Dodaj do ulubionych

Do mojej Mamy............................. ........

16.12.06, 14:44
Najukochańsza Mateczko! Odeszłaś od nas już siedem lat temu a my ciągle
tęsknimy za Tobą.Brakuje nam Twojego ciepła, spokoju, mądrych rad, Ciebie po
prostu.Mnie, Twojemu Wnukowi i Prawnukowi.
Kolejne Swięta Bożego Narodzenia spędzimy bez Ciebie, ale z Tobą.
Wiem, że czuwasz nad nami.Przekazujesz mi to w snach.
Wiem, KOchana Mamusiu, że kiedyś się spotkamy...
Twoja córka.
Obserwuj wątek
    • ela2225 Re: Do mojej Mamy............................. .. 16.12.06, 15:32
      Jakie to piekne.....
      Światełko dla Twojej mamy
      • pdragun Re: Do mojej Mamy............................. . 18.12.06, 09:14
        Kochałam kocham i zawsze już bedę Ciebie kochać Njaukochaśza mamusiu jak stąd na
        koniec świata i z powrotem.
        Na zawsze Twoja córka ( twoje zezowate szczeście)
        Patrycja
      • fiji60 Re: Do ella 2225...................... . 13.02.07, 20:38
        Ela, odpisuję Ci dopiero dzisiaj , aby podziękować za ciepłe słowa i światełko
        dla mojej mamy. Jestem Ci za te krótkie i jakże ciepłe słowa bardzo wdzięczna.
        Mój nick wygasł- teraz jestem fiji60.
        Straciłaś dziecko - to b. przykre. Mój syn też ma na imię Paweł- to bardzo
        piekne imię.
        Mam nadzieję , że od grudnia spotkało Cię dużo dobrego.Wszystko, co w Twojej
        sytuacji możliwe.
        Nawet nie umiem Cię pocieszyć choć bardzo chcę.Fidżi
        • fiji60 Re: Do ella 2225...................... . 13.02.07, 20:56
          Ella, jeśl możesz odbierz pocztę gazetową i odpowiedz.fidżi
    • gagunia4 Re: Do mojej Mamy............................. .. 18.12.06, 19:49
      strata mamy czy taty jest tak samo bolesna! trudno jest patrzeć jak odchodzi
      ukochana osoba......jak sobie wyobrazić to, że już nigdy więcej się nie
      zobaczymy,pośmiejemy połamiemy opłatkiem!teraz na kilka dni przed wigilią
      wszystkim osobom piszącym na forum jest bardzo ciężko! dla mnie to pierwsze
      święta bez Wiesia,odszedł 7 miesięcy temu na moich oczach...!tatuś był
      fantastycznym człowiekiem,ciepłym kochanym...czasami krzyczał i się złościł ale
      jedynym i niepowtarzalnym! smutek, ból i pustka jaka pozostała jest
      niewyobrażalna,nikt nie jest w stanie sobie tego wyobrazić do momentu kiedy
      tego nie doświadczy...! czas wcale nie leczy ran,mnie im więcej go upływa tym
      jest gorzej... Teraz jeszcze święta...już nigdy nie będą takie jak
      dawniej,straciły swój ciepły magiczny rodzinny charakter....postanowiłyśmy z
      mamą i siostrą że nie robimy w tym roku kolacji bo nie jesteśmy w stanie usiąść
      przy stole,rozmawiać...! to Wiesiu zawsze kupował choinke, przygotowywał
      karpia, gotował kapuste...krzątał się po kuchni przygotowując pyszności...może
      za rok będzie odrobinę lżej,pocieszam się i chciałabym w to wierzyć...Wiem ,że
      wszystkie te osoby które odeszły są z nami cały czas,że patrzą jak pozostawieni
      na ziemi cierpimy bez nich,smucą się kiedy my płaczemy,cieszą kiedy się
      radujemy....tylko dlaczego to wszystko tak bardzo boli ???
      • gaballa Re: Do mojej Mamy............................. . 19.12.06, 22:47
        Gaguniu, Twój ból i żal po stracie Taty po pewnym czasie stępieje.Tylko
        uczucie, którym Go darzysz zostanie i wielka blizna w sercu.
        Ja swojego ojca wspominam tylko czasami i bez pozytywnych emocji.Nie kochał
        mojej Mamy ani mnie.Był alkoholikiem i "damskim bokserem".Opuścił nas, kiedy.
        miałam 5lat.Nie chciał dać sobie pomóc.Wkrótce zapił się na śmierć i jeszcze po
        drodze skrzywdził kilka osób. Moja Mama zastępowała mi też jego a czasy były
        ciężki, bo powojenne.Pracowała ponad siły, abym się mogła wykształcić.Nigdy nie
        narzekała.Kochała mnie, mojego syna a potem i Swojego prawnuka bez reszty i
        niczego w zamian nie żądała. Umarła w moich ramionach, uśmiechnięta i bardzo
        piękna. I choć moje serce pękało, cieszyłam się, że w chwili odejścia z Nią
        byłam, że nie była sama. Była pięknym człowiekiem więc pewna jestem, że jest
        tam, gdzie trafiają najlepsi.
        Staram się postępować tak, jak mnie uczyła nawet bez słów.
        I jak napisałam największym moim pragnieniem jest, by Ją spotkać...
        Z Mateczką, nad Jej grobem rozmawiam.Mówię Jej o wszystkim.
        Ojcu zapalam lampkę na Swięto Zmarłych choć nawet nie wiem gdzie spoczywa.
        Bądź dzielna. Wasz Wiesio, martwiłby się widząc jak bardzo cierpicie...
        Maria
        • gagunia4 Re: Do mojej Mamy............................. 20.12.06, 21:42
          Napewno masz sporo racji, że po jakimś czasie pozostaną wspomnienia i ogromna
          blizna...która nigdy się nie zabliźni!Czasami śniły mi się koszmary,że umiera
          mama albo tata...ale zawsze potem po przebudzeniu cieszyłam się że to tylko
          okropny sen,nawet nie próbowalam sobie wyobrazić jakby to było w
          rzeczywistości!! Tak było aż do pewnego momentu,kiedy sen stał się
          realny...Wiem,że musze być silna, dzielna bo jest mama którą trzeba
          wspierać,ale często brakuje mi siły by to wszystko sobie jakoś poukładać!
          Podobno nie można płakać po tych którzy odeszli, bo jest im ciężko , ale ja
          wylałam już morze łez i w dalszym ciągu mam spory zapas! Zdaje sobie sprawe że
          śmierć to jeden z etapów życia,że nigdy nie wiadomo kiedy "zgaśnie
          świeczka"...ale jak to wszystko zrozumieć,tylko tyle chce, zrozumieć bo chyba
          nigdy nie pogodze i nie zaakceptuje tego co się wydarzyło...
          • pdragun Re: Do mojej Mamy............................. 21.12.06, 08:12
            Witajcie

            Bardzo dobrze rozumiem wszystkich a ciebie gaguniu bardzo dobrze. Od śmierci
            mojej najukochańszej mamusi mineło też 7 miesięcy już 27 grudnia bedzie 8 a i
            tak ból rozpacz bezsilność nie mijają. Też wylałam morze łez i nadal płaczę
            szczególnie teraz w okresie świątecznym. Jest mi bardzo cięzko i zle najchętniej
            przespałabym całe święta bo jak pomyslę że przy wigilijnym stole nie bedzie
            Mamuni mojej to serce mi krwawi. Pozostałam z tatusiem i bratem niepełnosprawnym
            tzn uposledzonym umysłowo aale jednoczesnie na tyle normalnym że pracuje i jakoś
            sobie radzimy. Bardzo cięko mi to wszystko ogarnąć spadło na mnie wiele
            dodatkowych obowiązków które owszem były wczesniej jak żyła mamunia ale
            rozkładały się na nas dwie a teraz wszystko na mojej głowie dom praca dom praca.
            Ale na to najmniej narzekam to nie jest najwzniejsze i nie stanowi problemu
            natomiast brak mojej mamuni to jest problem pod wzgledem emocjonalnym braku jej
            bliskości. Czuje się choć otoczona wianuszkiem ludzi darzących mnie miłością
            bardzo samotna czuje się tak jakbym stała na pustyni dodokoła ludzie ale to
            jakby fatamorgana są na wyciągnięcie dłoni ale znikają mamusia też i zostaje
            sama zupełnie sama. Od 7 miesięcy chodze jak nakrecony automat wstaje rano
            przygotowuje chłopaków tatę i brata do pracy , potem praca, zakupy, sprzatanie,
            obowiązki domowe, cmentarz , i nadchodzi noc i kolejny dzień. Tak chciałabym
            odpocząc psychicznie od tego bólu i samotności, tesknoty za mamusią ale te
            uczucia we mnie narastają i nie umiem sobie z tym radzić. Teraz jest duzo ciezej
            bo swięta to taki czas szczególny rodzinne święta ciepłe radosne. A my z czego
            mamy się cieszyć, w związku z tym że nie dam rady zasiąc tylko z chłopkami do
            wigilii zdecydowalismy się jechać do dziadziusia, i cioci gdzie więcej ludzi
            moze choć troszkę bedzie łatwiej. Tylko niestety nie sadzę.
            Kochałam kocham i zawsze będę kochała moją najukochańszą mamunię
            Kocham cię Mamusiu jak stąd n koniec świata i z powrotem i bardzo bardzo tesknie.
            Patrycja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka