rozyczkabezkolcow
29.05.10, 21:14
Za miesiąc minie rok od smierci mojej ukochanej mamy...i dopiero dzis
odwazylam sie napisac choc jestem stała czytelniczka tego forum....
Poczucie winy...tak ono towarzyszy mi od ponad roku....poczucie winy,że mój
tata został sam jak palec...że wraca do pustego domu po pracy...ze jest
sam..zasypia sam...a ja nie umiem mu pomoc...
W trakcie choroby mamy która trwała pół roku (leżała w szpitalu) mialam 2 domy
nasz z mezem i taty,szpital i praca.Czesciowo nocowalam u taty czesciowo u
nas...jednak nie musze chyba nikomu mowic jak bardzo to wykancza czlowieka
psychicznie.Terapeutka powiedziala wowczas ze próbuje zastapic zone mojemu
tacie...zebym zajela sie swoim zyciem...wreszcie udalo mi sie...Ale mija
rok,moj tato doskonale sobie dawal rade ale ostatnio widze ze się załamuje...a
mnie znowu dopada poczucie winy ze jest sam w tym pustym domu..poczucie winy
za to ze mam rodzine i swoje zycie???nie wiem jak to nazwac..ale niszczy od
srodka i znow placze sie w srodku i nie wiem co robic....czy znow zaczac
prowadzic podwojne zycie jezdzic do taty pomagac mieszkac troche tu i troche
tam????pogubilam sie