Dodaj do ulubionych

koszmarna macocha

31.07.10, 13:57
Spędziłam kilka ostatnich wieczorów czytając to forum. Wreszcie
znalzłam bratnie duszewink widze ze jest tu duzo madrych kobiet i
dlatgo pisze.Ja też jestem macochą. i jestem załamana, u kresu sił;-(
moj maz ma 15 letniego syna, sam go wychowuje, mlody mieszka u
babci,kazde pojawienie sie u nas w domu konczy sie mega awantura, bo
ja nie wytrzymuje złośliwości, chamstwa itp. maz nie reaguje. Razem
mamy roczego chlopczyka i gdy tamten sie nie pojawia jest super,
gdy pojawia się sika na klape,nie sprzata, smierdzi od niego bo sie
nie myje, klamie nieustannie. Gdy wraca do babci ( mojej tesciowej)
klamie ze u nas musi ciagl sprzatac i donosi wymysla. Raz odważyłam
sie odezwac...Jestem znienawidzona przez tesciowa. Maz cale dnie
przebywa tam, a ja z naszym synkiem sama tu. Słysze ze to moja wina,
bo to przeze mnie jeso synek nie moze tu mieszkac. teraz kolejny
temat- wakacje. mlody na obozie, wiec myslalam, ze pojedziemy sami,
we troje, to nie bo on chce tez z synkiem jechac. jesli pojedzie ze
mna to musi na drugie wakacje pojechac z synkiem. Mowie ze nie stac
nas na to,ze mlody jest juz na obozie, nie musi miec podwojnych
wakacji, to slysze ze to moja wina.Młody w wieku 15 lat nie ma
zadnych kolegow, nie umie nigdzie sam wyjsc itp.Ja go nienawidze i
nie wiem co robic. Czy mozna nauczyc sie tolerowac kogos na kogo nie
mozna patrzec?czy mozna takie rzeczy opanowac?nasze małżeństwo
powoli sie rozpada, a ja jestem zalamana.maz uwaza ze go oszukalam,
bo obiecalam przed slubem ze dam rade, tylko ze naiwnie myslalam, ze
biore sobie duzego nastolatka, a nie dzieciaka, ktory jest
samodzielny na poziomie 5 latka. myslalam, ze jakos bedzie. nigdy
nie ukrywalam, ze go nie lubie, a jednak zdecydowalismy sie na
slub...co robic?
dziekiwink
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: koszmarna macocha 31.07.10, 14:50
      Wybacz, ze to powiem (bo naprawde nie chce kopac lezacej), ale Twoj
      maz jest fi...tem zlamanym. Stwierdzenie, ze go oszukalas udowadnia
      tylko, ze jest sam na poziomie swojego syna i nie dorosl do
      posiadania rodziny (ani tej pierwszej ani terazniejszej).
      Niestety nie wiem, co Ci doradzic, bo latwo by bylo
      powiedziec "kopnij w zadek, bo bedziesz miala lepiej bez niego",
      tylko ze to nie takie proste.
    • kowalka33 Re: koszmarna macocha 31.07.10, 15:46
      tak twój maz jest fiutem ale ty nie jestes lepsza od niego..wyobraz sobie ze po
      rozstaniu z obecnym m spotykasz mężczyznę , jest wam cudownie ale jest jeden
      warunek-masz oddać dzieciaka do matki, bo twój cudowny m go nienawidzi, bo
      smierdzi od niego, jest głupi i w ogóle to jest wam cudownie bez niego. Juz
      pakujesz walizki własnemu dziecku?
      rozumiem że chłopak w zuciu ma trudno, nie ma matki ojcec tez wolał jakas babe
      niz jego. Może dorasta, moze pyskuje kłamie to trudny okres w kazdym normalnym
      domu, może poci sie nadmiernie i smierdzi ale wypisywanie głupot przez dorosłą
      babę to jest jaiks dramat. Po pierwsze wiedziały gały co brały, może mysląłaś że
      to taka rzecz że się wymaże gumką, nie wymaże się niestety. Cały pomysł że
      chłopak nie mieszka z ojcem jest idiotyczny jeżeli ty się na to uparłaś to się
      nie dziwie teściowej. To syn twojego m, on jest za niego odpowiedzialny,
      powinien go wychowywać , uczyć dawac wzór a nie oddawać nie wiadomo komu. A ty
      opanuj emocje i zatanów jak możesz pomóc i sklejać rodzinę, w końcu to brat
      twojego syna. nie musisz kochać ale mogłabys pomóc. I wylecz się z nienawisci ,
      bo lepeiej by było gdyby ktos tak nienawidziła twowjego syna
      • glasscraft Re: koszmarna macocha 31.07.10, 16:06
        Kowalka, na milosc boska!!! "Widzialy galy, co braly"? Ile razy
        walkolwane tu bylo, ze zadna za nas nie wiedziala na etapie motylkow
        w brzuchu, jak zycie z facetem i jego dzieckiem/dziecmi bedzie w
        praniu wygladac. Bo na etapie motylkow w brzuchy to sie wlosy na
        zielono ufarbuje tylko, zeby z ukochanym byc.
        • chalsia Re: koszmarna macocha 31.07.10, 16:32
          > walkolwane tu bylo, ze zadna za nas nie wiedziala na etapie motylkow
          > w brzuchu, jak zycie z facetem i jego dzieckiem/dziecmi bedzie w
          > praniu wygladac. Bo na etapie motylkow w brzuchy to sie wlosy na
          > zielono ufarbuje tylko, zeby z ukochanym byc.

          to tłumaczy ale nie usprawiedliwia.
          Od tego ma się mózg aby zastanowić się nad potencjalnymi konsekwencjami-
          oczywiście nie da się czesto wszystkiego przewidzieć (w szczególności - własnych
          reakcji emocjonalnych).
          Czyli wchodząc w taki związek rzeczywiście nie wie się jak będzie, ale można
          zastanowić się co się jak MOŻE być.

          A w temacie - ojciec nie wychowuje syna sam. Jego syna wychowuje babcia. I
          dziwne jest, że skoro tak ojcu na synu zależy, że syn z ojcem i jego nową
          rodziną nie mieszka.
          • glasscraft Re: koszmarna macocha 31.07.10, 16:51
            Hmmmm.... no to po co wogole odpowiadamy tu na jakiekolwiek posty -
            przeciez wszystkie sobie tak poscielilysmy, wiec teraz musimy w tym
            spac?
    • alannda Re: koszmarna macocha 31.07.10, 17:57
      > gdy pojawia się sika na klape,nie
      sprzata, smierdzi od niego bo sie
      > nie myje, klamie nieustannie.
      Nasz Mlody mial 14 lat kiedy z nami
      zamieszkal, siebie to jeszcze umyl, ale w
      brodziku zostawial syf, zdarzalo mu sie
      nie splukac wody w toalecie, a o tym ze
      czasem trzeba jeszcze uzyc szczotki to w
      ogole nie wiedzial. Zwrocilam uwage raz,
      drugi nie pomoglo. Wiec tata po
      kazdorazowym uzyciu lazienki wolal 14-
      letniego syna i pokazywal co sie robi
      zanim sie wyjdzie, tak jak to robimy z
      dwulatkiem. Troche trwalo, ale sie
      nauczylwink
    • tully.makker Re: koszmarna macocha 31.07.10, 18:38
      Syna twojego meza wychowuje nie ojciec, a babcia, a ojciec co najwyzej sie z nim
      widuje.

      I w tej sytuacji zadne jego zachowania nie dziwia, skoro tatus ochoczo sie
      pozbyl starszego dziecka i zrobil sobie nowe. Dziwne raczej, ze nie robi duzo
      gorszych rzeczy.

      No a pomysl ojca, ze chce spedzic wakacje z OBOJGIEM swoich dzieci to w ogole
      SZOK. Niewiarygodne.
    • edw-ina Re: koszmarna macocha 31.07.10, 22:40
      a) dlaczego chłopcem opiekuje się teściowa, skoro ojciec mieszka
      nieopodal, na tyle blisko, że twój mąż u matki spędza dużo czasu?
      b) gdzie jest matka twojego pasierba?
      c) z jakich powodów chłopiec nie może mieszkać z wami?

      ja nie oceniam. sama nie jestem w te klocki najlepsza. Uważam tylko,
      że zbyt ostro wartościujesz, mówiąc - nasze dziecko i jego
      śmierdzący syn (to oczywiście uproszczenie i z góry cię za nie
      przepraszam).
    • magdmaz Re: koszmarna macocha 01.08.10, 09:46
      Jak dla mnie - sprawa wygląda dośc beznadziejnie. Chyba najlepszym wyjściem dla
      wszystkich - może poza waszym dzieckiem, ale jednak ono jest w mniejszości -
      będzie rozstanie.
      • edw-ina Re: koszmarna macocha 01.08.10, 10:09
        Oczywiście, to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. W końcu
        małżeństwa zawiera się po to, by w razie problemów położyć na
        wszystkim laskę, ewakuować się i tworzyć kolejne wielopoziomowe
        związki, z exami, naxtami, dziećmi, pasierbami, byłymi pasierbami,
        ex i next teściowymi.
        Mam postulat - może postarajmy się pomagać sobie wzajemnie nie
        rzucając frazesów w postaci "rzuć go", bo to doprawdny deprymujące.
        I choć pewnie w wielu przypadkach i tak dojdzie do rozstania, to
        może pozostawmy sprawę własnemu biegowi. Takie komentarze niczego
        nie wnoszą, za to bez wątpienia bolą osoby, do których są skierowane.
        • justmaga Re: koszmarna macocha 01.08.10, 10:53
          Edw-ina zgadzam sie z Toba

          pewnie gdyby to bylo takie proste kogos rzucic to by sie te co maja
          problemy same na to decydowaly a nie szukaly pomocy w necie

          Zdecydowaliscie sie na slub z jakiegos powodu ? Pewnie dlatego,ze
          sie bardzo kochaliscie, wiec moze warto sie pokusic o jakies szczere
          rozmowy co i jak do siebie czujecie czy chocby terapie. Najpierw
          wasza chyba bo jak sobie ustalicie czego chcecie jako PARA to moze
          bedzie wam latwiej uporac sie z nastlatkiem
          Bo jesli chodzi o niemycie sie ,koszmarny balagan etc to wiekszosc
          nastolatkow tak sie zachowuje niezaleznie czy sa z rodziny pelnej czy
          rozbitej bo to kwestia hormonow..
          • chalsia Re: koszmarna macocha 01.08.10, 13:58
            > Zdecydowaliscie sie na slub z jakiegos powodu ? Pewnie dlatego,ze
            > sie bardzo kochaliscie,

            ludzie nazywają ten powód miłością, ale bardzo czesto kryje się pod tym inny -
            rzeczywisty - powód np. chęc "wyjścia" z domu rodzinnego, chęć zmiana statusu
            cywilnego, powody ekonomiczne, itp itd. I nie są to z reguły "wystarczająco
            dobre" powody do zawierania związku, który miałby trwać i dawać szczęście.
            • edw-ina Re: koszmarna macocha 01.08.10, 17:59
              Naturalnie, że zdarzają się małżeństwa zawierane ze złych pobudek,
              ludzie bywają za młodzi/za mało doświadczeni/nie znający się
              wystarczająco/nie znający samych siebie itd. Ale jacykolwiek by nie
              byli, podjęli się pewnego wyzwania, jakim jest poważny związek z
              drugim człowiekiem. I nie zawsze im to wychodzi, często pisząc o
              trudnych sprawach (tak, jak na tym forum), zapominają o momentach
              dobrych, traktują sami siebie i swoje związki jednotorowo. Są na
              zakręcie i myślę, że powiedzenie czegoś z innej perspektywy, z
              wykorzystaniem własnych doświadczeń, zwrócenie uwagi na to, że pewne
              fakty mogą być inne, jeśli spojrzy się na nie z boku jest czymś
              innym niż zbywanie problemu słowami: zostaw go, lepiej już nie
              będzie. Z pewnością ktoś z doświadczeniem życiowym może mieć
              podstawy, by stwierdzić, że z jego punktu widzenia przyszłość tych
              dwojga nie wygląda najlepiej, ale to wciąż są inne słowa niż "rzuć
              go".
              • 333a13 Re: koszmarna macocha 01.08.10, 23:15
                Zgadzam się z dziewczynami, że Twój mąż nie wychowuje dziecka sam, ale robi to
                za niego teściowa.
                Po drugie nie dziwi mnie to, że ojciec chce zabrać syna z całą rodziną na
                wakacje... To raczej naturalne... Czy Ty chciałabyś zostawić swoje dziecko w
                domu tylko dlatego, że już gdzieś było?
                Co do denerwujących nawyków itd, każdy z nas je ma... Moje nastoletnie
                pasierbiątko, mój NM czy też własny rodzony ojciec nie zawsze niestety pamiętają
                o klapie w łazience itd. Tak sobie myślę, że Młody chyba jaki by nie był jest
                dla Ciebie PROBLEMEM, bo bez wątpienia żyje Ci się bez niego "lepiej".
                Zadaj sobie jednak pytanie, czy chciałabyś żeby ktoś reagował na Twoje dziecko
                tak jak Ty na Młodego? Czy chciałabyś żeby ewentualna rodzina ojca Twojego
                dziecka traktowała go tak samo jak Wy teraz Młodego??? Jeśli nie potrafisz
                zobaczyć jego dobrych stron ani zaakceptować jego obecności to proponuję byś
                wybrała się do jakiegoś specjalisty. Nie piszę tego złośliwie itd, ale w obecnej
                sytuacji nie ma chyba na co czekać... Osobiście nie jestem zachwycona moim
                pasierbem, denerwuje mnie czasem okrutnie i w duchu bardzo po cichutku myślę, że
                życie bez niego byłoby "łatwiejsze"... Ale on istnieje i jest. Dlatego też jest
                on zawsze brany pod uwagę w naszej rodzinie, bo to tylko dziecko, najbardziej
                chyba pokrzywdzone przez obecne układy dorosłych. Nie znam Twoich ustaleń i
                układów z mężem przed ślubem... ale skoro wiedziałaś o istnieniu dziecka i jego
                zobowiązaniach a teraz robisz wszystko by dziecka unikać i usuwać z Waszego
                życia, to facet ma chyba prawo by czuć się oszukany...
    • magdmaz Re: koszmarna macocha 01.08.10, 22:57
      ..."obiecalam przed slubem ze dam rade, tylko ze naiwnie myslalam, ze
      biore sobie duzego nastolatka, a nie dzieciaka, ktory jest
      samodzielny na poziomie 5 latka. myslalam, ze jakos bedzie. nigdy
      nie ukrywalam, ze go nie lubie, a jednak zdecydowalismy sie na
      slub.."

      No ja przepraszam, ale jeśli ten tekst nie jest wystarczającym dowodem na to, ze
      ślub BYŁ błędem, to być może albo sprawia przedstawia sie jednak inaczej, niż
      autorka to opisała, albo tez ona sama usiłuje się oszukiwać. Rozumiem doskonale,
      ze ktos może nie mieć wystarczjąco duzo doświadczenia życiowego, zeby wiedzieć,
      ze jeśli się kogoś NIE LUBI to nie należy wchodzić z nim w bliskie relacje. A
      ślub z ojcem nielubianej osoby to jest właśnie nawiązanie bliskiej relacji.
      Doświadczenie również uczy, ze nie mozna przewidzieć, czy taka - z zamierzenia
      tak luźna, jak się tylko da - relacja nie ulegnie zacieśnieniu i nie zaistnieje
      konieczność wspólnego zamieszkania. No niestety - ponieważ pasierb jest w tym
      samym stopniu dzieckiem męża autorki co ich wspólne dziecko, to chcąc nie chcąc
      są rodziną. Moje pasierby nie są mi emocjonalnie tak bliskie jak moje własne
      dzieci, ale są moją rodziną tak samo jak - dajmy na to - dzieci mojego brata.
      Jeśli tego nie akceptujemy, to po prostu nie dopuszczamy do małżeństwa i
      powstania zwiazanych z nim powiązań.

      I nie sugeruję, że wszyscy musimy być nagle wielką i kochającą się rodzinką.
      Rózne układy istnieją w tej materii i każdy moze być dobry - jeśli tylko
      wszyscy dany układ akceptują.
      Maż autorki układu nie akceptuje - ewidentnie coś mu nie pasuje. Nawet się nie
      dziwię, skoro musi wybierać, z którym ze swoich dzieci ma spędzić wakacje. Moze
      gdyby autorka miała dwoje dzieci, to umiałaby sie w jego sytuacji postawic.
      Naturalnie moze być to moja nadinterpretacja, bo moze mąż autorki kocha np.
      tylko jedno ze swoich dzieci? No, ale mi taki wniosek się narzucił.

      To że chłopak jest źle wychowany, niedojrzały emocjonalnie, ze - być moze - ma
      trudny charakter i jest niełatwy we współżyciu, to są na pewno czynniki
      utrudniające zrozumienie, ze zasadniczo trudno tu dzieciaka obciążyć za to winą.
      Natomiast nasuwa się wniosek, ze trzeba się za niego po prostu wziąć! Kto ma to
      zrobić - na pewno nie autorka, tyle że skoro osoby mające jakikolwiek wpływ na
      jego wychowanie (ojciec, babcia) nie widzą problemu, to źle wróżę całej sprawie.
      Nie sądzę, aby autorka była w stanie przekonać ich o istnieniu takiej potrzeby.

      "Ja go nienawidze i
      > nie wiem co robic. Czy mozna nauczyc sie tolerowac kogos na kogo nie
      > mozna patrzec?czy mozna takie rzeczy opanowac?"

      Pewnie można - kłania się terapia, kursy organizowane przez ośrodki
      szkolno-wychowawcze i tego typu placówki. Czy jednak autorka jest wystarczajaco
      zdeterminowana, by posunąc się do długotrwałej pracy i wysiłku w tym kierunku?
      Poświęcenia tej sprawie czasu - i to, zaznaczam, poświęcenia czasu kosztem
      młodszego dziecka? A ponadto - czy wysiłek autorki, jeśli się na takowy
      zdecyduje - przyniesie oddźwięk w postaci zauważenia problemu przez ojca i
      babcię chłopca? Gdyż oczywiste jest, ze rozwiązanie problemu przedstawionego
      przez autorkę mozliwe jest tylko przy ścisłej współpracy przynajmniej trzech
      osób: autorki, jej ojca i chłopca, a dodatkowo prawie konieczna byłaby jeszcze
      współpraca babci, gdyz jej kontra mogłaby zniszczyc każdy wysiłek włozony w
      poukładanie na nowo stosunków w tej rodzinie.
      Życzę szybkiego dojścia do porozumienia. Doświadczenie jednak mówi mi, ze będzie
      to trudne, a szanse powodzenia są niewielkie.
      • edw-ina Re: koszmarna macocha 02.08.10, 09:18
        smile smile smile dziękuję za pokłonienie się nad moją prośbą.
        A swoją drogą - to my piszemy, a autorka wątku się wylogowała z
        całości. Kobito, jeśli chcesz jakichkolwiek konstruktywnych rad,
        pomocy, to dobrze byłoby, gdybyś wyjaśniła nam pewne wątpliwości -
        vide dlaczego to teściowa wychowuje chłopca i gdzie jest jego matka.
        Rozumiem, że po prostu ci się przelało i chciałaś wyrzucić z siebie
        problem, ale wygląda na to, że teraz nie chcesz do niego wracać.
      • cleopa Re: koszmarna macocha 02.08.10, 09:21
        Sa takie kobiety co wybieraja faceta a nie dzieci i tez dobrze.
        Wkurzaja mnie takie wywody. Dzieciaki jak dzieciaki sa rózne ale
        kazda z nas z dluzszym stazem wie co sie dzieje jak wkraczaja w wiek
        nastoletni. Sa nastolatki ktore zamieniaja sie w prawdziwe potwory
        potrafiace zatruc skutecznie zycie i doprowadzic do pekniecia w
        dotychczas dobrym zwiazku..
        • erillzw Re: koszmarna macocha 02.08.10, 14:27
          MNie sie wydaje, ze poziom i sposob przechodzenia tej burzliwosci
          bardzo mocno zalezy od tego jak zycie owego nastolatka (przede
          wszystkim poziom poczucia bezpieczenstwa, stabilnosci i stanu "mam na
          kim polegac") wygladalo do tej pory. ja tez przechodzilam bunt
          nastoletni ale nie przypominam sobie zebym kiedykolwiek konfabulowala
          np. mojej babci na moja mame, albo ciotce na babcie albo cokolwiek
          innego. Bunt buntem, szukanie tozsamosci szukaniem ale jednak ja tez
          wiedzialam gdzie sa granice bo sie na moje ich przekraczanie
          reagowalo spojnie i jednym frontem a nie tak, ze jedna osoba mowi
          jedno, druga drugie a trzecia jeszcze cos innego..
          • cleopa Re: koszmarna macocha 02.08.10, 17:47
            Poziom tej burzliwości jest też uzalezniony od pozostalych osób
            bliskich dzieciakowi. Matki,babki itp. Często nastawiając malolata
            przeciwko,wyrażając niepochlebne opinie o np ojcu i macosze niszczą
            nie tylko więź między tymi osobami ale i samego nastolatka.
    • erillzw Re: koszmarna macocha 02.08.10, 00:25
      agbo-78 napisała:

      > moj maz ma 15 letniego syna, sam go wychowuje, mlody mieszka u
      > babci,

      Jakim cudem Twoj maz wychowuje syna sam skoro ow mieszka u babci?
      Eksternistycznie przepraszam???
      Jakie sa powody dla ktorych mlody mieszka z babcia a nie z ojcem?
      Tudziez chocby matka?

      >kazde pojawienie sie u nas w domu konczy sie mega awantura, bo
      > ja nie wytrzymuje złośliwości, chamstwa itp. maz nie reaguje.

      Jak rozumiem chlopak chamsko i zlosliwe zwraca sie do Ciebie tylko
      czy generalnie do wszystkich z ojcem wlacznie?

      > Razem
      > mamy roczego chlopczyka i gdy tamten sie nie pojawia jest super,

      A jak wyglada to super ze zapytam? Nagle maz Cie wspiera, rozmawia z
      Toba, pomaga w wychowaniu? Czy super to znaczy brak awantur?


      > gdy pojawia się sika na klape,nie sprzata, smierdzi od niego bo sie
      > nie myje, klamie nieustannie.

      Sikania na klape mozna oduczyc, sprzatania mozna nauczyc, jak chlopak
      sie poci kupic mu dobre mydlo i antyperspirant bo wiek nastoletni to
      wiek nadaktywnosci hormonow w tym gruczolow potowych i moze wynika to
      nie z jego nie mycia sie tylko z tego, ze dojrzewa. Jakie to sa te
      klamstwa?

      > Gdy wraca do babci ( mojej tesciowej)
      > klamie ze u nas musi ciagl sprzatac i donosi wymysla.

      Biorac pod uwage fakt, ze wymagasz od niego by po sosbie sprzatal to
      chyba jednak nie klamie. Ze dla niego sprzatanie po sobie byc moze
      oznacza ciagle sprzatanie to juz inna inszosc. Co znaczy donosi i
      zmysla?

      > Raz odważyłam
      > sie odezwac...Jestem znienawidzona przez tesciowa.

      A co powiedzialas?

      >Maz cale dnie
      > przebywa tam, a ja z naszym synkiem sama tu.

      To ja tu czegos nie rozumiem.. To Twoj maz wychowuje swojego syna z
      mama zas jak juz wpada do Ciebie to Ty uwazasz, ze to jest super i
      wam sie uklada i wspolnie wychowujecie wasze dziecko???
      To jakas mega ekstrema. Dlaczego on zyje na dwa domy i dwie rodziny?

      > Słysze ze to moja wina,
      > bo to przeze mnie jeso synek nie moze tu mieszkac.

      A dlaczego on mieszka z babcia w sumie?

      > teraz kolejny
      > temat- wakacje. mlody na obozie, wiec myslalam, ze pojedziemy sami,
      > we troje, to nie bo on chce tez z synkiem jechac.

      Aha czyli podwojne wakacje dla syna sa ok, ale wakacje dla zony i
      dziecka juz sa nie ok? To ciekawa wybiorczosc.

      > jesli pojedzie ze
      > mna to musi na drugie wakacje pojechac z synkiem.

      Jakie musi? Ktos mu pistolet stawia przy glowie, ze musi?

      > Mowie ze nie stac
      > nas na to,ze mlody jest juz na obozie, nie musi miec podwojnych
      > wakacji, to slysze ze to moja wina.

      Akurat ja tego tez znie rozumiem, ze funduje sie dziecku wakacje po
      czym odmawia sie wakacji swojej rodzinie zeby moc z synem pojechac na
      jego drugie wakacje.
      Jakby nlody nie byl na obozie to rozumiem, ze mowa by byla o
      wyjezdzie waszym wspolnym lub ich meskim. Ale tak.. To Syn jest
      uprzywilejowany obozem i wakacjami a was ma sie w dupie. To uwazam,
      ze jest nie fair.
      Jakkolwiek dlaczego nie mozecie jechac w 4?


      > Ja go nienawidze i
      > nie wiem co robic.

      Ale nienawidzisz go bo co zabiera Ci meza a jego ojca? Bo
      nienawidzenie kogos za trudny okres dojrzewania i buntu jest troche
      dziecinne niestety.

      > Czy mozna nauczyc sie tolerowac kogos na kogo nie
      > mozna patrzec?

      Watpie by to dzialalo w takich relacjach o jakich tu mowa

      > czy mozna takie rzeczy opanowac?

      Tak, ale to wymaga dlugiej terapii w ktorej przestaniecie ze soba
      walczyc o jego ojca.

      >nasze małżeństwo
      > powoli sie rozpada, a ja jestem zalamana.maz uwaza ze go oszukalam,
      > bo obiecalam przed slubem ze dam rade, tylko ze naiwnie myslalam,
      ze
      > biore sobie duzego nastolatka, a nie dzieciaka, ktory jest
      > samodzielny na poziomie 5 latka. myslalam, ze jakos bedzie.

      Czyli jak to dziala, chlopak przychodzi a Ty do niego z pretensjami?
      Bo troche nie ogarniam tych awantur.

      > nigdy
      > nie ukrywalam, ze go nie lubie, a jednak zdecydowalismy sie na
      > slub...co robic?

      To oboje z mezem nie grzeszycie intelektem. To On wiedzial, ze nie
      lubisz jego dziecka a mimo to zdecydowal sie z Toba zyc? uncertain Nie
      kumam.. nie wyobrazam sobie wyjsc za maz za kogos kogo przeszlosci
      nie tolereuje, nie lubie i jeszcze sie z nia nie kryje.. uncertain

      Mysle, ze powinniscie sie udac na terapie w trojke. Bo tylko tak jest
      szansa na to, ze uda wam sie jakos zyc ze soba nie tyle w przyjazni
      co w poprawnych relacjach bez nienawisci.
    • rybkka24 Re: koszmarna macocha 02.08.10, 21:08
      kolejny tatuś "od siedmiu boleści"
      przepraszam ale jak zdrowy umysłowo licealista może sikać na klapę?
      tatuś dał plamę na całej linii jeżeli chodzi o wychowanie dziecka.
      i zadam pytanie za innymi czemu ten chłopak nie mieszka z wami?
      czy ty sobie wyobrażasz że tak samo twój mąż będzie wychowywał wasze dziecko?
      czy ty oddasz swoje dziecko na wychowanie swojej matce?
      syt. całkiem niejasna kto tego chłopca wychowywał do tej pory, co on przeszedł w
      życiu?
      tutaj nie możesz pałać nienawiścią do chłopaka jak to jego ojciec nawalił z
      wpojeniem mu odpowiednich zasad i wartości.
      dodatkowo ten nastolatek może ci robić na złość jak widzi jakie masz do niego
      wrogie nastawienie, w jego wyobrażeniu możesz być najgorszą wiedźmą przez którą
      on nie może zamieszkać z własnym ojcem.
      reaguje agresją bo agresja rodzi agresję a nienawiść rodzi nienawiść.
      dziwię się że tak prosto ojciec podrzucił matce dziecko bo jego nowa żona nie
      życzyła sobie żeby przebywał w jej domu.
      i właściwie wszystkie te negatywne uczucia powinnaś skierować na męża.
      nie wiem o co chodzi w sprawie urlopu czy ty masz już wyznaczony w pracy termin
      kiedy możesz mieć wolne czy po prostu uparłaś się że nie chcesz jechać z jego
      starszym synem?
      i nieważne kiedy byle bez niego..?
      nie wiem czemu nie możecie jechać w czwórkę?i tak już jedziecie z jednym dzieckiem.

      najgorszym problemem jest wasza relacja w tym wszystkim i poprzesuwane pozycje.
      wychodząc od ciebie ty chcesz stworzyć rodzinę rodzice + małe dziecko postawiłaś
      wysoki mur dla tego nastolatka który chcąc nie chcąc też jest członkiem rodziny,
      starszym bratem waszego dziecka.
      więc mąż musi być dobrym mężem dla ciebie i dobrym ojcem dla swojego pierwszego
      dziecka co się wcale nie wyklucza.
      obecnie mąż jest między młotem a kowadłem.
      w prawidłowej relacji powinniście być partnerami i razem ustalać wszelkie
      decyzje, razem robić plany z uwzględnieniem wszystkich domowników i dzieci.
      ponieważ ty odcięłaś się od jego dziecka porządek został zachwiany i wszelkie
      decyzje mąż musi podejmować sam dodatkowo musi go poniekąd bronić przed twoją
      nienawiścią, naturalną reakcją rodzica jest obrona swojego dziecka przed
      zagrożeniami, może to dla ciebie nowe i dziwne ale 15-letni człowiek nie jest
      jeszcze w pełni stabilny emocjonalnie jak dorosły i bardzo go mogą dotykać takie
      pokłady negatywnych emocji które w sobie nosisz i chyba pielęgnujesz..bo za co
      go nienawidzisz że jest dzieckiem twojego męża?
      wyboru chyba nie miał..
      możliwe że gdyby były dobre relacje w waszej rodzinie wykorzystalibyście ten
      wolny czas dla waszej trójki, jednak przy takiej sytuacji może mąż nie chce
      pogłębiać przepaści między swoją "nową" rodziną a wg ciebie "starym" synem i nie
      chce jeszcze bardziej jemu i innym pokazywać że on jest "wykluczony" z jego życia?

      nie wiem czy ten czas który jesteście razem nie przekreślił twojej relacji z
      jego dzieckiem.
      żeby coś dostać trzeba też coś dać od siebie ale takiego prawdziwego a nie z
      łaski czy wymuszonego.
      ty na razie w tej sprawie nic nie dałaś z tego co wnioskuję z twojego wpisu.

      i zastanawiam się czy kochasz swojego męża
      może idź do specjalisty.
      • smuga1.2 Re: koszmarna macocha 03.08.10, 15:58
        Dziwi mnie to,że facet tak dba o starszego syna i jego emocje a żonę i drugie dziecko ma w głębokim poważaniu. Po co on płodził kolejne dziecko jeśli nie miał rozwiązanej sytuacji rodzinnej? Masakra. Nie wiem jakie są układy z matka chłopca, dlaczego wychowuje go babcia. Jeśli to jest możliwe należałoby zrobić wszystko, aby syn był z matką. To chyba rozwiązałoby nieco sytuację. Bo nie za bardzo rozumiem takiego doradztwa: rozejdź się, bo tatuś musi być ze starszym synem. A młodsze dziecko to już ojca nie potrzebuje? Na zdrowy rozum chyba tatuś musiałby na główkę upaść, żeby teraz rujnować nową rodzinę, następne małe dziecko unieszczęśliwiać po to, żeby starszego syna uszczęśliwiać. Chore to jakieś.
    • annjen Re: koszmarna macocha 04.08.10, 15:37
      według mnie jesteś koszmarną macochą, w ogóle nie powinnaś pozwolić, aby Twój
      mąż pozbywał się syna z domu, bo Ty się tam wprowadziłaś. problemy wychowawcze,
      jakie chłopak stwarza, to ewidentny efekt zaniedbania i opuszczenia dziecka
      przez rodziców. niestety, teraz odkręcić to wszystko nie będzie łatwo, o ile
      jeszcze coś da sie zrobić.
    • filetta Re: koszmarna macocha 08.08.10, 20:48
      Też mam nastoletniego pasierba, który:
      - nie mieszka z nami,
      - u nas ma swoje obowiązki, a w swoim domu jest wyręczany przez
      matkę i babcię,
      - czasem sika na klapę,
      - czasem kłamie,
      - czasem marudzi,
      - czasem smierdzi,
      - czasem popada w megalomanię,
      - często żartuje - praktycznie nigdy nie wiesz, kiedy mówi serio, a
      kiedy zwyczajnie sobie jaja robi,
      - czasem wpada w panikę, szczególnie gdy coś sie przy nim zepsuje,
      nawet nie z jego winy,
      - czasem się zamyka się w sobie,
      - czasem bywa złośliwy...
      można tak wymieniać bez końca. Dodam tylko, że na poczatku tych
      wakacji bywał u nas codziennie, dosłownie codziennie. Póżniej mu
      przeszło, teraz robi sobie jedno- lub dwudniowe przerwy. Pojechał z
      nami na wakacje - przez 2 tygodnie był z nami 24 godziny na dobę.
      Czasem bardzo lubię, czasem strasznie mnie wkurza, czasem nawet
      zdarza mi sie podnieść na niego głos... Ale go nie nienawidzę.
      Myślę, że tak wyglada zycie macochy: niekoniecznie kochac, ale
      akceptować. Moim skromnym zdaniem Ty się do tego nie nadajesz.
    • agbo-78 Re: koszmarna macocha 08.08.10, 22:58
      dziekuje wszystkim za odpowiedzi, bacznie je czytam, nic nie pisałam
      bo w wiekszosci jest krytyka, której mam pod dostatkiem na co dzień.
      Dziekuje tym wszystkim którzy dali swoje przykłady z zycia, to
      najbardziej uczy. W odpowiedzi na liczne pytania: chłopak nie ma
      matki.
      a ja mojego męża bardzo kocham, on mnie tez nie była to żadna
      pochopna decyzja, po prostu ja nie sadzilam ze zycie z kimś pod
      jednym dachem (jego dzieckiem) moze byc takim koszmarem.
      dzieki jeszcze raz
      • edw-ina Re: koszmarna macocha 09.08.10, 10:06
        Nie rozumiem Cię Agbo. Tj. mam wrażenie, że napisałaś to, co
        napisałać, właśnie po to, by dostać baty. I choć twierdzisz, że
        dostajesz ich aż nadto, przyjęłaś postawę pasywną.
        Dałaś nam pewną dawkę informacji, prawdopodobnie dla Ciebie
        zrozumiałych, dla nas raczej niejasnych. Nie rozmawiasz z nami, a co
        za tym idzie trudno jest Ci w jakikolwiek sposób pomóc.
        Zdaje mi się, że skoro zdecydowałaś się zwrócić do grona macoszek,
        to potrzebujesz wsparcia, pomocy. Jednak sama je odcinasz.
        Ja bym chciała Ci pomóc, choć faktycznie słowa "nienawidzę" w twoim
        poście brzmią zniechęcająco. Ale chciałabym, ponieważ sama mam taką
        sytuację, że choć mój mąż ma dzieci, które straciły matkę, to z nimi
        nie mieszka. Więc domyślam się, że masz sytuację niewesołą.
        Jednak jeśli nie będziesz chciała by ci pomóc, nikt nie będzie w
        stanie zrobić tego na siłę.
        trzymaj się smile
    • krokusowo-tworczy-rozkwit Re: koszmarna macocha 09.08.10, 08:32
      Witaj Agbo smile
      To, że coś obiecałaś przed ślubem, było przed ślubem.
      Teraz jest teraz.

      Zapytałaś co robić?
      Sprawy dotyczące Ciebie i męża (w tym również Twoje relacje z pasierbem) załatwiać z mężem - rozmawiać i rozmawiać.
      Piszesz, ze mąż nie reaguje - a po co ma reagować, jak już Ty nakrzyczałaś i zwróciłaś uwagę?

      Sprawy z pasierbem załatwiać z pasierbem - jeśli nie sucha - załatwiać z Mężem. Jak nie wytrzymujesz i krzyczysz - to się zatrzymaj i pomyśl, co właściwie Cię wkurzyło?

      Aby w domu się uspokoiło - to pasierb, musi poczuć, że masz wsparcie swojego męża.
      Aby maż Cię wspierał - to czasem trza poprosić, o wsparcie - a nie przejmować roli jego. On się nie domyśli.

      Macocha to jedynie wsparcie dla pasierba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka