irish10
31.03.11, 07:50
Podpisuję się pod tym obiema rękami. Pracuję od 5 do 19 ( prowadzę sklep spożywczy ). Wracając do domu robię zakupy. Potem z dziećmi pogadać, pranie wstawić - poprzednie uprasować, obiad na jutro przygotować no i z mężem parę słów zamienić.
Nie marudzę, że mi źle. Skończymy ze stereotypem kobiety kury domowej, wiecznie umęczonej życiem przy garach. Nie podoba się siedzenie w domu? To do pracy jazda zarobić na emeryturę. Jak zaczną płacić świadczenia za siedzenie w domu, to po jaką cholerę ja pracuję?