Pisałam wcześniej o tym, że
Gucio niedomaga - niestety okazało się, że jego kłopoty zdrowotne mają głębszą przyczynę. Po zrobieniu testów wynik FIV jest seropozytywny.
Zakładam nowy wątek, może odezwą się osoby, które mają wiedzę na ten temat, miały kota z niedoborem odporności - wszelkie porady bardzo mile widziane.
Mało czasu minęło od momentu kiedy dowiedzieliśmy się o tym. Trochę poszperałam na miau w Kocim ABC, ale nie zdążyłam się jeszcze przez to przegryźć.
Z tego co już wiem nie będę Gucia izolować, bo to bez sensu. Przez cztery lata wspólnego mieszkania pod jednym dachem mogło wydarzyć się wszystko, a nigdy nie będzie wiadomo jak długo Gutek ma wirusa, w którym momencie został zakażony. Poradzę się jeszcze wetów, ale chyba nie będę robić pozostałej piątce testów - na mój rozum nie jest mi niezbędna wiedza czy pozostałe koty też są nosicielami wirusa FIV. Póki nic się nie dzieje.
Nic, na początek wypłukujemy mocznik, wzmacniamy organizm, podajemy leki na podniesienie odporności (zaczęliśmy od Immunodolu), staramy się nie dopuszczać do stresu, obserwujemy. Powtórzymy test za kilka tygodni. Tyle, że niestety po trzech kroplówkach, antybiotyku po Guciu cały czas widać, że jest chory, jest osowiały, powolny do obrzydliwości, mało kontaktowy. Jedyne co to je (chociaż w ostatnim czasie pomimo nie najgorszego apetytu schudł

)