Dodaj do ulubionych

massaman curry

24.07.08, 00:35
bedac w holandii trafilam na pyszne danie o nazwie "stirred beef massaman
curry with coconut milk". kupilam mieszanke massaman curry, dodalam jeszcze
dwie trawy cytrynowe, raz zgodnie z przpeisem znalezionym w necie dodalam do
gotujacego sie sosu surowe kawalki wolowiny i dusilam na wolnym ogniu okolo
1,5 godziny (wyszly jak szmata) drugi raz najpierw wolowine podsmazylam i
dorzucilam juz w zasadzie gotowa do przyrzadzonego sosu z curry, trawy i mleka
kokosowego oraz orzechów - wyszlo podobnie do oryginalu ale mieso nadal nie
bylo tak pelne smaku i delikatne. moze uzylam zlej wolowiny (bylo to mieso
tzw. gulaszowe)? ta restauracyjna byla pokrojona w cieniutkie plasterki,
delikatna i mieciutka. boje sie wziac jakis luksusowy kawalek i go
przegotowac. sos w zasadzie mi sie udal. ktos ma jakies doswiadczenia w tej
materii?
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: massaman curry 24.07.08, 00:41

      Nie mam pojecia, o jakiej potrawie piszesz, ale na moje oko to
      mieso bylo wczesniej marynowane w czyms, co je udelikatnilo.
    • jo.hanna Re: massaman curry 24.07.08, 08:23
      Pokrojone w gruba kostke mieso (wielkosci malego kurzego jajka) dodajesz do
      wrzacego mleka kokosowego. Gotujesz na malym ogniu przez 1,5-2 godziny, jesli
      mleko za bardzo sie wygotowalo, dolewasz wody...I to jest sekret miekkiego i
      delikatnego miesa z massaman. Proporcje 4 szklanki mleka na 1/4 kg wolowiny.
      Jesli tak zrobisz, gwarantuje, ze curry wyjdzie ci takie prawie takie jakie
      pamietasz (bo wypadaloby jeszcze ukrecic wlasna paste curry). Miesco kupilas dobre



      Quousque tandem abutere, Kaczylina, patentia nostra? (S. Tym)
      • Gość: Nobullshit Re: massaman curry IP: *.spray.net.pl 24.07.08, 09:50
        Robiłam massaman curry z jagnięciny, wg. tego przepisu i mięso wyszło okay mimo
        krótkiej obróbki cieplnej:
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,76933804,76934246.html?f=777&w=76933804&a=76934246
        Zrób, jak pisze Jo.hanna, albo następnym razem kup polędwicę wołową,
        z nią nie będzie problemu. Wiem, że droga, ale nie potrzeba jej dużo.
        • bobralus Re: massaman curry 24.07.08, 09:58
          nobullshit, a jesli kupie wczesniej poledwice, to mam ja traktowac dlugo czy
          krotko w tym gotujacym sie mleku?
          • Gość: Nobullshit Re: massaman curry IP: *.spray.net.pl 24.07.08, 10:01
            bobralus napisała:
            > nobullshit, a jesli kupie wczesniej poledwice, to mam ja traktowac dlugo czy
            krotko w tym gotujacym sie mleku?
            Króciutko, bo z nią jest odwrotnie - za długo i robi się podeszwa. Z polędwicą
            zrobiłabym to curry wg. przepisu, który podałam w linku.
      • bobralus Re: massaman curry 24.07.08, 09:54
        massaman curry to mieszanka przypraw jak green curry czy red curry, tylko z
        duzymy wplywami kuchni arabskiej (massaman znaczy muzulmanski) - jest tam
        cynamon, trawa cytrynowa, anyz gwiazdkowy, chilli, imbir. pyszne i bardzo
        aromatyczne, smak nie do zapomnienia. wlasna mieszanke trudno mi zrobic w
        polsce, w zyciu nie widzialam tu korzeni kolendry czy galangalu, gotowe kupione
        mieszanki wzbogacalam dodatkowa trawa cytrynowa, imbirem i laska cynamonu. teraz
        bede dodawac jeszcze ostra papryke. a czy tak grubo pokrojone mieso mozna potem
        pokroic drobniej? bo w tej restauracji byly cieniutkie plasterki i takie
        najbardziej mi odpowiadaly.
        • Gość: senin male sprostowanie... IP: *.for.connect.net.au 24.07.08, 12:24
          bobralus napisała:

          > massaman curry to mieszanka przypraw jak green curry czy red
          curry, tylko z
          > duzymy wplywami kuchni arabskiej (massaman znaczy muzulmanski)

          nie arabskiej - muzulmanskiej ... w tym przypadku znaczy :
          malajskiej/indonezyjskiej (to bardzo podobne kuchnie)
          ... z duzym wplywem kuchni Indii... ostatnich kilka wiekow to
          mieszanie sie tych kultur - Indie, Malezja, Indochiny itd...

          jesli 'muzulmanski' - to raczej w znaczeniu islamu rodem z Indii niz
          Arabii :)))

          choc wiele przypraw podobnych - to jednak charakter kuchni inny

          co do korzeni kolendry: wychoduj w doniczce natke i wyrwij cala z
          korzeniami ...umyj dokladnie korzenie, posiekaj i po krzyku

          tu w Au natke kolendry sprzedaje sie jako cala rosline, z
          korzeniem :))
      • Gość: ania_m Re: massaman curry IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.08, 10:02
        akurat mam przed soba przepis z "thailand-the beautiftul cookbook", bo jesli sie
        wyrobie, zrobie dzisiaj.
        tam kaza pokroic stek z biodra wolowego (biodrowka po polsku to bedzie?) na 2,5
        cm kostke i gotowac 500g miesa w 450ml mleka kokosowego bez przypraw w sredniej
        wielkosci garnku przez 45 min.
        przez ten czas uprazyc na zloto patelni z 2 lyzkami oleju 60g orzeszkow
        arachidowych bez soli. wyjac orzeszki, usmazyc po 4 lyzki posiekanej cebuli i
        czosnku i 6 duzych suchych papryczek jalapeno. wszystko to (oprocz orzeskow)
        zmiksowac na paste.
        w wiekszym garnku polaczyc ugotowana wolowine w mleku wraz z plynem z dalszymi
        450 ml mleka kokosowego i pasta. dodac dodatkowo 3 lyzki pasty massaman i
        orzeszki. gotowac 5 min. doprawic sosem rybnym (60ml) i cukrem (w ksiazce podaja
        3 lyzki, ja bym dala mniej)
        wg ksiazki danie nazywa sie massaman nuea i pochodzi w tym wykonaniu z bangkoku
        i centralnych nizin.
    • jo.hanna sa dwie szkoly mussaman 24.07.08, 11:03
      jedna twierdzi, ze mussaman to wplywy perskie, i wedlug niej do curry dodaje sie
      ziemniaki. Druga szkola twierdzi, ze mussaman to wplyw Indii na kuchnie
      muzulmanskiej czesci Tajlandii -czyli poludnia. Stad tez pochodzi przepis na
      geng mussaman neua. Pierwsze curry-czyli geng mussaman--jest bardziej
      pracochlonne, ma tez wiecej przypraw, bo oprocz typowych tajskich skladnikow
      (galangal, trawa cytrynowa, szalotka i korzen kolendry) zawiera rowniez nasiona
      kolendry, kminu rzymskiego, galke muszkatulowa i jej kwiaty oraz cynamon. Pasta
      curry do geng mussaman neua sklada sie ze startego orzecha kokosowego, gozdzikow
      i nasionek kardamonu.

      Przepisy podaje za ksiazka D. Thompsona "Thai Food", ktora chyba najlepiej
      tlumaczy roznice regionalne.
      • Gość: ania_m Re: sa dwie szkoly mussaman IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.08, 11:32
        heh, posiadam obie ksiazki. "thai food" w wersji niemieckojezycznej jest
        zdecydowanie najdrozsza pozycja w moich zbiorach - kosztuje tu 75 euro. dostalam
        kilka lat temu w prezencie btw.
        czasami nie wiem, komu wierzyc. przepisy z "the beautiful cookbook" sa autorstwa
        panurat poladitmontri - urodzonego w tajlandii znanego szefa kuchni, ktory byl
        jednym z jej pierwszych propagatorow i podobno jednego z najbardziej szacowanych
        jej ekspertow.
        ksiazka wyszla 10 lat przed thompsonem, obie najpierw w australii.
        pasta massaman wg recepty poladitmontri sklada sie z 30(!) zabkow czosnku,
        oleju, suchych jalapeno, korzenia laosu, trawy cytrynowej, nasion koledry,
        kuminu, cynamonu, anyzku gwiazdkowego, lisci kaffir, dymki i cebuli. galki
        muszkatulowej i macisu jak widac w niej nie ma.
        wersja z ziemniakami tez jest swietna btw. ogolnie wole, jesli w curry plywa
        oprocz miesa jakies warzywo :)
        • jo.hanna nadal obstaje przy Thompsonie 24.07.08, 11:55
          bo nikt tak jak on nie tlumaczy zawilosci kuchni tajskiej; prowadzil badania
          prawie naukowe, rozmawial i uczyl sie u mistrzow, a ze jest z naszego kregu
          kulturowego wiec wie z czym bedziemy mieli najwieksze problemy. Bardzo lubie
          ksiazki Vatcha, bo pozwalaja przyrzadzic szybki posilek, ale jesli chce
          sprawdzic smak, pobawic sie w niuanse to jednak Thompson. Dla mnie to klasyka. A
          o klasie Thompsona swiadczy fakt, ze rzad tajski poprosil go o kierowanie
          projektem, ktory ma filozofie kuchni tajskiej przeniesc na 'salony'.
          • Gość: senin to cos tak jak Garry Rhodes... IP: *.for.connect.net.au 24.07.08, 12:56
            > A
            > o klasie Thompsona swiadczy fakt, ze rzad tajski poprosil go o
            kierowanie
            > projektem, ktory ma filozofie kuchni tajskiej przeniesc
            na 'salony'.


            Salony ?...czyje/jakie?

            troche to jak Gary Rhodes w swoim programie 'Rhodes across India' w
            krorym poucza Indyjskich renomowanych kucharzy, jak "poprawic' ich
            tradycyjne potrawy...

            ktoby pomyslal, ze swiat bedzie sie od Anglikow uczyl gotowania ;DDDD

            toz to dopiero 'autorytety smaku' ;))
            • Gość: ania_m senin, a co sadzisz o IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.08, 13:07
              "thailand-the beautiful cookbook"? wyszla najpierw w australii wiele lat temu,
              wiec pewnie masz. o autorze przepisow duzo w sieci nie widze. wiem, ze ksiazka
              byla dosc prekursorska. podobno on sam jest u was autorytetem dot kuchni
              tajskiej. prawda to?
              ja mam do niej spory sentyment, bo byla to pierwsza "prawdziwa" pozycja o (jak
              mi sie wydaje) autentycznej kuchni tego regionu swiata, ktora nabylam 1993 roku.
              o tej mowie tinyurl.com/5q8g3g
              • amaroola Re: senin, a co sadzisz o 24.07.08, 13:29
                wiesz Aniu, ja to mam pewnie z 10 ksiazek kucharskich na krzyz, nie
                wiecej

                a pare z nich to broszurki raczej...

                z nich zaczelam sie uczyc podstaw i ..."o co tu chodzi"
                a potem, to juz od ludzi.

                ...musze przyznac ze skrucha, ze nie kolekcjonuje ksiazek - ogladam
                programy telewizyjne..czasami, zalapuje zasady, podpatruje niuanse..

                czasami wyprobowuje przepis z moich 'broszurek' - najczesciej
                sprawdzam, jak to dziala na 'nativach' danej kuchni...i ciesze sie
                jek sposrod 10 potraw pochwala jedna lub dwie (jak chwala wiecej, to
                zapala sie czerwone swiatelko, bo wyglada na kadzenie... a moj nos
                czuly na wszelkie zapachy i te dobre i te zle ;)))

                przyznaje jednak, ze Australia to dobre zrodlo przeniesionych
                autentycznych kuchni regionalnych....

                niestety, tu gdzie przebywam moje gotowanie bardziej mi odpowiada
                niz wszelkie 'egzotyczne', 'renomowane' lokalne restauracje :))...
                ot, taki to wspanialy ich poziom ;DDDD

                co do tajskich - Hannuman miala najlepsze tajskie jedzenie jak
                dotad ... bo to dobra knajpa byla (jest?)


                mam wielu 'egzotycznych' znajomych - od nich ucze sie smakow i ich
                polaczen... mezowi smakuje , mnie tez...i o to glownie mi chodzi

                ostania ksiazke kucharska kupilam 5 lat temu ;(((( naprawde :DDDD

                kuchnia to dla mnie zabawa - czasami koniecznosc, czasami
                upierdliwosc ...ale pare potraw mam opanowanych do perfekcji...

                mam nadzieje ze Cie nie rozczarowalam :))


                • Gość: senin Re: senin, a co sadzisz o IP: *.for.connect.net.au 24.07.08, 13:34
                  upps, alter ego ;))

                  zapomnialam sie przelogowac z innego forum :)

            • jo.hanna Thompson jest Australijczykiem 24.07.08, 13:08
              i jednak jego ksiazka to cos zupelnie innego niz produkce GR. A projekt
              Thompsona okreslilam raczej zartobliwie, chodzi o promocje tajskiej kuchni, bo
              europejskie podejscie posilku: zakaska, danie glowne, deser, wogole nie sprawdza
              sie w tajskiej kuchni, gdzie wszystkie potrawy sasiaduja ze soba na stole i na
              talerzu. Projekt rozpoczeto bodajze w 2003...
              • jo.hanna a propos roznic 24.07.08, 13:11
                miedzy kucharzami to o ile Garry Rhodes wie najlepiej, czyli moja metoda jedyna
                jest, to o tyle Thompson wydaje sie zwolennikiem (tak przynajmniej wypowiadal
                sie w wywiadach, ktore czytalam) kuchni regionalnych, czyli NIE dla globalizacji
                kulinarnej i NIE dla fusion.
                • Gość: senin nie znam zadnej z tych ksiazek IP: *.for.connect.net.au 24.07.08, 13:52
                  znam glowne zasady laczenia smakow i przypraw w kuchni tajskiej

                  i zupelnie mi to wystarczy....

                  zdaje sobie sprawe ze mozna toczyc niekonczace sie dyskusje nt. czy
                  jalapeno to papryczki typowo tajskie czy typowo meksykanskie (;DDD)

                  czy 10 zabkow czosnku, czy 20 czy wcale... to zupelnie tak samo jak
                  z "typowo polskim" bigosem

                  moja mama inaczej, jej tesciowa inaczej... tak samo jak z rosolem
                  pierogami i schabowym

                  Moim zdaniem naprawde nie ma znaczenia, jak sie te potrawy gotuje
                  (to jest wazne tylko na poczatku eksperymentowania z dana kuchnia),
                  wazna jest rownowaga smakow, ich glebia, 'koloryt' i to "cos"
                  chrakterystycznego dla danej kuchni

                  w przypadku tej curry nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie
                  autorki - ja powiedzialabym: jesli wolowina dobrej jakosci-
                  poledwica, to krodko podsmazyc a potem dodac wszelkie plynay i
                  gotowac krotko

                  jesli cos twardego - to co za roznica, 2- 3 godziny, az bedzie
                  miekka

                  a orzeszki? - nerkowce koncza sie na zachod od tajlandii .... wiec
                  chyba jednak arachidowe


                  co do samego smaku, ktory bobralus tak zachwycil - to nie przepis,
                  to wyczucie i artyzm kucharza

                  mnie tez zdarza sie jednego dnia wyczarowac arcydzielo, a innego
                  dnia z tego samego przepisu, z tymi samymi skladnikami - kompletnego
                  knota....

                  NIE dla globalizacj
                  > i
                  > kulinarnej i NIE dla fusion.

                  czyli rowniez: nie dla jalapeno w Tajlandii? ;DDD


                  • Gość: ania_m a ja nie mam nic przeciwko fusion, IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.08, 14:03
                    byle juz nie udziwniac na sile.
                    jedna z moich naj...naj...najulubienszych zup, jest krem z burakow z imbirem. do
                    tego pesto z kandyzowanej skorki pomaranczowej i koledry.
                    chyba w sumie fusion, prawda? a jaka dobra.
                    ja faze masowego zakupu ksiazek mam za soba.
                    zgadzam sie, ze na poczatek warto trzymac sie receptur zamieszczonych w dobrych
                    kompendiach na dany temat. a potem, jak sie juz zalapalo podstawy, mozna samemu.
                    akurat z tajlandkami i jednym jedynym tajlandczykiem mam dosc czesto do
                    czynienia i stwierdzam w ich kuchni duze uchybienia w stosunku do klasyki
                    ksiazkowej. ciekawe, czy jesli zaczna gotowac w ten sposob podczas urlopu w
                    ojczyznie zostana ukamieniowani przez reszte rodziny ;)
                  • Gość: senni "tego curry".. i pare innych wpadek, sorry IP: *.for.connect.net.au 24.07.08, 14:15
                  • jo.hanna jesli mowie o globalizacji kuchni 24.07.08, 15:16
                    to raczej nie o obecnosci jalapeno w kuchni tajskiej, czy uzywaniu aceto
                    balsamico w Polsce. I dziwie sie, ze poszlas w kierunku takich argumentow. Nie
                    chodzi o fundamentalizm kulinarny a raczej o szacunek dla rodzimych gatunkow.
                    Jesli jalapeno sprawdza sie w Tajlandii, to dobrze, gorzej jesli plantacje
                    jalapeno zaczna wypierac hodowle rodzimych (przywiezionych przez Portugalczykow)
                    gatunkow ostrych papryk. Jesli kuchnia tajska opiera sie na podawaniu kilkunastu
                    potraw, ktore maja ze soba wspolgrac, a ktos zaczyna to 'cywilizowac' i tworzyc
                    z tego antipasto, primo i secondo piato to tez bede protestowac. I chyba o
                    czyms takim mowil David Thompson.
                    • Gość: ania_m Re: jesli mowie o globalizacji kuchni IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.08, 15:26
                      mnie sie wydaje, ze jalapeno zostalo zamienione przez tlumaczy ksiazek, poniewaz
                      czasami jest dostepniejsze. moim zdaniem "jalapeno" to po prostu synonim
                      wiekszej ostrej papryki chili w przeciwienstwie do tych malutkich.
                      a ze posilek w tajlandii wnoszony jest za jednym zamachem na stol bez starterow
                      itp, mozna chyba wyczytac w kazdej, nawet broszurkowej ksiazeczce z przepisami,
                      wiec mysle, ze kazdy choc troche zainteresowany to wie :)
                      • jo.hanna ale nie kazdy wie jak to potrawy skomponowac 24.07.08, 15:41
                        i jaki jest klucz
                    • bobralus Re: jesli mowie o globalizacji kuchni 24.07.08, 15:28
                      w tej restauracji do ktorej chodzilam byl tez osobny bar na wynos - za 8 euro
                      byl set day menu, czyli do wyboru ryz na parze, ryz smazony lub smazony makaron,
                      do tego smazone warzywa, smazone jajko i dwa dania do wyboru. bralismy sobie z
                      chlopakiem po takim i juz rozumiem szczere zdziwienie pan, ze oboje bierzemy te
                      same dwa dania, skoro moglibysmy miec 4 rozne i sie nimi dzielic.
                • eeela Re: a propos roznic 02.08.08, 13:21
                  to o tyle Thompson wydaje sie zwolennikiem (tak przynajmniej wypowiadal
                  > sie w wywiadach, ktore czytalam) kuchni regionalnych, czyli NIE dla globalizacj
                  > i
                  > kulinarnej i NIE dla fusion.

                  Mnie się taka postawa straszliwie nie podoba. Powiedzmy też NIE dla całej
                  wymiany kulturowej na świecie, nazywajmy komputer maszyną liczącą i nośmy
                  mazowieckie spódniczki w paski i zawiązywane na sznurki łapcie - bo przecież
                  japonek nie będziemy używać ani elementów języka angielskiego w jęzku polskim. A
                  najlepiej to już w ogóle wrócić do korzeni i wywalić z polskiego gotowania
                  wszelkie te nowomodne wymysły, a pozostać przy grochu z kapustą i podpłomykach.

                  I na tej samej zasadzie wszędzie. Począwszy od surowego zakazu sprzedawania tak
                  zwanych polskich kiełbasek w Meksyku, oraz kapusty kiszonej na Wyspach Brytyjskich.
        • bobralus Re: sa dwie szkoly mussaman 24.07.08, 12:18
          mmm ziemniaczki w tym curry byly cudowne. pani w restauracji mowila, ze ona
          wlasnie jej sam sos z ziemnaikami, to by tlumaczylo, dlaczego w akzdej porcji
          bylo ich najwyzej dwa:) i orzeszki nerkowca, no po protu poezja, tyle smaku i
          aromatu.
          • Gość: ania_m Re: sa dwie szkoly mussaman IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.08, 12:23
            nerkowca?
            to jak z pomidorwka w polsce:)
            normalnie raczej sa arachidowe.
            • bobralus Re: sa dwie szkoly mussaman 24.07.08, 12:37
              no ja jadlam z orzechami nerkowca i zachwycily mnie, duzo subtelniejsze od
              arachidowych, pysznie wspolgraly z aromatycznym sosem. wszystko razem smakowalo
              niemal jak jakis kosmetyk - balsam do ciala, po prostu boooskie.
    • bobralus kupilam zrazowe 02.08.08, 12:30
      bo tylko ono wygladalo ladnie, byla prega, ale jakas niemozliwie brzydka. czy
      jak obsmaze pokrojona a potem wrzuce na troche do gotujacego sie mleka to bedzie
      dobrze?
      • Gość: ania_m Re: kupilam zrazowe IP: *.pools.arcor-ip.net 02.08.08, 13:43
        imho nie musisz obsmazac, tylko od razu mozesz wrzucic kawalki do mleka i
        gotowac z 30-45 min.
        patent z obsmazaniem, a potem duszeniu w czymstam wydaje mi sie bardziej
        europejski. w kazdym razie w wiekszosci klasycznych przepisow na curry na bazie
        mleka kokosowego i pasty sie z nim nie spotkalam.
        • bobralus Re: kupilam zrazowe 02.08.08, 15:48
          ach wiem, ale mi takie nieobsmazone jakos nie smakuje, a jak obsmazylam, to bylo
          bardziej zblizone smakiem do restauracyjnego idealu... nie umiem robic wolowiny,
          nie znam sie na niej, nie umiem ocenic, czy dany kawalek bedzie dobry do tego
          czy do tego (oprocz poledwicy) i ten sposob z obsmazaniem wydaje mi sie
          bezpieczniejszy.
          • Gość: ania_m Re: kupilam zrazowe IP: *.pools.arcor-ip.net 02.08.08, 17:06
            to rob tak i sie zupelnie nie przejmuj :)
            zielone curry jamiego o z kurczakiem i mlekiem kokosowym tez dziala na zasadzie
            obsmazania i jest b. smaczne.
            • bobralus Re: kupilam zrazowe 02.08.08, 22:49
              dzieki z aslowa otuchy, wyszlo pyszne:) moze nie tak delikatne jak w oryginale,
              ale powoli zbilzam sie do wymarzonego efektu. za zielone curry ma zamiar sie
              zabrac za tydzien. tym razem z kurczakiem, bo wolowina ciezkie wyzwanie dla mnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka