07.01.15, 16:10
Cześć dziewczyny, nie zaglądałam tutaj długo, pochłonęła mnie codzienność.
Potrzebuję kilku szczerych słów i opinii z dystansu.
Młoda wróciła kilka dni temu od matki (była u niej od świąt) - dodam, że po ponad 4 miesiącach kompletnego braku kontaktu ze strony matki. Ex przypomniała sobie przed świętami, że jednak ma dziecko a na próby dowiedzenia się dlaczego nie można było się z nią skontaktować wcześniej - odpowiedziała oczywiście wymijająco, nie szczędząc epitetów pod adresem mojego M.
Czas u matki mijał względnie pozytywnie, przynajmniej na podstawie rozmów telefonicznych ojca z córką. Ostatniego dnia, kiedy to miała wrócić do domu matka oświadczyła mojemu partnerowi (smsów), że oto dziecko widzi ja ostatni raz, nie wahała się także powiedzieć to 5 letniej córce (!!!!). Razem z dzieciem przywiozła wszystkie rzeczy małej, które miała u siebie.
Po powrocie małej do domu dowiedzieliśmy się też co mama sądzi o tacie, babci czy nawet o mnie (chociaż oczywiście mnie nie zna). Określenia te raczej nie nadają się do publicznego zacytowania. Chyba jeszcze bardziej opadły mi ręce.
Tak, rodzice dziecka żyją w permanentnym konflikcie, mama zieje jadem, hoduje w sobie ogromne pokłady złości i pretensji, używa dramatycznie obraźliwych słów (na szczęście wszystkie dowody skutecznie zbekapowane), mimo, że od ich rozwodu minęły już ponad 2 lata.
Smutno mi zwyczajnie, że ta kobieta jest egzemplarzem kompletnie niereformowalnym, nie dociera do niej nic, ma w dupie własne dziecko i na każdym kroku robi z siebie ofiarę. Tylko myśl, że pewnie zwyczajnie jest chora (miała depresję, kiedy byli jeszcze małżeństwem) pozwala mi inaczej spojrzeć na to wszystko.
Smutno mi, bo w związku z powyższym o czasie dla siebie możemy zapomnieć.
Pamiętam, kiedy któraś z Was odniosła się do mojego postu, że szczęściem jest, że mama zabiera dziecko na tydzień w miesiącu do siebie (bo tak było jeszcze rok, czy pół roku temu), bo to naprawdę dużo wolnego czasu i realna szansa na odpoczynek ... no i właśnie teraz doceniam to zdecydowanie bardziej sad
Obserwuj wątek
    • optymist75 Re: Eh ta ex 07.01.15, 19:30
      Zachowania eks nie bede komentowac bo i po co.
      Tobie zostaje sie raczej przyzwyczaic ,ze mala jest z wami 365 dni w roku i probowac wygospodarowac czas dla was tak jak to robia pelne rodziny.
    • edw-ina Re: Eh ta ex 07.01.15, 21:28
      Powiedzenie dziecku, szczególnie małemu, które a przyjmuje jako a i nic innego, że więcej się z nim nie spotka, jest sadyzmem czystej wody. Przemocą psychiczną o trudnej do wyobrażenia skali. Nóż mi się otwiera w kieszeni.
      • niezlamacocha Re: Eh ta ex 08.01.15, 09:40
        edw-ina napisała:

        > Powiedzenie dziecku, szczególnie małemu, które a przyjmuje jako a i nic innego,
        > że więcej się z nim nie spotka, jest sadyzmem czystej wody. Przemocą psychiczn
        > ą o trudnej do wyobrażenia skali. Nóż mi się otwiera w kieszeni.

        Szkoda słów Edw-ina. Usłyszałam jeszcze kilka wypowiedzi mamusi, kaliber porównywalny, jeśli nie większy. Pozew o ograniczenie praw rodzicielskich już napisany. Mam nadzieję, że się uda.
    • celina1984 Re: Eh ta ex 08.01.15, 09:29
      Biedne to dziecko, szczegolnie ze Ty jako macocha nie masz dla niej kompletnie serca. Matka wlasnie je bezdusznie porzuciła a jedyne o co sie martwisz to brak czasu na sam na sam z facetem. Biedne dziecko sad
      • niezlamacocha Re: Eh ta ex 08.01.15, 09:37
        Biedne nie biedne Celina, tak się składa, że znam biedniejsze, ale nie o tym wątek.
