ganbaja
17.01.11, 20:00
Zaczęłam 7 kwietnia 2010.
Schudłam do sierpnia 10 kg. Było fajnie.
Ale...nie mogłam wprowadzić pieczywa, które to kiedyś było moim chlebem powszednim.
Po każdym pieczywie czy makaronie boleści. Pomyślałam sobie, że fajnie, mogę żyć bez chleba i makaronów, pyz i pierogów. Będę utrzymywać wagę jedząc pozostałe rzeczy.
I co? I dupa blada.
Przytyłam 6 kg :-(
Ale fakt, słodkie mnie pokonało. Nigdy nie miałam ciągot na słodycze, wolałam bułę. A teraz czekolada to wielka miłość.
Do tego Ciechan Miodowy...mlask.
A jak tu nie pić Ciechana skoro pracuje się w browarze?
Nagle patrzę a tu staniki za małe, wymieniona garderoba przyciasna! Ratunku!
Od dziś przepraszam się z proteinami.
Ech...mój organizm mnie przechytrzył i pokonał po raz kolejny.