Dodaj do ulubionych

Zaręczyny

21.08.03, 11:42
Witajcie,

zaręczyny-od tego momentu zaczyna pędzić cała ta machina związana ze ślubem.
Jak wyglądał u was ten przełomowy moment życia? Czy Wasz przyszły mąż musiał
klękać na oczach przyszłych teściów prosząc o rękę:) ? Czy też było bardziej
romatycznie/spontanicznie?

pozdrawiam

ela
Obserwuj wątek
    • monikchen Re: Zaręczyny 21.08.03, 15:08
      Hej!
      Mniej wiecej spodziewałam sie zaręczyn, bo byłam dość często proszona o
      oglądanie katalogów z pierścionkami itp. w rezultacie sama sobie wybrałam
      pierścionek, tak jest dobrze, bo noszę coś co mi sie podoba.
      Wymyśliliśmy, że najpierw zaręczamy sie we dwoje. Przygotowaliśmy wspólnie
      kolację, rodzice byli "wyjechani" i mieliśmy wolną chatę. W czasie kolacji przy
      świecach i przy dobrej muzyce, mój obecny mąż uklęknął i mówił tak pięknie, że
      sie popłakałam ze wzruszenia. Poprosił mnie o rękę, a ja podpowiedziałam "tak".
      potem zadzwoniliśmy do rodziców moich a teściom przygotowaliśmy kolację po ich
      powrocie i oświadczyliśmy, że zamierzamy sie pobrać. Ich reakcja: "Jesteś w
      ciąży?" NIE!!!
      Ślub zaplanowaliśmy równo rok po zaręczynach, czyli 2.08.03. Muszę przyznać, że
      przeglądanie stron Ślubnych zaczęłam już w dzień zareczyn.
      Przez pól roku dużo rozmawialiśmy na temat tej uroczystości, a dopiero pół roku
      przed zaczęły się poważne plany: liczenie gości, wydatków, wybieranie sukni,
      itd. Mieliśmy dużo czasu i dlatego nie było dużo stresów, zreszta moja mama
      zajmuje sie organizacją wesel, więc sporo nami kierowała, tak by nie było
      niepotrzebnych kłótni i niedomówień.

      Fajne są przygotowania, ale ostatnie dwa tygodnie przed ślubem były najbardziej
      wyczerpujące, mało spaliśmy, bo wszystko chcieliśmy robić sami: (sami
      tworzyliśmy zaproszenia i zawiadomienia, ale to było prędzej), sami robiliśmy
      girlandy, strojenie sali, wybór naczyń, sztućców, mycie tego, polerowanie. Nie
      wynajmowaliśmy nikogo ze względu na oszczędność. Zresztą często Mamie pomagałam
      w obsłudze wesel, więc mam wprawę. Ustawialiśmy stoły, czyściliśmy je,
      prasowaliśmy obrusy, robiliśmy stroiki na stoły(ze świeżym zbożem), więc
      jeździliśmy na pola po zboża. Myśleliśmy, że nie zdążymy, ale udało się!
      Pod czujnym okiem mojej mamy wszystko było dopięte na ostatni guzik. Nie było
      żadnej wpady: no, może by była. O mało nie zapomnieliśmy cukierków na bramy,
      przygotowaliśmy 50 paczuszek cukierków dla dzieci, każdy osobno związany i
      ustrojony.Pracuję w szkole, więc musiałam być na to przygotowana.
      W dzień ślubu byliśmy troszkę zmęczeni, ale opłacało sie.
      To był najpiękniejszy dzień w naszym życiu.
      Chcemy jescze raz!!!!!!!!!!!!!!
      Pozdrawiam.
      Monika.
    • ann.k Re: Zaręczyny 21.08.03, 23:38
      Może nie zaręczyny, a oświadczyny, bo to się u nas rozbiegło :) No więc
      oświadczył mi się tak zupełnie niespodziewanie, w takim miejscu, w takiej
      scenerii, że jedyne co mogłam zrobić to opuścić na dół szczękę. Dosłownie :)
      Przez lata naszej znajomości jakoś nigdy nie wspominaliśmy o _naszym_ ślubie, a
      wszelkie opowieści kwitowaliśmy, że nas to nie dotyczy. Aż tu nagle on się
      wyłamał. Byliśmy na urlopie w górach, w takiej małej bacówce z tatrzańskim
      wystrojem: diaboły, siekiery, ciupaski, łańcuchy i siedzenia obłożone skórami z
      dzików. Szok jaki przeżyłam słysząc od niego propozycję małżeństwa sprawił, że
      autentycznie po raz pierwszy chyba w życiu zapomniałam języka w gębie. Na tak
      długo, że o mało a byłby się wycofał, bo pomyślał chyba, że milczę, bo nie chcę
      się zgodzić.
    • tesska Re: Zaręczyny 22.08.03, 08:28
      Maz moj obecny osiwdczyl mi sie w nocy, gdzies ok 2 godziny, zareczyny byly dwa
      tygodnie pozniej - razem wybralismy pierscinek - oboje westchnelismy jak pani
      nam go pokazala - jest na tyle wyjatkowy, ze ciagle strasznie mi sie podoba. A
      rodzicow osobiscie powiadmomilismy okolo miesiac po naszych osobistych
      zareczynach, poniewaz mieszkalismy daleko, a przez telefon wydawalo nam sie
      niestosowne.Reakcja ze strony mojej tesciowej byla jedna - jestes w ciazy? Ale
      nie bylam. :))
      A slub byl za trzy miesiace - polecam wiecej czasu sobie zostawic na
      przygotowania- wszystko stalo na glowie, a z drugiej strony jakby sie mialy
      przygotowania przedluzyc , to kto wie czy nerwicy bysmy sie nie nabawili (takie
      wspaniale rodzinki mamy)
    • weronikarb Re: Zaręczyny 27.08.03, 13:55
      Zarzeczyny oficjalne z rodzicami i pierscionkiem byly 20 października dwa lata
      temu. Wczesniej oboje o tym duzo rozmawialismy i gdy juz sie zdecydowalismy to
      najpierw moj narzeczony wynalazl pierscionek ktory mu sie podobal, a pozniej
      zabral mnie i kazal sobie wybrac, no i pozniej pokazal mi jaki jemu sie widzi i
      faktycznie byl sliczny i wybralam ten. Na miejscu mi zmniejszyli. Pozniej
      umowilismy sie na jaki dzien nam pasuje aby Jarek przyjechal z rodzicami prosic
      mnie o reke. Przyjechal wtedy z bukietem roz dla mnie, dla mamy mniejszy.
      Tesciu z flaszka, a tesciowa z pralinami. No i najpierw maz poprosil moja mame
      o moja reke a pozniej mnie i zalozyl pierscionek na reke :-) Kazalam pozniej na
      nim wygrawerowac date zareczyn. Pamietam ten dzien rownie dobrze jak dzien
      naszego slubu
      Pozdrawiam
    • sylwka_w Re: Zaręczyny 28.08.03, 11:12
      hmmmm.....wiem że do dnia ślubu będzie to najpiękniejszy dzień w moim życiu....
      Wiedziałam że mój przyszły mąz chce mi się oświadczyć...w końcu razem
      wybieraliśmy pierścionek, który poprostu uwielbiam......nie wiedziałam kiedy to
      będzie i jak...myślałam o kolacji itp....ale on się wyłamał.
      23 sierpnia przyjechał po mnie do pracy dopiero w samochodzie zauważylam że
      spakował nasze rzeczy....pojechaliśmy nad morze...do Mielna. Ja nie widziałam
      morza kilkanaście lat...tymbardziej zaparło mi dech w piersiach kiedy
      zobaczyłam ten piękny widok....Prawie pusta plaża...godz. 23.00 pełno gwiazd,
      piękny księzycz i ten cudowny szum fal....byłam poprostu zachwycona...a on
      wyciągnął pudełeczko z pierścionkiem,kleknął i zapytał czy zechcę być z nim do
      końca zycia i zostać jego żoną....łzy spływały mi po policzkach ze
      wzruszenia...rzuciałam mu się na szyję i powiedziałam tylko że zawsze o tym
      marzyłam....tych uczuć nie da się opisać....Potem wyciągnął szampana i
      kieliszki, miał wszystko przygotowane....siedzieliśmy na kocyku pół nocy i
      popijaliśmy szampana ...było tak pieknie....poprostu nie do opisania....
      Następnego dnia musieliśmy już wracać....rano tylko wyslaliśmy do rodziców i
      przyjaciół kartki z mielna podpisując się "świeżo zaręczeni..." Wszyscy byli
      zaskoczeni ...ale pozytywnie.
      W Październiku zrobiliśmy zmówiny , spotkali się nasi rodzice, omówilismy
      wstępnie wesele.
      Zostało już tylko 29 dni...dokładnie 27 wrzesnia to samo co przysięgliśmy sobie
      nad morzem tym razem przysięgniemy sobie w obliczu Boga....już doczekać się nie
      mogę ;-)
      I WIECIE CO ???? SZALENIE KOCHAM MOJEGO PRZYSZŁEGO MĘŻA....i życzę wam byście i
      wy TAK KOCHAŁY!!!!!

      Wszystkiego najlepszego wszystkim Pannom i Męzatkom !!!!

      Pozdrawiam
    • chiara76 Re: Zaręczyny 01.09.03, 17:51
      Mój Mąż mnie zaskoczył. Oświadczył mi się nic wcześniej nie zapowiedziawszy.
      Zaprosił mnie na kolację do siebie, ponieważ wcześniej byłam chora na grypkę i
      nie chciałam nigdzie jescze wychodzić więc ubrałam się bardzo na luzie, nic tam
      super eleganckiego. Wchodzimy do pokoju, a tam uroczyście przez niego przybrany
      stół...i piękne kwiaty, róże na stole. Moja pierwsza myśl była "Zapomniałam o
      jakiejś naszej rocznicy?" ale nie. Był bardzo przejęty i to zaczęło naprowadzać
      mnie na temat. Pamiętam, że szybko wyjął pierścionek i coś do mnie długo mówił
      i się mnie o coś pytał:) Chyba powiedziałam "Tak", bo już prawie 4 latka po
      Ślubie jesteśmy.
      Mojej Mamie powiedziałam po powrocie do domu, a teściom następnego dnia, ale
      jak zawsze nie opłacało się, byli wściekli, więc szczerze mówiąc w ogóle
      żałuję, że się dowiedzieli.
    • olabs Re: Zaręczyny 13.09.03, 21:16
      Najpierw wybralismy pierscionek, bo juz rozmawialismy od jakiegoś czasu o
      ślubie. Mój przyszły wtedy małżonek zapłacił i schował do kieszeni nabytek.
      Domyslałam sie, że poprosi mnie o rekę tylko nie wiedziałam kiedy. Zrobił to
      punktualnie o północy w nowy rok 1999/2000. Ślub braliśmy 30 kwietnia 2000
      roku, no a teraz jestem w 7/8 tygodniu ciązy. Co ciekawe mój termin przypadnie
      około 27-30 kwietnia. Czyli mały prezent na 4 rocznicę, na prawdę nie robiliśmy
      tego specjalnie. Aha typowych zaręczyn z bukietami róz, klękaniem i rodzicami w
      tle nie mieliśmy, podobnie nie chcieliśmy błogosławieństwa w dzień ślubu.
      Rodzicom to zupełnie nie przeszkadzało. Powiedzieli, że to nasze święto i
      wszystko ma być tak jak sobie wymarzymy.
      • xena_music Re: Zaręczyny 22.09.03, 19:09
        Nie chciałam hucznych zaręczyn, bo kiedyś takie miałam i po miesiącu facet mnie
        zostawił...... A my z Januszkiem...bylismy razem pół roku a mnie naszało na
        dziecko. Istny obłęd.....nie mogłam patrzeć na kobiety w stanie powiekszonym bo
        chciało mi się płakac. No i w końcu po 4 mies arań 5.04.2002 okazało się ze
        jestem wreszcie w ciazy. No i tyle..wcześniej czesto oglądaliśmy pierścionki,
        pokazywałam co mi sie podoba..
        No i trzy tygodnie póżniej moje kochanie póżno wraca z pracy, ja odrazu
        obrażona, a on nic, uśmiech od ucha do ucha:))))
        położyliśmy się do łóżka,trchę sobie użyliśmy:)))))))))) i po wszystkim
        Januszek pyta czy zostane jego żona. Ja oczy jak piec złoty.nasza rozmowa
        brzmiała mniej wiecej tak:
        -pytasz teorrtycznie czy w praktyce?
        -no..a co to za różnica??
        -jak teoretycznie to ja poczekam na praktyczne pytanie:)))
        _no wiec wyjdziesz za mnie??
        _czy to oświadczyny??
        I w tym momecie na mojej piersi ujrzałam torebke z pudełeczkiem w środku.
        Patrzyłam nie dowierzając a po chwili rzuciłam sie Januszkowi na szyję_tak, tak
        tak ....tak...kocham kocham......
        A teściom i mojej mamie powiedzielismy dwa tyg póżniej ze chcemy się pobrac..za
        dwa miesiace.Januszek postawił "butelke", nalał wkieliszki a o mnie powiedział-
        ona nie moze..hmmm i wszystko było jasne:)))
        pozdrawiam
        Ania
    • abere8 Re: Zaręczyny 29.09.03, 12:17
      W dzisiejszych czasach to juz chyba sie nie kleka, co...? Chyba ze tak pol
      zartem pol serio. Moj maz oswiadczyl mi sie po 3 latach naszego bycia razem i
      przyznaje, ze po cichu spodziewalam sie, ze niedlugo to nastapi. Ale
      pierscionek wybral sam, taki, ze lepszego sama bym nie wybrala i nawet rozmiar
      byl idealny.

      A slub wzielismy tylko we dwojke, bez zadnych swiadkow nawet, ale to byl tylko
      cywilny, a koscielny wezmiemy moze w przyszlym roku i juz teraz skora cierpnie
      mi na mysl o tej calej szopce, przez ktora trzeba przejsc w
      tym "najwspanialszym dniu w zyciu"
    • dylan2002 Re: Zaręczyny 02.10.03, 15:00
      Dla mnie dzień zaręczyn też był jednym z najważniejszych dni w życiu. Na zawsze
      zapamiętam datę-1 stycznia 2003, kilka minut po północy :) Oświadczyny nie były
      niespodzianką, mój chłopak już od pewnego czasu dawał mi do zrozumienia, że coś
      planuje. Mimo to zaskoczył mnie, nie spodziewałam się, że wybierze akurat ten
      dzień. Pierścionek dostałam dopiero podczas uroczystych zaręczyn w walentynki.
      Narzeczony przyszedł do mojego domu z kwiatami dla mnie i mamy i, zgodnie z
      tradycją, poprosił o moją rękę. Szczerze mówiąc musiałam walczyć ze sobą, żeby
      się nie roześmiać, ale cieszę się, że mam takie wpomnienia.
      A dziś jesteśmy już małżeństwem...
      Julia z maleństwem (~27.II.2004)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka