Dodaj do ulubionych

poczucie winy:((((((((((

29.05.10, 21:14
Za miesiąc minie rok od smierci mojej ukochanej mamy...i dopiero dzis
odwazylam sie napisac choc jestem stała czytelniczka tego forum....
Poczucie winy...tak ono towarzyszy mi od ponad roku....poczucie winy,że mój
tata został sam jak palec...że wraca do pustego domu po pracy...ze jest
sam..zasypia sam...a ja nie umiem mu pomoc...

W trakcie choroby mamy która trwała pół roku (leżała w szpitalu) mialam 2 domy
nasz z mezem i taty,szpital i praca.Czesciowo nocowalam u taty czesciowo u
nas...jednak nie musze chyba nikomu mowic jak bardzo to wykancza czlowieka
psychicznie.Terapeutka powiedziala wowczas ze próbuje zastapic zone mojemu
tacie...zebym zajela sie swoim zyciem...wreszcie udalo mi sie...Ale mija
rok,moj tato doskonale sobie dawal rade ale ostatnio widze ze się załamuje...a
mnie znowu dopada poczucie winy ze jest sam w tym pustym domu..poczucie winy
za to ze mam rodzine i swoje zycie???nie wiem jak to nazwac..ale niszczy od
srodka i znow placze sie w srodku i nie wiem co robic....czy znow zaczac
prowadzic podwojne zycie jezdzic do taty pomagac mieszkac troche tu i troche
tam????pogubilam sie
Obserwuj wątek
    • agalt Re: poczucie winy:(((((((((( 30.05.10, 12:45
      Witaj. Przede wszystkim serdecznie Ci współczuję z powodu straty Mamy.
      Myślę, że w tym, co piszesz coś jest nie tak. Mija rok, to normalne, że Tato
      przeżywa tę rocznicę i, że mam się gorzej. Ale to minie. A Ty żyjąc na dwa domy,
      nie wskrzesisz mamy tylko zrujnujesz własne życie osobiste i może zdrowie.
      Dlaczego to Twój Tato nie odwiedza Was częściej, jeśli czuje się samotny?
      Dlaczego on nie skorzysta z pomocy terapeuty? A nie korzysta, bo gdyby
      korzystał, nie pozwoliłby Ci nawet myśleć o tym, żebyś tak żyła. Poza tym, Ty
      chyba tez straciłaś bliską osobę. Może powinniście pomagać sobie nawzajem?
      Pomoc i troska to jedno, a nocowanie u taty to chyba nie to samo. Każdy z nas
      tutaj przeżył stratę kogoś bardzo bliskiego. Ale poczucie straty nie stanie się
      mniejsze, jeśli zmusimy inną osobę, aby całkowicie podporządkowała nam swoje
      życie, bo jesteśmy tacy nieszczęśliwi.
      Współczuję Twojemu Tacie, bo przeżywam to samo, co on. Ale to, że masz poczucie
      winy świadczy o tym, że jemu coś się nie udaje tak, jak powinno. Tyle, że Ty
      tego nie możesz naprawić. Jedyne, co możesz zrobić to umówić go z dobrym
      terapeutą i nakłonić, aby dotarł na spotkanie.
      Przytulam serdecznie
      • krystyna1958 Re: poczucie winy:(((((((((( 31.05.10, 07:29
        Bardzo Ci wspolczuje z powodu smierci mamy.Nie mozesz miec poczucia
        winy,bo jestes wspaniala corka. Nic nie zmienisz,czy zamieszkasz z
        ojcem,bo bedziesz czula sie winna dla swojej najblizszej rodziny dla
        meza.Ja jestem po stracie ukochanego synka 6 m-cy,wszedzie jest mi
        zle,czym wieksze wspolczucie tym gorzej to czuje,jak nikt nie
        wspomina mojego synka ,tez mi zle.I tak zle i tak nie dobrze.Kazdy
        czlowiek musi przejsc przez to sam.Zapraszaj ojca na obiady
        niedzielne,chodzcie razem na cmentarz,jak bedziesz czula,ze ojciec
        bedzie chcial rozmawiac na temat mamy ,to z nim rozmawiaj.On wie co
        Ty czujesz!Krystyna
    • annubis74 Re: poczucie winy:(((((((((( 31.05.10, 14:06
      Rozyczkobezkolcow, doskonale Cię rozumiem. Za miesiąc minie rok od
      śmierci mojej Mamy, moja sytuacja jest podobna do Twojej. Też mam
      poczucie winy, że mój Tato został sam, że ja mam swoje życie, swoją
      rodzinę. Był czas, kiedy troska o Tatę zdecydowanie odrywała mnie od
      moich rodzinnych spraw, teraz staram się znaleźć złoty srodek. Mój
      Tata jest człowiekiem, który jest bardzo niezależny i samodzielny i
      nie wymusz na mnie zaangazowania w jego sprawy, często odtrąca próby
      pomocy. Ale ja i tak czuję się winna, a najbarzdiej boję się
      momentu, kiedy Tato przejdzie na emeryturę (za kilka miesięcy)
      Nie wiem co Ci poradzić, myślę że mamy prawo do własnego życia, ale
      to teoria, w praktyce jest ciężko
      • rozyczkabezkolcow Re: poczucie winy:(((((((((( 01.06.10, 09:54
        Dziękuje Annubis ze odpisalas

        Czytałam już Twoją historię już rok temu i pamiętam,że była jak zdarta z mojej
        wręcz identyczna..ale nie miałam siły wtedy pisać...
        Nie wiem czemu ale od jakiegoś czasu przypomina mi się choroba mojej mamy
        zupełnie jakby to byo wczoraj..jak leżała w szpitalu...jak mogłam sie przytulić
        czułam jej zapach..jej uśmiech i walkę o życie...
        • annubis74 Re: poczucie winy:(((((((((( 01.06.10, 15:15
          Rozyczko, ja mam podobnie, ostatnio wszystke wspomnienia dotyczące
          pobytu Mamy w szpitalu i Jej śmierci wracają do mnie z nową siłą
          (napisałam o tym w wątku "Czy u Was jest podobnie?". Niedługo minie
          rok od śmierci Mamy, ja mam wrażenie że większość czasu byłam w
          jakimś stuporze, otępiała, sparaliżowana, nie do końca obecna tu i
          teraz. Zbliżająca się rocznica śmierci Mamy powoduje, że w mojej
          głowie bez przerwy odtwarza się ten horror. Mam wrażenie, że po
          śmierci Mamy wiele uczuć i emocji schowałam głęboko, chcieliśmy
          oszczędzić Tatę, nie dokładać do jego bólu widoku naszej (mojej i
          brata) rozpaczy. Musiałam się pozbierać dla mojej córeczki. Ale
          ciągle stoję bardzo chwiejnie na nogach.
          Mnie pisanie na forum pomogło... bardzo... ale każdy przeżywa to
          inaczej. Jeśli chcesz napisz na moja pocztę gazetową. Pozdrawiam
          serdecznie
          • aiszo Re: poczucie winy:(((((((((( 02.06.10, 13:45
            Poczucie winy? Tak! Ale innego rodzaju. Minęło 1,5 roku od śmierci mojej Mamy. I
            ciągle pamiętam te momenty, kiedy nie wykazałam dość cierpliwości, kiedy
            nakrzyczałam na Nią (bo powiedziała, że jest głodna, a ja dałam Jej do wyboru
            cztery dania, te które chciała, ale nic nie zjadła (rak)). Teraz wiem, że miała
            prawo się tak zachowywać, bo to nie było to, co chciałaby zjeść, a właściwie nic
            nie chciała zjeść, tylko oczy by jadły, ale wtedy czułam się podle.
            Bosz, jak nieskładnie piszę, ale mam nadzieję, że zrozumiecie.
            Druga sprawa. Mama chciałaby, żebym przeprowadziła się do Niej. Odmówiłam. Mama
            zamieszkała z nami. Miałam cztery "gęby" na karku, plus psy, mąż ma prawo jazdy
            (kwestia dowożenia do szpitala), szpital wył dużo bliżej od mojego miejsca
            zamieszkania, Mama miała całodobową opiekę u mnie w domu. Plus miłość moją i
            wnuczek. A jednak ciągle czuję się winna. Za każde słowo, za to, że nie
            zamieszkałam z Nią.
            Wiem, że moja Mama chciałaby, żebym zostawiła rodzinkę i przeniosła się do jej
            mieszkania. Niestety, a może "stety" odmówiłam. Miałam cztery dorosłe osoby w
            domu,dwa psy, ogród i 30 kilometrów od mieszkania Mamy. U mnie waruki do
            mieszkania były dużo lepsze. począwszy od dw
    • mariannapietrzak Re: poczucie winy:(((((((((( 02.06.10, 16:32
      Każda rocznica a w szczgólności ta pierwsza to jest bolene
      przeżycie. Wszystkie emocje które przeżyliśmy w czasie gdy bliska
      nam osoba odchodziła odżywają na nowo i jawią się jabyśmy wszystko
      przeżywali wczoraj. Myślę że w dużej mierze to może być powodem
      zmiany w zachowaniu Twojego taty.

      Dopada Cię poczucie winy, że masz rodzinę, że jesteś szczęśliwa...
      Przenieś się trochę w czasie i wyobraź sobie, że z jakiegoś powodu
      Ty zostałaś sama w domu. Twoje dzieci są dorosłe i mają własne domy,
      rodziny i dzieci. Czy chciałabyś aby któreś z Twoich dzieci
      prowadziło podwójne życie? Chciałabyś aby doprowadzało się do
      psychicznego wykończenia
      dla "Twojego dobra"??? Żeby
      zaniedbywało swoją rodzinę, swoje dzieci dla Ciebie? Jakbyś była
      niemowlakiem wymagającym bezustannej opieki?

      Myślę, że jest bardzo cienka granica pomiędzy czynieniem dobra, a
      krzywdzeniem innych ludzi.
      Gdy mieszkasz u ojca - krzywdzisz swoje dzieci. Czym sobie na to
      zasłużyły? Dziadkowi umarła żona - to bardzo smutne, ale niestety
      taka jest kolej naszego życia. Nikt nie żyje wiecznie. I nikt nie
      jest temu winny, ani Ty ani tym bardziej Twój mąż czy Twoje dzieci.
      Żyj swoim życiem. Ojcu i tak żony nie zastąpisz więc po co to robić
      skoro możesz być matką i żoną - są ludzie którzy na Ciebie liczą i
      mają do tego pełne prawo. Dzieciom potrzebna jest matka, pełna
      zdrowa rodzina.
      Najlepsze co możesz w tej chwili zrobić dla swojego taty to być
      szczęśliwą. Czyli kochać swoją rodzinę, troszczyć się o dzieci i
      swoje małżeństwo. W życiu każdego człowieka przychodzi czas na
      wszystko. Beztrsokie dzieciństwo, burzliwe dojrzewanie, zakładanie
      rodziny, wychowywanie dzieci, towarzyszenie im w stawaniu się
      dorosłym, a potem puszczenie ich w świat i trzymanie za nie kciuki.
      Potem przechodzimy na emeryturę i w końcu umieramy.
      Oczywiście że starszym rodzicom należy pomagać, ale... no właśnie -
      nie kosztem własnego życia! Spotkanie od czasu do czasu, serdeczna
      rozmowa przez telefon. Ale pomieszkiwanie u ojca??? To prosta droga
      do zrujnowania życia sobie, swojej rodzinie oraz zrobienie z ojca
      niedołężnego starszuka, który za kilka lat bez Twojej pomocy będzie
      się bał wyjść z domu.
      Tak, chcę powiedzieć że nieadekwatna pomoc to uzależnianie innych od
      nas samych.
      Twój tata jest dorosły. Stracił żonę. To zrozumiałe że to przeżywa.
      Smutek i łzy są wskazane, a przede wszystkim od tego się nie umiera.
      Trzymam kciuki za to, że odnajdziesz się w tym wszystkim i nie
      będziesz miała wątpliwości która droga jest właściwa.

      pozdrawiam serdecznie :)
      M
      • tilia7 Re: poczucie winy:(((((((((( 02.06.10, 16:59
        Dodam jeszcze,że nie jesteś Bogiem i nie masz mocy uzdrowienia duszy
        Taty,który opłakuje swoją żonę a nie Ciebie.On tęskni za Nią,to do
        Jej braku nie potrafi przywyknąc.Nikt i nic Mu nie zastąpi w tej
        chwili żony.więc Twoja obecnośc i rujnowanie szczęścia rodziny tak
        naprawdę na nic się nie zdadzą.Jesteśmy w tym cierpieniu sami i sami
        je musimy przeżyc.
        Pomóż Tacie w konkretach-zakupach,porządkach,jeśli potyrzebuje
        takiej pomocy.Okazuj zainteresownie,miłośc,współczucie.Ale,jak pisze
        moja przedmówczyni,nie odbieraj Mu wolności-bo to właśnie chcesz
        zrobic-odebrac Mu prawo do rozpaczy po ukochanej osobie.
    • anna.wasil Re: poczucie winy:(((((((((( 16.07.10, 19:56
      Bardzo współczuję Wam wszystkim ,ale mnie również dopadł ten dramat.Trzy
      miesiące temu zmarł mój tata,walczyłam o jego życie do ostatniego dnia.Mama
      została teraz sama..nigdy nie radziła sobie z niczym,zawsze przy boku miała
      tatę.Po pogrzebie było ok..ale ok miesiąc temu zaczęło się..mama wydzwania do
      mnie po 4 razy na dzień,prosi abym przyjechała i została na noc,bo nie chce być
      sama.Mam swoją rodzinę,męża i zbuntowana nastolatkę.Mama wymyśla sobie
      choroby..owszem choruje na cukrzyce.Zrobiłam co mogłam wykupiłam jej abonament w
      firmie medycznej ,zrobiono jej wszystkie badania od rezonansu po usg dooplera i
      masę innych.Wszystko jest w porządku.Dzisiaj zadzwoniła po karetkę bo kręciło
      jej się w głowie.Nie wiem co dalej mam robić..z jednej strony kocham ją bardzo a
      z drugiej..nie mogę podporządkować jej swojego życia..Może ktoś z Was ma jakiś
      złoty środek..Dodam że jestem u mamy w każdy wolny dzień,chodzimy na
      zakupy,sprzątam jej mieszkanie.
      • tilia7 Re: poczucie winy:(((((((((( 16.07.10, 22:51
        Jeśli możesz sobie na to pozwolić finansowo,to załatw jakąś panią do
        towarzystwa,która będzie do Twojej Mamy zaglądała,kiedy Ty nie możesz tam
        być.Nic innego się nie wymyśli.Jeśli masz z mamą dobry kontakt,to powiedz,że
        możesz jej poświęcić określoną ilość czasu,bo inni bliscy Cię tez potrzebują.To
        jest zawsze straszny dylemat,bo chce się każdej bliskiej osobie coś z siebie dać
        a przecież jeszcze i samemu trzeba chwilę odetchnąć.Może mama potrzebuje jakichś
        łagodnych uspokajaczy czy antydepresantów.
        • anna.wasil Re: poczucie winy:(((((((((( 17.07.10, 19:53
          Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź,nawet o tym nie pomyślałam..Ale gdzie szukać
          takiej osoby.Mama chyba sama rozumie że coś jest nie tak,bo poprosiła mnie,żebym
          zapisała ją do psychiatry lub psychologa.Z drugiej strony boję się,że proszki
          które dostanie wycisza ją zupełnie i straci kontakt z rzeczywistością..
          • tilia7 Re: poczucie winy:(((((((((( 17.07.10, 23:06
            Nie wiem w jakim wieku jest Twoja Mama,jeśli jest starszą osobą to można
            poprosić siostrę środowiskową z przychodni,do której mama należy.Można też taką
            siostrę spytać,czy nie zna jakichś pielęgniarek czy osób,które mogą pomóc w
            takiej sytuacji.Jeśli Mama sama czuję,że potrzebuje pomocy to trzeba poszukać
            dobrego psychologa.A do psychiatry iść na konsultacje.Myślę,że skoro Twoja Mama
            jest po prostu na jakimś trudnym etapie żałoby to nie ma potrzeby,żeby brała
            jakieś silne leki,ale to psychiatra powinien ocenić,czy to jest normalny stan
            żałoby czy już depresja albo stany lękowe.Czasem wystarczy delikatny jakiś lek i
            Mama mniej się będzie bała czy denerwowała.Wiem,że takie rzeczy budzą obawę,że
            będzie gorzej,no ale teraz też nie jest dobrze-skoro prosisz o radę.Więc warto
            coś z tym zrobić,żeby i Tobie i Mamie żyło się mimo wszystko łatwiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka