06.01.04, 15:48
jak ten czas leci... kolejny nowy rok. na utopii grubo ponad 5000, na NS-ie
1500 i coś, ożył też stary NS, czyli WS :)
może by tak jakąś małą antologiję naszej surrealnej tfurczości stopniowo
pykać?
n.p. każdy by ze swoich wybrał 5, 10, albo i 15 (jak w TV!) postów z tych
przeszłych leciech?...
co Wy na to?
Doktor Ant
Obserwuj wątek
    • szprota Antologia, to nauka o mrówkach;) 07.01.04, 00:46
      Nie dałabym rady wybrać...:)
      PS Nie napiszę nic więcej, bo zapeszę :P
    • dziad_borowy Arnietologia to nauka o gubernatorach 07.01.04, 10:14
      Ale ja nie o tym.
      Neo, teraz to chyba pojechales brawurowo:-)) Jak dla mnie to zadanie
      niewykonalne. Cos jak posprzatac stajnie po Augiaszu i pozniej ja na gore, ta
      co Aard bedzie na nia wchodzil, na nia ta stajnie wturlac. Moglbym wybrac
      ilestam smacznych kąsków ale ciagle bedzie niedosyt, ze tyle innych, rownie
      smacznych zostalo. Moze niech kazdy wybierze 15 postow, ktorych nie powinno byc
      w antologii. Ale ja zawsze ide na latwizne:-)))
      Podpisano Ślunskie Kluski Borowe z dzierżborem za pazuchą!!!
    • szprota 5 z WSa...:) 07.01.04, 14:56
      Natomiast w tym samym czasie daleko na zachodzie
      Autor: aard
      --------------------------------------------------------------------------------
      ... trzy świnki spokojnie grały w skata. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby
      nie fakt, że nie miały kart, a poza tym (podobnie jak autor) nie miały pojęcia,
      jak się w TO gra. Co nie przeszkadzało im grać z zapałem i zaangażowaniem. Do
      czasu. Kiedy wzeszło słońce przeciągnęły się i wciągnęły w nozdrza rześki
      zapach pustyni. Kiedy ponownie spojrzały na wschód, Nabuchodonozor rzekł: a
      właśnie, mieliśmy przecież iść na grzyby!

      Co zrobić z butelką absyntu...?
      Autor: aard
      --------------------------------------------------------------------------------
      Co zrobić z butelką absyntu walającą się po podłodze autobusu? Kiedy przy
      każdym hamowaniu atakuje moje stopy jak wściekły pies, a przy każdym
      przyspieszeniu oddala się pospiesznie, niemal z podkulonym ogonem? W dodatku
      jest już w połowie pusta, a zatem odpieczętowana? Może olać? W końcu
      odpieczętowana, nie wiadomo, co w środku, a w ogóle w najlepszym razie to
      absynt?
      A może podnieść, nie po to, żeby pić, tylko po to, żeby na przystanku wylać i
      wyrzucić? A co, jeśli tych dwóch pijaczków siedzących przy przegubie się nagle
      zainteresuje zamachem na ich bóstwo (ich w sensie przynależności duchowej, a
      nie prawa własności)?
      A może tolerować jej wyskoki aż się sama stłucze? Ale czy wtedy w ogóle da się
      dalej tym autobusem jechać?
      Wciąż nie wiem, trochę się już boję o swój laptop...


      C3
      Autor: cruach
      --------------------------------------------------------------------------------
      aric napisał:
      > Bardzo zakręcone. Ale świeże.

      Świeże? Ja już stary jestem.
      (Bo staro się czuję. Bo staram się czujnie. Prastaram się nie czuć.)

      > Kim jesteś, jeżeli mozna zapytać?

      Jam Jest Którym Był, bo pluskwa perfektum ze mnie spijała.
      I Jestem Który Bądź, bo czas przyszły niewykonany (a niewiadomy) mi pisany.
      NIE Jestem Który Jestem, bo teraźniejszość to ułuda i punkt.
      Mam wiele imion, wściekłych, ślinpotok toczących, słowotok śliniących,
      śliwowice toczących.
      Imion spuszczanych ze smyczy.
      Jedno z imion, szary burek kundelek, wróciło. Jak burek-merang.
      Ten burek zwie się Cruach. Czyli C w gruach słownych nurzony.
      Jestem C. [C est moi.]


      C4
      Autor: cruach
      --------------------------------------------------------------------------------
      NARODZINY ŚWIATAKA (W ŚWIATAKU ALTERNATYWNYM)
      Narodził się, by panować. Tak orzekł świetlistymi runami tarot błyskawic. Jakie
      jego imię? Zajrzyj do własnego portfela, uważniej przyjrzyj się zdjęciu męża
      albo złocistej karcie kredytowej
      • szprota Drugie 5 z WSa...:) 07.01.04, 15:34
        Czy owłosienie jest potrzebne??
        Autor: aric
        --------------------------------------------------------------------------------
        Obserwując dokoła świat dochodzę do wniosku, że wszystko kreci sie wokół
        włosów. Pomyślcie tylko. Łysi są nienawidzeni, tepieni. Nawt łysiejący, nie
        będąc nienaturalnymi łysymi tez starają sie nie byc łysi. I tak dochodzę sobie
        do wniosku, że za włosy nie mogę łysego nawet pociągną. I smutek mnie ogarnia.
        Coraz mniej ludzi daje się ciągnąć. A kiesyś wystarczyła maczuga i włosy i
        kobieta była twoja. A teraz mamy erę wszelakich fryzur i łysych pał. Generacja
        niewypał.

        Szpieg szoguna donosi
        Autor: p8
        --------------------------------------------------------------------------------
        Edykt cesarski:

        Niniejszym zaprzecza się jakoby kiedyś skały srały:)

        Zwierzątka eyemakka - cz.5 'Pies'
        Autor: eyemakk
        --------------------------------------------------------------------------------
        PIES - ssak z rodziny surrealnych, udomowiony przez człowieka, zamieszkujący
        tereny całego świata oraz, w pewnych okresach historycznych (poł. XX wieku
        chwilowo i od połowy XXI na stałe) także orbitę okołoziemską. Pies posiada
        wiele zastosowań. W kulturze azjatyckiej jest hodowany w celach kulinarnych.
        Najsmaczniejszy na gorąco (ang. Hot Dog), oraz jako główny składnik ciast (ang.
        Pies), od których zresztą pochodzi jego nazwa. Inne zastosowania psa to:
        zwierze pociągowe (w kulturze eskimosów oraz w kręgach zoofilnych), obronne (na
        wsi), tamże stosowany również jako anty-kogut (psy pieją głównie wieczorem, nie
        dając spać); przez samotne kobiety wykozystywany do zlizywania miodu, przez
        liharaczy zaś do obnoszenia sie z nim na plaży oraz jako substytut kotopsa. Psy
        są kochane przez tych, których nikt inny kochać nie chce, stąd ich olbrzymia
        popularność. Psy pozostawiają wszędzie, zwłaszcza na trawnikach, swoje DNA w
        postaci odchodu, na wypadek gdyby ktoś chciał sobi takie cudo sklonować.
        Głównym zajęciem psów, prócz robienia kup, jest wąchanie drzew (psy są znanymi
        dendrologami), aportowanie (aportowanie morskie oraz aportowanie szeregowe i
        równoległe) a także pogoń za kotem. Pies po zderzeniu z uciekającym kotem scala
        się z nim i w ten sposób powstaje kotopies (wszystkie inne teorie nt. powstania
        kotopsów, zwłaszcza publikowane na pewnej stronie www, są nieprawdziwe).

        Autor: aard
        --------------------------------------------------------------------------------
        Tymczasem Wojski chwycił na taśmie przypięty swój róg. Faktem jest, że róg już
        ledwo się trzymał i gdyby nie taśma, niechybie by zleciał mu z głowy. A tak
        kołysał się tylko lekko w rytm tętna konia. Koń natomiast dyszał. Dyszał żądzą
        poznania rządcy i zarządzenia zrządzenia losu w sprawie przyrządzenia
        przyrodzenia. Miał też długie, zajęcze uszy i wilczy uśmiech idioty. Ogólnie
        rzecz biorąc bardzo niesympatyczna kreatura.

        autor: yavorius
        --------------------------------------------------------------------------------

        Dzisiaj nad Polską znowu szaleli surrealiści. W Miastku w województwie
        pomorskim aard zabił jednego mężczyznę, a drugiego ciężko ranił. Jak informuje
        pomorska policja, mężczyźni byli bardzo nieostrożni - przed aardem schowali
        się pod drzewem. Niespokojne popołudnie mieli również mieszkańcy Małopolski.
        Potężne yavoriusy powoli przetaczały się nad całym regionem. W powiatach
        nowotarskim, gorlickim, nowosądeckim silny aric połamał kilkanaście drzew.
        Zalane piwnice, a także budynki przedszkola w Kłodzku i banku w miejscowości
        Słupiec - to efekt eyemakka, który przeszedł po południu nad Kotliną Kłodzką.

        autor: yavorius
        ==========================
        O godz. 18.19 na krakowskim lotnisku w Balicach wylądował samolot włoskich
        linii lotniczych z aardem na pokładzie. "Polska wita Cię" - śpiewały tysiące
        eyemakków. Na spotkanie gościa wyszedł na pokład samolotu aric. Po chwili aard
        pojawił się na stopniach samolotu i powoli, o własnych siłach, zszedł na dół,
        pozdrawiając zgromadzonych.

        aard, po opuszczeniu samolotu, w towarzystwie swojego osobistego, sekretarza
        Yavoriusa, ucałował ziemię z Pszczyny Wielkiej, umieszczoną w koszyku podanym
        przez pijanego rolnika. Jako pierwszy powitał go (rolnika) prezydent Andrzej
        Lepper, jego małżonka Aleksander Kwaśniewskii prymas Polski, kardynał Jerzy
        Urban.

        Następnie przemówił aard - Mam dwie żyrafy... Słowa aarda były wielokrotnie
        przerywane oklaskami.
        • szprota trzecie pięć 18.01.07, 20:10
          Autor: Aard:
          Dzień dobry w języq suurealizmu powinno brzmieć jakoś tak:
          "Przypuszczam, że po głębszym zastanowieniu dzień ten można by nazwać dobrym,
          ale tylko jeśli dobrym się okaże, ponieważ w oprzeciwnym wypadq dobrym dniem i
          tak nie będzie, więc po co go tak nazywać? Zatem użyć powyższego określenia
          można dopiero po przysłowiowym zachodzie słońca, tylko że wtedy to już będie za
          późno, więc czy w ogóle warto się witać z tą krową?"


          Autor: Aard
          W dniu dzisiejszym zaczniemy od apelu:
          W Pentagramie zbiórka!!!
          Kolejno odlicz!
          Pięć!
          Pięć!
          Pięć!
          Pięć!
          Pięć!

          Do Hymnu!
          Pięć, pięć, pięćdziesiątpięć (teraz pięciokrotny bis)
          Pięćset Pięćdziesiąt Pięć
          Pięć Pięćdziesiątych

          Po Hymnie!

          Spocznij!
          A teraz kilka spraw organizacyjnych.
          Po piąte, wątek surre też musi mieć jakąś strukturę. Proponuję, aby była to
          struktura oparta na liczbie pięć. Oczeqję propozycji od wszystkich Pięciu
          (niezależnie od tego jak wielu ich w rzeczywistości jest) uczestniqw tego wątq.

          Po piąte, pięciu Piętaszków pętało się po Pentagonie i pętali swymi piętami
          piękne zamiary wszystkich Pięciu Piędrców Pschodu. Piędź ziemi im co prawda w
          pętli czasowej spiętrzyli, aliści pięciu na budę się to zdało.

          Z pięciokrotnym pozdrowieniem
          pięciu aardów


          Ucho niebios.
          Autor: p8

          Ojcze!!!
          Wysłuchane zostały modły moje, żaby mojej egzystencji powlokła sierść
          męczeństwa. Skazanym został za malowanie w publicznym miejscu napisów
          gloryfikujących sens życia mego, takich jak "Tylko Jezus nie powie ci
          spierdalaj", "Śpiewające fortepiany przerobimy na kajdany" oraz "I love ojciec
          dyrektor". Skazanym na pomoc biednym i potrzebującym, na jazdę PKP i
          komunikacją miejską, na obiady w barze "Ryś", na noclegi w 50m mieszkaniu.
          Boję się ojcze, to zamach na Ciebie!!! Będę bronił swojej wiary, wczoraj
          ulepiłem wodę święconą z chleba i bombę termojądrową z kaszanki i pasty do
          butów. Żywcem mnie nie wezmą!!!

          Ojcze, daj mi siłę aby zmóc ten katar który mnie ogarnia (ci niewierni lekarze
          nazywają to ejc), nieprawda że hmmm, spowiadając można się zarazić. Ogarnia
          mnie strach, oni krążą dniem i nocą wokół mnie. Najczęściej jeżdżą tramwajem
          koło mojego pał.. to jest koło mojej lepianki. A ja ich wypatruję z wieży,
          przez lornetkę (i Bernadetkę też - ona też jest w spisku!!!)


          Ojcze żeganj!!!

          Bonifacy


          ps.Idą po mnie, bez odbioru... kszszsazszzzszszsz no czemu wiążesz na
          plecach, no pyyyyyyyyyyyyyytamm draaniu no nie na plecach........


          DALI
          Autor: aard
          Dali wam za dużo wolności i wybieracie nie pisać na wątq surrealistycznym.
          Dalibóg mylicie się. Dali i wybiegania w nią myślami się nie bójcie. Dalibyście
          się namówić, by znów tu zawitać i pisać, pisać i pisać bezsensowne i głodne
          kawałki? Daliście sobie radę z tyloma innymi wątkami, czemu, ach czemóż tu
          miałby być inaczej? Dalim i jego Dziełami się posiłqjcie i wenę z nich
          czerpcie. Dalii parę tuzinów by Wam w nagrodę przypadło, gdybyście tylko
          namówić się dali...

          Tym gorzej świadczy to o Mocy naszej, a zwłaszcza o jej Ciemnej Stronie.



          •Gość: eyemakk
          Nie wiedział właściwie, czemu to zrobił. Wydał właśnie resztę swoich
          pieniędzy na bilet PKP do Białegostoku. Czuł, że w pociągu będzie ich dużo.
          Jego miłości, jego zdobyczy, że przeżyje wiele niezapomnianych chwil, że
          woreczek napełni się po sam brzeg.
          W dzieciństwie nie interesowały go krzyżówki. Co najwyżej kaczki-krzyżówki,
          podobnie jak inne zwierzątka widywane w Zoo. Uzupełnianie brakujących wyrazów,
          owszem, potrafiło go na chwilę zaciekawić, nigdy jednak na tyle, by choć
          próbować rozwiązać całą krzyżówkę.
          Wszystko zmieniło się, wraz z początkiem jego dojrzewania płciowego. Raz,
          całkiem przypadkowo, wszedł w posiadanie krzyżówki. Ot, znalazł gazetę podczas
          sprzątania. Zaczął rozwiązywać i doznał erekcji. Krzyżówka była prosta, więc
          wkrótce zostało do wpisania tylko jedno słowo. Drżącą z podniecenia ręką wpisał
          je także. Co było potem łatwo przewidzieć, faktem jednak było, że żadna
          dziewczyna na filmie lub zdięciu nigdy go tak bardzo nie podnieciła jak ta
          wypełniona krzyżówka. Strumienie gorącej, pachnącej spermy wylewały się
          samoczynnie, bez manualnej pomocy z góry.
          Od tej pory żadnej nie darował, musiał mieć każdą. Spał po dwie godziny
          dziennie, resztę przeznaczał w niewielkiej części na naukę, a później pracę.
          Większość czasu spędzał na rozwiązywaniu krzyżówek. Rozwiązane przechowywał,
          jako pamiątkę i trofeum, z datą i długością orgazmu, z dokładnością do
          dziesiątej części sekundy (jak już mówiłem ręce miał wolne, ale nie do końca, w
          jednej bowiem zawsze trzymał długopis, bądź flamaster, a w drugiej stoper).
          Teraz miał przeszło czterdziści lat i pół wieku rozwiązywania krzyżówek za
          sobą. Miał też swoje mieszkanie, które dostał od kopalni, w której pracował.
          Miał łóżko ze starych krzyżówek, podobnie jak stół i krzesła. W tym pokoju
          (drugi był cały zawalony starymi krzyżówkami, podobnie jak piwnica i podziemia
          pobliskiego kościoła, o czym nawet proboszcz nie wiedział) tylko telewizor,
          wielki stoper w kształcie słonia i flamaster były prawdziwe. Oglądał właściwie
          tylko teleturniej z krzyżówkami, flamastrem wpisywał na ekranie hasła (na
          szczęście flamaster był zmywalny), zanim jeszcze uczestnicy poznali pytania.
          Podobnie rozwiązywał zresztą papierowe krzyżówki. Sam raz wystąpił w
          teleturnieju, ale został zdyskwalifikowany. Nikt nie uwierzył, że w swoim życiu
          rozwiązał ponad milion krzyżówek i zna już układ wyrazów, jakie pasują do
          danego schematu.
          Teraz miał także ten bilet. I obietnice wielkiej przygody.
          Otwożył drzwi pociągu i wszedł do środka. Już w pierwszym przedziale starsze
          małżeństwo rozwiązywało krzyżówkę. Usiadł więc.
          Podglądanie kogoś podczas rozwiązywania podniecało go niemiłosiernie. Tak
          bardzo, że zawsze nie wytrzymywał, i włączał się do gry. Czasem rozwiązujący
          akceptował pomoc, czasem nie. Ta druga możliwość miała dwa zakończenia:
          albo "ofiara" zostawiała mu swoją krzyżówkę, albo oddalała się wraz z nią. Jego
          jednak podniecało każde zakończenie, gdyż rozumiał także miłość innych do
          krzyżówek. W najgorszej sytuacji miał przecież kilkanaście swoich krzyżówek,
          zawsze przy sobie, gotowych do rozwiązania. I prezerwatywe zawsze nałożoną, by
          nie musieć tracić czasu na znajdowanie ustronnego miejsca w celu nałożenia.
          Pociąg ruszył. Starsze małżeństwo radziło sobie całkiem dobrze. Najlepsze
          było to, że mąż wszystko mówił na głos, nie musiało być tego okropnego
          zaglądania komuś do krzyżówki przez lupę. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna z
          wdzięcznością przyjmowali też wszystkie podpowiedzi na hasła, których nie
          znali. Zgodna współpraca zakończyła się po dwudziestu minutach, i cała
          krzyżówka w "Naszym Dzienniku" była rozwiązana. Stoper wskazywał 27.15, gdy
          został wyłączony.


          • Ciumkający hipopotam
          p8

          Cium-Cium, Cium-Cium rozległo się w gęstym jodłowym lesie w samycm sercu
          Sahary. Cium-Cium, Cium-Cium - kurwa czy to się nigdy nie skończy!!! Wrzasnął
          Mik, stary 12-letni Masaj z Pernambuco. Ile tego można słuchać. Cii Majkel
          rzekła jego żona Jurgen mająca na imię, cii bo pobudzisz dzieci. Z otwartych
          drzwi solidnie podpiwniczonego 20-piętrowego namiotu wychylił się fragment
          flagi narodowej Burkina-Faso i przy dźwiękach Bogurodzicy granej od tyłu
          a'capella wytoczył się szwadron lekkozbrojnej husarii jadącej na
          szorstkowłosych świnkach morskich z hodowli pana George'a W. z Ustrzyk
          Średnich w stanie Alelaska. Do boju krzyknął Mik bardzo niskim sopranem, do
          boju!!! Hajda na psubraty!!! Zamknij się rzekł dowódca husarii, wspaniała naga
          kobieta ze złamanym w trzech miejscach nosem, zamknij się gdyż przyszliśmy
          napoić nasz konie, przyszliśmy napoić nasze konie, za nami piechoty pełne
          błonie, za nami piechoty pełne błonie. Biedny Majkel nie zdzierżył. Chwycił
          swoją nadmuchiwaną siekierę i pobiegł przez wydmę piasku, stanął na szczycie i
          krzyknął - bunkrów nie ma, ale i tak jest zajebiście:) Stojąc na szczycie
          ujrzał w oddali różowego ciumkając
          • szprota ciumkający hipopotam nie wszedł 18.01.07, 20:11
            • Ciumkający hipopotam
            p8

            Cium-Cium, Cium-Cium rozległo się w gęstym jodłowym lesie w samycm sercu
            Sahary. Cium-Cium, Cium-Cium - kurwa czy to się nigdy nie skończy!!! Wrzasnął
            Mik, stary 12-letni Masaj z Pernambuco. Ile tego można słuchać. Cii Majkel
            rzekła jego żona Jurgen mająca na imię, cii bo pobudzisz dzieci. Z otwartych
            drzwi solidnie podpiwniczonego 20-piętrowego namiotu wychylił się fragment
            flagi narodowej Burkina-Faso i przy dźwiękach Bogurodzicy granej od tyłu
            a'capella wytoczył się szwadron lekkozbrojnej husarii jadącej na
            szorstkowłosych świnkach morskich z hodowli pana George'a W. z Ustrzyk
            Średnich w stanie Alelaska. Do boju krzyknął Mik bardzo niskim sopranem, do
            boju!!! Hajda na psubraty!!! Zamknij się rzekł dowódca husarii, wspaniała naga
            kobieta ze złamanym w trzech miejscach nosem, zamknij się gdyż przyszliśmy
            napoić nasz konie, przyszliśmy napoić nasze konie, za nami piechoty pełne
            błonie, za nami piechoty pełne błonie. Biedny Majkel nie zdzierżył. Chwycił
            swoją nadmuchiwaną siekierę i pobiegł przez wydmę piasku, stanął na szczycie i
            krzyknął - bunkrów nie ma, ale i tak jest zajebiście:) Stojąc na szczycie
            ujrzał w oddali różowego ciumkającego hipopotama. Hihihihi nie będzie już cium-
            cium. Wtedy zrozumiał że są ważniejsze rzeczy niż smarowanie tyłu głowy
            wyciągiem ze stonki ziemniaczanej i malowanie paznokci dzikim indykom. Pojął
            sens dzikiej natury, był wolny. Właśnie porwało go UFO...
    • aard Chyba też się nie podejmę... 05.02.04, 10:02
      I to z kilku powodów, niebagatelnym wśród nich jest brak czasu. Zresztą kiedyś
      coś takiego robiłem (we wrzesniu 2002, na potrzeby Izy Adamczewskiej, która
      pisała o nas artykuł) i już wtedy miałem wielkie problemy z wyborem. Obecnych
      nawet nie potrafię sobie wyobrazić...

      A swoją droga, Chułłanie, kto w końcu wygrał Twoje poprzednie statystyczne
      zestawienie? (50 lat rock'n'rolla?)
      • neochuan nie pamiętam! 05.02.04, 14:09
        chyba to było 100lat temu...
    • aard Tak na wszelki wypadek podbijam 16.01.05, 19:33
      Żebyście czasem nie zapomnieli, co chcę dostać na następne urodziny...
      :p
      • neochuan Re: Tak na wszelki wypadek podbijam 17.01.05, 00:16
        aard napisał:

        > Żebyście czasem nie zapomnieli, co chcę dostać na następne urodziny...
        > :p

        chcieć to móc :p
        • maginiak Re: Tak na wszelki wypadek podbijam 17.01.05, 10:34
          a co chcesz dostać? bo ja już czasem zapomniałam:)
          • aard Trudno 17.01.05, 15:21
            Może niektórzy jeszcze pamiętają :)
            • szprota pytanie, czy 17.01.05, 23:10
              przy takim zastoju zdążymy to zrobić do twoich urodzin :)
              • dziad_borowy pytanie, skąd Litwini wracają? 17.01.05, 23:16
                Ale to mial byc zdaje sie wydruk WSa, a nie wydruk zakonczonego WSa? Czy tak?
                Czy nie? Czy nie wiem?
                Dzierżżżżż!!!
                • szprota z wycieczki 17.01.05, 23:19
                  w sumie po prostu wydruk WSa, ale wszak gdyby był zakończon, to tym lepiej, prawda?
                  [ajsej najsłan brada!]
                  • dziad_borowy Prawdaż, prawdaż 17.01.05, 23:23
                    dzialac czas zatem:-)))
                    Dzierżbór, bróżowe bąbelki, bo mi się dziś przypomniały!!!
                    • szprota Dziaduniu 17.01.05, 23:26
                      a pamiętasz tenwątek?
                      • dziad_borowy Dziękuję Szprotaresso za tę linkę 17.01.05, 23:34
                        ech czasy, czasy:-) Tylko dlaczego archiwizacja postepuje w tak zawrotnym
                        tempie? Az sie chce podbijac.
                        Dzierżboryzacja zębów fluoryzacja!!!
                        • szprota spiesszmy się podbijać wątki, tak szybko się 17.01.05, 23:46
                          archiwizują...
      • szprota no i chuj 16.01.06, 13:38
        WS nie skończony, WN nie wydrukowany.
        ale z czasem. może na trzydziestkę? :>
        • aard może... 18.01.06, 14:22
          jak dożyję :p
          • szprota e. 18.01.06, 14:36
            to akurat nie jest warunek sine qua non, by ci wydrukować i poniekąd wręczyć.
            • aard true 18.01.06, 15:34
              w takim razie nie musicie się spieszyć :p
      • szprota hip hip hurra! 18.01.07, 19:53
        znów się nie udało! :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka