majda12
16.11.09, 19:53
mam synka /prawie 4 l/ za kazdym razem kedy mu sie cos nie udaje - beczy-tak
glosno i dlugo ze nie da rady go ignorowac.placze ze balon leci nie w ta
strone co on by chcial,ze kredka spadla, ze paska nie umie rozpiac...Caly
tydz. slysze ze chce isc w niedziele do babci Terski a w niedziele jak juz
idzemy do babci do on placze ze chce do babci Ewy.
probowalam go ignorowac,separowac, tlumaczyc ze sa rzeczy na ktore nie mamy
wplywu /np. w ktora str. poleci balon/ i uczyc /np.jak rozpziac pasek,zapiac
zamek/ ale to i tak nic nie daje.ja rozumie ze on sie denerwuje kiedy mu cos
nie wychodzi ale ten placz 100 razy na dzien wyprowadza mnie z rownowagi,nic
nie slysze tylko to "beczenie" wieczorem to juz jestem taka wkurzona ze
zapadlabym sie pod ziemie i juz na nic w ogole ne reaguje....mam dosc...co mam
zrobic????blagam o pomoc