        Sytuacja jest taka jaka jest, nie mam wpływu na zachowania rodzicielki, mogę zrobić tyle, ile mogę, ale nie jestem Matką Teresą i nie mam misji ratowania świata.
        Tak, martwię się brakiem czasu dla siebie i ojca małej, bo wiem, że bez tego nie będziemy w stanie funkcjonować tak, jak funkcjonujemy do tej pory. Tak, może jestem egoistką, która nie troszczy się o biedne dziecko tak należycie jak powinna - trudno.
        • mozambique Re: Eh ta ex 08.01.15, 10:55
          niech ojciec stara sie o calkowiet przejecie włądzy rodzicielskiej i zakaz kontaktów z chora psychicznie matką

          jak stanie sie cud i mu się uda ( a le razcej nie uda się) to wasza sytaucja bedzie lątwiejsza - alimenty od exi na dziecko, zakaz kontaktów z sadystysczną matką , dziekco na stale z wami ( a nie od sasa do lasa nie wiadomo keidy i na jak długo) to wbrew pozorom sytuacja łątwiejsza do zorganizwowania i zaopiekowania , tak na dłuzszą metę
        • celina1984 Re: Eh ta ex 08.01.15, 12:49
          Moze wszystko z czasem sie ułoży? Poukładacie sobie świat znajdując czas dla siebie. Wiem, ze ńie jest łatwo pokochać nie swoje dziecko. Dostajecie chociaz alimenty na mała?
          • niezlamacocha Re: Eh ta ex 09.01.15, 09:36
            Dostajemy alimenty, acz raczej w symbolicznej kwocie, aniżeli w sensownej, pozwalającej na utrzymanie dziecka (200 zł).
            Jako, że wyrokiem sądu dziecko pozostaje przy ojcu i jest to pewnego rodzaju ewenementem w polskim sądownictwie (a matka była wtedy w znacznie lepszym stanie psychicznym) - wierzę w to, że sprawę o znaczne ograniczenie praw rodzicielskich także uda się wygrać (zwłaszcza, że są ku temu przesłanki). Potem chcemy egzekwować wyższe alimenty.
            • gzubk Re: Eh ta ex 09.01.15, 11:21
              A jak udało się wam wywalczyć dziecko przy tacie?

              A w temacie to tez uważam że łatwiej jest organizować życie bez nieopanowanej eks.
              Można wynająć opiekunkę czy babcia jest. I matka dziecka nie miesza a wy żyjecie jak normalna rodzina z dzieckiem.
              • niezlamacocha Re: Eh ta ex 09.01.15, 12:26
                Udało się wywalczyć o dziwo bez większych kłopotów - mój M wnioskował o to, zdając sobie sprawę, że jeśli młoda zostanie z matką - nic dobrego jej tam nie czeka, wręcz przeciwnie niestety (jak się zresztą słusznie okazało ... ). Fakt - był w lepszej sytuacji finansowej, jako, że matka dziecka była bezrobotna, ale nie było znaczących patologii, czynników ewidentnie i niezaprzeczalnie przemawiających za nim a przeciwko niej. Myślę, że miał też trochę szczęścia, trafiając na takiego a nie innego sędziego (czy sędzinę).
                • gzubk Re: Eh ta ex 09.01.15, 13:22
                  To ja ci zazdroszczę.
                  Masz dziecko w większości u siebie, masz realny wpływ na wychowanie tej dziewczynki.
                  Pomyśl że mogłoby być pół na pół tak jak jest tu u wielu macoch, a matka pieprznięta.

                  Tylko kwestia organizacji a czas dla was się znajdzie.
                  • niezlamacocha Re: Eh ta ex 09.01.15, 13:43
                    Tak, masz rację. Kiedy patrzę na sprawy z szerszej perspektywy mam takie same wnioski.
                    Budzi się we mnie tylko czasem opór, że nie tak to miało być, nie tak to wyglądało kiedy zaczynaliśmy być razem.
