diabollo
15.01.14, 21:12
Jedyną zasługą policji w walce z narkotykami jest to, że dragi stają się coraz bardziej trujące.
Jeśli kupimy piwo, w którym będzie pływało ścierwo myszy, to najpierw puścimy pawia, potem się wkurzymy, a na końcu sfotografujemy wszystko i wrzucimy na fejsbuka lub wyślemy do redakcji tabloidu.
Gdy kupimy wędlinkę z szarym futerkiem i resztkami niezmielonego szczurzego ogonka, to czym prędzej dymamy do sanepidu i robimy aferę. Tak samo w przypadku znalezienia w mące hodowli grubych i żywotnych larw, kapsla lub sznurka w chlebie czy kamyka w salcesonie.
Nieco ciekawiej robi się, gdy w zakupionym w aptece opakowaniu witaminy znajdzie się jakiś psychotrop albo inne świństwo zbijające ciśnienie. Wtedy robi się afera ogólnokrajowa, cała partia lekarstwa jest wycofywana z aptek, a ci, co zdążyli specyfik nabyć, mają jak w banku zwrot kaski w przypadku jego odniesienia. Mało tego, ten kto się pieprznął, idzie siedzieć, bo prokurator przecież nie odpuści. Państwo tak bowiem sobie wykombinowało, że musi dbać o to, aby obywatel nie był oszukiwany, a tym bardziej truty przez handlowca i producenta.
Jest jednak dziedzina, w której państwo działa w drugą stronę. Niemal przymusza do oszukiwania, a czasem wręcz do trucia. Tą działką są dragi – przez niekumatych zwane narkotykami.
Nikt nie wpadł na pomysł, aby opracować jakiekolwiek normy dla tej jakże popularnej grupy towarów. A to z tego prostego powodu, że jest nielegalna. Nielegalna, czyli ma jej nie być. Tymczasem jest. I to powszechnie.
Z jednej strony mamy amfetaminę, gdyż Polska jest dość znacznym producentem tego narkotyku w Europie, a z drugiej strony bardzo popularne u nas ziele konopi, którego plantacje są przez policjantów likwidowane niemal codziennie. Ponadto mamy do czynienia z importowaną z Ameryki Południowej kokainą oraz coraz mniej popularną heroiną. Dołóżmy do tego dostępne na każdej dyskotece tabletki extasy i będziemy mieli komplet.
Gdyby komuś wydawało się, że dragi są domeną ćpunów, to jest idiotą. Narkomani są dla dilerów minimalnym procentem klientów. Prochy i zioło kupują wszyscy. Od gimbusów po sędziów i prokuratorów.
A może właściwszym określeniem byłoby, że wydaje im się, że kupują dragi, bo to, co jest zawartością plastikowych torebek, to są jaja, a nie narkotyki.
Marysia z trwałą ondulacją
W latach 60. marihuana zawierała od 0,5 do 1 proc. THC, teraz plantatorzy sadzą krzaczki, które powinny zawierać nawet 14 proc. THC. Powinny. Problem jednak w tym, że zamiast tego zawierają z reguły coś innego.
Choćby brix, czyli środek spulchniający rosnącą jeszcze trawę. To, że został dodany, można rozpoznać po tym, że w trakcie palenia marihuana strzela, iskrzy się, popiół z jointa nie chce opadać i zamienia się w kamień, a z fifki trzeba go wydłubywać wykałaczką.
Aby zwiększyć ciężar, dilerzy często dodają do maryśki piasek - drobno starty w moździerzu. Co cwańsi handlowcy dosypują talk. Posypana nim marihuana sprawia dobre wrażenie. Susz, pomimo intensywnego zapachu, smakuje bardzo źle. A przy częstym paleniu talku może wystąpić pylica krzemowa.
Jeśli dilerowi nie chce się rozcierać piasku ani dymać po talk, sięga do szafki kuchennej i wyciąga cukier. Rozpuszcza go w wodzie i spryskuje zioło. Dzięki temu trawa może zyskać na wadze nawet do 20 proc. Dla konesera cukier jest jednak dość łatwy do wyczajenia. Zioło jest jakieś sztywne, ciężko się przypala, a joint przygasa. Jest niesmaczne, wręcz drapie w gardło. Nie wspominając już o tym, że palenie suszu z cukrem powoduje wydzielanie się rakotwórczych substancji, a w dodatku drobiny karmelu osadzają się w płucach.
Kolejnym wynalazkiem sprzedawców trawy jest chrzczenie zioła lakierem do włosów. Susz robi się ciężki, a kop po wypaleniu mocny. Tyle że paląc taką marihuanę, klient będzie odczuwał ostry ból gardła. I rzecz jasna nie ominie go kaszel spowodowany znajdującymi się w spalanym lakierze substancjami rakotwórczymi.
Ostatnio coraz częściej można zetknąć się z czymś, co występuje jako trawa, a ma z nią wspólną tylko substancję czynną, czyli THC - syntetyczną. Chemicy opracowali już metody wytwarzania kanabinoidów i spryskują nimi wszystko jak leci, z przyprawami kuchennymi włącznie.
CDN...