Dodaj do ulubionych

Obiektywnie, proszę

31.03.11, 07:50
Podpisuję się pod tym obiema rękami. Pracuję od 5 do 19 ( prowadzę sklep spożywczy ). Wracając do domu robię zakupy. Potem z dziećmi pogadać, pranie wstawić - poprzednie uprasować, obiad na jutro przygotować no i z mężem parę słów zamienić.
Nie marudzę, że mi źle. Skończymy ze stereotypem kobiety kury domowej, wiecznie umęczonej życiem przy garach. Nie podoba się siedzenie w domu? To do pracy jazda zarobić na emeryturę. Jak zaczną płacić świadczenia za siedzenie w domu, to po jaką cholerę ja pracuję?
Obserwuj wątek
    • kajusieczka Re: Obiektywnie, proszę 31.03.11, 09:57
      Moim zdaniem emerytury nie powinny być jakieś dodatkowe, ale pracujący małżonek powinien połowę składek oddawać niepracującemu, a nawet pomijając zatrudnienie, małżeństwa powinny mieć składki po połowie nie ważne które ile zarabia. Istnieje wspólnota majątkowa, ale nie dotyczy ona jednego - składek a potem emerytur. Po zmianie systemu, że każdy dostaje tyle emerytury ile odłożył jest to wyjątkowo niesprawiedliwe i niekorzystne dla kobiet, bo one zarabiają mniej i mają przerwę na dzieci, ale wyjątkowo niekorzystne dla niepracujących zawodowo kobiet.
      • asiunia311 Re: Obiektywnie, proszę 31.03.11, 12:09
        Ale skoro dana osoba nie pracuje yawodowo i poyostaje na utryzmaniu współmałżonka, to znaczy, że ją na to stać? Ewentualnie, niech małżonek płaci takiej osobie składki. Kobiety mają mniejsze emerytury? Zgadza się - jednym z czynników obniżających je jest wczesne przechodzenie na emeryturę. 60 lat to stanowczo za mało, aby przestać pracować zawodowo i mieć godziwą emeryturę. A jeśli tylko ktoś nieśmiało podniesie kwestię podwyższenia wieku emerytalnego, to płacz i lament, że krzywda się dzieje. Na szczęście, już za nie całkiem odległy okres czasu, ta ewentualność będzie koniecznością.
      • rydzyk_fizyk Re: Obiektywnie, proszę 31.03.11, 20:05
        Istnieje wspólnota majątkowa, ale nie dotyczy ona jednego - składek a potem emerytur.

        Składki również się dzieli w ramach podziału majątku wspólnego po rozwodzie.
        • kajusieczka Re: Obiektywnie, proszę 01.04.11, 20:58
          rydzyk_fizyk napisał:

          > Istnieje wspólnota majątkowa, ale nie dotyczy ona jednego - składek a potem
          > emerytur.

          >
          > Składki również się dzieli w ramach podziału majątku wspólnego po rozwodzie.

          To nie do końca prawda. Podziałowi podlegają składki na OFE, natomiast te na ZUS nie. W przypadku rozwodu mniej zarabiający małżonek nie dostanie z ZUS nic, w przypadku śmierci dostanie część pieniędzy w formie renty rodzinnej, ale tylko pod pewnymi warunkami (wychowuje małoletnie dzieci, jest niezdolna do pracy zawodowej itp.).
          Gdyby konta emerytalne małżeństw były wspólne i w każdej chwili trwania małżeństwa pozostający w związku miał prawo do połowy zgromadzonych środków sprawa byłaby sprawiedliwa i prosta.
      • yenna_m Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 12:09
        alez dokladnie!
        jesli ja nie pracuje - to niech przysluguje mi polowa emerytury mojego meza za czas mojego przebywania w domu z naszymi wspolnymi dziecmi
        i niech przysluguje mi ta polowa niezaleznie od tego, czy nadal potem sobie bedziemy razem zyc dlugo i szczesliwie, czy tez zakonczymy wspolprace na sali sądowej

        mysle, ze kobietom pozostajacym w domu takie rozwiazanie by sie spodobalo
        nikt nie wyciaga reki do panstwa po kase
        wystarczy, ze wyciagnie po to, co mu sie od wlasnego prywatnego malzonka nalezy za trud wlozony w prace w domu i w wychowywanie wspolnych dzieci ;)
        (bo nie czarujmy sie - sytuacja, gdy kobieta jest w domu z dziecmi jest WYGODNA dla wielu mezczyzn - pod warunkiem oczywiscie, ze sa w stanie utrzymac dom)
    • sid-the-sloth Re: Obiektywnie, proszę 31.03.11, 20:11
      A co robią partnerzy takich pań, kiedy one wracają do domu i cały oporządzają? Bo rozumiem, że niekoniecznie są skorzy do uczestniczenia w obowiązkach domowych? Nie ma to jak być męczennicą, ale taka chociaż będzie miała prawo do emerytury. Wprawdzie tylko za jeden etat, ale zawsze coś.
    • antrejka Re: Obiektywnie, proszę 31.03.11, 22:27
      No i wtedy kobiety, które pracują i oprócz tego wykonują prace domowe powinny dostawać podwójną emeryturę! Sama wychowuję dziecko, pracuję i utrzymuję dom. Dlaczego mam płacić na emeryturę żon mężczyzn, których stać na posiadanie niepracującej żony?! Niech mąż ją ubezpiecza!
    • berta-live Obiektywnie, proszę 01.04.11, 03:39
      Też się zastanawiam co te kobiety niepracujące robią całymi dniami, skoro w dobie AGD, środków czystości, jednorazówek, przetworzonej żywności i stołowania się poza domem, niemnących się materiałów, ceramiki i paneli pokrytych antystatycznymi materiałami, i innych nowinek technologicznych, pracy w domu jest może godzinę, góra dwie dziennie. A i to wtedy, kiedy ktoś jest pedantem.

      Chyba, że ktoś jest proekologicznym pedantem. I musi mieć laboratoryjną czystość w domu przy użyciu szczotki ryżowej, piasku i gorącej wody. I do tego 3 daniowy obiad z własnych produktów rolno-hodowlanych. Tylko, że wtedy taka osoba już nie jest kurą domową, tylko właścicielką ekologicznego gospodarstwa rolno-hodowlanego.
      • kirkunia Re: Obiektywnie, proszę 01.04.11, 12:21
        Zgadzam się!!!
        Wychodzę do pracy o 7.00, wracam z reguły koło 19.00. W pozostałym czasie zjadamy z córką obiadokolację, sprzątniemy, zrobimy pranie, co jakiś czas prasowanie. Zajmiemy się domowymi zwierzakami. Oczywiscie większe porzadki robi się w weekendy, niemniej dom prowadzony jest na "uczciwym" poziomie, a jeszcze starcza nam czasu na rozmowę (czasem przy "robocie" :) ), ksiażkę, film, spotkanie z przyjaciółmi raz na jakis czas.

        Czytam te wyliczenia że kobieta domowa spedza dziennie na pracach domowych po 7h i nie mogę wyjść z podziwu: codziennie szmateczką każdą szklankę wyciera czy robi codziennie po 100 pierogów. Jak czytam, że na przyrzadzanie jedzenia poświeca dziennie po 3h, to tak sobie myślę: czy ona ten garnek to w ręce trzyma nad ogniem? Przecież obiad się nastawia, a potem się gotuje sam, tylko się sprawdza czy sie nie pali???

      • lulu_oi Re: Obiektywnie, proszę 02.04.11, 12:39
        Od kiedy 20 lat temu poszła na urlop wychowawczy, moja mama jest całoetetową panią domu. Jej dzień wyglada nastepująco:

        -Wstaje przed ósmą, myje się, idzie do kuchni i karmi koty. Sprząta z blatów okruszki, zostawione poprzedniego wieczora, których w sztucznym świetle nie bylo widać. Parzy herbatę, czyta gazetę, słucha radia, ogląda telewizję, je śniadanie. Ok. 10:00 wychodzi po zakupy. Odwiedza trzy różne spożywczaki, w sumie zajmuje jej to godzinę.
        -Po powrocie układa kupione produkty na półkach, znowu karmi koty, sprząta zabłąkane okruszki, nastawia pranie/zmywa/odkurza pogłogi. Ogląda telewizję. Nastawia obiad i idzie ogladać telewizję. W sezonie - pracuje w ogródku: przycina odstajace gałazki, czasem sadzi kwiaty, tam zawsze znajdzie sie coś do zrobienia.
        -ok. 14, gdy obiad jest już gotowy, można wyłączyć gaz pod garnkiem i spokojnie pooglądać TV. Ok. 15:00 rodzice jedzą obiad, a po obiedzie - ogladają telewizję.

        Podłogę w kuchni zmywa czasem i 3 razy dziennie, co drugi dzień zamiata cały dom, a co drugi - odkurza, od strychu po piwnicę. Schody zamiata nawet w niedzielę. Obiady gotuje nieskomplikowane, jednodaniowe, często z półproduktów - więc ma wiecej czasu na sprzątanie.

        Generalnie - to jest totalne wariactwo i trudno mi zrozumieć, że w ten sposob można zapełniać sobie czas. Babcia, żeby ugotować rosół musiała zarżnąc kurę, wypatroszyć ją, przynieść wody ze studni, napalić w piecu i pilnować, żeby nie wygasło - a to wszystko jednocześnie pilnując trójki dzieci. Dzisiaj jest inaczej (chyba, że rzeczywiście - ktoś mieszka na wsi i prowadzi tradycyjne/ekologiczne gospodarstwo).
        • hermina5 Re: Obiektywnie, proszę 02.04.11, 13:10
          Ok, tylko do tych kobiet trzeba sobie dodać często gesto trójkę dzieci w wieku 0-5 lat i juz sprawa wygląda trochę inaczej. Zazwyczaj kobiety, ktore nie pracują, nie pracują, bo maja dzieci i nei stać ich na wariant - zapieprzam na kasie, praca z kasy idzie na przedszkole dla starszego i złobek dla młodszego. Nie kazdy ma bbabcie.

          A tak poza tym, jak czytam wasze wpisy to wariant 8 rano-19+ kierat w domu ( wszystko z dzieckiem JEDNYM) robię ja sama jest wg was idealny. No super!
          • przeciwcialo Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 10:30
            Przy np dwójce- trojce małych dzieci czy w wieku wczesnoszkolnym jest co robic. Potem gdy dzieci coraz samodzielniejsze jest tych obowiązków mniej.
          • gladys_g Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 13:58
            Taaa matka-polka, kobieta-stachanowiec, model wiecznie żywy. Uchetana z siatami i workami pod oczami i jeszcze uważa że tak ma być, bo matka uchetana w kolejkach a babka uchetana na traktorze.
      • eilian Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 20:41
        berta-live napisała:

        > Też się zastanawiam co te kobiety niepracujące robią całymi dniami, skoro w dob
        > ie AGD, środków czystości, jednorazówek, przetworzonej żywności i stołowania si
        > ę poza domem, niemnących się materiałów, ceramiki i paneli pokrytych antystatyc
        > znymi materiałami, i innych nowinek technologicznych, pracy w domu jest może g
        > odzinę, góra dwie dziennie. A i to wtedy, kiedy ktoś jest pedantem.

        Że co proszę?! Godzinę to mi zabiera zwykłe ogarnięcie domu rano, a gdzie gotowanie (gotowców nie stosuję), prasowanie, sprzątanie. I nie, nie jestem powolna, ani przesadnie pedantyczna.
        Albo więc pierdzielisz od rzeczy, albo wszystko robi za Ciebie mamusia, albo jesteś syfiarą po prostu.
    • sarahsarah Re: Obiektywnie, proszę 02.04.11, 16:40
      tak, bo prawdziwa emancypacja polega na tym, ze kobieta caly dzien zapierdziela w pracy zawodowej, wraca do domu o 19 i zapierdziela w domu, przy czym kluczowe "nie robi z siebie meczennicy i sie nie uzala nad soba", wtedy jest wyemancypowana, bo jak sie zacznie uzalac to juz nie jest, wiec kierat zawodowo-domowy znosi pogodnie z usmiechem na ustach, na koniec dnia zamiena z mezem slowko, a moze nawet uprawia zadowolona z nim seks, z mezem ktory przepraszam co robi, wtedy kiedy ona po pracy odrabia z dziecmi lekcje, wstawia pranie i obiad na nastepny dzien???
      • elizabeth7 Re: Obiektywnie, proszę 02.04.11, 20:36
        Nie, spora czesc kobiet dzieli prace domowe z mezem. Mezowie odwoza i odbieraja dzieci z przedszkoli i szkol, robia zakupy, pomagaja dzieciom w lekcjach, czesto sprzataja i gotuja, spedzaja z dziecmi wolny czas. Znam takich ktorzy i okna umyja.
        W normalnych rodzinach faceci doceniaja to, ze zona pracuje i nie tylko na nim spoczywa finasowa odpowiedzialnosc za rodzine. W dzisiejszych czasach prace stracic latwo a zyc za cos trzeba.
        Mezczyznie do glowy by nie przyszlo, ze za robienie zakupow dla wlasnej rodziny czy ugotowanie zupy dzieciom nalezy mu sie zaplata.
        • hermina5 Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 11:08
          > Nie, spora czesc kobiet dzieli prace domowe z mezem.

