tuptus110
21.04.09, 08:44
12 kwietnia minal rok odkad nie ma Cie wsrod nas...juz rok...Tak bardzo mi
Ciebie brakuje: Twojego smiechu, zartow, Twoich najlepszych pod sloncem
wypiekow, Twojej milosci, tego jak sie cieszylas z naszych sukcesow i jak
pocieszalas, gdy cos szlo nie tak.Brakuje mi Ciebie Babciu...
Gdy odchodzilas, pytalas o mnie i swoja nowonarodzona prawnusie...a ja nie
moglam wtedy do Ciebie przyjechac, nie moglam byc na pogrzebie...to chyba
dlatego tak ciezko mi sie pogodzic z Twoim odejsciem, bo tak naprawde nie
moglam sie z Toba pozegnac. Ale zdazylas jeszcze zobaczyc nasza coreczke - tak
dobrze sie czulas tego dnia, nad podziw dobrze. Nawet trzeba Ci bylo
przypominac o morfinie, bo jakos tak mniej jej wtedy potrzebowalas.Zobaczylas
Natalke i chyba juz niczego od zycia nie oczekiwalas, chyba doszlas do
wniosku, ze teraz mozesz odejsc...i nagle z dnia na dzien czulas sie coraz
gorzej, coraz slabsza.
Tego dnia zdazylam nakarmic Mala i ululac ja do snu, chociaz dlugo nie chciala
zasnac. I ten telefon z wiadomoscia, ze Cie juz nie ma z nami, ze o 21.47
odeszlas. I niby wiedzialam, ze umierasz na raka, ze juz nie ma nadziei, a
mimo to, nie wierzylam, nie potrafilam, nie chcialam...
Gdy pediatra coreczki pozwolil nam na podroz z nia przez pol Polski,
pojechalismy do Ciebie na cmentarz. Wczesniej zajzelismy do rodzicow, a ja
czekalam az wyjdziesz z kuchni, gdzie lubilas siedziec w oknie, czekalam az
przyjdziesz i nas usciskasz. Nie przyszlas.Zaczelam sie rozgladac po calym
domu, ale Ciebie przeciez juz nie bylo...przeciez wiedzialam, ze nie zyjesz,
ale nie dopuszczalam tego do swiadomosci.
Babciu, ciezko jest zyc bez Ciebie, ale wiem, ze chcialabyc, abysmy sie nie
smucili, abysmy pamietali o Tobie i wspominali Cie z radoscia, a nie smutkiem.
Dziekuje Ci, Babciu, za wszystko, za to, ze takiej Babci jaka bylas TY, kazdy
by zazdroscil, kazdy chcialby miec taka wlasnie babcie. Mam tylko nadzieje, ze
tam gdzie jestes, jest Ci dobrze, ze jestes teraz z dziadkiem i wujkiem, i ze
jestes szczesliwa...Wierze, ze po smierci musi byc cos jeszcze, ze to nie
koniec, ze jest jakies "niebo"...