anetam1984
21.02.19, 02:01
Syn ma angine. Juz nie goraczkuje, gardlo tez boli mniej, ale strasznie chrapie. Nigdy wczesniej nie chrapal, a teraz parkocze jak nie wiem. Klade go wysoko na poduszkach, na boku, ale to nic nie daje. Przez to spi niespokojnie i czasami sie przebudzi z odruchem wymiotnym. Mam wrazenie jakby mu katar gdzies gleboko zalegal, za dnia jak mowi to jakby mial nos zapchany. Psiukam mu do nosa sol morska, na noc wpuscilam mu Otrivin, ale nic nie lepiej. Dodam, ze na krotko przed zachorwaniem zaczelismy brac Fanipos, bo juz chyba leszczyna i olsza zaczely pylic i lecialo mu z nosa, a Jovesto nie za bardzo sobie daje rade. Bierze tez od kilku miesiecy Singulair. Od czego moze byc to chrapanie? Spuchniete migdaly, czy jednak katar gdzies gleboko tkwiacy? A jesli migdaly to po jakim czasie one sie zaczynaja obkurczac?