          We wpisach w tym watku NIGDZIE nie pojawia sie podział- wszędzie robię to ja, ja , ja , po pracy . Męzczyzna w ogóle się nie pojawia jako wymieniona postać.

          zisiejszych czasach prace str
          > acic latwo a zyc za cos trzeba.

          I dlatego kobiecie majacej dwojkę, trójkę małych dzieci, nie opłaca się isc do pracy za 1200 zł. Zgadnij dlaczego?
          • hanalui Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 11:45
            hermina5 napisała:

            > I dlatego kobiecie majacej dwojkę, trójkę małych dzieci, nie opłaca się isc do
            > pracy za 1200 zł. Zgadnij dlaczego?

            Ale dlaczego ta co zarabia np 2tys i ma 2-3 dzieci za których opiekę płaci ma jeszcze płacić tej co się nie opłaca? Przecież jej tez się zacznie nie opłacać. To kto będzie płacić?
            • yenna_m Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 12:13
              ale nikt nie kaze placic (i na razie nie placi)
              natomiast przyznanie prawa do emerytury wlasnego meza to byloby bardzo dobre rozwiazanie
              nie placilabys ty, tylko maz szanownej malzonki (coz, prywatne wygodnictwo kosztuje ;) )
    • yenna_m Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 12:06
      Przeklejam swoje zdanie nakreslone szybciorem na emamie


      a sorry, myslalam o liscie ze wczorajszych WO a nie tym starym wink
      ten stary - to temat oklempany jak swiat i preferujacy miejsce kobiety za biurkiem a potem przy scierze wink
      a potem panie szanowne sie dziwia, ze nastawienie spoleczne jest takie, ze ona musi byc superłumen ;) i szpanowac majtasami nalozonymi na rajstopy i pelerynką ze zgrabnie wyszytym logo w postaci miotelki oraz biureczka ;)

      ciekawe, jaki bylby odzew, gdyby pojawil sie taki list:

      "Po przyjściu z pracy wykonuję więc te wszystkie czynności, na które ludzie pozostający w domu mają 8-10 godzin więcej. I co? I nic

      Przeczytałem artykuł profesor Środy 'Żłobkowy atak na rodzinę' o sytuacji rodzicow i mimo że najczęściej dzielę jej poglądy, poczułem irytację. Wzbudza ją pojawiająca się od długiego czasu gloryfikacja rodzicow zajmujących się domem, jedynie domem. Pracuję na stresującym, ale dobrze opłacanym stanowisku. Mój dom też wymaga sprzątania, prania, zmywania, gotowania. Po przyjściu z pracy wykonuję więc te wszystkie czynności, na które osoby pozostające w domu mają 8-10 godzin więcej. I co? I nic. Nie skarżę się i nie wymagam za to dodatkowej pensji czy emerytury. Może powinnienem? Bo mój dom jest czysty, dzieci mają odrobione lekcje... Jeżeli więc mamy takie same wyniki, to powinniśmy wymagać równego wynagrodzenia. Nie wiem, kto miałby płacić takie wynagrodzenie, bo jeżeli moje składki ZUS, które płacę już za mnóstwo różnych osób, miałyby iść jeszcze na emerytury pań, które zostają w domach, to gdzie tu sprawiedliwość? Czy taka postawa nie zachęci do pozostawania na garnuszkach podatników większej liczby kobiet, które mogłyby pracować?

      Reasumując, proszę o więcej obiektywności w opisach 'umęczonej' grupy społecznej, jaką są rodzice pozostający w domach. Każdy z nas ma domowe obowiązki i to, że je wykonuje, to nie wyczyn. Czy trzeba narzekać na góry prasowania, które zabierają kilka godzin dziennie, zamiast dokładniej wywiesić pranie albo spać na niewyprasowanym prześcieradle? Przykłady ułatwiania życia mogłbym mnożyć..."

      jaki bohater, co nie? ;)
      kazda o takim marzylaby, nie?
      a kobieta wracajaca do domu z pracy z jezorem na brodzie, lapiaca za sciere, druga reka mieszajaca w garnku i rozszczepiajaca swoja jazn miedzy czynnosciami domowymi a aktywnym sluchaniem co u dziecka i pomoca w jakims beznadziejnie trudnym zadaniu domowym to po prostu szara codziennosc. Zadne bohaterstwo dnia powszedniego, tylko chleb ciedzienny. Malo tego - w dodatku kobiety same sa na tyle glupie, ze idac do pracy i grajac przodownika pracy (biorac na barki de facto po dwa-trzy etaty) umniejszaja przy tym swoje zaslugi ;)

      A gdzie dbanie o dobry PR?
      No przeciez przy takim podejsciu to zaden chlop ani wredna tesciowa ;) (a tym bardziej wredna tesciowa, skoro kobiety maja takie wymagajania wobec siebie) nie uszanuje tego codziennego trudu.

      Ale to tak miedzy nami kobietami-cyborgami...;)
    • gladys_g Obiektywnie, proszę 03.04.11, 13:53
      Ależ to kwestia umowy społecznej i tego, co jest aktualnie potrzebne. Jeśli państwo ma problem z dzietnością i chce, żeby więcej niż 2 dzieci rodziły kobiety wykształcone i zarabiające jakieś przyzwoite pieniądze - to państwo te kobiety powinno do tego zachęcić. I żłobkami i ulgami podatkowymi i płatnymi urlopami wychowawczymi (w jakiejś istotnej wysokości - choćby 80% zarobków przed ciążą). I wtedy owszem, podatnicy zapłacą paniom za luksus siedzenia w domu i wychowywania dzieci a panie owszem, z tego luksusu chętnie skorzystają. A może i panowie? Płatny wychowawczy dla tatusia to też piękna perspektywa i owszem, zachęcająca do przemyślenia kwestii ilości dzieci.
      Jeśli państwu zależy na tym, by rozmnażali się biedni i głupi - ależ proszę bardzo - miejmy becikowe, które nawet na wózek nie wystarczy ale za które można pić przez dwa tygodnie.

      Natomiast jeśli państwo pozostawia tę kwestię i jej koszt na barkach kobiet - no to nie dziwmy się, proszę państwa, że kobiety podejmują takie decyzje jakie podejmują. Że rodzą jedno dziecko lub wcale. Jeśli decydują się na dwójkę lub więcej dzieci i to znaczy że koszt tej decyzji ponoszą same, to znaczy że je stać i jakiekolwiek pomysły faktycznie prorodzinne by tego nie zmieniły. A jeśli uważamy, że roszczeniowym babom nic się za siedzenie w domu z dzieciakami nie należy - to uprzejmie proszę o odczepienie się od kwestii małej ilości narodzin i wielkiego problemu niewielkiej dzietności. Skoro nie jesteśmy chętni zainwestować w realne rozwiązywanie problemu, to miejmy jaja przyznać że ten problem widocznie nie jest tak wielki. I nie obwiniajmy kobiet, że w czynie społecznym nie zubożają się dobrowolnie po to, by o ułamek promila podnieść wskaźniki.
      • eliszka25 Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 14:22
        no to ja powiem, co robi mama "siedzaca" w domu z dziecmi. otoz roznica moje panie polega na tym, ze ta mama MA POD OPIEKA JESZCZE KILKORO MALYCH DZIECI.

        kobieta, ktora iles tam godzin spedza w pracy, w tym czasie nie zajmuje sie dziecmi. ba, te dzieci nie sa w domu, tylko np. w przedszkolu, w szkole, wiec w tym czasie nie nabrudza, nie rozleja zupy, nie przyniosa gory blota na butach, nie trzeba ugotowac im obiadu, nie trzeba po tym obiedzie posprzatac itp. jak dzieci caly dzien w domu nie ma, to odchodzi bardzo duzo czynnosci z tym zwiazanych. po prostu nie ma tyle pracy.

        ja zdecydowalam sie swiadomie na bycie w domu z dziecmi. mieszkam w szwajcarii i tutaj nie ma takiego systemu zlobkow i przedszkoli, jak w polsce. tu gdzie mieszkam przedszkole zaczynaja dzieci w wieku 5 lat i wiekszosc mam po prostu nie ma wyjscia, musi zostac w domu, bo ktos tymi dziecmi musi sie zajac.

        ja czasem musze odkurzac 3 razy dziennie, bo np. mlodszy podczas obiadu porozsypywal ryz wokol stolu, pozniej rozsypal i podeptal chrupki, albo jak dzis rano, zrzucil ze stolu pudelko po chrupkim pieczywie i wszystkie okruchy rozprysnely sie po calym pokoju. jak sie ma dzieci caly dzien w domu, to nie wystarczy porozmawiac z nimi godzinke wieczorem i ugotowac obiadokolacje. trzeba sie nimi zajmowac caly dzien. w tym samym czasie gotujac dla nich obiad, robiac pranie, odkurzajac itp.

        zeby nie bylo niedomowien, to ja nie mam do nikogo o nic pretensji. ciesze sie, ze moge spedzic te lata z dziecmi i ze nas na to stac. to byl nasz wspolny, swiadomy wybor i nie uwazam, ze jestem przez to od kogos lepsza czy gorsza. no i bez obaw, nie wyciagam reki po czyjes skladki zus. tutaj system jest taki, ze niepracujaca zona ma naliczana emeryture ze skladek pracujacego meza. nawet, jesli juz nigdy nie pojde do pracy, to i tak emeryture dostane. niewielka, ale jak dolozyc do tego emeryture meza, nie bedzie zle. a jak zostane calkiem sama, to starczy mi na dom starcow.

        nie robie z siebie ani bohaterki, ani meczennicy. bycie w domu z dziecmi, to po prostu kolejny etap w zyciu. z pewnoscia przejsciowy.
        • eliszka25 Re: Obiektywnie, proszę 03.04.11, 14:24
          no i zapomnialam jeszcze dodac, ze nie uwazam, ze kobieta pracujaca, ktorej dzieci chodza do przedszkola, nie ma w domu nic do roboty :-). po prostu jak dzieci sa w domu, to trzeba sie nimi zajac, a jak sa w przedszkolu, to nie trzeba. ot i cala roznica.
    • lilka69 posmialam sie po tym artykule 03.04.11, 20:21
      paniusia pisze , ze dobrze zarabia...cha cha! jak ktos dobrze zarabia to go stac na pania do sprzatania. gucio zarabia i jeszcze tyra na pol etatu w domu lecz ideoloie dorabia co zreszta na forum jest tez obecne.
      • shellerka Re: posmialam sie po tym artykule 04.04.11, 15:53
        liluś kochana dokładnie! dokładnie!
    • deodyma Re: Obiektywnie, proszę 04.04.11, 11:27

      irish10 napisała:

      > Podpisuję się pod tym obiema rękami. Pracuję od 5 do 19 ( prowadzę sklep spożyw
      > czy ).



      ale w jaki sposob go "prowadzisz"?
      siedziesz na zapleczu i dogladasz interesu, przy okazji opierniczajac pracownikow, czy tez stoisz za lada te 14 godz i zapierdzielajac na rowni z nimi?
      inaczej bys spiewala, gdybys pracowala przez 14 godz i wracala z pracy umordowana, niczym nieboskie stworzenie i musialabys zajac sie domem i dziecmi:D
      a kto przez ten czas zajmuje sie dzieciakami?
      babcie, opiekunki?
      przeciez przez 14 godz dzieciakami sie nie zajmujesz a jak tylko dogladasz interesu przez 14 godz, to sie nie narobisz.
      • irish10 Re: Obiektywnie, proszę 05.04.11, 14:45
        Prowadzę w taki sposób, że stoję za ladą i obsługuję klientów. Jedno dziecko chodzi do szkoły, drugie do przedszkola.
        Wstaję o 4 rano, jadę na giełdę po świeże towary. Po 5 muszę byc już w sklepie, przyjąć pieczywo i soki Marwitu. Stoję za ladą do 19. Zamykam idę do domu wstawiam pranie/prasuję już uprane. Co 2 dzień gotuję zupę dla dzieciaków. Obiady jedzą w szkołach ale zupę lubią :) Co się dzieje z dziećmi jak przyjdą zr szkoły/przedszkola? Starszy sam czeka na mnie w domu, młodszego mąż odbiera z przedszkola po 16. W domu daje im zupę i odrabia lekcje/bawi się. Wracam ja i ogarniam dom....Nareszcie kładę się spać..

        Wyczerpująca odpowiedź?

        PS. Jadem jakimś od Ciebie trąci. Wyluzuj.
    • shellerka Re: Obiektywnie, proszę 04.04.11, 15:47
      czytałam ten list i mam dość mieszane uczucia.
      po pierwsze, mimo że "siedzę" w domu z dziećmi, zgadzam się z autorką listu, że nie powinno się gloryfikować tego pozostawania w domu. tzn. może gloryfikowanie to złe słowo. po prostu nie znoszę, kiedy jakaś kura domowa narzeka, jak to ciężko ma, jak to mąż nie pomaga, jak to ona zmęczona, umęczona i w ogóle jak ma źle.
      dla mnie to oczywiste, że będąc w domu, a nie 8 godzin w pracy, mogę po pierwsze spędzić czas z dziećmi, a po drugie ogarnąć chałupę, czy nawet ugotować obiad dzieciom, a w porywach mężowi. i na co tu narzekać? na to, ze mam taką możliwość?

      natomiast nie podoba mi się arogancki ton autorki listu i pogarda dla gospodyń domowych. ze swojej strony mogę jedynie współczuć autorce, że będąc na tym swoim jakże wysokim stanowisku, zarabiając satysfakcjonujące kwoty, nie pomyślała o tym, żeby ułatwić sobie życie i wynając kogoś do pomocy, kto wyręczyłby ją w tym kieracie. bo ja już szczerze mówiąc sobie nie wyobrażam, że miałabym zapierdzielać po 8-10 godzin dziennie, pędzić do domu i sprzątać, czy gotować.

      co do emerytur... dopóki jestem na urlopie wychowawczym liczy mi się chociaż staż pracy do tej emerytury. natomiast nie obraziłabym się, gdyby tzw. zasiłek wychowawczy nie był przyznawany dla najuboższych, ale każdej matce, która decyduje się odciążyć trochę spaczony system przedszkolno żłobkowy i "poświęcić" swoje lata świetności zawodowej na rzecz tego co w życiu równie ważne czyli taaaak! dzieci! rodziny!

      emerytura? w pupie mam emeryture. która obojętnie czy pracuję, czy nie będzie śmiesznie niska i więcej dla siebie zrobię robiąc coś dla siebie dziś, niż myśląc o tym, czy będzie mnie stać na leki za 50 lat.
    • anorektycznazdzira Re: Obiektywnie, proszę 05.04.11, 03:01
      Bardzo trafne uwagi. Zawsze mam takie wnioski z kolejnych awantur o emetyturki dla niepracujących. Mają mezów, których mocno odciąża, ujmuje obowiazków, a więc i ułatwia pracę zawodową niepracująca zona. Niech więc panowie ci uczciwie płacą składki. Przypominam, że kiedy dwoje pracuje, to DWOJE te składki płaci, czyli z domowego budżetu odpływają niejako "dwa komplety", dlaczego z innych domowych budżetów ma odpływać jeden a drugi mają sponsorować podatnicy?
      I pamiętajmy o singlach: oni też piorą, gotują, sprzątają- moze by im za to dopłacać? :P:P:P
    • ladyjm Re: Obiektywnie, proszę 07.04.11, 16:38
      w tych sprawach to nic sie u nas nie zmienia
    • julita165 Re: Obiektywnie, proszę 08.04.11, 12:27
      Oczywiście, że opłacanie z budżetu państwa pań zajmujących się wyłącznie domem to jest bzdura na kółkach jakich mało. Natomiast moim zdaniem należałoby stworzyć możliwość ubezpieczenia w ZUS ( chyba jednak taniej niż prywatne ubezpieczenia emerytalne ) także dla osób nie posiadających etatu czy innego tytułu ubezpieczenia. Jeśli jedno z małżonków nie pracuje zawodowo ale chcieliby ze swoich pieniędzy wpłacać składki do ZUS za oboje to nie widzę przeszkód, tylko pochwalić za zapobiegliwość. Obawiam się jednak, że baaardzo mało takich ludzi by się znalazło. Łatwo tylko wyciągać rączkę po socjal, a tym w istocie byłyby emerytury opłacane z budżetu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka