Dodaj do ulubionych

Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu.

16.02.11, 21:33
Dawno nie dostałam tak historycznie (?) w łeb. Zwiedzaliśmy dziś opactwo cystersów w Lubiążu. Ogrom, jakiego nigdy nie widziałam. Największe, nieczynne już, opactwo na świecie, drugi co do wielkości obiekt sakralny na świecie (po hiszpańskim Eskurialu). Mieści w sobie trzy Wawele (wiki podaje 2,5), hektary dachów, setki (ponad 300) sal. Ogrom. Nie wiedziałam, że coś tak bombastycznego mieści się w Polsce.
Kiedyś [przebogate miejsce, niemal państwo z latyfundiami od Noteci po Oświęcim, własną walutą, własnymi przedsiębiorstwami, w tym kopalnią złota, feudalizm niespotykanej wielkości. Wszystko za sprawa mariażu z księciami śląskimi: opatem był człowiek świecki- książe. Tak działa ubogi cysters.

Ale nie to mnie tak bardzo uderzyło. Uderzył mnie ogrom grabieży i dewastacji tego …czegoś. Najpierw Prusacy, którzy wyrzucili cystersów i zaczęli grabież posiadłości, potem II wojna, potem Rosjanie do 1948 r., potem państwo polskie, które bez żenady grabiło opactwo, wywożąc co się da do Warszawy, a dzieła dokończyli okoliczni mieszkańcy, którzy wyszabrowali, co się tylko dało wynieść. Nikt, ale to nikt, aż do lat 80-tych się tym nie zajął. Pozwolono, by taka wielkość, taka świetność, poszła w cholerę. Zostały tylko mury i dach- acz w dobrym stanie, jak na to, co się z tym działo. Dziś zawiaduje tym pewna fundacja, która prowadzi mozolne restaurację tego molocha. Odnowili dach i trzy sale i szukają sponsora strategicznego (pomysł: moloch konferencyjno-hotelowy dla japiszonów).
Gdyby to się trafiło Hiszpanom, Włochom, Niemcom czy Francuzom- byłaby zabytkowa perła. Polacy mają NIC. Dosłownie: śmierdzące mury.

Kłębią się myśli. To miejsce to węzeł historycznej niesprawiedliwości, brutalności i barbarzyństwa. Wielki feudalizm, bombastyczny styl i wielki upadek. A nad tym wszystkim właśnie barbarzyństwo. Trudne kwestie: państwo polskie a tzw. Ziemie Odzyskane – grabione do cna przez wszystkich i celowo „zapomniane”. A nad tym- jakaś sprawiedliwość dziejów? Taki ogrom, że mógł tylko upaść? Na pewno? Chichot historii? Przeżuwam to, dawno mnie nic tak nie uderzyło.

pl.wikipedia.org/wiki/Opactwo_Cysters%C3%B3w_w_Lubi%C4%85%C5%BCu
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 16.02.11, 23:17
      > Gdyby to się trafiło Hiszpanom, Włochom, Niemcom czy Francuzom- byłaby zabytkow
      > a perła. Polacy mają NIC. Dosłownie: śmierdzące mury.

      Chyba ci umknął drobny fakcik, że Francuzi czy tacy na przykład Włosi i Niemcy mieli troszeńkę inne koleje losów po 1945 r. A i przedtem także.

      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 07:07
        Nie umknęło, spokojnie. Niemniej, rzecz oszałamiająca.
        Co do tej historii- nikt nam nie kazał okradać samych siebie, prawda? Bo jak wyszli czerwoni, to zostało jeszcze ponoć duuuużo. Było co kraść. I kradli: samo państwo oraz jego "poddani". Ciebie to nie dziwi?
      • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:48
        > Chyba ci umknął drobny fakcik, że Francuzi czy tacy na przykład Włosi i Niemcy
        > mieli troszeńkę inne koleje losów po 1945 r. A i przedtem także.

        A Czesi?
        Od razu wyznam, że nie znam dobrze ani nawet powierzchownie tematu. Cóś takiego mi się tylko obiło o uszy, że mimo ustroju zabytki czeskie mają się znacząco lepiej niż polskie.
    • mamalgosia Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 10:22
      Zgadza się. W czasie różnych wakacyjnych wędrówek widziałam mnóstwo miejsc, z których można by zrobić europejskie perełki, a tam albo nie dzieje się nic (tylko trawa rośnie nadzwyczajnie), albo robi się dziwne rzeczy (jak np odnowienie tylko jednej ściany, bo potem brakło funduszy). Szkoda, naprawdę szkoda

      W Libiążu nigdy nie byłam
      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 10:56
        Warto pojechać, by zobaczyć to zmarnowanie szans na cokolwiek pozytywnego. Nie da sie nijak uciec od tego, że wykonczyliśmy ostatecznie to sami- my, Polacy. Rosjanie wyszli w 1948, owszem, zniszczywszy sporo, ale sporo też pozostawiwszy: ostatecznie do końca ich pobytu funkcjonował tam szpital. I przez 40 lat panstwo i jego obywatele pozwalali na dewastację do cna. Gdzie szacunek dla kultury, dla historii tej ziemii, gdzie świadomość zabytku? Zabytkowymi meblami palono w piecach albo budowano z nich zagrody dla bydła, rzeźby tłuczono, obrazami wykładano podlogi. Co zaradniejsi sprzedawali- do dziś co rusz odnajdywany jest jakiś obraz czy rzeźba- gdzieś w Warszawie czy Gdańsku.
        Wolno tak? A może rzecz ukryjemy, jak ukrywamy i inne rzeczy z naszej niechlubnej przeszłości. Najwygodniej jest o tym nie mówić...
        • lezbobimbo Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 12:45
          Och, Krezz, Krezzz Ty to rzeczywiscie jestes az tak naiwna czy lubisz celowo wprowadzac rozmówcow w emocjonalny blad?
          Opactwo JEST odrestaurowywane przez Polaków, nie wiem jak moglas przeoczyc kawal tekstu na Wikipedii o TERAZNIEJSZOSCI od roku 1989.
          Przepraszam forum, ale musze wkleic tu spory kawal rzeczywistosci, bo znowu Krezzz uwierzycie na slowo i bedziecie plakac wszyscy wspolnie ;)

          "Od 1989 prowadzone są intensywne prace renowacyjne lubiąskiego zespołu klasztornego, głównie dzięki staraniom wrocławskiej Fundacji Lubiąż. W roku 2000 zakończono wymianę dachów nad całym kompleksem.
          Od 1996 można zwiedzać najbardziej imponującą Salę Książęcą. (...) Sala ta uważana jest za jeden z najwybitniejszych zabytków śląskiego baroku. Odbywają się w niej wybrane koncerty corocznego Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans.
          Ukończono również renowację i udostępniono zwiedzającym refektarz opata oraz refektarz letni (2005). W chwili obecnej (wrzesień 2009) trwają prace konserwatorskie nad ostatnią wielką salą reprezentacyjną pałacu – biblioteką opata. Udostępniono także były kościół Najświętszej Marii Panny (niestety, z ubogim wyposażeniem). W całości obiekt można zwiedzać w drugi weekend maja każdego roku w trakcie Nocy Muzeów.
          Od roku 1998 Fundacja Lubiąż wraz z Agencją Artystyczną JEDYNKA z Wrocławia organizuje w drugi weekend maja cykliczne imprezy pod nazwą "Korso Pałacowe", w czasie których można zwiedzać zamknięte na co dzień sale, podziemia klasztorne, strychy oraz inne obiekty znajdujące się w renowacji.
          Od 2001 roku na terenie Opactwa odbywa się Slot art festiwal.
          Fundacja Lubiąż planuje również rozbudowę turystycznych atrakcji tej miejscowości, m.in. zamierza w przyszłości zbudować amfiteatr i bazę kajakową. Od czterech lat odbywa się tu festiwal muzyki elektronicznej Tunnel Electrocity.
          Od kilku lat dzięki współpracy Fundacji Lubiąż z Muzeum Dom Śląski (Haus Schlesien) w Königswinter w opactwie odbywają się wystawy poświęcone historii, kulturze i różnym przejawom życia mieszkańców Śląska.
          W 1997 roku ten Zespół Klasztorny odwiedził Michael Jackson."


          No i co, Krezzz? Gdzie to spychanie pod dywan niechlubnej przyszlosci i totalne zapuszczenie, he? Coroczne koncerty, festiwale, turysci, zwiedzanie, noce muzeów, wymienione dachy. Plany wybudowania amfiteatru na przyszlosc. Nawet Jacko tam brylowal, ale nie, Krezzz wymyslila sobie powrót do przeszlosci.

          I przez 40 la
          > t panstwo i jego obywatele pozwalali na dewastację do cna

          Masz zal do PRLu? Musze Cie rozczarowac, ale ten ustrój minal 22 lata temu, Armii Czerwonej tez tam dawno nie ma.
          Lubisz wywazac otwarte drzwi i plakac nad rozlanym mlekiem sowieckim? Placzesz nad nieaktualnymi informacjami.
          TERAZ Polacy staraja sie to opactwo odrestaurowywac, tylko tego nie uwzgledniasz, bo nie mialabys nad czym ronic perel slóz Twoich, co?

          >Gdzie szacunek dla kultury, dla historii tej ziemii, gdzie świadomość zabytku?

          Zapomnialas jeszcze dodac "gdzie byli rodzice" :P
          TERAZ Polacy maja szacunek i swiadomosc tego zabytku i odrestaurowywuja opactwo caly czas. Obiekt jest wielki, wiec duzo to jeszcze czasu i funduszy zajmie, ale juz mozna dawno to zwiedzac i cieszyc sie slunskim barokiem oraz koncertami i festiwalami tamze.
          Zapytam Cie tak samo - gdzie ta dewastacja, gdzie smierdzace mury?

          > Wolno tak? A może rzecz ukryjemy, jak ukrywamy i inne rzeczy z naszej niechlubn
          > ej przeszłości. Najwygodniej jest o tym nie mówić...

          Najwygodniej to Tobie plakac nad czyms, co jest PRZESZLOSCIA, bo terazniejszosc taka normalna i nudna.. Polacy odbudowuja cos teraz, nie da sie nad tym lamentowac, to sie nie sprzeda, co? To Krezzz sobie porozdziera retoryczne szaty nad dewastacjami z czasów sowieckich.
          Jak chcesz koniecznie biadac nad nadal nie naprawionymi dewastacjami z czasów perelowskich i hitlerowskich, to zadbaj o polskie synagogi. Przy synagogach i zniszczonych kirkutach mamy sie rzeczywiscie nadal czego wstydzic jako wandale, barbarzyncy i antysemici. Nie dosc, ze malo która synagoga w ogole przetrwala druga wojne i pozniejsze dewastacje perelowskie, to do dzisiaj nieliczne, uratowane obiekty sa nadal podpalane, okradane oraz obsmarowywane swastykami przez polskich nazistów.
          Na budowanie i pozlacanie kolejnych kosciolów, na swiatynie opacznosci, na Swiebodzineiro czy na poniemieckie opactwo barokowe z mumiami piastowskimi to oczywiscie znajda sie fundusze, ale zeby postawic przy resztce synagogi strazników to jakos dziwnie pieniedzy nie ma a nie ma. Dewastowane sa tez stare cmentarze poniemieckie oraz zapuszczone groby zolnierzy czerwonoarmijnych, którzy polegli walczac z hitlerowcami o ziemie, na ktorych sobie teraz radosnie bydlimy.
          Tutaj mozesz i powinnas jak najbardziej trabic na alarm, Krezz. Przekonaj prosze przecietnych Polaków oraz polskich decydentów, ze zabytki po Zydach oraz po innych mniejszosciach narodowych to tez zabytki i nasze dziedzictwo kulturowe. Wychowaj przecietnych Polaków, zeby wreszcie do nich doszlo, ze co "niepolskie" nie bylo niczyje.
          • krezzzz100 Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 12:55
            Och, Lez, Lez, aleś Ty nieczytata albo rozmyślnie wprowadzająca czytelników w błąd. Napisałam o tym- o, tu:
            "Nikt, ale to nikt, aż do lat 80-tych się tym nie zajął. Pozwolono, by taka wielkość, taka świetność, poszła w cholerę. Zostały tylko mury i dach- acz w dobrym stanie, jak na to, co się z tym działo. Dziś zawiaduje tym pewna fundacja, która prowadzi mozolne restaurację tego molocha. Odnowili dach i trzy sale i szukają sponsora strategicznego (pomysł: moloch konferencyjno-hotelowy dla japiszonów)".
            W dodatku link dałam, byś mogła poszerzyć wiedzę choćby na poziomie wiki.

            Płakać nie musisz ani w żaden inny sposób zajmować się tym problemem. Ale nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem nie musisz się obnosić.
            • lezbobimbo Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 13:27
              krezzzz100 napisała:
              > Płakać nie musisz ani w żaden inny sposób zajmować się tym problemem. Ale nieum
              > iejętnością czytania ze zrozumieniem nie musisz się obnosić.

              Zrozumialam doskonale. Robisz gigantyczny problem z AKTUALNIE restaurowanego obiektu oraz slabo znasz historie "prapolskich" ziem tak ogólnie.
              Takie zale tu urzadzasz, ze moznaby pomyslec, ze perelowskie wladze NADAL oddaja kresowym analfabetom cenne mebelki na szaber. Wystarczy tymczasem doczytac to, co wkleilam o koncertach, festiwalach, odnawianych dachach, nocach muzealnych i otwieranych dla turystów odnowionych salach, aby zauwazyc stan OBECNY tu i teraz.
              Obiekt JEST restaurowany, tylko widac nie dosc szybko i nie dosc pompatycznie dla Ciebie. Spodziewasz sie, ze ubogie panstwo mialo odrestaurowac opactwo 2,5 raza wieksze od Wawelu tuz po wyborach w 1989?
              Powtorze po raz trzeci, pouzalaj sie lepiej nad zabytkami rzeczywiscie dewastowanymi NADAL w dzisiejszej Polsce (czyli synagogami na ten przyklad, albo nad macewami z kirkutów do dzisiaj tkwiacymi w CHODNIKACH na aktualnie polskich ziemiach).
              • krezzzz100 Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 13:59
                Nie zrozumiałaś, ale szkoda czasu na tłumaczenie ci więcej czegokolwiek. Przedmiot, nad którymś ktoś ma się użalać, wybierz SOBIE (nie- innym) sama. Ja Ci nad synagogami płakać nie zabraniam. Możesz również popodlewać kwiatki w ogródku- taka z Tobą rozmowa.
                • lezbobimbo Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 14:38
                  krezzzz100 napisała:
                  <Przedm> iot, nad którymś ktoś ma się użalać, wybierz SOBIE (nie- innym) sama. Ja Ci nad
                  > synagogami płakać nie zabraniam. Możesz również popodlewać kwiatki w ogródku-
                  > taka z Tobą rozmowa.

                  Ty to umiesz zjednywac ludzi i przekonywac do dialogu i wspolnych lamentów :-)
                  No jak tu po Twoich racjonalnych argumentach nie zaprzestac szabrowania i nie zaczac wlasnorecznie dbac o zabytki!
                  • krezzzz100 Re: Krezz potrafi - przeszlosc a terazniejszosc 17.02.11, 14:52
                    No wiesz, merytoryczność ponad podlizywanie się. Jakoś tam mam :-)

                    Mam nadzieję, że świadomość problemu w Tobie powstanie. Po tej wymianie szpad.
    • marajka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 11:09
      A co powiecie na to:

      www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=%C5%BBelisz%C3%B3w
      Na dole są zdjęcia. Nie zwalałabym winy na "nietolerancyjnych katolików" ale właśnie na takie stereotypowe, polskie myślenie, na nieposzanowanie: nie nasze, można zniszczyć, ale mam dziwne przeczucie, że na zrujnowany kościół katolicki pieniądze szybciej by się znalazły, nie tylko dlatego, że większość mieszkańców wsi to katolicy.
      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 11:47
        Przepiękna rzecz. I taka szkoda(((

        Może i tak. Ale klasztor cysterski został zniszczony, a katolicki przecież. To coś większego, niż tylko wyznaniowość. Ja mam wrażenie, że zabytki są Polakom potrzebne tylko wtedy, gdy wzmacniają potrzebny im mit. Potrafią wówczas nawet zabytku kreować: vide odbudowa od zera Zamku Królewskiego w W-wie. Lepiej było burzyć i okradać zabytki na Śląsku, by budować "od nowa" warszawskie- bo przecież trzeba było tym coś udowodnić. Kilometry wagonów wiozły cegłę, drewno, wystrój wnętrz i dzieła sztuki z Ziem Odzyskanych do Warszawy. Jakby okradano nie swoje ziemie.
        Nic, tylko funkcyjny mit. Doraźność polityczna. Byle służyło jednej ekipie i jednej ideologii- jaka by ona nie była: czarna, czerwona czy jeszcze insza...
        • jottka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:06
          um um um, że tak się wypowiem:) tu się za dużo problemów naraz krzyżuje, żeby można było jednozdaniowy osąd narodu od razu wydawać:)

          po primo - te tereny wraz z ich zabytkami itp. przez długie lata był traktowane jako zdobycz przejściowa; w sensie dosłownym - ludzie nie wiedzieli, czy "nie przyjdzie niemiec i nie wyrzuci", to się przekłada na stosunek do substancji materialnej. ponadto ze zdobyczy korzystano też dosłownie pełnymi rękami, na odbudowę stolicy pojechało setki wagonów z ziem odzyskanych. w szczecinie czy innym wrocławiu niezniszczone a piękne kamienice rozbierano w tym celu. i nie można tego bezmyślnie nazwać kradzieżą, bo to anachronizm - dzisiaj byłaby to kradzież (jadę do lipska i biorę sobie trochę cegły na dom:), w warunkach tużpowojennych to był rodzaj sprawiedliwości dziejowej, niech okupant choć trochę zapłaci za krzywdy, jakie wyrządził.

          po sekundo - ludność napływowa była w większości ludnością wiejską i to z regionów słabo zurbanizowanych (jeden lwów wiosny nie czyni:), nie umiała się odnaleźć w obcym pod wieloma względami świecie. do tej pory, twierdzą urbaniści, mamy problemy z rozwojem miast, bo właśnie nie mamy za sobą iluś set lat kultury mieszczańskiej, nie myślimy "miastem".

          a po tercjo - kwestia pieniędzy. na dolnym śląsku i nie tylko jest mnóstwo przepięknych zabytków, ale ich odbudowa lub konserwacja nie należą do priorytetów samorządowych, sprzedaż też bywa niełatwa, wiadomo.
          • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:36
            Jottko, ależ to nie okupant płacił, ale sami ślązacy- to ich majętność poszła w pierony. To jakaż to sprawiedliwość dziejowa? Śląski, nie niemiecki, z dawien dawna klasztor to był. Ten argument moim zdaniem odpada.
            Odbudową Warszawy też żaden samorząd się nie zajmował, ino samo państwo. Czyli też- nie to. Dlaczego państw nie zależało na Śląsku? Bo poniemieckie? Gdańsk też był poniemiecki, a jakoś państwu na nim zależało.
            Wielkość tej grabieży dziwi. Jakby chciano zatrzeć historię. Albo potraktować wyłącznie jak łup wojenny. Jednak nawet wówczas: roztrwonić taki łup? Wierzysz, że cegła ze zrujnowanego umyślnie zabytku broni swą wartość? O to też pytam- bo to się w głowie nie mieści. To jak- przetopić zabytkowe złote zastawy na sztabki złota i wywieźć- w końcu też cenne? Ale bardziej cenne jako te zabytkowe, nieprawdaż? Czy Polacy nie potrafią liczyć?

            Wiadomo, że problem skomplikowany. Ale jest faktem, że Polacy roztrwonili niemal największy na świecie kompleks religijny i zabytkowy. Mieć coś takiego i się tego wyzbyć...trzeba być zdolnym, naprawdę.
            • jottka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 12:57
              krezzzz100 napisała:

              > Jottko, ależ to nie okupant płacił, ale sami ślązacy- to ich majętność poszła w
              > pierony. To jakaż to sprawiedliwość dziejowa? Śląski, nie niemiecki, z dawien
              > dawna klasztor to był.

              krezz, no nie ma sensu robić wykładu z historii powojennej, nie?:) wrocław i okolice był niegdyś we władaniu piastów, ale bezpośrednio przed wojną nijak nie. śląsk i ślązacy byli traktowani z definicji jako "szwaby", nawet ci, którzy do polskości się przyznawali, nie twórz nowej historii.


              > Odbudową Warszawy też żaden samorząd się nie zajmował, ino samo państwo. Czyli
              > też- nie to. Dlaczego państw nie zależało na Śląsku? Bo poniemieckie? Gdańsk te
              > ż był poniemiecki, a jakoś państwu na nim zależało.

              znaczy nie rozumiem, o co chodzi - oczywiście, że państwo zajmowało się odbudową stolicy, ale i społeczeństwo było przekonane do tego działania. podobnie jak do tego, że szaber z ziem odzyskanych nie jest może działalnością chwalebną, ale też nie naganną. pierwsza dekada powojenna na śląsku, pomorzu, w zielonogórskim to są lata niepewności, napływu nowej ludności, wyrzucania starej, a gdańsku też to było. nie bardzo wiem, o co ci idzie.


              > Wielkość tej grabieży dziwi. Jakby chciano zatrzeć historię. Albo potraktować w
              > yłącznie jak łup wojenny. Jednak nawet wówczas: roztrwonić taki łup? Wierzysz,
              > że cegła ze zrujnowanego umyślnie zabytku broni swą wartość? O to też pytam- bo
              > to się w głowie nie mieści.


              ale ja nie bardzo rozumiem pytanie - czy ty je zadajesz ówczesnym czy dzisiejszym polakom? bo odpowiedź się szaleńczo zmienia w zależności od tego. wczuwając się w ówczesnego chłopa spod sambora, przeflancowanego nagle do świdnicy, spokojnie mogę sobie wyobrazić, że idzie i rąbie na cegły gotycki ratusz, bo priorytetem jest postawienie chlewika dla cudem uratowanego prosiaka. niemieckie cmentarze równano z ziemią i stawiano parki, z nagrobków robiono płyty chodnikowe, z dzisiejszego punktu widzenia odrażające, tylko co z tego. tamten czas nie był normalny, inne emocje i myśli rządziły ludźmi.

              natomiast dzisiejsze zaniedbania są zupełnie inną kwestią, tyle że wtedy zarzuty grabieży zabytków w latach 40. są nie z tej bajki.
              • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:09
                Swoją drogą, wolałabym, żeby odrestaurowano kilka pereł architektury, niż budowano Bunkier Opatrzności Bożej.
                • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:55
                  ananke666 napisała:

                  > Swoją drogą, wolałabym, żeby odrestaurowano kilka pereł architektury, niż budow
                  > ano Bunkier Opatrzności Bożej.

                  Jaki tam bunkier, toż to Wielki Wyciskacz Do Cytrusów.
                  Dwa razy zaczynano budować tę świątynię. Dwa razy działo się wtedy w Polsce coś złego. Nie to że jestem przesądna, ale może Ktoś chce nam Coś przekazać...?
                  • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:31
                    ding_yun napisała:
                    > Dwa razy zaczynano budować tę świątynię. Dwa razy działo się wtedy w Polsce coś
                    > złego. Nie to że jestem przesądna, ale może Ktoś chce nam Coś przekazać...?

                    Przepraszam, ale to JEST przesądnosc. Uwazasz serio, ze Twoj bóg kara Polaków za brzydkie budynki? To jest irracjonalny wniosek, a rezultat takiego myslenia zaklada jednoczesnie bezsilnosc i niezla pokretnosc boska - budynek zbudowano, czyli Polacy jednak sa potezniejsi od boga. I ten bóg nie umie tego budynku zniszczyc, ale za to nieszczescia sprowadza na niewinne osoby?
                    Poza tym oczywiscie, zgadzam sie, marnowanie pieniedzy w ubogim panstwie na takie egomaniackie megabudownictwo na czesc bogatego kosciola to jest bardzo bezczelne i oburzajace.
                    • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:36
                      > Przepraszam, ale to JEST przesądnosc.

                      A to jest szczyt czepialstwa.
                      • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:43
                        ananke666 napisała:
                        > > Przepraszam, ale to JEST przesądnosc.
                        > A to jest szczyt czepialstwa.

                        Ding Yun sama uzyla tego slowa, to odpowiedzialam. Rozumiem wolanie osoby wierzacej o pomste do nieba w przypadku marnowania pieniedzy publicznych, ale to nadal jest przesądnosc odczytywac jakies nieszczescia jako przekaz boski i odpowiedz z tego nieba.
                        • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 15:07
                          > Ding Yun sama uzyla tego slowa, to odpowiedzialam. Rozumiem wolanie osoby wierz
                          > acej o pomste do nieba w przypadku marnowania pieniedzy publicznych, ale to nad
                          > al jest przesądnosc odczytywac jakies nieszczescia jako przekaz boski i odpowie
                          > dz z tego nieba.

                          Ding_yun rzuciła luźny tekst o wyciskaczu cytrusów, który w realu mógł swobodnie wystąpić jako lekki dowcip. W rodzaju "skończą budować i jak nic drugi potop będzie". Rzucanie się na każdą niewinną uwagę i wytaczanie taranów w rodzaju "Twoj bóg kara Polaków za brzydkie budynki? to irracjonalne" to jest czepialstwo, które kompletnie niczemu nie służy. Nie rób z siebie jazgotliwego ratlerka.
                          • lezbobimbo Re: ups! 17.02.11, 17:16
                            ananke666 napisała:
                            > Ding_yun rzuciła luźny tekst o wyciskaczu cytrusów, który w realu mógł swobodni
                            > e wystąpić jako lekki dowcip.

                            Zalapalam, ze akurat czesc o wyciskarce to byl dowcip.
                            Ale naprawde myslalam, ze reszte DingYun napisala na serio i serio sie pytala, czy moze jest przesądna. No to odpowiedzialam, ze tak itd.
                            Przepraszam za chwilowy brak poczucia humoru, myslalam, ze jak ktos wierzacy pisze tutaj na ponurym potworumie o nieszczesciach, co sie dzialy podczas budowy i ze Ktos chcial nam przekazac Cos, to akurat bylo na serio...
                            Zapewniam, ze akurat nie chcialam Ding zmiazdzyc taranem, tylko odpowiedziec na cos, co wydalo mi sie mysleniem magicznym NA SERIO. Zareagowalam za szybko, nie pytajac DY, czy zartuje.

                            <Rzucanie się na każdą niewinną uwagę i wytaczanie taranów (...) to jest czepialstwo
                            > , które kompletnie niczemu nie służy. Nie rób z siebie jazgotliwego ratlerka.

                            Ale ja CHCE byc jazgotliwym ratlerkiem-taranem! Bardzo mi sie ta ksywka podoba :)
                            • ding_yun Re: ups! 17.02.11, 17:33
                              lezbobimbo napisała:


                              >
                              > Zalapalam, ze akurat czesc o wyciskarce to byl dowcip.
                              > Ale naprawde myslalam, ze reszte DingYun napisala na serio i serio sie pytala,
                              > czy moze jest przesądna. No to odpowiedzialam, ze tak itd.

