bie-tka
17.02.10, 00:42
Dziś a właściwie wczoraj bo już po północy, była pierwsza
rocznica "odejscia" wnuka mojej starszej kolżanki z pracy Pani Zeni
(Ś.P.).Pracowałyśmy w ZSZ PKP, Ona w kuchni internatu jako świetna
kucharka ja w biurze jako sekretarka. Było to dawno temu w 1985 r.
Ja byłam w ciąży z Adasiem, Ona spodziewała sie wnuka.Jarek urodził
się 15 lutego mój Adaś 20-go. Obie byłysmy przeszczęśliwe. I tak do
lutego 2009. Kontakt nam sie urwał choć mieszkałysmy na jednym
osiedlu. 15 dni po śmierci Adasia zauważyłam kolejną klepsydrę na
osiedlowym płocie. Zmarł Jarek...16-go lutego dzień po swoich 23-
cich urodzinach. Był studentem socjologii, zamarzł w
Bieszczadach.Jego ciało spoczywa na tym samym cmentarzu gdzie
pochowałam Syna. O ironio losu...hmmm....Dzis byłam na Jarka grobie
bo codziennie bywam na tym starym małym kameralnym cmentarzu. Są na
nim wydeptane dwie scieżki, jedna do mojego Adasia, druga do Jarka.
Zapalilismy dzis z mężem dwa znicze, dla nich obu. Pomyslałam sobie
że powinnam o tym napisać, o Jarku, bo myślę ze ważne jest też
pamiętać o tragedii innych ludzi. Jarka mamy nie ma tu na forum
dlatego proszę Was kochane koleżanki uczcijmy pamięc Jarka-studenta
socjologii, pięknego wysokiego blondyna, ukochanego wnuka babci
Zeni. Dziekuję i pozdrawiam Ela.