nogi_z_waty
15.12.17, 22:41
Załóżmy, że dwoje ludzi spotyka się od pewnego czasu. W którym momencie można rozpocząć temat tzw. wyłączności, tj. zaproponować, że od tego momentu nie wchodzimy już w inne relacje romantyczne, czy też seksualne z innymi ludźmi?
Przyjaciółka (lat 33) spotykała się przez ok. 5 miesięcy z mężczyzną (34). Któregoś razu zapytała, czy można jego zdaniem uznać już, że to relacja wyłączna, gdyż na tym etapie takie są jej potrzeby. W odpowiedzi otrzymała mini-wykład o jej "konserwatywno-roszczeniowej" postawie, wywieraniu presji i nierealistycznych oczekiwaniach, "niedostosowanych do osób w tym przedziale wiekowym", że rozumie jej potrzeby, ale że dla niego to tempo nie do przyjęcia. Na dodatek dodał coś o inwestowaniu w siebie, hobby itp., że pomoże jej to "w regulowaniu potrzeby zawłaszczania drugiej osoby". Koleżanka mówi, że poczuła się w tamtym momencie, jakby pochodziła z innej epoki. Bardzo się przejęła i zaczęła zastanawiać, czy wszystko z nią ok, zważywszy na to ze facet z zawodu jest... psychologiem. Dla mnie ta historia to jakiś kosmos, ale może to po prostu "obraz naszych czasów"?
Jak sądzicie?