                              O masz, teraz dopiero zauważyłam.
                              Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości tekst o przesądności to był ŻART.
                              Nie jestem przesądna tak ogólnie.
                              Tym bardziej nie uważam, że Bóg każe ludzi za próbę wybudowania tej świątyni.
                              <Uważam natomiast, że jest to co najmniej dyskusyjna inwestycja i w sposób żartobliwy dałam temu wyraz>

                              Natomiast tekst o wyciskaczu do cytrusów nie był żartem. Ta budowla naprawdę przypomina wyciskacz i to wcale nie jest śmieszne.
                              • ding_yun Re: ups! 17.02.11, 17:35
                                I jeszcze z tego wzburzenia strzeliłam byka.
                                Za karę dziś nie nie spojrzę na czekoladę. Ani na pomarańcze.
                              • lezbobimbo Re: ups! 17.02.11, 17:39
                                ding_yun napisała:
                                > Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości tekst o przesądności to był ŻART.

                                Prosze o wybaczenie gnusnosci moich mysli! Nie bylo emotikonek i myslalam, ze piszesz tutaj o samych powaznych sprawach.

                                > Natomiast tekst o wyciskaczu do cytrusów nie był żartem. Ta budowla naprawdę pr
                                > zypomina wyciskacz i to wcale nie jest śmieszne.

                                Ciekawe, co bedzie nim wyciskane.. pewnie wierni z reszty kasy. A moze taka wielka cytryna spadnie z nieba jak w Monty Pythonie? Nikt sie nigdy nie spodziewa wielkiej cytryny, ale wreszcie Lichen wyszedl naprzeciw.
                                (wiem, wiem, piernicze teraz :)
                            • ananke666 Re: ups! 17.02.11, 19:31
                              > Ale naprawde myslalam, ze reszte DingYun napisala na serio...

                              Rozumiem, że pozajączkowało się, co jest serio a co nie i zareagowałaś przesadnie. Ok.

                              > Ale ja CHCE byc jazgotliwym ratlerkiem-taranem! Bardzo mi sie ta ksywka podoba
                              > :)

                              Nie chciej. Z jazgoczącym ratlerkiem mało kto ma ochotę nawiązywać kontakt. Najpierw się taki jazgot ignoruje, a jak czepia się toto nogawek, dostaje kopa. Mimo całej sympatii do zwierząt, są granice wytrzymałości.
                              Chcesz szabelką machać, to machaj, ale do poziomu ratlerka nie zjeżdżaj.
                              • lezbobimbo Re: ups! 17.02.11, 19:44
                                ananke666 napisała:
                                > Nie chciej. Z jazgoczącym ratlerkiem mało kto ma ochotę nawiązywać kontakt.
                                > Chcesz szabelką machać, to machaj, ale do poziomu ratlerka nie zjeżdżaj.

                                Za pozno, juz dawno strasze w piwnicach. Jak ktos nie bedzie chcial nawiazac ze mna kontaktu przez moje czepialstwo na potworum to trudno, taki los. Jakos przezyje brak takiego ktosia w moim zyciu :-)
                                • ananke666 Re: ups! 18.02.11, 01:56
                                  lezbobimbo napisała:

                                  > Za pozno, juz dawno strasze w piwnicach.

                                  Mnie się wydaje, że lepiej rozmawiać, niż jazgotać równie zajadle, co bez sensu. Ale każdemu według potrzeb jego.
              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:09
                No, nie ma co ukrywać, że dzieli nas spojrzenie na standardy cywilizacyjno-kulturowe. Szabrownictwo z ziem odzyskanych jest procederem;1. nagannym, 2. idiotycznym.
                Poza tym, w Gdańsku też doszło do wymiany ludności: niemieccy gdańszczanie wybili, a przybyli przesiedleńcy z Wilna.

                Pytanie zadaję wszystkim żyjącym. Bo tak się składa, że owa fundacja nie ma dziś również żadnej pomocy państwa. To jest fundacja prywatna. DZISIEJSZE państwo także nie zajęło się problemem. Pytam o stosunek Polaków do kultury-własnej i cudzej. Idiotyczny i barbarzyński stosunek. Wolno mi?

                Inne emocje, inne relacje, powiadasz. No owszem, każdy okres przynosił inne emocje i inne relacje. Ale -wolno o nie pytać? O to , co z tego wynika? To nie są zabronione pytania?

                • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:10
                  ...niemieccy gdańszczanie wybYli...(purystów ogromnie przepraszam)
                • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:21
                  krezzzz100 napisała:
                  > No, nie ma co ukrywać, że dzieli nas spojrzenie na standardy cywilizacyjno-kult
                  > urowe. Szabrownictwo z ziem odzyskanych jest procederem;1. nagannym, 2. idiotyc
                  > znym.

                  ŁAŁ, ze tak zakrzykne po staropolsku, a to mociumpanie sensacyja! Moja przedwojenna prababcia spadlaby z dinozaura, jakby to uslyszala.
                  Patrzajcie dobre ludzie, jaka wiesc! Przestepstwa wojenne, wandalizm i szabry powojenne som gópie! Niewlasciwe! Wreszcie, 60 lat po drugiej wojnie i 20 lat po upadku peerelu ktos to zauwazyl.
                  A ja tyle lat mialam niewlasciwe spojrzenie na standardy kulturowe i szabrowalam zabytki, aby lepic z barokowych plafonów koryta dla moich swinek. Ale teraz sie dowiedzialam, luski spadly z mych smierdzacych naganna chciwoscia slepi; jako marynotrawna córa oddaje spalone dawno mebelki i przysiegam poprawe! Krezzz, czy mi wybaczysz, czy pokochasz tak jak wybrane zabytki?

                  > Poza tym, w Gdańsku też doszło do wymiany ludności: niemieccy gdańszczanie wybi
                  > li, a przybyli przesiedleńcy z Wilna.

                  A jaki to ma w ogole zwiazek z odrestaurowaniem wielkiego opactwa? Kresowi przesiedlency, których przepedzono z ziemi, na której mieszkali odkad sie urodzili, mieli sie przejmowac odnawianiem wypasionych zabytków poniemieckich, zniszczonych przez dzialania wojskowe? Nie rozumiesz, ze przesiedlency mogli miec zdziebko inne i bardziej palace problemy?

                  > Pytanie zadaję wszystkim żyjącym. Bo tak się składa, że owa fundacja nie ma dzi
                  > ś również żadnej pomocy państwa. To jest fundacja prywatna. DZISIEJSZE państwo
                  > także nie zajęło się problemem

                  Wszystkim zyjacym! Czemu sie tak ograniczasz, martwych czerwonoarmijców tez moglabys zapytac o to i owo.
                  Bo wszyscy zyjacy teraz (Polacy jak mniemam, chyba ze rzeczywiscie masz zal do calej ludzkosci) to jest jednoczesnie rzad terazniejszy, rzad perelowski oraz przesiedlency kresowi i czerwonoarmisci.
                  Sila Twej pompatycznosci jest strasznie chybiona - pytasz Wszystkich Zyjacych o juz restaurowany obiekt i jednoczesnie masz zal do prywatnej fundacji, ze "tylko" 3 wielkie sale z KILKUSET zostaly starannie odrestaurowane z molocha 2,5 raza wiekszego od Wawelu?
                  Nie umiesz sie cieszyc z tego co masz, widze. I wydaje Ci sie, ze konserwacja zabytków to jest blyskawiczne odnawianie mieszkania, co? Szast, prast, caly Wawel ma byc na wczoraj?
                  Zaczynam wspolczuc tej fundacji poddanej Twojej niecierpliwosci i chloszczacym biczom Twojej niesprawiedliwej oceny.
                  Ciesz sie, ze w ogole to jest restaurowane, sa w Polsce zabytki, i to w samym srodku miast polskich, po których od czasów wojny tylko kikuty z pustymi oczodolami okien strasza.

                  Skoro to panstwo sie wypielo na te "smierdzace mury" ruszaj do tego PANSTWA, nie do nas. To nie tutejsze prywatne forum zarzadza zabytkami polskimi. Zawstydzaj decydentów polskich. Pisz te skargi do odpowiednich resortów odpowiedniego ministerstwa, pisz skargi do wojewodów i dyrektorow muzealnych. Pisz wnioski do Unii o przyznanie dukatów. Wspomagaj te prywatna fundacje, zamiast jej wypominac, ze "tylko" 3 sale i wszystkie dachy odnowione.

                  <No owszem, każdy okres przynosił inne emocje i inne relacje.<To nie są > zabronione pytania?

                  Zabronione Pytania! Zakazana Archeologia! Niewygodni Badacze! Wszyscy Zyjacy! Nie moge spac, bo trzymam opactwo!
                  Jaka szkoda, ze nie pytalas juz wtedy, bys sama jedna zapobiegla przejmowaniu poniemieckich zabytków przez perelowskich szabrowników, których przepedzono specjalnie w tym celu, aby mogli opactwo dewastowac.
                  To, co tu uprawiasz w tej chwili, to nie sa zabronione pytania, tylko kompletnie chybione lamenty przed niewlasciwymi osobami.
                  I w dodatku o nie ten obiekt lamentujesz co trzeba. Udajesz, ze restaurowane, barokowe opactwo w ktorym sa urzadzane koncerty i festiwale to smierdzace mury i pytasz wszystkich zyjacych, dlaczego smierdza. Sumienia nie macie, opactwo zescie zapuscili! Jak szmate rzuciliscie, mumie o podloge, chrust i na pól!
                  • paszczakowna1 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:26
                    > pytasz wszystkich zyjacych, dlaczego smierdza

                    Przyczyny mogą być różne... Ale po śmierci zwykle śmierdzi się bardziej.
                    • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:40
                      paszczakowna1 napisała:
                      > > pytasz wszystkich zyjacych, dlaczego smierdza
                      > Przyczyny mogą być różne... Ale po śmierci zwykle śmierdzi się bardziej.

                      Pieniadze albo smierc! Na mury nie bylo forsy, wiec smierdzialy..
                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:38
                    No widzisz, pojęłaś :-) Stara prawda, ale jara- som gópie. I nigdy dość przypominania i analizowania zjawiska. Bo widzisz, Lez, czasem stare pytania przynoszą nowe odpowiedzi. Czasem stare odpowiedzi nie są wystarczające. Dla mnie nie są. A że dla Ciebie są- Twoja sprawa. Ja pytam, Ty nie pytasz- ot, rzeczywistość. Ja, pytając, się czegoś dowiem, albo nie, Ty, nie pytając, nie dowiesz się na pewno.

                    Pokocham zabytki, które zechcę. To mi też wolno. Ty możesz nie kochać żadnych. A już w żadnym razie tych zaniedbanych za czasów PRL.

                    A co Gdańsk ma wspólnego ze Śląskiem. A poczytaj wcześniejsze posty- Lez, naprawdę...

                    Zapewne gwałciciel, gdy gwałci, też ma inne, bardziej palące potrzeby, niż brać pod uwagę ofiarę. Ale mnie wolno tę różnice perspektyw roztrząsać, prawda?

                    A pytam, pytam, czerwonych też pytam. Jak czytają to forum, to pewnie mi odpowiedzą. wiesz, ciekawi mnie, dlaczego Prusacy tak to potraktowali. I czerwoni też. Wyobraź sobie, ze także to mnie interesuje. I jeszcze parę innych kwestii, których nie chwytasz. Nie pierwszy raz, zresztą. No, ale nie musisz 8chwytać). Tylko, po cóż się wypowiadać w kwestii, której się nie chwyta?

                    Fundacja robi dobrą robotę, ale, że tak rzeknę kolokwialnie, pada na pysk.

                    Pytania zadaję ludziom myślącym. Jak widać, nie do Ciebie te pytania kieruję.

                    Mury śmierdzą, bo budynek 40 lat stoi nieogrzewany. Jak jeszcze trochę tak postąpi, to będzie nie do uratowania. No, tak działa biologia. Trochę szkoda, no nie?

                    Koncerty urządzane są w dwu salach. Reszta leży odłogiem, bo fundacja cudów nie uczyni.

                    Uff...że też takie rzeczy trzeba tłumaczyć((((
                    • jottka krezz.. 17.02.11, 14:53
                      zadajesz dziesiątki pytań, które dotyczą różnych dziedzin i różnych epok, mieszasz ze sobą przeróżne pojęcia, ani nie wiadomo, o co właściwie pytasz, ani czego właściwie chcesz się dowiedzieć. to się nie dziw, że bimbo zaczęła się śmiać.


                      jeśli ktoś mnie zapyta, czy kradzież jest zła, to odpowiem, że tak. jeśli ktoś mnie zapyta, czy pochwalam szaber, to odpowiem, że nie. ale jeśli ktoś mnie zapyta, czy polacy (bądź rosjanie) dopuszczali się przestępstwa, wyrzucając niemców z ich mieszkań w szczecinie czy wrocławiu i zajmując ich mienie, to też odpowiem, że nie. bo była wojna i rządziły inne reguły.

                      i od razu uprzedzając ewentualny zarzut - nie, nie uważam, że wojna jest dobra itp., ale nie da się wygłaszać sądów jednoznacznie potępiających z pozycji człowieka żyjącego wiele lat w pokoju i spokoju. a twoje pytania dziwnie przypominają zdumienie nastolatki, że świat jest zły i zróbcie coś z tym! no możemy się starać, ale nie naprawimy zła przez to, że nagle uznamy, że przodkowie to świnie były, bo bez zastanowienia rozpirzyły poniemieckie zabytki. kontekst decyduje, w ich dobrze uzasadnionym pojęciu te zabytki nie były cennym dobrem, czasem wręcz przeciwnie. wraz ze zmianą warunków (wojna się skończyła) można było przejść do refleksji i cywilizacji, ale nie wcześniej.
                      • krezzzz100 Re: krezz.. 17.02.11, 15:57
                        No widzisz, jedni pytają, a drudzy nie. Ludzie ponadto pytają z różnych perspektyw, a nie- jednej dozwolonej. Ja np. pytam o granicę szabrownictwa, te prywatną i tę dozwoloną przez państwo. Taka jestem naiwna, że o to pytam.

                        Ciekawi mnie Twoje ujęcie szabrownictwa. Ogólnie złe, ale w czasie wojny -ok. No to już rozumiem, dlaczego tak rzucono się na Grossa. Wszak wolno było zająć cudze mienie, bo wojna. Wolno było tak sobie ukraść, bo wojna. Ciekawi mnie, co jeszcze było "wolno"...I jakie to dziś znajduje usprwiedliwienie.

                        Ciekawi mnie też wiele bardziej szcaegóówych kwestii: jak można śląskie opactwo potraktować jako poniemieckie, skoro poniemieckim nie było. Jak można niszczyć własną już (bo przynależną do Polski) tak cenną rzecz. Po co w jednej części kraju budować od zera, w drugiej do zera niemal niszcząc coś, co dane jest za darmo. Ciekawi mnie też, dlaczego po wojnie ta refleskja, o której piszesz, nie przyszła przez 40 lat. Jaka to mentalność za tym stoi, na czym się ona opiera. No, takie naiwnoty mnie interesują.

                        Mnie w ogóle ciekawią takie tłumaczenia. Ich granice treściowe i funkcyjne. Ile można w takich usprawiedliwiających narracjach zmieścić...

                        W wątku obok masz takie fajne tłumaczenie się "tamtymi czasami" w wykonaniu Kydryńskiego. A w wątku dotyczącym Natashy inne. Wszystkie one bardzo mnie interesują.
                        Pozwolisz, że wsłucham się i w Wasze tłumaczenia?

                        Chętnie wysłucham, co było można według Ciebie w "tamtym czasie". Wiem już, że wolno było wywalić Niemca, Ślązaka z jego mieszkania, zająć jego mienie i czuć się z tym ok (domniemywam, że ok). Bo że Żyda majątek wolno było zająć to łoczywiste (ino świnia Gross coś nam w tym obrazie psuje). Tak, wiem, nie rozumiesz co ma do tego opactwa Gross. No trudno...

                        Interesuje mnie też teraźniejsza refleksja nad tymi zjawiskami. Widoczna także na forum.
                    • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:03
                      krezzzz100 napisała:
                      < Stara prawda, ale jara- som gópie. I nigdy dość przypominania i analizowania zjawiska

                      Ty serio myslisz, ze ktokolwiek czytajacy to forum lubi dewastowac zabytki i dotychczas nie wiedzial, ze to fe? Zjawisko szabru, o którym nas z przejeciem informujesz, przebrzmialo kilkadziesiat lat temu. Wywazasz otwarte drzwi, odkrywasz Ameryke, zapewne zaraz nas zaczniesz pytac, jak moglismy pozwolic na wpuszczenie Krzyzaków do Polski.
                      "Hello, is this Yesterday News? Krezzz will be changing her subscription to Behind The Times."
                      Analiza w ogole Ci nie wychodzi, bo epoki mylisz i kto za co odpowiada. Wszyscy zyjacy, dobre!

                      > Pokocham zabytki, które zechcę. To mi też wolno.

                      To sobie kochaj, ja Cie tylko informuje, ze bezgraniczny bezsens Twoich lamentów w ogóle nie zacheca innych, aby kochali opactwo razem z Toba. Mozna z Ciebie tylko drzec lacha, bo mieszasz histerie z historia.

                      > Zapewne gwałciciel, gdy gwałci, też ma inne, bardziej palące potrzeby, niż brać
                      > pod uwagę ofiarę. Ale mnie wolno tę różnice perspektyw roztrząsać, prawda?

                      O czym Ty pierniczysz, krwawa maz?
                      Ja pisze, ze przesiedlency przepedzeni ze swych rodzimych wsi kresowych do miast poniemieckich mieli zupelnie inne problemy niz dbanie o zabytki zniszczone przez Sowietów, a Ty porownujesz potrzeby bezdomnych ludzi do potrzeb GWALCICIELI? Ludziom grunt sie pod nogami usunal, kiedy zostali przepedzeni, a Ty sie dziwisz, ze nie chcieli Ci konserwowac opactwa.
                      Od bezdomnych przesiedlenców drugiej wojny swiatowej chcesz po kilkudziesieciu latach wymagac swiadomosci, bo Ty dzisiaj to opactwo pokochalas i szabrowaniem na budowe swoich zagród i domów Ci je zgwalcili. Z jakiej choinki sparklacej szalenstwem Ty sie urwalas?

                      > A pytam, pytam, czerwonych też pytam. Jak czytają to forum, to pewnie mi odpowi
                      > edzą. wiesz, ciekawi mnie, dlaczego Prusacy tak to potraktowali. I czerwoni też

                      Kwik! Ty serio odpowiedzi oczekujesz nie dosc, ze na retoryczne lamenty, to od dawno niezyjacych osób?
                      Ja piernicze pelargonie po raz drugi. Prusacy? A dlaczego nagle wmiksowujesz Niemców do dewastacji perelowsko-sowieckich? Kto jak kto, ale akurat pruski król, Niemcy zwyczajni i nawet hitlerowcy tego opactwa nie niszczyli.
                      No jak pisalam, kompletnie mieszasz historie z Twoja histeria.
                      Jakich czerwonych masz na mysli - wladze perelowskie, które pozwolily na dewastacje? Oni maja czytac to forum w roku 2011 i odpowiadac Ci na oskarzenia?
                      A to sie mocno zdziwisz. Jesli rzeczywiscie oczekujesz jakis odpowiedzi, a nie masowego przylaczania sie do biadania nad swiadomoscia kulturalna wszystkich zyjacych Polaków.

                      > Fundacja robi dobrą robotę, ale, że tak rzeknę kolokwialnie, pada na pysk.

                      To pomoz tej fundacji, zamiast pytac Wszystkich Zyjacych teraz, dlaczego dopuscili do szabrownictwa za czasów peerelu. Przekazuj 1% swego podatku. Naswietlaj sprawe w mediach, rób dobry pijar fundacji i slaskiego baroku, zeby wiecej osob sie zainteresowalo. Sciagaj tam bogatych turystów i wycieczki szkolne. Zdobywaj fundusze unijne. Pisz do obecnego rzadu, do OBECNEGO panstwa, do odpowiednich resortów, zeby sie az tak panstwo nie wypinalo.
                      Jesli w ogole chcialas pomóc zabytkowi, to bierzesz sie za to zupelnie od dupy strony. Moglas napisac na forum cos w stylu "zabytek potrzebuje pomocy, jest fundacja, ale nie wyrabia sie na zakretach, czy moglibyscie sie dolaczyc albo przekazac znajomym" - to nie, zaczelas plakac o perelowskim szabrowaniu, pierniczyc kocopoly o gwalcicielach-przesiedlencach i ze wszyscy zyjacy Polacy zniszczyli te zabytki. ZERO konstruktywnych dzialan czy prósb.
                      Oczywiscie, bo o tyle latwiej jojczyc "jak mogliscie do tego dopuscic, wszyscy zyjacy!" na jakims niszowym forum niz ruszyc sie sprzed kompa i rzeczywiscie sprobowac cos naprawic, a internetu uzywac do komunikacji, zamiast monologów.

                      > Mury śmierdzą, bo budynek 40 lat stoi nieogrzewany.

                      To idz ogrzewaj te mury. Dachy sa odnowione, wiec wystarczy, ze wylozysz kase na ogrzanie tych kilkuset sal, ktore tak Cie bola.
                      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:42
                        Nie rzucaj sie tak, Lez, bo Ci żyłka jaka strzeli. Serio.
                        O co pytam, to już tyle razy wyjaśniałam, że naprawdę...Hołownia by pojął, no pardon.
                        Wiesz, Platon i paru innych też już nie żyją, a ludziska się do nich odnoszą.
                        Ano, oczekuje odpowiedzi. I może Cie zdziwię- często je otrzymuję.
                        Tutaj też. Tylko trzeba umieć czytać. I słuchać.
                        Ty mi na ten przykład swoimi wypowiedziami wiele objaśniłaś. Serio, serio...
                        • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:50
                          Hej, chwileczkę. Oczekujesz odpowiedzi i chcesz ponoć dyskutować. Nie będę powtarzać tego co Jottka napisała, zrobiła to oszczędnie i jasno. Rzucasz pytaniami na prawo i lewo, twierdzisz z przekąsem,że nikt jakoś nie jest w stanie Ci racjonalnie odpowiedzieć, czemu nie odniosłaś się do tego co Ci napisała Kebbe np-wyjątkowo rzeczowo i na temat? Obawiam się,że jeśli nie zrezygnujesz z tonu protekcjonalnego i nie przestaniesz się zachowywać jak pani profesor testująca małby w labolatorium to niedługo raczej nikt Ci żadnych odpowiedzi na żadne pytanie nie udzieli.
                          • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:08
                            kaliope3 napisała:
                            <pani profesor testująca małby

                            Miałyby małby azaliz mnogo kiełbie we łbie? ;) przepraszam, MSPANC!
                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:22
                              Małpy! Małpo:))) ( jak to między bojówkami)
                              • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:55
                                kaliope3 napisała:

                                > Małpy! Małpo:))) ( jak to między bojówkami)

                                Ale te małby są takie słodko abstrakcyjne! I tak niewinnie wykoleiły tok dyskusji z utartych zwyczajowo kolein. No bo zamiast się kłócić, to każdy tylko spojrzał i rzekł sobie, he? Małby...?

                                Małby niniejszym przyjmuję jako nowe, subwersyjne narzędzie do wykolejania debat.

                                • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:01
                                  :) no nie wiem czy cieszyć się czy martwić, przecież zaraz usłyszę,że jako członkini bojówki celowo wymyśliłam taką podstępną abstrakcję,żeby wykoleić skutecznie i ostatecznie.Co to się porobiło, strach się odezwać normalnie;)
                                • the_dzidka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:46
                                  Małby ze śpierwem?
                                  :-)
                              • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:05
                                kaliope3 napisała:
                                > Małpy! Małpo:))) ( jak to między bojówkami)

                                :D :D :D zakwikalam i turlam sie po suficie z uciechy!
                                Jest magiel, jest imprezzzzaaaa! To co, idziemy szukac nastepnych ofiar w lazienkach? Jako te bojowe malbiszony, pelne wspolnej, intelektualnej trucizny? :D
                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:08
                            Obawiam się,że jeśli nie zrezygnujesz z tonu pro
                            > tekcjonalnego i nie przestaniesz się zachowywać jak pani profesor testująca mał
                            > by w labolatorium to niedługo raczej nikt Ci żadnych odpowiedzi na żadne pytani
                            > e nie udzieli.

                            Uhuu huu!
                            Bimbojówka wpadła na forum, once more time, damen und herren!

                            Nie bój nie bój, udzieli się Krezzzz, udzieli i tego i owego. Skąd to przekonanie, że bimby rozmaite to sól tego forum, a po bimbach ino pustynia.

                            A Wy najlepiej ją WYGAŚCIE, wyszarzcie z niesmakiem i adorujcie się wśród swych tfurczych tematuf pięćdziesiąty raz z kolei bimbając jedno i to samo.

                            Albo dajcie ludziom spokojnie pogadać i nie róbcie znów gromadnego magla.
                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:20
                              Dziękuję uprzejmie za dobre rady. Gdybym miała w zwyczaju "wygaszać" kogokolwiek zrobiłabym to już dawno z Twoim nickiem. Swego czasu podsumowałaś mnie stwierdzeniem: " to już szczyt uprzedzenia", czytając jedną moją wypowiedź, nigdy wcześniej ze mną nie dyskutując na żaden temat. Jakoś przeżyłam tę druzgocącą opinię i nie zrezygnowałam z czytania dalszych Twoich wypowiedzi. To co przed chwilą napisałaś jest mocno krzywdzące dla wszystkich osób nie myślących jak Krezzz ( bo swojej szanownej opinii tu nie raczyłaś przedstawić). Wkroczyłaś ochoczo bo ZNOWU ktoś skrytykował Krezzz, wcześniej krytykowaną przez inne forumowiczki.Ani chybi komando. Szkoda mi Cię, bardzo się ograniczasz wiesz? I naprawdę nie musisz odpisywać,że uwielbiasz się ograniczać i że to sens Twojego istnienia.
                              • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:35
                                kaliope3 napisała:

                                > Ani chybi komando. Szkoda mi Cię, bardzo się ograniczasz wiesz? I naprawdę nie
                                > musisz odpisywać,że uwielbiasz się ograniczać i że to sens Twojego istnienia.

                                Jedyną przyczyną, dla której nie będę odpisywać na Twoje posty do mnie w tym tonie jest obawa, że znów zrobicie z intelektualno - rozrywkowego forum zwykły magiel. Nie zamierzam - ze względu na szacunek i sympatię do wielu tu forowiczów - Wam w tym pomagać, nakręcajcie się beze mnie. Ale jak macie się tradycyjnie rozkręcić z tym maglem, to poddaję pod rozwagę przeniesienie się na fejsbuka. Dlaczego te występy muszą być publiczne?
                                • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:47
                                  Moja droga;), czyżbyś odmawiała mi prawa do wypowiadania się? Czy Twoim zdaniem nie powinnam dać wyrazu niezadowolenia z formy (zauważ) dyskutowania w wydaniu Krezzz, tylko dlatego, że inne osoby z tego czy innego powodu miały do niej jakieś zastrzeżenia? Toż to zakrawa na zwykłą cenzurę. Nie powinnam tu pisać bo krytykuję inteligentną i oczytaną dyskutantkę? Nie zapominaj z łaski swojej,że w dyskusji to, jaką ona formę przybiera też jest istotne. Śmiem twierdzić,że jestem na tym forum troszkę dłużej od Ciebie, czytam je codziennie i nie pojmuję dlaczego chcesz odebrać mi prawo do wypowiadania się. Na ogół nie rzucam się z głową w wir gorących dyskusji, wolę czytać, z rzadka coś pisząc, najczęściej na tematy neutralne. Piszę co myślę, a to,że akurat jest to krytyczne wobec Krezzz nie powinno Cię uprawniać do wydawania takich sądów.
                                  • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:19
                                    kaliope3 napisała:

                                    > Moja droga;), czyżbyś odmawiała mi prawa do wypowiadania się? Czy Twoim zdaniem
                                    > nie powinnam dać wyrazu niezadowolenia z formy (zauważ) dyskutowania w wydaniu
                                    > Krezzz, tylko dlatego, że inne osoby z tego czy innego powodu miały do niej ja
                                    > kieś zastrzeżenia?

                                    Mimo, że jestem na tym forum zapewne o wiele krócej od Ciebie, to poproszę Cię: zastanów się, czy warto było się włączyć do dyskusji wspierając takie wypowiedzi Bimby skierowane do Krezzzz? cytuję:
                                    "To, co tu uprawiasz w tej chwili, to nie sa zabronione pytania, tylko kompletnie chybione lamenty przed niewlasciwymi osobami".
                                    "Mozna z Ciebie tylko drzec lacha, bo mieszasz histerie z historia".
                                    "O czym Ty pierniczysz, krwawa maz?"
                                    "Z jakiej choinki sparklacej szalenstwem Ty sie urwalas?"
                                    "No jak pisalam, kompletnie mieszasz historie z Twoja histeria".
                                    " zaczelas plakac o perelowskim szabrowaniu, pierniczyc kocopoly o gwalcicielach-przesiedlencach i ze wszyscy zyjacy Polacy zniszczyli te zabytki". Koniec cytatu.

                                    Kaliope, włączając się do rozmowy ze swoją krytyczną uwagą do już krytykowanej i prowokowanej Krezzzz podkręcasz magiel, jednoznacznie dając wsparcie rozemocjonowanej dyskutantce, której wypowiedzi ocierają się miejscami o prostactwo. Łatwo też przewidzieć co będzie dalej (w końcu tyle razy odgrywano ten spektakl) - włączą się inne głosy różnych bimb, podkręcając emocje aż do regularnej pyskówki.

                                    Ja się nie dziwię, że irytuje Cię sposób prowadzenia dyskusji przez Krezzzz. Ale jeśli koniecznie musisz dać temu wyraz, poczekaj na stosowną chwilę, zrób to samodzielnie, łącząc tę uwagę z merytorycznymi argumentami. Nie wspieraj ewidentnej bojówki, w której kilka piskliwych głosów zacznie zawodzić nad rzekomą głupotą, ślepotą i niedojrzałością pojedynczej ofiary. A jeśli już nie możesz zdzierżyć kogoś konkretnego, tak Cię denerwuje, daj sobie spokój z dyskusją z kimś takim.

                                    Przecież i tak widać gołym okiem, że nie da się zadziobać harda Krezzzz :D
                                    • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:39
                                      Dziekuję, Rozdziale, za głos normalności :-) Obawiam się tylko, że moje podziękowanie to pocałunek śmierci dla Ciebie- ale mimo wszystko zaryzykuję :-)

                                      No cóż, szanowne panie nie widzą, że ... dostarczają mi odpowiedzi. Tyle razy podawałam im klucz do tego, by się mogły obronić. Nie widzą. A mnie właśnie o to niewidzenie chodzi. O to wypieranie. I o te narracje oparte na tym wypieraniu. Można im wprost, a one nic)))
                                      Jak płaszczaki, które rzucają się w oburzeniu, gdy im wspomnieć, że istnieje trzeci, a nawet czwarty wymiar. Tylko dwuwymiar i szlus! Niczego nie można łączyć wyżej ;D ;D Że dom...że Stasiek..że drzewo...wszystko widza oddzielnie...
                                      Teraz już mnie tylko interesuje stopień owego procederu. Nie ukrywam.
                                      O rety...


                                      • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 20:14
                                        Ależ krezz, przecież my cię tylko obserwujemy, i takich ciekawych odpowiedzi nam dostarczasz
                                        • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 20:51
                                          No i na zdrowie :-) Tak właśnie powinno być.
                                      • lezbobimbo Re: aha aha 17.02.11, 23:04
                                        krezzzz100 napisała:
                                        > No cóż, szanowne panie nie widzą, że ... dostarczają mi odpowiedzi. Tyle razy p
                                        > odawałam im klucz do tego, by się mogły obronić. Nie widzą. A mnie właśnie o to
                                        > niewidzenie chodzi.

                                        Taaaak, oczywiscie, Krezzz wcale nie pisala jak idiotka, tylko tak caly czas wybornie udawala. Te wszystkie puste slowa to bylo tak SPECJALNIE. A to zes nas nabrala, masz wrodzony talent!
                                        Sama oto przyznajesz, ze wcale nie chodzilo Ci o zadne zabytki, tylko o ten Twoj nieskonczony lament pelen wyzszosci. Lament pod tytulem "jakie te ludzie barbarzynskie, jakie wandale, gwalciciele, jak nic swiadomosci nie majO, jakie to forum pelne plaszczaków, co nie chca sie bawic w puste zabawy umyslowe" ..nie to co Krezzz, intelektualna królewna niebytu.

                                        >Tylko dwuwymiar i szlus! Niczego nie można łączyć wyżej ;D

                                        No, z Ciebie to holistka totalna. WSZYSTKO Ci sie laczy, najwieksze bzdury wynikaja jedna z drugiej. Kazda igla to dla Ciebie metafizyczne widly. Wszyscy zyjacy Polacy to gwalciciele budynków, wszyscy Austriacy to gwalciciele wlasnych córek, az nie wiadomo co gorsze. A jak ludzie sa drobnomieszczanscy, to skonczy sie to nastepnym Hitlerem. Swiat jest dla Ciebie tragedia, co tylko czeka aby sie zdarzyc. A jak nie ma tragedii i sensacji, to sobie takie stworzysz z niczego.
                                        Po co jakies konkrety nudziarskie, jesli mozesz laczyc jedne puste slowa z drugimi i tworzyc sobie cale nieistniejace swiaty z najmniejszych przeslanek. Jak to jest, tak zyc w Twej sensacyjnej glowie? :D
                                    • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:57
                                      Krezzzz zostala na forum przyjeta milo, po czym proproszona o wiecej staran przy formulowaniu mysli. Ja na przyklad autentycznie bylam ciekawa, co ona ma do powiedzenia, ale niestety nie bylam w stanie sie przebic przez jej posty. Krezzzz zadeklarowala, ze sie sprezy albo juz nie bedzie poruszac swoich ogolnikowych konikow, ale tego nie zrobila. Nadal pisze niechlujnie i na - dla mnie przynajmniej - wysokim poziomie abstrakcji. Do tego ktorys juz raz zamiast odpowiedz na prosbe o wyjasnienie, co miala na mysli, pisze zamiast tego, ze hoho, jakie reakcje, hoho, ona nas sobie obserwuje z ciekawoscia, no no no, interesujace... Ja uwazam to za niskie, glupie i wredne.

                                      Sama dyskutuje z nia w watku obok, czy uwazasz, ze ja tez - nie zgadzajac sie z nia - powinnam zamilknac, bo Krezzzz sie poczuje osaczona? No wez.
                                      • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 20:42
                                        slotna napisała:

                                        > Do tego ktorys juz raz zamiast odpowiedz n
                                        > a prosbe o wyjasnienie, co miala na mysli, pisze zamiast tego, ze hoho, jakie r
                                        > eakcje, hoho, ona nas sobie obserwuje z ciekawoscia, no no no, interesujace...
                                        > Ja uwazam to za niskie, glupie i wredne.

                                        E tam, wyluzujmy się. Ja w tych tekstach widzę potrzebę zachowania dystansu do nas, która przejdzie Krezzzz kiedy dojdzie do przekonania, że to nic wstydliwego, ani infantylnego pisać sobie na forum Fani Małgorzaty Musierowicz. A już potrzeby zachowania dystansu nie ma potrzeby analizować, bo nie widzę żeby taka potrzeba była potrzebna ;)

                                        > Sama dyskutuje z nia w watku obok, czy uwazasz, ze ja tez - nie zgadzajac sie z
                                        > nia - powinnam zamilknac, bo Krezzzz sie poczuje osaczona? No wez.

                                        No coś Ty, krytykuj jej tok rozumowania ile wlezie, spieraj się, punktuj i wytykaj, tym bardziej że Krezzzz bardzo często nie ma racji. Bardzo często, a właściwie prawie zawsze, rację na tym forum mam tylko ja :D
                                        Ale rób to - jak dotąd - czyli samodzielnie, tam gdzie jest to potrzebne, nie podkręcając magla i nie dołączając się do nakręcania sytuacji, kiedy wiele dziobie jedną.
                                        • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 20:50
                                          E, nie, Rozdziale, żaden tam dystans, ale mniejsza. I tak dzięki.
                                        • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:27
                                          > E tam, wyluzujmy się. Ja w tych tekstach widzę potrzebę zachowania dystansu do
                                          > nas, która przejdzie Krezzzz kiedy dojdzie do przekonania, że to nic wstydliweg
                                          > o, ani infantylnego pisać sobie na forum Fani Małgorzaty Musierowicz. A już pot
                                          > rzeby zachowania dystansu nie ma potrzeby analizować, bo nie widzę żeby taka po
                                          > trzeba była potrzebna ;)

                                          Krezzzz weszla na forum jak taran, bez kompleksow i "potrzeba dystansu" jest ostatnia rzecza, o jaka bym ja posadzala. Zreszta taka potrzebe realizowalaby przeciez od poczatku; a tu mamy schemat zupelnie inny. Krezzzz glosi niezrozumiala teze, kilka osob probuje od niej wydebic o co w ogole chodzi (no bo moze cos ciekawego, tak? - sama tak mialam), po czym nie dowiaduja sie co prawda niczego na temat, ale za to slysza, ze sa obiektem obserwacji, szalenie interesujace, nieprawdaz, cha cha. To ja sie pytam co to ma byc?

                                          > No coś Ty, krytykuj jej tok rozumowania ile wlezie, spieraj się, punktuj i wyty
                                          > kaj, tym bardziej że Krezzzz bardzo często nie ma racji. Bardzo często, a właśc
                                          > iwie prawie zawsze, rację na tym forum mam tylko ja :D
                                          > Ale rób to - jak dotąd - czyli samodzielnie, tam gdzie jest to potrzebne, nie
                                          > podkręcając magla i nie dołączając się do nakręcania sytuacji, kiedy wiele dzio
                                          > bie jedną.

                                          A jesli ktos zechce dolaczyc do mojej dyskusji w watku obok, to juz bedzie dziobanie, bo bedzie dwie na jednego? Po czym poznac, ze ktos nie krytykuje samodzielnie? Po czym poznalas to u Kaliope?
                                          • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:35
                                            slotna napisała:


                                            >
                                            > Krezzzz weszla na forum jak taran, bez kompleksow i "potrzeba dystansu" jest os
                                            > tatnia rzecza, o jaka bym ja posadzala. Zreszta taka potrzebe realizowalaby prz
                                            > eciez od poczatku; a tu mamy schemat zupelnie inny. Krezzzz glosi niezrozumiala
                                            > teze, kilka osob probuje od niej wydebic o co w ogole chodzi (no bo moze cos c
                                            > iekawego, tak? - sama tak mialam), po czym nie dowiaduja sie co prawda niczego
                                            > na temat, ale za to slysza, ze sa obiektem obserwacji, szalenie interesujace, n
                                            > ieprawdaz, cha cha. To ja sie pytam co to ma byc?
                                            >
                                            Zgadzam się, miałam to samo.
                                          • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:40
                                            > po czym nie dowiaduja sie co prawda niczego
                                            > na temat, ale za to slysza, ze sa obiektem obserwacji, szalenie interesujace, n
                                            > ieprawdaz, cha cha. To ja sie pytam co to ma byc?

                                            To prawda, że tak pozwolę sobie dołączyć, zamaglować z zahuziajóziować (bo ten Józio akurat wybitnie na to zasłużył).

                                            Krezz stawia jakieś mętne tezy, których zupełnie nie umie obronić ani nawet przejrzyście zaprezentować. Z chwilą, kiedy zdaje sobie sprawę, że nic z tego
                                            • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:38
                                              Tyle, że to prawda, a nie żaden zbity wazonik :-) I też się dziwię, że za każdym razem trzeba Wam to tłumaczyć))))
                                              • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:59
                                                krezzzz100 napisała:
                                                > Tyle, że to prawda, a nie żaden zbity wazonik :-) I też się dziwię, że za każdy
                                                > m razem trzeba Wam to tłumaczyć))))

                                                Kwik ponowny! Taaa..
                                                Skoro to prawda, to tym bardziej nie mozna traktowac niczego, co tu piszesz powaznie. Skoro tak wyraznie nie chcesz z nikim tu rozmawiac, tylko wrzucic byle co i sobie obserwowac jak sie preparaty klebia. Po co sie w ogole trudzisz z pisaniem, forum moglabys przeciez sprawdzac milczac i nigdy nie piszac.. Lubisz sobie zapaskudzac doswiadczenie i wkladac brudny palec do szkielka, ktore masz rzekomo obserwowac? To przeciez jest ekstremalnie.. nienaukowe i niehigieniczne ;)
                                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:22
                                            slotna napisała:

                                            >
                                            > A jesli ktos zechce dolaczyc do mojej dyskusji w watku obok, to juz bedzie dzio
                                            > banie, bo bedzie dwie na jednego? Po czym poznac, ze ktos nie krytykuje samodzi
                                            > elnie? Po czym poznalas to u Kaliope?

                                            U Kaliope, bo weszła w zaostrzoną już dyskusję pomiędzy Bimbą a Krezzzz, w odpowiedzi na sarakstyczno-ironiczną odpowiedź Krezz, zaczynając post: ej no chwileczkę i odwołując się do dwóch innych jeszcze nicków, co do których wygłosiła wyrazy uznania i aprobaty. Ewidentnie się powołała.

                                            A to, czy prowadzisz dyskusję samodzielnie, czy potrzebujesz wsparcia i aprobaty grupy widać z daleka. Naprawdę chcesz, żebym to rozwijała?
                                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:28
                                              Pytanie nie do mnie, ale moich wypowiedzi dotyczące, więc sobie pozwolę-ależ bardzo proszę, rozwijaj! No i odnieś się może do tego co Ci odpowiedziałam. Owszem powoływałam się i co z tego? Przypominasz sobie może na czyje posty i o jakim wydźwięku? Ja wiem, że wrzucić do jednego worka jest szybko, wygodnie i efektownie, ale to nie działa.
                                            • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:00
                                              > A to, czy prowadzisz dyskusję samodzielnie, czy potrzebujesz wsparcia i aprobat
                                              > y grupy widać z daleka. Naprawdę chcesz, żebym to rozwijała?

                                              Oczywiscie. Jak widac, na razie grubo przestrzelilas.
                                      • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 20:55
                                        Ależ zrobiła, zrobiła. Krez się naprawdę postarała :-) Szkoda, że tego nie doceniasz, ale co tam...Z poziomu abstrakcji natomiast nie obiecywałam zejść, bo to mój żywioł, moje zainteresowanie, i żaden grzech.
                                        A czemuż wredne? Bo mnie interesuje?
                                    • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:51
                                      Ale dlaczego uważasz, że swoją wypowiedzią "wspieram" to, co napisały wcześniej inne osoby, których to forma wypowiedzi Tobie się nie podoba? Jedyne wpisy na jakie się otwarcie powołałam były autorstwa Jottki i Kebbe. Obydwa kulturalne, rzeczowe, logiczne. Obawiam się, że sama się zapętlasz w pewnym momencie uznając,że skoro Bimbo krytykowała, to każda inna osoba, nie biorąca szczególnie aktywnego udziału w dyskusji, na pewno jest jej naśladowczynią. Otóż wyznam Ci, być może Cię to zszokuje, że, jakkolwiek mam do Bombo skrajnie odmienny stosunek niż Ty, nie czytałam tych wcześniejszych Jej wypowiedzi.Tak Bimbo-nie czytałam,przyznaję się.Są na pewno porywające, ale trochę dla mnie za długie, tak jaki i wpisy niektórych innych osób;).Nic nie poradzę-nie mam na to czasu.
                                      Ponadto, Rozdziale, wydaje mi się, że Krezzz, jak sama zresztą skonstatowałaś, radzi sbie doskonale bez niczyjej pomocy.Ja mogę podziwiać wiedzę jaką najwyraźniej dysponuje, ale żadna wiedza, choćby największa, nie uprawnia moim zdaniem do traktowania współdyskutantów jawnie z góry.
                                      • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:58
                                        kaliope3 napisała:
                                        Tak Bimbo-nie czytałam,p
                                        > rzyznaję się.Są na pewno porywające, ale trochę dla mnie za długie, tak jaki i
                                        > wpisy niektórych innych osób;).Nic nie poradzę-nie mam na to czasu.
                                        mam podobnie :)
                                        (zaraz oberwiemy, że z książek czytamy pewnie takie nie dłuższe niż 50 stron i to dużym drukiem :P )
                                • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:07
                                  rozdzial43 napisała:
                                  Ale jak macie się tradycyjnie r
                                  > ozkręcić z tym maglem, to poddaję pod rozwagę przeniesienie się na fejsbuka. Dl
                                  > aczego te występy muszą być publiczne?

                                  Sorry rozdział, ale co to za rozstawianie po kątach? Jeżeli tak Ci tu ciężko w tym maglu, to chyba nikt Cię na siłę nie trzyma. Matko i córko, przenigdy tego nie pojmę, co to za maniera "nie podoba mi się tu, nie będę się nakręcać, więc wy sobie idźcie stąd". I Ty mówisz o szacunku dla forowiczów?
                                  • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:20
                                    kebbe napisała:

                                    > Sorry rozdział, ale co to za rozstawianie po kątach? Jeżeli tak Ci tu ciężko w
                                    > tym maglu, to chyba nikt Cię na siłę nie trzyma.

                                    Mam nadzieję, że nie sądzisz Kebbe, że bywam tu dla czytania wypowiedzi forowiczów, o których sądzę, że wprowadzają magiel? Nie wiem, skąd miałoby się wziąć u Ciebie takie przekonanie. Otóż, żeby uniknąć nieporozumień, zapewniam Cię, że bywam tu MIMO tych wypowiedzi. Nie wiem, czy będziesz kontynuować tę rozmowę w tym wątku, ale - a propos rozstawiania po kątach - może stosowniej byłoby na privie, co?

                                    Matko i córko, przenigdy tego
                                    > nie pojmę, co to za maniera "nie podoba mi się tu, nie będę się nakręcać, więc
                                    > wy sobie idźcie stąd". I Ty mówisz o szacunku dla forowiczów?

                                    Opcję fejsbuka poddałam rozwadze forowiczek. Nie histeryzuj z tym wypędzaniem, bo uznam, że to Ty nie masz do mnie szacunku, uderzając w ten populistyczny dzwon. Gdybyś tak sprawnie reagowała na ocierające się o prostactwo wypowiedzi Bimbo, nie byłoby potrzeby prowadzenia wiele razy tej samej rozmowy.
                                    A jeśli ta rozmowa ma zmierzać do uświadomienia mi, że ja tu nie rządzę, to darujmy sobie może jej kontynuację, za pozwoleniem.
                                    • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:51
                                      rozdzial43 napisała:

                                      Nie wiem, czy będziesz kontynuować tę rozmowę w
                                      > tym wątku, ale - a propos rozstawiania po kątach - może stosowniej byłoby na pr
                                      > ivie, co?
                                      >
                                      a co tak niestosownego znalazło się w mojej wypowiedzi, że nie nadawała się na forum?

                                      Gdybyś tak sprawnie reagowała na ocierające się o prostactwo wypowiedzi Bim
                                      > bo, nie byłoby potrzeby prowadzenia wiele razy tej samej rozmowy.

                                      hm, nie przypominam sobie żeby Bimbo sugerowała innym opuszczenie forum, bo jej się ton wypowiedzi nie podoba.
                                      Nie mam zamiaru niczego Ci uświadamiać, natomiast skłonność do histerii zauważam raczej w Twoich postach. Nie wypowiadasz się w temacie wątku za to naskakujesz na kaliope tylko dlatego, że śmie zgadzać się z Bimbo. Masz jakąś obsesję na jej punkcie czy co?

                                      • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:11
                                        kebbe napisała:

                                        > a co tak niestosownego znalazło się w mojej wypowiedzi, że nie nadawała się na
                                        > forum?

                                        A to, że jednak chcąc - nie chcąc, w merytorycznym wątku Krezzzz - robimy magiel.

                                        > hm, nie przypominam sobie żeby Bimbo sugerowała innym opuszczenie forum, bo jej
                                        > się ton wypowiedzi nie podoba.

                                        Nie wątpię, że sobie " nie przypominasz" otwartych obelg, wprawdzie bez "wynocha" na końcu. A "tępego prymitywa" jako pieszczotliwe określenie forowicza o odmiennych poglądach przypominasz sobie? A "ty paranoiczko, histeryczko" - pamiętasz, czy nie? A "ty mały trollu, ciesz się, że bana nie dostałeś" - coś Ci to mówi?

                                        Nie? No tak, przecież jako osoba wrażliwa i z poczuciem sprawiedliwości na pewno zareagowałabyś, gdybyś to widziała, prawda? A jeśli widziałaś, to czemu milczałaś, co? Dlaczego znów trzeba prowadzić tę rozmowę o elementarnych zasadach kultury i szacunku. Czy nie obowiązują one osób, które lubisz?

                                        > Nie mam zamiaru niczego Ci uświadamiać, natomiast skłonność do histerii zauważa
                                        > m raczej w Twoich postach. Nie wypowiadasz się w temacie wątku za to naskakujes
                                        > z na kaliope tylko dlatego, że śmie zgadzać się z Bimbo. Masz jakąś obsesję na
                                        > jej punkcie czy co?

                                        Na punkcie Bimbo, czy Kaliope? Zresztą, nie będę się droczyć, śmieszne jest to, co sugerujesz. Nie ma zgody na agresję w wydaniu Bimbo i bagatelizujących ten problem zadeklarowanych klakierek. Pogódź się z tym.
                                  • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:22
                                    A co, rozdzialik dała publiczny występ? I nikt nie docenił?

                                    Sensacja :)

                                    • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:34
                                      Że na forum rozgrywają się co jakiś czas nudne, bo powielane według tego samego schematu, pseudointelektualne pyskówki, to nie zaprzeczę. Kilka razy pisałam, co sądzę na ten temat, powtarzać się nie będę. Niemniej w tym konkretnym wątku znany mechanizm "huzia na Józia" nie ma zastosowania. Podpisuję się pod słowami Słotnej - kilka osób prosiło Krezz, żeby formułowała swoje wypowiedzi mniej ogólnie bo na forum jest się po prostu trudno do nich odnieść. Co dla mnie osobiście jest przykre bo ogólnie cenię i lubię czytać posty Krezz - te, które napisane są konkretnie i traktują o czymś. Ale nie zmienia to faktu, że Krezz lubi uderzać w ton protekcjonalny i pełen wyższości, zwłaszcza jak jej się zwróci uwagę. A temu będę się przeciwstawiać siłom i gondościom osobistom. Niezależnie od tego kto jeszcze ma zamiar się temu sprzeciwiać ;)
                                      • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:41
                                        > A temu będę się przeciwstawiać siłom i gondościom osobistom.

                                        :)))) Polubiam. Maglowo.

                                        • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:41
                                          Ja tez polubiam))) Tem godność osobistom )))) Nikt mi nie będzie dyktował, z jakiego poziomu abstrakcji mam mówić. Jak nie rozumie, to jego rzecz.
                                          • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:27
                                            krezzzz100 napisała:

                                            > Ja tez polubiam))) Tem godność osobistom )))) Nikt mi nie będzie dyktował, z ja
                                            > kiego poziomu abstrakcji mam mówić. Jak nie rozumie, to jego rzecz.

                                            Właśnie. O tym mówię. Krezzz, ja nie próbuję Cię obrazić sugerując Ci, żebyś przeszła (nie zeszła! przeszła) ze sfery abstrakcji do sfery konkretu. Podobnie nie dyktuję Ci tego, jak masz mówić, jakich słów używać, jak formułowac wypowiedzi. Stwierdzam tylko, że gdybyś formułowała wypowiedzi konkretniej i używała prostszego języka (na tyle na ile da się go uprościć bez szkody dla meritum wypowiedzi) to mnie i innym forumowiczom łatwiej byłoby się do Twoich wypowiedzi odnieść. Jak wspominałam lubię czytać Twoje posty, dowiedziałam się z nich kilku ciekawych rzeczy i wyłącznie dlatego sugeruję Ci zmianę tonu - bo wiem, że jeśli go nie zmienisz to rozmowa nie będzie możliwa. Gdyby nie zależało mi na rozmowie z Tobą, w ogóle o nic takiego bym nie prosiła, po prostu omijałabym Twoje wypowiedzi i bez żalu zarejestrowała Twoje odejście z forum.

                                            Po kolejnej Twojej wypowiedzi w stylu pouczającym i baaardzo protekcjonalnym odnoszę natomiast wrażenie, że to Ty nie chcesz dyskutować z nami. Piszę na tym forum od początku jego powstania, a na forum macierzystym ponad trzy i pół roku. Nikomu nigdy nie odmawiałam prawa do niczego, ani do wyrażania własnych sądów, ani prawa do pisania. W ogóle niezwykle rzadko odnosiłam się do kogoś osobiście, starałam się poprzestać na dyskusji na argumenty. Natomiast jak czytam Twoje wypowiedzi to zadaję sobie pytanie - po co? Po co w ogóle tu piszesz, skoro na każdym kroku dajesz nam do zrozumienia, że tak bardzo odstajemy od Twojego poziomu? Wspominałaś kiedyś o tym, że prowadzisz zajęcia ze studentami. Ja jestem prawdopodobnie w wieku Twoich studentów, a specjalizuję się w dziedzinie mającej niewiele wspólnego z tematami na które tu dyskutuję. Niewątpliwie jestem amatorką i mam na te tematy wiedze mniejszą od Twojej. I dlatego właśnie tu piszę. To forum to dla mnie rozrywka, odskocznia od codziennych zajęć, ale też pewna forma rozwoju. Tym bardziej cieszę się, jeśli spotykam tu ludzi mądrzejszych od siebie (a spotykam). A i głupców chętnie wysłucham, oni też mają swoją opowieść.
                                            Ale po co Ty tu piszesz Krezz, tego pojąć nie mogę.
                                            • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 08:36
                                              Możesz przyjąć, Ding, że Krez jest głupia jak co tam chcesz, i że nie potrafi prościej. Krez to wprost napisała i nie zamierza z tego zejść))). Nie potrafię , i już :-)
                                              A już bardziej serio- nie da się prościej. Rozdział w poprzednim wątku zrozumiała, o co lotto-czyli można było zrozumieć. Tłumaczyłam Wam zresztą raz po raz- ale Wam się nie podoba właśnie poziom abstracji: tymczasem ten poziom abstracji to samo sedno. Nie moja wina, że operujecie na takim poziomie, na jakim operujecie, a ja na innym. Ale wściekanie się z powodu, iż ktoś inny operuje na innym, jest śmieszne. Stąd moje drobne złosliwości- w odpowiedzi na Wasze złośliwości i atak. To Wy mnie zaatakowałayście za to, że...nie rozumiecie. Ja się naprawde starałam powiedzieć inaczej- tak, by do Was trafiło: raz z jednej strony oświetlić, raz z drugiej. Nie trafiło. Cóż...Dla mnie powody tego nietrafienia są jasne. Dla Was nie muszą.

                                              Mogę być głuuupia, naiwna, złośliwa i co tam jeszcze... Serio :-) Co wiem, to wiem, i wystarczy.

                                              Mam tylko jedną prośbę- poskromnijcie tego bulteriera Lez, bo wstyd na pół forum. Ja sobie z nią poradzę jakby co, ale wiecie...no, fajne forum, a tu takie cóś...Kurski Jacuś się w niej co jakiś czas zadomawia, czy co..
                                              • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:37
                                                Krezzz, nie dociera do Ciebie, że to tylko Twoja wina, że jesteś nierozumiana? Jeśli chcesz dyskusji, to musisz dostowac swój poziom do poziomu dyskutanta - inaczej się z tego robi masturbacja intelektualna.
                                                • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:43
                                                  Mam inne zdanie na ten temat :-) Takie, że to nie tylko moja wina. Zaskoczona? Zapewne...
                                              • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:02
                                                krezzzz100 napisała:

                                                > Możesz przyjąć, Ding, że Krez jest głupia jak co tam chcesz, i że nie potrafi p
                                                > rościej. Krez to wprost napisała i nie zamierza z tego zejść))). Nie potrafię ,
                                                > i już :-)
                                                > A już bardziej serio- nie da się prościej. Rozdział w poprzednim wątku zrozumia
                                                > ła, o co lotto-czyli można było zrozumieć.

                                                Brawo dla Rozdział, pochwała w dzienniku się należy. A tak serio, wyobraź sobie, że ja też kilka razy zrozumiałam o co Ci chodzi, tylko uważam, że jak coś przekazuję to moim obowiązkiem jest uczynić przekaz jak najjaśniejszym. Kilka osób, w tym wzmiankowana rozdział, mówiła, że Twoje posty nie są przejrzyste. Wiesz po co autor się męczy, prawda? Żeby czytelnik nie musiał.

                                                Tłumaczyłam Wam zresztą raz po raz-
                                                > ale Wam się nie podoba właśnie poziom abstracji: tymczasem ten poziom abstra
                                                > cji to samo sedno
                                                . Nie moja wina, że operujecie na takim poziomie, na jakim
                                                > operujecie, a ja na innym. Ale wściekanie się z powodu, iż ktoś inny operuje n
                                                > a innym, jest śmieszne.

                                                Ależ kto się wścieka? Mój post był pełen uprzejmego dystansu i grzecznie zapytywał co zatem tu robisz? Po co dyskutujesz z bandą nieuków operującą na innym poziomie? Nadal czekam na odpowiedź. Nie ukrywam, że to bardzo interesujący problem naukowy, naprawdę ciekawie się obserwuje Twoje działania na forum.

                                                Nie trafiło. Cóż...Dla mnie powody tego nietrafie
                                                > nia są jasne. Dla Was nie muszą.

                                                Jakaś Ty mądra.
                                                Wiesz co, dawno nikogo takiego nie spotkałam, prostactwo ubrane w ładne słówka, ale słoma z butów i poczucie niższości wychodzi, oj wychodzi. Jesteś osobą zupełnie bez klasy. Powiedziałabym dlaczego, ale wystarczy, że ja to wiem. Ty nie musisz.
                                                • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:06
                                                  Odpowiedź padła w poprzednim moim wpisie: walczę z wiatrakami i jestem naiwna :-) Wierzę w edukację...

                                                  Dziekuję za komplementy :-)
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:10
                                                    Jak wierzysz w edukację, to poczytaj Jakobsona i się doedukuj na temat funkcji języka i komunikacji.
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:13
                                                    eeetammm..czytałam)))
                                          • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 00:05
                                            Jako osoba wysoce wykształcona powinnaś wiedziec, że niezrozumiałośc tekstu jest jednak winą nadawcy...
                                            • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 00:34
                                              klymenystra napisała:

                                              > Jako osoba wysoce wykształcona powinnaś wiedziec, że niezrozumiałośc tekstu jes
                                              > t jednak winą nadawcy...

                                              A u nas niestety nadal panuje moda na mętne, chaotyczne, źle przygotowane, wewnętrznie niespójne i nieprzemyślane wywody, które mają samą retoryką tak porazić słuchaczy, żeby się bali odezwać, nie mówiąc już o merytorycznym zgłębianiu tematu. Miałam nieprzyjemność mieć taką lektorkę na studiach
                                              • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 00:38
                                                Ja stosuję pseudonaukowosc jak chcę komuś dokuczyc. Wiem, to niskie, ale mam paskudny charakter. Może tutaj też inni stosują takie chwyty?
                                                • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 00:43
                                                  klymenystra napisała:
                                                  > Ja stosuję pseudonaukowosc jak chcę komuś dokuczyc. Wiem, to niskie, ale mam pa
                                                  > skudny charakter. Może tutaj też inni stosują takie chwyty?

                                                  Oj, Ty krezzzolko, Ty! - rozczulila sie malba bojowa lamana przez taran-ratlerek :D
                                                • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 00:59
                                                  klymenystra napisała:

                                                  > Ja stosuję pseudonaukowosc jak chcę komuś dokuczyc. Wiem, to niskie, ale mam pa
                                                  > skudny charakter. Może tutaj też inni stosują takie chwyty?

                                                  Może?

                                                  Ale raczej podejrzewam, że po prostu nie umieją jasno przedstawić swojego punktu widzenia czy swoich przekonań.

                                                  Albo
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:36
                                                    Inaczej: język naukowy winien byc stosowany w dyskusjach o nauce. Tzn. z całą terminologią, strukturami itp. W innych dyskusjach staje się właśnie pseudonaukowy i tak - faktycznie - pokrywa banalnośc myśli. Z tym się zgadzam. Ba! Bardzo często i w nauce nadmierna "naukowosc" przykrywa sprawy nieistotne i wtórne.
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:44
                                                    No, tu akurat rozmawiamy o nauce. Czy teologia jest nauką- taki jest temat rozmowy.
                                                    Choć chyba już go wyczerpaliśmy.
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:57
                                                    Nie. Tu rozmawiamy o grabieżach zabytków.
                                              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 08:46
                                                No widzisz, Nessie, a ja naiwnie założyłam, że na tym forum takie dywagacje są dla kogoś interesujące. Że takie wypady abstrakcyjne...itd...I że nikt nie weźmie tego za to, o czym napisałaś. Że jak ktoś czegoś nie zrozumie, to nie będzie się rzucał, że to wydumane, ino że się przyzna, że nie rozumie, albo że go to nie interesuje, i- albo się postara zrozumieć, albo nie i już, ale nie będzie bruździł, że ktoś sie osmiela, że to pseudonaukowość. Ech, stare żużyte numery, zacznijcie wyzywać od wykształciuchów))).... A tu nie- ma byc urawniłowka: albo wszyscy rozumieja, albo nikt! Mój błąd, przyznaję, że tak założyłam (ale ten bład miał pewne metodlogiczne postawy, heheh((( ). Nie żałuję, bo coś mi się potwierdziło. Coś ważnego. Może kiedyś o tym napiszę.

                                                W każdym razie, może stanąć na tym, żem winna mętnym chaotycznym wywodom, itd...obiecuję ich nie zmieniać :-)
                                                • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:38
                                                  To może załóż sobie bloga i tam pisz? Forum służy do rozmowy.
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:42
                                                    Mnie ta rozmowa odpowiada. Kto nie będzie chciał rozmawiac, to nie będzie rozmawiał.
                                                    Może Ty sobie załóż bloga na swoje żale?
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 09:58
                                                    Mam bloga :)
                                                    A Twój onanizm skończy się tym, że nikt Ci nie będzie odpowiadał i będziesz sobie monologowac - a to chyba nie jest cel dysksuji?
                                                  • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 10:36
                                                    klymenystra napisała:

                                                    > Mam bloga :)
                                                    > A Twój onanizm skończy się tym, że nikt Ci nie będzie odpowiadał i będziesz sob
                                                    > ie monologowac - a to chyba nie jest cel dysksuji?

                                                    Daj spokój Klymenystra, ja to samo starałam się przedłożyć kilka postów wyżej i zostałam w kulturalny sposób poinformowana, że jak jestem za głupia, żeby zrozumieć Krezz, to już nie jest Krezz wina. Ty też jesteś za głupia i się nie starasz, pani Krezz jest z nas niezadowolona i zaraz wlepi nam po jedynce i na tym się skończy.
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 10:39
                                                    Ja jestem naiwna, wiesz? Tzn. wierzę w moc logicznych argumentów (choc doświadczenie podpowiada mi, że są jednostki wyjątkowo odporne, więc nieprzemakalne). Ale onanizm intelektualny i rozkoszowanie się własnym głosem (czyli bełkotem) to rzeczy, które mnie irytują na forach. Więc, jako don Kichot, wyruszam na walkę z wiatrakami.
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:04
                                                    To witaj w klubie naiwnych i walczących z wiatrakami :-) Nawet jak tym wiatrakiem jestem ja :-) Ja tam nawet w dobie kryzysu cudzych przeżyć mogę powalczyć sama ze sobą, co mi tam... (cygan dla towarzystwa czy jakoś tak...)))
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:08
                                                    Twój post jest bez sensu. Nie wiem, co chciałaś przekazac, nie ma tu wcale myśli. Abstrakcja bez myśli przewodniej staje się chaosem i bełkotem.
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:14
                                                    To po co na niego odpowiadasz? Czyżby coś Cię jednak ciągnęło? Ach, te wiatraki...
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:18
                                                    Bo potrzebuję odpoczynku intelektualnego od rzeczy, którymi się teraz zajmuję. Twoje posty zaś upewniają mnie w słuszności ciągłej pracy nad moimi tekstami, by były jasne, przejrzyste, kartezjańskie wręcz w miarę możliwości. Nawet jeśli postmodernistyczne w metodzie i w ideologii, to nie w formie.
                                                  • anutek115 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:41
                                                    Ja się, jak dotąd, w "dyskusjach" z Krezzz nie udzielałam, nie sądzę, by ona wiedziała, że istnieję (po tym wpisie też nie zamierzam się udzielać, z przyczyn własnej głupoty i niedostatecznego poziomu abstrakcji, na którym operuje mój banalny w swej prostocie, by nie rzec prostactwie, umysł), w dodatku często zgadzam sie z Bimbo (nawet jeśli nie co do formy, to co do treści :)), co mnie oczywiscie dyskwalifikuje w oczach Oświeconych-I-Jedynie-Właściwych-Uczestników-Pod-forum, ale ulegne lubiacej archiwalną robotę częsci mojej duszy i sobie powklejam, a co!

                                                    Krezzz oto napisała (tylko w tym jednym watku i nie są to wszystkie jej wypowiedzi w tym tonie):

                                                    "Że jak ktoś czegoś nie zrozumie, to nie będzie się rzucał, że to wydumane, ino że się przyzna, że nie rozumie, albo że go to nie interesuje, i- albo się postara zrozumieć, albo nie i już".

                                                    "Wam się nie podoba właśnie poziom abstracji: tymczasem ten poziom abstracji to samo sedno. Nie moja wina, że operujecie na takim poziomie, na jakim operujecie, a ja na innym. Ale wściekanie się z powodu, iż ktoś inny operuje na innym, jest śmieszne".

                                                    "Ja się naprawde starałam powiedzieć inaczej- tak, by do Was trafiło: raz z jednej strony oświetlić, raz z drugiej. Nie trafiło. Cóż...Dla mnie powody tego nietrafienia są jasne. Dla Was nie muszą. ".

                                                    "No cóż, szanowne panie nie widzą, że ... dostarczają mi odpowiedzi. Tyle razy podawałam im klucz do tego, by się mogły obronić. Nie widzą. A mnie właśnie o to niewidzenie chodzi. O to wypieranie. I o te narracje oparte na tym wypieraniu. Można im wprost, a one nic))) Jak płaszczaki, które rzucają się w oburzeniu, gdy im wspomnieć, że istnieje trzeci, a nawet czwarty wymiar. Tylko dwuwymiar i szlus! Niczego nie można łączyć wyżej ;D ;D"

                                                    "też się dziwię, że za każdym razem trzeba Wam to tłumaczyć)))) "

                                                    "Nikt mi nie będzie dyktował, z jakiego poziomu abstrakcji mam mówić. Jak nie rozumie, to jego rzecz".

                                                    i po prostu królewskie:

                                                    "Krez to wprost napisała i nie zamierza z tego zejść))). Nie potrafię , i już :-)
                                                    A już bardziej serio- nie da się prościej. (...) Stąd moje drobne złosliwości- w odpowiedzi na Wasze złośliwości i atak"

                                                    Boże, zakrzyknęło cos w mej prostackiej duszy, następna!Następna, która pisze prosto, tak, że nie da sie prosciej, i nie jej winą jest, że większość forum jej nie rozumie, i następna, która odpowiada na ataki forum!!!! A sama niewinna jest, operuje na wyższym poziomie abstrakcji i obserwuje grono dorosłych, niegłupich osób (może warto o tym pamiętać, co?), które spotyka sie na prywatnym forum, by pogadać o sprawach nie pasujacych do tematyki forum macierzystego, jak szczury laboratoryjne, albo zgoła pierwotniaki (bo szczur to jakąś tam inteligencje ma, nieprawda), i informuje te osoby, że są obserwowane, że Krezzz wyciąga wnioski na podstawie ich zachowań, że to taki, panie dziejku, socjologiczny eksperymencik, a jak się ktos dał wkręcić i poczuł urażony, to, ho, ho, ile to naszej operującej na wyższym poziomie abstrakcji Krezzz powie, no, no!

                                                    Otóż, moim skromnym zdaniem Krezz może samą siebie upewniać, że operuje na wyższym stopniu abstrakcji, prowadzi obserwacje, które ach! jakich jej odpowiedzi dostarczają!, i w ogóle, znalazła wygodne poletko, na którym bedzie robic za naukowy autorytet, co to się nad maluczkimi pochyla ze szkiełkiem i okiem. A fakty sa takie, że Krezz nie umie przyjac krytyki, także (a może przede wszystkim) słusznej, nie uznaje wlasnych potknięć, nie znosi konkurencji (jeszcze, nie daj Bóg, ktoś zna więcej niz ona trzysylabowych słów, i co wtedy?), źle znosi fakt, że nie robi na tym forum za królową umysłów, i wskutek tego wszystkiego jest wobec rozmówców niegrzeczna, protekcjonalna i nieustannie daje im do zrozumienia, że to oni mają problem, skoro nie chcą (a raczej, z racji dysfunkcji umyslowych, nie potrafią) skorzystać na kontaktach z nią. A potem dodaje emotki z usmieszkami, że to niby takie puszczenie oczka i żarcik, a jak ktos nie rozumie, to mu nie tylko poziom abstrakcji, ale i poczucie humoru szwankuje.

                                                    Cóż, już wkrótce zostanie jej tylko obserwacja, bo podejrzewam, że większość rozmówców przestanie się w rozmowy z nią wdawać. Nikt bowiem (i jest to moja obserwacja, która się chętnie z Krezz podzielę) nie lubi byc obrażany. Nawet pierwotniaki operujace na niskim poziomie abstrakcji. Który to stopień pozwala im jednak odróżnić świadomą obrazę od "omskniecia się" palca na klawiaturze czy użycia niefortunnego porównania.
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:56
                                                    No witaj, Anutku :-) Czytam Cię ja, czytam, i się często z Toba zgadzam.

                                                    Cieszę się, że sporo z tego, co widzisz, widzisz dobrze. Choć nie wszystko.
                                                    Co do tej obserwacji zgoda, ale przecież nigdy tego nie ukrywałam :-) Widać jest co obserwować- czy to takie złe? Mechanizmy ataku zawsze są ciekawe. Mechanizmy obrony przed innym poziomem abstracji czy wprost treści czyichś wypowiedzi, też.
                                                    A że się bawię...jeden rzuca obelgami, wyzywa od prymitywów, inny się bawi. Ludzie różne som.

                                                    Każdy dał się wkręcić. I Ty, i ja, i inni...))) To tak działa. Ważne, by łapać jednak nad tym kontrolę.

                                                    Krez też nie lubi byc obrażana lub częstowana "niefortunnymi porówananiami".
                                                    Trochę obiektywizmu, Anutku :-) Bronić grupy latwo jest, no nie?

                                                  • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:59
                                                    My sie rownie dobrze jak ty nie bawimy, Krezzz. W tym rzecz. Nie zgodzilysmy sie brac w udzialu w twoim ekperymencie, wiec moze dalabys sobie z nim spokoj?
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:11
                                                    Dakoto, chętnie :-) Zabawa zrobiła się niewydajna.
                                                    Jednakże w poprzednim wątku, gdy zakończyłam swój udział w wątku, to miałaś o to niewybredne pretensje. To teraz nie chcę Cię zawieść.
                                                    Ale, jeśli sobie tego życzysz, i się na mnie nie rzucisz, to ok :-)
                                                  • andrzej585858 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 22:53
                                                    anutek115 napisała:

                                                    >
                                                    > Cóż, już wkrótce zostanie jej tylko obserwacja, bo podejrzewam, że większość ro
                                                    > zmówców przestanie się w rozmowy z nią wdawać. Nikt bowiem (i jest to moja obse
                                                    > rwacja, która się chętnie z Krezz podzielę) nie lubi byc obrażany. Nawet pierwo
                                                    > tniaki operujace na niskim poziomie abstrakcji. Który to stopień pozwala im jed
                                                    > nak odróżnić świadomą obrazę od "omskniecia się" palca na klawiaturze czy użyci
                                                    > a niefortunnego porównania.

                                                    Przedzieram się pracowicie przez ten wątek który w zadziwiający sposób urósł do rozmiarów niebotycznych, ale musiałem zatrzymać się po to aby wyrazić swoje uznanie dla Anutka.

                                                    Pewnie zabrzmi to jak pocałunek śmierci ale z nikim innym nie zgadzanie się nie sprawiało mi takiej przyjemności jak z Anutkiem i nawet jak sobie zażyczy to kukardki przywdzieję aby sprawić przyjemność tudzież ogolę się :-))

                                                    Tylko drobna uwaga - obrażany jestem w miarę regularnie, ale wiem że istnieją wyższe racje niż moje osobiste odczucia. Zresztą - naprawdę warto przejmować się tak nieistotnymi sprawami?
                                                    Ale może jestem pierwotniakiem? Chociaż nie widzę w tym akurat nic nagannego.
                                                    >
                                                  • anutek115 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:43
                                                    ding_yun napisała:
                                                    > Daj spokój Klymenystra, ja to samo starałam się przedłożyć kilka postów wyżej i
                                                    > zostałam w kulturalny sposób poinformowana, że jak jestem za głupia, żeby zroz
                                                    > umieć Krezz, to już nie jest Krezz wina. Ty też jesteś za głupia i się nie star
                                                    > asz, pani Krezz jest z nas niezadowolona i zaraz wlepi nam po jedynce i na tym
                                                    > się skończy.

                                                    Spaczona kontaktami na FB muszę napisać, Ding_yun, że polubiam ten wpis. Ze szczególnym uwzględnieniem uwagi o wlepianiu jedynki :))).
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:12
                                                    No, ale na razie watki się rozrastają. Sama się temu dziwię))) Zaczęłam bawić, nie ukrywam (choć zaczynam się nudzić, czeg też nie ukrywam). Bo dzieją się tu rzeczy społecznie interesujące- mianowicie, gdy w jakimś tam watku elegancko stwierdziłam, że kończę, bo nie mam nic więcej na temat do powiedzenia, to Dakota skoczyła na mnie...że kończę. No to teraz nie kończę, tylko sie przyglądam widowisku, które po części reżyseruję :-)

                                                    Patrzmy zatem, co dalej...kiedy wygaśnie i na czym...)))
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:14
                                                    Masz jakąś manię? To przykre.
                                                  • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:15
                                                    To teraz juz naprawde moze skoncz, elegancko czy nie. Potwornie nudne to sie robi. Ty jestes madra, my glupie, to juz jasno powiedzialas i nie sadze, zeby moglo sie tu pojawic cos nowego.
                                                  • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:24
                                                    Dodaj jeszcze, że jesteśmy przyziemne, a Krezzz, och, jakże wysublimowana.
                                                    (swoją drogą, ja na takie poziomy abstrakcji i strumień świadomości wchodzę po uzo. Może krezz pije uzo?)
                                                  • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:25
                                                    Wiecie co, to aż żal. Mam nadzieję, że w świecie realnym Krezzz ma duże i zacne grono słuchaczy czekających na każde jej słowo jak na komunię i z odpowiednia refleksją przyjmujące wszelkie jej, w dowolnej formie, przedstawione spostrzeżenia by na koniec skwitować wypowiedź gromkimi brawami. Tak na pewno jest, trzeba w to wierzyć:)
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:29
                                                    E...grono jak grono. Raz lepiej, raz gorzej. Zależy.
                                                  • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:33
                                                    Jakby miala, nie musialaby sie swoii swiezymi odkryciami o tym, czym jest zlo, dzielic z pierwotniakami. Czekam na watek, w ktorym Krezz nam doniesie, ze dziewczynki nie maja siusiaka, powie, ze jestesmy glupie, bo nie chcemy z nia tej sensacji dokladnie przedyskutowac, w koncu nam zarzuci, ze nie czytamy Freuda.

                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:36
                                                    No nie upadaj aż tak na duchu, Dakoto))) O to Was (jeszcze) nie podejrzewam :-)
                                                  • the_dzidka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 13:11
                                                    To ja dorzucę swoją konkluzję, i to bez wykropkowania: wyżej sra, niż dupę ma.
                                                    Ja jestem mentalnie dysfukcyjna prostaczką, to też sobie poobrażam bez wyrzutów sumienia. A co sobie będę żałować w przerwach od prostaczego chlania jaboli pod sklepem :)
                                                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 13:57
                                                    Dzidko, przyłączasz sie do bicia piany))) W dodatku piane jabolową...A miał być koniec. Dakota proponuje, proponuje, i nic)))
                                      • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:13
                                        ding_yun napisała:
                                        > Niemniej w tym konkretnym wątku
                                        > znany mechanizm "huzia na Józia" nie ma zastosowania.

                                        Bo w porę machina została zatrzymana. I dokonała tego, nie chwaląc się - mła ;)
                                        Siłom mienśni i piersiom własnom osobistom.
                                        • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:25
                                          Nie poczuwałabym się do sukcesu w tej materii na Twoim miejscu. W dalszym ciągu uważam, jeśli to możliwe bardziej niż wcześniej, że Krezzz zachowuje się protekcjonalnie, niegrzecznie czasem ( chyba rozumiesz, że można być świnią bynajmniej nie używając wulgaryzmów?) i z wyższością. Ty natomiast, w swojej potężnej niechęci do Bimbo, jesteś po prostu zaślepiona i obrażasz wszystkich, którzy mają czelność przypadkiem wyrazić pogląd podobny do wygłaszanego przez nią. Nie jesteś ani odrobinę bliższa do podwyższenia poziomu dyskusji na tym forum.
                                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:46
                                            kaliope3 napisała:
                                            > W dalszym ciągu uważam, jeśli to możliwe bardziej niż wcześniej, że Krezzz zachowuje się prote
                                            > kcjonalnie, niegrzecznie czasem ( chyba rozumiesz, że można być świnią bynajmni
                                            > ej nie używając wulgaryzmów?) i z wyższością. Ty natomiast, w swojej potężnej n
                                            > iechęci do Bimbo, jesteś po prostu zaślepiona i obrażasz wszystkich, którzy maj
                                            > ą czelność przypadkiem wyrazić pogląd podobny do wygłaszanego przez nią. Nie je
                                            > steś ani odrobinę bliższa do podwyższenia poziomu dyskusji na tym forum.

                                            Niech chciałam Cię obrazić i jeśli pochopnie zaliczyłam Cię do bimbojówki, to musisz mi wybaczyć, ale - nie czytając - wpisałaś się pod coraz ostrzejszymi postami Bimby. Nie mam żadnej niechęci do Bimby, ale niekiedy forma prowadzenia przez nią dyskusji jest nie do zaakceptowania. I zawsze będzie budzić mój sprzeciw. Żałuję, że nie budzi Twojego.
                                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:59
                                              Piszę, jeśli przyjdzie mi na to chęć, w odpowiedzi na coś, co ktoś inny napisał i z potrzeby wyrażenia własnego poglądu.Nie odpowiadam za to co piszą inni dyskutanci, ani nie poczuwam się do nadzorowania kogokolwiek. Na tym forum wypowiadają się osoby pełnoletnie, które, zakładam, same potrafią się bronić. Poczułam się dotknięta protekcjonalnością postów Krezzz już wcześniej w innych także wątkach. Czytałam sobie bez odzywania się, ale jej ostatnie radosne konstatacje na temat ciemnej masy forumowiczek to już nie jedynie lekkie uszczypliwości. Skoro taką przyjemność sprawia Krezzz naigrawanie się z mułowatości i ciężkości myślenia innych, niech sobie znajdzie forum gdzie będzie mogła zmierzyć się z wartymi siebie przeciwnikami.Jak widać tu wciąż zadaje pytania na które jakoś nie otrzymuje właściwej swoim założeniom odpowiedzi, biedaczka.No ileż można.
                                          • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:06
                                            Krez zachowuje się protekcjonalnie, Wy zaś wcale, Towarzyszko))) No i Krez rozumie świńskie zachowania w stosunku do niej, Towarzyszko! ))) Co za świnia z te Krez!

                                            Krez nie ukrywa, że się czasem dobrze bawi, to fakt :-) :-)
                                            • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:10
                                              No to super, bo my tez sie swietnie bawimy, obserwujac Krezzz:). Wszyscy sa zadowoleni:)
                                              • paszczakowna1 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:56
                                                > No to super, bo my tez sie swietnie bawimy, obserwujac Krezzz:). Wszyscy sa zad
                                                > owoleni:)

                                                Czy ja wiem... Też się do pewnego momentu dobrze bawiłam (chyba jako pierwsza doświadczyłam specyficznego sposobu dyskursu Krezzz*), ale teraz już brzuszek** boli. Co za dużo, to niezdrowo.

                                                * - Ple, ple, ple.
                                                - Ale o co chodzi?
                                                - Ple, ple, ochjakajajestemzajebista, ple.
                                                - Weź, powiedz o co chodzi, bo nic nie rozumiem.
                                                - Gupiajesteśimaszwszy.

                                                ** Naprawdę, od jakiegoś czasu się czuję na tym forum jak przeżarty Cudaczek Wyśmiewaczek. Chyba czas na przerwę.
                                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:14
                                              To do mnie było? W którym miejscu towarzyszka poczuła się potraktowana protekcjonalnie?
                                              • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 23:21
                                                Tez jestem ciekawa. Za to dosc latwo wskazac miejsca, w ktorych Krezzz traktuje nas protekcjonalnie, w kolejnej juz dyskusji. No ale my tu jestesmy pierwotniakami, ktore nie lapia jej wizji, a jesli mamy szczescie, to moze nawet malpami w klatkach, ktore maja sluzyc jej obserwacjom i eksperymentom. Partnerami w dyskusji nie jestesmy ani przez moment, nie taka nasza rola.
                                        • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:26
                                          rozdzial43 napisała:
                                          > Bo w porę machina została zatrzymana. I dokonała tego, nie chwaląc się - mła ;)

                                          Nie pochlebiaj sobie rozdział. Zarzucasz innym "robienie magla w merytorycznym wątku", a gdzie tu można znaleźć Twoją merytoryczną wypowiedź?
                                          Na koniec, bo widzę, że rozmowa z Tobą nie większego sensu: nie czytuję wszystkich wypowiedzi Bimbo. Zdarzało mi się też w przeszłości odnosić do nich krytycznie. W przeciwieństwie do Ciebie nie śledzę jednak domniemanych spisków, bojówek, zawodowego związku klakierek itp. I kto tu jest śmieszny? EOT z mojej strony.
                                          • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:35
                                            > Nie pochlebiaj sobie rozdział. Zarzucasz innym "robienie magla w merytorycznym
                                            > wątku",

                                            A mnie interesuje coś innego.

                                            Może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego mianowicie prywatne, maleńkie, z samej swojej natury "maglowe" PODforum innego, merytorycznego forum ma być nagle miejscem jakichś debat publicznych, a prywatne, wewnętrzne wypowiedzi mają tu być nie na miejscu?

                                            Chyba coś się komuś pomyliło. Forum główne jest gdzie indziej. To jest właśnie mały kącik wydzielony na potrzeby plotkarskie i co tam panie w polityce. Na prywatne rozmowy prywatnych ludzi o, przepraszam za wyrażenie, dupie Maurycego i zjeżdżalniach.

                                            Czy mogę się dowiedzieć, jakim prawem jedna forumowiczka czuje się znienacka powołana do określania, co wolno na tym forum i do czego ono ma służyć, skoro do tej pory służyło do czegoś innego?
                                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 22:39
                                            kebbe napisała:

                                            > Zarzucasz innym "robienie magla w merytorycznym
                                            > wątku", a gdzie tu można znaleźć Twoją merytoryczną wypowiedź?

                                            Obraziłaś się, kiedy zaproponowałam przeniesienie się z tą rozmową na priv. Zdecyduj się na coś.

                                            > Na koniec, bo widzę, że rozmowa z Tobą nie większego sensu: nie czytuję wszystk
                                            > ich wypowiedzi Bimbo.

                                            Uwielbiam to po prostu. Nie wiem dokładnie o czym mowa, ale zabiorę głos. Nic tu nie trzeba śledzić, samo się rzuca w te oczy.
                                            I z mojej strony EOT, dobranoc Kebbe. Niech Ci się przyśnią dwa puchate zwierzęta :D

                          • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 19:26
                            Kaliope, ależ dostaję odpowiedzi, o czym napisałam niżej :-) A że nie takie, jakich zamierzaliście mi udzielić- to już nie mój problem. To się nazywa liminalność tekstu :-)
                            • kaliope3 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 21:56
                              Pewnie masz rację, znasz tyle mądrych i długich słów.Jednakowoż odpowiedź jakiej udzieliła Ci Kebbe była zdecydowanie na temat i związana z ściśle z Twoimi pytaniami. W tej chwili dałaś mi do zrozumiemia ,że oczekiwałaś z góry czegoś kompletnie innego,czyli ustawiłaś sobie jakąś tezę i po prostu czekasz aż ktoś ją potwierdzi.Wybacz, ale to faktycznie nie jest dyskusją w takiej postaci. Osoby z Tobą polemizujące mogą sobie żyły wypruć przedstawiając rzeczowe argumenty, ale to nie są te argumenty jakich Ty oczekujesz.Andrzej też dokładnie tak "dyskutuje".
                        • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 17:55
                          krezzzz100 napisała:
                          > Tutaj też. Tylko trzeba umieć czytać. I słuchać.

                          O, gdybyś tylko się tego nauczyła, dziewczyno, to świat nagle stałby się dla ciebie o wiele bardziej zrozumiały!

                          Dziecinady, obrażalstwo, tupanie nóżkami i pilne wertowanie słownika wyrazów wielosylabowych niewiele ci pomogą, skoro nie chcesz i nie umiesz uzasadnić swoich tez (ani nawet sama do końca nie wiesz, jakie to tezy).

                          A to stereotypowe myślenie o tym, jacy to POLACY są straszni i be, bo była wojna i komuna... Powtarzam, dziecinada, naiwność i gimnazjum.
                        • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:05
                          krezzzz100 napisała:
                          > Wiesz, Platon i paru innych też już nie żyją, a ludziska się do nich odnoszą.
                          > Ano, oczekuje odpowiedzi. I może Cie zdziwię- często je otrzymuję.

                          Co ma filozof piszacy za swego zycia odpowiedzi i pytania o sens zycia, w ogole wspolnego z dawno niezyjacymi Prusakami, co dbali o budynki i dawno przebrzmialymi perelowskimi wladzami, co nie dbaly o te same budynki?
                          Pytalas Wszystkich Zyjacych teraz, od których oczekujesz odpowiedzi, jak moglismy my, zyjacy teraz, dopuscic do tego, aby nasi bezdomni przodkowie szabrowali zabytki na swoje zagrody, gdy ich perelowskie wladze mialy to gdzies.
                          Kiedy zyjacy dzisiaj odpowiadaja Ci, co mysla o Twoich rewelacjach (opactwo niszczeje a nikt mu nie pomoze! szabrowanie jest fe!), albo gdy ja w mej nieskonczonej lagodnosci taranowej sugeruje, jak mozesz sama RZECZYWISCIE pomóc w zbieraniu kasy na konserwowanie zabytku i jak wplynac na wladze, zeby sie nie wypinaly, to ignorujesz te odpowiedzi. W ogole do Ciebie nie dochodza te komunikaty zwrotne.
                          Oczekujesz chyba, zeby cale forum wyznalo Ci po prostu "tak, my Polacy zyjacy teraz to jestesmy gwalciciele budynków, nic kultury nie uszanujemy, kazda kuleczke popsujemy albo ukradniemy" i posypalo glowy popiolem.
                          Zabytkowi taka retoryka w ogole nie pomagasz, wspolników nie zyskujesz, nawet dialogu nie prowadzisz, tylko sie sama osmieszasz.
                    • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 18:10
                      krezzzz100 napisała:
                      > A pytam, pytam, czerwonych też pytam. Jak czytają to forum, to pewnie mi odpowi
                      > edzą.
                      Czerwonych? Znaczy się kogo? Tych Indian z sąsiedniego wątku , co to im duszy odmawiali?

                      > Koncerty urządzane są w dwu salach. Reszta leży odłogiem, bo fundacja cu
                      > dów nie uczyni.
                      >
                      > Uff...że też takie rzeczy trzeba tłumaczyć((((

                      No, zasadniczo z cudami to jest w dzisiejszych czasach ciężko...ale już przynajmniej wiem, na jakiej płaszczyźnie się poruszasz i czego oczekujesz. Trzeba było tak od razu :)
            • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:08
              krezzzz100 napisała:
              > Jottko, ależ to nie okupant płacił, ale sami ślązacy- to ich majętność poszła w
              > pierony. To jakaż to sprawiedliwość dziejowa? Śląski, nie niemiecki, z dawien
              > dawna klasztor to był.

              Sorry, ale co Ty chromolisz? Slaski to znaczy niemiecki albo czeski, tylko jak widze jestes z tych Polaków, którzy nadal powtarzaja propagande perelowska ;) Taaaa, stuprocentowo homogeniczni, prapolscy Polanie od 3000 lat mieszkali na terenach wyrysowanych przez Stalina w Jalcie, nie uswiadczysz miedzy nimi Niemca, Zyda, Czecha, Tatara ani Ukrainca.
              Obiekt wznoszony przez niemieckich artystów i budowniczych na wypasione potrzeby niemieckich opatów i ksiazat. Myslisz, ze tam katoliccy Polacy z kresów po polsku rozmawiali i nad zabytkami cmokali?
              Podczas rozbiorów król pruski skasowal zakon i przejal opactwo na wlasnosc. Ale nie dewastowal przeciez. Dopiero zawierucha dziejów przekazala poniemieckie tereny i zrujnowane wojna obiekty swiezo powstalemu panstwu perelowskiemu. Dzisiaj opactwo JEST restaurowane. Placzesz nad PRL, a dzisiejszej rzeczywistosci nie widzisz.

              > Wielkość tej grabieży dziwi. Jakby chciano zatrzeć historię.

              Ale grabiez to bylo dawno, za czasów Peerelu. Masz zal do perelowskich wladz? Masz zal do sowieckiej armii, która tam przechodzila?
              TERAZ to opactwo Polacy odbudowuja, jak na tym samym artykule wikipedzianym moglas przeczytac - na wszelki wypadek wkleilam stan terazniejszy w moim komciu tam wyzej.
              Dlaczego urzadzasz bolesnej pamieci rapsod nad aktualnie restaurowanym opactwem?
              Jak juz tez pisalam, poplacz nad dewastowanymi synagogami i kirkutami lepiej - tutaj rzeczywiscie zacieramy historie. Tutaj mamy rzeczywiscie sie czego wstydzic i tutaj mozesz bic na alarm.
              Mam nadzieje tez, ze Twoje zale sa poparte bardziej konstruktywnymi czynami - czy dzialasz na rzecz jakiejkolwiek fundacji od ratowania zabytków poza biadaniem na prywatnym podforum? A moze ksztalcisz mlodziez chociaz, albo starsze osoby? Oprowadzasz wycieczki i tworzysz swiadomosc CALEGO naszego kulturowego dziedzictwa, rowniez po etnosach, które wyginely?
              Ale skoro sama nie znasz historii Polski, to ja nie wiem jak Ty chcesz budzic w przecietnych Polakach swiadomosc, ze zabytki po Zydach i Niemcach to tez zabytki.
              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 13:25
                No co Ty nie powiesz...Śląsk polski nie istnieje/ ciekawe, zaiste.
                A gdzie twierdzę, że Śląsk TYLKO polski jest? Nadal zawodzi Cię umiejętność czytania?
                I czy z tego, że Śląsk jest niehomogeniczny, wynika, że można o jego zabytki nie dbać? Mówimy tu o tym, że Polska nie dba o zabytki, które są na jej terytorium.

                Tak właśnie, dziś się o ten kompleks nie dba. Państwo się wypięło. Trzy sale odnowione na kilkaset to nic. Obiekt niszczeje. Jedź, zobacz, posłuchaj, a może pojmiesz problem. Choć nie wygląda na to.

                A czasy PRL to co? - kambr, ordowik, sylur czy dewon, że się o nich ma nie pamiętać? Niepolski to problem? A czyj? Ech, znawczyni historii polskiej zaczynając się od 1989 r... A przedtem to białe niedźwiedzie na Śląsku hasały. Historia PRL to nie historia Polski?

                Tak właśnie działam- przybliżając Ci problem na forum. Mogę, nie? W nadziei, że białe plamy w Twojej świadomości historycznej i kulturowej się wypełnią.
                Nie ośmieszaj się, Lez. Przekieruj swoja agresję na kopanie ogródka, albo na naukę czytania ze zrozumieniem.
              • ready4freddy Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:40
                lezbobimbo napisała:

                > Sorry, ale co Ty chromolisz? Slaski to znaczy niemiecki albo czeski, tylko jak
                > widze jestes z tych Polaków, którzy nadal powtarzaja propagande perelowska ;)

                w tym ferworze walki z propaganda cos ci sie nieco pokrecilo. czeski, niemiecki i polski jak najbardziej, jak pokazuje historia.
            • turzyca Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 01:35
              > Odbudową Warszawy też żaden samorząd się nie zajmował, ino samo państwo. Czyli
              > też- nie to. Dlaczego państw nie zależało na Śląsku? Bo poniemieckie? Gdańsk te
              > ż był poniemiecki, a jakoś państwu na nim zależało.

              Nie dam rady przebic sie przez caly watek, ale te jedna rzecz warto sobie uswiadomic i miec w pamieci podczas calej tej dyskusji.

              Granica na Odrze i Nysie zostala uznana przez RFN w 1992 roku. Tak, dopiero w 1992. Decyzja podjeta zostala pod koniec 1991, uprawomocnila sie w 1992.

              Czyli teoretycznie do 1992 nie mozna bylo miec pewnosci, ze Niemcy nie wejda na swoje. Teraz nam to sie wydaje absurdalne, ale moja rodzina zostala wysiedlona spod Lwowa wlasnie pod niemiecka granice i oni podczas wszystkich zadraznien polsko-niemieckich pakowali walizki - zeby jak znow przyjdzie wojsko i zazada od nich opuszczenia domu, to zeby nie trzeba sie bylo pakowac w pospiechu. Oni to zagrozenie odczuwali jako realne, w koncu raz juz im sie to przytrafilo. I to w przypadku ojcowizny - majatku do ktorego mieli prawo od stuleci. A jaki jest sens inwestowac w cudza wlasnosc, z ktorej moga Cie wysiudac w kazdym momencie i na pewno nie zwroca Ci ani grosza z zainwestowanej kasy?

              A Gdansk mial przed II wojna swiatowa inny status, nie byl czescia Niemiec.

              > Wiadomo, że problem skomplikowany. Ale jest faktem, że Polacy roztrwonili niema
              > l największy na świecie kompleks religijny i zabytkowy. Mieć coś takiego i się
              > tego wyzbyć...trzeba być zdolnym, naprawdę.

              Miec? A mielismy?
    • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:27
      Nie odkryłaś Ameryki krezzzz, opactwo w Lubiążu to niestety typowy przykład losu zabytkowego kompleksu na terenie Polski w XX wieku. To pierwsza rzecz. Druga to kwestia odbudowy. Otóż chcąc to zrobić porządnie i nie spieprzyć zabytku jeszcze bardziej potrzeba czasem naprawdę, możesz mi wierzyć, kilkunastu albo kilkudziesięciu lat ciężkiej pracy i olbrzymich nakładów finansowych. Wydaje mi się także, że myli Ci się restauracja z konserwacją. W Lubiążu są prowadzone stałe prace konserwatorskie mające na celu zachowanie tkanki zabytkowej w jak najlepszym stanie. Te zabiegi, choć nie widać ich spektakularnych efektów, także nie są tanie. Tak się składa, że obecnie nie ma jakoś trendu na odmalowanie na szybko ścian, żeby było ładnie. Ważne jest natomiast zabezpieczenie zabytku przed podpadnięciem w ruinę przy jak najmniejszym ingerowaniu w oryginalną strukturę.
      Mi przy tej okazji nasuwa się natomiast nieco inne pytanie: dlaczego Kościół w Polsce nie poczuwa się do odpowiedzialności za niszczejące dzieła sztuki i architektury sakralnej? Czy nie lepiej byłoby, zamiast na ziszczony koszmar historyka sztuki pt. Licheń, znaleźć środki na konserwację chociażby założeń w Lubiążu?
      Z drugiej strony wiem, że są proboszczowie, często w małych miejscowościach, którzy z własnych oszczędności odnawiają zabytkowe kościółki i kapliczki na terenie swoich parafii. Opactwo tynieckie jest natomiast przykładem sprawnie zarządzanej ( i to przez opata, tyle, że za pieniądze ze zgniłej UE) zabytkowej nieruchomości.
      • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:42
        kebbe napisała:

        >...ziszczony koszmar historyka sztuki pt. Licheń...

        Jezu. W oczach mi się mieni, jak patrzę na ten straszliwy pomiot bazyliki św. Piotra i Taj Mahal.
        • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 14:54
          ananke666 napisała:

          straszliwy pomiot bazyliki św. Piotra i Taj Mahal.

          :D :D
          ...przestaje to jednak być śmieszne, kiedy się pomyśli ile pieniędzy na to zmarnotrawiono. Na otarcie łez zostaje już tylko największy na świecie posąg Jezusa, błogosławiący sortowni śmieci, czy na co on tam patrzy. Mnie takie rzeczy bardziej przerażają niż fakt, że w ciągu jednego sezonu nie odnowiono wielkiego opactwa. Wiecie, co nagle to po diable, jak to mówią ...;)
        • paszczakowna1 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 17.02.11, 15:32
          > Jezu. W oczach mi się mieni, jak patrzę na ten straszliwy pomiot bazyliki św. P
          > iotra i Taj Mahal.

          No i teraz mam wizję bazyliki św. Piotra parzącej się z Taj Mahal...
    • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 10:50
      Postanowiłam i ja zabrać głos w tym wątku.

      Doczytałam go dopiero dziś, bo kiedy weszłam do niego parę dni temu, to był on jeszcze na etapie rozmowy o zabytkach. Z uwagi na to, że nie orientuję się w tym czy to prawda, że np. Zamek Królewski w Warszawie został odbudowany w taki sposób, że ktoś coś ukradł, aby go odbudować (a nie np. państwo zakupiło marmur w kopalni marmuru w Chęcinach czy gdzieś, bo przecież wydobycie marmuru kosztuje, więc ktoś musiał za to zapłacić), ani też nie orientuję się tak bardzo dokładnie w historii, żeby móc odnieść się do tej problematyki, więc do wątku już nie wchodziłam.
      Dopiero dziś zaciekawiło mnie dlaczego tak się rozrósł.

      Przeczytałam (na ile to możliwe) resztę wpisów i chciałam wyrazić poparcie dla postawy Rozdziału, która poprosiła o to, aby w rozmowach na forum przestrzegano kultury i szacunku podczas zwracania się do drugiego człowieka oraz aby nie tworzyć "bojówek" oraz aby nie było przyzwolenia na obraźliwe teksty.

      Pozwólcie, że zacytuję fragmenty wypowiedzi Rozdziału jako ilustrację tego, z czym się zgadzam. Mam nadzieję, że wychwycicie istotę spraw, bo o tę istotę sprawy mi chodzi właśnie. Oto cytaty:

      "Mimo, że jestem na tym forum zapewne o wiele krócej od Ciebie, to poproszę Cię: zastanów się, czy warto było się włączyć do dyskusji wspierając takie wypowiedzi Bimby skierowane do Krezzzz? cytuję:
      "To, co tu uprawiasz w tej chwili, to nie sa zabronione pytania, tylko kompletnie chybione lamenty przed niewlasciwymi osobami".
      "Mozna z Ciebie tylko drzec lacha, bo mieszasz histerie z historia".
      "O czym Ty pierniczysz, krwawa maz?"
      "Z jakiej choinki sparklacej szalenstwem Ty sie urwalas?"
      "No jak pisalam, kompletnie mieszasz historie z Twoja histeria".
      " zaczelas plakac o perelowskim szabrowaniu, pierniczyc kocopoly o gwalcicielach-przesiedlencach i ze wszyscy zyjacy Polacy zniszczyli te zabytki". Koniec cytatu. "

      Drugi cytat z wypowiedzi Rozdziału:
      "Nie wątpię, że sobie " nie przypominasz" otwartych obelg, wprawdzie bez "wynocha" na końcu. A "tępego prymitywa" jako pieszczotliwe określenie forowicza o odmiennych poglądach przypominasz sobie? A "ty paranoiczko, histeryczko" - pamiętasz, czy nie? A "ty mały trollu, ciesz się, że bana nie dostałeś" - coś Ci to mówi?

      Nie? No tak, przecież jako osoba wrażliwa i z poczuciem sprawiedliwości na pewno zareagowałabyś, gdybyś to widziała, prawda? A jeśli widziałaś, to czemu milczałaś, co? Dlaczego znów trzeba prowadzić tę rozmowę o elementarnych zasadach kultury i szacunku. Czy nie obowiązują one osób, które lubisz? "

      Mam nadzieję, że te cytaty z wypowiedzi Rozdziału będą na tyle jasne, żebyście zrozumiały o co chodzi mnie. Właśnie o to samo: o nie okazywanie przyzwolenia na takie poniżające teksty i na atakowanie kogoś w stylu "huzia na Józia" oraz o nie nakręcanie kogoś w coraz większej swobodzie atakowania.

      Cieszę się, że Rozdział zareagowała na te przejawy i w jakiś sposób je powstrzymała.

      Podkreślę, że chodzi mi o formę zwracania się do kogoś. Nawet jak ten ktoś pisze mało zrozumiale dla Was albo protekcjonalnie, to można, jak najbardziej, okazać mu swoje niezadowolenie i prosić go o zmianę postępowania itp., ale bez poniżania i bez nagonki. Tak uważam.

      Chciałabym, aby więcej osób reagowało na naruszające etykietę wpisy innych forumowiczów i nie pozwalało na nie.
      • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:05
        PS. Uważam, że w tym wątku np. Ding-yun wyraziła swoje zastrzeżenia w dobrej formie, z szacunkiem. O coś takiego mi, na przykład, chodzi.

        Chcę też zwrócić Waszą uwagę na fakt, że np. jeśli ktoś jest wielokrotnie atakowany i to w niewybredny sposób, z przyzwoleniem innych forumowiczów, to też nie jest to bez wpływu na stan jego nerwów, bo ten ktoś nie jest przecież z kamienia. I podczas kolejnej dyskusji, kiedy napisał coś uprzejmie lub neutralnie lub wręcz przyjaźnie i ufnie (dzieląc się swoimi przeżyciami czy przemyśleniami), a nagle, na sygnał prowodyrki, ze wszystkich stron rozlegają się pod jego adresem głosy oburzenia, szydzenie i wszechobecny rechot klakierek, to ta osoba też może nie być w stanie prowadzić rozmowy dalej (czytaj: bronić się) w sposób opanowany i bez emocji.
        Na to jednak nikt nie bierze (jak widzę na swoim też przykładzie) poprawki, bo "ofiarę" traktuje się grupowo w sposób kompletnie bezlitosny: ona ma być zawsze uprzejma, nie ma prawa odczuwać emocji i czegoś odpowiedzieć w nerwach, ani też sprzeciwić się pogardzie pod swoim adresem, bo jeśli to zrobi, to dostanie jeszcze więcej jobów i będzie to dowodem na to, że zasługuje na bana. Nikt nie widzi wtedy całego kontekstu.

        Uważam, że to jest niedopuszczalne zachowanie i jest ono na pewno ze szkodą dla dyskusji, które mogłyby być ciekawe, gdyby odbywały się przy zachowaniu wzajemnego szacunku.

        Na koniec powiem: dziwi mnie osobiście to niereagowanie ludzi na takie przejawy jak zacytowała Rozdział, a ja po niej.
        • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:19
          Dziękuję, Ginestro, jako i Rozdziałowi dziękowałam.

          Tak, mniej więcej o to chodzi. Poczytaliby Zimbardo, Asha, Milgrama...
          O tym -jakże abstrakcyjnym (wyniesionym poza to forum, a jakże)))) - złu. Ale to za wysoki poziom abstrakcji, jak widać.


          • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:22
            E, niektórzy czytali. Co nie zmienia faktu, że mówienie o tym wszystkim jest banalne. I przedstawianie tego jako czegoś odkrywczego, i krzyczenie "gore" jest stratą czasu. Lepiej się wziąc za konkretne działania (Bimbo podała Ci przykłady), Ty ronisz ślozy i łamiesz ręce. Strata czasu i energii.
            • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:34
              Może i banalne. O banalnym złu trza być może banalnie. Ja tam się nie silę na niebanalność...
              • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:39
                Ach, już wiem, jakim typem osoby jesteś. Dobrze, że się nie znamy osobiście. Zbawiciel świata, intelektualista, uważający, że jest ponad normami. Znam ten typ, oj znam. Pisz sobie więc Krezzz, śmiec nam na forum, jaśnie oświecona, przecież potrzebujesz tego jak powietrza.
          • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:26
            A skad wiesz, ze nie czytali?
            Twoj protekcjonalny ton jest naprawde zenujacy. Juz cie o to pytano, ale nie odpowiedzialas. Co robisz na tym forum, skoro nasz zbiorczy poziom intelektualny jest tak niski? Przeciez obserwacje tez sie robia po jakims czasie nudne.
            • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:28
              Stąd wiem, że jakby poczytali, to by wiedzeli co robią. Nie da się tej wiedzy ignorować.
              No, nie ukrywam, że obserwacje robią się nudne.
              • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:29
                Jak Ty zaczniesz się stosowac do norm na temat wyrażania myśli, to ja zacznę z Tobą dyskutowac o złu, dobrze?
                • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:32
                  Hehehehe... fajne warunki :-) Czekam na dalsze :-) Wiesz już wszak, co ja sądzę o tzw. "normach"...taka jestem zepsuta)))
                  Nie bardzo chcę o tym z Tobą rozmawiać, zdanie mam wyrobione. Dobrze byłoby, gdybyście nabrali w tym względzie samoświadomości. Ginestra Wam podpowiedzia trop. Ja w innych watkach też podpowiadałam.
                  • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:37
                    Ale nie rozumiesz jednego. My nie chcemy, zeby ktorakolwiek z was nam cokolwiek podopowiadala. Ty nie jestes nasza nauczycielka, a my banda dzieciakow majacych sie sluchac z otwartymi ustami. To jest, pozwole ci sobie przypomniec, prywatne forum, zalozone przez grupe ludzi, ktorzy swietnie znaja sie z innego forum. Znamy sie, znamy swoj sposob wyrazania, osobowosci. Lubimy ze soba dyskutowac.
                    Ty jestes tu od niedawna, za zachowujesz sie, jakby forum nalezalo do ciebie, chcesz nam dyktowac warunki, na jakich mamy z toba dyskutowac. Przy tym nie potrafisz swoich tez wylozyc w formie, z ktora chcialoby sie dyskutowac.
          • lezbobimbo Re: krezzolka 18.02.11, 15:01
            krezzzz100 napisała:
            > Dziękuję, Ginestro, jako i Rozdziałowi dziękowałam.

            Oj, Krezz, Krezz. Nowa jestes, nie umiesz pisac na forach z zywymi ludzmi i jeszcze nie zauwazylas, ze R34 oraz Ginestra zatrollowaly w tym watku, az scieka po scianach i normalnym ludziom sie z trollami zgadzac nie wypada ;)
            Nie rozumiesz tego jeszcze, to Ci wyjasnie - R34 cierpi na jakas obsesje na moj temat i potezny Hassliebe. R34 ma ogromny problem z samym moim istnieniem na forum, ale nie umie biedaczka sobie mnie wyszarzyc. Jak tylko widzi moj nick, to jej zólc zalewa oczy i przychodzi wolac te same obsesje, bez wzgledu na temat: Bimbo ma wypierdalac, a Kartagina ma zostac zniszczona. Nawet samo zgadzanie sie z postami Bimbo to tez jest obrzydliwosc i agresha w przedziwnym swiecie R34. Mnie to osobiscie smieszy i troche pochlebia wlasny stalker, ale widze, ze jej trollowanie znalazlo w Tobie chlonny grunt i wykrzywilo ognisko dyskusji na temat TWOICH nieumiejetnosci rozmowy.

            Dyskusja tutaj toczyla sie najpierw na temat zabytków, a potem na temat, dlaczego Krezzz nie umie pisac i nie raczy porozumiewac sie z ludzmi. Przyszla R34 i zamiast sie odniesc do poruszonego tematu, wlaczyla swoja slynna obsesje i zrobila z biednej Krezz przesladowana ofiare Bimbo. Dolaczyla oczywiscie teraz wiecznie obrazona Ginestra, pragnaca chronic wszelkie ofiary wlasna piersia.
            Na normalnym forum, gdzie funkcjonuje moderacja, to trollowanie R34 i Ginestry dlugo by nie powisialo, ale tutaj czuja sie bezkarne i zasmiecaja kolejna dyskusje.

            Bo zapytac, o czym chromoli Krezz i z jakiej choinki sie urwala to ma byc agresja i przesladowanie ofiar :D

            > Mam tylko jedną prośbę- poskromnijcie tego bulteriera Lez, bo wstyd na pół foru
            > m. Ja sobie z nią poradzę jakby co, ale wiecie

            Co za troska laskawej pani Krezz. Naprawde nie musisz teraz obludnie dbac o dobro forum, gdzie forumowiczow uwazasz za plaszczaki, zbyt glupie abys je zaszczycala sensem wypowiedzi.
            Pustke i bezsens Twoich postów po wielu daremnych pytaniach po prostu wyszydzilam i nie umialas sobie zupelnie z tym dac rady.
            No to poczulas sie ofiara i zaczelas widziec we mnie bullteriera, za uczynnym podszeptem R34 i Ginestry.

            Po raz pierwszy spotykam osobe, której rzekome wyksztalcenie tak bardzo PRZESZKADZA w rozumowaniu i kontaktach miedzyludzkich. Na forum MM i tutaj bywaja panie profesor, doktorzy wszelakich nauk tak scislych jak i humanistycznych, nie mowiac juz o magistrach, ktorych imie jest legion. I jakos zadna z tych rzeczywiscie wyksztalconych osob nie ma takich jak Ty problemów z formulowaniem mysli, dowodzeniem postawionych tez oraz DIALOGIEM z rozmówcami.
            Trudno mi uwierzyc, ze w ogole masz jakies wyksztalcenie, jakies papiery, juz nie mowiac o katedrze wykladowcy. Jesli jednak to prawda, to sparafrazuje klasyka "wspulczuje Twoim studentą".
            • rozdzial43 Re: krezzolka 18.02.11, 18:41
              lezbobimbo napisała:

              R34 ma ogromny problem z samym moim istnieniem na f
              > orum, ale nie umie biedaczka sobie mnie wyszarzyc.

              Oj Bimba, Bimba. Bo z Tobą jest taka sprawa, że jak kogoś lubisz, to po prostu kochasz, a jak kogoś nie lubisz, to po prostu nienawidzisz. I nie umiesz (choć czasem się starasz - widzę to) stłumić fali wzruszeń, która Cię ogarnia.

              Nie wyszarzę Cię Bimbo nie dlatego, że nie umiem (choć nie umiem, ale co za problem się nauczyć), lecz dlatego, że niektóre Twoje posty są bardzo fajne i naprawdę mnie bawią (lepienie z barokowych plafonów koryta dla świń i opadłe łuski ze śmierdzących naganną chciwością ślepi - po prostu majstersztyk, nawet w pracy mi się przypomniało i nie mogłam powstrzymać uśmiechu - choć powinnam była).

              Tyle że powstrzymywanie, a czasem i ukrywanie emocji - zwłaszcza tych negatywnych - to jest ważna umiejętność; pozwala nam na współżycie z ludźmi; nie możesz się dać tak targać tym czytelnym furiom, niechęciom, a niekiedy nienawiściom. Nie oczekuję od Ciebie niczego więcej, niż nieobrażania ludzi, zaprzestania wycieczek osobistych i panowania nad chęcią dokumentnego zdołowania adwersarza.

              I nie żachaj się, nie szydź, tylko spróbuj spokojnie przeczytać co chcę Ci powiedzieć.

              Nie zgadzaj się, dyskutuj, krytykuj, ale nie obrażaj, nie stwierdzaj, że "tępy prymityw" w odniesieniu do Twojego przeciwnika w dyskusji to diagnoza i wiele jeszcze można by przytoczyć, nieprawdaż.

              • the_dzidka Re: krezzolka 18.02.11, 18:50
                Kto się zdziwi, ten się zdziwi, ale podoba mi się to, co napisałaś, Rozdział. (Poza drobną uwagą, że IMHO jednak masz obsjesję na tle Bimbo.)
                Nie wiem, czy Bimbo weźmie to sobie do serca, prawdopodobnie nie, choć moim zdaniem powinna. Nie nagle zamienić się w aniołka w złocistej sukience, sypiącego kwiatki i za przeproszeniem kupkającego tęczowymi bańkami. Ale zwyczajnie nie przesadzać w sekowaniu ludzi.
                Chociaż Bór mi świadkiem, że czasami trudno zachować proporcjum, mociumpanie.
                • lezbobimbo Re: krezzolka 19.02.11, 03:49
                  the_dzidka napisała:
                  > Kto się zdziwi, ten się zdziwi, ale podoba mi się to, co napisałaś, Rozdział.
                  (...) zwyczajnie nie przesadzać w sekowaniu ludzi.

                  Oj Dzidko, trolle kiedys zjedza Twoje dobre serce i co wtedy? :)) Gdzie bylas wczoraj i czemu nie tutaj po 22ej? W ramach karnego jeżyka prosze Cie o przeczytanie pierwszych 100 postów tego wątku. Zobaczysz sobie wtedy, jak okrutnie sekowalam peczniejaca od wlasnego bezsensu Krezz takimi slowy jak "o czym ty chromolisz, krwawa maź" albo "z jakiej choinki sie urwalas" itp. To wlasnie widziala jako sekowanie rozkoszna dzisiaj Rozdzial, kiedy wczoraj przybiegla trollowac jak zwykle. Ani jednym merytorycznym postem nas nie obdarzyla nawet do dzis, ale za to z czuloscia i rozwaga naskoczyla na Buce Hatifnata winną Kaliope, ze jest moja bojówka i klonem. Potem juz po-szlo i widziala moje klony wszedzie. Same old, same old..
              • lezbobimbo Re: krezzolka 19.02.11, 03:34
                rozdzial43 napisała:
                < że niektóre Twoje posty są bardzo fajne i napr
                > awdę mnie bawią (lepienie z barokowych plafonów koryta dla świń i opadłe łuski
                > ze śmierdzących naganną chciwością ślepi - po prostu majstersztyk, nawet w prac
                > y mi się przypomniało

                O, jaki smaczny post! Pochlebilas mi przemile!
                Naprawde myslisz, ze jestem az tak glupia i naiwna jętką jednodniowką?
                Serio myslisz, ze juz zdazylam zapomniec, jak jeszcze wczoraj wieczorem moje majstersztyki byly wedlug Ciebie prostackim maglem, a osoby majace nieszczescie pisac te same pytania co ja do Krezz nazywalas bimbojówka?
                Zatrolowalas wczoraj tak klasycznie, ze az gwizdalo. Jojczylas ludziom w oczy, ze dziobia harda Krezzz, wiec sa moimi klonami. Jako moje prostactwo podalas takie moje nieslychane inwektywy jak "co ty chromolisz", i "z jakiej choinki sie urwalas". Lmao..
                Gdy te horrory nie wstrzasnely nieczulym forum, zaczelas cytowac jakies moje stare slowa z zeszlego roku. Co to kurna szmac mialo do cholery wspolnego z pisaniem w tym watku do Krezz? Co? Chcac dowiesc mej agresji, siegnelas do skarbnicy swojej obsesji. Tak, tak, Bimbo zle bo napisalo choinka, i w ogole to Andrzeja znowu bilo..

                Myslisz, ze jak dzisiaj strzelisz mi pospieszna minetke, to klasne w me raciczki z zachwytem i od razu zapomne, jaka żenade odstawilas wczoraj? Mam uwierzyc, zes nagle dobra ciotunia, kiedy pare dni temu zazdroscilas mi nawet oklasków za inny post-majstersztyk, bo znalazl uznanie?
                Myslisz, ze bede sluchac swiatlych porad trollujacej paniusi na temat emocji?
                Jaka poczciwosci ciotunia, dzisiaj mi radzisz jak dyskutowac, oczywiscie z troski o dobro forum, ktore wczoraj pragnelas jak zwykle opróznic ze mnie i kogokolwiek majacego podobne wnioski co ja.

                <wiele jeszcze można by przytoczyć, nieprawdaż.

                Nawet teraz kiedy usilujesz mi zacukrzyc pamięć, nie mozesz sie powstrzymac, zeby mi nie PRZYTACZAC jakis starych, dawno zdechlych inwektyw, ktore w tym watku nie padly.
                Chcesz sie bawic w przytaczanie? Ja tez moge Ci przypomniec to i owo, od Twego wejscia ćwoka 2 lata temu az do dzisiaj, w tym te posty, które musialam Ci wycinac - ale to wygladaloby jak historia przykrej choroby...
                Odpalantuj od moich wzruszen i lecz swoja Hassliebe. Przestan myslec o moich postach nawet w pracy. Spal ten kajecik, w którym skrzetnie zapisujesz moje slowa. Nikogo normalnego tutaj nie interesuje Twoje zachlystywanie sie moim istnieniem - wiesz dlaczego? Bo albo klamiesz, albo przynudzasz. Ludzie dawno zauwazyli, ze jestem na forum, albo maja mnie w glebokim powazaniu przez moja wredote i dlugie posty. Też mnie miej.
                Skoro tak mi zawiscisz, bo forumowicze potrafia sie ze mna nawet zgadzac od czasu do czasu, to sama pisz merytorycznie, zamiast eksponowac Twoja zle woniejaca obsesje.
                • rozdzial43 Re: krezzolka 19.02.11, 12:59
                  lezbobimbo napisała:

                  > Myslisz, ze jak dzisiaj strzelisz mi pospieszna minetke, to klasne w me raciczk
                  > i z zachwytem i od razu zapomne, jaka żenade odstawilas wczoraj? Mam uwierzyc,
                  > zes nagle dobra ciotunia, kiedy pare dni temu zazdroscilas mi nawet oklasków za
                  > inny post-majstersztyk, bo znalazl uznanie?

                  Nie, Bimbo, już nie myślę, że jestem w stanie cokolwiek dla Ciebie zrobić. Myślę, że prawdopodobnie powściągniesz trochę fale wzburzeń nachodzących na Ciebie, bo trochę jednak z biegiem czasu się "ucywilizowałaś". Jeśli nie, apeluję do wszystkich uczestników forum o wyrażanie otwartej dezaprobaty dla formy prowadzenia przez Ciebie dyskusji, wycieczek osobistych, a niekiedy wręcz prostactwa.

                  Mojej zgody na Twoje prostactwo nie ma, pogódź się z tym i licz z moją każdorazową reakcją na naruszenie przez Ciebie netykiety i regulaminu. Opanuj się, dyskutuj merytorycznie, nie obrażaj i nie rób wycieczek osobistych.

                  Ja tez moge Ci przypomniec to i owo, od Twego
                  > wejscia ćwoka 2 lata temu az do dzisiaj, w tym te posty, które musialam Ci wyci
                  > nac - ale to wygladaloby jak historia przykrej choroby...

                  NO NARESZCIE! Miło zobaczyć jak przyznajesz się do wycinania moich postów, czemu tak bojowo zaprzeczałaś w wątku "nie chcę takich moderatorek"; ileż tam furii było, miotania o "kłamstwach R34", he he. Zobacz, gdzie Cię niekontrolowane emocje doprowadziły; sama się wkopałaś. Słuchaj Cioci Rozdział, słuchaj, bo jest Ci to ewidentnie potrzebne.

                  I BŁAGAM: przytocz moje posty, które wycięłaś! PRZYTOCZ, PRZYTOCZ!!!
            • ananke666 Re: krezzolka 19.02.11, 01:42
              lezbobimbo napisała:

              > Na normalnym forum, gdzie funkcjonuje moderacja, to trollowanie R34 i Ginestry
              > dlugo by nie powisialo, ale tutaj czuja sie bezkarne i zasmiecaja kolejna dysku
              > sje.

              Nooo gwoli sprawiedliwości wypada dodać, że co poniektóre Twoje słowne galopady też by nie powisiały :p
              • lezbobimbo Re: krezzolka 19.02.11, 03:39
                ananke666 napisała:
                > Nooo gwoli sprawiedliwości wypada dodać, że co poniektóre Twoje słowne galopady
                > też by nie powisiały :p

                W TYM konkretnym watku? Gdzie pisalam o chromoleniu Krezz i pytalam z jakiej choinki sie urwala, tak?
                Co do reszty tego forum nie widze, po co mam sie hamowac, skoro te slodkosci paniusie dwie sobie bynajmniej nie zaluja.
              • andrzej585858 Re: krezzolka 19.02.11, 09:38
                ananke666 napisała:

                > lezbobimbo napisała:
                >
                > > Na normalnym forum, gdzie funkcjonuje moderacja, to trollowanie R34 i Gin
                > estry
                > > dlugo by nie powisialo, ale tutaj czuja sie bezkarne i zasmiecaja kolejna
                > dysku
                > > sje.

                Problem w tym że to jak określasz "trollowanie" może i jest czasem męczące, ale przynajmniej powyższe "trolle" posługują się w miarę przyzwoitym językiem.
                >
                > Nooo gwoli sprawiedliwości wypada dodać, że co poniektóre Twoje słowne galopady
                > też by nie powisiały :p

                No właśnie - a niestety aż korci aby je powywalać. Zwłaszcza gdy zdecydowana ich większość to zwroty typu kto urwał się z choinki, że wspomnę tylko o tych najbardziej delikatnych.
                Co nie zmienia faktu , że od jakiegoś czasu poprawa jest wyraźna.
                • ananke666 Re: krezzolka 19.02.11, 12:02
                  andrzej585858 napisał:


                  > Problem w tym że to jak określasz "trollowanie" może i jest czasem męczące, ale
                  > przynajmniej powyższe "trolle" posługują się w miarę przyzwoitym językiem.

                  To nie ja określam. Patrz, kogo cytujesz.
                  • andrzej585858 Re: krezzolka 19.02.11, 12:21
                    ananke666 napisała:

                    > .
                    >
                    > To nie ja określam. Patrz, kogo cytujesz.

                    Oczywiście że nie Ty - bardzo przepraszam za niestaranność.
                • rozdzial43 Re: krezzolka 19.02.11, 13:07
                  andrzej585858 napisał:

                  > Problem w tym że to jak określasz "trollowanie" może i jest czasem męczące, ale
                  > przynajmniej powyższe "trolle" posługują się w miarę przyzwoitym językiem.

                  Nie do końca zrozumiałam Andrzeju. Czy uważasz, że moje posty w tym wątku są trollowaniem, czy nie? Czy powściąganie ewidentnego zaostrzającego się prostactwa jest męczące dla Ciebie?

                  > No właśnie - a niestety aż korci aby je powywalać. Zwłaszcza gdy zdecydowana ic
                  > h większość to zwroty typu kto urwał się z choinki, że wspomnę tylko o tych na
                  > jbardziej delikatnych.

                  Postuluję, wnoszę i apeluję do Ciebie, Andrzeju, jako moderatora forum, żebyś reagował na naruszanie netykiety przez Lezbobimbo i jej wycieczki osobiste. Proponuję następujący sposób postępowania: po pierwsze - udzielenie ostrzeżenia; po drugie - w przypadku braku poprawy - wycięcie postu.
                  Po trzecie - do rozważenia - utworzenia jakiegoś kosza z wyciętymi postami, żeby każdy mógł sobie - jeśli ma potrzebę - zapoznać się z postami, które wycięto.

                  > Co nie zmienia faktu , że od jakiegoś czasu poprawa jest wyraźna.

                  To prawda. Jest poprawa, ale niewystarczająca.
                  • ananke666 Re: krezzolka 19.02.11, 13:43
                    rozdzial43 napisała:

                    > Po trzecie - do rozważenia - utworzenia jakiegoś kosza z wyciętymi postami, żeb
                    > y każdy mógł sobie - jeśli ma potrzebę - zapoznać się z postami, które wycięto.

                    Podoba mi się ten pomysł.
                    • lezbobimbo Re: krezzolka 19.02.11, 21:56
                      ananke666 napisała:

                      > rozdzial43 napisała:
                      > > Po trzecie - do rozważenia - utworzenia jakiegoś kosza z wyciętymi postam
                      > i, żeb y każdy mógł sobie - jeśli ma potrzebę - zapoznać się z postami, które wy
                      > cięto.

                      > Podoba mi się ten pomysł.

                      Na forum Gazety to se mozna skoczyc na drzewo. Tutaj zadnych koszów nie da sie zrobic ani przenosic postów w inne miejsce (poza mozolnym kopiuj-wklej, ale komu by sie chcialo to robic?). Posty mozna wylacznie wycinac albo przywracac.
                      Zreszta co za masochista ma w ogole chciec czytac wyciete posty? Masturbowac sie wycietymi pyskówkami? Po to sa wycinane, zeby nie zasmiecaly. Grzebanie sie w smietniku to kuriozalne hobby i taka propozycja mogla wyjsc jedynie z glowy chorej kobiety, która potrafila zrobic karczemna awanture o to, ze jedna forumka zatytulowala druga serdecznie "moja droga".
                      Nie dogodzisz, normalnie nie dogodzisz tej paniusi.. komplementy - zle, inwektywy - zle, forma - zawsze nie taka, jednego dnia - majstersztyk, drugiego dnia - prostactwo..

                      Niech sobie trollujaca, meczaca R34 sama zalozy forum w jezyku PHP z duzymi mozliwosciami technicznymi i tam niech sobie dyktuje warunki, zamiast tutaj sie wiecznie podniecac, ze na jednym forum smie pisac znienawidzona przez nia moderatorka z innego forum.
                      Ciekawe, kiedy popelni chociaz jeden merytoryczny wpis w tym wątku zamiast sie bawic w te odwiecznie zapluta histerie z wymyslaniem ostrzezen, bo napisalam tu "co ty chromolisz" oraz "z jakiej choinki sie urwalas".
                      • ananke666 Re: krezzolka 20.02.11, 01:14
                        > Na forum Gazety to se mozna skoczyc na drzewo. Tutaj zadnych koszów nie da sie
                        > zrobic ani przenosic postów w inne miejsce (poza mozolnym kopiuj-wklej, ale kom
                        > u by sie chcialo to robic?)

                        A ileż tych postów leci, że to takie mozolne?

                        > Zreszta co za masochista ma w ogole chciec czytac wyciete posty?

                        Ja na przykład. Czasem chciałabym wiedzieć, za co post został wycięty, albo za co ktoś dostał bana, a na awanturę akurat się nie załapałam. Ot, ciekawość.

                        > Masturbowac si
                        > e wycietymi pyskówkami?

                        Ależ nie, mnie wycięte posty nie podniecają seksualnie. Zaspokajają, tak, ale tylko ciekawość.

                        > Po to sa wycinane, zeby nie zasmiecaly.

                        A miejsce śmieci jest w śmietniku. Nie ma obowiązku zaglądania, ale też nie ma zakazu. Poza tym, dajmy hrabiom i hrabinom wykazać swoją rasę, klasę, czy co tam to było. Niektórzy piszą w błogim przeświadczeniu, że post wyleci i tak, więc mogą sobie pozwalać, bo dowodu nie będzie i można skrzeczeć o cudzym uprzedzeniu i złośliwości. Trudno robić za kulturę wcieloną i uciśnioną niewinność, skoro napisało się komuś, cytuję: "chuj wam w dupę"?

                        Grzebanie sie w
                        > smietniku to kuriozalne hobby i taka propozycja mogla wyjsc jedynie z glowy ch
                        > orej kobiety, która potrafila zrobic karczemna awanture o to, ze jedna forumka
                        > zatytulowala druga serdecznie "moja droga".

                        Nie wiem, skąd pomysł, że miałoby to być hobby. Doinformowanie się i tyle, nic kuriozalnego w tym nie widzę. Poza tym, skoro mi się propozycja podoba, to też jestem chora? Nawiasem mówiąc, w necie w 90 przypadkach na sto zwrot "moja droga" ma wybitnie protekcjonalny wydźwięk, a już zwłaszcza w odniesieniu do osoby, której nadawca wyraźnie nie lubi.

                        Czy propozycja przejdzie, czy nie, to zależy od moderatora i częściowo zapewne od użytkowników. Mam nadzieję, że w miarę jasno wyłuszczyłam powody, dla których pomysł ze śmietnikiem uważam za niezły. Zwłaszcza w przypadku osób banowanych.
                        • slotna Re: krezzolka 20.02.11, 01:41
                          > Czy propozycja przejdzie, czy nie, to zależy od moderatora i częściowo zapewne
                          > od użytkowników. Mam nadzieję, że w miarę jasno wyłuszczyłam powody, dla któryc
                          > h pomysł ze śmietnikiem uważam za niezły. Zwłaszcza w przypadku osób banowanych

                          Ja tez sie czesto nie lapie na flejmy i tez uwazam pomysl za swietny, bo jestem strasznie ciekawska i lubie wiedziec WSZYSTKO ;)
                        • nessie-jp Re: krezzolka 20.02.11, 02:17
                          > A ileż tych postów leci, że to takie mozolne?

                          Nieważne zasadniczo ile, ważne, że jest to technicznie niewykonalne. Wklejałabyś pod własnym nickiem cudze obrzydliwości? Ja bym nie wklejała.

                          Poza tym to by funkcjonowało dokładnie przez 30 sekund, dopóki urażony troll nie zacząłby dyskutować w świeżo wklejonym przez moderatora wątku koszowym, inni nie zaczęliby mu odpowiadać, itepe itede
                          • ananke666 Re: krezzolka 20.02.11, 21:39
                            > Nieważne zasadniczo ile, ważne, że jest to technicznie niewykonalne. Wklejałaby
                            > ś pod własnym nickiem cudze obrzydliwości? Ja bym nie wklejała.

                            Opatrzone informacją, czyje one? Czemu nie, nie czułabym się splugawiona.

                            > Poza tym to by funkcjonowało dokładnie przez 30 sekund, dopóki urażony troll ni
                            > e zacząłby dyskutować w świeżo wklejonym przez moderatora wątku koszowym, inni
                            > nie zaczęliby mu odpowiadać, itepe itede
                            • paszczakowna1 Re: krezzolka 20.02.11, 21:50
                              >banana na drogę

                              Podoba mi się.
                        • lezbobimbo Re: krezzolka 20.02.11, 07:21
                          ananke666 napisała:
                          > A ileż tych postów leci, że to takie mozolne?

                          Róznie. To zalezy od tego, jak kontrowersyjna jest pyskówka i czy weszla tam Ginestra sie poobrażac :> Ale serio, na Gazecie to robota dla glupiego..

                          <A miejsce śmieci jest w śmietniku.

                          No i zamiast moderacji robi sie smietnik. Otwarty smietnik na wyciete posty usuwa caly sens ich wycinania. Po co wycinac, jak i tak trza wszystkie posty skrzetnie przekleic do wątku, gdzie ludzie beda mogli znowu przeczytac caly syf i kazdy chwdp?
                          A poza tym mozna czasem zaufac moderatorom, ze wycieli raz a dobrze, bo od tego są?
                          Nie jestem dziko przywiazana do moich postów, jesli zostanie mi co wyciete, to przejde nad tym do porzadku dziennego i sie wdam w inne gadaniny.
                          Zawziecie nie ufa moderacji nieskonczona Gardlo-Mi-Podrzynacie R34, która odczuwa kazde usuniecie posta za takie naruszenie swej suwerennosci, ze calymi latami o tym pamieta i opowiada nawet na innym forum.

                          <Niektórzy piszą w błogim przeświadczeniu, że post wyleci i tak,

                          No to beda mogli pisac w jeszcze lepszym przeswiadczeniu, ze post nie zniknie naprawde, tylko zostanie przeniesiony. Przeklejanie wycinek anuluje moderacje.

                          <Nawiasem mówiąc, w necie w 90 przypadkach na sto zwrot "moja droga" ma wybitnie <protekcjonalny wydźwięk, a już zwłaszcza w odniesieniu do> osoby, której nadawca >wyraźnie <nie lubi.

                          O rany... ok, widze, ze musze opowiedziec dokladnie.
                          To nie bylo w ogole protekcjonalne i to nie miala nigdy byc awantura, dopoki nie weszla tam R34.
                          Jakas osoba tam na FMM zwrócila sie spokojnie piszac do innej sympatycznej forumki, bodajze Anutka? - w ten przyjemny sposób zaczynajac posta. I to nie bylo "moja droga", pardon, tylko "nasza droga". Mily, normalny post, i adresatka zdązyla równie milo odpowiedziec. Na to wpadla ni stad ni zowad R34 i zaczela wrzeszczec, ze pisanie "nasza droga" to oznacza klike na forum i grupe wzajemnej adoracji, wykluczajaca innych, którzy nie moga dolaczyc! Zrobila nawet z czyjejs uprzejmosci awanture i skonczylo sie to oczywiscie rozpierducha. No jak tu takiej przyjemniaczki nie wlączyc do KWA!
                          To bucerstwo zrobilo na mnie takie wrazenie, ze pamietam do dzis i m.in. przez to uwazam R34 za niespelna rozumu trollice. Wchodzi to na forum aby zrobic karczemna awanture z tego jak ktos sie zwraca do kogos innego i nawet uprzejme posty potrafi traktowac jako paliwo do pyskówki. No i ta nieskonczona obsesja na moj temat - R34 jest chora na glowe z milosci do mnie, bo jak jej sie temat nudzi, to zawsze moze natrollic w dowolnej dyskusji, ze zabijam tamto forum moderacja, a tutejsze ocieractwem. Whatever..
                          I teraz taniewiarygodna, spieniona wyrocznia pragnie teraz dyktowac, jak moderacja ma posty wycinac. Zeby na pewno nikt nie zapomnial kazdej pyskówki i posty wisialy na zawsze.
                          A niech sobie sama wreszcie forum-smietnik zalozy..

                          <Mam nadzieję, że w miarę jasno wyłuszczyłam powody, dla których pomysł ze śmietnikiem <uważam za niezły.

                          Takoz mam nadzieje, ze wyluszczylam, dlaczego taki pomysl anuluje moderacje i kogo uwazam za chora i dlaczego.
                  • andrzej585858 Re: krezzolka 19.02.11, 21:47
                    rozdzial43 napisała:


                    > Nie do końca zrozumiałam Andrzeju. Czy uważasz, że moje posty w tym wątku są tr
                    > ollowaniem, czy nie? Czy powściąganie ewidentnego zaostrzającego się prostactwa
                    > jest męczące dla Ciebie?

                    Nie, nie uważan aby były trollowaniem. Dlatego też zastosowana została tak a nie inna forma. Niestety - ale nie jestem w stanie w miarę na bieżąco śledzić forumowych dyskusji i dlatego też pozostawiłem wątek bez skreśleń. Za dużo trzeba byłoby wycinac po prostu.
                    Prostactwo nie jest męczące - po prostu jest pomijane.

                    > Postuluję, wnoszę i apeluję do Ciebie, Andrzeju, jako moderatora forum, żebyś r
                    > eagował na naruszanie netykiety przez Lezbobimbo i jej wycieczki osobiste. Prop
                    > onuję następujący sposób postępowania: po pierwsze - udzielenie ostrzeżenia; po
                    > drugie - w przypadku braku poprawy - wycięcie postu.
                    > Po trzecie - do rozważenia - utworzenia jakiegoś kosza z wyciętymi postami, żeb
                    > y każdy mógł sobie - jeśli ma potrzebę - zapoznać się z postami, które wycięto.

                    Wydaje mi się że ostrzeżen było już wystarczająco dużo - trochę już musiałem wyciąć , tutaj zostawiam gdyż pomijając rzeczywiście beznadziejne wycieczki osobiste tym razem są także rzeczowe posty.
                    Tak się sklada że nie traktuje ludzi jako stada wilków i staram sie myślec o nich pozytywnie nawet wtedy gdy mnie obrażają, ale wszystko do czasu.
                    >
                    > > Co nie zmienia faktu , że od jakiegoś czasu poprawa jest wyraźna.
                    >
                    > To prawda. Jest poprawa, ale niewystarczająca.
        • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:43
          > Chcę też zwrócić Waszą uwagę na fakt, że np. jeśli ktoś jest wielokrotnie atako
          > wany i to w niewybredny sposób, z przyzwoleniem innych forumowiczów, to też nie
          > jest to bez wpływu na stan jego nerwów, bo ten ktoś nie jest przecież z kamien
          > ia. I podczas kolejnej dyskusji, kiedy napisał coś uprzejmie lub neutralnie lub
          > wręcz przyjaźnie i ufnie (dzieląc się swoimi przeżyciami czy przemyśleniami),
          > a nagle, na sygnał prowodyrki, ze wszystkich stron rozlegają się pod jego adres
          > em głosy oburzenia, szydzenie i wszechobecny rechot klakierek, to ta osoba też
          > może nie być w stanie prowadzić rozmowy dalej (czytaj: bronić się) w sposób opa
          > nowany i bez emocji.

          No jak zdarta plyta normalnie. Tak, Ginestro, znamy twoja historie i wspolczujemy ci wszyscy. Krezzzz NIE BYLA atakowana. Krezzzz byla przyjeta z otwartymi ramionami. Krezzzz nie pisala przyjaznie i ufnie, tylko niezrozumiale. Krezzzz zostala poproszona o korekte techniczna swoich postow i bynajmniej nie tylko przez klakierki (chyba, ze ding-yun i rozdzial rowniez za takie uwazasz, bo co do siebie to juz nie mam watpliwosci). Krezzzz zaczela pisac z wyzszoscia i zdecydowanie nieprzyjaznie. Krezzzz spotkala sie z protestem. End of story.

          To teraz czekam na przywolanie Hitlera.
          • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:04
            hehehehe...wiedziałam -reductio ad hitlerum musowe)))) Jak ktos o faszyzmie (Krez), to znaczy że owo reductio...

            Krez została przyjęła z "otwartymi" ramionami. I warunkami. Powinna do stóp paść. Pisać z prądem, bo pod prąd- to ...no właśnie.
            Tu trzeba być przyjaznym programowo. Pisać na określonym poziomie i określonymi słowy. Treści musza byc uzgodnione- by nie zaskakiwały! Bi zaskoczony człowiek, znaczy zly człowiek
            Inaczej protest. I end of story)))
            Zrozumiałam, zrozumiałam.
            • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:08
              Nie zrozumialas. Za to mozesz sie ponapawac, jaka ty zbuntowana, pod prad, wciaz lepsza od innych. A tego najbardziej potrzebujesz, co? Musisz sobie wciaz we wlasnych oczach udowadniach wlasna wielkosc. Napawaj sie, skoro co to tak potrzebne. Tylko moze nie na naszym forum?
              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:17
                Wyganiasz mnie?
                • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:19
                  Proponuje zakonczyc eksperyment, i podjac z nami dyskusje.
                  • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:45
                    Chętnie, jeśli Wy zakończycie eksperyment :-)
                    Mój inicjujący wpis w wątku czeka na sensowną dyskusję.
            • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:22
              > hehehehe...wiedziałam -reductio ad hitlerum musowe)))) Jak ktos o faszyzmie (Kr
              > ez), to znaczy że owo reductio...

              To nie bylo do ciebie, tylko do Ginestry, a napisalam to, poniewaz ma ona uroczy fetysz nazistowski i przywoluje Hitlera czesto wlasnie po takich lamentach o klakierkach. Wcielas sie kompletnie bez sensu.

              > Krez została przyjęła z "otwartymi" ramionami. I warunkami. Powinna do stóp paś
              > ć. Pisać z prądem, bo pod prąd- to ...no właśnie.

              Owszem, zostalas przyjeta bardzo dobrze. Po czym zaczelas strzelac fochy na mile prosby i zachowywac sie wlasnie tak jak teraz, czyli mocno nieprzyjemnie.

              > Tu trzeba być przyjaznym programowo. Pisać na określonym poziomie i określonymi
              > słowy. Treści musza byc uzgodnione- by nie zaskakiwały! Bi zaskoczony człowiek
              > , znaczy zly człowiek

              Prosba, ktora ja (a po mnie kilka innych osob) wystosowalam do ciebie, nie tyczyla tresci, a formy. To wlasnie z trescia chcialam sie zapoznac i miec pewnosc, ze dobrze rozumiem. Tak wiec mijasz sie z prawda.
              • krezzzz100 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 12:48
                Tu się każdy w zasadzie wcina. A ja mam szczególne prawa, bo zdaje się, że moja osoba jest tematem obrad :-)

                O formie moich wypowiedzi się wypowiedziałam. Pozwolisz, że pozostane przy swoim zdaniu, że to tresć moich postów (ów poziom abstrakcji) się nie podobała.
                A potem, owszem, w reakcji, zabawilim się))))
                • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 13:08
                  Krezz, nie jestem pewna ile osób będzie miało ochotę na dyskusję z Tobą. Powiedziałaś już, co o nas sądzisz, dałaś wyraźnie do zrozumienia, gdzie masz nasze apele o zmiany w formie swoich wypowiedzi, a następnie cynicznie przyznałaś, że świetnie się bawisz edukując nas z wyżyn swojego intelektu. Osobiście nie mam zamiaru podejmować już z Tobą żadnej rozmowy bo w moim mniemaniu na to nie zasługujesz.
              • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 13:05
                slotna napisała:

                >
                > To nie bylo do ciebie, tylko do Ginestry, a napisalam to, poniewaz ma ona urocz
                > y fetysz nazistowski i przywoluje Hitlera czesto wlasnie po takich lamentach o
                > klakierkach. Wcielas sie kompletnie bez sensu.

                Slotna, zwyczajnie konfabulujesz. Jaki fetysz, jakie przywoływanie Hitlera i jakie "często"? :-/

                Widać, że chciałaś się popisać swoją wyższością nade mną i ośmieszyć mnie, ale chyba Ci nie wyszło.

                Co do reszty postów, które teraz doczytałam, to chciałabym zauważyć, że to nie Krezzzz dyktuje Wam warunki jak macie pisać, ale jest dokładnie odwrotnie.

                Krezzzz, Rozdział i ja prosimy po prostu o szacunek do rozmówcy i nic więcej. Żadna z nas nie dyktuje w jaki sposób macie pisać, bo ten sposób może być dowolny (długie czy krótkie posty, bardziej czy mniej zrozumiale itp.), byle z szacunkiem.

                Ding-yun sformułowała prośbę do Krezzzz o jaśniejsze wyrażanie się z szacunkiem, natomiast Wy robicie to pod groźbą wyganiania z forum oraz rzucacie obraźliwe, szydercze teksty (m.in. o zbawianiu świata, onanizowaniu się itp.). To naprawdę jest łamaniem netykiety.

                Jeśli chodzi o pisanie w sposób niezrozumiały, to ja uważam, że na pewno do pewnego stopnia możliwe jest próbowanie pisać bardziej zrozumiale, ale tylko do pewnego stopnia. Tok wypowiedzi każdej osoby odzwierciedla sposób w jaki dana osoba myśli i trudno jest pewne rzeczy przeskoczyć. Jeden myśli bardziej wyszukanymi słowami i konstrukcjami, drugi mniej i nic w tym złego. Jak napisała pani Musierowicz: "styl to człowiek". Nie da się diametralnie tego zmienić. Nie mówię, żeby nie próbować mówić bardziej przejrzyście, prostszymi słowami itp., bo owszem, jest to ważne i na pewno do pewnego stopnia możliwe, ale nie da się tego osiągnąć w bardzo krótkim czasie i diametralnie.
                Powstaje pytanie czy jest w Was otwartość na różne osobowości i różne sposoby przekazywania myśli na forum.

                Myślę, że jeśli protekcjonalny ton pojawił się u Krezz, to w odpowiedzi właśnie na ataki, a nie sam z siebie. Myślę, że należałoby przerwać to błędne koło i po prostu w następnym wątku przestrzegać już netykiety, a wierzę, że przy rozmawianiu z wzajemnym szacunkiem łatwiej będzie się stronom nawzajem zrozumieć, bo każda ze stron wykaże trochę dobrej woli i to będzie procentować. Jak nie będzie atakowania, tylko merytoryczna, ale przestrzegająca szacunku rozmowa, to nie będzie też u osoby, która coś napisała kontrowersyjnego emocjonalnego bronienia się i dawania nowych powodów do ataków.

                Jestem zdania, żeby to błędne koło przerwać, na początek przez zero tolerancji dla obraźliwych tekstów (w stylu moderatorek głównego forum Lezbobimbo i Klymenystry) i stanowcze reagowanie (też przez osoby dotąd milczące) na to kiedy ktoś je wygłasza, poprzez usuwanie takich obraźliwych postów przez moderatora plus gradację konsekwencji typu dwa ostrzeżenia, a za trzecim razem ban. Może wówczas ktoś, kto bezkarnie obraża innych, przy poklasku koleżanek, zastanowi się zanim coś obraźliwego napisze.

                • ding_yun Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 13:23
                  ginestra napisała:


                  >
                  > Ding-yun sformułowała prośbę do Krezzzz o jaśniejsze wyrażanie się z szacunkiem
                  > , natomiast Wy robicie to pod groźbą wyganiania z forum oraz rzucacie obraźliwe
                  > , szydercze teksty (m.in. o zbawianiu świata, onanizowaniu się itp.). To napraw
                  > dę jest łamaniem netykiety.
                  >
                  Ginestro, na początku (jeszcze nie w tym wątku) wszyscy, którzy zwrócili się z Krezz z prośbą o jaśniejsze formułowanie wypowiedzi (a było tych osób kilka) zrobili to w sposób bardzo wyważony i bardzo uprzejmy. Początkowo Krezz zaregowała pozytywnie, ale potem to się zmienilo, nie wiem czemu. Nie było żadnej kłótni i żadnej nagonki, ja nagonek tu parę widziałam i zapewniam Cię, że to była tylko ostra dyskusja.

                  Ja mam niską tolerancję na jedną rzecz, czemu niejednokrotnie dawałam wyraz na sąsiednim forum, a i kilka razy na tym - nie lubię, gdy ktoś traktuje innych z wyższością, czy to w sposób otwarty i jazgotliwy, czy w zawoalowany i pseudointelektualnie złośliwy. Krezz otwarcie przyznaje, że traktuje nas z wyższością, a ja tego nie lubię i nie toleruję i będę dawać temu wyraz. I nie dziwię się, że inni to robią.

                  Masturbacja intelektualna to jest bardzo celne określenie tego, co robi ktoś, kto ewidentnie nie ma ochoty na żadną rozmowę, a zachwyca się brzmieniem (w tym wypadku chyba wyglądem) własnych słów. EOT z mojej strony.
                  • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 14:37
                    ding_yun napisała:

                    > Ginestro, na początku (jeszcze nie w tym wątku) wszyscy, którzy zwrócili się z
                    > Krezz z prośbą o jaśniejsze formułowanie wypowiedzi (a było tych osób kilka) z
                    > robili to w sposób bardzo wyważony i bardzo uprzejmy. Początkowo Krezz zaregow
                    > ała pozytywnie, ale potem to się zmienilo, nie wiem czemu.

                    Ding-yun, pamiętam ten moment i zgadzam się, że tak było jak piszesz (że kilka osób, i ze pozytywnie, z pozytywną odpowiedzią Krezz). Pisząc, że zwróciłaś Krezz uwagę w sposób uprzejmy miałam na myśli Twoje zwrócenie uwagi w tym wątku. To, w jaki sposób to zrobiłaś było zupełnie inne, niż w wykonaniu, np. Lezbobimbo czy Klymenystry w tym wątku (mnie na przykład bardzo razi to sformułowanie o onanizowaniu się i uważam je za bardzo przykre i wulgarne).

                    Nie śledziłam aż tak skrupulatnie wymiany zdań we wszystkich wątkach na forum od początku pisania Krezz na forum, żeby stwierdzić kiedy kiedy pojawił się ton wyższości i Krezz i w odpowiedzi na co, natomiast napisałam tu coś, co moim zdaniem jest faktem, czyli to, że taki ton może być też czymś obronnym po atakowaniu przez innych. Na to chciałam forumowiczów wyczulić, bo moim zdaniem od teraz, gdyby nie było ataków, to może ten ton też by znikł.

                    Nie było żadnej kłót
                    > ni i żadnej nagonki, ja nagonek tu parę widziałam i zapewniam Cię, że to była t
                    > ylko ostra dyskusja.

                    Nie wiem, może ja faktycznie jestem szczególnie wyczulona na takie sytuacje przez to, że sama wielokrotnie byłam osobą broniącą się samotnie osoby przed zbiorowymi atakami. Może to i była ostra dyskusja (jeszcze raz przeczytam może). Na tę chwilę mam jednak wrażenie, że przynajmniej zaczynała to być nagonka (po obraźliwych tekstach Lezbobimbo nikt nie przystopował jej, ale ktoś się włączył z poparciem), ale w porę ją Rozdział tę nagonkę powstrzymała, choć dalszy ciąg (posty na stronie nr 2) też był nieprzyjemny.

                    >
                    > Ja mam niską tolerancję na jedną rzecz, czemu niejednokrotnie dawałam wyraz na
                    > sąsiednim forum, a i kilka razy na tym - nie lubię, gdy ktoś traktuje innych z
                    > wyższością, czy to w sposób otwarty i jazgotliwy, czy w zawoalowany i pseudoint
                    > elektualnie złośliwy. Krezz otwarcie przyznaje, że traktuje nas z wyższością, a
                    > ja tego nie lubię i nie toleruję i będę dawać temu wyraz. I nie dziwię się, że
                    > inni to robią.

                    Ja też nie lubię jak ktoś pisze z wyższością.

                    > Masturbacja intelektualna to jest bardzo celne określenie tego, co robi ktoś, k
                    > to ewidentnie nie ma ochoty na żadną rozmowę, a zachwyca się brzmieniem (w tym
                    > wypadku chyba wyglądem) własnych słów.

                    Dla mnie to jest jednak bardzo wulgarne określenie i nie powinno być użyte przeciwko nikomu.

                    > EOT z mojej strony.

                    Szanuję to i ja też bym chciała zakończyć.
                    Odpiszę jeszcze komuś i pewnie też poprzestanę na tym.
                    Pozdrawiam!
                    • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 14:51
                      Słowo masturbacja nie jest wulgarne. Jest neutralne. Sam czyn - całkiem przyjemny. Polecam, zachęcam i pozdrawiam wszystkich.
                    • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:10
                      Musze, bo sie udusze i mnie zaraz prącie duchowe strzeli..

                      > >ding_yun: Masturbacja intelektualna to jest bardzo celne określenie
                      ginestra napisała:
                      > Dla mnie to jest jednak bardzo wulgarne określenie i nie powinno być użyte prze
                      > ciwko nikomu.

                      Och, juz pedzimy na wyrywki, spelniac zachcianke obludnej trollicy - a jakie wolalabys okreslenie, Ginestruniu? Robienie dobrze swojej zapieczetowanej bramie zycia?
                      Nie moge wyjsc z podziwu, jak Ginestro sama w jednym watku nie powstrzymasz sie przed teoretycznym wtykaniem penisa w usta nagiej matki, aby obrazic Croyance, a w tym watku zwyczajne, neutralne slowo masturbacja Ci smierdzi. Jeszcze by ktos uwierzyl, ze taka jestes wydelikacona..
                      • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:15
                        Osoba wydelikacona i skromna raczej by o sobie nie pisała, że się... jak to było? Proponuje?
                      • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:36
                        > a w tym watku zwyczajne, neutralne slowo masturbacja Ci smierdzi. Jeszcze by k
                        > tos uwierzyl, ze taka jestes wydelikacona..

                        Może Ginestra woli "onanizm"? Tak biblijnie.

                        Bo w to, że Ginestra nie lubi
                        • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:39
                          Onanizm to de facto stosunek przerywany i to on jest krytykowany w Biblii. Wolę więc używac słowa masturbacja, żeby się nie narazic purystom :)
                          • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:45
                            klymenystra napisała:

                            > Onanizm to de facto stosunek przerywany i to on jest krytykowany w Biblii. Wolę
                            > więc używac słowa masturbacja, żeby się nie narazic purystom :)

                            Oh, bo ty tak dosłownie... :P

                            • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:49
                              Prosta kobieta jestem :)
                • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 13:24
                  > Slotna, zwyczajnie konfabulujesz. Jaki fetysz, jakie przywoływanie [b]Hitlera[/
                  > b] i jakie "często"? :-/

                  Fetysz nazistowski. Zaczelas jeszcze OIDP na forum MM.

                  > Widać, że chciałaś się popisać swoją wyższością nade mną i ośmieszyć mnie, ale
                  > chyba Ci nie wyszło.

                  Nie, chcialam wytlumaczyc Krezzzz, co napisalam, dlaczego i do kogo.

                  > Ding-yun sformułowała prośbę do Krezzzz o jaśniejsze wyrażanie się z szacunkiem
                  > , natomiast Wy robicie to pod groźbą wyganiania z forum oraz rzucacie obraźliwe
                  > , szydercze teksty (m.in. o zbawianiu świata, onanizowaniu się itp.). To napraw
                  > dę jest łamaniem netykiety.

                  Ja nic takiego nie pisalam. Za to rowniez, pare dni temu, poprosilam Krezzzz o jasniejsze wyrazanie sie, osmiele sobie powiedziec, ze grzecznie. Nie wiem, gdzie zlamalam netykiete.

                  > Myślę, że jeśli protekcjonalny ton pojawił się u Krezz, to w odpowiedzi właśnie
                  > na ataki, a nie sam z siebie.

                  Nie zgadzam sie. Uwazam, ze jestes uprzedzona.
                • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 13:28
                  Ja piszę obraźliwe posty? Patrzcie państwo :) Mogłabym pisac obraźliwie, wulgarnie, bo umiem, ale nie czynię tego, wierz mi. Mogę zacząc, wtedy będziesz płakusiac po wątkach, jak to paskudna Klymenystra Cię prześladuje i wygania.
                  • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 14:51
                    klymenystra napisała:

                    > Ja piszę obraźliwe posty? Patrzcie państwo :) Mogłabym pisac obraźliwie, wulgar
                    > nie, bo umiem, ale nie czynię tego, wierz mi. Mogę zacząc, wtedy będziesz płaku
                    > siac po wątkach, jak to paskudna Klymenystra Cię prześladuje i wygania.

                    Klymenystro,
                    moim zdaniem piszesz bardzo obraźliwe posty i prosiłabym, żebyś przestała. Ja osobiście wierzę Ci, że mogłabyś pisać jeszcze bardziej obraźliwie, tylko to nijak nie zmniejsza wymowy tych obraźliwych postów, które już zostały przez Ciebie napisane. Mam nadzieję, że w przyszłości nie będziesz jednak pisać obraźliwych postów.

                    PS. Czy słowo "płakusiać" jest też krakowskie (tak jak inne słowa w Twojej sygnaturce)?

                    Apropos, u nas w Warszawie też się mówi: "sznurówki".

                    Osobiście uważam za oczywiste to, że masz prawo mówić "sznurówki" i "kapło" i "płakusiać" i dziwi mnie pisanie w sygnaturce z wykrzyknikiem: "mam do tego prawo!", jakby ktoś Ci to prawo odbierał. Chyba nikt Ci go nie odbiera?
                    Twoja sygnaturka mówi (jak zrozumiałam) o potrzebie szanowania innych. Jest ona zaadresowana do forumowiczów, a zatem myślę więc, że warto, abyś i Ty te wyznawane ideały wcielała w życie na forum.


                    • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 14:54
                      PS. Przepraszam za pomyłkę - w Twojej sygnaturce wykrzyknik jest dalej niż po zwrocie "mam do tego prawo", niemniej zwrot ten jest i tak kategoryczny w swej wymowie, a wykrzyknik istotnie się pojawia, tylko dalej.

                      A więc przepraszam za złe zacytowanie. Nie miałam przed oczami sygnaturki odpisując, wydawało mi się, że dobrze ją pamiętam.
                      • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 14:58
                        Bo widzisz, ja mam misję. Piszę serio - zajmuję się językami mniejszościowymi i regiolektami, które mnóstwo osób ma w pogardzie. Uprawiam więc naukową propagandę, żeby te języki przetrwały.
                    • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 14:57
                      Załóż nowy wątek o sygnaturce Klymenystry, to Ci wszystko wyjaśnię, dobra? Jako osoba wiecznie prześladowana zrozumiesz, co czuję, kiedy ktoś się naśmiewa z mojego regiolektu. A to, że pewne słowa występują w moim regiolekcie, nie znaczy, że nie ma ich w kilku innych. Słowo płakusiac używałam, jak byłam mała. Nie wiem, czy jest krakowskie.

                      A co do moich postów: ja Cię od dawna proszę, żebyś pisała jasno i zrozumiale. Nie raczyłaś się dostosowac, więc odpalantuj się od tego, co i jak ja piszę, dobra? Widzisz źdbło w oku bliźniego, moja droga, a sama nie dośc, że nie umiesz ładnie pisac, to jeszcze co chwila kogoś obrażasz - w białych rękawiczkach.
                      • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 15:51
                        klymenystra napisała:

                        > Załóż nowy wątek o sygnaturce Klymenystry, to Ci wszystko wyjaśnię, dobra?

                        Nie chcę zakładać nowego wątku, nie potrzebny mi. Do sygnaturki nawiązałam, bo wydawało mi się, że wyraża właśnie apel o poszanowanie innych ludzi. Jest to idea, która i mnie jest bliska. Sygnaturka jest przeznaczona dla forumowiczów, więc myślałam, że coś nią każdemu czytającemu komunikujesz, bo kiedy czyta się Twojego posta, to od razu czyta się nieodłącznie z nim związaną sygnaturkę, która bije po oczach.

                        Jako
                        > osoba wiecznie prześladowana zrozumiesz, co czuję, kiedy ktoś się naśmiewa z m
                        > ojego regiolektu.

                        Myślę, że wyobrażam sobie jakoś co czujesz, choć nie uważam się za osobę "wiecznie prześladowaną".

                        A to, że pewne słowa występują w moim regiolekcie, nie znaczy
                        > , że nie ma ich w kilku innych. Słowo płakusiac używałam, jak byłam mała. Nie w
                        > iem, czy jest krakowskie.

                        Mnie się wydawało, że te słowa z sygnaturki mają być jakieś wyjątkowe. Co do słowa płakusiać, to po prostu pojawiło się w Twojej wypowiedzi i jakby z niej "wystawało" jako dziwne (w kontekście dyskusji), dlatego spytałam. Dziękuję za odpowiedź.

                        >
                        > A co do moich postów: ja Cię od dawna proszę, żebyś pisała jasno i zrozumiale.

                        Za pozwoleniem, ja piszę, uważam, właśnie jasno i zrozumiale. Piszę zwykłym, przystępnym językiem i zawsze moje posty są przemyślane. Czytam je potem raz jeszcze przed wysłaniem (o ile nie zachodzi sytuacja jakiegoś wielkiego pośpiechu lub nerwów) i pracuję nad ich formą, żeby były jeszcze bardziej zrozumiałe (dzielę zdania na mniejsze, dodaję wyjaśnienia, odejmuję powtórzenia itp.).

                        > Nie raczyłaś się dostosowac,

                        Ależ raczyłam (o czym powyżej).

                        więc odpalantuj się od tego, co i jak ja piszę, do
                        > bra?

                        Ja nie mam nic do tego, co i jak piszesz, tylko z jakim nastawieniem do ludzi (jestem przeciwna po prostu obraźliwym postom). Słowo "odpalantuj się" też nie jest uprzejme.

                        Widzisz źdbło w oku bliźniego, moja droga, a sama nie dośc, że nie umiesz
                        > ładnie pisac, to jeszcze co chwila kogoś obrażasz - w białych rękawiczkach.

                        A ja właśnie uważam, że umiem ładnie pisać (co więcej, od wielu osób, niezależnych od siebie i nie znających się nawzajem, słyszałam wiele razy w życiu słowa pochwały tego jak piszę, jak ubieram myśli w słowa).

                        Czy kogoś obrażam? Staram się nie obrażać ludzi. Niekiedy, jak jestem atakowana, to przyznaję, że wyraża się w moich słowach jakaś gorycz i odparowuję ataki, ale nie sądzę, żeby to było obrażanie kogokolwiek, a jak komuś odpowiedziałam na atak w sposób, z jakiego nie jest zadowolony, to mógł mnie (albo kogoś innego, kogo bronię albo np. czyjejś wiary, świętych symboli itp.) nie atakować.

                        • klymenystra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 15:57
                          Nawet u Prousta i Joyce'a trudno się czyta zdania wielokrotnie złożone. Kilometrowe posty są nie do czytania.
                          Zechciej to wziąc pod uwagę, jak następnym razem będziesz się zachwycac swoim stylem.

                          Poszanowanie innych ludzi to nie jest to samo, co działanie przeciwko znikaniu języka. Błagam, nie uogólniajmy.
                          • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:04
                            klymenystra napisała:

                            > Nawet u Prousta i Joyce'a trudno się czyta zdania wielokrotnie złożone.

                            Zresztą, bądźmy szczerzy, między Proustem a naszymi drogimi niezrozumianymi jest... otchłań różnicy :)

                          • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:22
                            klymenystra napisała:

                            > Nawet u Prousta i Joyce'a trudno się czyta zdania wielokrotnie złożone. Kilomet
                            > rowe posty są nie do czytania.

                            To Twoje zdanie i szanuję je. Ja na przykład lubię długie posty i z przyjemnością je czytam.

                            > Zechciej to wziąc pod uwagę, jak następnym razem będziesz się zachwycac swoim s
                            > tylem.

                            Następnego razu nie będzie. Ja nie zachwycam się swoim stylem. Odpowiedziałam tylko na Twój (któryś z kolei) zarzut, że "nie umiem ładnie pisać". Jestem innego zdania i wiele innych osób też. Nie zamierzam się jednak tym chwalić i napisałam to wyłącznie w kontekście obrony przed Twoim zarzutem.

                            >
                            > Poszanowanie innych ludzi to nie jest to samo, co działanie przeciwko znikaniu
                            > języka. Błagam, nie uogólniajmy.

                            Nic nie uogólniłam. Po prostu tak zrozumiałam treść Twojej sygnaturki. Nie była jakoś specjalnie opisowa, więc uważam, że można było ją odczytać jako prośbę o poszanowanie Ciebie (a zrozumiałam, że także innych, nie tylko Ciebie). Jeśli o co innego w niej chodziło, to chyba dobrze, że zapytałam. Nie wiem jak ją zrozumieli inni, ale na wypadek, gdyby ktoś zrozumiał ją tak jak ja, to też otrzymał wyjaśnienie.

                        • anutek115 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 16:33
                          ginestra napisała:

                          > Za pozwoleniem, ja piszę, uważam, właśnie jasno i zrozumiale. Piszę zwykłym, pr
                          > zystępnym językiem i zawsze moje posty są przemyślane. Czytam je potem raz jesz
                          > cze przed wysłaniem (o ile nie zachodzi sytuacja jakiegoś wielkiego pośpiechu l
                          > ub nerwów) i pracuję nad ich formą, żeby były jeszcze bardziej zrozumiałe (dzie
                          > lę zdania na mniejsze, dodaję wyjaśnienia, odejmuję powtórzenia itp.).

                          Za pozwoleniem, ty tak uważasz. Nie uważa tak nikt inny, nawet zachwycona twoją odwagą i świeżością poglądów Rozdzial jakoś się nad twoim językiem i sposobem formułowania myśli nigdy nie unosiła, chyba, że coś mi umknęło (albo że czyniła to w tych mitycznych mailach, które trylionami dostajesz od oburzonych poziomem forumowiczów tajemniczych czytających-nie-piszących). Jesli jest prawdą, że poprawiasz swoje wpisy przed wysłaniem, ginę z ciekawości, jak wyglądają, gdy nie są poprawione. Skoro nawet te poprawione pełne są powtórzeń, dłużyzn oraz błędów stylistycznych i ortograficznych.
                          >
                          > > Nie raczyłaś się dostosowac,
                          >
                          > Ależ raczyłam (o czym powyżej).
                          >
                          Ależ nie raczyłaś. Na każdą zwróconą ci uwagę piszesz, że twoim zdaniem piszesz zrozumiale. Jest to "dostosowaniem się" tylko w twoim świecie, w którego centrum jest Ginestra i tylko ona się liczy.

                          > Czy kogoś obrażam? Staram się nie obrażać ludzi. Niekiedy, jak jestem atakowana
                          > , to przyznaję, że wyraża się w moich słowach jakaś gorycz i odparowuję ataki

                          Owszem, obrażasz ludzi, mnie osobiście obraziłaś (na macierzystym), obraziłaś Bimbo (na FB), obraziłaś albo uraziłaś uczucia bardzo wielu osób, które ci to uswiadamiały, prosiły, byś przestała, wyjasniały, która z twoich opinii i czemu jest krzywdzaca i je rani. Ataków tam nie było, ani agresji (poza twoim patologicznie skupionym na sobie i tylko sobie odbiorem). W odpowiedzi ty się obraziłaś , bo one sie poczuly urażone i powinnaś (ich zdaniem) je przeprosić. I, och, pamietam te przeprosiny, po prostu obelzywe. Bowiem tak wyglada twój świat - ciebie bez przerwy sie atakuje, nawet prosząc, byś zaprzestała ataków. Ciebie sie obraża, prosząc, byś przeprosiła za obrazanie. Ty się do wszystkich zwracasz z szacunkiem, chocby ci rozmówcy wykazywali, że okazujesz brak szacunku dla nich, ich przeżyć, doświadczen życiowych i uczuć. Nie watpię, ze mój post zostanie zakwalifikowany przez ciebie jako obraźliwy i atakujacy, bo przeciez nie wybucham od pewnego czasu zachwytem nad twoja wrazliwością.

                          A zgadnij, Ginestro, od kiedy przestałam wybuchać zachwytem? Od kiedy zwątpiłam w twoja legendarną wrazliwość?

                          I nade wszystko, zapytaj może, czemu? Czemu osoba zyczliwa ci na forum i poza nim (że użyję twojego ulubionego wyrażenia, moje posty sa do wglądu) nagle zaczęła cię, jak twierdzisz, bezpardonowo, brutalnie i po chamsku atakować?

                          Podpowiem, że nie jest to zgubny wpływ Bimbo, która mi wyprała mózg.

                          I powiem też, że moje pytania były retoryczne, nie oczekuję odpowiedzi, z której i tak się dowiem tylko, że świat cię nie rozumie, bo ty zawsze tylko z szacunkiem i miłością, na które nie wiadomo czemu odpowiada się atakami i prostackim chamstwem.
                          • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 17:50
                            @ Anutek115
                            Nie oczekujesz odpowiedzi, ale skoro do mnie piszesz, to odpowiem, mimo, że robisz wszystko, aby okazać mi pogardę (świadczą o tym te wszystkie wytłuszczenia słowa "ty" i inne zwroty, żebym ich nie przeoczyła czasem :) ).

                            Nie wiem czemu dziwisz się, że wyrażam swoje zdanie. Owszem, wyrażam swoje zdanie, bo czyje mam wyrażać? Nie mam z tym problemu, że ktoś ma inne zdanie, także na temat mojego pisania postów.

                            Nie dziwię się wcale, że moje posty trudno Ci się czyta, skoro mnie już dawno wyszarzylaś i wyobrażam sobie, że Ci się pojawiają na szaro i słabo widoczne. Stąd może to wrażenie, że są pełne błędów ortograficznych i stylistycznych itp.

                            No cóż, miej sobie o nich takie zdanie, jakie chcesz, nie mam z tym problemu.

                            Co do pytań retorycznych, to nie odpowiem na nie, bo nie mam pojęcia o co Ci chodzi. Kiedy niby przestałaś mnie lubić. Skąd mnie to wiedzieć? Nie jestem Tobą. Możesz mnie nie lubić, Twoja sprawa, tylko przestrzegaj, proszę, netykiety.

                            Co do przywołania jakiejś sytuacji z grupy na Facebooku (jak mniemam, ostatniej mojej rozmowy tam przed moim bezpowrotnym opuszczeniem tej grupy 2 lata temu, przez co nie mam do niej wstępu i wglądu do tych postów, ale pamiętam dobrze, że wszystkie były OK pod względem netykiety), to uważam, że nie powinnaś jej tu przywoływać. Skoro ją tu przywołałaś jednak, to powiem tylko, że mój odbiór tej sytuacji jest zupełnie inny, niż Twój - i mam do tego prawo. Moim zdaniem pisałam w tamtej dyskusji tak, jak miałam prawo pisać (zgodnie z sumieniem) i nikogo nie chciałam urazić, co podkreślałam rozdzielając pewne kwestie, natomiast niestety w pewnych sprawach nasze poglądy różniły się, bo po prostu tak jest i już. Wytłumaczyłam swoje stanowisko jak mogłam najlepiej i to ja prosiłam o zaprzestanie i o zmianę tematu, ale niestety bez skutku. No cóż, dla mnie ta sytuacja była dużą lekcją wiedzy o świecie i o ludziach, ale absolutnie nie płaczę teraz przez to, że się ode mnie odwróciłaś, co sugerujesz tu w tym poście. Twoja sprawa, nikogo nie zmuszam do lubienia mnie.

                            Co do mojej "legendarnej wrażliwości" i "dobroci" itp. to chcę zauważyć, że ja nigdy czegoś takiego nie pisałam, że ja jestem taka dobra itp. Nie kreowałam swojego wizerunku - po prostu jestem sobą cały czas i proponuję siebie taką, jaka jestem (z zaletami i wadami - nad wadami staram się pracować). To czy mnie ktoś lubi czy nie, to już zależy od danej osoby i tego jak mnie odbiera. W pełni rozumiem, że nie każdy musi mnie lubić.

                            Staram się tu na forum pisać z szacunkiem i zgodnie z tym, co mi mówi sumienie i zgodnie z tym, co chciałabym powiedzieć od siebie na jakieś tematy proponowane tutaj. Myślę, że mam do tego prawo - jak każdy inny forumowicz.

                            Uważam, że nie naruszam netykiety.
                            Jeśli jednak naruszam netykietę, to myślę, że moderator nie będzie miał wątpliwości i powie mi o tym jasno, i wówczas przyjmę wszelkie tego konsekwencje, oczekując równocześnie, że takie same konsekwencje poniosą też inni łamiący netykietę, żeby było sprawiedliwie.

                            I jeszcze co do Twojego zdania o tym, że "przestałaś wybuchać zachwytem" nade mną. Otóż nie oczekuję, żebyś wybuchała zachwytem i w ogóle żebyś cokolwiek robiła, bo mi nie jest to potrzebne z Twojej strony, a jedynie byłabym wdzięczna za okazywanie normalnego, zwykłego poszanowania podczas dyskusji i nie wyzłośliwiania się.
                            Pozdrawiam
                            • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 18:03
                              Podobnie jak Ding-yun, Paszczakówna1 i Krezzzz - założycielka wątku - chciałabym napisać, że ja również wycofuję się z tego wątku.

                              Jeśli moderator coś napisze, to chętnie przeczytam i (jeśli będzie to do mnie) to odpowiem, ale poza tym to już nie chcę brać udziału w tej dyskusji.
                              Pozdrawiam
                              • the_dzidka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 18:06
                                > Podobnie jak Ding-yun, Paszczakówna1 i Krezzzz - założycielka wątku - chciałaby
                                > m napisać, że ja również wycofuję się z tego wątku.

                                Z nadzieją w sercach oczekujemy, Ginestro, chwili, kiedy wycofasz się także i z forum :))))
                                • andrzej585858 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 22:58
                                  the_dzidka napisała:

                                  >
                                  > Z nadzieją w sercach oczekujemy, Ginestro, chwili, kiedy wycofasz się także i z
                                  > forum :))))

                                  Powyższe zdanie jest wyjątkowo paskudne. Nie potrafię zrozumieć skąd biorą się u Ciebie od czasu do czasu tego typu sformułowania.
                                  >
                                  • the_dzidka Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 10:18
                                    > > Z nadzieją w sercach oczekujemy, Ginestro, chwili, kiedy wycofasz się tak
                                    > że i z
                                    > > forum :))))
                                    >
                                    > Powyższe zdanie jest wyjątkowo paskudne. Nie potrafię zrozumieć skąd biorą się
                                    > u Ciebie od czasu do czasu tego typu sformułowania.

                                    Nie musisz. Nigdzie nie ma przepisu, że akurat ty masz wszystko rozumieć.
                                    • andrzej585858 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 12:57
                                      the_dzidka napisała:

                                      >
                                      > Nie musisz. Nigdzie nie ma przepisu, że akurat ty masz wszystko rozumieć.

                                      Nie muszę - oczywiście. Ale czasem chciałbym zrozumieć - bez uciekania się do jakichkolwiek przepisów.
                                      >
                            • the_dzidka Anutku 18.02.11, 18:04
                              > rob
                              > isz wszystko, aby okazać mi pogardę (świadczą o tym te wszystkie wytłuszczenia
                              > słowa "ty" i inne zwroty, żebym ich nie przeoczyła czasem :) ).

                              *tłumi śmiech* Wiedziałam, że tak będzie, no wiedziałam.
                              Perły przed... drób, Anutku, perły przed drób (przed drób, bo nie będziemy obrażać wieprzy, które są bardzo inteligentnymi zwierzątkami).
                              Zmarnowałaś kilka bezcennych minut swojego życia :)
                            • dakota77 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 18:10
                              "Nie dziwię się wcale, że moje posty trudno Ci się czyta, skoro mnie już dawno wyszarzylaś i wyobrażam sobie, że Ci się pojawiają na szaro i słabo widoczne. Stąd może to wrażenie, że są pełne błędów ortograficznych i stylistycznych itp. "

                              Eee? Nie wiem, czy Anutek cie wyszarzyla, ale widze za to, ze masz bardzo dziwne wyobrazenie o tym, na czym to polega. Jak dodajesz kogos w ustawieniach do grona nieprzyjaciol, posty tej osoby w juz istniejacych dyskusjach oraz cale dyskusje przez te osobe zalozone nie wyswietlaja ci sie wcale, chyba ze przegladasz forum jako osoba niezalgowana. Jednak jesli juz zdecydujesz sie nie zalogowac i obejrzec takie posty, widzisz je jak jakiekolwiek inne posty. Nie na szaro. I maja taki sam stopien poprawnosci czy sensownosci zanim sie taka osobe "wyszarzylo". Tzw. wyszarzenie bledow nie dodaje, sensu nie odejmuje. Bledne i bezsensowne posty tworza ich autorzy, nie forum.

                              Rany,co ty masz z tym "proponowaniem siebie? Czy ty przez moment sie zastanowilas, jak to brzmi?
                              • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 19:09
                                > Jak dodajesz kogos w ustawieniach do gr
                                > ona nieprzyjaciol, posty tej osoby w juz istniejacych dyskusjach oraz cale dysk
                                > usje przez te osobe zalozone nie wyswietlaja ci sie wcale, chyba ze przegladasz
                                > forum jako osoba niezalgowana.

                                Albo wtedy, gdy ktoś zacytuje.

                                Dlatego ja słodkie ulewanie jadem przez Ginestrę widzę tylko w cytatach. Wolałabym, żeby więcej osób ją wygasiło i nie cytowało, bo wówczas nie byłabym narażana na kontakt z drugiej ręki z tą mdlącą sacharynową trucizną.

                                Ze swojej strony Ginestrze również proponuję wyłączenie wyświetlania postów osób, które urażają jej delikatniusie uczuciątka. Jestem przekonana, że atmosfera na forum natychmiast się dzięki temu poprawi.

                              • anutek115 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 19:28
                                dakota77 napisała:

                                > Eee? Nie wiem, czy Anutek cie wyszarzyla, ale widze za to, ze masz bardzo dziwn
                                > e wyobrazenie o tym, na czym to polega. Jak dodajesz kogos w ustawieniach do gr
                                > ona nieprzyjaciol, posty tej osoby w juz istniejacych dyskusjach oraz cale dysk
                                > usje przez te osobe zalozone nie wyswietlaja ci sie wcale, chyba ze przegladasz
                                > forum jako osoba niezalgowana.

                                Jest jeszcze jedna opcja, widzi się posty osoby, ale nick wyświetla się na szaro, więc można je od razu "przeskoczyć", swego czasu przez chwilę miałam tak Metwoha wyszarzonego, nim poleciał całkiem. A Ginestrę "odszarzyłam", bo za dużo osób jej w dyskusjach odpowiadala, i sie gubiłam. I chyba nie wyszarze ponownie - za ciekawy to... eksperyment, obserwowanie jej ;)).

                                the_Dzidka napisała:

                                Zmarnowałaś kilka bezcennych minut swojego życia :)

                                Ależ skąd, Dzidko, wszak to zawsze przyjemna rzecz, odkryć, że się miało rację :)))). A na inną odpowiedź Ginestry to ja liczyłam bardzo, bardzo niesmialo.

                                Zauważyłam przy okazji (uważnej, zgodnie z instrukcjami) lektury tej odpowiedzi, że Ginestra odniosła sie do pytania, kiedy przestałam ją lubić. Ale juz nie do pytania - czemu. To mnie też nie dziwi.

                                A już uwagi o tym, że nie powinnam wywlekać spraw z FB w ustach osoby, która "życzliwie donosiła", w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku, z szacunkiem i miloscią, i dla wyższego dobra oczywiście o tym, o czym sie na FB mówiło, i to, w przeciwienstwie do mnie, z (przeinaczonymi, ale jednak) detalami, uznaję za prawdziwie bezcenne :D.
                                • ananke666 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 01:45
                                  anutek115 napisała:

                                  > A już uwagi o tym, że nie powinnam wywlekać spraw z FB w ustach osoby, która "ż
                                  > yczliwie donosiła", w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku, z szacunkiem i mil
                                  > oscią, i dla wyższego dobra oczywiście o tym, o czym sie na FB mówiło, i to, w
                                  > przeciwienstwie do mnie, z (przeinaczonymi, ale jednak) detalami, uznaję za pr
                                  > awdziwie bezcenne :D.

                                  Dla mnie też, ale z innego powodu. Oszczędziły mi mianowicie wielokrotnie strzępienia klawiatury, albowiem wyznam, choć zapewne rzucam bombę, że mam takie niewinne dziwactwo - nie rozmawiam z kablami.
                                • nessie-jp Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 02:30
                                  > A Ginestrę "odszarzyłam", bo za dużo o
                                  > sób jej w dyskusjach odpowiadala, i sie gubiłam. I chyba nie wyszarze ponownie
                                  > - za ciekawy to... eksperyment, obserwowanie jej ;)).

                                  Mnie się właśnie niedawno znudziło. Bo ileż można oglądać w kółko te same występy według dokładnie tego samego scenariusza i dokładnie tym samym tonem i dokładnie na ten sam temat? Ciekawy troll to chociaż co i rusz o czym innym pisze, a nie w koło Wojtek ta sama sacharyna z arszenikiem i cierpiętniczą urazą owinięte jak mumia w przybrudzony bandaż słowotoku...
                          • rozdzial43 Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 13:17
                            anutek115 napisała:

                            > Za pozwoleniem, ty tak uważasz. Nie uważa tak nikt inny, nawet zachwycon
                            > a twoją odwagą i świeżością poglądów Rozdzial jakoś się nad twoim językiem i sp
                            > osobem formułowania myśli nigdy nie unosiła, chyba, że coś mi umknęło (albo że
                            > czyniła to w tych mitycznych mailach, które trylionami dostajesz od oburzonych
                            > poziomem forumowiczów tajemniczych czytających-nie-piszących).

                            Za pozwoleniem, śpieszę sprostować, że podoba mi się styl Ginestry oraz że dwukrotnie bodajże wyraziłam opinię (raczej się przy tym nie unosiłam, o ile pamiętam), że uważam jej sposób pisania za indywidualny, niepowtarzalny i rozpoznawalny nawet bez podpisu autorki.

                            A mailować jeszcze z Ginestrą nie mailowałam, chociaż będzie mi oczywiście bardzo miło, jeśli wyrazi taką chęć i z przyjemnością odpowiem.
                            • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 13:25
                              > Za pozwoleniem, śpieszę sprostować, że podoba mi się styl Ginestry oraz że dwuk
                              > rotnie bodajże wyraziłam opinię (raczej się przy tym nie unosiłam, o ile pamięt
                              > am), że uważam jej sposób pisania za indywidualny, niepowtarzalny i rozpoznawal
                              > ny nawet bez podpisu autorki.

                              Jesli nie pisalas, ze ci sie podoba, a dalas tylko te ostatnie przymiotniki, to ja sie nie dziwie, ze umknelo - ja tez tak uwazam ;))
                              • ginestra Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 20:48
                                @ Rozdział
                                Wielkie dzięki Rozdziale za pozytywne (i to nie pierwszy raz napisane na forum) słowa o moim stylu pisania oraz za prawdziwie przyjacielską postawę (bo "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie").

                                Faktycznie nie miałyśmy jeszcze okazji pisać do siebie. Dziękuję za przychylność, napiszę. :)

                                @ Slotna
                                Rozdział wyraziła się parę razy o moim pisaniu właśnie pozytywnie (a nie z tym dwuznacznym wydźwiękiem, który sugerujesz). I nie tylko Rozdział pisała pozytywnie, bo pamiętam, że też parę innych osób wyrażających się dobrze o moich postach (za co im bardzo dziękuję!!!).

                                Wiem, że jesteś jedną z osób, które krytykują mój styl pisania. Każdemu wolno mieć własne zdanie, rozumiem, że mój sposób pisania może się nie podobać i wcale nie oczekuję pochwał, a tylko chciałabym, aby przestano nieustannie jeździć po mnie za rzekomo okropny styl, niezrozumiałość, błędy ortograficzne i stylistyczne itp. Uważam, że tak jak przedstawiają moje pisanie niektóre osoby (np. Anutek w którymś z postów powyżej) to już nie jest krytyka, ale po prostu mobbing.
                                EOT
                                • slotna Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 19.02.11, 22:16
                                  > Wiem, że jesteś jedną z osób, które krytykują mój styl pisania. Każdemu wolno m
                                  > ieć własne zdanie, rozumiem, że mój sposób pisania może się nie podobać i wcale
                                  > nie oczekuję pochwał, a tylko chciałabym, aby przestano nieustannie jeździć po
                                  > mnie za rzekomo okropny styl, niezrozumiałość, błędy ortograficzne i stylistyc
                                  > zne itp. Uważam, że tak jak przedstawiają moje pisanie niektóre osoby (np. Anut
                                  > ek w którymś z postów powyżej) to już nie jest krytyka, ale po prostu mobbing.

                                  Mobbing? Znaczy gazeta ci placi? ;) Kurcze, wydaje mi sie, ze nie jade po tobie jakos przesadnie za forme - owszem pare razy pisalam ci, ze ciezko sie czyta takie wielkie posty z pierdyliardem przykladow i "a moze byc tez tak, siak, owak", ktore tylko zaciemniaja sprawe i prawdopodobnie sa jedna z przyczyn tego wiecznego niezrozumienia. No i raz sobie pozwolilam cie zmalpowac, co mi nawet niezle wyszlo i przy okazji zorientowalam sie, ze pisanie zwiezle jest jednak o wiele trudniejsze.
                                • lezbobimbo Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 20.02.11, 07:35
                                  ginestra napisała:
                                  Każdemu wolno m
                                  > ieć własne zdanie, rozumiem, że mój sposób pisania może się nie podobać i wcale
                                  > nie oczekuję pochwał, a tylko chciałabym, aby przestano nieustannie jeździć po
                                  > mnie za rzekomo okropny styl, niezrozumiałość, błędy ortograficzne i stylistyc
                                  > zne itp. Uważam, że tak jak przedstawiają moje pisanie niektóre osoby (np. Anut
                                  > ek w którymś z postów powyżej) to już nie jest krytyka, ale po prostu mobbing.

                                  O tak, o kwiiiik! Az sie oblizalam z wrazenia po oku moim jaszczurczym.
                                  Kiedy Word albo przegladarka podkresli slowo czerwonym szlaczkiem, to od dzisiaj nazywam mobbing! :D
                                  Ciekawi mnie, jak przezylas szkole, kiedy nauczyciele poprawiali wypracowania.. czy podalas juz ich wszystkich do sądu za jezdzenie po Twych bledach i wymaganie poprawy?
      • kebbe Re: Polacy "potrafią"? Opactwo w Lubiążu. 18.02.11, 11:49
        ginestra napisała:

        > Postanowiłam i ja zabrać głos w tym wątku.
        >
        > Doczytałam go dopiero dziś, bo kiedy weszłam do niego parę dni temu, to był on
        > jeszcze na etapie rozmowy o zabytkach.

        No niestety, okazało się, że nie o zabytkach tylko o cudach, czerwonych, abstrakcji oraz wyższości Wielkiej Doświadczalskiej nad płaską resztą. Na posty o zabytkach autorka wątku nie odpowiada.

        > Przeczytałam (na ile to możliwe) resztę wpisów i chciałam wyrazić poparcie dla
        > postawy Rozdziału, która poprosiła o to, aby w rozmowach na forum przestrzegano
        > kultury i szacunku podczas zwracania się do drugiego człowieka oraz aby nie tw
        > orzyć "bojówek"

        Tak, zwłaszcza atak na kaliope to była wzorowa akcja. R34 z mieczem ognistym.
        R34 zarzucająca mi, że nie tropię niecnych wypowiedzi Bimbo. No sorry, nie tropię, czytam ją w wątkach, w których sama się udzielam, a w tym wątku wypowiedzi piwnicznego ratlerka Bimba jakoś nie ociekały jadem. Sorry, ale "co Ty pierniczysz krwawa maź" to ma być przykład nadużycia?? Za to przeganianie rzekomych "bojówek" z forum to ma być wyraz troski...nie no litości.
    • krezzzz100 No dobrze, kończymy wątek. 18.02.11, 13:59
      Dziękuję wszystkim za konstruktywną rozmowę :-)
      • nikadaw1 Re: No dobrze, kończymy wątek. 18.02.11, 14:50
        no nie, teraz kończysz, gdy ja dopiero zaczynam? :)
        akurat chciałam się przez chwile odnieść do meritum, czyli do zabytków :)

        tak się składa, że temat niszczenia poniemieckich zabytków jest mi szczególnie bliski. pytasz, dlaczego Lubiąż nie jest naszym Eskurialem. spieszę odpowiedzieć - bo np. w Eskurialu leżą szacowne trupy, składane tam przez parę wieków, a Lubiążu nie. bo tam przez pewien czas było centrum władzy hiszpańskiej. a w Lubiążu - nie. poniemieckie mienie długi czas było traktowane przez przesiedleńców jako obce i brzydkie. osobiście nie pojmuję, jak komuś ta piękna czerwona cegła, wieżyczki, okna i cała fantazja architektoniczna na Ziemiach Zachodnich i Północnych mogła się nie podobać, ale kiedyś tak było. jakbyś nagle pod przymusem musiała zamieszkać w Afryce, to też byś w pierwszej chwili narzekała na warunki, otoczenie, budynki itd. gdyby to jeszcze było w sytuacji wojny, czy po wojnie, zagrożenia i głodu - tym bardziej. na Mazurach ludzie narzekali na obecność jezior - wyobrażasz sobie? bo dostawali od nich niby reumatyzmu.

        tematyka jest dzisiaj dogłębnie zbadana, a zajmuje się nią np. Instytut Zachodni w Poznaniu. słyszałaś o takim? poczytałabyś Saksona, Ziółkowskiego, nie zaszkodzi Kossert czy Łukowski. dowiedz się trochę o pamięci zbiorowej, kształtowaniu tożsamości - ten proces trwa wiele lat, i chwała niebiosom, po 60 latach coś na terenach "odzyskanych" (odzyskiwanie Mazur czy Kotliny Kłodzkiej jest dyskusyjne) zaczyna się dziać. potrzeba było czasu, nowych pokoleń, dobrej atmosfery politycznej i pieniędzy. mam nadzieję, że ten poziom abstrakcji ci odpowiada.

        poza wszystkim, nie rozumiem, Krezzz, jak się uchowałaś przez cały PRL i w jaki sposób zostałaś magistrem jakiegokolwiek kierunku humanistycznego. sprawiasz wrażenie, jakbyś nie miała pojęcia o historii Polski, jakbyś jednego dnia nie przeżyła w PRL, nie czytała gazet, nie widziała ani jednego filmu dokumentalnego z poprzedniego ustroju... skąd to naiwne zdziwienie? niby jesteś tak holistyczna, a wszystko widzisz oddzielnie. obejrzyj sobie np. "Pięść i prawo" - polski western dziejący się na Dolnym Śląsku. tam ta obcość zdobytej ziemi jest znakomicie pokazana. "Południk zero" - drugi western,dla odmiany z Mazur. dowiedz się trochę o traktowaniu Ślązaków czy Mazurów po wojnie. tak, krzywdę wyrządzano nie tylko zabytkom. również ludziom.

        co do twojego dyskursu i narracji, nie będę się wypowiadać, inni już dość napisali. chyba że mnie coś trafi jeszcze bardziej:)
        • lezbobimbo Re: No dobrze, kończymy wątek. 18.02.11, 15:24
          nikadaw1 napisała:
          > poza wszystkim, nie rozumiem, Krezzz, jak się uchowałaś przez cały PRL i w jaki
          > sposób zostałaś magistrem jakiegokolwiek kierunku humanistycznego. sprawiasz w
          > rażenie, jakbyś nie miała pojęcia o historii Polski, jakbyś jednego dnia nie pr
          > zeżyła w PRL, nie czytała gazet, nie widziała ani jednego filmu dokumentalnego
          > z poprzedniego ustroju... skąd to naiwne zdziwienie?

          Polubiam :)))))) i popieram Twoje niezrozumienie, gdzie sie Krezz uchowala za minionego ustroju i co za dziwnym wyksztalceniem sie tak szczyci, a za cholere nie umie wykazac.
          Tez mialam nieodparte wrazenie, ze Krezz w ogole nie wie o czym pisze, pytajac wszystkich zyjacych teraz, jak dopuscili do szabru przesiedlenców za czasów PRL. Gigantyczna naiwnosc, pusty lament i bezsensowne pytania do niewlasciwych osob, ot co.
          • andrzej585858 Re: No dobrze, kończymy wątek. 19.02.11, 00:08
            lezbobimbo napisała:

            >
            > Polubiam :)))))) i popieram Twoje niezrozumienie, gdzie sie Krezz uchowala za m
            > inionego ustroju i co za dziwnym wyksztalceniem sie tak szczyci, a za cholere n
            > ie umie wykazac.
            > Tez mialam nieodparte wrazenie, ze Krezz w ogole nie wie o czym pisze, pytajac
            > wszystkich zyjacych teraz, jak dopuscili do szabru przesiedlenców za czasów PRL
            > . Gigantyczna naiwnosc, pusty lament i bezsensowne pytania do niewlasciwych oso
            > b, ot co.

            Uff, przebrnąłem z trudem przez cały wątek i na koniec muszę stwierdzić że tym razem całkowicie zgadzam się z Bimbo - od razu usciślam mam na mysli powyższa konkluzję.
            Pomimo tego że większośc osób uważa tak jak Kaliope3:

            " Osoby z Tobą polemizujące mogą sobie żyły wypruć przedstawiając rzeczowe argumenty, ale to nie są te argumenty jakich Ty oczekujesz.Andrzej też dokładnie tak "dyskutuje"."

            Czasem rzeczowe argumenty do mnie docierają i dlatego zgadzam się z wnioskiem sformułowanym przez Bimbo.
            Czym innym są tzw. rzeczowe argumenty jeżeli chodzi o wiarę i teologię.
            >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka