fedorczyk4
15.02.08, 13:04
Wczoraj maz mojej zmarlej przyjaciolki powiedzial mi ze znalazl
kimlkanascie zeszytow w ktorych Ania robila zapistki odkad nauczyla
sie pisac. On nawet o tym, ze ona pisze pamietnik nie wiedzial.
Powiedzial mi ze przepuscil je przez niszczarke. Najpierw mna
otrzasnelo. Niszczenie slowa pisanego, jest dla mnie forma
zabojstwa. Oczywiscie nie powiedzialam ani slowa. On natomiast
powiedzial mi ze nie widzial innej mozliwosci. Rodzicom, ktorym w
duzej mierze poswiecone sa zapiski, nie moze oddac, bo sa chwilami
okrutne, sam nie chce ich czytac. Obcym nie odda bo nie chce
ujawniac swojego i Ani zycia.
A we mnie jest zal. Jej marzenia, obserwacje, zlosliwosci,radosci,
zebrane ploteczki, pretensje, bole. Wszystko przeszlo w niebyt przez
niszczarke. I nie trawi mnie jakas dzika ciekawosc w temacie co ona
mogla o mnie, o mezu, o kolezankach, napisac. Przykro mi ze jej
inteligencja i slowa nie zasluzyly na nic innego po za niszczarka. Z
drugiej strony nie sposob nie rozumiec motywacji meza. Czy ktos
prowadzi jakas forme pamietnika i co chcialby zeby sie z nim stalo w
razie gdyby...?