marisella
17.12.10, 12:42
Dziewczyny, dziś na wadze zobaczyłam tyle, co ze 2,5 miesiąca temu (były po drodze jakieś wzrosty i mini spadki, spadki głównie po dniach, w których się objadałam pysznościami, ale potem wracało, więc w sumie jakby się nie liczy), pomimo tego, że trzymam II fazę grzecznie, i to mnie skłoniło do przemyśleń, czy warto dalej ciągnąć II fazę po staremu, czy jednak próbować w którąś inną stronę, żeby coś zmienić, bo naprawdę chciałoby się jednak widzieć jakieś efekty. II faza nie jest dla mnie uciążliwa, bo od lipca to już do niej przywykłam, jakbym inaczej nigdy nie jadła ;) Zakupy w sklepie są łatwe i szybkie, planowanie posiłków takoż :) I nawet w szafkach nagle się wszsytko mieści ;)
Co więcej, jak myslę o trzeciej fazie, to pierwszą myślą jest "o cholera, zaś się będzie trzeba dodatkowych zasad uczyć, jak by już nie mogło zostać po staremu!" :D
No tylko że ta waga... Niby dużo już schudłam, ale sporo jeszcze przede mną i naprawdę chciałabym się z tym uporać. A jeśli miałoby się nie udać, to też ok, jestem zadowolona z dotychczasowych osiągnieć, tylko chciałabym wiedzieć, że już na nic więcej nie mam liczyć i trzeba się skupić na utrzymaniu wagi :) A nie oczekiwać spadków :)
W związku z tym myslę sobie, czy by nie zrobić jednego z dwóch:
1. Zafundować sobie znów coś w rodzaju pierwszej fazy licząc, że to pomoże przegonić ten parszywy zastój. Rozwiązanie ma ten minus, że nie wiem czy podziała, i ten plus, że jest proste :)
2. Przejść na III fazę na jakiś czas z nadzieją, że to pomoże w jakiś irracjonalny sposób przegonić zastój (wiecie, organizm rozhuśta przemianę materii, a potem go przyatakuję II fazą znowu ;)) albo na czas odpowiedni do spadku wagi, czyli ze trzy kwartały (a potem zrobić drugie podejście do diety dla pozbycia się tych ostatnich 10-14 kilo. Plusy są takie, że zawszeć to jakaś zmiana, a zmiany niosą nadzieję :) Minusy takie, że nie wieadomo, czy to pomoże, a do tego czy nie zaszkodzi (skoro na II fazie nie chudnę, to na III mogę przytyć :(). No i do tego konieczność naumienia się jedzenia po trzeciofazańsku ;)
Jest jeszcze rozwiazanie trzecie - siąść spokojnie na dupie i trzymać tę drugą fazę bez kombinacji ;)
I teraz nie wiem co robić... Jakieś rady i przemyślenia? :)
Może z 7-10 tych dni proteinowych by pomogło na rozruszanie?