17.01.11, 20:00
Zaczęłam 7 kwietnia 2010.
Schudłam do sierpnia 10 kg. Było fajnie.
Ale...nie mogłam wprowadzić pieczywa, które to kiedyś było moim chlebem powszednim.
Po każdym pieczywie czy makaronie boleści. Pomyślałam sobie, że fajnie, mogę żyć bez chleba i makaronów, pyz i pierogów. Będę utrzymywać wagę jedząc pozostałe rzeczy.
I co? I dupa blada.
Przytyłam 6 kg :-(
Ale fakt, słodkie mnie pokonało. Nigdy nie miałam ciągot na słodycze, wolałam bułę. A teraz czekolada to wielka miłość.
Do tego Ciechan Miodowy...mlask.
A jak tu nie pić Ciechana skoro pracuje się w browarze?
Nagle patrzę a tu staniki za małe, wymieniona garderoba przyciasna! Ratunku!
Od dziś przepraszam się z proteinami.
Ech...mój organizm mnie przechytrzył i pokonał po raz kolejny.
Obserwuj wątek
    • ganbaja Re: Ech... 17.01.11, 20:01
      Suwaczek totalnie nie aktualny :-(
    • yaga7 Re: Ech... 17.01.11, 22:04
      Całkowicie rozumiem Twoją miłość do Ciechana Miodowego. Bo mnie też piwo gubiło parę razy...

      No i trzymam kciuki za dalsze dietowanie!
    • lenka.33 Re: Ech... 17.01.11, 22:24
      Ganbaja, dobrze, ze wracasz! Jedno w tym pociesze, ze nie nadrobilas wszystkich utraconych kilogramow wiec do dziela i wkrotce je zrzucic :) A tak na marginesie to ja strasznie ubolewam, ze nie moge pic wina bo moglabym codziennie, ale czego sie nie robi no.. dla pieknej sylwetki ;) Pozdrawiam
      • lilka208 Re: Ech... 18.01.11, 07:28
        witamy ponownie , fajnie że jestes i powodzenia w dalszym dukaniu :)
        • slonce12 a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 08:35
          "fajnie, że jesteś" życzyła bym sobie żeby nikt więcej tu nie wracał, bo niestety nikt nie "wraca" tu w celach towarzyskich, a szkoda. Więc witam i nie cieszę się, że Cię "widzę", co nie znaczy, że nie trzymam za Cię kciuków. Powodzenia po raz wtóry
          • aleksandra_b Re: a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 08:46
            O, Słońce, napisałaś to, co mi od pewnego czasu chodziło po głowie. To nie jest specjalny powód do radości, że dziewczyny tutaj wracają. Życzyłabym im i wszystkim innym (sobie też), żeby nie musiały wracać.
          • pampleluna Re: a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 09:21
            Ja wracam w celach towarzyskich:)
            Trzymam kciuki za nowy sukces.
            • slonce12 Re: a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 10:09
              ale Ty luna jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę ;)
              • pampleluna Re: a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 10:52
                Ja po prostu jestem bardziej uparta niż łakoma, zero zasługi własnej, to tylko mój wredny charakter:)
                • slonce12 Re: a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 11:23
                  widzisz ja też z tych wrednych, te 2 kilo to na moją własna odpowiedzialność przywaliłam ale zdawałam sobie też sprawe, że mi nie zaszkodzą bo jak wszyscy twierdzą jeszcze chwila i przed deszczem uchroni mnie slalom gigant. Ja nie narzekam odbiłam sobie te pół roku i mogę wrócić do dietowania. Choć z 14 kromek z dżemem na kolacje dumna nie jestem. Prócz wredoty mam jeszcze jedną główną przypadłość, skąpstwo! Jak widzę, że mi się marnuje żarcie to wolę je zjeść niż wyrzucić. A moja rodzina wiele nie jada, natomiast kupuje na potęgę. Jakos trzeba było sobie z tym poradzić ;)
          • piergiorgio Re: a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 14:14
            nie no jest powod do radosci, ze skonczyło sięna 6 kilosach a nie 16tu, tak to widze :)
            • ganbaja Re: a ja się nie zgadzam z tym... 18.01.11, 16:58
              Dzięki!
              Ubolewam nad faktem, że mój organizm mnie znowu wykiwał. No co za spryciarz.
              Niesamowite jest też to, że chleba nie potrzebuję do życia. Jestem sama tym zaskoczona.
              No nic, trzeba zacząć wszystko od początku i spróbować nie wykończyć się :-)
              Bo prawdę mówiąc mam już trochę dosyć serków. Dobrze, że choć miłość do mięcha mi nie przeszła :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka