kapitandragan
15.05.09, 10:31
Czytając wpisy na forum często można spotkac sie z opinią o
wstrząsie jakim była dla zainteresowanych i ich bliskich informacja
o chorobie. O rozpaczy, przygnębieniu, załamaniu planów życiowych
itp. A może są osoby, które potraktowały temat tak jak ja? Jako
szansę na zmiane swojego życia. Zmiane pozytywną. Tak to niestety
jest, że czasami wpadamy w rutynę, koleiny życia, które w sposób
przewidywalny i często nudny prowadzą nas do odległego, ale jednak
końca. Wiele osób funcjonuje w rzeczywistości, ktorej nie akceptuje,
nie są szczęśliwi, ale boją sie zmian. A wstrząsy są doskonalą
okazją do zmian, wręcz je wymuszają. Jestem mniej więcej na półmetku
terapii, nie wiem jaki będzie jej wynik (mam nadzieję, że
zadowalający) ale choroba pomogła mi w podjęciu i przeprowadzeniu
wielu decyzji, pozytywnych decyzji. Zarówno w życiu osobistym, jak i
w innych sprawach. Wprawdzie nie mam energii na realizację wielu
pomysłow, ale po terapii..... Może was to zdziwi, ale nie
zamieniłbym się ze soba i wolę to co mam teraz (z HCV) niz to co
było, kiedy myślałem, że jestem zdrowy. Byłem częsciowo wypalonym
człowiekiem, a teraz znowu chce mi sie żyć, mam plany i pomysły jak
w czasach, gdy byłem o 15 lat młodszy. Uważam, że informacja o
chorobie, dodała mi olbrzymiej energii i determinacji w realizacji
swoich pragnień i zamiarów. I nawet jeśli się nie pozbędę HCV to i
tak wygrałem w tej grze. Pozdrawiam - Kapitan Dragan