                    Tamten dom jest pełen patologii, złości, żalu, kultura jest na poziomie -100 uncertain.
                    Dziecko, mimo, że tak małe każdorazowo wracało przesiąknięte taką atmosferą, z nowymi słowami w swoim słowniku, których my nie używamy przy niej.
                    Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę takiego rozdźwięku i prób korygowania tego, czym tam przesiąkła...
                    • litera29 Re: Eh ta ex 13.01.15, 19:50
                      Mój znajomy tez bez większych problemów uzyskał stała opieką nad synem - ale rodzicielka okazała sie paskudna, nawet na rozprawę nie przyszła, tylko prawnika posłała.
                      Sytuacja może byc dla Was o tyle korzystna,że pozbędziecie sie klopotliwej rodzicielki (skoro i tak nie chce być matka dla małej). To szansa dla Waszego związku - wiesz, taki świety spokój od "mamuśki w depresji". Możesz stać sie "kochającą macocha/mamą" dla pasierbicy, pewnego rodzaju autorytetem, tym bardziej,że jest mała - zacznie ulatywać z niej to przesiąknięcie mamą, nauczysz ją życia wg zdrowszych zasad.....Musisz tylko tego chcieć, pogodzić sie z faktem, że jest Was troje, pokochać to dziecko.Osobiście zyczę Ci powodzenia, bo skoro tak to wszystko nie miało wyglądać, to może być Ci ciężko. Ale podobno "przez trudy do gwiazd".....
    • mb-1976 Re: Eh ta ex 13.01.15, 20:19
      trochę mnie rozwaliła odpowiedź Celiny, bo ostatnio właśnie o tym myślałam: bo dziecku jest źle, to teraz niech- praktycznie obca mu osoba- poświęci się na ołtarzu, bo matka jest do .... u mnie podobna sytuacja- młody zamieszkał z nami, mamy 2 weekendy dla siebie- praktycznie ( inne sytuacje- jak chora teściowa)- 1 dzień na miesiąc. To jest ciągle o tym samym- o poświęcaniu czegoś swojego dla czyjegoś dziecka. a do tego " nie jest łatwo pokochać czyjeś dziecko"- fakt - nie jest łatwo i - uwaga- NIE TRZEBA- niemoralne jest wręcz wymaganie tego i od siebie i od dziecka. Chmmm wydaje mi się , że sama czytałam to tu od innych...
      Po pierwsze trzeba znaleźć czas dla siebie, i faktycznie- może łatwiej będzie jeśli psychomatki nie będzie w pobliżu. NAtomiast nie miejmy iluzji- matka zawsze będzie matką, o czym uczy wiele historii z tego forum ....
      • independency.today Re: Eh ta ex 15.01.15, 18:38
        Rozumiem doskonale Twoje rozgoryczenie i wcale nie uważam, że jesteś egoistką, myśląc w tej sytuacji o swoich przegranych marzeniach. Ale uważam, że masz teraz wielkie szczęście odzyskując dziecko tylko dla Was. To wielka korzyść dla całej rodziny, będziecie mieć realny wpływ na wychowanie małego człowieka. Dziś mogę powiedzieć z całą mocą, że nie ma nic gorszego od opieki naprzemiennej. Bywa nawet, że cieszę się w duchu, że ojciec mojego syna całkiem się na niego wypiął. Dziecko ostatnio samo stwierdziło, że zrywa kontakty. I jest spokój święty.A problemy tylko z drugim synkiem w komplecie z mamuśką.
        • megi7373 Re: Eh ta ex 27.01.15, 18:49
          to chyba zbyt radykalne stwierdzenie że "nie ma nic gorszego od opieki naprzemiennej"? Jeśli rodzice są oboje kochający to jest to właściwe jedyny sposób na to by dzieci realnie, a nie tylko na papierze, zachowały stan że mają dwoje rodziców, mimo rozwodu? jakimś cudem tez najgorszy model sprawdza się powszechnie w całej Skandynawii.
          • karolana Re: Eh ta ex 28.01.15, 09:52
            jakimś cudem tez najgorszy model sprawdza się powszechnie w całej Skandynawii.

            Tak sobie myślę, że to jest kwestia wielu czynników.
            My funkcjonujemy od kilku lat w opiece naprzemiennej i z całą mocą mogę powiedzieć, że jest jeden model znacznie gorszy od opieki naprzemiennej - izolowanie dziecka od jednego z rodziców w momencie, kiedy i dziecko i rodzic potrzebują się nawzajem, chcą mieć ze sobą stały kontakt, a nie jedynie wydzielane częstsze lub mniej częste "widzenia".
            Przerobiliśmy "widzenia" z dziećmi raz w miesiącu.
            Przerobiliśmy nakaz "kontaktów" w miejscu zamieszkania dzieci, czyli u mamusi.
            Przerobiliśmy co 2 weekend.
            I to była KASZANA.
            Dla dzieci przede wszystkim.
            Może sprawdziłoby się gdyby matka była z tych dbających. Nie jest i nie będzie, nie ten typ.
            Sprawdziła się natomiast w dużym stopniu właśnie opieka naprzemienna, choć sposób jej realizacji to jakiś dramat u nas i powoduje coraz więcej problemów, głównie logistycznych.
            Aktualnie, po doświadczeniach minionych lat, uważam, że najlepszy model u nas to opieka naprzemienna w systemie - poniedziałek-piątek u nas, piątek-poniedziałek u matki. Miałoby to ręce i nogi, nauka byłaby dopilnowana, zajęcia dodatkowe regularnie realizowane.
            Niestety, ani mamusia, ani sądy nie są skłonni do takiego ułożenia spraw, pomimo pozytywnych opinii psychologów na ten temat. Wiem z czego to wynika u pani matki (wszystkie weekendy zajęte, brak zasadności alimentów), ale z czego to wynika w sądzie? Zagadka...
            W każdym razie nie wyobrażam sobie separowania jednego z rodziców po rozstaniu, wydzielania kontaktów dziecku z rodzicem. To jest obrzydliwy gwałt na psychice dziecka. Pomijam traumę rodzica.
            Rozumiem dlaczego matki wnioskują o opiekę wyłączną, ale uważam to za skrajny egoizm, pomijając oczywiście sytuacje, w których ojciec nie wywiązuje się z obowiązków lub wręcz stwarza zagrożenie dla dziecka. Ale kiedy ojciec jest w porządku, zajmował się dzieckiem, wydzielanie mu czasu raz na 2 tygodnie jest naprawdę złośliwością i przemocą psychiczna zarówno wobec dziecka, jak i wobec jego ojca.
    • kowalka33 Re: Eh ta ex 16.01.15, 11:46
      Dziewczynki mi żal , niestety mama jest chora psychicznie i jest to wielkie obciążenie dla dziecka. Nie bardzo rozumiem twoich żalów, jak się ktoś wiąże z facetem który jest ojcem to trzeba się liczyć z sytuację że jego dziecko może stać się po prostu nasze....Jak się ma taką gotowość w sobie jest łatwiej. Gdyby dziewczynka była wasza raczej nie miałabyś problemów z wolnymi weekendami i żalu że tak nie miałoby być. Dużo tu się pisze o ojcach którzy są tacy czy siacy ale moim zdaniem za mało o tym że cała masa kobiet ma w gruncie rzeczy dziwne pojęcie o obecności dzieci z poprzednich związków. Wydaje im się że dobry ojciec to taki który zabiera dziecko w weekend w mc i płaci alimenty....A dzisiaj to trochę inaczej wygląda , ojcowie chcą być obecni stale w życiu dzieci i trzeba mieć tego świadomość , wtedy jest łatwiej...
      • karolana Re: Eh ta ex 16.01.15, 12:04
        Dużo tu się pisze o ojcach którzy są tacy czy siacy ale moim zdaniem za mało o tym że cała masa kobiet ma w gruncie rzeczy dziwne pojęcie o obecności dzieci z poprzednich związków. Wydaje im się że dobry ojciec to taki który zabiera dziecko w weekend w mc i płaci alimenty....A dzisiaj to trochę inaczej wygląda , ojcowie chcą być obecni stale w życiu dzieci i trzeba mieć tego świadomość , wtedy jest łatwiej...

        Masz rację smile
        Jednak to też jest w jakiś sposób uwarunkowane po pierwsze "obowiązkami ojca", które wg większości społeczeństwa ograniczają się do terminowego płacenia możliwie najwyższych alimentów i okazjonalnego zabierania dziecka "na lody".
        Naprawdę niewiele jest kobiet, które chętnie zamienią alimenty na opiekę naprzemienną. Jeśli już, to opieka naprzemienna plus alimenty, a to przecież nie jest wykonalne.
        Druga sprawa to oczekiwania wobec macoch ze strony matek - macocha ma się nie wtrącać, a najlepiej żeby na czas pobytu dziecka u taty po prostu rozpływała się w powietrzu.
        A kiedy zdarzy się, że dziecko zapała do macochy uczuciem, matka zaczyna przejawiać instynkty mordercze. Bo przecież to niemożliwe żeby JEJ dziecko żywiło coś więcej niż łaskawą obojętność wobec OBCEJ BABY.
        Gdyby oczekiwania społeczne wobec ojców i macoch były inne, sądzę, że więcej kobiet spojrzałoby na dziecko partnera/męża jako na wspólną odpowiedzialność i stały element życia nowej rodziny.
        Ale to dużo wody musi upłynąć...
        • altz Re: Eh ta ex 16.01.15, 15:00
          karolana napisała:
          > Jednak to też jest w jakiś sposób uwarunkowane po pierwsze "obowiązkami ojca",
          > które wg większości społeczeństwa ograniczają się do terminowego płacenia możli
          > wie najwyższych alimentów i okazjonalnego zabierania dziecka "na lody".

          Mnie się wydaje, że mężczyźni mają zdrowsze podejście do dzieci, swoich, naszych, obcych i tak ostro nie dzielą dzieci na moje i niemoje, łatwiej akceptują różne dzieci, chociaż wybryki mogą potępiać, ale u swoich dzieci również. Znam wielu takich mężczyzn wychowujących obce dzieci, płacących na nie, bez większych scen.
          Kobietom to przychodzi trudniej, takie są moje obserwacje. Czy dlatego że "sobie urodziły" a to drugie dziecko "sobie urodziła" inna kobieta, a mężczyźni są wyłączeni z tego? Nie wiem.
          • karolana Re: Eh ta ex 16.01.15, 17:17
            Kobietom to przychodzi trudniej, takie są moje obserwacje. Czy dlatego że "sobie urodziły" a to drugie dziecko "sobie urodziła" inna kobieta, a mężczyźni są wyłączeni z tego? Nie wiem.

            Coś w tym jest.
          • litera29 Re: Eh ta ex 24.01.15, 14:56
            Mężczyźni dużo rzeczy widza inaczej....Czasami dzięki Ci Panie za to...a czasami szkoda, że nie potrafią popatrzeć z innego punktu siedzenia...
        • megi7373 Re: Eh ta ex 27.01.15, 18:54
          niestety, opieka nprzemienna plus alimenty jak najbardziej jest wykonalne. Gdzie jest zapis, że nie? chętnie się zapoznam big_grin
          oficjalnie zapisane w decyzji sądu. Mój F tak płaci, a dzieci są po pół i śmiem twierdzić że on, nie eks pokrywa większość ich kosztów dużych "niedublowalnych" typu zimowe ubrania, sprzęt sportowy, duże koszty szkolne itd.
          • karolana Re: Eh ta ex 29.01.15, 10:02
            Ponownie się nie rozumiemy. Nie było mowy o formalnym zapisie.
            Opieka naprzemienna plus płacenie normalnych, nie symbolicznych, alimentów w przypadku przeciętnego człowieka nie jest wykonalne. Jeśli dla kogoś wydatek powiedzmy 1000 zł miesięcznie nie jest problemem, pogratulować. Dla większości ludzi to bardzo duża kwota.
            Jeśli rodzic ma na utrzymaniu dzieci przez pół miesiąca, zajmuje się nimi, jego możliwości zarobkowe (czas!) są mniejsze niż gdyby dzieci były z tym rodzicem co drugi weekend.
            Jeśli Twój mąż/partner może sobie pozwolić na taką opiekę plus wszystkie wydatki ORAZ płacenie NORMALNYCH alimentów (czyli minimum 500-600 zł na dziecko), zazdroszczę. My co miesiąc stajemy przed wyborem - alimenty płacone matce CZY książki/ korepetycje/rehabilitacja. Wybieramy opcję B czego konsekwencje ponosimy. Mamy wybór - my albo dzieci.
            I wybacz ale uważam że stawianie człowieka przed takim wyborem to zwykłe s..stwo.
      • celina1984 Re: Eh ta ex 16.01.15, 17:33
        Święte słowa. Kazda z nas moze za chwile byc w sytuacji ze weekendowe dzieci staną sie naszymi. Trzeba to zaakceptować. Czas na bliskość nie jest priorytetem a poza tym sa jeszcze ciocie, babcie... Opiekunki.. Mozna go wygospodarować.
        • niezlamacocha Re: Eh ta ex 17.01.15, 18:43
          Dziewczyny, dzieki za wszystkie odpowiedzi. Koniec koncow prawda jest taka, ze matka malej zapewne ma nie zdiagnozowany psychiczny problem, dlatego jakiekolwiek racjonalne rozwazanie jej zachowan nie ma sensu. Jesli chodzi o mnie, ostatnia rzecza jaka mam w planach to poswiecenia - robilam juz nie raz, nie dwa, niczego dobrego to nie przynioslo, powiedzialam wiec - nigdy wiecej. Poswiecenia nie nalezy mylic ze wsparciem, czy pomoca na codzien smile. Wiem o tym, ze jesli ja nie bede w dobrym stanie sama ze soba (czyli - bede sfrustrowana, zmeczona i bede miala dosc) bedzie sie to odbijac zarowno na moim partnerze jak i na dziecku. Dlatego - jakkolwiek by na to nie patrzec, zadbanie o siebie stanowi dla mnie proiorytet, bez wzgledu na to co kto o tym sądzi. Osobiscie kazdego dnia przekonuja sie o tym, ze to wlasnie tedy droga ...
          • mazoko Re: Eh ta ex 21.01.15, 07:29
            popieram Cię i trzymaj się w swoim postanowieniu życzę pogody ducha i uśmiechu .....
          • megi7373 Re: Eh ta ex 27.01.15, 19:04
            to fakt.
            ale o ile nie będzie to wymagało poświęceń może pomyślelibyście o terapii dla twojej pasierbicy? albo terapii rodzinnej? bo mała ma naprawdę przesrane? 5-latka nie wytłumaczy sobie że mama chora i nie wie co mówi. nie wyobrażam sobie jak to musi boleć gdy słyszy że "już mnie nie zobaczysz".
            BTW: nie cieszyłabym się ze stabilizacji oczekiwanej po zniknięciu matki i "otwartej furtki" dla Ciebie, bo czort wie na ile zniknie - osobie niezrównoważonej może się odmienić, może zacząć walczyć za czas jakiś, mała będzie miała wodę z mózgu robioną. Wiele lat upłynie zanim dziecko będzie umiało świadomie zrezygnować z kontaktu matką, na której nie można polegać. A gdy tak się stanie - to będzie żałoba. Teraz już może być tego namiastka. I ona i wy będziecie potrzebowali wtedy wsparcia. a wcześniej jej niepożegnana tęsknota to pewnie będzie wyzwanie dla twojego macoszenia.
            Ile ty jesteś z nimi razem?
            • niezlamacocha Re: Eh ta ex 28.01.15, 20:32
              Mieszkamy ze soba troche dluzej niz rok.
    • violadamore Re: Eh ta ex 16.01.15, 13:02
      Probuje zrozumiec i uszanowac Twoje prawo do myslenia o sobie, ale szczerze mowiac znacznie bardziej zal mi tej malej dziewczynki. Mam nadzieje i zycze Wam tego z calego serca, zebys znalazla w sobie przynajmniej jakies cieplo, ktorym bedziesz w umiala i chciala to dziecko otoczyc. Rozumiem wolne weekendy, ale na drugiej szali lezy cos o wiele wiekszego i dramatycznego. Twojego emocjonalnego kregoslupa to nie zachwieje, a tej dziewczynce odebrana zostala bezwarunkowa milosc mamy i "ze cie nie opuszcze az do smierci". Latami i terapiami bedzie z tego wychodzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka