07.07.14, 15:03
Odwiedzila nas wczoraj na wakacjach Mloda... Pogadalysmy troche jak kobieta z kobieta. Opowiedzial mi o ostatnich wyczynach swojej matki, a takze swojego ojca ( w stosunku do niej).
Mysle ostatnio wiele o tym, jak wielki wplyw maja na nasze zycie wzorce i urazy wyniesione z domu rodzinnego, i z wielka przykroscia mysle o tym, jakie podstawy dostala ta naprawde mila, fajna i zyczliwa dziewczyna. I co z tym zrobi.

Ja wiem, ze niewiele moge pomoc oprocz tego, ze dam sie jej wygadac, ale przykre to wszystko jest cholernie.
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: Smutne... 07.07.14, 16:44
      Podstawy są ważne. Ale nie każdy człowiek dostał właściwe. I przecież nie wszyscy, którzy z domu rodzinnego nie dostali owych solidnych podstaw, stoczyli się fizycznie, psychicznie, czy "moralnie" wink
      Ewa Woydyłło, której książki bardzo sobie cenię, nazywa to "sprężystością życiową". I tak sobie myślę, że chyba tego najbardziej bym sobie życzyła dla swoich dzieci. Oby i Twojej Pasierbiczce właśnie to się udało dostać... Bo chyba szkoda życia, by nim zapłacić za pokręconych rodziców?
      • tully.makker Re: Smutne... 09.07.14, 19:02
        No coz, ja mam niestety inne obserwacje - osoby, ktore mialy syf w domu rodzinnym odtwarzaja podobny syf w swoim wlasnym zyciu. Czy ich punktem wyjscia jest bunt przeciwko dysfunkcjonalnosci rodziny, czy tez akceptacja, na ogol koncza tak samo - no chyba ze maja wysoki poziom samoswiadomosci, ped do samodoskonalenia i potencjal intelektualny i finasowy by latami rozkminiac swoje niedostatki.

        Chce wierzyc, ze zmiany sa mozliwe - dlatego sama chodze na terapia, ale nie jestem w tej kwestii przesadna optymistka.
        • mazoko Re: Smutne... 10.07.14, 09:44
          Znam kilka przypadków kiedy ludzie po tramatycznych przeżyciach w swoim domu rodzinnym staja na głowie żeby ich dom był inny - lepszy np.
          - moja mama jest z rozbitego domu, jej rodzice się kłocili, bili, wyzywali - nigdy nie widziałam żeby moi rodzice się kłocili, nigdy rzadne z nich nie odniosło się do drugiego bez szacunku czy też w sposób obraźliwy,
          - koleżanka z domu "alkoholowego" - zglosiła sie do klubu AA jako ofira alkoholików żeby jej pomogli po traumie z dzieciństwa. Zrobiła to dla swojej córki żeby miała normalne życie.
          - eks mojego M - stara sie z nami dogadywać, jej rodzice nie dogadali się po rozwodzie do dnia dzisiejszego.
          To takie najmocniejsze przykłady .....
          • 13monique_n Re: Smutne... 10.07.14, 10:02
            No własnie - ja wierzę, że "gdzei wola, tam sposób". Bo nawet starania mogą poprawić sytuację na lepszą. Niekoniecznie na "idealną" smile
            • liz-beauty Re: Smutne... 10.07.14, 16:30
              Moja mama stracila swoja mame w wieku 12 lat. Sama ma troje dzieci, okazywala nam wiele milosci i czulosci, ale tylko... do wieku dojrzewania. Zrozumialam to dopiero teraz, gdy sama mam dziecko. Ciezko uciec od tego, co bylo w domu, mozemy sie jedynie starac. Siostry mojej mamy mialy lepszy kontakt ze swoimi dziecmi w wieku nastoletnim, bo one byly starsze, gdy babcia zmarla.
    • aragorna71 Re: Smutne... 08.07.14, 08:11

      na pdstawie przezyc mojego meza a teraz jego corki uwazam, ze mozna poradzic sobie z trudnym dziecinstwem. Chlop mial ojca dyktatora a pasierbica psychiczna matke. Maz stanal na nogi sam a jego corka po prawie 2 letniej terapii. Oboje maja silne charaktery i chec do walki/pokonywania przeszkod, trudno ich zlamac.
      Moze w przypadku bardziej wrazliwych czy slabszych ludzi bywa inaczej.
      Co do twojej pasierbicy to pisalas, ze mogla liczyc na wsparcie ojca, czyzby to sie zmienilo?
      Napisz co u ciebie, juz po wszystkim?
      Nie jestem wscipska, jestes jedna z pierwszych macoch z ktora zawarlam wirtualna znajomosc i wasze rozstanie bylo dla mnie zaskoczeniem.
      • ywwy Re: Smutne... 06.08.14, 11:27
        Popatrz na to z drugiej strony. Czy tylko z popapranych rodzin wyrastają problemowe dzieci? Ludzie z powykręcanymi życiorysami nie biorą się tylko z trudnych domów. Czyli również może być odwrotnie - dziecko ma kontakt wcześniej z załamaniami rodzica i czasem w jakiś sposób uodporni się na pewne zagrożenia, z którymi styka się w domu. Np właśnie uda mu się wyrwać z jakieś patologii itp.

        Nie jest to jakieś nagminne ale jest! I dlatego zawsze warto starać się dostrzegać szansę - już sam fakt, że dziewczyna stara się o tym rozmawiać, widzi problem dobrze rokuje.

        A swoją drogą to ona już chyba całkiem dorosła, pamiętam ją jeszcze z okresu gimnazjum a to było całe wieki temu smile
        • mamameg Re: Smutne... 21.08.14, 13:01
          Popatrz na to z drugiej strony. Czy tylko z popapranych rodzin wyrastają proble
          > mowe dzieci? Ludzie z powykręcanymi życiorysami nie biorą się tylko z trudnych
          > domów.

          Problem w tym, że z zewnątrz trudno ocenić, który dom jest popaprany a który normalny. Czasem zdrowsza jest taka oczywista patologia np. nałóg rodzica niż tzw. dobry dom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka