Dodaj do ulubionych

Dietowi fanatycy

17.11.07, 14:36
Pozwalam sobie rozpocząć nowy wątek skoro już Was trochę poznałam i
się zadomowiłam :).
Po przeczytaniu wielu wielu postów na wielu wielu forach o
odchudzaniu i dietach wiele razy trafiałam na wypowiedzi ludzi
którzy starają się przekazać nam jakieś rewolucyjne teorie zupełnie
odmienne od tych którymi się do tej pory kierujemy. Jestem ciekawa
co o tym myślicie? Czy wierzycie takim (przepraszam za
słowo) "naganiaczom" na wegetarianizm, dieta optymalna czy różne
inne diety kwasniewskie i herbalife (cud, miód i kupa kasy)?
Jak czasem coś takiego czytam to mi się w glowie nie mieszczą te
rewelacje np. że człowiek powinien wcinać słonine i schudnie od
tłuszczu, albo że ruch i sport powoduje tycie i nie trzeba się
wogóle wysilać bo to nic nie daje (pffff)...
Ja osobiście traktuję to z przymrózeniem oka i przekonaniem że
wszyscy ci ludzie najczęsciej chcą mi coś sprzedać...a nie podzielić
się swoimi doświadczeniami. A co Wy o tym myślicie? Któe teorie do
Was trafiły i skąd dowody że to prawda?

Miłego weekendu
Arosa
Obserwuj wątek
    • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 17.11.07, 15:32
      arosa28 napisała:

      > Jak czasem coś takiego czytam to mi się w glowie nie mieszczą te
      > rewelacje np. że człowiek powinien wcinać słonine i schudnie od
      > tłuszczu

      To nie są żadne "rewelacje" tylko zwykła biochemia i fizjologia.
      Skoro "w głowie nie mieszczą się" Tobie takie rzeczy, to świadczy
      tylko o jednym - braku podstawowej wiedzy o tym, co powoduje tycie
      oraz choroby cywilizacyjne. Nie wiesz również o procesach
      zachodzących w naszym organiźmie.
      • arosa28 Re: Dietowi fanatycy 17.11.07, 15:58
        Do tego właśnie służy forum aby wymienić się tymi "rewelacjami"
        albo "potwierdzonymi biochemicznie teoriami". Dlatego proszę abyś
        napisała dlaczego masz inne zdanie, zamiast negować powszechnie
        uznawane za prawdziwe teorie dotyczące odchudzania. Wypominianie
        rozmówcy niewiedzy do niczego nie prowadzi, dlatego warto mieć coś
        na poparcie swoich tez. Moja wiedza na temat odchudzania pochodzi
        tylko i wyłącznie z własnych doświadczeń, doświadczeń wysłuchanych z
        opowieści i wiedzy ogólnej, ale nie jestem biochemikiem ani
        technologiem żywności. Jeśli uważasz że 3/4 ludzkości myli się
        uprawiając sport dla zachowania właściwej sylwetki to oświeć nas
        łaskawie dlaczego tak uważasz a może wówczas zamiast mordować się na
        siłowniach będziemy mogli wszyscy walnąć się na kanape przed
        telewizorem i błogo zajadać się tłustą golonką (a jak mój mąż się
        ucieszy...;)
        • beniusia79 Re: Dietowi fanatycy 17.11.07, 19:55
          znam kilka osob, ktore schudly na diecie kwasniewskiego. tak chyba
          sie nazywa ta dieta, ktora opiera sie na tlustym jedzeniu. bedac na
          tej diecie nie jset sie glodnym, nie mozna jednak wielu rzeczy jesc
          (unikac trzeba szczegolnie weglowodanow) i nie mieszac pewnych
          produktow. mam wrazenie arwen, ze ty jestes na podobnej diecie-moze
          sie myle. pytam tylko:) nie raz rozmawialam z znjomymi na temat tej
          diety i osoby te uzywaly podobnych argumentow co arwen, szczegolnie
          jesli zas chodzi o owoce, weglowodany i port. dieta ta jednak nie
          jest zalecana przez lakarzy gdyz powoduje znaczny wzrost ryzyka
          miażdżycy i hipercholesterolemii poprzez podwyższenie poziomu LDL,
          trójglicerydów i cholesterolu w surowicy krwi. osoby bedace na tej
          diecie nie uprawiaja takze na ogol sportu.
          ja mieszkam w niemczech. duzo tu programow dotyczcych zdrowego
          trybu zycia i chudniecia z glowa. sa one prowadzone przez lekarzy i
          dietetykow, czyli profesjonalistow. po porodzie, kiedy chcialm
          shudnac, kierowalam sie wlasnie ich teoriami. zaden z nich nie
          mowil, ze nie trzeba uprawiac sportu lub nie powinno jesc sie
          owocow-wrecz przeciwnie! dlatego tez teorie arwen troche mnie
          zadziwiaja i brzydko mi pachna...
          • beniusia79 Re: Dietowi fanatycy 17.11.07, 20:38
            przepraszam za pozjadane litery-nie opanowalam jeszcze calkowicie
            nowej klawiatury :)
            • arosa28 Re: Dietowi fanatycy 17.11.07, 20:59
              Ja też dużo słyszałam o diecie Kwaśniewskiego zarówno dobrego jak i
              złego, ale zawsze teorie te są poparte jakimiś dowodami
              (wiarygodnymi lub nie), dlatego jedni w to wierzą a inni nie :) Ja
              też pierwszy raz słyszę od awen właśnie o tym że sport nie przynosi
              żadnych korzyści dlatego się dziwię...Ale kto wie, może przedstawi
              nam tu wszystkim jakieś wiarygodne dowody na poparcie tej tezy. Ja
              osobiście ćwiczyć lubię, ruszać się ogólnie muszę głównie ze względu
              na kłopoty z kręgosłupem i siedzącą pracę. jak ćwiczę to natychmiast
              nowy duch we mnie wstępuje a jak siedzę na tyłku to raz że on
              wszybko się powiększa, a dwa że jestem oklapła, zmęczona i obolała.
              Dlatego jestem 100% zwolennikiem sportu i nikt mnie nie przekona że
              to głupota a jedząc tłuszcz albo inne dziwne frykasy można sobie
              wyrobić mięśnie.
              Pozdrawiam
              Arosa
              • beniusia79 Re: Dietowi fanatycy 17.11.07, 21:10
                zgadzam sie calkowicie z toba. poza tym sport to zdrowie. ludzie,
                ktorzy cwiczy, zyja dluzej, nie maja wiekszych problemow ze
                zdrowiem, zachowuja dluzej mlodosc, witalnosc i wigor. zadko ktora
                osoba, ktora cwiczy ma problemy np. z kregoslupem. wiem, ze nie
                kazdy preferuje sport-kwestia gustu. teoria na temat sportu
                wygloszona przez arwen powalila mnie z nog. poraz pierwszy slysze,
                ze sport nie pomaga w chudnieciu :)
                • arosa28 Re: Dietowi fanatycy 18.11.07, 11:21
                  Ba! Ja tam wyczytałam że wręcz przeszkadza w chudnięciu...no ale to
                  juz mi się nie chce tego nawet komentować.
                  Może chodzi o to że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, ale nawet
                  trenując kulturystyke albo nie wiem...kolarstwo wyczynowe one
                  zawsze, ale to zawsze będą wyglądać lepiej niż tłuszcz na pupie ;)
                  Jak zaczęłam ćwiczyć (nie jakoś morderczo ale tak rekreacyjnie w
                  domku na rowerze i orbitreku) to nie tyle waga mi spadła (chociaż
                  też) ale przede wszystkim ciało zaczęło wyglądać lepiej i ciuchy się
                  zrobiły szersze. No a do tego doskonałe samopoczucie :)
                  Jeśli chodzi o diete to już o niej troche pisałam ale mogę ją
                  okreslić nazwą dieta racjonalno-umiarkowaną (nie mylić z optymalną).
                  Pozdrowienia
                  Arosa
              • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 17:34
                arosa28 napisała:

                > nikt mnie nie przekona że to głupota a jedząc tłuszcz albo inne
                > dziwne frykasy można sobie wyrobić mięśnie.

                Tu nie chodzi o "przekonywanie" lecz o zrozumienie podstawowych
                procesów zachądzących w naszym organiźmie a) pod wpływem spożywania
                węglowodanów, b) pod wpływem spożywania tłuszczów.
          • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 17:28
            beniusia79 napisała:

            > znam kilka osob, ktore schudly na diecie kwasniewskiego.

            Ja też znam takie osoby. Znam również książki Kwaśniewskiego,
            Atkinsa, Lutza, Yudkina i wielu innych zajmujących się tematyką diet
            nisko-węglowodanowych/wysoko-tłuszczowych. Uważam, że jeśli chce się
            mieć własne zdanie na jakiś temat, to warto sięgnąć do źródła.

            > mam wrazenie arwen, ze ty jestes na podobnej diecie

            Nie jestem na żadnej diecie. Ale nie dziwię się, że dopatrzyłaś się
            podobieństwa. Wiele diet nisko-węglowodanowych/wysko-tłuszczowych
            opiera się na tych samych podstawowych zasadach (innymi słowy, na
            tych samych zasadach biochemii i fizjologii). Kwaśniewski nie był
            ani pierwszym, ani jedynym autorem takiej diety. Potwierdza to
            prawie 150-letnia historia walki z otyłością.

            > dieta ta jednak nie jest zalecana przez lakarzy gdyz powoduje
            > znaczny wzrost ryzyka miażdżycy i hipercholesterolemii poprzez
            > podwyższenie poziomu LDL, trójglicerydów i cholesterolu w surowicy
            > krwi

            A najlepsze jest to, że twierdzenia te nie są poparte żadnymi
            badaniami nad tą dietą! Powiem Ci szczerze, że mnie ten temat swego
            czasu bardzo interesował, więc przeczytałam wiele publikacji na
            temat przyczyn powstania miazdżycy, cukrzycy, chorób serca i innych.
            Staram się również śledzić najnowsze badania, rozmawiałam również z
            lekarzami, którzy mieli do czynienia z osobami na tej diecie. To, o
            czym napisałaś jest zwykłym mitem, nie mającym nic wspólnego z
            rzeczywistością.

            A propos trójglicerydów. Powstają z nadmiaru węglowodanów i zawsze
            są niskie u osób ograniczających węglowodany. To jest prosta reguła
            biochemiczna.

            Co do cholesterolu to jego ogólna ilość nie ma znaczenia. Ważny jest
            poziom HDL. Im wyższy, tym lepszy. Wysoki HDL zazwyczaj wiąże się z
            niskim poziomem trójglicerydów. Najważniejsza jest jednak nie ilość
            cholesterolu lecz jego jakość. Wysoki poziom LDL też o niczym nie
            świadczy. Chodzi o to, czy cząsteczki LDL są małe i twarde (źle),
            jak ziarenka piasku, czy też duże i "puszyste", jak płatki śniegu
            (dobrze). Ogólnie wiadomo, że diety wysoko-tłuszczowe sprzyjają
            powstaniu "puszystych" cząsteczek, które nie są groźne dla naszych
            żył. Żywienie wysoko-węglowodanowe natomiast sprzyja powstaniu
            cząsteczek drobnych, twardych, które właśnie odkładają się w żyłach,
            prowadząc do miazdżycy. To tak w wielkim skrócie.

            > sa one prowadzone przez lekarzy i dietetykow, czyli
            > profesjonalistow

            Ach ta wiara w nieomylność pewnych autorytetów! :)

            > zaden z nich nie mowil, ze nie trzeba uprawiac sportu lub nie
            > powinno jesc sie owocow-wrecz przeciwnie!

            I nie prędko powie. Przypuszczam nawet, że ze względu na
            przerażający wzrost populacji i globalne ocieplenie
            o "błogosławieństwach" diety wegetariańskiej będzie się mówiło coraz
            częściej (zauważam taką tendencje obecnie w mediach, szczególnie
            amerykńskich). Jednocześnie będzie się nadal trąbiło o "epidemii
            otyłości", sprytnie "zapominając" o tym, że owoce mają w tym swój
            udział (FRUKTOZA!). Dlatego uważam, że warto szukać rzetelnych
            informacji we własnym zakresie, a nie polegać na lekarzach i
            dietetykach.
            • beniusia79 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 20:10
              arwen, nie chce dalej z toba polemizowac bo to nie ma sensu. moje
              dziecko je owoce bo sa zdrowe. my jemy owoce bo lubimy-nie mamy
              nadwagi. na ogol ci, ktorzy maja nadwage nie jedza ani warzyw ani
              owocow. staramy sie zdrowo odzywiac i dawac dziecku do jedzenia
              zdrowa zywnosc. odkad mala jest na swiecie, zmienily sie zupelnie
              nasze nawyki zywieniowe-na lepsze moim zdaniem. maz jest dawno po
              30 a wyniki ma swietne. lekarz powiedzial mu, ze nie przytrafil mu
              sie jeszcze nigdy zaden 35-cio latek z takimi pieknymi wynikami. to
              chyba o czyms swiadczy. dodam jeszcze, ze od lat uprawiamy sport co
              z cala pewnoscia ma duzy wplyw na stan naszego zdrowia.











              • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 21:01
                beniusia79 napisała:

                > arwen, nie chce dalej z toba polemizowac bo to nie ma sensu.

                Beniusia, przecież nikt Ciebie nie zmusza do "polemizowania". Tym
                bardziej, że nie masz merytorycznych argumentów, a jedynie
                powołujesz się na autorytet swojego lekarza/dietetyka.

                Uprawiaj sport, zajadaj owoce i inne cukry proste, ciesz
                się "pięknymi wynikami", przecież nikt Ci prawa do tego nie odbiera!
                Ale jeśli chcesz pisac o szkodliwości tłuszczu i korzyściach
                płynących z jedzenia owoców, albo o tym, że ćwiczenia są jedynym
                sposobem na schudnięcie, to proponuję najpierw rzetelnie zbadać te
                tematy ze wszystkich możliwych stron.
                • beniusia79 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 22:02
                  dziwi mnie tylko, ze o teoriach, ktore ty glosisz, tak zadko lub
                  wcale sie nie mowi. a co z dieta malych dzieci? mam dac 16
                  miesiecznemu dziecku golonke zamiast jablka? :)
                  ja proponuje poczytac troche wiecej na temat sportu. nie uwierze,
                  ze jest jakas cudna dieta, ktora wyzwala ludzi od bolow. sport
                  owszem.
                  • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 22:19
                    beniusia79 napisała:

                    > dziwi mnie tylko, ze o teoriach, ktore ty glosisz, tak zadko lub
                    > wcale sie nie mowi.

                    Długo można o tym pisać i zastanawiac się dlaczego tak się dzieje.
                    Jak się zapozna z historią walki z nadwagą, to włos się jeży na
                    głowie. Warto zwracać uwage na to, kto sponsoruje różne badania lub
                    artykuły, komu zależy na utrzymaniu status quo, na problemy
                    ekologiczne i inne czynniki.

                    > a co z dieta malych dzieci?

                    To samo. Po co dziecku nadmiar węglowodanów, które osłabią odporność
                    jego organizmu? Wiesz chyba o tym, że ostatnio coraz więcej dzieci
                    ma zmiany miazdżycowe i cukrzycę.

                    > mam dac 16 miesiecznemu dziecku golonke zamiast jablka? :)

                    Ale dlaczego odrazu golonke? Możesz dać omleta/jajecznicę, a zamiast
                    jabłka marchewkę. Zresztą jabłko raz na jakiś czas dziecku szkody
                    nie wyrządzi. Chodzi o to by nie zajadać jabłka codziennie.
        • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 16:49
          arosa28 napisała:

          > dlaczego masz inne zdanie

          Ponieważ lubię dużo czytać i nie poprzestaję na publikacjach IŻŻ.
          Weryfikuję to co czytam z rzeczywistością i wyciągam wnioski. Tylko
          tyle.

          > Jeśli uważasz że 3/4 ludzkości myli się uprawiając sport dla
          > zachowania właściwej sylwetki to oświeć nas łaskawie dlaczego tak
          > uważasz

          Trochę przekręciłaś. Napisałam, że uprawianie sportu NIE JEST
          jedynym i najskuteczniejszym sposobem na schudnięcie. Ćwczysz -
          tracisz energię - głodniejesz - uzupełniasz energię w nadmiarze -
          nie chudniesz lub chudniesz minimalnie.

          > zamiast mordować się na siłowniach będziemy mogli wszyscy walnąć
          > się na kanape przed telewizorem i błogo zajadać się tłustą golonką

          Kpisz z takiej wizji ponieważ nie spotkałaś takiej osoby. W
          rzeczywistości jest jednak tak, że jedząc tłusto i prowadząc
          siedzący tryb życia schudniesz o wiele szybciej, zdrowiej i
          skuteczniej niż mordując się na siłowni i zajadając jogurciki, owoce
          i makaron.

          A cały "cud" tkwi jedynie w tym, Z CZYM tę golonkę zjesz!
          • beniusia79 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 20:12
            jesli ktos lubi tluste jedzenie to prosze bardzo. mnie na sam widok
            lub mysl o golonce robi sie niedobrze!
            • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 22.11.07, 21:06
              beniusia79 napisała:

              > mnie na sam widok lub mysl o golonce robi sie niedobrze!

              To jest zrozumiała, normalna reakcja organizmu żywiącego się
              przeważnie weglowodanami. Twoje szlaki metaboliczne są nastawione na
              trawienie dużych ilości weglowodanów. Mnie, na przykład, "robi się
              niedobrze" na myśl o chlebie, ryżu czy makaronie chociaż dawniej
              również nie wyobrażałam sobie życia bez tych produktów.
          • arosa28 Re: Dietowi fanatycy 26.11.07, 13:52
            Wiesz...idąc arwen Twoim tokiem rozumowania, to przecież śledząc
            publikacje internetowe trzeba zdawać sobie sprawę że w dzisiejszych
            czasach każdemu wolno w internecie wypisywać co mu tylko do głowy
            przylezie, bez konieczności popierania tego wynikami badań...dlatego
            skąd wniosek że to akurat te publikacje o szkodliwości węglowodanów
            są prawdziwe, a te o piramidzie żywienia wyssane z palca?

            Ale masz racje że zaczyna się wiecej mówić o szkodliwości
            węglowdanów i przewadze diety niskowęglowodanowej nad "tradycyjną
            (?)", ale skąd wniosek że nie czynią tego takie same koncerny
            spożywczo - chemiczne o których Ty piszesz i oskarżasz o propagande.
            Wystarczy przytoczyć przykład takiego Pana Atkinsa (dieta
            niskowęglowodanowa), którego koncern produkujący gotowe dania bez
            węglowodanów zarabia teraz miliony w Stanach na swoich gotowych
            dietach, dostarczając ludziom do domu posiłki zgodne z dietą
            Atkinsa. Jako że biedny już niestety zszedł z tego świata, toteż
            jego małżonka dorabia się niewąsko...Czyżby produkty firmy Atkinsa
            były już dostępne w Polsce? Co Arwen?...;)

            Pozdrawiam
            • arwen8 Re: Dietowi fanatycy 27.11.07, 16:37
              arosa28 napisała:

              > Wiesz...idąc arwen Twoim tokiem rozumowania, to przecież śledząc
              > publikacje internetowe trzeba zdawać sobie sprawę że w
              > dzisiejszych czasach każdemu wolno w internecie wypisywać co mu
              > tylko do głowy przylezie, bez konieczności popierania tego
              > wynikami badań...dlatego skąd wniosek że to akurat te publikacje o
              > szkodliwości węglowodanów są prawdziwe, a te o piramidzie żywienia
              > wyssane z palca?

              Może stąd, że nie czerpię swojej wiedzy z blogów, forum
              internetowych czy "poradników" typu "Naj" i "Pani domu". Na
              szczęście w internecie są dostępne publikacje American Journal of
              Clinical Nutrition, JAMA, Lancet, BMJ, czy też renomowanych
              światowych uczelni. Są też "twarde" publikacje, które można kupić w
              księgarni lub wypożyczyć w bibliotece. No i oczywiście jest lektura
              podstawowa - biochemia Harpera (lub Stryera). Fakty, które
              przedstawiam były wielokrotnie popierane badaniami naukowymi,
              wieloletnią praktyką lekarzy leczących otyłość, prawie 150-letnią
              historią walki z otyłością oraz... ewolucją człowieka.

              Co do piramidy żywienia i innych mitów, to warto się najpierw
              zapoznać z historią ich powstania (kiedy, w jaki sposób, dlaczego i
              przez kogo zostały wprowadzone), by móc na ten temat dyskutować.
              Zachęcam do poszukiwania informacji i samodzielnego myślenia!

              > Ale masz racje że zaczyna się wiecej mówić o szkodliwości
              > węglowdanów i przewadze diety niskowęglowodanowej nad "tradycyjną
              > (?)", ale skąd wniosek że nie czynią tego takie same koncerny
              > spożywczo - chemiczne o których Ty piszesz i oskarżasz o
              > propagande.

              Dlatego raz jeszcze zachęcam do poszukiwania informacji i
              samodzielnego myśłenia! Tu jednak niezbędna będzie bardzo dobra
              znajomość j. angielskiego.

              > Wystarczy przytoczyć przykład takiego Pana Atkinsa (dieta
              > niskowęglowodanowa), którego koncern produkujący gotowe dania bez
              > węglowodanów zarabia teraz miliony w Stanach na swoich gotowych
              > dietach, dostarczając ludziom do domu posiłki zgodne z dietą
              > Atkinsa. Jako że biedny już niestety zszedł z tego świata, toteż
              > jego małżonka dorabia się niewąsko...

              Ciekawe, że wywołuje to u Ciebie tak wielkie oburzenie. Atkins to
              MARKA, taka sama, jak wiele innych marek na półce w supermarkecie.
              Jeśli komuś zależy na kupowaniu "markowego" jedzenia, to niech sobie
              kupuje. Jeśli ktoś woli przepłacać za przygotowany posiłek bo nie ma
              czasu i chęci samemu ugotować, to niech przepłaca. Pod tym względem
              nie różni się to w niczym od wypadu do renomowanej restauracji czy
              McDonalds. A propos, McDonalds zarobił fortunę na tuczeniu milionów
              ludzi na całym świecie, dlaczego więc "przeszkadza" Ci, że ktoś
              próbuje zarobić teraz na odchudzaniu tych milionów?

              Warto też popatrzeć na całą historię rozwoju "koncernu Atkinsa" ale
              przede wszystkim na wiedzę, która leży u podstaw tej diety. W latach
              60-70 Atkins był dość otyłym kardiologiem i aktywnie poszukiwał
              sposobu na schudnięcie i walkę z chorobami serca. Przestudiował
              badania swoich poprzedników, sięgnął do podstaw biochemii i
              fizjologii i na początku lat 70 podsumował swoje "odkrycia" w "Dr
              Atkins Diet Revolution" (wyjątkowo niefortunna nazwa). Tak naprawdę
              nic w tej diecie nie było nowego, ponieważ podobne diety były
              skutecznie stosowane przez lekarzy już w połowie XIX wieku. Ale i
              tak mu się "dostało" od kolegów po fachu. Ale to osobna historia. A
              propos, ostatnio (JAMA, marzec 2007) ukazały się dość rzetelne
              badania akademickie porównujące kilka różnych diet (Atkins, LEAN,
              Ornish, Zone), warto poczytać.

              > Czyżby produkty firmy Atkinsa
              > były już dostępne w Polsce? Co Arwen?...;)

              Nie wiem i absolutnie mnie to nie interesuje.
              • arosa28 Re: Dietowi fanatycy 27.11.07, 18:57
                Nie no pięknie ładnie. Z tego co zrozumiałam to Twoja recepta na
                długie, zdrowe i chude życie to po prostu: odstawić węglowodany,
                odstawić owoce, jeść tylko tłuszcz i białko? Chyba że coś pominęłam
                to mnie popraw.
                No to moze napisz nam jak wygląda Twój jadłospis, jakiś przykładowy?
                Co Ty wogóle jesz? Co Ci może sprawiać radość w tym życiu (oprócz
                czytania podręczników biochemii), albo co Ty swoim dzieciom
                serwujesz na urodzinowe przyjęcie?
                Ja się zgadzam że nadmiar węglowodanów jest szkodliwy, ale bez
                paranoi! Znam osoby które odstawiły węglowodany żywiąc się tylko
                białkiem i tłuszczem, ba...sama tego (o ja głupia) kiedyś
                próbowałam. Powiem Ci jaki osiągnęłam efekt: po 2 miesiącach (tylko
                nie mów ze to za krótko bo organizm potrzebuje conajmniej pół roku-
                po którym chyba bym już zdechła) wypadłały mi garściami wlosy, ledwo
                chodziłam i nie mogłam podnieść się z kanapy. A lekarz powiedział że
                przydała by mi się kuracja w warunkach szpitalnych zeby uzupełnić to
                co swojemu organizmowi zabrałam...echhh
                Dzisiaj, odkąd uregulowałam metabolizm zdrowym (nie pakowanym,
                samodzielnie gotowanym), regulanym jedzeniem, jestem szczuplejsza,
                uprawiam sport i czuję się świetnie. Więc sory...ale nikt mnie nie
                przekona do odstawienia połowy źródeł pożywienia (warzyw, owoców,
                nabiału, zbóż) bo jacyś "maniacy" publikują na ten temat ile wlezie
                (bo takie mają życiowe zajęcie). Jestem zdania że wszystko jest dla
                ludzi, a umiar jest jedynym sprzymierzeńcem zdrowia i urody :) do
                tego trochę silnej woli jeszcze nikomu nie zaszkodziło...
                A co do super przełomowych diet różnych "panównaukowców" to
                wiesz...jedyne co jest naprawde udowodnione to to że jesli człowiek
                spożywa mniej energii niż jej zużywa to chudnie - proste, więc jeśli
                najesz się mięcha i tłuszczu to pewnie że już głodna nie będziesz i
                nic poza tym nie zjesz (i chudniesz). Nie trzeba do tego wielkiej
                biochemii tylko...troche zdrowej logiki. Czego Wam wszystkim
                życze :))
                Arosa
                • arwen8 Kilka podstaw 27.11.07, 20:53
                  arosa28 napisała:

                  > Z tego co zrozumiałam to Twoja recepta na długie, zdrowe i chude
                  > życie to po prostu: odstawić węglowodany, odstawić owoce, jeść
                  > tylko tłuszcz i białko?

                  Wyjątkowo źle zrozumiałąs, albo wcale nie zrozumiałaś. Nigdzie nie
                  napisałam by całkowicie "odstawić węglowodany, odstawić owoce", ani
                  tym bardziej nie pisałam by jeść "tylko tłuszcz i białko". Widzisz
                  jedynie to, co chcesz zobaczyć i wcale nie starasz się czytać ze
                  zrozumieniem.

                  Powtórzę to, o czym już niejednokrotnie pisałam na tym Forum, w
                  wielkim skrócie:

                  1. Warto radykalnie odstawić cukier rafinowany (biały, z
                  cukierniczki), oczyszczoną (białą) mąkę i oczyszczony (biały) ryż ze
                  względu na zawarte w tych produktach ogromne ilości cukrów prostych,
                  które powodują natychmiastowy wyrzut insuliny do krwi, etc., etc.

                  2. Warto zrezygnować z produktów zbożowych (wszelakie pieczywo,
                  otręby, płatki, owsianka, etc.) ponieważ oprócz tego, że zawierają
                  duże ilości węglowodanów, drażnią błony śluzowe i uczulają.

                  3. Warto ograniczyć spożywanie owoców ponieważ zawierają fruktoze -
                  najgorszy cukier prosty.

                  4. Warto dostarczać organizmowi węglowodany w postaci warzyw (i
                  odrobinki owoców), ale też nie przesadzać z ilością (ze względu na
                  niepotrzebny i niestrawny błonnik). Około 300g różnych warzyw
                  dziennie jest ok.

                  5. Warto ograniczyć produkty mleczne do spożywania raz na kilka dni,
                  robić kilkudniowe przerwy. Mleko lepiej w ogóle odstawić, chyba że
                  ktoś poczuwa siędo bycia... cielięciem :) Podawałam już wcześniej
                  linki na ten temat. Produkty mleczne podobnie jak produkty zbożowe
                  uczulają. Spożywając je raz na jakiś czas można zaobserwować
                  zaskakujące pozytywne zmiany, jeśli chodzi o zdrowie i samopoczucie.
                  Produkty mleczne również zawierają węglowodany (laktozę).

                  6. Warto spożywać około 0,8g białka na 1 kg naszej "normalnej" wagi.
                  Oczywiście w zależności od dnia, samopoczucia czy wysiłku liczba ta
                  może się zmienić. Tak na przykład przy moich 59kg powinnam jeść
                  około 47g białka/dziennie i faktycznie, taka ilość satysfakcjonuje
                  mój organizm. Zdarza mi się jednak zjeść czasem jedynie 35g, a
                  czasem 65g (ciężka praca fizyczna). Najlepsze dla naszego organizmu
                  białko znajdziemy w żółtku jaja, w mięsie, podrobach, troche mniej
                  wartościowe - w rybach i twarogu. Białko roślinne nie ma dla naszego
                  organizmu prawie żadnej wartości.

                  7. Warto jeść dużo tłuszczu (masło, smalec, oliwa), dla
                  odchudzających się może to być około 1,5g tłuszczu na 1g białka.
                  Czyli jeśli chcę ważyć 59kg i zjadam około 47g białka, to powinnam
                  jeść około 120g tłuszczu dziennie. Oczywiście bierzemy też pod uwagę
                  tłuszcz zawarty w produktach (mięso, jaja, twaróg, ryby, etc.)! Duża
                  ilość tłuszczu przy małej ilości węglowodanów sprawia, że poziom
                  insuliny przestaje być ciągle podwyższony i organizm przestaje
                  magazynować nadmiar węglowodanów jako tłuszcz. Zamiast tego zaczyna
                  wreszcie zużywac swoje zapasy tłuszczy, właśnie te, które
                  magazynował "na zapas". Wcześniej magazynował ponieważ za mało
                  tłuszczu dostarczaliśmy mu w diecie. Teraz wszystko wraca do
                  normalnego funkcjonowania - tłuszcz jest dostarczany w diecie i
                  swobodnie uwalniany z tkanki tłuszczowej, organizm nie czuje się
                  zestresowany, że zabraknie mu tłuszczu dla wyżywienia komórek.

                  8. Warto pamiętać, że najlepsze dla naszego organizmu węglowodany to
                  cukry złożone, które przeważnie znajdujemy w warzywach. Organizm
                  rozkłada je bardzo powolnie, bez niepotrzebnego przeciążania
                  trzustki czy wątroby. Insulina wydziela się do krwi powoli, w
                  umiarkowanych ilościach. Organizm się nie męczy. Ja przy moich 59kg
                  nie czuję potrzeby na więcej niż 40-50g węglowodanów dziennie.
                  Mniej - (tak jak np. proponowane przez Atkinsa 20g) jest za mało,
                  wtedy organizm się męczy i sam zaczyna wytwarzać węglowodany z
                  białka. A taki wysiłek nie jest wcale mu potrzebny. Więcej - też
                  źle, odrazu to odczuwam. Generalnie jeszcze na początku lat 70.
                  oficjalnie uznawano, że diety ograniczające dobowe spożycie
                  węglowodanów do około 60g świetnie się sprawdzają przy odchudzaniu
                  sie.

                  9. Warto pamiętac, że tyjemy nie od spożywania tłuszczu, lecz od
                  nadmiaru węglowodanów, który jest przetwarzany na tłuszcz i
                  magazynowany w naszej tkance tłuszczowej. Im mniej tłuszczu
                  dostarczamy organizmowi tym więcej on musi się sam naprodukować, by
                  wytworzyć ten tłuszcz z węglowodanów i innych składników, i tym
                  bardziej jest on (organizm) zestresowany i zainteresowany wyłącznie
                  magazynowaniem tłuszczu "na zapas" (z lęku przed
                  energetycznym "głodem", który może spotkac komórki).

                  10. Warto zjadać porządne śniadanie (u mnie jest to na zmianę albo
                  ubijany omlet z 3 jaj smażony na oliwie extra virgin lub 35g masła,
                  albo żółtkownica z 3 żółtek na boczku) bez lub z minimalną ilością
                  węglowodanów. To sprawia, że dłużej czujemy się syci i pełni
                  energii. Następne posiłki jemy nie dlatego, że jest pora lunchu,
                  obiadu lub kolacji, ale dlatego, że nasz organizm przekazuje nam
                  uczucie głodu. Jeśli jemy kiedy nie czujemy się głodni, lub zajadamy
                  jakiś problem, to zawsze przytyjemy.

                  > No to moze napisz nam jak wygląda Twój jadłospis, jakiś
                  > przykładowy?

                  Ale co wspólnego ma mój jadłospis, mój gust i potrzeby mojego
                  organizmu z Arosą czy inną kobietą na tym Forum? Sens w tym, by
                  zrozumieć zasady funkcjonowania naszego organizmu oraz podstawy
                  tego, comu służy a co nie, co dostarcza mu energii i najlepszych
                  składników, a co go tej energii i odporności pozbawia, od czego
                  tyjemy, a od czego chudniemy. Rozumiejąc tak podstawowe zagadnienia
                  każdy sam bez problemu ułoży swój własny jadłospis.

                  > Co Ty wogóle jesz?

                  Same dobre rzeczy, które mi najbardziej smakują i dostarczają
                  niezbędnych ilości białka, tłuszczu i weglowodanów :)

                  > Co Ci może sprawiać radość w tym życiu (oprócz czytania
                  > podręczników biochemii)

                  Bardzo wiele rzeczy :) Ale przede wszystkim radość sprawia mi już
                  samo ŻYCIE, odkrywanie i zgłębianie różnych jego tajemnic, różnych
                  dziedzin. Tyle, że Twoje pytanie wykracza poza tematyke tego Forum,
                  a moja odpowiedź nań nie pomoże osobom szukającym informacji nt.
                  skutecznego odchudzania się.

                  > Znam osoby które odstawiły węglowodany żywiąc się tylko białkiem i
                  > tłuszczem, ba...sama tego (o ja głupia) kiedyś próbowałam.

                  Współczuję tak niepotrzebnie drastycznego potraktowania organizmu.
                  Nadmiar białka jest wyjątkowo nieprzyjemny dla organizmu, żeby nie
                  powiedzieć szkodliwy. A musiałaś jeść go w nadmiarze skoro piszesz,
                  że nie jadłaś węglowodanów. Organizm musiał nieźle się namęczyć
                  produkując węglowodany z białka.

                  > bo jacyś "maniacy" publikują na ten temat ile wlezie

                  Możliwe, że w Twoim rozumieniu lekarze, naukowcy, dietetycy,
                  biochemicy, fizjologowie, etc. są "maniakami", a badania którymi się
                  zajmują są marnowaniem czasu. Przecież nie musisz ich czytać! Ale
                  jeśli nie zbadałaś rzetelnie obydwu stron medalu, to może lepiej
                  powstrzymaj się od pewnych kategorycznych wypowiedzi.

                  > Jestem zdania że wszystko jest dla ludzi

                  Narkotyki, trucizna i gó...no również?

                  > jedyne co jest naprawde udowodnione to to że jesli człowiek
                  > spożywa mniej energii niż jej zużywa to chudnie - proste

                  Nie jest. Jest to błędna interpretacja pierwszej zasady
                  termodynamiki.
                  • arosa28 Re: Kilka podstaw 27.11.07, 22:18
                    Arwen, nie wiem czymu tak się gorączkujesz, przecież forum jest od
                    tego aby sobie dyskutować i wyjaśniać wątpliwości.
                    Co do Twóich tez, to powiem Ci że w tym poście brzmią o wiele
                    racjonalniej niż w Twoich poprzednich
                    wrzucanych "niedopowiedzeniach". Wreszcie napisałaś nam tych kilka
                    kluczowych "podstaw" i to prawie swoimi słowami.
                    No ale wracając do mojej nieumiejętności czytania ze zrozumieniem.
                    Kilka postów wczesniej przytaczasz nam tekst (swoją drogą czy
                    materiał jakiejś pani z "Super Nowości" jest tym naukowym źródłem
                    wykraczającym erudycją poza te bzdurne fora i Naj tak przez Ciebie
                    krytykowane?...), w którym udowadniasz nam szkodliwość owoców.
                    Zakładam że robisz to po to, aby nam uświadomość ich szkodliwość, a
                    więc i odwieźć od ich spożywania. W innym poście twierdzisz że owoce
                    jednak spożywać można byle nie za często (tzn ile?)...
                    Raz twierdzisz że węglowodany w każdej postaci są szkodliwe, aby
                    później w innym poście stwierdzić że jednak wystarczy tylko ich
                    ograniczenie do 60g dziennie (czyli klasyk Kwaśniewski z
                    Opymalnikami włacznie). Więc moje rozumowanie niestety jest chyba na
                    twoje teorie za słabe (sory).

                    Zapewniam Cię że (przynajmniej ja) byłabym o wiele bardziej
                    usatysfakcjonowana czytaniem o Twoim faktycznym jadłospisie zamiast
                    setek przytoczonych artykułów i linków takiego samego pochodzenia
                    jak wiele, wiele innych. Moim zdaniem po to ludzie spotykają się na
                    forum, aby nie przekopywać się przez setki lików w sieci, ale aby
                    sie wymienić doświadczeniami, więc nie wiem co w tym dziwnego...Ale
                    dzięki! Dziś bylo dużo lepiej :))
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Arosa
                    • arwen8 Re: Kilka podstaw 29.11.07, 15:52
                      arosa28 napisała:

                      > Kilka postów wczesniej przytaczasz nam tekst (swoją drogą czy
                      > materiał jakiejś pani z "Super Nowości" jest tym naukowym źródłem
                      > wykraczającym erudycją poza te bzdurne fora i Naj tak przez Ciebie
                      > krytykowane?...), w którym udowadniasz nam szkodliwość owoców.

                      Dwukrotnie podawałam już źródła naukowe (AJCN, JAMA, PNAS, Lancet,
                      BMJ, etc.) w których każdy zainteresowany może wyszykać interesujące
                      go materiały we własnym zakresie. Niestety, źródła te nie są
                      tłumaczone na j. polski,a w j. polskim najnowsze doniesienia ze
                      świata naukowego ukazają się z opóźnieniem. Niektóre wcale.

                      > Raz twierdzisz że węglowodany w każdej postaci są szkodliwe,

                      Prosiłam o czytanie ze zrozumieniem. W żadnym poście nie napisałam,
                      że "węglowodany w każdej postaci są szkodliwe". Warto dokładnie
                      cytować moje posty, w przeciwnym razie wygląda to na zwykłe
                      pomówienie.

                      > aby później w innym poście stwierdzić że jednak wystarczy tylko
                      > ich ograniczenie do 60g dziennie (czyli klasyk Kwaśniewski z
                      > Opymalnikami włacznie).

                      Gdybyś czytała "Optymalniki" czy jakąkolwiek książkę Kwaśniewskiego,
                      wiedziałabyś, że liczba "60g dziennie" w tych pozycjach nie
                      występuje. Zauważyłabyś również, że odwołałam się do wczesnych lat
                      70 a nie 90. Dodam również, że nie odwoływałam się ani do Atkinsa
                      ani do żadnych polskich publikacji. Świat publikacji na temat diet
                      wysoko-tłuszczowych/nisko-węglowodanowych naprawdę nie ogranicza się
                      jedynie do Kwaśniewskiego i Atkinsa.

                      > Zapewniam Cię że (przynajmniej ja) byłabym o wiele bardziej
                      > usatysfakcjonowana czytaniem o Twoim faktycznym jadłospisie
                      > zamiast setek przytoczonych artykułów i linków takiego samego
                      > pochodzenia jak wiele, wiele innych.

                      Arosa, nie piszę na tym forum dla Twojej osobistej satysfakcji. Masz
                      pełne prawo czerpać satysfakcję ze studiowania cudzych jadłospisów.
                      Internet stoi otworem. Ja wolę kierować się wiedzą na temat podstaw
                      funkcjonowania organizmu ludzkiego oraz własną intuicją i wyobraźnią
                      jeśli chodzi o jadłospis. Patrząc na jadłospisy innych i nie wiedząc
                      nic o biochemii i fizjologii własnego organizmu niczego się nie
                      nauczymy. Sęk w tym, by zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi,
                      nauczyć się słuchać potrzeb własnego organizmu i odżywiać się
                      zgodnie z tą wiedzą i potrzebami. Jeśli nie ma takiego zrozumienia,
                      to nawet najdoskonalszy cudzy jadłospis nie pomoże.

                      P.S. Do czytania linków nikt tu nikogo nie zmusza. Do zgłębiania
                      wiedzy również.
    • beniusia79 Re: arwen 18.11.07, 09:06
      arwen. czemu nic nie piszesz?
      • arwen8 Re: arwen 18.11.07, 12:10
        Świetny temat! Odpiszę z przyjemnością w przyszłym tygodniu.
        Nie ma mnie do środy...
        • beniusia79 Re: arwen 18.11.07, 13:22
          fakt jest taki, ze osoba, ktora cwiczy regularnie zawsze bedzie
          wiecej wazyc niz osoba podobnej budowy ale niecwiczaca, poniewaz
          misnie troszke waza, wiecej anizeli tluszczyk. ja waze troszke
          mniej niz kiedys, jestem za to duzo szczuplejsza, wymiary sie
          zmniejszyly i nosze mniejszy rozmiar :)
          • gosia_1985 Re: arwen 25.11.07, 00:04
            śmiem przyznac rację arwen.

            Doskonały przyklad- moja mama. Od dziecka żywiła się owocami,
            warzywami, po to by być zdrową i być długo młodą. Obecnie ma
            problemy zdrowotne, podwyższony cukier, cholesterol, nadciśnienie
            (choć nie jada tłuszczów) i mimo swej diety- jest przy kości!!!!

            Mój dziadek- zjada słoniskę, tłustą goloneczkę, jakieś wieprzowe
            miesko- to co lubi najbardziej. Ma ponad 80 lat i wyniki jak na swój
            wiek lux!!!

            Coś w tym jest...

            Nie wiem jak to możliwe, bo podobno układ pokarmowy człowieka jest
            stworzony by trawić pokarm roślinny.

            Natomiast Japończycy, którzy żywią się jarzynami, rybami, ryżem- to
            ich główne menuu, a jest to naród która średnia wieku śmiertelnego
            jest bardzo wysoka, niemal na szczycie, mimo skarzonego środowiska.

            Może chodzi o indywidualne dopasowanie żywianie do każdego człowieka?
            • arwen8 Re: arwen 25.11.07, 16:50
              gosia_1985 napisała:

              > Obecnie ma problemy zdrowotne, podwyższony cukier, cholesterol,
              > nadciśnienie (choć nie jada tłuszczów) i mimo swej diety- jest
              > przy kości!!!!

              Gosiu, problemy zdrowotne Twojej mamy są zrozumiałe. Z podobnymi
              problemami boryka się większość osób żywiących się wg. zaleceń IŻŻ.
              Ciągły nadmiar węglowodanów w diecie powoduje utrzymujący się
              podwyższony poziom cukru we krwi. Szczególnie szkodliwy jest w tym
              wszystkim udział cukrów prostych (a więc również fruktozy zawartej w
              owocach). Zapewne zwróciłaś uwagę na ilości prod. zbożowych, które
              spożywa Twoja mama. Wspomniałaś również o warzywach. Jak duże porcje
              warzyw spożywa mama codziennie? Tu szczegolną uwagę warto zwrócić na
              ilość ziemniaków. Porcja 100g ziemniaków jest ok, ale problem w tym,
              że większość "zdrowo odżywiających się" osób spożywa ich o wiele
              więcej. I tu się zaczyna problem. Nadmiar węglowodanów jest
              przetwarzany w naszym organiźmie na tłuszcz, który jest magazynowany
              w tkance tłuszczowej "na zapas", jako potencjalne paliwo dla
              komórek. Ponieważ przy takiej diecie ciągle dostarczamy nadmiar
              węglowodanów są one non stop magazynowane. Prawdopodobnie mama też
              spożywa bardzo mało wartościowego białka (jaja, mięso, podroby), co
              dodatkowo stresuje organizm. Jakie tłuszcze spożywa? Jeśli są to
              tłuszcze z margaryny i oleju roślinnego, to mamy kolejny "stres" dla
              organizmu, który ewolucyjnie nie jest przystosowany do przetwarzania
              takich sztucznych tłuszczy.

              > Mój dziadek- zjada słoniskę, tłustą goloneczkę, jakieś wieprzowe
              > miesko- to co lubi najbardziej. Ma ponad 80 lat i wyniki jak na
              > swój wiek lux!!!

              Podstawowe pytanie - czy zauważyłąś ile węglowodanów spożywa dziadek
              przy takiej ilości tłuszczu i białka?

              > Nie wiem jak to możliwe, bo podobno układ pokarmowy człowieka jest
              > stworzony by trawić pokarm roślinny.

              Nie jest. Jest to jeden z mitów wegetarianizmu. Wiele cech
              fizjologicznych człowieka wyraźnie wskazują na to, że człowiek
              został ewolucyjnie "stworzony" do spożywania produktów zwierzęcych.
              Na przykład, nasz żołądek wytwarza kwas solny, którego nie ma u
              roślinożerców. Kwas ten aktywizuje enzymy, które rozkładają białko.
              Poza tym nasza trzustka wytwarza całą gamę enzymów trawiennych
              służących do rozkładu pokarmów zarówno zwierzęcych, jak i
              roślinnych. Przeprowadzone jeszcze w latach 70. badania porównujące
              układ trawienny człowieka z układem trawiennym psa i owcy wyraźnie
              pokazały, że anatomicznie jesteśmy znacznie bliżsi mięsożernemu psu
              niż roślinożernej owcy. I chociaż mamy dłuższe jelita niż zwierzęta
              mięsożerne, nie są one jednak tak długie jak u roślinożerców, nie
              mamy również kilku żołądków, jak wielu roślinożerców, a także nie
              przeżuwamy. Pod względem fizjologicznym jesteśmy przystosowani do
              spożywania produktów mieszanych. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy
              przystosowani do spożywania ogromnych ilości węglowodanów
              (szczególnie węglowodanów przetworzonych: cukru rafinowanego,
              oczyszczonej mąki i oczyszczonego ryżu). Zanim wymyślono rolnictwo,
              nasi przodkowie żywili się głównie tym, co upolowali i uzbierali.
              Węglowodany były spożywane przeważnie w postaci korzonków i jagód i
              nie były najważniejszym źródłem energii. Tu warto również przyjrzeć
              się diecie Eskimosów. Ale to osobny temat.

              > Natomiast Japończycy, którzy żywią się jarzynami, rybami, ryżem-
              > to ich główne menuu, a jest to naród która średnia wieku
              > śmiertelnego jest bardzo wysoka, niemal na szczycie, mimo
              > skarzonego środowiska.

              To jest bardzo ciekawy temat! W wielkim skrócie podam tylko kilka
              ważnych faktów związanych z tą dietą. Dieta japońska została po raz
              pierwszy "odkryta" w latach 50. przez Ancela Keysa (zawdzięczamy
              temu panu różne mity żywieniowe, powszechnie uznawane
              za "niepodważalną prawdę" nawet do dziś, m.in. mit o szkodliwości
              tłuszczu). Japonia wówczas była krajem biednym, spożycie tłuszczu
              było bardzo niskie, jak również spozycie cukru rafinowanego (średnio
              mniej niż 18 kg cukru na 1 mieszkańca/rocznie jeszcze w 1963r., ale
              nawet w latach 80. ta liczba wzrosła jedynie do 22kg; wtenczas gdy
              przeciętny Amerykanin spożywał go już około 70kg/rocznie). Również
              spożycie białej mąki (oczyszczonej) i białego ryżu (oczyszczonego)
              było niskie. Spożywano głównie ryż nieoczyszczony bo tylko na taki
              większość ludności było wówczas stać. O tym Keys nie wspomniał,
              ponieważ skoncentrował się jedynie na udowodnieniu swojej obsesyjnej
              teorii o szkodliwości tłuszczu. A ponieważ Japończycy tłuszczu
              używali wyjątkowo mało, to Keys uznał to za znakomite potwierdzenie
              swojej teorii..

              A propos liczb, we wczesnych latach 70. dieta przeciętnego
              Japończyka składała się z 360g węglowodanów, 50g tłuszczu i 83g
              białka na dobę. Postaram się jeszcze wrócić do tego tematu jeśli
              znajdę trochę więcej czasu w przyszłości.
              • arosa28 Re: arwen 25.11.07, 21:16
                I to własnie miałam na myśli pisząc...fanatyzm ;)...
              • gosia_1985 Re: arwen 26.11.07, 12:11
                moja mama nie jada zbyt wielu węgolowodanowych produktów. Ogranicza
                się do kilku kromek ciemnego pieczywa z maslem, może zjada tych
                kromek 3 w tygodniu. Ziemniaków nie je prawie wcale- to znikome
                ilości od czasu do czasu. zamiast cukru uzywa słodzika. A Jeśli
                chodzi o warzywa- ciężko przeliczyć mi na gramy, ale codziennie
                zjada jakąś sałatkę np z białek kapusty, pomidora, sałaty, papryki,
                kukurydzy, groszku, cebuli i jeszcze kilku innych warzyw. Białka w
                postaci jajek imięsa zjada niewiele. Codziennie na kolacje zjada
                porcje owocow- 2-3 jabłka, kiwi, banan, pomarańcz, alo jakies inne,
                popija mlekiem- chudym. Mało mięsa, a jak już to chude, jajek prawie
                wcale, od czasu do czasu rybę- przewaznie makrelę wędzoną.
                Tłuszcze które spożywa to przeważnie: oliwa z oliwek- do sałatek ze
                2 łyżki dziennie, mało- jak napisałam wyżej 2-3 razy w tygodniu, na
                chlebie, aczasem nawet przez kilka tygodni nie zje masla. Margaryny
                nie je i nie lubi, uwaza ją za niezdrową.

                Co do dziadka ciężko mi określic, zawsze do tego miesa zjada porcje
                ziemniakow. Na kolacje często smaży grzanki na maśle, albo słoninę.
    • lenkaaa do Arwen8 :o) 17.01.08, 15:09
      Bardzo mnie zainteresowało to co piszesz. Tylko powiedz skąd wiesz
      ile zjeść żeby nie przekroczyć tych 47g białka, 40-50g węglowodanów,
      itd ? W jaki sposób obliczasz te proporcje ? Korzystasz z jakichs
      tabel żywieniowych czy jak ? Przepraszam jesli to głupie pytanie ale
      słabo sie orientuję w temacie odchudzania i zdrowej diety...
      • beniusia79 Re: do Arwen8 :o) 17.01.08, 16:05
        poszukaj w internecie o diecie kwasniewskiego lub o diecie atkinsa.
        znajdziesz pelno informacji i tabel. obie diety naleza do
        kontrowersyjnych i zadko polecanych przez lekarzy:)
        • maya2006 diety niskoweglowodanowe 17.01.08, 18:41
          po dluzszym niezagladaniu tutaj- mam deja vu- znow jakas metna dyskusja. i
          jedyna arwen ma argumenty, przytacza fakty- panie arosa i beniusia -
          skorzystajcie z rad arwen i poczytajcie. zamiast wykrzykiwac jakies ogolne
          pogrozki w strone kwasniewskiego- poczytajcie i blagam argumentujcie-ale bez
          pseudoargumentu: "eksperci twierdza". nauka sie rozwija i to co kiedys bylo
          prawda- przestaje nia byc. einstein uznal fizyke kwantowa za bzdure. on sie mylil.
          niestety masa ludzka potrzebuje dziesiatek lat, by nowe odkrycia zakceptowac.
          tak jest z dietami niskoweglowodanowymi. poczytajcie ksiazke wolfganga
          lutza-zycie bez pieczywa- tam przytoczone sa nowe badania z dziedziny zywienia,
          polecam stronke montignaca:
          www.montignac.com/en/etude_scient_sur_meth_mont.php
          tu wyniki badan tej diety weglowodanowej.
          poczytajcie natemat badania w harvardzie na temat low glycemic index.
          i wielu innych diet niskoweglowodanowych. i siegnijcie po biochemie a nie po
          "przyjaciolke" .
          • maya2006 lenkaaa 17.01.08, 18:44
            tu taki ogolny opis nieskoweglowodanoowego zywienia i tam tez znajdziesz
            tabelę wartości odżywczych:
            dobradieta.pl/
            dobradieta.pl/tabele.phppozdrawiam

            ps. moj tata wyleczyl sie z "nieuleczalnej" cukrzycy dieta optymalna.
            • lenkaaa Re: lenkaaa 17.01.08, 20:29
              dzięki, ide czytać :o)
              • beniusia79 Re: lenkaaa 17.01.08, 23:35
                ide czytac przyjaciolke :)
            • arwen8 Re: lenkaaa 18.01.08, 16:23
              maya2006 napisała:

              > moj tata wyleczyl sie z "nieuleczalnej" cukrzycy dieta optymalna.

              Gratulacje dla taty!

              To prawda, cukrzyca dopiero w połowie XX wieku stała się
              chorobą "nieuleczalną", wcześniej była skutecznie leczona przy
              pomocy różnych diet niskoweglowodanowych. Teraz również na zachodzie
              są "szaleńcy", którzy skutecznie stosują różne odmiany takich diet,
              nie wiedząc nic o diecie optymalnej. Mnie osobiście bardzo cieszy
              to, że wielu naukowców z róznych krajów dochodzi do tych samych
              wniosków i że coraz częściej się o tym mówi/pisze. Za ileś lat
              usmieje się z tego, że dieta optymalna Kwaśniewskiego przyjdzie do
              Polski ze... Stanów :) Wystarczy prześledzić uważnie wyniki
              najnowszych badań naukowych, które ukazują się w wiodących pismach
              medycznych/dietetycznych.

              P.S. Jeśli doskonale władasz językiem angielskim, to polecam książkę
              Gary'ego Tabes'a "Good Calories, Bad Calories" - taka swoista
              historia dietetyki w pigułcę. Można dokładnie prześledzić
              powstawanie mitów żywieniowych, których większość nie chce obalić do
              dziś. Autor przedstawia wyłącznie FAKTY, wyniki wieloletnich badań,
              etc. żadnych własnych wniosków i opinii. A uważny czytelnik sam
              wyciągnie odpowiednie wnioski. Fascynująca lektura!
              • maya2006 Re: lenkaaa 19.01.08, 11:28
                > P.S. Jeśli doskonale władasz językiem angielskim, to polecam książkę
                > Gary'ego Tabes'a "Good Calories, Bad Calories" - taka swoista
                > historia dietetyki w pigułcę. Można dokładnie prześledzić
                > powstawanie mitów żywieniowych, których większość nie chce obalić do
                > dziś. Autor przedstawia wyłącznie FAKTY, wyniki wieloletnich badań,
                > etc. żadnych własnych wniosków i opinii. A uważny czytelnik sam
                > wyciągnie odpowiednie wnioski. Fascynująca lektura

                ufff pan Gary Taubes jest trudny do kupienia w niemczech (stare wydania na
                amazon, a ja chcialam te z 2007:-( ). wypozyczyc go z uniwersteckiej biblioteki
                nie mozna (do tego jest tylko "bad science")- a na ebay sa oferty z hameryki:-)
                ciezka sprawa
                • arwen8 Re: lenkaaa 19.01.08, 13:30
                  Maya, możesz z amerykańskiego Amazonu kupić (wysyłają na cały świat).
          • beniusia79 Re: maya 18.01.08, 08:38
            swoje zdanie i "antyargumenty" na temat podobnych diet wyrazalam w
            innych juz watkach na tym forum. uwazam, ze nie musze sie
            powtarzac. widocznie nie czytalas ponizszych watkow. zanim wiec
            zaczniesz obrazac innych, zapoznaj sie z innymi dyskusjami. dieta
            kwasniewskiego i podobne do niej diety nie sa nowosciami. do dzis
            jednak lekarze podchodza do niej sceptycznie. jestem ciekawa
            dlaczego?
            • maya2006 Re: maya 18.01.08, 13:53
              beniusia79 napisała:

              > swoje zdanie i "antyargumenty" na temat podobnych diet wyrazalam w
              > innych juz watkach na tym forum. uwazam, ze nie musze sie
              > powtarzac. widocznie nie czytalas ponizszych watkow. zanim wiec
              > zaczniesz obrazac innych, zapoznaj sie z innymi dyskusjami.

              nie ma obowiazku czytania calego forum i notowania sobie
              poszczegolnych pogladow i argumentow kazdego z uczestnikow, by moc
              sobie je przypomniec w razie potrzeby. slowo pisane w formie forum
              wymaga w kazdym watku albo argumentow albo przytoczenia konkretnego
              watku. tak funkcjonuje forum- czyta sie te watki , ktore dana osobe
              interesuja, a nie jak ksiazke od 1. watku. szczegolnie jesli forum
              ma wielu uczestnikow nie jest to mozliwe.

              • beniusia79 Re: maya 18.01.08, 14:17
                wybacz. osoby, ktore braly udzial w dyskusji znaly moje zdanie z
                poprzednich watkow bo o tym dyskutowalysmy juz wielokrotnie. nie
                uwazalam wiec za stosowne pisac ich poraz kolejny. dziwie sie
                tylko, ze z uwaga sledzilas dyskusje i jak dotad nie udzielalas sie
                tylko teraz wyskakujesz jak filip z konopii. to, ze twoj
                tato "wyzdrowial" nie jest dla mnie zadnym argumentem. moze
                napisalabys jakies szczegoly?
                • maya2006 Re: maya 19.01.08, 11:12
                  beniusia79 napisała:

                  > wybacz. osoby, ktore braly udzial w dyskusji znaly moje zdanie z
                  > poprzednich watkow bo o tym dyskutowalysmy juz wielokrotnie. nie
                  > uwazalam wiec za stosowne pisac ich poraz kolejny. dziwie sie
                  > tylko, ze z uwaga sledzilas dyskusje i jak dotad nie udzielalas sie
                  > tylko teraz wyskakujesz jak filip z konopii. to, ze twoj
                  > tato "wyzdrowial" nie jest dla mnie zadnym argumentem. moze
                  > napisalabys jakies szczegoly?

                  bieniusia, to nastepnym razem zaznacz, ze mowisz do konkretnych osob i nie wolno
                  sie wtracac... to jest wyjscie, nieprawdaz?

                  jesli chodzi o mego tate, to napisalam to do lenkaaa, a nie jako argument dla
                  ciebie. nie przekonuje nikogo- uwazam, ze kazdy ma prawo do swojego zdania.
                  dlatego sie wtracilam, bo ty piszesz agresywnie i atakujesz inaczej myslacych.
                  gdybys wymieniala poglady nie wtracilabym sie... problem polega na agresji w
                  dyskusji, ktora ty wykazujesz..
                  • beniusia79 Re: maya 24.01.08, 08:06
                    nie przesadzaj z ta agresja. jesli ktos zaczyna mnie obrazac to
                    bronie sie. moze dla cuebie to zachowanie agresywne?
      • arwen8 Re: do Arwen8 :o) 18.01.08, 16:12
        lenkaaa napisała:

        > powiedz skąd wiesz ile zjeść żeby nie przekroczyć tych 47g białka,
        > 40-50g węglowodanów, itd ? W jaki sposób obliczasz te proporcje ?

        Lenkaaa, nie jest to w żadnym razie "głupie pytanie". Zaczynałam od
        tego, że kupiłam sobie wagę elektryczną i przed przygotowaniem
        posiłku ważyłam np. mieso, ziemniaki, ilośc masła/smalcu, etc.
        Wartości odżywcze znalazłam w tabelach, w sieci. Wydrukowałam listę
        najczęsciej przeze mnie spożywanych produktów i wywiesiłam
        na lodówcę. W ten sposób uczyłam się, że jeśli zjem 100g frytek, to
        zjem 15g węglowodanów i około 28g tłuszczu, etc. Wartości innych
        produktów są też napisane na opakowaniu, a więc wiem, że jeśli
        zjadam dwie kostki czekolady Wedlowskiej (gorzkiej), to jest to
        około 5g węglowodanów, a 200 ml soku pomidorowego z Tymbarku, to 4g
        węglowodanów. Po jakimś czasie potrafiłam już "na oko" zważyć
        najczęściej używane przeze mnie produkty i nie myliłam się :)

        Widzę, że Maya2006 już podała Ci link do tabeli żywności. Można też
        znaleźć i inne. Nie zawracaj sobie głowy IG (indeksem glikemicznym),
        ale skup się na ilościach białka, tłuszczu i przede wszystkim
        weglowodanów.

        Powodzenia!
        • lenkaaa Re: do Arwen8 :o) 18.01.08, 19:32
          Dzięki za odpowiedź. Ja niestety nie mam jak na razie zacięcia do
          ważenia, obliczania w/g tabel, itp. Za leniwa jestem :((((
          Dlatego wymyśliłam sobie na razie chudnięcie z Herbalife, choć
          jeszcze się na to do tak do końca nie zdecydowałam (muszę więcej
          info znaleźć nt tego Herbalife).
          Muszę znaleźć też trochę czasu żeby się zagłębić w to co napisałaś w
          tym wątku i poszukać tej książki o której wspominasz bo nigdy o tym
          nie słyszałam i niezmiernie mnie to zaciekawiło.
        • lenkaaa do Arwen8 :o) 23.01.08, 22:25
          Powiedz mi proszę skąd bierzesz te dane co do dziennej ilości
          białka, węglowodanów i tłuszczy ? W jednym z postów napisałaś, że
          dobre proporcje to 50g białka, 75g tłuszczu i 40-45g węglowodanów.
          To pochodzi z książki G.Taubes'a ?
          Tak sobie dzisiaj z ciekawości policzyłam i mi wyszło (jeśli sie nie
          haknęłam, bo nie jestem przyzwyczajona do liczenia takich rzeczy) że
          zjadłam dziś: 81g białka, 76,8g węglowodanów i 54g tłuszczów,
          natomiast kalorycznie to wypada niewiele ponad 1000kcal...
          To jak to interpretować ? Z jednej strony o wiele poniżej zalecanej
          dla kobiet dziennej liczby kalorii a z drugiej strony za dużo białek
          i węglowodanów.....
          Herbalife w swoich ulotkach też podaje info, że zapotrzebowanie na
          białko organizmu to 1g białka na 1kg masy ciala (Ty podawałaś zdaje
          się 0,8g/1kg). Skąd pochodzą takie wyliczenia, orientujesz sie może ?

          Czuję sie nieco skołowana bo nie wiem czy patrzeć na kalorie czy na
          ilośc białek, węglowodanów i tłuszczy w diecie....
          • arwen8 Re: do Arwen8 :o) 24.01.08, 15:41

            lenkaaa napisała:

            > Powiedz mi proszę skąd bierzesz te dane co do dziennej ilości
            > białka, węglowodanów i tłuszczy ?

            W tej chwili to jest już kwestia wyłącznie słuchania siebie i
            znajomości własnych potrzeb. Te ilości w sposób naturalny zmieniają
            się w zależności od dnia, wysiłku, stresu, etc. Ale zanim nauczyłam
            się doskonale orientowac się w potrzebach mojego organizmu trochę
            musiałam się doszkolić.

            Możesz poczytać książki Ewy Bednarczyk-Witoszek, Jana
            Kwaśniewskiego, Roberta Atkinsa, Wolfganga Lutza, Michela
            Montignaca, etc. Warto zainwestować w porządny podręcznik do
            biochemii (generalnie Harpera lub Stryera) ponieważ biochemia jest
            podstawa dietetyki. Można przeżyć wówczas niezłe zaskoczenie (np. w
            postaci rodzącego się pytania "dlaczego biochemia mówi jedno, a
            oficjalna dietetyka coś zupełnie przeciwnego?!"). Można też
            zaglądnąć na fora diet niskowęglowodanowych czy wysokotłuszczowych,
            poczytać, poobserwować, porównać.

            W wielkim skrócie możesz znaleźć niezbędne informacje np. tu:

            dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80
            > W jednym z postów napisałaś, że dobre proporcje to 50g białka, 75g
            > tłuszczu i 40-45g węglowodanów.

            To są proporcje przy których generalnie można schudnąc do wagi 60kg.
            Szybko, zdrowo i bez uczucia głodu. To są proporcje które doskonale
            sprawdziły się w moim przypadku i u innych osób, które znam. Podałam
            przykładowe ilości białka, tłuszczu i weglowodanów bo w ten sposób
            jest łatwiej wytłumaczyć o co chodzi. A chodzi o stosunek
            1B:1,5T:0,5-0,8W która pozwala na skuteczne spalanie własnego
            tłuszczu.

            > To pochodzi z książki G.Taubes'a ?

            Nie. Taubes przedstawia ogólny zarys dziejów dietetyki poczynając od
            połowy XIX wieku, omawia wpływ różnorodnych badań (i ich
            przeinaczeń) na powstawanie mitów żywieniowych, przedstawia podstawy
            biochemii, rozprawia się z mitami i pozwala czytelnikowi
            SAMODZIELNIE wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nie jest to książka na
            temat jakiejś konkretnej diety. Nie ma w niej przepisów dań czy
            zaleceń "jedz to", "nie jedz tego". Jest to raczej przedstawienie
            związku przyczynowo-skutkowego oraz wiedzy, którą wnikliwy czytelnik
            może z łatwością wykorzystać by żyć długo, zdrowo i szczęśliwie, na
            dodatek ciesząc się szczupłą sylwetką. Ale to są tylko i wyłącznie
            moje osobiste wnioski po przeczytaniu tej lektury :)

            > Tak sobie dzisiaj z ciekawości policzyłam i mi wyszło że
            > zjadłam dziś: 81g białka, 76,8g węglowodanów i 54g tłuszczów

            Nie wiem w jaki sposób obliczasz te wartości. Nie napisałaś również
            co dokładnie zjadłaś, więc trudno jest cokolwiek powiedzieć. Jedno
            jest pewne, przy takiej proporcji nie da się schudnąć zdrowo i
            skutecznie. Pamiętaj też o tym, że nadmiar białka zostaje
            przetworzony na węglowodany, a nadmiar weglowodanów z kolei jest
            przetwarzany na tłuszcz. W ten sposób zamiast zacząć spalać nadmiar
            własnego tłuszczu będziesz dodawać do jego pokładów w tkance
            tłuszczowej.

            > Herbalife w swoich ulotkach też podaje info, że zapotrzebowanie na
            > białko organizmu to 1g białka na 1kg masy ciala (Ty podawałaś
            > zdaje się 0,8g/1kg). Skąd pochodzą takie wyliczenia, orientujesz
            > sie może ?

            Generalnie różne źródła ustalają zapotrzebowanie białka na 0,8-1,5g
            na kg należnej masy ciała. Zbyt duże ilości białka skutkują różnego
            rodzaju problemami. Zbyt małe zresztą też. Każdy organizm sam
            reguluje swoje dzienne zapotrzebowanie w zależności od wysiłku,
            stresu, stanu zdrowia, etc. Kiedy jesteś chora organizm zwiększa
            swoje zapotrzebowanie na białko, kiedy cały dzień siedzisz przy
            komputerze - zmniejsza, kiedy masz duży wisyłek fizyczny - zwiększa.
            Ważne jest nauczyć się słuchać głosu organizmu. Ja mam dni, kiedy w
            zupelności wystarcza mi tylko 30g białka. Nie czuję się wówczas
            głodna, bo wiem, że większa ilość białka spowodowałaby uczucie
            przejedzenia się. Są też dni kiedy mam potrzebę zjeść 70g białka
            ponieważ miałam duży wisiłek fizyczny. W takie dni gdybym zjadła
            zbyt małą ilość białka czułabym się wciąż głodna (na białko). Wiem o
            tym ponieważ obserwowałam reakcje swojego organizmu (i zapisywałam
            co jem) i nauczyłam się odróżniac swoje potrzeby w zależności od
            dnia, wysiłku (fizycznego i psychicznego), etc. Najważniejsze jest
            właściwe nauczenie się słuchania swoich potrzeb.

            Ważna sprawa: zmieniając ilości spożywanego białka zawsze
            zachowywałam odpowiedni stosunek tłuszczu do białka (nie mniej niż
            1:2, czyli przy 30g białka tłuszczu było conajmniej 60g, a przy 70g
            białka tłuszczu było conajmniej 140g), a z węglowodanami nie
            przekraczałam 0,8g/kg należnej masy ciała. Mówię oczywiście o
            okresie w którym już osiągnęlam swoją "idealną" wagę.

            > Czuję sie nieco skołowana bo nie wiem czy patrzeć na kalorie czy
            > na ilośc białek, węglowodanów i tłuszczy w diecie....

            Daj sobie spokój z kaloriami, indeksem glikemicznym i innymi mało
            istotnymi sprawami. Skup się na białku, tłuszczu i węglowodanach,
            ich ilości i jakości (jest ogromna różnica np. pomiędzy białkiem z
            żóltka jaja a białkiem z soi), swoim indywidualnym zapotrzebowaniu,
            samopoczuciu oraz odpowiednich proporcjach pomiędzy składnikami. Nie
            musisz się nigdzie spieszyć. Daj sobie czas na zgłębienie wiedzy.
            Zadawaj pytania i szukaj odpowiedzi. Myślenie opłaca się!

            Lenkaaa, bądź też dla siebie cierpliwa :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka