-
Dziękuję za przyjęcie na to forum. Jestem zupełnie bezradna i
potrzebuję wsparcia. Mój tato choruje na gruczolaka od dobrych paru
lat. Do tej pory lekarze poklepywali po plecach i mówili, że
operacje się udały, że wyjdzie z tego, że tylko troszę chemii itp.
itd. Teraz nagle gruchnęła w nas wiadomość - w mamę i we mnie - że
nic się już nie da zrobić, że tatę chemia za bardzo osłabia i że
wypisujemy go do hospicjum domowego. Tatę bardzo bolą kości i
dostaje od czasu do czasu morfi...
-
Witam
zacznę od tego, że się przedstawię i opowiem co mnie tu sprowadza.
A więc...
Nazywam się Grzegorz mam 34 i około 3- 4 tygodnie temu
dowiedzieliśmy się na co mój Tato jest chory.
Diagnoza jak w każdym przypadku to jak grom z jasnego nieba, wielki
ból i poczucie że ktoś właśnie nas oszukał, potem myśl że to nie
może być prawda, że za chwilkę skończy się ten mało śmieszny sen,
potem tylko łzy i ból, ból i łzy..... ale od początku
Tato lat 62 zagorzały zwolennik nikotyny, od s...
-
Witam mój Tata odszedł 3 miesiące temu , wychudzony na szpitalnym
łóżku , walczył 1,5 roku , rak pierwotny wątroby i przeżuty na
kości , żołądek i póżniej juz w zasadzie wszystko , ten czas to
badania , szpital , przepłakane dni i noce , chwile radość z
lepszych wyników i chwile ogromnego strachu przed kolejnymi wynikami
badań , krótkie chwile cieszenia sie sobą w domu tak wygladało moje
życie .Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzki praca , dom ,
szpital żyłam dla niego ...
-
Mój tata jest chory na raka trzustki. Operację miał we wrześniu ubiegłego
roku. Po operacji do 20 grudnia czuł się dobrze. Mogę powiedzieć, że nawet
bardzo dobrze. Jednak od świąt Bożego Narodzenia stan się pogorszył. Przestał
jeść kilka razy dziennie wymiotował. W szpitalu nie chcieli go przyjąć
ponieważ stwierdzili, że nic mu nie jest. Na początku stycznia stan się tak
pogorszył że mama ponownie pojechała z tata na pogotowie (ONI NIE CHCIELI
PRZYJECHAĆ) Lekarz powiedział ze tata umier...
-
u Taty rok temu stwierdzono niedrobnokomórkowego raka płuc
typ 3 B czyli nieoperowalny
pomimo tego lekarka dałą skierowanie do Warszawy na operację
mimo prośby aby do bydgoszczy skierowanie wydała
twierdziła ze to rejon !
nadzieją trwała przeszo 2 miesięce
bo wizyta u onkologa w stolicy po miesiacu i wyznaczono termin
operacji za nastepny miesiąc
niestety po 2 dniach zwolniono do domu
lekarz gburowaty i prawie nakrzyczał na mamę
zabrałam Tatę do onkologa do CO w Bydgoszczy
tu p...
-
Witam,
miesąc temu dowiedziałam się że tata ma nowotwór (prawdopodabnie
nerka albo prostata była źródłem).
Próbka została pobrana ale wyników nie ma.
Bolała go ręka... nic innego....
Jak się dowiedzieliśmy pognaliśmy z wynikami do onkologa.
Obejrzał opis - przerzuty kręgosłup, kości,węzły chłonne ....
złamanie kości stąd ten ból)...prawej ręki
Lekarz przepisał plastry i umówił się w szpitalu na radioterapię, za
tydzień.Byliśmy.
Pobrał próbkę i koniec kontaktu.
Skontaktowaliśmy...
-
Zwykła tomografia komputerowa wykazała u Taty na płucach jakieś guziki/naloty.
Bronchoskopia nie wykazała, że są to zmiany nowotworowe, aczkolwiek lekarze
nie dają 100%. Przypuszczają że mogą to być zrosty po przebytej odmie, jednak
pewności nie ma. Proponowałam Tacie aby poddał się badaniu tomografii
pozytronowej (PET), aby można było dokładnie zdiagnozować co dokładnie
znajduje się w płucach i ew. rozpocząć leczenie. Tata nie chce się przebadać,
mówi że jeśli to nowotwór, to on woli n...
-
jest bardzo osłabiony, prawie nic nie je. Każdy posiłek, a raczej
parę łyżek czegoś lekkiego jest okupione wielogodzinnymi prośbami,
ciśnienie skacze z niskiego na bardzo niskie, są duże wahania
temperatury z 38 na 36,2 st. C, poci się makabarycznie od 2 dni, a
nogi ma tak spuchnięte, że wyglądają jakby pozyczył sobie od kogoś
innego. Najgorsze jest to jego odrętwienie, poddaje się wszystkiemu
jak automat, jest jakby nieobecny ;-(( Jak pomóc Tacie?? W takim
stanie nikt go nie p...
-
Ma dopiero 55 lat, miesiąc temu jemy jak zwykle razem śniadanie a on cały
żółty. Skierowanie do szpitala, różne badania... jakoś dziwnie szybko, bez
czekania. Guz na trzustce. Wszystko będzie dobrze, przecież usuną to
świństwo. Po operacji na rozmowę z lekarzem poszłam z mamą. Pacjentowi
zostało trochę czasu. Zależy od organizmu. Kilka miesięcy. Chemia nic tu nie
da. Przedłuży życie o miesiąc, który będzie trzeba spędzić w szpitalu, a
pacjent będzie bardzo cierpiał. Wykorzystajcie...
-
Mój Tato (61 l.) ma potwierdzony (m.in. TK) płaskonabłonkowy nowotwór płuc. Na
początku tygodnia przywiozłam go do domu ze szpitala, w którym go
zdiagnozowano. Tato nie wie jak bardzo poważny jest jego stan, lekarz
powiedział mu jedynie, że ma kamień w pęcherzyku żółciowym (rzeczywiście ma) i
że lepiej go nie ruszać skoro jak na razie nie daje większych dolegliwości.
Tato uwierzył.
W wypisie (zabrałam żeby nie mógł sobie poczytać - wytłumaczyłam, że muszę
wszystko sprawdzić i poszukać...
-
witam
wczoraj dowiedziałam się od lekarza ,ze mój tato ma 4 stadium tej choroby,a
poszedł do szpitala na badania 3 dni temu!jA JUŻ WIEM O DIAGNOZIE , MAMIE
POWIEDZIAŁAM TYLKO TROCHĘ , A ON JESZCZE NIE WIE!. lekarz powidzał że bedzie
musiał wiedzić i mu powie , bo musi podpisać zgode na chemię. Dzisiaj mam
totalną załamkę ...wczoraj zachowywałam się jak aktorka , a dzisiaj...
-
nie dałam rady wcześniej o tym pisac
21 października o 19 mój tato odszedł
mało pisałam na forum ale czerpałam wiedze i siłę z waszych
wypowiedzi - dziękuję
tato chorował na nieoperacyjny płaskonałonowy nowotwór płuc, był do
końca w domu, do końca świadomy, ale końcówka była bardzo cięzka
jeszcze nie mam siły mówi o tym ani pisa bo znowu ryczę, nikomu nie
życzę żeby patrzył na śmierc najbliższej osoby. Życie dalej się
toczy a ja nie mam siły.... Najgorsze w tej chorobie to to...
-
Mój tata odszedł 22 grudnia, pogrzeb był w wigilię, w moje
urodziny.To były najsmutniejsze w moim życiu święta... Już wczesniej
chciałam cos napisać, ale nie dawałam rady. Jak tylko zaczynałam
czytać o waszych problemach, zmartwieniach...to aż z żalu ściskało
mi gardło, łzy płynęły z oczu...Pod wieloma z waszych wypowiedzi
mogłabym się podpisać, mój tata miał wiele z tych objawów, o których
piszecie, ale trzymał sie dzielnie do końca. Walczył z chorobą 3
lata (rak jelita grubego...
-
mój tata zmarł tydzień temu. Bardzo wszystkim dziękuję za pomoc , za dobre słowo za to że jest takie forum gdzie można się czegoś dowiedzieć. Bardzo dziękuję i do zobaczenia .
-
dowiedzialam sie wczoraj;( Mama cala roztrzesiona, placzaca, obwiniajaca
siebie. Wiadomosc jak grom z jasnego nieba, a przeciez tata mial rtg w 2006
roku i wszystko bylo w porzadku. To rak pluc drobnokomorkowy, anaplastyczny z
przerzutem na watrobe. Dzis zapadla decyzja o chemioterapii. Znalazlam wasze
forum, przeczytalam kilka watkow, ale po chemiku sie poryczalam. Bo my
dzisiaj z nadzieja w przyszlosc, a ja czytam zeby liczyc dni...
-
Tata zmarł dziś o godz 3 nad ranem .We wtorek rano stan taty się poprawił , na tyle ,że już myślałam ,że będzie dobrze . Rozmawialiśmy jak zwykle o wszystkim , odwiedzili tatę wszyscy bliscy.Powiedzieliśmu mu , że jedna z wnuczek jest w ciąży , bardzo się ucieszył.A w nocy miał kolejny atak po którym już nie odzyskał przytomności . Byłam z nim do końca , i ponownie zauważyłam coś dziwnego , mimo że w sumie upłynęło dużo godzin to ja miałam uczucie ,że czas biegnie zbyt szybko .Ostatnie godzin...
-
Odszedł dziś rano... do końca miał plany, cieszył się z wizyty w CO... Na szczęście nie męczył się, zasnął cichutko w domu przy mnie, mamie i bracie....
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i pomoc...
-
Zmarł wczoraj, dosłownie 10 minut po tym jak napisałam, że zostały nam tylko
24 godziny.
Nie zdążyłam dojechać, nie zdążyłam się z Nim pożegnać. Bardzo chciałam
spędzić z Tatą te ostatnie godziny. Zadzwoniłam do brata, który przy nim
czuwał, by powiedzieć, że będę niedługo. Rozmawialiśmy tylko przez chwilę.
Dokładnie w tej chwili Tata odszedł. A przecież umawiałam się z nim na
wtorek...
Kasia
-
Zmarł dzisiaj o godz.15.15.
Tak czekaliśmy na lekarza z opieki paliatywnej a on nie przyszedł.
Ojciec najprawdopodobniej umarł we śnie,mama do niego zaglądała co 15 minut i
jak weszła za czwartym razem to już nie żył...
Trzy dni ostrego nawrotu choroby.Trzy dni jego męczarni...
-
Odszedł w piątek o 18.
Wczoraj był pogrzeb ŚP Stefana. Proszę o modlitwę za jego duszę.
Pozostała pustka i smutek... ale też spokój i ukojenie że On już nie
cierpi.
Dziękuję Wam Wszystkim.
Dziękuję za odpowiedzi na pytania i rady.
Dziękuję Balbince za założenie tego forum. Pomaga innym w tych
trudnych chwilach. Pomaga znaleźć odpowiedzi na pytania, które
powstają w poszczególnych etapach choroby.
Życzę Wam wytrwałości, cierpiącym ulgi, a nade wszystko życzę
pokonania c...