam w pokoju gdzie wlasnie zasnely po calym dniu buszowania Mlode. wybacz wybacz ale nie wejde tam! niech spia cholery jedne...:D do rzeczy- jutro sprawdze:) ta smierc kliniczna mi bardziej pasuje, bo jednak uzdrowicielka przezyla i mel i jessoo jak ona mial na imie ta Lowczyni? no wiesz w kazdym razie ktora. leas czyy jako tak.. nie pamietam no! w kazdym razie dlatego mi pasuje bardziej ta kliniczna. no ale byc moze sie myle wiec w takim wypadku i w kazdym innym zreszta przypisalabym to chronicznej niemozliwosci skonczenia ksiazki "na smutno" pomysl..ile dopiero by ci dala...emocji chwila zakonczenia wiesz ktora. i te wszystkie nierozwiazane sytuacje...jamie, jared, ian, kyle, eustazy...ilez nierozwiaznych otwartych watkow. nie moglabym chyba zasnac:D:D to tak jak w sadze..z jednej strony...tak po cichu...chyba by mnie ta ksiazka zabila pozytywnie gdyb sie watek jacobowy konczyl tak jak w zacmieniu.. serce by mi peklo! ale to byloby...wow!!! uwielbiam szczesliwe zakonczenia. kocham je po protu. ale z drugiej strony chcialabym kiedys zeby sie ktos odwazyl. nie czytalam jeszcze chyba takiej ksiazki. widzialas film fortepian? tam jest to samo..na potrzeby amerykanskiego rynku zrobiono dokretke zakonczenia. jak widzialas film na pewno wiesz o co chodzi. zal ze nie pokuszono sie o zostawienie oryginalu. byloby...oszalamiajaco, przerazliwie bezsensownie smutno..ale pieknie. czy piekniej to nie wiem...ale oszalamiajaco. lece ogladac czysta krew:D
                    • wioleta_90 Re: bardzo bardzo spoiler! 25.04.09, 17:10
                      Zasłyszałam taką plotkę, że Intruz ma mieć 2 kontynuacje... Może tam to
                      wyjaśnią... Też pomyślałam o śmieci klinicznej, to by wyjaśniało, dlaczego jedni
                      się wybudzają, a inni nie. Chociaż z drugiej strony - nasze Piękno i Dobro
                      Krystaliczne (czytaj duszyczki) potrafią w sekundę wyleczyć każdą ranę, grzebią
                      się w mózgach i w ogóle zjadły wszystkie rozumy i nie umiałby stwierdzić śmierci
                      człowieka ? Wiem, jak zwykle wydziwiam, jeno to dla mnie jakby ździebko
                      naciągnięte. Ale i tak to kocham ;P

                      Co do samego zakończenia, to też się cieszę, że się dobrze skończyło, nawet
                      pomimo tego "zgrzyciku". Co ja przeżyłam w epilogu!!! ;P Już się ucieszyłam, że
                      się wszystko ułożyło, Mel z Jaredem, Wanda z Ianem i że Mały się w tym wszystkim
                      jakoś odnalazł, a tu z mańki "Znaleźli nas. to koniec. trucizna" Myślała żem że
                      wyjdę z siebie! Już się serio przestraszyłam, że źle będzie! Ale chwała
                      niebiosom - to była tylko ściema... Ufff ;o) Złe zakończenia spotkam jak tylko
                      wyjdę na ulicę, niech chociaż w książkach się ludziom dobrze wiedzie! ;P

                      Ja też nie zarejestrowałam, jakiego "zawołania" była ta łowczyni... I też nie
                      sprawdzę, bo moja książka oczywiście już lata po ludziach! Ucałuj swoje Łobuzice!

                      A teraz odrobina prywaty: MAM WAKACJE!!! (musiałam to wykrzyczeć...) Jak ktoś
                      śmie zburzyć moją radość słowem "matura" dostanie mentalną fangę w nos! ;P
                      • pszczolaasia Re: bardzo bardzo spoiler! 29.04.09, 12:39
                        dzikie konie nie wydra ze mnie slowa matura z gardla:DDD wakacjuj sie ile sil w
                        ciele:)) ucaluje moja dziatwe, ucaluje- mam syna i corke:)
                        bedzie 2-ka? nonono:) choc wolalabym chyba zeby sie skupila nad midnight sun:)
                    • inia33 Re: bardzo spoiler! 10.07.09, 12:53
                      skąd wy wzięłyście tę śmierć/śmierć kliniczną? dusze były wszczepiane
                      wszystkim "złowionym", w znieczuleniu chyba ogólnym, potem "wypychały"
                      świadomość człowieka, niektóre świadomości były silne i nie dały się
                      usunąć...
                      przynajmniej tak to zrozumiałam... co do umierających ciał-dusze
                      miały umiejętność wyleczenia niemal wszystkiego, a wszczepiona dusza
                      ożywiała ciało i sobie żyła:)

                      czyżbym źle to pojęła?
                      było w książce coś o "narkomanach i alkoholikach tłumnie odwiedzających
                      kliniki i niedługo stamtąd wychodzących w całkowitym zdrowiu", to co,
                      dusze ich najpierw uśmiercały i dopiero się wszczepiały??
                      • wioleta_90 Re: bardzo spoiler! 10.07.09, 23:28
                        Bardziej zastanawiał nas (a mnie na pewno) przypadek Melanie. Przecież nie
                        została "złowiona" ( <- bardzo dobre słowo! ;P )ot tak na ulicy, tylko popełniła
                        samobójstwo. I tu pojawia się właśnie pole do siania zwątpienia i plotek: czy
                        Mel zmarła w wyniku odniesionych obrażeń i nagle jej jaźń zmartwychwstała po
                        wszczepieniu Wandy, czy była w stanie śmierci klinicznej, czy po prostu straciła
                        przytomność i kiedy wróciła do siebie, miała w głowie towarzysza.

                        Poza tym, szukamy (ja na pewno szukam) odpowiedzi na pytanie: dlaczego jedni po
                        wyjęciu Duszy wracają, a po innych zostają tylko martwe ciała. Meyer rzuciła
                        kilka teorii, ale żadnej nie potwierdziła. Stąd ten dziki pomysł: może Dusze
                        wszczepiano w uzdrowione ciała zmarłych, i ci nie wracali jak Jodi, oraz w ciała
                        ludzi pozornie nieżyjących i takich "w znieczuleniu", którzy mogli żyć po
                        wyjęciu Duszy.

                        Jak masz jakieś idee, to ja chętnie poczytam! ;0)
                        • inia33 Re: bardzo spoiler! 11.07.09, 10:57
                          Wydaje mi się, że ciało Melanie było w bardzo ciężkim stanie, ale
                          nadal żyło (może rzeczywiście śmierć kliniczna?). Była na tyle silną
                          osobowością, że jej świadomość "wróciła", zresztą jej przypadek nie
                          był odosobniony (Łowczyni). Myślę, że właśnie o to chodzi: świadomość
                          silnych ludzi czasami wracała.

                          Co do wracania po wyjeciu Duszy, to myślę, że po pierwsze siła
                          świadomości człowieka też tu ma znaczenie, po drugie podoba mi się
                          teoria Meyer, że im dłużej Dusza kieruje ciałem, tym trudniej
                          człowiekowi do niego wrócić.

                          Jeszcze co do ciał żywicieli, to przypominam sobie opowieść Wandy
                          o Planecie Niedźwiedzi (czy jak ona się tam zwała), gdy jej
                          przyjaciel został zaatakowany przez Szponowca i ona szybko musiała go
                          wyjąć z martwego ciała Niedźwiedzia i przeszczepić do Szponowca-czyli
                          Dusze nie mogą kierować martwym ciałem:)

                          Poza tym sama nazwa "żywiciel"-nie może Dusz żywić coś, co jest
                          martwe;)

                          Taka jest moja teoria:)
                          • wioleta_90 Re: bardzo spoiler! 12.07.09, 23:10
                            Kocham teorie ;)

                            Z tym szponowcem to mnie zaintrygowało: jak dobrze pamiętam, (a niedawno
                            czytałam drugi raz) problem był ujęty w formułę "mój przyjaciel nie mógłby żyć w
                            rozdartym ciele". W rozdartym, uszkodzonym, a nie nieżywym! ;o) Więc może jednak
                            Dusza mogłaby zamieszkać w ciele zmarłego, które nie jest uszkodzone wskutek
                            wypadku lub "zużycia części" (starość ;P )
                            Aż mnie kusi, żeby wrócić do tego fragmentu, ale właśnie dziś pożyczyłam komuś
                            książkę!

                            A teraz coś z drugiej strony: jawi mi się, że Mel tuż przed albo tuż po upadku
                            zaświtała myśl: "Za nisko". Interpretując w kontekście "skoczyłam z miejsca,
                            gdzie było za nisko, żeby się zabić", to by z kolei przemawiało za tym, że dusze
                            zamieszkują tylko całkiem żywe ciała (lub wykazujące oznaki życia)

                            Sama siebie nie jestem w stanie przekonać, jak to jest... to takie troszkę
                            niedopowiedziane. ;P

                            Mnie się tez podoba ta teoria, że trudniej się wraca do ciała po długiej
                            nieobecności. To by nawet było trochę dziwne, gdyby dusza przez ileś lat używała
                            ciała, gromadziła nowe wspomnienia i doświadczenia i nie wywarła żadnego wpływu
                            na to ciało. Skoro przeżywały w nim ludzkie uczucia, to "duszne" ;o)również
                            powinny. A niczym nowym jest, że nowe wspomnienia stopniowo wypierają stare - i
                            powoli w ciele coraz więcej z duszy, a mniej z człowieka.
                            Część Wandy, jak pamiętam (jak źle pamiętam to sprostuj), też wywarła jakiś
                            wpływ na Mel: Wanda już po rozdzieleniu zauważyła, że Mel czasem zerkała na Iana
                            dziwnym wzrokiem... ;)
                  • wioleta_90 Re: troche spoiler... 15.07.09, 22:15
                    A tak przy temacie matek dzieciom: trochę mi w tej historii nie grał Jamie!
                    Chodzi mi o to, że kiedy rozgrywała się akcja, Mel miała 17 lat, a Jamie 14!
                    Tylko 3 lata różnicy "w papierach", przy czym Mel była całkiem dorosła, a Jamie
                    jakiś taki zdziecinniały, że mógłby mieć i 10.

                    Może to kwestia tego, że Wandzie/Mel załączył się instynkt macierzyński i
                    postrzegała go jako biedną, wylęknioną dziecinkę, ale i tak wiek i postawa
                    Jamiego jakoś mi się nie zgrywały w całkiem spójny obraz...

                    Co myślicie?
                    • inia33 Re: troche spoiler... 15.07.09, 23:04
                      tylko taka różnica była między nimi?? jakoś mi to umknęło, myślałam
                      że Mel miała dwadzieścia kilka...
                      rzeczywiście trochę dziwnie to wyszło...
                      • pszczolaasia Re: troche spoiler... 16.07.09, 14:42
                        neee Mel miala chyba 17 jak poznala jareda...siakos tak. a mlody mi sie wydawal
                        mlodszy szczerze mowiac. faktem jest natomiast ze moglo mi to umknac (i umknelo
                        jak widac:D) bo ja ksiazki to wiecie..w biegu;) a na drugi raz nie starasczylo
                        mi wremieni;( a prawdziwe perelki sie odkrywa za drugim i trzecim i czwartym
                        razem...
                    • pszczolaasia Re: troche spoiler... 16.07.09, 14:48
                      no ale wiesz...w sumie. czy bylo powiedziane jk dlugo oni uciekaja juz? i sie
                      ukrywaja? bo hm..atak obcych (waham sie czy uzyc tego slowa w stosunku do
                      dusz..choc niewatpliwie byl to atak i one byli obcymi) mogl sie odbyc jak on byl
                      mlodszy np. mial te 11 lat. wtedy wiesz...wyobraz sobie jakie uczcuia 11 latkiem
                      moglyby miotac kiedy widzi upadek wszystkiego i wszytskich co uwaza za pewna
                      trwala wartosc w swoim zyciu. za pewnik. jako dzieci wszystkie uwazalaysmy ze
                      rodzice i ich milosc jest wieczna i niezmienna i fundamentalna dla naszego
                      swiatopogladu, zycia itp itd. a tu nagle bach..caly swiat, rodzice, koledzy
                      szkola, babcai z dziadkiem absolutnie wsyztsko! wyobrazam sobie ze taki dzieciak
                      moze zglupiec i obnizyc ze tak powiem loty. a mel juz byla troche strasza. a
                      wezmy pod uwage fakt ze dziewczyny dojrzewaja wczesniej niz chlopcy..to i wsio
                      biorac pod uwage...no i jak ci sie podoba?:)
                      • wioleta_90 Re: troche spoiler... 16.07.09, 16:05
                        Cóż ja, mała szara dziewczynka, mogę powiedzieć a propos teorii wychowawczych
                        Podwójnej Matki? :PPP

                        Otóż troszkę mogę!

                        Aż mnie żal ściska, że nie mam książki, żeby poszperać, bo był tam jakiś taki
                        fragment, że WandaMel coś wspomniały o dniu, kiedy ich ojciec nasłał na nich
                        łowców,nawet powiedziały ile to było lat wstecz, ale ja za Chiny ludowe nie
                        pamiętam tej cyferki!!!

                        Ale pamiętam (może źle?), że we wspomnieniach z chatki na pustyni, z której jak
                        się później dowiadujemy Mel wyruszyła szukać kuzynki i z misji wróciła z innymi
                        oczami, miała 17 lat i nawet Jared nie bardzo chciał z nią sypiać, bo jest
                        jeszcze przecież taka młoda (to był jeden z powodów).
                        Jamie miał wtedy 13 lat, i był później taki motyw, że kiedy Wadzie pierwszy raz
                        Jamie się przyśnił, stało się tak dlatego, że Mel intensywnie o nim myślała, bo
                        był to dzień jego 14 urodzin.

                        A patrzenie na upadek cywilizacji faktycznie musiało wywrzeć jakiś wpływ na
                        psychikę. Tylko ja bym się spodziewała, że właśnie szybciej wydorośleje, ale to
                        może różnie działa na różne osoby...

                        Psycholog dziecięcy by się przydał! ;o)
    • monikad_85 Re: Intruz 01.04.09, 15:04
      Wioluś umiesz przekonać. Jak dorwe oryginał, a widziałam go już w
      Pol-Anglo, jak Boga kocham wchłone jak gąbka:)
      • wioleta_90 Re: Intruz 01.04.09, 17:13
        Trzymam za słowo! :D
        Nastaw się po prostu na spotkanie z panią Meyer wraz z jej wadami i zaletami i
        na pewno się nie rozczarujesz!
    • patrycjajagocha Re: Intruz 05.05.14, 22:27
      Bohaterką tej książki Stephenie Meyer, która nie należy do cyklu ZMIERZCH, jest Melanie Stryder - jedna z ostatnich ludzki, którzy nie zostali opanowani przez obce Dusze. W grupie rebeliantów, do której należy także jej młodszy brat Jamie i jej ukochany, Jared Howe, Mel przebywa na pustyni, ukrywając się przed Duszami.

      Czym/kim są Dusze? To przybyłe z kosmosu stworzenia, które biorą w posiadanie ciała innych gatunków, by żyć wewnątrz swoich zakładników (oryginalny tytuł książki, "The Host", oznacza właśnie "zakładnik" bądź "żywiciel"). Po wniknięciu w ciało żywiciela, Dusza przejmuje jego ciało i umysł, a co za tym idzie - także wspomnienia i emocje.

      Wagabunda (później nazywana Wandą) jest właśnie taką Duszą. Przemierzyła już osiem planet, wcieliła się w ośmiu żywicieli. Teraz przebywa na Ziemi a jej kolejną ofiarą pada właśnie Mel. Jednak Wagabunda nie ma tym razem łatwego zadania: zauważa ze zdziwieniem, jak wielkie pokłady emocji i wspomnień oray uczuć są udziałem człowieka, a Mel wcale nie zamierza się tak łatwo poddać i podejmuje rozpaczliwą walkę o własny umsył i toższamość.

      Wagabunda wciąć napotyka w umyśle Mel obrazy i wspomnienia Jareda i Jamiego oraz czuje jej tęsknotę za nimi. Pod wpływem tego sama się zakochuje i postanawia sprawdzić, czy oni nadal żyją. Odnajduje lokalizację kryjówki we wspomnieniach Mel. Dociera na miejsce wyczerpana. Zostaje zabrana do kaskiń rebeliantów. Ci traktują ją jak obcą, poniewasz jest Duszą w ciele Mel.

      Kyle i Ian, dwaj bracia - rebelianci, postanawiają nawet zabić Wagabundę, powstrzymuje ich [CENZURA], wuj Melanie. Z czasem Wagabunda zyskuje coraz większą akceptację rebeliantów i powoli zaczyna uczestniczyć w ich życiu. Rebelianci zastanawiają się, czy Mel nadal pozostaje po części obecna w swoim ciele. Wagabunda, zwana teraz Wandą, staje się obiektem gorących uczuć Iana, ta jednak odczuwa miłość do Jareda. Wanda mając świadomość tego, że Ian kocha tylko jej ciało, które przecież nie należy do niej, odrzuca jego uczucie.

      Kiedy Jamie wraca do rebeliantów ze zranioną nogą, to właśnie Wanda udaje się do szpitala, by przynieść potrzebne leki i opatrunki. Rebelianci dostrzegają ogromną wartość Wandy, która jako Dusza, może bez większych problemów poruszać się w świecie "zainfekowanych" (czego oczywiście nie mogą rebelianci).

      Wanda postanawia wyjawić ludziom największy sekret swego gatunku, mówiąc im jak usunąć duszę z ciała, nie zabijając przy tym żywiciela (ani duszy). Obiecuje zdracić tę tajemnicę lekarzowi rebeliantów, ale stawia dwa warunki. Po pierwsze: Dusze zostaną wysłane z Ziemi na inną planetę, gdzie będą mogły żyć. Po drugie: Wanda zostanie usunięta z ciała Mel a następnie zabita, ponieważ nie chce już dłużej żyć będąc pasożytem. Ian nie chce się zgodzić na drugi warunek. W tajemnicy przed nim doktor wyciąga Duszę z ciała Melanie. Jednak Wanda budzi się w kolejnym ciele - rebelianci nie chcą, by od nich odeszła.

      Wraz z Wabą rebelianci odkrywają istnienie innej grupy rebeliantów. Ci także mają w swych szeregach Duszę. Spotkanie napawa ludzi wiarą w to, że wciąż istnieje nadzieja dla ludzkości.

      Serdecznie polecam tą książkę wywarła na mnie ogromne wrażenie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka