Dodaj do ulubionych

ustalenia 'przed'

23.05.11, 16:51
Witam ponownie, jakis czas temu pisalam Wam o moim problemie z eks, ktora nam wprowadzila dzieci, bo sama chce wyjechac. Nie ma jeszcze konkretnych ustalen, ale jakos nie widze innej mozliwoci, tylko taka, ze dzieci beda u nas, bo eks jest uparta i zdania nie zmienia. Niewazne. To o co chcialabym Was dzisiaj poprosic to co Waszym zdaniem nalezaloby ustalic przed tym jak dzieci sie wprowadza - o pewnych sprawach mam pojecie juz teraz, majac te dzieci tylko na weekend, ale jak beda mieszkac na stale to jest inna bajka i inne kwestie pewnie wyjda na jaw. Wiec co poustalac z mezem i dziecmi zanim sie wprowadza, zeby potem nie bylo niedomowien i kwasow. Dzieki.
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: ustalenia 'przed' 24.05.11, 08:30
      W skrócie to wszystko: kto zajmuje się domem, robi zakupy, gotuje, odwozi/przywozi dzieci do szkoły, chodzi z nimi do lekarza, zostaje z nimi, kiedy chorują. kto pomaga odrabiać lekcje i chodzi na wywiadówki.
      Poza tym kwestie wychowawcze: na ile masz prawo reagować w wypadku negatywnych zachowań. Czy po prostu dzwonisz do ojca i go informujesz, czy też w pewnych sytuacjach masz prawo rozstawić dzieci po kątach. I radziłabym jak najszybciej znaleźć pracę, bo w innym wypadku może się okazać, że: (z pełną premedytacją włączam caps locka) SKORO MASZ TERAZ DUŻO WOLNEGO CZASU, A JA ZARABIAM NA CAŁĄ NASZĄ RODZINĘ, TO MOŻE ZAJĘŁABYŚ SIĘ DOMEM I DZIEĆMI? a później, kiedy znajdziesz pracę, to tak w ramach wygody może nadal będziesz wykonywała te same obowiązki, bo przecież tak dobrze ci szło. Oczywiście tak się wcale nie musi stać, ale ja bym dmuchała na zimne.
    • 13monique_n Re: ustalenia 'przed' 24.05.11, 09:31
      W zależności od pamięci chłopa (własnie się sparzyłam na "pamięci", a właściwie jej braku u eksa) to te ustalenia, które wymieniła Edwina wręcz spisałabym na kartce. Z rozpisaniem na osoby i podpisem - z dzieciakami włącznie smile Chłopu to niezgorzej zrobi. Dzieciom też - mówię na przykładzie własnych, którzy strasznie chcieli psa - pies jest, a oni podpisali kontrakty (!), wyliczające ich obowiązki. W razie czego wyciągam, ewentualnie "grożę", że powieszę na FB smile
    • altz Re: ustalenia 'przed' 24.05.11, 09:50
      Mi się wydaje, że największym problemem może być kwestia wydawania decyzji, co może ojciec, a co może macocha, żeby się nie okazało potem, że dziecko się obrazi, gdy macocha będzie się domagać choćby wyniesienia śmieci i zakupu chleba w sklepie na rogu. Z tym się wiążą obowiązki dzieci i to, o co można poprosić, a dziecko może, ale nie musi zrobić.
      Druga ważna sprawa, to konsekwencje niesubordynacji, albo po prostu jakieś konflikty i sposoby rozwiązywania tego.
    • morel37 Re: ustalenia 'przed' 24.05.11, 10:19
      gdyby "nasze dziecko" zamieszkalo z nami , nie wyobrazam sobie zebym nie mogla go wychowywac. Teraz jak przyjezdza do nas obowiazuje kodeks naszego wspolnego domu.nie wprowadzialm sie do ojca tylko razem stworzylismy dom. moj i mojego meza. i kazde dziecko ktore w nim mieszka jest pod NASZA opieka. Nasze dziecko ma ojczyma i ten ojczym tak samo wychowuje je u siebie. Oczywiscie przez to ze dziecko jest u nas od czasu do czasu sa rzeczy na ktore macham reka i nie zwracam uwagi, ale wiem ze gdyby bylo na stale nie odpuscilabym.
      Zdaza sie ze dziecko sie rozpedzi (tak to jest jak do doroslej osoby mowi sie po imieniuwink )i wtedy osobiscie zwracam uwage w formie prozby o nieprzeginanie.
      gdyby dzecko mieszkalo z nami ustalilabym to o czym pisze edwina.Nie "wymigiwalabym sie" od obowiazkow ale wymagalabym wiekszego zaangazowania meza. wiekszego niz jest teraz a dotyczacego naszego wspolnego dzieciecia. i zapewnilabym sobie chwile tylko dla siebie.lub tez chwile dla siebie i mojego dziecka.wiem ze obce dzieci irytuja bardziej w ciezkimch chwilach i wolalabym zapewnic sobie ustawowo wolne niz sie na nie wkurzac "bezpowodu" smile

      wiem co mowie bo juz tego doswiadczylam. fochy mezowego dziecka bywaja irytujace.duzo bardziej irytujace niz fochy dziecka osobistego. co oczywiscie stwarza konflikty bo dla meza dzieckiem obcym owo dziecko nie jest i ciezko mu zrozumiec moje uczucia tak do konca.
      • yuka66 Re: ustalenia 'przed' 24.05.11, 12:14
        Jak napisala edwina - najwazniejsze zebys znalazla prace - jakakolwiek - inaczej bedziesz robic wszystko i zadne ustalenia ci nie pomoga.
    • tully.makker Re: ustalenia 'przed' 24.05.11, 12:57
      Praca i niezaleznosc finasowa to podstawa.

      Swiadomosc ojca, ze to on jest ojcem i co za tym idzie ma obowiazki, w ktorych ty mozesz ewentualnie z dobrej woli pomoc to dwa.

      To ze gdy dzieci sa pod twoja wylaczna opieka, to maja cie sluchac w 100% oczywiscie nie podlega kwestii - tak samo byloby, gdy zostawaly z pania Kazia sasiadka. ale ustalenie jak kreujecie polityke wychowawcza jest bardzo wazne. Tylko nie wychylabym sie bardzo w kwestii stosowania sie do twoich zasad, bo mozesz zostac obciazona rowniez ich egzekwowaniem, a to moze byc ciezka orka.
    • orien Re: ustalenia 'przed' 24.05.11, 14:37
      1. znajdz szybko sobie prace, bo potem - moze ale nie musi - moze byc, ze przeciez dzieci itd. dobro dzieci, a on na wszystkich musi pracowac. wiec niezaleznosc finansowa na pierwszym miejscu.
      2. ustal obowiazki - twoj partner - ojciec, i to on - mysle - powinien byc tego swiadom - gra pierwsze skrzypce. I tak, jak dziewczyny radza, ty mozesz pomagac plus wypracowanie wspolnej polityki.

      Z drugiej strony, jesli ty nie bedziesz pracowac, a twoj maz pracuje teraz na wszystkich mozesz byc obciazona obowiazkami wiecej, niz bys chciala. wszystko do ustalenia.

    • bellinea Re: ustalenia 'przed' 27.05.11, 16:24
      Dzieki bardzo za porady i podpowiedzi. Rozmawialam z mezem na temat tego jak on widzi nasze wspolne zycie po wprowadzeniu sie dzieci i czego oczekuje ode mnie. Ja powiedzialam jak ja to widze. I tu sie zaczynaja schody. Dotychczas gdy mielismy dzieci na weekendy to maz sie nimi zajmowal - jesli chodzi o wszystkie czynnosci z tak zwanego 'oporzadzania' dzieci czyli gotowanie, ubieranie, pranie itp. Ja pomagalam ale na zasadzie 'doskoku'. Moja dzialka to bylo raczej bawienie sie z dziecmi i wymyslanie im jakis zabaw i urozmaicanie dnia, zeby nie bylo, ze tylko telewizja itp. Dla mnie to raczej wygladalo jak 'ja mam dzieci i razem z nami mieszkaja, ale jest to moj obowiazek'. Teraz maz ma inna wizje - abym to ja sie bardziej zaangazowala i byla mama jego dzieci biorac aktywny udzial w praniu, sprzataniu, wywiadowkach itp. i jak to ujal maz 'nie tylko jak mi sie zachce'.
      No i troche mnie to nie daje spokoju. Jak to jest u was, przejmujecie tak calkowicie odpowiedzialnosc za dzieci partnera/partnerki? w koncu te dzieciaki maja oboje rodzicow. rozumiem pomoc, ale zeby tak od razu wskakiwac w mamine buty? Co wy o tym myslicie?
      • konstancja16 Re: ustalenia 'przed' 27.05.11, 16:53
        no to macie sporo do obgadania, bo jak widac Wasze wizje sa nie do pogodzenia na razie.

        jak pisaly dziewczyny wyzej: przede wszystkim znajdz prace, bo inaczej chcac nie chcac wyladujesz na stanowisku sprzataczki / kucharki / opiekunki. i to wyjatkowo nieszczesliwej sprzataczki.

        co do reszty to musicie uzgodnic jakis kompromis. Twoja rzecz na ile jestes w stanie ustapic i ile jestes gotowa na siebie wziac. nie najlepiej to widze. facet sie chce zaopiekowac wlasnymi dziecmi Twoimi rekami. zadalas mu pytanie jakby to rozwiazal gdyby byl sam?
      • karolana Re: ustalenia 'przed' 27.05.11, 17:38
        bellinea napisała:

        > Teraz maz ma inna wizje - aby
        > m to ja sie bardziej zaangazowala i byla mama jego dzieci biorac aktywny udzial
        > w praniu, sprzataniu, wywiadowkach itp. i jak to ujal maz 'nie tylko jak mi si
        > e zachce'.
        > No i troche mnie to nie daje spokoju. Jak to jest u was, przejmujecie tak calko
        > wicie odpowiedzialnosc za dzieci partnera/partnerki? w koncu te dzieciaki maja
        > oboje rodzicow. rozumiem pomoc, ale zeby tak od razu wskakiwac w mamine buty? C
        > o wy o tym myslicie?

        NIE DAJ SIĘ WMANEWROWAĆ.
        Mąż może i mieć sobie nawet szlachetne pobudki (stworzenie dzieciom "prawdziwej rodziny", itp). Ty możesz też zacząć myśleć, że skoro z Wami mieszkają, to jesteś za nie bardziej odpowiedzialna, a stad już o krok od "mamowania".
        Przyzwyczaić się do bycia mamą jest bardzo łatwo, zwłaszcza jeśli dzieciaki same do Ciebie lgną. Ale jeśli matka dzieci żyje, w każdej chwili może sobie zażyczyć żeby dzieci wróciły do niej. I wtedy usłyszysz, że jesteś "obca", bo przecież nie urodziłaś. I nie będzie miało znaczenia ile dla tych "cudzych" dzieci zrobiłaś, jak się nimi zajmowałaś. Nie będzie się liczyło co czujesz Ty, ani nawet co czują dzieci. Ty nie będziesz się liczyła.
        Nie pozwól sobie na to. Mówię z doświadczenia.
        Pomagaj jak do tej pory - czasem, z doskoku, na ile masz czas i ochotę. Ale zawsze stawiaj sprawę jasno - to NIE są Twoje dzieci, nie masz obowiązku się nimi zajmować. Mąż nie będzie chciał tego zrozumieć. Ale bądź twarda. Stawiaj granice. To ON jest rodzicem, nie Ty.
        • edw-ina Re: ustalenia 'przed' 27.05.11, 18:30
          Zgadzam się z dziewczynami. Z kilku powodów nie zgadzaj się na wymogi męża. Po pierwsze jakoś tak się dziwnie układa, że faceci z wielką przyjemnością zrzucają na swoje kobiety wszelkie uciążliwe obowiązki w ramach źle pojętej "pomocy". Po drugie - to, co napisała Karolana; nie wiesz, jak potoczy się to wspólne mieszkanie.
          I jeszcze jedna rzecz - ja na tak postawioną sprawę spanikowałam całkowicie. Ponieważ znam swojego męża, jego egocentryzm i wybitną umiejętność przekładania swoich obowiązków na innych. I wiedziałam, że jeśli zgodzę się na jego wizję, to w konsekwencji zostanę robotem wielozadaniowym. Dlatego stwierdziłam, by przez pierwszy rok sam mieszkał z dziećmi, aby sam wszystko poustalał, pozałatwiał itp, a nie wysługiwał się mną. Tobie również radzę zapieranie się rękoma i nogami przed taką formą pomocy mężowi, bo inaczej pomoc zamieni się w obowiązek.
      • tully.makker Re: ustalenia 'przed' 27.05.11, 19:05
        Jestem ze swoim chlopem od 10 lat i nigdy nie byl obciazany obowiazkami zwiazanymi z moim synem - nie mowie o okazjonalnych wspolnych zajeciach, ale o stalym obowiazku np - ty zawsze chodzisz na wywiadowki...

        Nie rozumiem, dlaczego kobieta potrafi ogarnac zajmowanie sie wlasnym dzieckiem, a mezczyzna nie? Jak matka juz wkrotce 3 chlopakow nie dopuszczam do siebie mysli, ze facet mialby byc jakos uposledzony .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka